A kiedyś miałem sen… – Tomik prozy Zenona Faszyńskiego 13.

PO CO ONA ŻYJE?

WITAM!
Serdecznie dziękuję za list i kartkę świąteczną. Dłu­go Pani nie odpisywała. Myślałem, że to długie milczenie spowodowane jest jakąś niedyspozycją fizyczną. Potem zacząłem obwiniać samego siebie, że za bardzo narzu­cam się ze swoją korespondencją. Moje listy stawiają Pa­nią w nieco kłopotliwej sytuacji i może lepiej byłoby, że­bym usunął się w cień z tym swoim pisaniem. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, że tak otwarcie o tym piszę. Staram się być wobec Pani prawdziwy i szczery. List otrzymałem dwa dni po Bożym Narodzeniu, na kartę z życzeniami było stanowczo za późno. Zresztą wcześniej postanowi­łem, że jeżeli Pani pierwsza nie da znaku życia, to ja nie będę natrętny. Dziś grzeczność każe mi jak najszybciej odpisać, co czynię z wielką przyjemnością.
Zgadzam się z Panią, że biednym nie jest ten, kto ma kłopoty materialne czy zdrowotne. Dopiero prawdzi­wym biedakiem jest człowiek, który nie ma wiary. Tacy ludzie nie zawsze zdają sobie sprawę, jakim skarbem jest prawdziwa wiara, ile tracą przez to w swoim życiu. Nie wiem dokładnie, kto jest autorem tych słów: KTO STRACIŁ MAJĄTEK – STRACIŁ WIELE. KTO STRA­CIŁ ZDROWIE – STRACIŁ JESZCZE WIĘCEJ. KTO STRACIŁ WIARĘ – STRACIŁ WSZYSTKO, ale podpi­suję się pod tym.
wieka wierzącego znajdujemy wiele tajemnic. Oswoje­nie się z tajemniczością ludzkiego życia nie przycho­dzi nam łatwo, a jeszcze trudniej jest przekonać o tym ludzi, którzy w poszukiwaniu wiary stawiają pierwsze kroki. Nie oszukujmy się, prawdziwa wiara jest wyma­gająca w stosunku do tego, czym żyje świat. Nie może­my jednak opuszczać rąk. Nie traćmy nadziei w trud­nych i smutnych chwilach życia. Ufajmy Panu Jezusowi, który powiedział: gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich (Mt 18,20). Zapewniam Panią, że duchowo łączę się z tym wszystkim, co doty­czy Tomka. Pani wnuk tylko w Bogu może znaleźć sens i radość życia. Dlatego trzeba robić wszystko, co w ludz­kiej mocy, aby on od wiary nie uciekał, ale poznawał ją i doskonalił się w niej.
Przemyślałem to wszystko, co Pani o nim napisała i mam podobne zdanie na ten temat. Wielu młodych ludzi przeżywa kryzys wiary w tym okresie, jak jest w przypadku Tomka. Wiążą się z tym często kłopoty z prawidłowym patrzeniem na to, co naprawdę dobre i wartościowe. A przy wypaczeniu na prawdę, bardzo łatwo ulec przeróżnym pokusom, jakie czyhają każdego dnia, szczególnie na dzieci i młodzież. Przemiany, jakie obecnie dokonują się w naszej ojczyźnie, to dodatkowe zagrożenia i to nie tylko dla dzieci i młodzieży. Wyda­je mi się, że ta rodząca się demokracja z jednej strony jest nadzieją na poprawienie materialnej stopy życia, ale jest to także wyzwanie dla nas wszystkich, dekla­rujących się jako wierzący, a czas pokaże, jakie owoce przyniesie. Dobrze wiedzieć, że demokracja tylko wte­dy sprawdzi się, kiedy naród będzie miał właściwą hie­rarchię wartości. Przypominają mi się w tym miejscu słowa św. Augustyna: Gdy Pan Bóg w naszym życiu jest
na pierwszym miejscu, wszystko jest na swoim miejscu. Nie wiem, jak Pani patrzy na zagospodarowywanie tej naszej młodziutkiej wolności, bo ja nie najlepiej to oce­niam. Ośmielę się powiedzieć, że sfera życia material­nego jest zdecydowanie ponad sferą życia duchowego, a to nic dobrego nie wróży. Proszę spojrzeć chociażby na to, czym karmią nas wszechobecne i mające ogrom­ną siłę oddziaływania środki przekazu. Zdecydowana większość z nich nastawiona jest na politykę i robienie pieniędzy, a nie na kształtowanie moralności młodego człowieka. Wiele ogólnie dostępnych filmów, książek, nie mówiąc o kolorowych świerszczykach, którymi zawa­lone są kioski, przesiąknięte jest brudne, demokratyczną wolnością. Trzeba w tym miejscu wspomnieć o łatwo­ści w nabywaniu narkotyków, alkoholu. Czy dla Pani, jako byłego pedagoga, nie jest szokiem, że praktycz­nie w każdej szkole można zaopatrzyć się w narkotyki? W pubach czy w dyskotekach pijana i naćpana młodzież to nie rzadkość i nikogo to nie dziwi. Nie chciałbym za­nudzać liczbami statystycznymi, ale niepokojąco, wręcz niebezpiecznie, obniża się wiek dziewcząt i chłopców, którzy sięgają po różnego rodzaju używki. A co gorsze, nasze prawo jakby sprzyjało tej szerzącej się demorali­zacji. Demokratycznie przyjęta konstytucja pozwala na lekkie narkotyki, miękką pornografię, ogólnodostęp­ne środki antykoncepcyjne czy zabijanie dzieci niena­rodzonych. Tylko patrzeć, jak w najbliższej przyszłości Unia Europejska przyniesie nam rozwody na życzenie, legalizację związków homoseksualnych, eutanazję i in­ne wynaturzenia, uderzające w rodzinę i morale całego narodu. Można zapytać, dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że Pan Bóg w tej naszej rodzącej się demokracji nie jest na pierwszym miejscu.

C.d.n

Redakcja Serwisu.

370 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Pani Profesor Maria Nożewska

Pani Profesor Maria Nożewska Nie będzie mi łatwo napisać to wspomnienie…. Wiem o Pani Profesor bardzo dużo, a jednocześnie tak mało….. Wiem, że była łomżynianką, wiem, że była oso[...]