A kiedyś miałem sen… – Tomik prozy Zenona Faszyńskiego 18.

Jesienne dni, ale już we dwoje.

Czekałeś, czekałeś, mimo wszystko czekałeś.
Kochałeś, kochałeś, ponad wszystko miłujesz.
Dlatego tak wytrwale czekałeś,
abym u schyłku ziemskiej pielgrzymki spotykając
Miłość,
w imię tejże Miłości mógł z wiarą wyznać Tobie
i ludziom:
Pan mój i Bóg mój;
i kochał, kochał, prawdziwie w jesieni życia pokochał.
Przyznam, za świętym Augustynem:
późno Cię ukochałem, Piękności dawna i zawsze nowa,
późno Cię ukochałem. Przemówiłeś, zawołałeś
i pokonałeś moją głuchotę…
Ale lepiej późno niż wcale uwierzyć i zawierzyć!
wraz z odsetkami, za to, że tak długo czekałeś.
Jezu, Ufam Tobie! Wspomnij na mnie grzesznika!

P.s.
Do tej repliki pragnę dołączyć wiersz pt. Bliżej siebie w trzecie tysiąclecie, który napisałem kilka lat wcześniej, zanim ukazała się deklaracja Dominus Jesus.

Bliżej siebie w III tysiąclecie

Żydzi oczekują Mesjasza.
Muzułmanie przygotowują świętą wojnę.
Prawosławni spierają się o daty.
Protestanci nie w pełni przyjmują Eucharystię.
Ateiści czekają, aby byli jedno…
– kto wie, mo że wtedy uwierzą?

A Ty m ówisz – Piotrze Ty jesteś Skała
i na tej Skale zbuduję Kościół Mój.
Klucze wiązania i rozwiązywania
położyłem na Skale
po wszystkie dni
aż do skończenia świata.
Ufaj! Następco Rybaka z Galilei
przecież prosiłem, żeby nie ustała twoja wiara…
Odwagi! Przyjacielu Janie Pawle II
wciąż utwierdzaj braci, paś owce moje,
a bramy piekielne go nie przemogą.

Prosta i jasna ta prawda,
a tak trudno jednoczyć na Skale.

1. Odnosi się do każdego Następcy św. Piotra.

Przypis
Obserwuj ąc nasze życie od strony społeczno-poli­tycznej, chciałbym utwór pt. Naturalna eutanazja i dru­gi pt. Medytacja we wspomnienie św. Łukasza – patrona służby zdrowia zadedykować Ministerstwu Finansów i Ministerstwu Zdrowia; począwszy od panów mini­strów, poprzez szpitale, domy opieki społecznej, hospi­cja, miejskie ośrodki pomocy społecznej, sanatoria…, a także tym, którzy we własnych domach dźwigają krzyż cierpienia.
Wiersz Naturalna eutanazja kilka lat temu, gdy minister finansów chciał odebrać dofinansowa­nie do pieluchomajtek dla dorosłych, tzw. pampersów. Wówczas z grupą osób niepełnosprawnych wyraziliśmy swoje niezadowolenie, dołączając do pisemnej formy naszego protestu także ten wiersz.

Naturalna eutanazja

Mam oczy, uszy, usta…
Normalnie widzę, słyszę, mówię …
Nie ma mnie w pracy, sklepie, świątyni…
Ale ja jestem, naprawdę jestem.
Niedowiarkom przedstawię się bliżej:
Zamiast nóg używam kół,
Ktoś taki nazwany jest kaleką.
Urzędowo: inwalida I grupy o dochodzie 420 zł.
Z tego 70 z ł na telefon, gaz, wodę;
220 z ł za czynsz w komunalnym,
Co daje: op łaty 320 zł.
Hulaj dusza, piekła nie ma,
Można poszaleć za całe 100 złociszy.

A kiedyś miałem sen,
Że kaleka jest człowiekiem,
a nawet skarbem.
Cóż! Sny mają to do siebie,
Że nieraz są prawdziwe i spełniają się.
Przepraszam, że śniłem;
przepraszam, że żyję!

Z kolei ten drugi utwór napisałem, kiedy w litur­gii Kościoła wspominamy św. Łukasza – patrona służ­by zdrowia. Wiersz ten w zestawie z pięcioma innymi utworami wysłałem na Międzynarodowy Konkurs Li­teracki do Nowego Jorku i ten utwór uczynił mnie lau­reatem tegoż konkursu. Również dzięki temu utworo­wi otrzymałem trzecią nagrodę w Ogólnopolskim Kon­kursie Literackim pt. O pajdkę razowego chleba.

Medytacja we wspomnienie
św. Łukasza – patrona służby zdrowia

Nie wystarczy wypisać receptę,
zmienić opatrunek,
pościel, zrobić zakupy
czy przysłać kartę z melodyjką na urodziny.
Aby leczyć, pomagać, uzdrawiać,
trzeba kochać, trzeba być.
To takie proste, a zarazem trudne;
wręcz nieżyciowe w zmaterializowanym świecie,
gdzie liczy się, przelicza, kalkuluje,
w wyniku czego nawet pacjent staje się klientem;
kiedy w codziennym zabieganiu
brakuje już czasu nie tylko dla drugiego człowieka,
ale także dla samego siebie;
gdzie wierne psy po dziś dzień dają świadectwo,
liżąc z oddaniem i miłością rany Łazarzy.
A przecież można kochać z pustymi kieszeniami,
można dawać mimo pustego konta.
Miłość to nie mamona, bo są wartości,
których się nie kupuje, nie sprzedaje.
Miłość jest za darmo albo jej w nas nie ma.

Koniec tomiku A KIEDYŚ MIAŁEM SEN… Proza z poezją                                

C.d.n.

155 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.