A kiedyś miałem sen… – Tomik prozy Zenona Faszyńskiego 12.


 Wysłany: 2009-06-25, 20:51    Temat postu: A kiedyś miałem sen… – Tomik prozy Zenona Faszyńskiego.
Ojciec Święty i ja, ja i Ojciec Święty w służbie Bogu i człowiekowi
O tym debiutanckim tomiku postanowiłem uło­żyć utwory w ewangeliczną – katechetycznym ciągu tematycznym. Począwszy od poszukiwania, poprzez powtórne narodzenie do dziękczynienia i dzielenia się już świadomie radościami i trudnościami, płynącymi z życia wiarą. Zbiorek ten dedykuję mojej mamie i bra­tu Ireneuszowi. To właśnie oni od trzydziestu lat trwają z miłością na pierwszej linii mojej drogi krzyżowej.

Ponadto w moim domu, utworzyliśmy kilkunasto­osobową grupę i wspólnie modlimy się. Nie chcemy, aby te spotkania były tylko modlitewne, ale także dyskusyj­no – doskonalące, po to, by nie bać się i nie wstydzić rozmów o Bogu w domu, szkole, pracy i każdym miej­scu poza murami Kościoła. Pragniemy z naszej wiary przyswoić sobie coś więcej niż automatyczne odmawia­nie pacierza. W tej chwili spotkania tejże grupy modli­tewnej nie odbywają się między innymi przez wzgląd na chorobę mojej mamy. Obecnie należę do innej gru­py modlitewnej, ale mam nadzieję, że z czasem wrócę do wspomnianej formy modlitwy. Za to, począwszy od Wielkiego Czwartku tegorocznego Roku Eucharystycz­nego, w moim mieszkaniu za pozwoleniem Jego Eks­celencji ks. bp. Stanisława Stefanka odprawiana jest raz w miesiącu Msza Święta, na której gromadzą się: rodzi­na, przyjaciele, znajomi. Przygotowuję się także do za­łożenia Międzykontynentalnego Braterstwa Osób Prze­wlekle Chorych i Fizycznie Niepełnosprawnych. Celem braterstwa jest nie tylko integracja poprzez pokonywa­nie barier architektonicznych, ale przede wszystkim du­chowa formacja osób niepełnosprawnych, zdrowych oraz ich rodzin. W tej chwili, jeżeli chodzi o Brater­stwo, jestem na etapie modlitwy i poszukiwania odpo­wiednich osób do realizacji tego dzieła. Gdy poznałem ks. Szymona i młodzież z Ruchu Światło-Życie, to moje wychodzenie do ludzi przybrało jeszcze nieco inny kształt, stało się bardziej bezpośrednie. Biorę czynny udział w rekolekcjach przez dawanie świadectwa. Spoty­kam się w Kościołach, szkołach, domach kultury z senio­rami, młodzieżą, chorymi, dziećmi i rodzicami.
W tej pracy ukazałem kilka moich małych sukcesi-ków, świadomy tego, że trzeba je nadal zdobywać, nie zapominając także o pomnażaniu dóbr duchowych, po­nieważ jedno z drugim musi iść w parze. Tylko musimy pamiętać, że dobra duchowe powinny nieco wyprze­dzać dobra materialne w naszym życiu. Inaczej mówiąc: trzeba nam bardziej być niż więcej mieć. Właśnie w tej kolejności, nie odwrotnie, mamy żyć. Człowiek do peł­ni szczęścia potrzebuje czegoś więcej niż jakiejś ilości materialnych środków na jedzenie czy ubranie. Ludzkie serce potrzebuje czegoś trwalszego, czegoś nieprzemi­jającego, wiecznie trwającego. Jeżeli to odrzucamy lub zapominamy o tym i materia bierze górę w naszym ży­ciu, wtedy staje się ona celem naszego życia, a nie jak powinno być, tylko środkiem, jakim uczymy się posłu­giwać, aby ubogacać innych i siebie na drodze do świę­tości. Nie lękam się pisać czy otwarcie mówić na spo­tkaniach, że chrześcijanin powołany jest do świętości. Dla człowieka ochrzczonego dążenie do bycia świętym nie jest czymś nadzwyczajnym czy niezwykłym. Wiara powołuje wierzącego do bycia świętym. Jest to zadanie i cel naszego ziemskiego pielgrzymowania. W tej chwili tylko sygnalizuję ten temat. Bardziej szczegółowo piszę o tym w następnej pracy pt. Po co ona żyje.
Będę kończył ten temat o moich radościach, sukce­sach, szczęściu w życiu, niewolnym nadal od kłopotów, bólu, cierpienia. Życiu trudnym, ale pięknym. Oczywiście nie można tu mówić o generalnym sukcesie, na to jeszcze za wcześnie. Ale wierzę, że Ten, który mówi: Ja jestem drogą, prawdą i życiem, doprowadzi mnie do tego Wielkiego Sukcesu, do Wielkiego Zwycięstwa, do Świętości i radości przebywania pośród zbawionych.
Zacząłem te swoje rozważania od cytatu z Pisma Świętego i pragnę zakończyć słowami z tej Świętej Księ­gi, a także jednym z moich wierszy. Poezja ma między innymi to w sobie, że nieraz tylko w kilku wersach moż­na odzwierciedlić miesiące, lata, a nawet wieki historii. I tak w prostym, co do formy utworze pt. Cierpienie, ale wcale niełatwym, co do przekazanej treści, ukazuję trzydzieści lat swojego życia opisane w tej książce. Wam, bowiem z łaski dane jest dla Chrystusa: nie tylko w Niego wierzyć, ale i dla niego cierpieć (…); teraźniej­szych cierpień nie można stawiać na równi z chwałą, któ­ra ma się w nas objawić (Flp 1,29; Rz 8,18)

Cierpienie
Stało się to,
Czego nie chciałem.
Stało się to,
Czego nie życzyłbym wrogowi.
Stało się to,
Czego do końca zgłębić nie potrafię.
A jednak:
Wypełnia się to,
O czym marzyłem.
wypełnia się to, Czego szukałem.
Wypełnia się to,
Czego pragnie człowiek.
Powiesz, że dziwne.
A ja jestem szczęśliwy!

Ojciec Święty i ja, ja i Ojciec Święty w służbie Bogu i człowiekowi

C. d. n.

Redakcja Serwisu

386 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Rok kościuszkowski

Rok Kościuszkowski Sejm i Senat Rzeczpospolitej Polskiej ustanowił rok 2017 Rokiem Tadeusza Kościuszki. W uchwale sejmowej czytamy m. in.: W 2017 r. ma miejsce 200. rocznica śmie[...]

Witold Roman Lutosławski

Witold Roman Lutosławski (ur. 25 stycznia 1913 w Warszawie, zm. 7 lutego 1994 w Warszawie), polski kompozytor współczesny i dyrygent, także pianista. Syn Józefa Lutosławskiego. U[...]