Antoni Stanisław Szczuka -2

Antoni Stanisław Szczuka
PODKANCLERZY LITEWSKI – część II

Jest to dokończenie artykułu Juliana Bartoszewicza o życiu Stanisława Antoniego Szczuki, założyciela Szczuczyna i jego zasługach dla Polski, zamieszczonego na naszym portalu na stronie:  http://historialomzy.pl/antoni-stanislaw-szczuka-1/
Redakcja Serwisu.

Stanisław Antoni Szczuka. ( Rysował Polkowski z obrazu olejnego, znajdującego się w galeryi wilanowskiej).

Stanisław Antoni Szczuka. ( Rysował Polkowski z obrazu olejnego, znajdującego się w galeryi wilanowskiej).

Groźne niebezpieczeństwo od strony tureckiej, zakończyło się pokojem karłowickim, król więc pod dobrą wróżbą zwoływał do Warszawy drugi sejm pacyfikacyjny. Zawisza znowu zagajał obrady. Ale przez półtrzecia tygodnia obiedwie prowincye koronne nie mogły się z sobą zgodzić o alternatę laski; podano wniosek, żeby Zawisza został przy marszałkostwie. Nie zdało się to Litwie, która utraciłaby kolej marszałkowania na przyszłym sejmie zwyczajnym. Przyszło do układów, i po wielu sporach Szczukę wreszcie obrano marszałkiem. Odebrawszy laskę 1 lipca, obchodził izbę i najwięcej dziękował Zawiszy za przeszłe prace. Sejm ten był szczęśliwy dla rzpltej. Uśmierzył wszelkie między stanami nieporozumienia, pogodził z królem Kontystów i Radziejowskiego. Dyplomata elekcyi i zatwierdzenie praw wydali sobie nawzajem na sejmie tym: król rzpllej, i rzplta królowi.
Saskie wojska, co rzecz główna, miały ustąpić. Wszystko to sprawił Szczuka niezmordowany pracą. (Mowa jego na powitanie króla w Swadzie l. I). Król poznał wtedy, ile wartości w sobie miała ta przyjaźń zacnego człowieka. Drażliwa sprawa o wyjście wojska saskiego zagranicę, mogła króla nanowo pogniewać z rzpltą. Musiał ustąpić i zezwolił na konstytucją, ale nie chciał żeby ta konstytucja była w spisie praw podawanych do druku. Szczuka znowu przekonywał go o konieczności i wywiązał się z pochwalą wszystkich z roli, w której mógł się śmiertelnie narazić szlachcie.
Na tym sejmie miał król rozporządzić pieczęcią mniejszą litewską, gdy wielką po śmierci Dominika Radziwiłła wziął już poprzednio Karol Stanisław Radziwiłł, siostrzeniec Jana III. O tę pieczęć już dawno zabiegali panowie. Zawisza, starosta miński, który marszałkował sejmowi koronacyjnemu, miał pewną nadzieję że ją dostanie, a nawet doszło już do tego, że król przywilej na nią kazał dla Zawiszy przygotować i podpisał, ale z oddaniem pieczęci zwłóczył, odwoływał się do sejmu, do pogodzenia stronnictw.
I Zawiszy i żonie jego, która za tern biegała, i biskupowi Załuskiemu, który także przypominał się, król kilka razy powtarzał, że Zawisza będzie podkanclerzym. Ale wkrótce potem lekkomyślnie, zmuszony jakiemiś okolicznościami, podpisał przywilej dla Michała Kotła, kasztelana trockiego, Na sejmie pacyfikacyjnym trzeba się było wreszcie stanowczo oświadczyć, bo i Zawisza z Kotłem krzywo na siebie spoglądali, i cierpiało na przewłoce dobro Litwy, Tymczasem na sejmie Sapiehowie nie chcieli ani Zawiszy, ani Kotła. W radzie królewskiej wtedy wiele znaczył Załuski, Sapiehowie zatem z nim odbyli narady. Woleli trzeciego, ażeby tylko żaden z ochotników nie utrzymał się przy urzędzie. Załuski wtenczas podsunął im Szczukę. Z początku obojętnie przyjęli ten wniosek Sapiehowie. Nie ufali Szczuce, jak nikomu w ogóle nie wierzyli, sami wszystko chcieli znaczyć, i woleliby którego ze swoich przyjaciół; ale niepodobna było żadnego przeprowadzić. Dosyć dla nich było tej powagi, że królowi obierali ministrów; jeszcze do takiej dyktatury nikt dotąd w Polsce nie przyszedł. Do Szczuki co mieć mogli to chyba, to że nie ubiegał się o ich względy i że nie drżał przed niemi, ufny w swoje miłość prawdy i obowiązku. Ale wreszcie ustąpili, i to największy hołd, jaki mogli w owym czasie dumni panowie szlachcicowi wyrządzić; tem samem pokazywali, że mieli jednakże głęboki, mimowolny szacunek dla prawdy. Narady odbywały się w tak głębokiej tajemnicy, że Szczuka nie wiedział nawet o nich, a przynajmniej udawał że nie wiedział. Nagle ostatniego sejmu (31 lipca) ogłosił król nominacją Szczuki na podkanclerzego i pieczęć zaraz mu wręczył.
Zawisza i Kocieł zmieszali się, Litwini wyjść z podziwienia nie mogli, a wszyscy inni cieszyli się, dziękowali królowi i wiele dobrego wróżyli dla Litwy z tak zacnego ministra. (Załuski, I. Ii sir. 780, 493).
Szczuka kupił wtenczas od Rafała Leszczyńskiego, podskarbiego kor., dobra ostrowskie i przygodzickie w Sieradzkiem. Ale wkrótce prosił właściciela, żeby go zwolnił z kontraktu (r, 1698), Być może, powodem do tego był pożar, który mu zniszczył miasteczko Szczuczyn. Znalazł się rychło nowy nabywca na dobra Leszczyńskich, podskarbi Przebendowski; Szczukę zaś król wynagrodził przywilejami. Już Jan III uwolnił w r. 1692 ludzi osiadających na mieszkanie w Szczuczynie na lal 30 od wszelkich podatków, ceł i danin; August II w r. 1699 przyczynił miastu pięć jarmarków i na dalsze lat 30, po upływie pierwszych, uwolnił mieszczan od podatku. (Starożytna Polska, t. 1 str. 236—493).
W Litwie przyszło do olkinickiej klęski, a na straszniejsze jeszcze zanosiło się rzeczy. Margrabia brandeburgski chciał się ogłosić królem na Prusiech, prowincji polskiej. Szwed od Inflant nie byt bardzo bezpieczny. Król, chcąc zapobiedz tylu naraz klęskom na rzpltę, zwoływał do Warszawy senat, żeby się z nim naradzie, w jaki sposób koronacji margrabiego przeszkodzić w Królewcu. Po naradzie, miał wyjechać do Birż, miasteczka pogranicznego od Inflant, i widzieć się z carem, dla sojuszu od Szwedów.
Rada Senatu zebrała się W Warszawie tego samego dnia, kiedy się odbywała koronacyja w Królewcu, 18 stycznia 1701. To już źle uprzedzało o królu, że patrzał przez szpary na tak bardzo ważną sprawę dla rzpltej. Prymas Radziejowski pokazał się drugim spiskowym na rzecz nieprzyjaciela. Ujęty podarunkiem klejnotów, chciał posłać ukochanego wnuka swego Towiańskicgo do Królewca z powinszowaniem, w nadziei że jeszcze co dostanie, i u króla już to wyprosił. Nad wszelkie spodziewanie kardynała, Szczuka na radzie mówił przeciw koronacji pruskiej wiele i mocno; zaklinał króla, ażeby margrabiego nie uważał za równego sobie króla. Rozgniewa! się na to prymas, ale zwyciężył Szczukę, który musiał ustąpić. (Załuski t. III sir. 6)
W lutym król pojechał do Birż i wziął ze sobą tylko Szczukę i ulubieńca swojego, biskupa Jana Gomolińskiego, który był razem jego wierzycielem. Gomoliński już poprzednio jeździł na Litwę, dla pogodzenia zwaśnionych stron. Szczukę król do tejże samej pracy miał użyć. Z nieufnością patrzała szlachta na podroż króla; lękała się, i sprawiedliwie, żeby czasem rzplitej nie zawikłał w jakie sprawy z carem. Jednakże ani Szczuka, ani Gomoliński niebyli świadkami żadnych umów politycznych: widywali się nieraz z carem, rozmawiali z nim, lecz do układów nie należeli. Król z Piotrem tworzyli plany, ale co uchwalili, to w głębokiej pomiędzy sobą zachowali tajemnicy, i dopiero skutek pokazał, jak ten zjazd w Birżach poszedł na niekorzyść rzplitej. Ale dla tego samego i Szczuka i Gomolńiski mieli potem prawo tłumaczyć się publicznie, że o żadnych zamachach na rzplitą w Birżach nie wiedzieli. (Załuski t. III sir. 274, opis pobytu w Birżach; Gabinet medalów t III sir. 84).
Sapiehowie chcieli się godzić ze szlachtą i prosili króla o pośrednictwo. Szczukę; wyznaczył do tego król i senat. Już od stycznia były gęste zjazdy w tym celu W Grodnie, Swisłoczy, w Mścibowie, wreszcie w obozie. Szczuka arcymądrze kombinował rzeczy, ale król skrycie mu przeszkadzał, bo posłał do Ogińkiego i Zaranka, żeby ugoda nie doszła do skutku. Wreszcie główna sessya, która odprawiała się w Wilnie, odłożona, została na października i zjazd zwołany do Grodna, bo Sapiehowie się nie stawili, nie podali żadnych warunków. Cała nadzieja zgody spoczywała na owym zapowiedzianym zjeździe grodzieńskim. Od Sapiehów stawił się, Pieniążek wojewoda sieradzki, z Romanowskim chorążym chełmskim, od papieża biskup wileński Brzostowski. Mówi Zawisza, starosta miński, który w tej sprawie także żywy brał udział, że Szczuka po bosku, divino ore, przemawiał do stron; ale, „republikanci” ugody nie chcieli. (Mowa Szczuki z d. 12 października po polsku w Swadzie t. I str. 137, a po łacinie w Załuskim t. III sr. 89). Sapiehowie, widząc że źle ich sprawy stoją, także nieszczerze się brali do zgody, mając już Szweda w sercu. Wiedział o tem Szczuka i mówił do siebie „pokonajcie to nieprzyjacielską i szpetną króla szwedzkiego inwitacyą, a być to może, bez oręża.” Ale drażniła ciągle Sapiehów owa koekwacya, to jest porównanie praw Litwy z wolniejszemi prawami w Koronie na sejmie konwokacyjnym przyjęli, co władzę hetmanów na Litwie ukrócało. Republikanie po staremu gniewali sie, że hetman nie chciał buławy, podskarbi kluczów, marszałek laski ustąpić. (Pamiętniki Zawiszy, str. 102, 209). Szczuki projekt w to właśnie godził, żeby Sapiehów, uwolnionych od kondemnat, zostawić przy urzędach wszystkich i dobrach. Hetman pozwalał na to, żeby wojsko zaciągnięte nad przepis prawa o koekwacyi, z uwagi na bieżące okoliczności, pod buławą księcia Michała Wiśniowieckiego zostawało. Sprawy o długi i pretensje sapieżyńskich miał trybunał sądzić co czwartki i piątki, dwa razy w tygodniu. Sprawę względem dóbr neuburgskich, że tutaj i prawo opiekuna księcia kanclerza Radziwiłła wchodziło, miał polubownie skończyć biskup wileński i dwóch deputatów. Dobra zajechane przez Sapiehów, jak Czereja, miały powrócić do właścicieli. Amnestya dla wszystkich czynów, zgoda powszechna. Napróżno król wydawał dla Szczuki przywilej, w którym go wyjmował na czas układów grodzieńskich od sądów i od zasiadania na rokach w Lublinie (14 października 1701, Sygil. 15, 131); szlachta dziękowała królowi za pośrednictwo, polecała mu w odpowiedzi na instrukcją daną Szczuce, sprawy swoje (28 października, Załuski t. III str. 93—96), ale rozjeżdżała się powoli z Grodna.
„I tak, narzeka Otwinowski, dwóch z poduszczenia królewskiego zerwali ów traktat, który nie bez wielkiego potu i tysiąca wybrani, tak z senatu, jako ze stanu rycerskiego, skleili byli. Co na swoje złe król zrobił, bo Sapiehowie umyślili iść szukać protekcyi u Szweda.” Do namacania wszystkim było, że z wiadomością króla stała się i rzez olkinicka, i zgoda grodzieńska rozerwana, i dalsze nienawiści podsycane umyślnie. (Otwinowski, wyd. Raczyńskiego str. 35)
Król sejm zwołał i ujrzawszy nad głową swoją niebezpieczeństwo, chciał się naprawdę godzić z Sapiehami; oto późno już było. Nareszcie Pac sejm zerwał. Na radzie senatu radził więc król o wojnie ze Szwedami. Nikt nie pozwalał na zaczepkę rycerską, bo i rzpltej nie szło o wojnę, i rady senatu nie mogły się wdawać w tę sprawę, która należała do sejmu. Trzech tylko senatorów trzymało za królem i domagało się wojny Przebendowski wojewoda malborgski, Gałecki inowrocławski i Szczuka (Otwinowski, str. 36). Król oczywiście ich posłucha! i posłał pod Rygę swoich Sasów.
Ale po bitwie klissowskiej, województwa koronne, obstając przy królu pod Sandomierzem, upoważniły wszystkich pieczętarzów do rozpoczęcia układów ze Szwedami, do czego miał pomagać książę prymas. Zawziętość przeciw Szwedom była wielka; szlachta rozsiekała w obozie wojewodę kaliskiego, za samo podejrzenie ze im sprzyjał; Leszczyński podskarbi kor. dla tejże samej przyczyny uciekł z synem za granicę, i ztamtąd pisał uniwersał do województw małopolskich. Odpowiadał mu listem publicznym Przebendowski i na układy w Birżach rzucał podejrzenie, sam nic nie wiedząc co tam zaszło. Niewiadomo chciał Przehendowski, czy króla oskarżał, czy Szczukę; ale boleśnie przyjął list jego podkanclerzy. Z Radzynia pisał do regenta kancellaryi kor. Kezewskiepo 16 września 1702), tłumacząc niewinność swoje, że do zmów źadnych nie należał. (Załuski t. III str. 274).
Szwed zgody nie przyjął, a król, na mocy uchwały pod Sandomierzem, zwołał wielką radę do Torunia. Wakowały obiedwie pieczęcie koronne. Książe prymas, który już się ze Szczuką wtedy pogodził po owem zajściu względem koronacji pruskiej, prosił króla na samym początku rady toruńskiej, żeby pieczęć wielką, oddal Szczuce; naturalnie bliższym był do tego urzędu podkanclerzy litewski, jak każdy inny senator. Ale król, na złość prymasowi, wielka, pieczęć dał ks. Załuskiemu, mniejszą Janowi Szembekowi (Otwinowski str. 57). Ta drobna okoliczność, osobistości dotycząca dolała oleju do płomienia. Radziejowski coraz się więcej zniechęcał dla króla; ale rzecz dziwna, Załuski ze Szczuką bardzo się polubili.
Był Szczuka na sejmie lubelskim w lipcu r. 1703 i wyjednał sobie na nim konstytucyą pod tytułem: „lokacya i fundacya szczuczyńska.” Zatwierdził tam sejm wszystkie jego roboty i przywileje dwóch królów. (Yol. leg. t. VI sir. 106}.
Ale tymczasem z królem coraz się gorzej wikłały stosunki. Szczuka za kontraktem rządził w dobrach królewicza Jakuba, w Szawłach na Żmujdzi i w Czemiernikach w Lubelskiem. Oprócz tego, jako pełnomocnik, radą i głową służył Sobieskim. Nic to nie szkodziło królowi, owszem, podkanclerzy niezłomną dla niego chował wierność, a ponieważ Jakub Sobieski marzyć zaczął znowu o koronie, ufając w zaciętość Karola XII przeciw Augustowi, podkanclerzy nieraz miał sposobność w listach swoich do Jakuba przypominać, że źle robi, puszczając się na burze, które mogą niepokoić rzpltą. Nastąpiło nawet z tego powodu jakieś ochłodzenie się w stosunkach Szczuki z królewiczem. O tem August nie wiedział, ale gniewał się na przyjaźń jego dla królewicza Jakuba, chociaż przyjaźń ta była w położeniu obydwóch, i Szczuki i Jakuba, bardzo naturalną. Przeznaczał król podkanclerzego na poselstwo do Berlina; lecz powziąwszy podejrzenie, wstrzymał się; potem, wbrew uchwale lubelskiej, wyjechał do Saksonii i kazał w Szląsku porwać dwóch królewiczów Sobieskich. Na dni kilka przed tym wypadkiem, odebrał Szczuka list od Jakuba, pełen pogróżek i dąsów. Królewicz wymawiał przyjacielowi, że planami jego gardził i że tak mocno trzymał się strony Augusta; obiecywał wreszcie, że wroga swego wkrótce z Krakowa wypłoszy. (Załuski l. IV sir. 77—78).
Nagle król przybiegł z Saksonii do Krakowa, żeby złożyć radę, bo dowiedział się że w Warszawie zawiązała się przeciw niemu generalna konfederacya wielkopolska. Szczuka z żoną był, jak zwykle, przy królu w Warszawie. Szwed gościł sobie po nieprzyjacielsku na ziemi polskiej, groził spalić dobra Szczuki na Mazowszu, w ziemi wiskiej już nawet szlachcie wioski popalił. W Wiskiem Szczuka się okupił, zapłaciwszy kontrybucji wojennej kilka tysięcy złotych, to jest więcej jak miał dochodu z osad szczuczyńskich; pomimo to z jednego dymu Szwed się domagał 151 tynfów. Opłata okropna, nadzwyczajna, od wiskiej ziemi naprzód wybierana. W takiem położeniu rzeczy, kiedy nigdzie nie było bezpiecznie, wziął podkanclerzy żonę i jeździł z nią po kraju. Teraz w Krakowie będąc, zgłaszał się do biskupa warmińskiego Załuskiego i pytał z żalem, gdzie się podzieje, narzekał gorzko na Sapiehów, że tak mu prace grodzieńskie zawdzięczyłi. (Załuski t IV str. 41). Zniechęcał się do króla, który go unikał. Nic nie wiedział, chociaż minister, co się dzieje, a o poselstwie do Berlina już nawet i nie myślał.
Nagle spada na Kraków wieść o porwaniu królewiczów. Szczukę to mocno zmieszało, ale był cierpliwy. Król przywołał do siebie Przebendowskiego, który już był wtedy podskarbim; miał go w niełasce od jakiegoś czasu, teraz z nim długo i serdecznie późno w noc rozmawiał. Ale nazajutrz rano kazał mieszkanie jego otoczyć wojskiem i przetrząsać papiery. Chciał znaleźć dowody nie tak przeciw podskarbiemu, jak przeciw innym, a mianowicie przeciw Szczuce. Sądził że podkanclerzy głównie popierał w Polsce myśl o elekcji Jakuba. Jak na złość, nic nie znaleziono.
Król kazał przywołać do siebie Szczukę. Chcąc dojść języka, spytał się go, jak przyjął wiadomość o uwięzieniu Sobieskich? Szczuka odparł:
— Jako chrześcianin smucę się z takiego nieszczęścia, a cieszę się dla siebie że tak się stało, bo ustał teraz powód do podejrzeń i obrazy.
Niewiadomo czy powiedział królowi o liście, jaki niedawno od Jakuba odebrał, ale to pewna, że pogróżka tam zawarła spełniła się prędko. Generał Renscheld zbliżał się do Krakowa. Chciał król się bronić kiedyś w stolicy, ale dowiedziawszy się że Szwed nastąpił nagle i blizko się już znajduje, – marca wyjechał ku Rusi na Niepołomice. Noc była, towarzyszyli mu obadwaj podkanclerze, koronny i litewski, Szembek i Szczuka. Inni panowie rozbiegli się naokoło, i to tak szybko, że niejeden potopił wozy z rzeczami w Wiśle. Nazajutrz rano wkroczyli Szwedzi do miasta. (Załuski t. III sir. 78).
W Baranowie nad Wisłą prosił Szczuka króla o wolny odjazd, bo chciał żonie i dzieciom obmyślić gdzie bezpieczeństwo. Nie był panu potrzebny, bo go się o nic nie radzono. Nie chciał pozostać przy dworze, bo tam Załuskiego nie było; nie miał się komu zwierzać, a przyzwyczaić się nie mógł do załatwiania spraw narodowych po sasku, to jest przez intrygi i fałsze, bo sam prostą chodził zawsze drogą (tamże t. III str. 46). Mógł więc odjechać: król pozwolił. Tymczasem odebrał list od Załuskiego, który wypędzony z Warmii, siedział w Królewcu. W Heilsbergu była, że tak powiemy, główna kwatera szwedzka. Zachęcał go Załuski, ażeby do Królewca przybywał coprędzej z rodziną, tylko ostrzegał, że powrót ztąd do Polski będzie trudny. Kanclerz od kilku miesięcy starał się o paszport napróżno; do Warszawy by go puścili przeciw królowi działać, ale kanclerz gniewał się i sam nie wiedział co z sobą ma robić. Kiedy go się pytał o radę co robić, Szczuka listem z Bochni 10 marca, odpisał z żalem: „Czas nam ocucić się ze snu i coś stanowczego przedsięwziąć. Co robić? sam nie wiem. Choćbym i wiedział, każdyby sądził o tern złośliwie. Nikt nie powinien się wymawiać, myślę, od podróży do Warszawy i tam pracować nad pojednaniem króla z rzpltą. Jako ministrowie winnibyśmy wystąpić, wszakże o króla chodzi i ojczyznę,” (Załuski t III sTr. 46).
Co zrobił wtedy Szczuka? nie wiemy. Pojechać do Warszawy, było to jednak, pomimo pozorów jakie Załuski pokazywał, być na drodze do zupełnego zerwania z królem. Zdaje się więc że Szczuka się wahał jeszcze długo, jak najlepiej służyć ojczyźnie.
Tymczasem i Stanisław leszczyński został królem obrany.
Prymas, rozgniewany że elekcja nie po jego poszła woli, trzymał się z początku na ustroniu, ale niechęć do Augusta przeważyła. Kiedy w r. 1705; krakowskie województwo za powodem Morsztynów zaczęto się zrywać przeciw Augustowi i pierwsze do Warszawy posłów na radę wyprawiło, kiedy sandomierskie toż samo zrobić myślało, a panowie koronni jeden po drugim uznawali Stanisława, prymas także wystąpił. Głównie do tego spowodowało go oświadczenie regenta pruskiego. Berlin trzymał dotąd klucz intrygi.
Dwustronne poselstwa w tem mieście gościły. Ale kiedy regent stracił nadzieje, że pogodzą się Karol z Augustem, prymas wydal uniwersały na zjazd generalny do Warszawy na 2 lipca. Do Szczuki pisał osobno, zapraszając go na zjazd. Mówił mu, żeby już przestał się dłużej wahać, i raczył się brać do wspólnej rady i sprawy. „Przyznam się albowiem, że radbym w. m. pana miał za primo loco kommissarza do traktatu, ażeby to onus, które wielkiej potrzebuje ostrożności, mogło z pod rąk w. m. pana wynijść z tak wielką imienia jego sławą, jakoteż pożądanym całej rzpitej ukomentowaniem. Tamże umówiona będzie podobno legacya do dworu berlińskiego, która pewno nie minie w.m. pana, a może być gloriosior, aniżeli ta, której lani nomine rzpłtej nie przyjęto (Swada t. IV sTr. 18).
Szczuka nie był powolny na głos księcia kardynała, Owszem, kiedy świeżo po koronacyi Stanisława, August zjeżdża! się z Piotrem w Tykocinie, żeby radzić o sojuszu Polski z Moskwą, stawił się na zjazd i króli August, nawet u niego nocował (1 listopada 1703) Nazajutrz król wszystkim panom polskim, którzy byli .w Tykocinie, rozdawał pierwszy raz ordery orła białego; Szczuka musiał także otrzymać taki dowód ufności króla. Hislorye życia najjaśn. Stanisława, T. 1 str. 95;.
Ale podkanclerzy ostatnią już z sobą stoczył walkę. Postanowił przejść na stronę Stanisława Leszczyńskiego, bo stracił nadzieję, żeby się August utrzymał na tronie. Postąpił sobie jednak po dyplomatycznemu. Odważał się najpierwszy z panów na ten krok śmiały. „Umyślnie podjechał, mówi Otwinowski, żeby go było wzięto na szwedzką stronę.” (str. 133). i Wielką przez to przysługę oddal Stanisławowi „wielkiej mądrości człowiek,” bo pociągnął za swoim przykładem wielu tych, co z królem jeszcze trzymali. Kiedy Szczuka rzuca Augusta, już niema co go bronić, mówili do siebie panowie i przechodzili do Leszczyńskiego. Jednakże ostrożnie działając, niby to jako stronnik Sobieskich, ukazał się przy nowym królu. Wiadomo że Leszczyński przyjął tymczasowo koronę i że dał na to zaręczenie królewiczowi Aleksandrowi na piśmie, iż za uspokojeniem się Polski, miał złożyć koronę i obstawać za Jakubem. Szczuka bawił się przy Leszczyńskim w ciągu wyprawy Karola XII do Saksonii, ale był tam jedynie na poręce królewicza Aleksandra. Żonę jednak wysiał z dziećmi do Szczecina, a więc do Pomeranii szwedzkiej, pod opiekę Karola XII, i ta okoliczność, więcej jak cokolwiekbądż, świadczyła o zmianie jego usposobień politycznych. Mamy dwa jego listy z tej wojennej podroży, która się zaczęła od Rydzyny, przez Szląsk do Saksonii. Przyjeżdżał więc Szczuka z jawnym hołdom i do Leszczyńskiego, był w jego dobrach w Rydzynie. Listy pisał do wojewody kijowskiego Potockiego, który także był stronnikiem Stanisława. Jeden list z Hennensdorf pod Gerlilz 13 września, drugi z Nostycz o mil 9 od Drezna 17 września (Wizerunki wileńskie, 1837, XIX, 121). Kiedy pokój altransztadzki stanął, ( król posłał do Karola Xll czterech panów z powinszowaniem. Był to: Lanckoronski wojewoda krakowski, Szczuka podkanclerzy, Jerzy Lubomirski podkomorzy kor. i książę Kaźmirz Czartoryski (Historya życia i. t. d. str. 111)
Spodziewał się Szczuka pieczęci wielkiej, dlatego tam poszedł, ale go oszukano w tem mówi Otwinowski. Nadzieje Szczuki były uzasadnione, ale ta sama okoliczność, że się pieczęci spodziewał, pokazuje, jak nawet zacni wówczas ludzie, dla prywaty zapominali o wyższych względach cnoty i moralności. Król Stanisław nie miał prawa odbierać urzędów ludziom, którzy wyrokiem sejmowym nie byli skazani za zdradę ojczyzny. A jednak je odbierał i ztąd w Polsce podwójni byli senatorowie: Augustowscy i Stanisławowscy. Tem bardziej powinien był czekać na opamiętanie się swoich przeciwników, że August złożył koronę, a co chwila prawie ktoś się namyślał i z jego obozu do Stanisławowskiego przechodził. Mógł więc król i pieczęci rozdawać, bo Załuski siedział w więzieniu włoskiem za sprawę Augusta, a Szembek unikał Stanisława. Myśląc o wielkiej pieczęci koronnej, Szczuka i Załuskiego zawodził, serdecznego swojego przyjaciela. Tymczasem sam się bardzo pomylił. Wolał król Stanisław widzieć u pieczęci rodzonego wuja, wojewodę ruskiego Jabłonowskiego i zrobił go w istocie kanclerzem (Otwinowski sir. 133).
Był Szczuka w wyprawie na Litwę Karola XII roku 1708, kiedy Szwedzi szli pod Półtawę. Dwór szwedzki naprzód, polski z królem Stanisławem za tamtym postępował. Lepszą, wygodę miał orszak polski weselsze było w nim towarzystwo. Z wojewodą, krakowskim Lanckorońskim stawało pospołu kilku co większych trzpiotów, których karmił i poił Czarnkowski podskarbi. Poważniejsi panowie osobno po kwaterach stawali, jak Gomoliński biskup poznański, kanclerz Jabłonowski, Szczuka (Pamiętniki Zawiszy str. 135).
Po bitwie póltawskiej król Stanisław wysłał natychmiast do Warszawy trzech senatorów z Opatowa, gdzie stał w obozie. Wybrał na to Teodora Potockiego, kanclerza wuja i Szczukę. Sprawa ojczysta wikłała się, chciał więc król, żeby rzplta sama o swoich losach rozstrzygała, oddawał się jej na łaskę i niełaskę. Gotów był zwołać sejm, wysłuchać na nim wyroku jaki wypadnie, a nawet złożyć koronę, jeżeli tego po nim zażądają. Trzej senatorowie mieli ogłosić uniwersały na sejm. Ale nie powiodło się im posłannictwo. Wołali do zgody, lecz panu hetmanowi Sieniawskiemu zgoda się nie podobała. Brzydki samolub i tak już przez trzy lata podsycał wojnę domową, myśląc o koronie dla siebie. Giedymin, rotmistrz jakiś, z jego rozkazu uwięził w Warszawie trzech senatorów, czem się tak przerazili inni stronnicy Stanisława, że wszyscy jak mogli najprędzej wynieśli się ze stolicy. Potem wypuścił wprawdzie więźniów Sieniawski, ale już i chwila dobra przeminęła, a Karol XII niezmiernie się gniewał na te uniwersały sejmowe Stanisława (Załuski t. III str. 867—876).
Po upadku ciężkim Stanisława, wrócił naturalnie Szczuka do Augusta i ukazał się na radzie warszawskiej r. 1710, która nanowo godziła króla z rzpltą.. Chciał August 6,000 Sasów wstawić w komput wojska kwarcianego, a Wielkopolanie opierali się ternu żywo. Szaniawski biskup kujawski i Szczuka nastręczali się z pośrednictwem. Chcieli razem i dworowi i rzpliej dogodzić. Wytłumaczyli królowi, żeby się stanom o to nie naprzykrzał i podejrzeń nowych nie obudzał; hetman zaś może to zrobić własną mocą i Sasów przyjąć do komputu, było nie więcej nad 6,000 ludzi i byle Sasi nie wymagali większej zapiały nad tę, jaką rada warszawska postanowi dla kwarcianych. Stało się jak radzili. Hetman Sieniawski, kasztelanią krakowską kupiony, wziął niby to prywatnie 6,000 Sasów, a kilkanaście tysięcy zostało ich w Polsce, i nie pod władzą hetmana, i z lepszą płacą, bo podskarbi Przebondowski wydawał na nich miliony, Sasi porządnie jeszcze kraj zdzierali i biednych ludzi uciskali (Otwinowski sir. 170).
Tak na złe wyszła dla ojczyzny ostatnia rada Szczuki; podkancierzy rychło albowiem po tej radzie warszawskiej zakończył życie. Było to jeszcze r. 1710.
Niesiecki wspomina o dziele, któro Szczuka wydał r. 1709, a wiec przed samą śmiercią, pod nazwiskiem Candidi Veronensis. Tytuł dzieła: Ecclypsis Poloniae, orbi polonico demonstrata, Varsaviae 1709, w 4ce. Żył Szczuka lat 56.
Podkancierzy zostawił żonę wdową, córkę Wiktoryą i dwóch synów; jednemu na imię było Marcin, drugiemu August-Michal-Kaźmirz, i tego chrzestnym ojcem był 14 stycznia 1698 roku August II (Załuski, T. II str. 511). Niewierny który z braci był starszym. Córka poszła za mąż w roku 1719 za syna sławnego kasztelana krakowskiego Jana Stanisława Kątskiego, wtedy generała ziem podolskich, który był później miecznikiem kor. i generałem artyleryi Ksiądz Madejski pijar napisał na to wesele panegiryk (Vitae et scripta, str. 42). Synowie także się pożenili: starszy wziął Annę Sapieżankę, córkę stolnika lit. Jerzego, który umarł wojewodą mścisławskim; młodszy, starosta wiekszniański i wąwólnicki, Elżbietę Potocką, wojewodziankę smoleńską, synowicę rodzoną księcia prymasa Teodora. Któryś z nich żenił się w lutym ł725, bo wtedy matka, jak to wiemy z gazet pisanych, synowi nowozaślubionemu oddawała wszystkie swoje starostwa, a syn je sprzedawał na wykupno dóbr swojej przyszłej. Wiemy znowu z sygillat, ze 12 grudnia 1724 r. Konstancja Szczuczyna podkanclerzyna wdowa, ustępowała komuś z okienkiem w przywileju Wąwolnice, a wójtostwo Tajne i leśnictwo bronowskie synowi swemu Marcinowi (Syg. 20 fol. 156). Zdaje się po tern, że to Marcin żenić się musiał i że i był owym Szczuki starostą wąwolnickim i wiekszniańskim. Żona jego byłaby więc Potocka, a starszym synem byłby August, ten co ożenił się z Sapieżanką. Imion w Niesieckim niema. Obadwaj ci Szczukowie „młodo z tego świata zeszli bezpotomnie” (Niesiecki, wydanie lipskie t. VIII str. 319). Cały więc ich majątek spadł na siostrę Kątską, która w r. 1727 owdowiała, ale poszła niedługo powtórnie zamąż za Jana Celnera, starostę kamionackiego i żydaczewskiego, który był i kuchmistrzem koronnym. Do panny Orzelskiej wzdychał, a skończył na Szczuczance. Umarł bezdzietny r. 1735.
Kątscy mieli jedynaczkę córkę, która takim sposobem stała się panią ogromnej fortuny, bo i po Szczukach i po Kątskich wszystko wziąć miała. Babka, stara podkanclerzyna, cieszyło się jeszcze wnuczką, bo umarła dopiero w początkach marca 1733 w Radzyniu. Z wnuczką tą Maryanną ożenił się w Lublinie 26 grudnia 1741 Eustachy Potocki, potem generał artylleryi litewskiej, ojciec Ignacego marszałka wielkiego lit. i Stanisława ministra oświecenia. Cały majątek Szczuków spłynął więc w dom Potockich. Dzisiaj z tego powodu bogate skarby historyczne w materiałach wielkiej wartości po Szczukach spoczywają w bibliotece willanowskiej. Pokazywał je nam przed kilku laty bibliotekarz willanowski Strzelecki. Szczególniej papiery po zacnym podkanclerzym są bardzo liczne. Szczuka znał cenę pamiątek historycznych i jak Stan. Górski, jak Chryzostom Załuski, zbierał rodzaj Tomicyanów swojego czasu. Sama korrespondencya jego wiele tomów obejmuje. Ważne te materyały leżą bez żadnego użytku dla historji, z wielką szkodą nauki, która się dzisiaj tak znakomicie ożywia.
Julian Bartoszewicz

Pisownia oryginalna.

1092 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.