Anegdota łomżyńska: O słoniu i żydowskim szewcu

Anegdota łomżyńska: O słoniu i żydowskim szewcu

/odtworzona na podstawie wysłuchania osobistego wspomnienia z okresu lat 30-tych ubiegłego wieku, łomżyńskiego świadka historii – pana Ryszarda Tymińskiego/

„Pamiętam, że jak byłem jeszcze małym chłopcem, to razem z kolegami bardzo często spędzaliśmy czas przy Narwi na terenie dzielnicy Rybaki. Wielką dla nas atrakcją był pewnego razu przyjazd do Łomży cyrku z rodziną słoni i pamiętam związane z tym zabawne zdarzenie. Jako małe dzieciaki byliśmy świadkami, jak pewnego dnia rodzina słoni ze swoim cyrkowym treserem wybrała się do kąpieli w Narwi. Słonie schodziły majestatycznie w dół ulicą Kapucyńską, przy której w dole były zabudowania, a pośród nich domek z warsztatem żydowskiego szewca. Same zabudowania były niskie, a warsztat szewski mieścił się na ich dole tak, że okienko warsztatu było na niewielkiej wysokości nad poziomem ulicy.

Rodzinę słoni prowadził wielki słoń – przewodnik, który jak widzieliśmy był bardzo ciekawy nowego otoczenia i swoją trąbą po drodze szczegółowo „badał” okolicę. Przechodząc obok warsztatu i widząc otwarte okno, słoń wiedziony ciekawością włożył do środka trąbę. Zajęty swoją pracą szewc, machinalnie reagując na wizytę tak niespodziewanego gościa, ukłuł trąbę szewskim szpikulcem. Słoń jak oparzony cofnął trąbę i śpiesznie oddalił się z miejsca zdarzenia. Za chwilę ku naszej uciesze słonie z przyjemnością zażywały kąpieli w pobliskiej Narwi.

Po zakończeniu kąpieli, rodzina słoni tą samą drogą wracała do swojego obozowiska. Ku naszemu zdumieniu zauważyliśmy, że „skarcony” wcześniej przez szewca słoń podchodząc do warsztatu, ponownie wkłada swoją trąbę do otwartego okienka i wypuszczając z niej … niemałą ilość narwiańskiej wody, dokumentnie zalewa naprawiane przez szewca obuwie i sam warsztat.

Oczywiście zakończyło się to wielką awanturą i lamentem ze strony szewca, na co sam słoń zareagował z filozoficznym spokojem, jak gdyby nigdy nic kontynuując swoją wędrówkę ul. Kapucyńską w górę do swojego obozowiska. Dla nas jako dzieci było to oczywiście bardzo zabawne wydarzenie, ale widzieliśmy, że szewcowi to wcale, a wcale do śmiechu nie było.”

/wspomnienie zredagował według swojej najlepszej pamięci: Wojciech Winko/

Notka biograficzna o Ryszardzie Tymińskim:
Ryszard Tymiński(1930 – 2013) – łomżyniak, zesłany jako dziecko z rodziną na Syberię, uczeń i absolwent Liceum Przemysłu Drzewnego w Łomży represjonowany w tym czasie przez UB, od najmłodszych lat rozmiłowany w poezji, autor i wydawca wielu wierszy, w tym tomiku poezji dotykającego okresu zesłania „Białe krematoria”, zasłużony Sybirak i działacz Związku Sybiraków o/Łomża.

od redakcji:
Zwracamy się do Szanownych Czytelników, o nadsyłanie na adres redakcja@historialomzy.pl wszelkich zapamiętanych w formie przekazu ustnego, bądź uwiecznionych w formie pisemnej zdarzeń, związanych historią Łomży i Ziemi Łomżyńskiej.

1419 Ogólnie 2 Dziś
  
 

8 Komentarzy

  1. kowin
    4 listopada 2015  15:51 przez kowin Odpowiedz

    Pani Hanno,
    u Pani taty złożyliśmy wizytę z kolegą z Łomżyńskiego Bractwa Historycznego Heniem Sierzputowskim. To była niezwykła dla nas wizyta, u niezwykłego człowieka i niestety, już do następnej okazji nie było. Można się na pewno zastanowić, czy o drodze życiowej p. Ryszarda nie można by opowiedzieć więcej. Z naszej strony jest na to otwartość.
    Miło mi było przy okazji publikacji tej cudownej anegdoty, wspomnieć zacnego Łomżyniaka i przywrócić Jego osobę do naszej pamięci.
    pozdrawiam
    Wojciech Winko :)

    • 5 listopada 2015  2:06 przez Ewa Wisniewski

  2. kowin
    5 listopada 2015  4:24 przez kowin Odpowiedz

    Pani Ewo,
    witam serdecznie i dziękuję za Pani ciepły komentarz.
    Serwis historyczny Ziemi Łomżyńskiej, dzięki któremu mamy okazję się wirtualnie spotkać, jest wielkim dziełem naszych nieocenionych kolegów z Bractwa: Henryka Sierzputowskiego i Mariusza Patalana, a ja jestem tylko jednym z wielu jego skromnych i szeregowych redaktorów. Oczywiście jesteśmy zainteresowani współpracą z Paniami w zakresie godnego upamiętnienia postaci Waszego Ojca, który jak wiemy drogą życiową w trudnych czasach, zaświadczał o swoim patriotyźmie.
    Z uwagi na szczególną wagę, jaką w Łomżyńskim Bractwie Historycznym przykładamy do zachowania w pamięci naszej łomżyńskiej społeczności tak niezwykłych sylwetek Łomżan, pozwolimy sobie się z Panią skontaktować za pomocą facebooka.
    Z pozdrowieniami i należnym szacunkiem
    Wojciech Winko :)

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.