A kiedyś miałem sen… – Tomik poezji Zenona Faszyńskiego 8

Znaleziony anonim

Wyjmuję z kosza zgniecioną kartkę
z podkreślonym pierwszym zdaniem.

Z tego może będzie wiersz?
Dlaczego…, a może…?
Dlaczego atomowa bomba w Nagasaki?

Dlaczego powódź w 1997 i 2001 roku?
Dlaczego piorun śmiertelnie poraził narzeczonych,
którzy kupowali obrączki?
Dlaczego?
i jeszcze raz dlaczego,
i dlaczego…?

Może nie znalazło się nawet pięciu sprawiedliwych?
Może doświadczasz jak Abrahama, Izaaka czy Józefa?
Może trzeba powtórzyć za św. Pawłem: Wam bowiem z łaski
dane jest dla Chrystusa: nie tylko w Niego wierzyć, ale i dla Niego cierpieć…
Może
i jeszcze raz może,
I może…?

Jakby to nie było, ufam
że odpowiesz autorowi anonimu
i głęboko wierzę, że nawet gniew na lud,
przyniesie Tobie chwałę, bo przecież:
Teraźniejszych cierpień nie można stawiać na równi
z chwałą,
która ma się w nas objawić.

Od babci Genowefy dla wnuczków i prawnuczków

Szyfrogram z testamentu babuni

 Ważne dla wnuczki Ani:
wiedz wnusiu,
że zamki bram nieba i piekła
zaszyfrowane są
jednym krótkim sześcioliterowym hasłem.
Nie tym samym,
choć zaczynającym się od tej samej litery,
a kluczem jest serce nasze.
o zobaczenia w niebie!
Babcia.

Ps.
Mam nadzieję, że sobie poradzisz,
ale jeśli pojawią się trudności,
to zobacz Mt 6,24
i pamiętaj, że ja ciągle jestem,
tylko pod innym adresem.

Bezrobotna

Przyjmę młodą, szczupłą, niezamężną.
Poszukuję akwizytorów z samochodem, przed 40-stkq.
Zatrudnię rencistę lub emeryta.

Jak tu nie wołać o prawdę, uczciwość, sprawiedliwość?
Jak tu nie pytać: Czy moje dzieci mają inne żołądki?

Gdzie jest granica zysku?
Kiedy zysk staje się wyzyskiem?

Jak tu nie krzyczeć o wiarę, o miłość!?

Z poważaniem

Zamężna, po 40-stce,
z trójką dzieci,
bez samochodu

Wszystkim, którzy mogliby to zmienić
Naturalna eutanazja

Mam oczy, uszy, usta
Normalnie widzę, słyszę, mówię
Nie ma mnie w pracy, sklepie, świątyni…
Ale ja jestem, naprawdę jestem.
Niedowiarkom przedstawię się bliżej:
Zamiast nóg używam kół,
Ktoś taki nazwany jest kaleką.
Urzędowo: inwalida I grupy o dochodzie 420 zł.
Z tego 70 zł na telefon, gaz, wodę;220 zł za czynsz w komunalnym,
Co daje: opłaty 320 zł.

Hulaj dusza, piekła nie ma,
Można poszaleć za całe 100 złociszy.
A kiedyś miałem sen,
Że kaleka jest człowiekiem, a nawet skarbem.
Cóż! Sny mają to do siebie,
Że nieraz są prawdziwe i spełniają się.

Przepraszam, że śniłem; przepraszam, że żyję!
Jeśli twoja radość staje się radością dla innych, a cierpienie innych twoim
cierpieniem,
wtedy możesz mówić, że kochasz
tylko wtedy.
(Autor nieznany)

Pani Bożence B. i Pani Krystynie C.
Medytacja we wspomnienie
św. Łukasza – patrona służby zdrowia

Nie wystarczy wypisać receptę,
zmienić opatrunek, pościel, zrobić zakupy
czy przysłać kartę z melodyjką na urodziny.

Aby leczyć, pomagać, uzdrawiać,
trzeba kochać, trzeba być.
To takie proste, a zarazem trudne;
wręcz nieżyciowe w zmaterializowanym świecie,
gdzie liczy się, przelicza, kalkuluje,
w wyniku czego nawet pacjent staje się klientem;
kiedy w codziennym zabieganiu
brakuje już czasu nie tylko dla drugiego człowieka,
ale także dla samego siebie;
gdzie wierne psy po dziś dzień dają świadectwo,
liżąc z oddaniem i miłością rany Łazarzy.

A przecież można kochać z pustymi kieszeniami,
można dawać mimo pustego konta.
Miłość to nie mamona, bo są wartości,
których się nie kupuje, nie sprzedaje.
Miłość jest za darmo
albo jej w nas nie ma.

Nawiedzenie w fjgurze Matki Bożej Fatimskiej

Myślisz, że Ona przyjechała?
— nie rozumiesz.
Myślisz, że Ona odjechała?
—jesteś w błędzie.

Ona przyjechała,
ale zawsze była!
Ona odjechała,
ale zawsze jest!

Ona kocha,
więc dziś szczególnie przypomina:
Nawracajcie się, módlcie
i czyńcie pokutę.

Ona była. Ona jest. Ona będzie.

Nawrócony             Andrzejowi K.

Dziękuję Panie Boże żeś przyszedł,
żałuję i przepraszam za to, coś zastał.
Ale wierzę, że z czasem uczynisz mnie
na swój obraz i podobieństwo,
abym stał się prawdziwie świątynią miłą Tobie.

Odradzające dotknięcie

 Wkładasz Swoje czyste palce
w moje grzeszne uszy,
aby dusza mogła słyszeć.
Nakładasz ślinę z piaskiem
na moje pożądliwe oczy,
aby serce mogło widzieć.
Odpuszczasz grzechy, błogosławisz,
każesz wstać, wziąć łoże,
rozmnażasz chleb i ryby,
przemieniasz wodę w wino,
aby objawiły się sprawy Ojca:

Głusi słyszą
niewidomi widzą
chromi chodzą.

Wiem, to miłość.
Jak Ty mnie bardzo miłujesz.

Jesienne dni, ale już we dwoje

Czekałeś, czekałeś, mimo wszystko czekałeś.
Kochałeś, kochałeś, ponad wszystko miłujesz.
Dlatego tak wytrwale czekałeś,
abym u schyłku ziemskiej pielgrzymki spotykając
                                                                               Miłość,
w imię tejże Miłości mógł z wiarą wyznać Tobie
                                                                        i ludziom:
Pan mój i Bóg mój;
i kochał, kochał, prawdziwie w jesieni Życia pokochał.
Przyznam, za świętym Augustynem:
późno Cię ukochałem, Piękności dawna i zawsze nowa,
późno Cię ukochałem. Przemówiłeś, zawołałeś
 i pokonałeś moją głuchotę

Ale lepiej późno niż wcale uwierzyć i zawierzyć!
Ufając, że Syn Twój wyrówna zaległe rachunki
wraz z odsetkami, za to, że tak długo czekałeś.
Jezu, Ufam Tobie! Wspomnij na mnie grzesznika!

Pośmiertnie dedykuję mojemu Tacie.
Krzyż Giewontu

Byłeś,
gdy mnie jeszcze nie było.
Wdziałeś to, o czym opowiadał mój Tata.
– Synu,
Niemcy i Rosja z 1939
to jedno.
Jest także Katyń,
Poznań 1956, marzec 1968…
— Tato, ja nie rozumiem!
Przecież oni uczą, nie kłamią:
2 +2= 4;
Ala, Ola, As…
– Tak synu, to prawda,
ale jest coś więcej,
o czym oni nie uczą, nie chcą uczyć.
— Nie, nie chcę tego dalej słuchać,
ty kłamiesz!

— Tato, dziś już wiem,
ale jak wielkiej trzeba było ofiary,
zanim przejrzałem.
Klękam z uwielbieniem i dziękczynieniem
u stóp krzyża na GiewonciE
i przepraszam, i dziękuję
za stoczniowców z grudnia 1970,
za górników też z grudnia, ale 1981,
za księdza Jerzego…,
których męczeńskie krople krwi
zerwały czerwoną zasłonę z moich oczu i serca,
abym mógł z wiarą wyznać, jak setnik na Golgocie:
Prawdziwie, Ten był Synem Bożym

Narodziny w urodziny
Czterdzieści siedem ulubIonych stokrotek, plus jedna.

I tyleż samo drobniutkich, pokornych,
o zniewalającym zapachu konwalii, plus jedna.
Od przyjaciół, falujących w rytmie słów: życzymy, życzymy…
które Ty z pewnością, z całym niebem, słyszysz Panie.

Tradycyjnie, jak co roku, ale już nie jednym oddechem
zdmuchuję ostatnią 48 świeczkę w 47 urodziny.
Jednocześnie po raz pierwszy zastanawiam się
Nad tym, co powiedziałeś do Nikodema
O Twoich narodzinach we mnie.

Proszę przyjmij ode mnie jedną stokrotkę i jedną konwalię
Z urodzinowych bukiecików oraz jedną świeczkę
Z mojego czekoladowego tortu — zapaloną ogniem
Twojej krzyżowej Miłości.

P.s.
Stokrotkę i konwalię podaruj Swojej i już mojej Mamie na
Wasze wraz z całym Niebem pierwsze urodziny we mnie.

60 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Porucznik Machalica

Rolniczy Zakład Doświadczalny w Kisielnicy Pierwsza informacja o pracach doświadczalnych prowadzonych w Kisielnicy ukazała się w 1912 roku w zeszycie 6 Towarzystwa Naukowego Warsz[...]