33 Pułk Piechoty – II

WYPADY.

Na froncie litewsko-białoruskiim od września 1919 roku do maja 1920 roku oprócz walk pozycyjnych, utarczek patrolów, przedsiębrano charakterystyczne wypady, jako sposób obrony czynnej. Miały one między innemi i tę dobrą stronę, że zaprawiały żołnierza dio walki ruchowej.

Wypad na Ułę. Dnia 23 września 1919 roku kapitan Minkowski wyruszył z II bataljonem na Ułę. W Usaji śmiałem uderzeniem zmusił 145-y pułk strzelców sowieckich do odwrotu, wziąwszy karabin maszynowy i 40 jeńcowi. Następnie, posuwając się wzdłuż rzeki Dźwimy, złamał opór przieciwnika, który w pośpiesznym odwrocie nie zdołał zniszczyć za sobą mostu na Ulince i Dźwinie. W dalszym ruchu 5-a kompanja pod dowództwem podporucznika Skoryny zajęła Biesenikowicze, biorąc do niewoli 2 oficerów i 50 kawalerzystów.. Wobec przeważających sił 95-go pułku sowieckiego trudno jednak było utrzymać zajętą miejscowość, Rosjanie śmiałym kontratakiem odebrali Biieszenkowicze i zamknęli odwrót 5-ej komjpaniji. Dzięki niezachwianej odwadze dowódcy i podoficerów komjpanja ta zdołała utorować sobie wyjście. Pod Bieszenkowiczami wybitnie się wyróżnił starszy sierżant Augustyn Swaczyna. .

Nader ciężki odwrót II bataljonu z pod Uły na linję (Krasnoje) Krasne Sioło trwał sześć dni. Nieprzyjaciel] bowiem spostrzekłszy, że ma dio czynienia z małą grupką, trzymał ją przez cały czas odwrotu jakby w worku. W tym odwrocie II baitaljon stoczył ciężkie walki pod Tetozą, Paulami, Leszakowem, Górakoweni. Bartnikiem, Paszkowszczyzną i Dobolami. Zwłaszcza w zciaiętej walce pod Pilatowszczyzną, szczególnie świetnie odznaczyli się dowódca 7-ej kompanii, podporucznik Komarnicki i sierżant Józef Wróblewski, wytrzymując przez cztery godziny gwałtowny ogień karabinów .maszynowych i odpierając siedm ataków przeciwnika. Sierżant Józef Wróblewski z 6-ej komipanji był jednym z najdzielniejszych podoficerów pułku. Dnia 6 października zginął on śmiercią bohaterską na polu chwały pod Wiczkudami; mianowicie w zaciętej obronie, otoczony przeważającemi siłami, wystrzelawszy wszystkie naboje, nie chcąc się poddać, granatem ręcznym pozbawił się życia. Nieprzyjaciel, ceniąc (nieustraszone męstwo bohaterskiego^ sierżanta, sprawił mu pogrzeb z honorami wojskwemi.

Wypad na Kisielie, Paule, Starosiełe i Promysły przeprowadzony dnia 6 lutego 1920 roku, miał na celu rozgromienie band dywersyjnych i przeszkodzenie przeciwnikowi w grupowaniu się. Wóweza© przez to działanie wypadowe osiągnięto pełne powo­dzenie i bataljon zupełnie rozgromił bandy dywersyjnie; wziął do niewoli 40 jeńców, 2 karabiny maszynowe i trrzech komisarzy. Na polu walki pozostało 18 trupów nieprzyjacielskich.

III bataljon 33-go pułku piechoty spędził pierwszy okres walk na marszach i wypadach.

Wypad na Zaolchowie. Na początku września 1919 roku III bataljon zajmował odcinek.wzdłuż Berezyny, gdzie przeprowadzano obronę czynną, urządzając w tym celu częste wypady w głąb przedpola. Jeden z większych wypadów wykonał podporucznik Zdrojewski na czele 10-ej kompanji w nocy dnia 9 września 1919 roku. Powodzenie w tym wypadzie uzyskano wskutek nieostrożności przeciwnika, który wybrał się w sile 300 bagnetów. Celem natarcia na pozycję III bataljomi. 10-a kompanja 33-go pułku, posuwając się w kierunku przeciwnika, spostrzegłszy znaczne siły wroga, skręciła w las i w ten sposób przedostała się na jego tyły. Podporucznik Zdrojewski powziął śmiały zamiar uderzenia na nieprzyjaciela od tyłu. Ciemna noc sprzyjała przedsięwzięciu, wkrótce też ruszono w kierunku wsi Zaolchowie. gdzie nieprzyjaciel nocował. Kompan ja 10-a, okrążywszy wieś z trzech stron, na dany znak nagle rzuciła się na wroga. Plutony jak lawina wpadły na słabe placówki przeciwnika, udaremniając mu Wszelki opór. NieprzyjacieL nie miał już czasu zorjentować się. rzucił się więc w panice do ucieczki na wschód, gdzie właśnie natknął się na pluton sierżanta Grabałowskiego; z południa zaś pędził na karkach nieprzyjaciela sierżant Tabaczyński. Nieprzyjaciel, nie mając żadnego wyjścia, rozpaczliwie bronił się. wreszcie musiał ulec i złożyć broń. Oprócz wymienionych znakomicie spisali się pod Zaolchowiem kaprale Andrzejewski i Płak, ten ostatni męstwo swe przypieczętował życiem. W rezultacie 10-a kompan ja zabrała w owym. wypadzie 160 jeńców, 3 karabiny, maszynowe, 8 koni, dnżo sprzętu wojennego, pozostawiwszy na placu walki 36 nieprzyjacielskich trupów i 14 rannych.

W tymże dniu sierżant Wróbel z 11-ej kompanji na czele drużyny rozbił nad Berezyną oddział nieprzyjacielski pod wsią Kosary, zagarnąwszy 60 jeńców.

Dnia 13 września sierżant Wróbel na czele drużyny pod wsią Smolarnia natarł na oddział przeciwnika, zmusił go do ucieczki i zabrał 42 jeńców.

Dnia 16 września sierżant Walesiński z 11-ej kompanji śmiałym wypadem na czele półphitonu pod wsią Kościnki po zaciętej walce zmusił silny oddział przeciwnika do ucieczki i zadał mu ciężkie straty oraz przyprowadził 30 jeńców.

Obrona Uszacza. Październikowa ofensywa nieprzyjacielska zasiała 53-i pułk na linji Suszki — Katorszczyznia, skąd wycofał się on 19 października 1919 roku na Uszacz. Obrona Uszacza należy do pięknych kart bojowych pułku. Odznaczyli sie wówczas sierżant Grabałowski, który bronił do ostatniej chwili Papierni między jeziorem a rzeką Uszacz. Mimo silnego ognia artyleryjskiego i (nieustannych ataków przeciwnika, trzymał się na pozycji, zadając przeciwnikowi ciężkie straty. Dnia 21 października (919 roku oddziały własne wycofały się na całej linji. Tymczasem sierżant Grabałowski, niezawiadoraiony o odwrocie, bronił się rozpaczliwie. Wreszcie, gdy zorjentował się, że nastąpi odwrót, przeprawił swój oddział przez rzekę na małem czółnie po trzech żołnierzy, poczem przez trzy godziny odpierał: zacięte ataki przeciwnika. W obronie samego miasta Uszacz wybitnie się odznaczyli podporucznik Kónig i sierżant Wróbel. Ten ostatni pod ogniem artylerji nieprzyjacielskiej bronił do ostatniej chwili mostu, wreszcie zdołał uszkodzić go częściowo granatami ręcznemi.

III bataljon 33-go pułku piechoty po obronie Uszacza cofnął się na linję Ziabek. gdzie nastąpiło połączenie wszystkich baialjonów 33-go pułku piechoty w całość taktyczną.

OFENSYWA LISTOPADOWA 1919 ROKU.

Dnia 3 listopada 1919 roku 33-i pułk piechoty wszedł w skład XV brygady 8-ej dywizji piechoty. W tym również dniu rozpoczął ofensywę z linji wyjściowej Świada — Ziabki, łącząc na lewem ‚skrzydle z grupą generała Śmigłego-Rydza, zaś na prawem z XVI brygadą piechoty, ścisłej zaś z 21-ym pułkiem piechoty. Oefan ofensywy listopadowej było opanowanie rzeki Dżwiny. W pierwszym dniu tych działań sierżant Wróblewski z jednym plutonem 1-ej kompanji uderzył na wieś Świada, zmuszając kompanję nieprzyjacielską do ucieczki, po chwili jednak został otoczony przez przeważające siły i dzięki tylko odwadze zdołał się ocalić. W pierwszym dniu ofensywy I i II ba taljony stoczyły większe walki; III bataljon, staczając po drodze małe utarczki, nacierał z punktu wyjściowego do Sieliszcz. Zadaniem II bataljonu było zajęcie miasteczka Prozoroki. W marszu (bojowym II bataljon natknął się na znaczne siły przeciwnika, który również w tym samym dniu rozpoczął działanie zaczepne. Pod wsią Szusty 7-a i 6-a kompanje stoczyły morderczą walkę. W krytycznym momencie kapitan Minkowski rzucił do przeciwnatarcia pozostałe dwie kompanje, lecz i te nie mogły wstrzymać naporu wroga. Wskutek tego II bataljon rozpoczął wśród gorącej walki odwrót. Dowódca, major Wyspiański, powiadomiony o ciężkiem położeniu II feataljonu, rzucił na pomoc I bataljon, za którym posuwała się torem kolejowym pancerka, celnie ostrz eliwując zaciekłego przeciwnika. Wywiązała się więc pod Ziabkami ciężka walka, w której I bataljon w bra-wurowem natarciu doszedł do walki wręcz i w przeciągu pół godziny złamał zupełnie przeciwnika. Wróg, pozostawiwszy na placu. 47trupów, uciekł w panicznym popłochu. W dalszym rozwoju ofensywy decydującą rolę odegrał III bataljon pod Uszaczem, gdzie nieprzyjaciel zebrał większe siły piechoty i artylerji.

Dnia 4 listopada 1919 roku III bataljon pod dowództwem podporucznika Zdrojewskiego stanął o godzinie 22 w odległości strzału pod Uszaczem. Tu podporucznik Zdrojewski otrzymał dwie kompanje II batalionu do pomocy. Ponieważ noc była nadzwyczaj mroźna i wiatr północny dawał się straszliwie we znaki, postanowiono przyśpieszyć natarcie. Najważniejszem zadaniem; było zdobycie mostu. Natarcie na most rozpoczęła 9-a kompan ja i pluton 11-ej kompanji pod dowództwem sierżanta Muszyńskiego, który błyskawicznie przesunął się przez most, dławiąc placówkę nieprzyjacielską kolbami. Jednakże pod celnym ogniem karabinów nieprzyjacielskich 9-a kompan ja musiała wycofać się z mostu. Postawiło to w bardzo ciężkie położenie sierżanta Muszyńskiego z kilkunastu żołnierzami, który znajdował się jnż na przeciwnym brzegu rzeki. Walcząc z przeważającemi – siłami wroga na białą broń, sierżant Muszyński padł ciężko ranny, żołnierze zaś rozpoczęli odwrót, unosząc z sobą rannego wśród gradu kul. (Nastąpiła zażarta walka o most, w której największe ofiary poniosły 10-a i 11-a kompanje, od jednego bowiem pocisku artyleryjskiego padło 10 żołnierzy 10-ej kompa-nji. Wreszcie sierżant Grabałowski, zebrawszy garstkę ochotników 10-ej kompanji, rzucił się jak burza na most, przebył go biegiem i odrazu uderzył na oszołomionego tą. brawurą przeciwnika, zmuszając go do odwrotu. Przykład sierżanta Grabałowskiego zagrzał do wałki 11-ą i 9-ą kompanje, które zachwycone powodzeniem, momentalnie przedarły się przez most i z iurją uderzyły na liczniejszego przeciwnika. Nieprzyjaciel pośpiesznie opuścił Uszacz, zostawiwszy mnóstwo trupów i rannych na placu boju. Trzeba dodać, iż zdobycie Uszacza poszło tern łatwiej, że grupa generała Śmigłego-Rydza na lewem skrzydle posuwała się szybko naprzód.

III bataljon zabrał pod Uszaczem w nocy z 4 na 5 listopada 1919 roku jako zdobycz — 150 jeńców, 3 karabiny maszynowe i mnóstwo sprzętu wojennego.

Dalsza ofensywa nie napotkała już na większy opór. Do dnia 8 listopada 33-i pułk piechoty osiągnął wskazany odcinek Lachowo, wzdłuż jeziora Uswoja nad. Dźwiną do folwarku Ostrowlany, wyrzucając wszędzie przeciwnika za Dźwinę. Z tego odcinka 10-a kompanja urządzała wypady na Załuże, gdzie sierżant Walczak rozbił oddział nieprzyjacielski, wziąwszy do niewoli kilkunastu jeńców. Nieprzyjaciel podejmował na pozycje pułku kilkakrotne ataki, jednakże bezskutecznie. Straty własne podczas ofensywy listopadowej były osyć znaczne, więcej jednak żołnierzy odeszło do szpitala z powodu przeziębienia, niż 7 powodu ran. Tłumaczy się to nadzwyczaj lichym ekwipunkiem i ostrą zimą. Wówczas pułk wykazał w tych ciężkich warunkach ofensywnych dużą odporność i wartość bojową. Po zakończeniu ofensywy podkreśliło to dowództwo 8-ej dywizji piechoty.

Obrona Homla i Horowyj. — Dnia 20 stycznia 1920 roku nieprzyjaciel w sile dwóch bata!jonów uderzył na Home! od strony południowo-wschodniej. Dowódca 12-ej kompanji, podporucznik Zalas, z plutonem i z 3 karabinami maszynowemy przez kilka godzin bronił rozpaczliwie Homla. Nieprzyjaciel poznawszy, że ma z małemi siłami do czynienia, otoczył obrońców ze wszystkch stron, poczem natarł gwałtownie. Nastąpiła mordercza walka wręcz, w której szczupła załoga broniła sic wraz ze swym dowódcą do ostatniego tchu. 9 żołnierzy poległo na miejscu, 14 zostało ciężko rannych, — wszyscy zmarli z ran. Podporucznik Zalas ciężko ranny, nie chcąc się poddać, ostatnią kulą. jaka mu pozostała w lufie, odebrał sobie życie. Za jego przykładem poszedł również kapral Rutkowski. Ciała poległych spoczywają na cmentarzu w Mienicy. Nieprzyjaciel po zdobyciu Homla posuwał się na Horowyje i, przeszedłszy po lodzie jezioro, otoczył placówkę l-ej kompanji. Dowódca placówki, podporucznik Rozwadowski, widząc rozpaczliwe położenie, postanowił drogo sprzedać życie. Póki starczyło amunicji, placówka cełnemi strzałami zadawała nieprzyjacielowi duże straty, gdy zaś jej zbrakło, dowódca rzucił się do walki wnęcz. W zażartej walce placówka legła co do jednego ze swym dowódcą na czele. Dopiero kapitan, Marjan Raganowiczi, na czele I bataljoun odrzucił w tym dniu groźny napad nieprzyjaciela.

Wypad na Podgaj i Krasne. Dnia 8 maja 1920 roku dwie kompanje II -bataljonu uderzyły o świcie na silnie umocnioną pozycję nieprzyjacielską pod Jakówką, Rukszenicą. Dzięki świetnie przeprowadzonemu manewrowi 6-ej kompanji podporucznika Feliksa Lewandowskiego, pozycje wroga zajęto, następnie zaś odparto kontratak przeciwnika z wielkiemi dlań stratami. Pod Hłyboczką podporucznik Komarnicki na czele 7-ej kompanji zdecydowanym atakiem flankowym rozbił większe siły przeciwnika i wziął sztandar 470-go pułku sowieckiego, kancelarję 9-ej kompan ji sowieckiej, 4 karabiny maszynowe, 16 jeńców. Na placu boju zostało 27 trupów nieprzyjacielskich.. W walce tej kompanja 7-a poniosła ciężką stratę, gdyż jej dowódca, podporucznik Komarnicki, odniósł ciężką ranę.

MAJOWA OFENSYWA SOWIECKA.

W maju 1920 roku I bataljon obsadził odcinek, który szedł wygiętym łukiem od Horodyszcz nad Dźwiną do folwarku Homel, jezioro Turowla, Suja; III bataljon zaś usadowił się w okopach od folwarku Homel do Lutowo włącznie. Dnia 14 maja o godzinie 6 nieprzyjaciel rozpoczął potężny atak na reduty ..Suja” i „Turowla” na odcinku I bataljonu. Do południa kompanje odparły dziewięć ataków. Na reducie Suja szczególnie odznaczył się kapral Lemański z 1-ej kompanji karabinów maszynowych. Wreszcie nieprzyjaciel otworzył silny ogień artyleryjski i zasilony nowemi odwodami, ruszył w kilku falach do zdecydowanego natarcia. O godzinie 13 Rosjanie przełamali główną pozycję pułku, słabo zresztą obsadzoną. Kompanje, wyczerpane zupełnie siedmio godzinną walką, nie mogły skutecznie powstrzymać wielkich sił nieprzyjaciela, które po przerwaniu frontu polskiego, rozlały się na prawo i lewo, zagrażając naszym skrzydłom. Wówczas 1 bataljon w składzie trzech kompanij rozpoczął odwrót na Biełoje. I-a kompanja pod dowództwem porucznika Iwaszkiewicza, rzucona do przeciwnatarcia, została zupełnie otoczona tak, iż musiała się przebijać, walcząc na bagnety, przyczem poniosła dotkliwe straty. I bataljon zgrupował się następnie w Uchwiszczach i w składzie dwóch kompanij, staczając ciągłe potyczki, dotarł do Babinicz, skąd cofnął się na Ziabki. I bataljon dnia 14 maja stał w odwodzie pułku.

III bataljon utrzymał się na swych pozycjacb, które ciągnęły się przez Leszczynowo, Starynki, Hłyboczek, Lutowo, odpierając do nocy kilkakrotne ataki nieprzyjacielskie; 11-a kompanja ruszyła do przeciwnatarcia, zadając .poważne straty przeciwnikowi. Dopiero w nocy dnia 14 maja III bataljon cofnął się na rozkaz, obsadzili rzekę Uszacz i pod Mieniicą stawili przeciwnikowi zacięty opór; tu 10-a kompanja zadała nieprzyjacielowi ciężkie straty. Sierżant Mocarski w obronie mostu na Uszacz u pod Mienicą zasłał ogniem karabinu maszynowego przedpole trupami nieprzyjacielskiemi. Dnia 15 maja 10-a kompanja pod Mienicą odpierała skutecznie zacięte ataki przeciwnika przez sześć godzin. Na prawem skrzydle kompanji podporucznik Ciapka, nie mając łączności, bronił skutecznie przeciwnikowi przejścia przez rzekę Uiszacz, gdy zaś nieprzyjaciel w odległości dwóch kilometrów w prawo sforsował rzekę i uderzył z flanki na prawe skrizydło kompanji, pluton prawoskrzydłowy z największym wysiłkiem zdołał odrzucie przeciwnika, śpiesząc jednocześnie zawiadomić podporucznika Zdrojewskiego, -walczącego na lewem skrzydle, aby się wycofał. Kompanja 10-a, otoczona z trzech stron, wycofała się pod ogniem artylerji nieprzyjacielskiej w trzy godziny później niż III bataljon — w kierunku na Zahacie. Po tym boju pułk cofnął pozycję na Ziabki — Górki — Kamionka, gdzie utrzymał się 23 godziny, odpierając 14 zaciętycb ataków przeciwnika i zadając mu bolesne straty. Dnia 16 maja 1920 roku burza z ulewnym deszczem przerwała morderczą walkę na wspomnianym odcinku. Przed okopami pułku leżał gęsto trup przeciwnika. Pod Ziabkami w tym dniu szczególnie wyróżnili się: podporucznik Bursa, który prażył celnie ogniem swoich maszynek przeciwnika, podporucznik Zdrojewski, podporucznik Smołucba, starszy sierżant Walczak, szeregowiec Prokopowicz, który w największym ogniu artyleryjskim i karabinów maszynowych dostarczał amunicji oddziałom walczącym.

Nazajutrz nad ranem III bataljom został zluzowany przez f bataljon, z wyjątkiem 11-ej kompanji, która pozostała w okopach. Ciężkie walki stoczyły tego dnia 11-a kompanja pod dowództwem podporucznika Frydrycha i 4-a kompanja pod dowództwem porucznika Suchomla. Kompanje te odpierały skutecznie ataki przeciwnika do 11 godziny. Artylerja nieprzyjacielska bezustanku zasypywała ogniem pozycje polskie, rozbijając doszczętnie 2 karabiny maszynowe. Porucznik Sucbomel, nie bacząc na piekielny ogień wroga, przebiegał od okopu do okopu, zachęcając żołnierzy do wytrwania. Również podporucznik Frydrych stał nieustraszenie na okopach w ulewie kul, w dymie i kurzu. Kiedy na .odcinku 21-go pułku piechoty (na lewem skrzydle) nieprzyjaciel przedarł się i począł zachodzić na tyły 33-go pułku piechoty, wtedy porucznik Suchomel z podporucznikiem Frydrychem, pomimo że nieprzyjaciel siał morderczym ogniem artyflerji. ruszyli dlo przeciwnatarcia. Kiedy porucznik SuchomeL rażony granatem padł na polu walki, podporucznik Frydrych zdołał opanować panikę i w dalszym ciągu przeprowadzał skuteczne natarcie. Dzięki temu zdołał on wycofać się z największego niebezpieczeństwa. W dalszym odwrocie w tymże dniu 17 maja dała się we znaki przeciwnikowi 10-a kompanja, względnie jeden jej pluton, pod dowództwem podporucznika Ciapki, uderzając na tyły odpoczywającego przeciwnika w lesie pod wsią Kolano nad Soszą. Nieprzyjaciel, poniósłszy ciężkie straty, rzucił się wreszcie do panicznej ucieczki. Po tych walkach pułk cofnął się do Duniłowicz, gdzie obsadził stanowiska obronne.

WALKI POD DUNIŁOWICZAMI

Dnia 20 maja 1920 roku o godzinie 16 piechota niteprzyjacielska uderzyła na odcinek I i II ba taljonów. Główne natarcie wroga ruszyło na folwark Świdno, zi którego nasze oddziały zostały wyparte na wzgórze północne od, Duniłowicz. O godzinie 17 nieprzyjaciel rozpoczął ogólne potężne natarcie na całej lmji. Dowództwo 8-ej dywizji, widząc ciężkie położenie bataljonów 33-go pułku piechoty, wysłało do pomocy odwody 13-go pnłku piechoty i bataljon saperowi, które brawurowem przeciwnatarciem odrzuciły nieprzyjaciela. Gdy 2-a kompanja 33-go pułku wzmocniła pododcinek 4-ej kompanji, wymienione wyżej komipainje pod dowództwem podchorążego Orłowskiego ruszyły ze śpiewem na ustach do przeciwnatarcia. Po zaciętej walce odzyskały one folwark Świdno, wziąwszy 2 karabiny maszynowe i 19 jeńców.

Największą energję nieprzyjaciel przejawił w nocenem uderzeniu z 20 na 21 maja na Świdno. Dwiema kolumnami zdołał on początkowo odrzucić polskie skrzydlto. Dopiero dzielny kontratak 5-ej i 2-ej kompanij odrzucił przeciwnika z wielkiemi dlań stratami. W dalszym pościgu rozbito przeciwnika zupełnie, niestety do wyzyskania tego. powodzenia zabrakło już amunicji. W walkach pod Duniłowiczami oficerowie i szeregowi szli z, sobą o lepsze. Odznaczyły się zwłaszcza, II bataljon 13-go pułku piechoty oraz I i II bataljony 33-go pułku piechoty. Następnego dnia obsadzono okopy niemieckie.

KONTROFENSYWA CZERWCOWA W ARMII REZERWOWEJ

Dnia 2 czerwca 1920 roku o godzinie 3, w myśl rozkazu operacyjnego 8-ej dywizji piechoty i. XV brygady piechoty, rozpoczęła się ofensywa polska z okapów niemieckich dwiema kolumnami — północną i środkową. Kolumna północna pod dowództwem, kapitana Minkowskiego w składzie I i II bataljonów 53-go pułku piechoty oraz 6-ej baterji 8-go pułku artylerji polowej ruszyła z punktu wyjściowego, z nad jeziora Swida, w celu przełamania linji nieprzyjacielskiej Ramelki. Kaszyce. Derniakowo,— sforsowania rzeki Madziołki i — osiągnięcia Łuczaju. Napierające oddziały tej kolumny utrzymywały w lewo łączność z VII brygadą rezerwową, atakującą Postawy. Kolumna środkowa pod dowództwem kapitana Sawickiego w składzie III bataljonu 33-go pułku piechoty, jednego bataljonu 13-go pułku piechoty oraz 7-ej i 4-ej bateryj 8-go puku artylerji polowej, nacierały z punktu wyjściowego — jezioro Granat, dążąc do przełamania linji nieprzyjacielskiej Mańkowicze, — sforsowania Madziolki i — osiągnięcia Łuczaju, łącząc w prawo z kolumną południ ową. przeprowadzającą natanciie równoleglie do kolumny środkowej. Kolumna północna rozpoczęła natarcie na Ramełki trzema kompanjami (2-ej. 4-ej i 7-ej) pod) dowództwem kapitana Hryniewieckiego. W tych działaniach 3-a i 8-a kompanje pod dowództwem porucznika Michałowskiego rozpoczęły atak na Kaszyce, 6-a zaś kompanja pod dowództwem podporucznika Feliksa Lewandowskiego — na Derniakowo {1-a i 3-a komfpanije pozostawały w odwodzie). Nieprzyjaciel stawiał zażarty opór w Kaszycach. decydowanym jednak atakiem, został przełamany, poczem cofnął się. ponosząc silne straty.

Mosty wpadły w ręce polskie nienaruszone. Wskutek trudności przełamania frontu nieprzyjacielskiego pod Postawami przez VII brygadlę rezerwową, kapitan Minikowski (skierował tam ze skrzydła 4-ą kompanję, która pojawiła się na tyłach jnleprzyjaciełskicih. Manewr ten zmusił nieprzyjaciela, do cofnięcia się. Kolumna środkowa ruszyła lirze-raa kompanjami (9-ą, 10-ą i. 12-ą) do natarcia o godzinie 4-ej, W brawurowym ataku zdobyła Malikowiecze. Z powodu odsłonięcia południowego skrzydła przez opóźnienie się kolumny południowej nieprzyjaciel przedostał się terenem lesistym na tyły i boki. atakujące, kolumny środkowej. Groźną sytuację uratowali kapitan Sawicki i. porucznik Bursa. Kapitan Sawicki bowiem wprowadzili! na bardzo bliską odległość 7-ą baterję 8-go pułku artylerji polowej, która kartaczami zawróciła groźnego przeciwnika, zaś porucznik Bursa rzucił do kontrataku 11-ą, 12-ą kompanje i jedną 13-go pułku piechoty, które po zaciętej walce odrzuciły wroga. Pod Mańkowiczami: szczególnie odznaczył się porucznik Bursa, który jako dowódca III bataljonu, pierwszy ruszył do dzielnego natarcia, porywając za sobą oficerów i szeregowych.

Z szeregowych ua szczególną uwagę zasługują sierżant Walczak, plutonowy Józef Kuczyński, plutonowy Andrzejewski., kapral Wąsowski, kapral sanitarny Kaczorowski — wszyscy z 10-ej kompanji. Podporucznik Tabaczyński pod morderczym ogniem karabinów (maszynowych sforsował Madziołkę, przypadając z flanki w największym pędzie do pozycji nieprzyjacielskiej dobrze umocnionej, skąd bagnetem wyrzucił przeciwnika. W pierwszym dniu ofensywy czerwcowej oprócz wymienionych wyróżnili się podporucznik Smołucha, dowódca 3-ej komipanji karabinów maszynowych, podporucznik Wawryk, podporucznik Biały i wielu innych. W zarządzonym pościgu za nieprzyjacielem, 33-i pułk piechoty osiągnął o godzinie 10 Łuczaj. Poszczególne kompanje zagarniały jeńców, pochodzących z rozbitych odidziałów nieprzyjacielskich. 11-a kompanja w dalszym pościgu za nieprzyjacielem zdobyła Duniłowicze i przyparłwszy nieprzyjaciela do stawu, zmusiła go do bezładnej ucieczki. Na noc 11-a kompanja wycofała się do Lisicy, odpierając silne ataki nieprzyjacielskie.

Uwaga. Pisownia oryginalna

C.D.N.

Przetworzył i opublikował w wersji multimedialnej na Serwisie Zespół Redakcyjny: Mariusz Patalan,Henryk Sierzputowski, Jerzy Smurzyński na podstawie:

ZARYS HISTORII WOJENNEJ PUŁKÓW POLSKICH
1918-1920

33 Pułk Piechoty

Opracował z polecenia Wojskowego Biura Historycznego – porucznik Józef Ciapka.
Udostępnionej przez Wielkopolską Bibliotekę Cyfrową

http://www.wbc.poznan.pl


 

1319 Ogólnie 3 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Cegielnia

Cegielnia Kto i kiedy wymyślił cegłę – nie wiadomo. Wiadomo, że jej wyrób znany był już w kulturach starożytnego Wschodu ponad pięć wieków przed naszą erą. Kiedy zaczęto wyrabiać [...]