Adam Chętnik. Puszcza kurpiowska.

Nawiązując do „Wieczoru z twórczością Adama Chetnika” jaki odbył się 4 listopada br.  w Muzeum Przyrody w Drozdowie ( http://www.muzeum-drozdowo.pl/index.php/aktualnie/683-wieczor-z-tworczoscia-adama-chetnika ) publikujemy poniżej, w wersji oryginalnej,  recenzję książki  „…młodego, ruchliwego pisarza ludowego…” zamieszczoną w numerze 11 (str. 38-40) „Wspólnej Pracy”  z października 1913 roku.

                                                                                      Redakcja serwisu

Adam Chętnik.

Puszcza Kurpiowska.

Młody, ruchliwy pisarz ludowy napisał książkę w całem znaczeniu pożyteczną, jest ona owocem przestudjowania odnośnych prac Pola, Połujańskiego, Goworeckiego, Zakrzewskiego, Krzywickiego tudzież artykułów/ Słownika Gieograficznego, a w znaczniejszej mierze — zebranych osobiście (np. z zapisek po leśnictwach) wiadomości i spostrzeżeń. Starannie uszeregowany materjał ten dostarczył wątku do barwnego i pełnego umiłowania odtworzenia obrazu puszczy pod względem gieograficznym i przyrodniczym, jej dziejów minionych i stanu obecnego, wyglądu dzisiejszej wsi kurpiowskiej oraz życia i obyczajów mieszkańców.
Szczęśliwie się stało, iż wadze poruszonego przedmiotu odpowiadają zalety opracowania. Książka p. Chętnika nietylko jest szacownym nabytkiem w dziele wydawnictw popularnych i wybornym materjałem do pogadanki, lecz i oczytanemu ogółowi dostarczyć może wielu ciekawych wiadomości—potrosze dlatego, że znając Londyn i Nowy Jork, nieraz nie znamy własnego kraju, a bardziej dlatego, iż o kurpiach dotąd stosunkowo niewiele u nas pisano, chociaż jest to temat ze wszech miar ciekawy.

Ludność Zielonej Puszczy, królewszczyzny, ciągnącej się między Chorzelami, Przasnyszem, Ostrołęką, Nowogrodem i Kolnem, i Białej Puszczy, biskupszczyzny, należącej do biskupów płockich, a zawartej między Pułtuskiem, Różanem, Ostrowiem, Wyszkowem i Brokiem, rozsiadła na przestrzeni 40-milowej wśród gęstych niedostępnych lasów, zachowała, jak wiadomo, niejedną gdzieindziej zaginioną cechę dawnego życia polskiego, wyrobiła sobie wiele odrębnych urządzeń, a na kartach historji zapisała się chlubnie.
Tu dłużej niż na pozostałych obszarach Polski utrzymało się pogaństwo, ziemia zaludniała się powoli, przynależność do państwa przybrała określone kształty zaledwie po wcieleniu Mazowsza do Korony, życie płynęło swobodnie, panowała równość, nieznana była pańszczyzna. Mieszkańcy rządzili się prawem obyczajowemu spisanem po raz pierwszy w 1559 r.
Urzędnicy wybierani grona bartników, składali przysięgę „całemu generalnemu gminowi”, a wyroki sądowe ogłaszane były w imieniu króla i starosty, lecz zarazem—i „za uchwaleniem wszystkiego gminu Przasnyskiego”. W sprawach wewnętrznych kurpie posiadali zupełną samoistność, ich związek z państwem wyrażał się jedynie w opłacaniu podatków. Nowych przybyszów przyjmowali chętnie, jeżeli byli oni uczciwi i czystych obyczajów; za kradzież, morderstwo i t. p. przestępstwa wykluczali swoich członków. Sądy zwykłe odbywały się dwa razy tygodniowo w Ciechanowie, bądź w Przasnyszu; sądy główne—w Przasnyszu na św. Wojciecha; oprócz tego dwa razy do roku — tzw. roki wolne z udziałem wszystkich bartników. Urzędnicy sądowi byli obieralni, w szczególnie ważnych sprawach wzywani byli przedstawiciele prawa Magdeburskiego. Symbolem bezstronnej sprawiedliwości, zalecanej sędziom, był obowiązek trzymania się rękoma powrozu w czasie wieszania z ich wyroku. Skazanym służyło prawo odwoływania się do łaski królewskiej. Prawo sądowe przetrwało do 1801 r. w tej formie, będącej pięknym zabytkiem prastarych porządków lechickich.
Bartnictwo, rybołówstwo, kopanie bursztynu i rudy żelaznej, kuźnice, smolarnie i węglarnie, myśliwstwo, trzy dwory myśliwskie dla królów na czas polowania: nad Pisną w pobliżu Kolna, pod Nowogrodem, i nad jeziorem Serafin (21/2 mil od Nowogroda) stały się źródłem zamożności mieszkańców; osiedlenie się Jezuitów w 1650 r. w pobudowanym przez nich Myszyńcu wytępiło pozostałości pogańskich przesądów, ugruntowało kurpiów w pobożności, z której słyną dotąd, i powołi zwabiło do puszczy rzemieślników i kupców
A gdy przyszły czasy nieszczęść w kraju, kurpie, okazali się jego wiernymi synami. Zasiekami na drogach w Puszczy tamowali przemarsz szwedów, zadawali im oraz ich sprzymierzeńcom klęski lub ginęli ze sławą, np. dzielny, choć, niestety, dotąd zbyt mało znany bohater Stach Konwa, który przeniósł śmierć nad przejście na stronę Sasów. W czasie powstania Kościuszki służyli sprawie ofiarnie, odrzuciwszy wynagrodzenie pieniężne. W 1809 r. sformowany z nich przez pułkownika Zielińskiego pułk strzelców pieszych bił się dzielnie. Przed 50 laty kilkunastoletni „Łukasz Kurpik”, a właściwie Łojko Betuk zasłynął cudami męstw…

Dziś w przeszłości, stanowiącej zamkniętą księgę, pozostała w charakterze kurpiów dobrze wróżąca żądza moralnego i materjalnego dźwigania się; pozostały stroje dawne, niektóre zwyczaje i pieśni są nieraz bardzo ciekawe np. świeżej formacji piosenka z powodu odebrania przez rząd broni myśliwskiej.

Hej, bracia, łza łzę goni,
Serce z żalu pęka:
Już kurpik nie ma broni.
Las pod zwierzem stęka”…

A jakież zasoby naiwnej pobożności mieści w sobie kolenda, w której między innymi czytamy:

Nam się nie dostało scęścia takowego,
Byśwa w nasej Puscy mieli zrodzonego
Jezusa Chrystusa!
Choćby nasa dusa
              Serdecnie go ucciła!
U nas w Ostrołęckiem na Puscy starostwie,
Nie byłbyś się rodził w takowem ubóstwie!
Mama izbów wiele,
I ciepłe pościele
             Byłbyś lezoł wygodnie!
Choć nam barci w lasach, drzewa zabraniają.
Uzdy i siekiery w lasach zabierają —
Jednak byśwa byli
Choć w nocy zwozili
           Suche drzewka dla Ciebie“!

N.

Podlaska Biblioteka Cyfrowa.

Współna Praca. Październik 1913 r. nr 11, str. 38 – 40

477 Ogólnie 2 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

ZYGMUNT GLOGER

25 sierpnia 1973 roku, w czasie Międzynarodowego Kongresu Slawistów odsłonięto w Łomży pomnik Zygmunta Glogera. Pisaliśmy o tym  na naszych łamach (http://historialomzy.pl/pomnika-[...]