Cmentarz leśny w Jeziorku. Odnalezieni po latach

Z Miejsca Pamięci Narodowej w Jeziorku

Odnalezieni po latach…

Sprawa dotyczy jednego z grobów w Miejscu Pamięci Narodowej w Jeziorku – grobu więźniów politycznych z łomżyńskiego więzienia.

Z gruntu paradoksalne wydaje się być stwierdzenie, że „mogiła żyje własnym życiem”… A jednak, w pewnym sensie i w tym przypadku, tak jest w istocie.

W nocy z 29 na 30 czerwca 1943 roku na leśnej polanie w Jeziorku hitlerowcy rozstrzelali 62 osoby. Tablica nagrobna została sporządzona i umieszczona w Miejscu Pamięci Narodowej w Jeziorku w 2006 roku według listy Delegatury Rządu. Wcześniej, bo prawdopodobnie od końca lat 60-tych funkcjonowała tam fałszywa lista Ofiar. O tej fałszywce nie będę się rozpisywać, natomiast warto spopularyzować fakt odkrycia prawdziwej listy nazwisk.

Ostatni żyjący skazaniec z jeziorkowskiego lasu pan Jerzy Smurzyński, który całe swoje dorosłe życie poświęcił badaniu historii grobów jeziorkowskich, odnalazł właściwą listę w Archiwum Akt Nowych w Warszawie. Znajdowała się ona w korespondencji przesłanej przez Delegata Rządu na Kraj do Londynu. Nazwiska więźniów politycznych z łomżyńskiego więzienia straconych w lesie jeziorkowskim w czerwcu 1943 roku były spisane i wysłane już we wrześniu tego roku. Niestety cała dokumentacja Delegatury Rządu została po wojnie utajniona w archiwach KC PZPR i nikt postronny o istnieniu takowej listy nie wiedział. Badacze zajmujący się historią II wojny światowej zyskali do niej dostęp po rozwiązaniu PZPR, kiedy materiały te przekazano do Archiwum Akt Nowych. Z rozmowy z panem Smurzyńskim wiem, że lista więźniów, do której po kilkudziesięciu latach poszukiwań osobiście dotarł, była w nie najlepszym stanie i niektóre nazwiska było dość trudno precyzyjnie odczytać, stąd i na tej liście mogły zdarzyć się jakieś drobne błędy np. literówki. Nie umniejsza to ważkości odkrycia, bo dzięki ogromnej determinacji pana Smurzyńskiego, której skutkiem jest odnaleziona lista z prawdziwymi nazwiskami, zaledwie w ciągu ostatniego roku aż dwie rodziny znalazły swoich bliskich wśród Ofiar jeziorkowskiej polany. Stało się tak za sprawą umieszczenia prawdziwej listy w kilku miejscach w internecie m. in.: na stronie Starostwa Powiatowego w Łomży oraz Serwisu Historycznego Ziemi Łomżyńskiej. O Panu Henryku Stokowskim, który właśnie dzięki informacji z internetu, po prawie 70 latach odnalazł grób ojca (więźnia politycznego z łomżyńskiego więzienia) pisałam już w ubiegłym roku na stronie: http://historialomzy.pl/z-miejsca-pamieci-narodowej-w-jeziorku-odnalazl-grob-ojca/

Nowe odkrycie dotyczy dwóch innych osób – Antoniego i Jana Golatowskich.

Rodzina (matka i siostra aresztowanych, bo ojciec nie żył) przez kilkadziesiąt lat bezskutecznie poszukiwała jakichkolwiek śladów. Dopiero w 2010 roku pani Hanna Jaroszewska (siostrzenica zamordowanych) natrafiła w internecie na materiał o Jeziorku, a następnie odwiedziła cmentarz na leśnej polanie.

Na tablicy umieszczonej na grobie więźniów widnieje nazwisko „Golalowski”, a na tabliczce pochodzącej od rodziny, która została umieszczona na grobie kilkanaście miesięcy temu – „Golatowski”, jednak zdaniem pana Smurzyńskiego można przyjąć, że nazwisko ofiary uległo zniekształceniu (zwłaszcza, że to tylko literówka), co w warunkach okupacyjnych niejednokrotnie miało miejsce lub zostało błędnie odczytane ze sfatygowanej wskutek upływu czasu listy (tej znajdującej się w Archiwum Akt Nowych w Warszawie) i zamiast „Golatowski” zapisano (lub odczytano) – „Golalowski”. Tak więc, za prawidłowe w tym przypadku, należałoby uznać nazwisko Golatowski.

Większe wątpliwości budzi jednak fakt, pisze dalej pan Jerzy Smurzyński, że lista Delegatury Rządu podaje tylko jednego członka rodziny Golatowskich – Jana, a rodzina podaje także drugiego – Antoniego.

Uznając, że w Jeziorku zginęło dwóch braci Golatowskich, a lista podaje określoną ilość – 62 ofiary, trzeba przyjąć, że gdzieś popełniono kolejny błąd w nazwisku. Najbardziej prawdopodobna, zakładając ewentualną niedokładność w odczytaniu listy Delegatury Rządu, może być zamiana nazwiska Golatowski na „Golarski” (zgadza się imię – Antoni). Czy zatem nie zginął tam żaden „Golarski”?

Ta hipoteza wydaje się być wysoce prawdopodobna i osobiście jestem przekonana argumentacją pana Smurzyńskiego. Rodzina Panów Golatowskich także uznała to za pewnik.

19 marca 2012 roku, pani Hanna Jaroszewska, córka Krystyny – siostry Antoniego i Jana, nawiązała kontakt z panem Jerzym Smurzyńskim po tym, jak dotarła do listy więźniów z łomżyńskiego więzienia umieszczonej w internecie. Następnie, na jego prośbę, przesłała mu pocztą elektroniczną następujące informacje:

Golatowski Antoni, ur. w 1915 roku w Nurze i

Golatowski Jan, ur. w 1918 roku w Nurze,

bracia, synowie Stanisława Golatowskiego, leśnika i Władysławy z domu Piliszek, zostali aresztowani w domu w Nurze dnia 9 czerwca 1943 roku i osadzeni w więzieniu w Łomży.

Stanisław Golatowski – leśnik z okolic Ceranowa (powiat węgrowski) z żoną Władysławą i małym Antonim (dziewczynka to córka sąsiadów).

Na odwrocie tego starego zdjęcia, (które według wspomnień rodzinnych miało być wysłane po wojnie dobrata Aleksandra do USA) jest odręczny wpis matki aresztowanych.

Antoni                Jan

Pani Hanna twierdzi, że w czerwcu 1943 roku jej mama dwukrotnie zawiozła braciom paczki z żywnością i ubraniami do łomżyńskiego więzienia. Kiedy w pierwszych dniach lipca zgłosiła się z trzecią paczką, wartownik odmówił jej przyjęcia oświadczając, że „Ich tu już nie ma.” Od tej pory ślad po aresztowanych zaginął… . Niewiele informacji o braciach zachowało się do dzisiaj. Starsi członkowie rodziny nie żyją, a młodsi znają tamte czasy jedynie z opowiadań dziadków lub rodziców. Pani Hanna pisze m. in.: Z tego co wiem, wujowie do wojny budowali domy (…). W czasie okupacji byli w ruchu oporu, ale nie wiem do jakiej formacji należeli i nie mam już kogo zapytać (…). Byli  partyzantami, ponieważ wiem, że w dniu aresztowania przyszli nocą do domu po żywność i odzież (…), ktoś ich zdradził (…). Były różne plotki (…), ale żadnych dowodów (…).

Byli bardzo uzdolnieni muzycznie. Z dzieciństwa pamiętam ich instrumenty, które przepięknie inkrustowane, sami wykonywali – mandolina, bandżo, gitara. Od kuzynów i znajomych słyszałam, że wszyscy w rodzinie byli niezwykle uzdolnieni muzycznie i pięknie śpiewali (…).

Jak wspomina Pani Hanna, Mama niejednokrotnie zapewniała ją, że tej samej nocy w Nurze aresztowano także mężczyzn o nazwiskach: Steć, Grosman i Plachciński. Tak więc, podobnie jak w przypadku pana Stokowskiego, rodzina państwa Golatowskich, potwierdzając tożsamość kolejnych ofiar z listy więźniów politycznych, uprawdopodobniła tym samym fakt, że aresztowania w Nurze nie były pojedyncze i przypadkowe. Były też najprawdopodobniej wcześniej zaplanowane, ponieważ pani Władysława Golatowska (matka Jana i Antoniego) często wspominała, że jej brata Władysława Piliszka, który wieczorem 8 czerwca 1943 roku przyjechał z Warszawy do Małkini, znajomy Niemiec na peronie ostrzegł, aby wracał do domu, bo w Nurze będą aresztowania. W ten sposób ów Niemiec uratował mu życie.

Szkoda tylko (jak pisze w liście do pana Smurzyńskiego pani Hanna), że ani moja kochana Babcia ani Mama nie dożyły tego dnia, kiedy mogłyby zapalić światełko na mogile. Tyle lat ich poszukiwań nie przyniosło rezultatu (…).

Grób więźniów politycznych w jesiennej szacie – zdjęcia z 2011 roku.

Pani Hanna Jaroszewska, siostrzenica Antoniego i Jana Golatowskich po kilkudziesięciu latach poszukiwań grobu swoich wujków wreszcie może na nim postawić zapalony znicz i pochylić się w cichej modlitwie za dusze zmarłych.

Wspólnie z panem Jerzym Smurzyńskim mamy nadzieję, że na tych kolejnych przypadkach historia mogiły więźniów politycznych z łomżyńskiego więzienia się nie skończy, a krzywdy poczynione Ofiarom i ich rodzinom przez ówczesny łomżyński ZBOWiD, który latami wprowadzał Ich w błąd świadomie umieszczając na grobie tablicę z fałszywymi nazwiskami, zostaną naprawione. Ufamy też, że kolejne rodziny odnajdą swoich bliskich w grobie na jeziorkowskiej leśnej polanie, chociaż sprawa jest coraz trudniejsza, bo bezpośredni świadkowie ówczesnych wydarzeń odchodzą, a kolejne pokolenia, z natury rzeczy, mają coraz mniej rzetelnych informacji na ten temat i niestety coraz mniej się interesują tamtymi czasami.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa przypuszczamy także, że grób więźniów na leśnej polanie w Jeziorku to grób ofiar z Nura i jego okolic, dlatego zwracamy się z apelem do mieszkańców Nura współczesnych nam i tych pamiętających okres okupacji o przesłanie nam informacji za pośrednictwem redakcji Serwisu Historycznego Ziemi Łomżyńskiej na temat osób aresztowanych i osadzonych w 1943 roku w łomżyńskim więzieniu.

Na podstawie materiałów pochodzących z korespondencji od pana Jerzego Smurzyńskiego opracowała Beata Sejnowska – Runo, społeczny kustosz Miejsca Pamięci Narodowej w Jeziorku

1620 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.