A. BUDZIŃSKI BADANIA ARCHEOLOGICZNE NA ZIEMI ŁOMŻYŃSKIEJ

Wykopaliska we wsi Piątnica

W maju 1863 r. p. Budziński, będąc we wsi Jeziorko u obywatela ziemskiego G.P., zobaczył u niego dwa kamienne toporki, z których jeden go szczególnie zainteresował. Pan G.P. opowiedział, że pewnego razu, dowiedziawszy się o jakimś rozkopanym grobie w Piątnicy, zaproponował wieśniakowi odstąpienie znalezionych przedmiotów. Wieśniak dał wymienione toporki. Na drugi dzień, chcąc zbadać to wykopalisko, Budziński zabrał robotników oraz potrzebne do kopania narzędzia i wyruszył do Piątnicy, do właściciela terenów, na których znajdował się ten grób, do p. Siudakiewicza, który opowiedział mu szczegółowo:

Zeszłego roku, orząc ziemię zepsuł sochę, zaczepiając nią o kamień. Na wiosnę, przy powtórnej orce, znów złamał w tym samym miejscu lemiesz, a ponieważ miał zamiar posadzić tu kartofle — postanowił usunąć kamień. Jakież było jego zdumienie, kiedy zamiast niego natrafił na wielką kamienną płytę, jakby przykrywającą jakieś wejście. Myśląc, że znalazł skarb, zawołał do pomocy w pobliżu mieszkającego brata. Razem zdjęli ziemię z jednej płyty o szerokości przeszło 2 łokcie, a długości prawie 4. Płyta była z szarego granitu. Następnie od tego samego wieśniaka dowiedział się, że, zniecierpliwieni i zaintrygowani, chcąc prędzej dowiedzieć się, co kryje się pod płytą, podnieśli ją drągami i przez szczeliny zajrzeli do grobowca. Zobaczyli cztery nakryte garnki; na dwu z nich leżały kości. Garnki stały na pustej przestrzeni, gdzie prawie na łokieć brakowało ziemi. Zauważywszy to, podnieśli płytę i zrzucili ją, wskutek czego ziemia obsunęła się i rozbiła naczynia.

Potem bracia wygrzebali drugą o takich samych rozmiarach płytę z czerwonego granitu, weszli do grobowca i znaleźli tuż przy garnkach maleńki, kamienny toporek, razem ze szczęką świni. Rozkopywali dalej i znów znaleźli kamienny toporek, a także podłużny, przeźroczysty czerwony kamień tak ostry, że można było ciąć nim papier. Niestety, kamień dostał się w ręce dzieci, które roztłukły go i zgubiły kawałki, a toporki, jak to wyżej zaznaczono, otrzymał G.P. Oprócz tego pod pierwszą płytą znaleziono dwie bardzo grube ludzkie czaszki.

Po wysłuchaniu tego opowiadania Budziński przystąpił do szczegółowego badania miejscowości i stanu grobowca, który leży na pagórku we wsi Piątnica pod Kalinowem, skąd rozciąga się piękny widok na łąki, rzekę Narew i Łomżę. Grobowiec leży w prostej linii od wschodu na zachód, tak że szersza jego część zwrócona jest na zachód, a znalezione szkielety leżały głową ku wschodowi.

Urządzenie grobowca było następujące: wykopana jama na trzy łokcie głęboka, przy czym kamienie położone w ten sposób, że ze wschodu ona była niższa; długość jej od wschodu — 7 łokci, szerokość prawie 3, a od zachodu też prawie 2 łokcie. Jama była wybrukowana kamieniami o różnej wielkości — z polnego granitu, w ten sposób, że płaską częścią kamienie te były zwrócone do wewnątrz grobowca. Niektóre z nich były tak wielkie, że zajmowały całą przestrzeń grobowca, z dołu do góry, tworząc ścianę. W innym miejscu ściana była złożona z drobniejszych kamieni, ale wszystkie ściany były nimi tak szczelnie ułożone, że nic nie mogło z zewnątrz przeniknąć, a brzegi były zupełnie równe. Grobowiec był nakryty trzema płytami z granitu, z których dwie boczne były z szarego, a pośrodku — z czerwonego granitu. Brzegi tych płyt występowały poza krawędź mogiły. Kamienie, którymi wyłożono grobowiec, a także i przykrywające go płyty, były tak zręcznie dobrane i dopasowane, że ściśle przylegały do siebie. Te płyty szczególnie zainteresowały Budzińskiego swoją formą, a także nadmiarem pracy i kosztów poniesionych przy znalezieniu i dostawie na miejsce tak olbrzymich brył granitu. Mogiła mająca przeszło 6 łokci długości nakryta była trzema płytami granitu wystającymi poza brzegi, a każda płyta miała przeszło 2 łokcie szerokości, prawie 1/2 łokcia grubości i 4 łokcie długości. Brzegi płyty były tak dopasowane, jakby to była robota najlepszego fachowca. Zabrał je ksiądz  proboszcz i zostały ułożone w piątnickim parafialnym kościele, jako stopnie przed głównym wejściem.

Grobowiec w czasie badania znajdował się w następującym stanie: jedna płyta leżała przed kościołem, druga — przy grobowcu, a trzecia nie była jeszcze do końca wydobyta z ziemi i nakrywała węższą część mogiły w nogach. Ziemia szczególnie w szerszej części mogiły prawie zupełnie była zdjęta, na środku i niżej, a w nogach prawie zupełnie nie naruszona. W grobowcu wśród innych kości były dwie o dziwnym wyglądzie ludzkiej czaszki, z których tylko jedna była rozbita na kawałki. Druga zaś, rozłupana na pół, szczególnie zwracała uwagę tym, że w tylnej części z prawej strony była dziura takiej wielkości, że można było wsunąć w nią dwa palce. Czaszka ta, jak już powiedziałem, miała dziwny kształt: szwy kości grube i wyraźne, sama kość grubsza niż u ludzi rasy kaukaskiej, czoło wąskie, tylna część mocno rozwinięta, zęby w szczękach zdrowe, białe, wcale nie spróchniałe. Inne kości — żebra, uda, golenie — o wiele grubsze i dłuższe niż zwykle, jeszcze nie nadgniłe.

Budziński zaczął ostrożnie przebierać wyrzuconą z mogiły ziemię i znalazł kawałek kości, a także trzy albo cztery kawałki bursztynu podłużnego kształtu, prześwidrowane do naszyjnika wzdłuż, ale po wyjęciu z ziemi rozsypały się one na kawałki. Z wierzchu były jakby powleczone wapnem i tylko przy przełamaniu można było przekonać się, że to bursztyn. Jeden taki jednocalowy kawałek zaraz po wydobyciu z ziemi został zawinięty w papier i schowany.

Znaleziono także więcej niż dziesięć kawałków o różnej wielkości szczątków urn, wśród których można było rozróżnić dwa gatunki: jedne trochę grubsze, z czerwonej gliny, bez ozdób, mające kształt uszka umieszczonego na wierzchniej części urny: inne z gliny czarnej, ozdobami w wierzchniej części. Ozdoby te zaczynają się od góry urny. Dokoła jej brzegów zrobiony został rowek, a w nim rząd dziureczek w odległości 1/4 cala jedna od drugiej: dalej jeszcze dwa rowki, ale już bez dziureczek, dalej bardzo gęsto narysowane kreski o długości mniej więcej 1/4 cala: opasują całą szyjkę urny do miejsca, w którym zaczyna się rozszerzać. Oprócz tego są jeszcze dwa maleńkie, jakby prześwidrowane po bokach, uszka, dolna część zupełnie gładka.

Po starannym poszukiwaniu całej wyrzuconej z mogiły ziemi Budziński wszedł do grobowca z dwoma robotnikami i ostrożnie zaczął rozkopywać ją od wschodniej strony. Tam znaleziono bardzo wielkie żebra, leżące poziomo, a wśród nich kręgi. Oprócz tego — jeszcze jeden kawałek bursztynu o walcowatym kształcie, wewnątrz uszkodzony, o długości mniej więcej 1/2 cala i szerokości też 1/2 cala oraz dwie udowe kości leżące wzdłuż grobowca. Rozmieszczenie kości wskazywało, że ciało pochowano w pozycji leżącej.

Kopiąc dalej na wschód, Budziński natrafił na pięć szkieletów zakopanych pod rząd w pozycji siedzącej: trzy z nich prawdopodobnie ludzi dorosłych, dwa były dziecięce,

w wieku lat dziesięciu. Chociaż rozkopywanie prowadzono z największą ostrożnością, rękami, kości od najlżejszego dotyku rozsypywały się. Z trudem udało się zachować kilka kawałków czaszki. Były bardzo cienkie, wydobyte z nich zęby momentalnie się rozsypały.

Oprócz tego znaleziono kości domowej świni: dolną szczękę z przednimi zębami i części wielkiego kła. Przy dalszym rozkopywaniu, przed siedzącymi szkieletami Budziński znalazł kamienny toporek z szarego krzemienia, niezbyt starannie wykończony. Leżał w ziemi ostrzem na dół, na ukos, jakby był rzucony przy zasypywaniu mogiły; znajdował się w odległości jednego łokcia od jej dna. Po najstaranniejszym przeglądzie ziemi z mogiły do samego dna, nic więcej nie znaleziono.

Budziński prosił Siudakiewicza, ażeby złożył resztę kości do grobowca i zasypał go. Wieśniacy biorący udział w rozkopach opowiadali, że niedaleko Piątnicy, w gminie Szczepankowo, we wsi Uśnik, bardzo często wygrzebują z ziemi garnki z popiołem.

Z tych rozkopalisk u Budzińskiego znajdują się następujące przedmioty:

  1. Kamienny toporek doskonale wykończony, zdaje się, z agatu: kamień ten posiada naturalny rysunek o innym wzorze z każdej strony, o długości 15 cm 4 mm i szerokości przy ostrzu — 5 cm i 7 mm, a przy podstawie — 2,5 cm o szerokości pośrodku 5 cm i grubości w tym miejscu 22 mm.
  2. Maleńki toporek z krzemienia o długości 7 cm i 2 mm, o szerokości przy ostrzu 3 cm, przy nasadzie —1,5 cm, a pośrodku — 2 cm i 2 mm, grubość w części środkowej — 8 mm, obydwa toporki są bez otworów dla obsady.
  3. Czaszka ludzka o dziwnym kształcie, średnica kości złamanej — 1 cm.
  4. Trzy kawałki czaszki ludzkiej normalnej.
  5. Skorupa urny z czerwonej gliny, na której są ślady uszu.
  6. Trzy skorupy urny z czarnej gliny, z rysunkiem: w jednej z nich dziureczki zamiast uszka, podłużenie przyśrubowane, i dwie skorupy bez rysunków o gładkiej powierzchni.
  7. Przedni kawałek kła i świński trzonowy ząb.
  8. Paciorek bursztynu długości 7 cm, grubości przy końcach — 9 mm, pośrodku — 11 mm, prześwidrowany wzdłuż.

Wykopaliska we wsi Drozdowo

W 1879 roku, przy plantowaniu góry we wsi Drozdowo oraz przy budowie browaru, znaleziono cmentarzysko pogańskie z ludzkimi szkieletami umieszczonymi jeden nad drugim. Kiedy obsunęła się znaczna część ziemi, znaleziono między tymi szkieletami resztki jakby małych noży całkowicie przeżartych przez rdzę i mnóstwo gładkich szklanych paciorków, białego, niebieskiego i zielonego koloru, a także niedużo paciorków zrobionych z jakiejś mieszaniny lub z gliny. Wszystkie one nie mają prawidłowej formy, a na każdym wyrzeźbiono po sześć listków. Wielkość tych paciorków w przekroju była od 5 do 10 mm. Oprócz tego tamże znaleziono srebrny pierścionek o szerokości prawie na ćwierć cala, zwężający się stopniowo do połowy tej szerokości, złamany na trzy części.

W tejże wsi za obecnym cmentarzem na pagórku podczas orki w 1880 roku znaleziono wielką urnę z czerwonej gliny o gładkich jakby polerowanych ściankach grubości 8 mm. Urna wylepiona ręcznie, była wypełniona drobnymi, białymi kawałeczkami spalonej kości, a między nimi trafiały się resztki żelaza.

Ze wszystkiego co było znalezione przez Budzińskiego przechowały się:

  1. Kawałek urny.
  2. Wierzch szlemu, częściowo popsuty przez rdzę, z lejkowatym gniazdem na pióropusz, a u dołu przechował się gwint z sześciokątną zakrętką, który prawdopodobnie służył do przymocowania do innej części szlemu.
  3. Ostrze piłki, starannie okute i powleczone glazurą. Ostrze to, mające 45 cm długości, było zgięte dla włożenia do urny i w samym zgięciu pordzewiałe.
  4. Drugie takie same ostrze, nieco krótsze, o prawie 25 cm długości też zgięte, ale mniej pordzewiałe.
  5. Ostroga precyzyjnie zrobiona o długości 60 mm, szerokości 17 mm w części środkowej.

„Uroczyszcze Goruszki”

W 1875 roku Budziński zbadał pogański cmentarz we wsi Uśnik, gminy Szczepankowo.

Według opowiadań jednego z miejscowych wieśniaków poszukiwany cmentarz znajduje się pod lasem na dworskich ziemiach i znany jest wśród ludności pod nazwą „Uroczyszcze Goruszki”, nikt jednak nie wie, skąd się wzięła nazwa i co właściwie oznacza. Ale w dzieciństwie słyszał, że niektórzy nazywają to miejsce „Żale” albo „Groby pogańskie”. Wskazano Budzińskiemu miejsce za wsią, gdzie kilka lat temu wykopana była urna lub garnek, który stłukli, myśląc, że znajdą tam skarb. Ale były w nim tylko spalone kości i grudki ziemi. Garnek ten dookoła i z dołu obłożony był kamieniami.

Oprócz tego wskazano Budzińskiemu niedaleko od wsi przy drodze pagórek, na którym stał krzyż przy drodze. Pagórek ten, częściowo zapadnięty, był widocznie specjalnie usypany z ziemi i kamieni, kolejno układanych — miał przypuszczalnie, do zapadnięcia, przeszło 100 łokci w obwodzie, a i teraz jeszcze wystawał kilka łokci.

Na tych grobach pogańskich zwykle stał krzyż, postawiony przez ludność chrześcijańską w późniejszych czasach. Budziński wyruszył z robotnikami do „Goruszek”. Jest to pole znajdujące się pod lasem, zarośnięte gdzieniegdzie różnego rodzaju drzewami. Przestrzeń zajmowana przez cmentarz ma 5 morgów. Znajduje się tu dziesięć grobowców, mających każdy w obwodzie 60, a nawet 100 stóp, a wysokość — od 6 do 10 łokci. We wszystkich znajdują się dziury o głębokości 1 łokcia, powstałe wskutek obsunięcia się ziemi. Z tych dziesięciu grobowców 8 było nietkniętych, 2 rozkopano i przy nich właśnie zauważono skorupę z czerwonej, wypalonej, prymitywnie urobionej gliny.

Kiedy Budziński odkopał jeden z nietkniętych grobowców,  znalazł w nim zwyczajny brukowiec, z którego ułożone były ściany. Po usunięciu kamieni, na głębokości kilku łokci, znajdowała się czarna ziemia o wyglądzie kleistej, tłustej masy zawierającej dużo resztek organicznych, na 1/2 łokcia grubej, a pod nią dno grobowca także z brukowca, pod nią zaś zwykła czysta ziemia, co jest dowodem, że mogiły te były nasypane na powierzchni ziemi, a potem w pewnej części kopca ułożono bruk i ściany. Do takiej mogiły kładli ciała nieboszczyków lub popiół ze spalonych trupów, ale w tym grobowcu prawdopodobnie leżało ciało, ponieważ nie było śladu żadnych przedmiotów.

 

Alfons Budziński Badania archeologiczne na Ziemi Łomżyńskiej w: „Ziemia Łomżyńska”   Nr 5/93 s. 49-52 (Tłumaczenie z rosyjskiego: Teresa Tarasiewiczowa. Praca publikowana w „Notatniku Łomżyńskim” w 1886 roku.)

Materiał pozyskany staraniem Henryka Sierzputowskiego

866 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Łomża. Ulica Jatkowa

Jest jedną z najstarszych ulic w mieście istniejącą już w XV . Znajduje się obecnie w Centrum między ulicami: Rządową, Pocztarską, Długą i Krótką. Leksem jest przymiotnikiem w for[...]