Bocian w tradycji ludowej

O wróćcie do nas słowiańskie ptaki (…). Nasz kraj duży, tu przez długi szereg lat będą obszerne mokre łąki z obfitymi żabami, łany szerokie zaludnione myszami, a co żuków, co pędraków i co chrabąszczy, które nam tyle szkody robią (…), bądźcie pewni, że dopóki ta sama krew w naszych żyłach płynąć będzie, dopóki w naszym kraju wychowywać będziem, dopóty was szanować nie zapomnimy (…), a ja, co wasze życie poznałem, który podziwiałem wasz rozum, waszą pamięć, doświadczenie. Ja wam śpiewać nie będę bo nie jestem poetą; lecz co odkryję to opowiem, aby was dalej kochano jak dotąd i szanowano, bo wy nasze boćki.                                                                         Kazimierz Wodziki: Zapiski ornitologiczne. Bocian.

                                                                     Bocian w tradycji ludowej

 

Józef Chełmoński. Bociany

Któż nie zna naszego poczciwego boćka, który na dachu domu lub stodoły, starej gruszy czy topoli, w ciągu wiosny i lata oznajmia klekotem swoją obecność, zadowolenie i radość życia. To tu bociani rodzice wysiadują i wychowują swoje młode. Stąd również – jeszcze niepewna swoich możliwości – bociania młodzież ćwiczy skrzydła do pierwszych lotów, aby później sfruwać na pobliskie łąki i pod okiem rodziców przechodzić szkołę polowania na zwinne gryzonie, żaby czy koniki polne.
Dawniej bociany gnieździły się na drzewach lub zagłębieniach skalnych. Stopniowo zbliżając się do siedzib ludzkich stały się współmieszkańcami wiejskich zagród. Ptaki te od wieków otaczano wielkim szacunkiem, a nawet czcią. Zabicie bociana traktowano jak zbrodnię. Pliniusz Starszy (23 – 73) W Historii Naturalia pisze: W Tesalii za ten występek karano śmiercią jak za mężobójstwo. Zaś u księdza Bonifacego Jundziłła ( 1761 – 1847) czytamy, że (…) W Rzymie niejaki Rufus, który przez dziwacki zbytek jadł mięso bociana, został szyderstwem i pośmiewiskiem całego ludu.

   U nas bocian mógł czuć się bezpiecznym. Wprawdzie w Myślistwie ptaszym, autorstwa Mateusza Cygańskiego ( XVI wiek ) znajdujemy :
Dostaniesz go z rósznicy.
   Chartem go też uganisz
I sidłami go też dostaniesz.
Zaraz jednak autor dodaje:
I przetoż rzadko Myśliwiec nań idzie.
 Nie rad go jadać na swoim obiedzie.
Salomon Rysiński ( 1570-1625) w wydanych w 1619 roku Przypowieściach polskich poucza:
Nie wadzi boćka rzucić – byleby nie zabić.
Pozbawienie ptaka życia – jak wierzono- sprowadzi pożar na domostwo zabójcy. Inne bowiem bociany mszczą się okrutnie – przynosząc w dziobach rozżarzone głownie – obracając sadybę w perzynę.
Na naszych ziemiach bocian, który nazywany był bociónem,( Wielkopolska), bocanem   ( Ziemia Krakowska, Podhale), kłobocanem ( Kaszuby), kłobocianem ( Ziemia Dobrzyńska ), czy wreszcie dziopanem lub wojtusiem ( Suwalszczyzna i Łomżyńskie) traktowany był jako ptak nieomal domowy , gdyż co roku powraca do swojego gniazda i swojej zagrody.
Pisał o tym wspomniany już Cygański:
To ptak domowy, pożytek go taki:
 Jadowite, sprośne trawi robaki.

Bociany zawsze witane z radością i ze smutkiem obserwowano ich przygotowania do odlotu. Przybycie tych ptaków było oznaką nadchodzącej wiosny, odlot – zbliżającej jesieni
  Bociek jest – wiosny wiest! Wołano.

Z przylotu bocianów cieszyły się najbardziej oczywiście dzieci, pamiętające o innym przysłowiu: Gdy bocian przyleci, możecie wyjść na dwór dzieci.

Śpiewały również bardzo popularną w XIX wieku piosenkę:

  Witaj nam witaj, biały bocianie!
Już się rodzimy raduje łan_
Jakby na twoje dziś powitanie,
W majową suknię stroi dziś Pan.
Z tobą nasz druhu zawita wiosna,
I oracz dziś w pole wywiedzie pług
Z tobą piosenka zabrzmi radosną
I  szczęście wiejski przekroczy próg
My ci na szczycie starej topoli
Ponad domem uścielam tron,
Ażeby stamtąd strzegł naszej roli
I naszym drogich rodzinnych stron.

    Kiedy ptaki jednak z jakiegoś powodu spóźniały się z przylotem lub zachowywały się dziwnie, wróżono z tego ogień, grad, wojnę lub inne kataklizmy. Aby zabezpieczyć się przed tymi nieszczęściami, gospodarze starali się również różnymi sposobami sprowadzić bociany w pobliże swoich strzech. Dobrą metodą było umieszczanie solidnej podstawy pod przyszłe gniazdo w postaci starej brony lub koła zamocowanego na szczycie drzewa, dachu szopy, stodoły lub domu. Musiał to jednak zgodnie ze zwyczajem zrobić kawaler z pomocą panny. Aby ostatecznie przekonać bocianią parę do osiedlenia się w danej zagrodzie kładziono na podstawie gniazda kawałki cukru, drobne pieniądze, lub coś błyszczącego – igłę lub kawałek metalu. Teraz należało już zachować ciszę w obejściu i czekać na osiedlenie się bocianiej rodziny, a później na wyklucie się tak oczekiwanych młodych- odznaczających się nawiasem mówiąc wielką szpetotą. W XVI wieku i później powiedzenie –sprowadzić bociana-oznaczało tyle, co sprowadzić do domu szczęście.

Bocian, bodaj jak żaden inny ptak jest bohaterem licznych legend, opowieści i powiedzeń. W okolicy Augustowi, Rajgrodu i Grajewa dzieci krzyczały co sił za nim:
Bociek, bociek kiszka- przynieś mi braciszka ! lub
Bociek, bociek długie cyby,
Weź kobiałkę chodź na grzyby!
Jego piękna sylwetka, wspaniale harmonizująca się z zielonością traw, z wolna i dumnie przechadzająca się po okolicznych łąkach i bielach. Jego nie do końca zrozumiale przywiązanie do siedzib ludzkich, a także zwyczaje inspirowały wiejskich bajarzy do prób opisu jego osoby.

Próbując wyjaśnić zachowanie bociana widziano w nim często chłopa, który zgrzeszył przeciwko Bogu. Opowiadano, że miał on orać w święto, za karę więc chodzi do tej pory za pługiem i jest …smutny.   Krążyła również opowieść, że Chrystus jakiegoś obmówcę zamienił i kazał mu świat z plugastwa oczyszczać. Według innej legendy, Bóg nie chcąc, ażeby na ziemi były gady, płazy, także inne rozmaite robactwo, zebrał je do wora i dał człowiekowi, aby ten wyrzucił to wszystko do morza. Lecz człowiek przybywszy nad brzeg morza ciekawy tego, co było w worku, rozwiązał go. Żaby, jaszczurki, węże i inne paskudztwo powychodziło z worka i rozeszło się po świecie. Za karę przemieniony został w bociana, który musi zbierać to wszystko, co jako człowiek rozsypał.

O pochodzeniu bociana krążyło również następujące podanie : Pewnego razu chłopy siekły na działach kole lasu. Aż idzie dziad i powiada: – a dajze Boze scenście, a oni na to nic, tylko się jesce śmieli. Dziad, który był samem Panem Krystusem ino tylko spoźrał, a z chłopów stały juś tylko się boćki, a ich kosy dzióbami, rence skrzydłami, tylko nogi długie kiejby ludzkie giczoły. Czy tak było? Chyba nie. Bo czyż mógł być grzesznik przez lud z takim szacunkiem traktowany?

Obserwując zachowania i przyzwyczajenia bocianów-ludzie tak mocno związani z otaczającą ich przyrodą dostrzegali – ich zdaniem pewne cechy wspólne dla mieszkańców wsi. Mieszkając na chłopskiej chałupie, rano po rosie spieszył do pracy, w południe odpoczywał, a po południu, kiedy ludzie szli do roboty, on – także. Na noc również z nimi powracał.

Bocian. Autorka Lubow Szlihta

Bocian przez wieki pozostawał dla ludzi wielką tajemnicą. Jeszcze Pliniusz pisał, że do jego czasów nie odkryto, skąd krewniaki świętego ibisa przybywają, albo dokąd się udają. Wierzono między innymi, że na zimę pogrążają się w stawach i jeziorach. Krążyły też opowieści o bocianim kraju gdzieś daleko za morzem.

Pewne zasługi, jak byśmy to dzisiaj powiedzieli, na polu ornitologii położył polski przyrodnik, Gabriel Rzączyński (1664- 1737). Miał on założyć na szyję jednego z bocianów obrożę z blachy z napisem Hace ciconia ex Polonia (Bocian z Polski) i puścił go na wolność. W następnym roku tenże bocian wrócił z podobną obrożą z wyrytymi słowamI: India cum donis remittit ciconiam Poloniae ( Indie zwracają darowanego bociana do Polski).

Wiek XIX to czas rozwoju nowoczesnej ornitologii. Bodaj pierwszą większą publikacja o bocianie były wydane w 1877 roku  Zapiski ornitologiczne Kazimierza hr. Wodzickiego         (1816-1889). W swoim dziełku autor w formie gawęd – pisanych barwnym językiem – zawarł szeroką wiedzę opartą na wieloletnich obserwacjach tych pięknych ptaków, które na stałe wtopiły się w krajobraz wsi polskiej.

Obecnie szacuje się, że ¼ całej populacji bocianów- to bociany polskie. Dlatego też i dzisiaj możemy bez wahania powtórzyć za XIX wiecznym korespondentem Tygodnika Powszechnego: (…) Bocian tylko jako gość nasze strony odwiedza i gdy mu się klima nie podoba, w cieplejsze ciągnie krainy. Liczny u nas, osobliwie w okolicach nizin…

Jarosław Marczak, Legionowo

Literatura:
Bocian, Tygodnik Ilustrowany, nr 20/1896 r.
Bocian, Tygodnik Powszechny, nr 68/1835 r.
Cygański Mateusz, Myślistwo ptasze (…) z dodaniem przedmowy, objaśnień i przypisów Antoniego Wagi, Warszawa 1842 r.
Majewski Erazm, Bocian w mowie i pojęciach ludu naszego, Warszawa 1891 r.
Ryszkiewicz Józef, Nasze zwierzęta i ptaki w podaniach. Bocian. Tygodnik Ilustrowany, nr 21/1903 r.
Wodziki Kazimierz hr., Zapiski ornitologiczne. Bocian, Kraków 1877 r.

Dziękuję Pani Lubow Szlihcie za zgodę na publikację zdjęcia Jej autorstwa.
Zdjęcie obrazka wyróżniającego: Henryk Sierzputowski.

593 Ogólnie 1 Dziś
  
 

2 Komentarzy

  1. 26 kwietnia 2018  6:40 przez Lubow Odpowiedz

    Bardzo dobry artykuł. Dziękuje za opis Bociana w tradycji ludowej . Bocian - ptak co daje nadziej , radość. A artykuł wszystko to pokazuje i ociewiśćie bocian , to członek rodziny tej , gdzie znajduje się jego gniazdo. Bardzo dziękuje p. Jaroslawie za artykuł. Lubow Szlihta.

  2. 26 kwietnia 2018  12:00 przez Robert Odpowiedz

    W Józefowie (Strużańska 18), gdzie był do moich dziadków i gdzie się wychowywałem, stoi słynny kilkusetletni dąb. w jego koronie do dziś widać resztki drewnianej brony, która miała skusić bociana.
    Na początku lat 90. jadąc z Zambrowa do Czyżewa w Dmochach Wochach skręciłem na Zaremby Choromany. Odwiedziłem tam m.in. sołtysa p. Józefa Zarembę. Z dumą pokazywał mi kilkanaście gniazd bocianich na swoim podwórzu. Opowiadał, jak to kiedyś burzowy wiatr strącił gniazdo i zginęły dwa bocianie pisklaki. Przyleciało ich - wspominał - tyle, że aż nieba nie było widać i krążyły nad zabitymi dziećmi.
    A parę dni temu ucieszył mnie widok boćka na gnieździe znajdującym się w Okuniewie (gm. Halinów) na b. słupie elektrycznym, na skrzyżowaniu, tuż nad ruchliwą DW 637 z Warszawy do Węgrowa. w zeszłym roku gniazdo było puste, bo szosa był remontowana. A teraz - znów zamieszkałe.

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Karciarstwo

Gry hazardowe pociągają niektórych dzisiaj tak samo, jak pociągły ich pradziadków sto lat temu. Jeśli byśmy w poniższym artykule obok słowa „karty” dodali „jednoręki bandyta”, czy [...]