A kiedyś miałem sen… – Tomik prozy Zenona Faszyńskiego 11.

Ojciec Święty i ja, ja i Ojciec Święty w służbie Bogu i człowiekowi

Kto jest bez grzechu…

Z drżeniem ręki i serca
maczam pióro w Miłości;
składam myśli w litery,
litery w wyrazy, wyrazy w strofy
dla siebie i Ciebie, dla Ciebie i siebie.
Nie myśl, że rzucam kamieniem.
Ja kocham, naprawdę kocham.
Dlatego nieraz ciskam słowem
w skamieniałe serca,
żeby wypomnieć sobie i Tobie, Tobie i sobie,
aby karmić świat Miłością,
bo kto obcuje z Miłością,
przenika wieczność
1 jak Miłość staje się nieśmiertelny.

Utworem pt. Kto jest bez grzechu wracam do tematu o mojej benedyktyńskiej pracy, jaką jest przelewanie my­śli na papier. Dla mnie pisanie nie jest przysłowiowym pisaniem o pogodzie. Idźcie i dzielcie się z bliźnimi tą ra­dością, jaką daje wam Pan Jezus (Jan Paweł II) – właśnie idę za tą wskazówką i to, co robię, jest niczym innym, jak świadomym rozdawaniem tego, czym zostałem ob­darowany przez Pana Boga. Pragnę dzielić się moją ra­dością, jaką daje mi Pan Jezus, aby stała się także rado­ścią dla innych. Podczas pobytu w szpitalach, sanato­riach spotykam różne osoby. Z niektórymi wymieniam adresy, by móc potem dzielić się przemyśleniami, rado­ściami i smutkami dnia codziennego. Korespondencja, którą prowadzę, nie jest jedynym sposobem wychodze­nia do bliźnich. W ostatnie wakacje, jeszcze przed cho­robą mojej mamy, byłem w Konstancinie na wczaso–rekolekcjach dla niepełnosprawnych, którzy robią coś więcej niż chorują. Rekolekcje te zorganizował i prowa­dził kapłan, który w wypadku samochodowym złamał kręgosłup i porusza się na wózku inwalidzkim. Współ­bracia zakonni otoczyli go opieką i dzięki temu, nawet w takim stanie może on realizować swoje kapłańskie powołanie. Poznałem tam osoby malujące ustami i no­gami, prowadzący biznes na wózku, a także ludzi pióra. Miałem tam swój pierwszy wieczór poetycki. Wspomi­nałem, że pisanie jest dla mnie ważne, ale nie mówiłem jeszcze o tym dokładnie. Kilka lat temu, gdy pierwszy raz wygrałem ogólnopolski konkurs literacki, (czego tak naprawdę się nie spodziewałem), na który wpły­nęło ponad 700 utworów( poezja i proza), uświadomi­łem sobie, że ten sposób ewangelizacji poprzez pisane słowo, powinienem doskonalić i rozwijać, aby Bóg był uwielbiony w tym darze, – bo cóż mam, czego bym nie otrzymał.

Cóż mam, czego bym nie otrzymał

Puk, puk…
Proszę, otwarte…
Dzień dobry. Poczta, list polecony
Zakładam okulary:
Fundacja Sztuki w Krakowie zawiadamia:
zestaw Pana utworów pt. Tylko miłość jest wieczna
otrzymał nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie
Literackim.
Zapraszamy na wieczór poezji.
Listonosz chyba pomylił piętra.
Przecieram wizytówkę na drzwiach.
Imię i nazwisko jak na kopercie.
Numer też się zgadza. Miasto nad Narwią, kod 18-400.
Wszystko na swoim miejscu.
Maryjo! Matko moja. Dziękuję i gratuluję!
Pierwszy konkurs…
I taka miła odpowiedzialna niespodzianka.
Z szuflady na świecznik?!
Czy to dla mnie?
Czy sprostam wyzwaniu?
Otwieram Testament Twojego Syna i czytam:
Nikt nie zapala świecy i nie stawia jej pod łóżkiem,
lecz na świeczniku, aby świeciła domownikom.
Rozumiem! To znaczy, że jest za.
Skorzystam z zaproszenia.
Stanę na świeczniku,
aby On świecił dookoła,
aby od Niego zapalały się kolejne świece.

Obecnie, gdy środki masowego przekazu stały się bardziej dostępne, (chociaż nie są całkowicie wolne od przeróżnych układów, gierek politycznych, świato­poglądowych), staram się poprzez prasę, radio, telewi­zję i udział w konkursach wychodzić do innych. Mam już za co dziękować i czym chwalić Pana Boga, bo są już owoce tego mojego życia na wózku. Jestem około dwudziestokrotnym laureatem konkursów literackich. Współautorem kilkunastu książek. Ukazują się także pojedyncze artykuły w różnych czasopismach. W dal­szych moich planach jest napisanie książki na temat Ży­wego słowa Bożego w Mszy św. i liturgii godzin. Oczywi­ście zdaję sobie sprawę z tego, iż jest to szalony pomysł, ale dlaczego nie (!) – z Bogiem mogę wszystko!!! Przecież wydanie własnego tomiku, też było marzeniem. A to już historia. Zbiorek poezji pt. A kiedyś miałem sen… składa­jący się z około stu utworów w nakładzie 1000 egzempla­rzy w tym roku odebrałem z drukarni. Pierwszy egzem­plarz trafił do moich rąk w dniu wyboru nowego Papieża Benedykta XVI. Na biurku leży kartka z przygotowanym tekstem, którym będę zapraszał swoich gości na spotka­nie autorskie. W lewym górnym rogu tegoż zaproszenia jest jeden z moich ulubionych utworów.

Wyznanie

Nie znam granicy swojej słabości.
Nie znam granicy Twojej mocy.
Ale to wiem:
Krzyżem lęk odjąłeś,
Słabość mocą uczyniłeś.
Jak Cię nie kochać, Panie?!

C.d.n.

Redakcja Serwisu.

414 Ogólnie 2 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Rok kościuszkowski

Rok Kościuszkowski Sejm i Senat Rzeczpospolitej Polskiej ustanowił rok 2017 Rokiem Tadeusza Kościuszki. W uchwale sejmowej czytamy m. in.: W 2017 r. ma miejsce 200. rocznica śmie[...]

Ząbr - dukat lokalny

Od 30 maja 2009 roku w czasie uroczystych obchodów XIII Dni Zambrowa na Stadionie Miejskim „Olimpia" nastąpiła uroczysta prezentacja ząbrów. Od tego dnia aż do 31 sierpnia 2009 rok[...]

Zagadka 61

Może ktoś rozpozna z imienia i nazwiska piłkarzy ŁKS-u widocznych na tym zdjęciu. Zdjęcie prawdopodobnie z 1957 roku po zwycięskim meczu z Warmią Grajewo.