A kiedyś miałem sen… – Tomik prozy Zenona Faszyńskiego 14.

Po co Ona żyje

W związku z tym tworzone prawo zamiast chronić, w rzeczywistości szkodzi. Musi Pani przyznać, że nieraz rodzice, pomimo wło­żonego wysiłku wychowawczego, przegrywają z tym wszystkim, o czym wcześniej pisałem. Gdyby udało się zintegrować polityków, media, szkołę, rodzinę, Kościół, to nie tylko młodzież miałaby zdrowszy moralnie krę­gosłup, ale lepsza, piękniejsza byłaby Polska. Póki co, można powiedzieć, każdy sobie rzepkę skrobie. Jest to bardziej walka ideologiczna a nie współpraca.
Dziś jeszcze raz przeczytałem Pani list. Zastana­wiam się, jak oprócz modlitwy mogę pomóc. Przypo­mniałem sobie pewne zdarzenie sprzed kilku lat, któ­rym chciałbym się z Panią podzielić. Obecnie kończy się jeden rok, zaczyna następny i zwykle w tym czasie zastanawiamy się nad przyszłym i minionym życiem -będzie więc okazja, żeby ten temat poruszyć w rozmo­wie z Tomkiem.
Kilka lat temu przyszła do mnie moja siostrzenica i zapytała: po co ona żyje? Była wtedy w pierwszej kla­sie podstawówki. Katecheta na religii zadał takie pyta­nie i kazał przemyśleć je w domu. Proszę w tym miejscu na chwilę przerwać czytanie i choć przez moment zasta­nowić się nad zagadnieniem ludzkiego życia (a ściślej, czyja wiem, po co żyję?), aby potem móc porównać swoje przemyślenia z tym, o czym będę dalej pisał. Zoriento­wałem się, że odpowiedź nie będzie łatwa. Ogólnie wie­działem, w jakim kierunku trzeba prowadzić rozmowę, jednak bez przygotowania trudno mi było tak wyjaśnić ten głęboki problem, żeby zrozumiało go dziecko. So­bie samemu mogłem bez problemu udzielić odpowie­dzi. Jakich jednak użyć słów, aby było to zrozumiałe dla tak młodego człowieka. Skracając bardzo, postaram się ogólnie ująć zagadnienie ludzkiego szczęścia, a jednocześnie udzielić odpowiedzi na pytanie Ani: po co żyje człowiek?
Świadomy tego, że tylko wybór Chrystusa na Pana i Króla nadaje prawdziwy sens i cel naszemu życiu, dys­kusję z Anią skierowałem na osobę Jezusa. Zacząłem od tego, że Pan Jezus przyszedł na świat po to, żeby ona, ja i inni ludzie byli szczęśliwi. Właśnie tego pragnie dla nas Pan Bóg i przez Swego Syna ukazuje drogę do tego szczęścia. Nawet, jeżeli nie jesteśmy do końca przekona­ni, że tylko Chrystus jest jedyną drogą, prawdą i życiem, to ze zwykłej ciekawości powinniśmy chcieć poznać Tego, który pragnie naszego szczęścia. W drodze do poznania pełnej prawdy wspiera i przewodzi nam Ko­ściół, gdzie różne grupy, ruchy i cała liturgia pomagają uwierzyć i wzrastać w wierze. Z tym, że nie jest to jedy­ne źródło poznania nauki Jezusa Chrystusa. Pierwszy­mi nauczycielami są rodzice, dziadkowie, ciocie, inaczej mówiąc, tzw. kościół domowy pomaga w zbliżaniu się do Boga. A gdy podrośniesz i nauczysz się samodzielnie myśleć, pisać i czytać – mówiłem mojej siostrzenicy – to następnym krokiem pogłębiania dotychczasowej wia­ry będzie pochylenie się nad spisaną na kartach Pisma Świętego objawioną prawdą o zbawieniu. Dla lepszego zrozumienia dobrze byłoby uzupełnić to prasą, książ­ką czy filmem o tematyce religijnej. Ale żeby dobrze po­znać Pana Jezusa i zrozumieć Jego naukę, a także prze­konać się, że słowa tej Księgi są żywe i nadają cel nasze­mu życiu, nie wystarczy samo słuchanie i czytanie, trze­ba uczyć się tym żyć wszędzie tam, gdzie w danej chwili się znajdujemy. Nie przeszkadza nam w tym nauka, pra­ca czy rodzina. Nasze szare sprawy dnia codziennego możemy połączyć z wiarą. Pan Bóg przeróżnymi dro­gami pragnie prowadzić nas do szczęścia.

C.d.n.

286 Ogólnie 2 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Jerzy Ramotowski

  Urodził się 1 stycznia 1949 roku w Jedwabnem. Po ukończeniu szkoły podstawowej i Liceum w Jedwabnem podjął w 1966  roku studia historyczne na Uniwersytecie  Warszawskim[...]