Dzieje Łomży. Tysiącletnie. Rozdział VI (II-III)

Rozdział VI. Zdrowie

II. Stan sanitarny

1. Do I wojny światowej

Opieka nad zdrowiem mieszkańców była trudna z powodu prymitywnych warunków sanitarnych. Brak wody i przywożenie jej z Narwi, płynące rynsztokiem ścieki, brak szpitala, który spłonął w 1806 r., to tylko niektóre problemy ówczesnej służby zdrowia. Przed I wojną światową Łomża nie posiadała kanalizacji. Wysokich nakładów finansowych wymagało porządkowanie sieci ulic i placów. Wiele chorób było spowodowane brakiem higieny. Największe trudności polegały na odprowadzaniu nieczystości rynsztokami, nad którymi budowano mostki. W 1833 r. wystawiono trzy takie we wschodniej części miasta. Te i inne mostki umożliwiały przejazdy na drodze do Śniadowa, Nowogrodu i do więzienia. W 1838 r. wzniesiono mostek na Rynku Poprawczym przy bitej drodze, w 1841 r. na rynsztoku przejazdowym z szosy na ul. Dworną i ul. Śniadowską. Na ulicach miasta leżały nasypy śmieci. Woda w studniach publicznych była zaskórna i nie nadawała się do picia. Prywatnych studni było niewiele i wodę dowozowo beczkami z rzeki, opłacając woziwodów. W 1860 r. sytuacja zaopatrzenia w wodę nie uległa zmianie. Czynna była tylko jedna studia ze zdatną do picia wodą, ale znajdowała się ona poza miastem. Nadal rozwozowo wodę beczkowozami114.

Pierwsze zachowane w aktach rozporządzenia w sprawie porządku i czystości na terenie Łomży pochodzą z początku lat osiemdziesiątych. Identycznie jak w Warszawie i tu bezpośrednim ich powodem było zagrodzenie epidemią cholery. W 1890 r. uściślono podział miasta na regiony sanitarne. Władze wydawały przepisy, pisano często o tej kwestii na lamach gazet. W 1899 r. zbudowano kanały ściekowe od Starego Rynku do Narwi. Na ulicy Dwornej próbowano zmusić użytkowników do wyłożenia asfaltem rynsztoków. Nic z tego nie wyszło, można była nadal narzekać na smród i roje much, na dziury w mostkach nad kanałami, na zaniedbania w sprzątaniu. Łomża, podobnie jak wszystkie miasta w regionie, nie doczekała się w okresie zaborowym kanalizacji. Nie miały jej zresztą miasta pięciu innych guberni Królestwa Polskiego, w tym również suwalskiej i siedleckiej. Do ponagleń w porządkowaniu ulic, chodników i rynsztoków powrócono w Łomży po 1908 r. Przyznawano, że winni zaniedbań byli i mieszkańcy, którzy lekceważyli przepisy sanitarne, wylewając na przykład nieczystości z ustępów do rynsztoków115

W 1905 r. ukazał się zbiór przepisów sanitarnych powielonych w języku rosyjskim i polskim. Nakazywano m. in. usuwanie nieczystości dwa razy w miesiącu, po czym śmietnik powinno się wydezynfekować chloranem wapna. Szczegółowo określono zasadę budowy i lokalizacji ustępów, stajni i chlewów. Rynsztoki podlegały przemywaniu dwa razy dziennie, tak samo rynny od zlewów. Władzę troszczyły się przede wszystkim o rejony zasiedlone przez cywilnych i wojskowych przybyszów z Cesarstwa, a także o okolice, przez które przebiegał przelotowy Trakt Kowieński. Poddano nadzorowi sprzedaż mięsa i pieczywa. W 1904 r. władze zatwierdziły statut łomżyńskiego oddziału Warszawskiego Towarzystwa Higienicznego. Jego zadaniem miało być szerzenie wśród mieszkańców wiadomości z dziedziny higieny. Sama ludność stosowała sprawdzone sposoby ochrony żywności przed zepsuciem. Mieszczanie chętnie kupowali lód celem umieszczenia w piwnicy. Z kolei jesienią gospodynie smażyły konfitury, powidła, marmolady, marynowały grzyby, oliwki, kwasiły kapustę itp. Na szczęście w Łomży niewiele pracowało zakładów przemysłowych uciążliwych dla otoczenia i groźnych dla osób w nich zatrudnionych. W mieście nie było wodociągów, chociaż istniało kilka projektów odnośnie ich założenia. Nadal wodę rozwożono w beczkach116.

2. Okres międzywojenny

W 1924 r. podano w prasie, ze stan sanitarny miasta był gorszy niż przed wojną. W rok potem lekarz miejski pisał, że w centrum miasta ustępy były przeważnie murowane, a na obrzeżach miasta drewniane z dołami kloacznymi cementowanymi, których zawartość wywoził tabor asenizacyjny. W 1926 r. podawano, że miasto nie posiadało kanalizacji, wszelkie płynne ścieki i nieczystości wylewały się do rynsztoków i spływały w czterech miejscach do Narwi. Ścieki nie były odkażane, natomiast rynny podczas lata posypywano wapnem niegaszonym. W 1932 r. pisano, że sprawa kanalizacji i wodociągów utknęła w martwym punkcie wobec złego położenia gospodarczego kraju. W rok potem magistrat przystąpił do uporządkowania ścieków ulicznych na Placu Pocztowym (zamierzał ułożyć tam nowe mostki ponad ściekami) i w kilku innych punktach miasta117

W 1926 r. Z ogólnej liczby 143 studzien w mieście było 10 artezyjskich, pozostałe to studnie gruntowe i zaskórne, a najbiedniejsza ludność nadrzeczna zaopatrywała się w wodę z Narwi. W 1930 r. wymieniono 13 studzien artezyjskich, 235 studnie zaskórne, w tym 193 cementowych, 41 drewnianych i jedną kamienną. Na mocy zawartej przez magistrat umowy z zarządem kolejowym ludność miasta korzystała z wodociągu kolejowego. Dwie studnie artezyjskie wybudowano w 1925 r.: jedną w Ogrodzie Spacerowym, głęboką na 64 m, o wydajności około 1000 wiader na godzinę, drugą przy elektrowni miejskiej, głęboka 71 m, dającą około 2000 wiader na godzinę, pierwszą kosztem 8647 zł, drugą 11960 zł. W Ogrodzie Spacerowym dobywano wodę pompą ręczną, a przy elektrowni motorem elektrycznym. Następnie woziwodowie dostarczali ją mieszkańcom w beczkach. Wśród woziwodów było 18 Polaków, ale nie wytrzymywali konkurencji z krzykliwymi woziwodami żydowskimi. We wrześniu 1931 r. obiegła miasto wiadomość o urządzeniu wodociągów i kanalizacji. Dopiero jednak 1 listopada 1934 r. otwarto rurociąg wodociągu miejskiego na ulicach: Rządowej, Długiej, Starym Rynku, Farnej, Woziwodzkiej, Placu Kościuszki, Placu Wolności, 3 Maja, Stefana Okrzewi, Bernatowicza, Stacha Konwy, Pięknej, Polowej (od ul. Żwirki i Wigury do ul. Legionów), pułk. Mościckiego (od Placu Wolności do ul. Stacha Konwy), Perka Joselewicza (Krótkiej) i na ul. Żwirki Wigury (od Placu Wolności do ul. Polowej). Magistrat zwrócił się do właścicieli posesji o podłączenie nieruchomości do wodociągu118.

Przed pierwszą wojną światową miasto posiadało dość wygodne łazienki kąpielowe w Narwi, lecz zostały one zniszczone przez ustępujące wojsko rosyjskie. W 1924 r. uruchomiono prywatne kąpiele „Dyana” (wanny, łazienki, natryski). W Łomży istniała od dawna rytualna mykwa żydowska z pięcioma wannami. Magistrat kupli od gminy żydowskiej plac przy ul. Rybaki o pow. 162 km2 i wzniósł tam obszerny budynek murowany, parterowy, skanalizowany. Były tam prysznice, łaźnia rzymska, cztery wanny, pomieszczenie na kasę i mieszkanie dla zarządcy. W prasie pisano, że na łaźnie zostały użyte pieniądze przeznaczone w budżecie miasta na budowę szkoły. Latem wiele osób korzystało z skapieli w Narwi. W 1929 r. w budżecie miasto przewidziano sumę 3000 zł na urządzenie plaży koło mostu żelaznego, to jest na splantowanie terenu, nawiezienie i ubicie piasku, urządzenie rozbieralni z desek przymocowanych do słupów. W rzece prano też bieliznę. W 1929 r. w budżecie miasta przewidziano wydatki na konserwację pomostów do prania bielizny w Narwi119

Miasto zatrudniało tak zwanego czyściciela, który łapał bezpańskie psy. Przed pierwszą wojną światową czynił to w dni targowe i po godzinie ósmej rano, gdy dzieci były w szkole. W 1933 r. w prasie zarzucano władzom miasta, że łapanie psów odbywało się kilka razy dziennie i to bez względu na porę dnia. Lekarz weterynarii wyjaśniał, że w mieście ujawniono wściekliznę, a ponadto mieszkańcy w różnych porach dnia wypuszczali psy poza dom. W 1934 r. w miejsce napowietrznej linii telefonicznej ułożono kable pod ziemią120

3. Po 1945 r.

Wodociągi i kanalizacja. Jak wspomniano, do budowy sieci wodociągowej i kanalizacyjnej na szerszą skalę przystąpiono w 1934 r. Przed wybuchem wojny miasto posiadało: stację pomp na ujęciu przy ul. Rybaki, 10.472 metrów bieżących wodociągów i 4.454 metrów bieżących kanałów ściekowych. W okresie okupacji niewiele dokonano na omawianym odcinku. W 1943 r. władze niemieckie poleciły nadbudować wieże na kościele ewangelickim (pojezuickim) przy ul. Rządowej i zainstalować tam dwa stalowe zbiorniki na wodę o pojemności 150 m3. W rok potem kościół został wysadzony w powietrze przez Niemców. W czerwcu 1945 r. jedynie w części miasta była już woda, zbyt słabe pompy i brak drewna na opał do lokomobili nie pozwalały zaopatrzyć w wodę wszystkich mieszkańców.

W grudniu 1946 r. uruchomiono odbudowaną stację wodociągową przy ul. Rybaki, w 1954 r. oddano do użytku zbiornik wieżowy, w 1975 r. przekazano do eksploatacji pierwszą część (mechaniczną) oczyszczalni ścieków, a w cztery lata potem uruchomiono część biologiczną. Z chwilą, gdy Łomża stała się stolicą województwa, nastąpił jej dynamiczny rozwój. Podjęto intensywne działania celem zlokalizowania dodatkowych źródeł wody, brano pod uwagę możliwość infiltracyjnego ujęcia wody z Narwi. W 1986 r. w związku ze znacznym deficytem wody pitnej na terenie miasta wprowadzono do 1 czerwca do 31 sierpnia każdego roku zakaz podlewania ogródków działkowych oraz kwietników i zieleńców z miejskiej sieci wodociągowej w godzinach od szóstej do dwudziestej. W 1988 r. podjęta została decyzja o budowie ujęcia w rejonie wsi Podgórze. W cztery lata potem po włączeniu tego ujęcia do eksploatacji deficyt wody w Łomży został zlikwidowany. Pod względem organizacyjnym Zakład Wodociągów i Kanalizacji był do 1952 r. wyodrębnionym zakładem budżetowym, potem został włączony w struktury Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Z dniem 1 stycznia 1984 r. zakład wydzielił się z niego i zostało powołanie Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, od 1 stycznia 1986 r. rozpoczęło działalność Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji obejmując swoim zasięgiem kilka miast, od 18 marca 1995 r. powstało Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji Spółka z o.o. w Łomży. Posiadało ono w eksploatacji: stacje wodociągowe – Podgórze, Rybaki, Jantar 1 i Jantar 2. Wraz ze wzrostem obszaru miasta wydłużała się sieć wodociągowa i kanalizacyjna; w 1984 r. pierwsza wynosiła 59,7 km, druga 44,8 km; w 1995 r. pierwsza 91,5 km, druga 72,7 km; w tymże 1995 r. sieć wodociągowa – magistralna 16 km, wodociągi rozdzielcze 95 km i przyłącza 50 km; sieć kanalizacyjna – kanalizacja ogólnospławna 7,6 km, kanalizacja sanitarna 68,6 km i przyłącza 19,8 km; funkcjonuje oczyszczalnia ścieków o przepustowości 14.400 m3 na dobę; w 1998 r. sieć wodociągowa miała 98,3 km, sieć kanalizacyjna 78,5 km121.

Parki. Do 1967 r. Zakład Zieleni Miejskiej opiekował się ponad 10 ha terenów zieleni, w skład których wchodziły dwa parki: Park Ludowy przy ul. Świerczewskiego o pow. 14750 m2 i Park Miejski o pow. 33480 m2, resztę terenu stanowiły skwerki i zieleńce. Z każdym rokiem zwiększał się obszar zieleni, w 1967 r. przybyło 26652 m2, to jest przy ul. Sienkiewicza 680 m2, dojazd do szpitala 472 m2 i na skarpie o pow. 2,5 ha. Po wybudowaniu osiedla „Jantar” tamtejszy park otrzymał nazwę „Parku 40-lecia”; uchwałą zarządu miasta z 10 grudnia 1992 r. zmieniono jego nazwę na „Park Jana Pawła II Papieża Pielgrzyma”122

4. Zarazy

W ubiegłych stuleciach prymitywne warunki sanitarne były główną przyczyną licznych chorób zakaźnych. Na podstawie często grasujących morów i zaraz moszna przypuszczać, że stan sanitarny miasta był zły. W 1624 r. pomyślny rozwój szkoły jezuickiej przerwała zaraza. Dwunastu ojców poniosło śmierć. W 1625 r. kronikarz zanotował: Po bardzo ciężkiej zeszłorocznej zarazie, która pochłonęła prawie trzecią część ludności szkolna nasza …. W 1655 r. normalne życie szkoły przerwała zaraza. W 1708 r. pożar. W następnych latach szalała zaraza …i zaraz 1660-1662 .. W 1710 r. zmarło w Łomży i okolicy 1000 osób, a od zarazy wolna była tylko wioska Giełczyn. W 1791 r. panowała jakaś zaraźliwa choroba, na którą chorowało 60 uczniów kolegium pijarskiego. W 1793 r. wybuchłą epidemia tyfusu. W 1800 r. nastąpiły wielkie mrozy, a na wiosnę choroby zwierząt i ludzi123.

W XIX wieku region łomżyński dotknęła cholera. Przez długie lata choroba ta uważana była za jedną z typowych dla krajów egzotycznych „chorób gorączkowych”, Aż nagle na początku XIX wieku opuściła swoje naturalne siedliska i zaczęła się przemieszczać. Przez Chiny w 1830 r. dotarła do Moskwy, przeszła Warszawę, Berlin, Hamburg i Paryż. Nowy atak nastąpił w 1836 i 1849 r. Choroba powróciła jeszcze do Europy w 1866, 1877 r. i przy końcu stulecia. W XIX wieku ofiarą jej padło trzydzieści do czterdziestu milionów ludzi. Dnia 27 maja 1831 r. kronikarz klasztoru kapucynów w Łomży zanotował, że w tym mieście na cholerę zmarło mnóstwo, bo codziennie po kilka osób. Chorowali zaledwie kilkanaście godzin. Nie było żadnego ratunku, a nawet lekarza. Byli jedynie dwaj lekarze Rosjanie przy lazarecie. W dzielnicy Rembertów dwie osoby obłożnie chore spalono żywcem razem z łóżkami. Palono odzież, pościel i łóżka po zmarłych. Mieszkańcy Łomży przenosili się całymi rodzinami na wioski; gdzie kto mógł. Dnia 1 czerwca kronikarz podał, że choroba wygasała, ludzie mniej umierali. Nie ustala jednak zupełnie, 29 czerwca po tygodniowej chorobie zmarł na cholerę ojciec Sebastian kapucyn. Dużą wymowę posiadają akta metrykalne zgonów. W 1831 r. w parafii Łomża zmarło 495 osób, gdy w 1832 r. – 222, w 1833 r. – 188; w sąsiedniej parafii Piątnica w 1831 r. zmarło 348 osób, gdy w 1830 r. – 56, w 1832 r. – 52; w parafii Drozdowo w 1831 r. – 150, gdy w 1830 r. – 71, w 1832 r. – 67 osób.

Przebieg choroby w 1837 r. opisał proboszcz łomżyński, ks. Paweł Andruszkiewicz. Początek choroby nastąpił 3 sierpnia, zachorowała jedna osoba i następnego dnia zmarła. W ciągu tygodnia chorowało czworo ludzi, ale przeżyli. Od 9 sierpnia chorowało kilkanaście osób, z których cztery zmarły. Cholera najmocniej grasowała między 14 a 131 sierpnia. Codziennie umierało po około ośmiu mieszkańców, chrześcijan i żydów. Wielu ludzi opuściło miasto. We wrześniu zaraza osłabła. Według obliczeń burmistrza miasta Łomży chorowali 234 osoby, z tych zmarły 114. Przebieg choroby bywał gwałtowny, wielu ludzi kończyło życie po sześciu godzinach od momentu zarażenia się. Jednym ze zmarłych był ks. Supniewski. Był młody, silny i zdrowy. Zachorował o godzinie trzeciej rano, a o godzinie dziewiątej zmarł. Poprzedniego dnia głosił kazanie w farze Łomżyńskiej. Kronikarz klasztoru wymienił kilka innych nazwisk osób zmarłych: Wyrzykowski sędzia trybunału, Antoni Wyrzykowski inspektor więzienia Jasiński profesor gimnazjum, Pani Genofora. Za miastem w domu Kulińskiego urządzono lazaret dla chorych. W Łomży utworzono Straż Bezpieczeństwa Zdrowia, podzielono

miasto na okręgi, aby policja szybciej mogła odszukać chorych i umieścić w lazarecie. Jednakże mało ludzi uzdrowiono w tym lazarecie. W 1837 r. w parafii Łomża w księgach metrykalnych zanotowano 262 zgody, gdy w 1836 r. – 198, w 1838 r. – 191, co wskazuje pośrednio na zmarłych z zarazy.

Dla 1852 r. zachował się „wykaz osób zmarłych na cholerę w mieście Łomży”; miejscowy proboszcz wymienił z imienia i nazwiska 54 swoich parafian. W październiku 1866 r. ks. Andruszkiewicz z Łomży informował biskupa, że „u nas panuje cholera”. W sierpniu 1894 r. stwierdzono cholerę u jednego więźnia w Łomży. Nowe zagrożenie pojawiło się w 1905 r. Gubernator łomżyński ostrzegł mieszkańców o zbliżaniu się cholery, która panowała w Cesarstwie Rosyjskim. Rozpoczęły się przygotowania. Zachowały się nazwiska lekarzy, sanitariuszy, wykazy szpitali z całej guberni łomżyńskiej. Wydaje się, że wówczas w Łomżyńskim nie było cholery. Przy grzebaniu zmarłych na cholerę zachowywano ostrożność. W 1837 r. komisarz obwodu łomżyńskiego przypominał miejscowemu proboszczowi, aby na cmentarzu kopać doły głęboko najmniej na trzy łokcie. W 1848 r. władze cywilne podały, aby zmarłych na cholerę nie wprowadzać do kościoła dla odprawienia nad nimi nabożeństwa. W XIX wieku w Łomżyńskiem były i inne zaraźliwe choroby. W 1802 r. władze cywilne wielokrotnie uświadamiały mieszkańców o chorobie ospy, na która zmarło wiele dzieci. W 1881 r. w okolicy Łomży panował tyfus. W 1905 r. rozpowszechniła się szkarlatyna.

Niezależnie od tych zaraźliwych chorób, były te typowe choroby. Na co umierali ludzie w Łomży; i nie tylko tutaj. Oto z początku XIX wieku „specyfikacja chorób pryncypalnych”: porodzenie niewczesne lub nieżywe, na zęby, na konwulsje, na robaki, na puchlinę wodną głowy, na jamy, na angielską chorobę, na gruczoły, na ospę, na odrę, na szkarłat, na fryzel lub petocie, na gorączkę inflamacyjną, na gorączkę żółciową, na gorączkę zgniłą, na gorączkę nerwową, na gorączkę frybrę, na gorączkę powolna lub niszczącą, na suchoty, na ciężkość piersi, na zapalenie gardła, na żółtaczkę, na wodną puchlinę, na puchlinę wietrzną, z krwotoku, na apopleksję, z uduszenia, na wielką chorobę, na wściekliznę, na darcie członków, na choroby dróg urynowych, na kamień, na hemoroidy, na rznięcie w brzuchu, na dyarię lub dyssenterię, na konstupację, na chorobę weneryczną, na szkorbut, na melancholię lub wariację, podczas rodzenia, w połogu, z ruptury czyli kiły, na Klamanie kości, na zepsucie się kości, na raka, na wrzody zastarzałe, na gangrenę, ze skutków operacji chirurgicznej, na osłabienie wynikłe ze starości, przez różne przypadki nieszczęśliwe, na nieznane choroby, samobójca lub z samobójstwa; nie wymieniano jeszcze wówczas cholery124.

III. Zaopatrzenie ludności

1. Do I wojny światowej

W 1735 r. J. Godlewski, pisarz ziemski zambrowski, donosił staroście Przyjemskiemu: „Jedna komenda nie wynajdzie z ziemi naszej, a już druga w kilka tysięcy następuje i wkracza rozkazując dostawiać prowianty i je wybierając. Dosyć na tym, że po zimowej konsystencji generała Birona na półtora miesiąca wydala ziemia łomżyńska prowiantu, a na trzeci miesiąc już nakazany. Już jest ze sto z okładem wsi w Ziemi, że chleba kawałek bracia szlachta nie mają, zapewne głód nastąpi.” Jak żyli w tym czasie chłopi możemy sobie tylko wyobrażać125.

Dawniej nie znano rent i emerytur ani ubezpieczeń na starość i kalectwo. Bardziej liczono na wzajemną pomoc, głównie we wspólnotach wyznaniowych. Troska o żebraków spoczywała głównie na ludności parafii, w której ów żebrak mieszkał. W 1839 r. burmistrz Łomży przesłał miejscowemu proboszczowi listę z nazwiskami ubogich miasta i zaproponował wybrać spośród tych „dobrej konduity dziadów”. Otrzymają oni oznaki blaszane z napisem „Ubogi miasta Łomży”, i będą prosić o jałmużnę codziennie lub kilka razy w tygodniu. Zebraną żywność proboszcz rozdzieli pomiędzy ubogich a za pieniądze kupi obuwie i odzież dla potrzebujących. Tym samym oczyści się miasto od włóczęgów, bo tym mieszkańcy nie dadzą jałmużny. Burmistrz miał nadzieję, że jego projekt zostanie dobrze przyjęty, nawet już złożył raport gubernatorowi. Burmistrz powrócił do tej myśli w 1852 r. Pisał, że od kilku lat w piątki i soboty słudzy kościelni zbierali w mieście i po terenie parafii składki na utrzymanie ubogich. Jednak przed kościołem nadal siedzą obcy włóczędzy. Niech proboszcz nadeśle imienną listę prawdziwie ubogich ze swego terenu. Ks. Andruszkiewicz odpowiedział na to, że nie prowadzi kontroli ubogich, miasto nie ma przytułku i szpitala parafialnego, słudzy zbierają zaledwie 4-6 zł tygodniowo, napłynęło wielu obcych ubogich. Burmistrz nadal uważał, że do proboszcza należy opieka nad żebrakami i przysłał do proboszcza dwóch żebraków, aby korzystali z jałmużny zbieranej przez „dziadów szpitalnych”. Gdyby nie chcieli pomagać przy kościele, pisał burmistrz, to on ich ukarze. W okresie I wojny światowej, Niemcy wprowadzili kartki z kuponami na chleb, mąkę, kaszę, cukier, tłuszcze. Na przełomie 1915 i 1916 r. w wolnej sprzedaży pozostawały tylko kartofle i sacharyna. W miarę upływu czasu malały racje, w końcu w ogóle brakowało produktów do zrealizowania wszystkich kartek. Nadal było wielu żebraków. W lipcu 1917 r. zabrakło i kartofli. W 1921 r. wprost żebraków dotyczyła debata konferencji dziekanów diecezji sejneńskiej, do której należała Łomża. Księża stwierdzili, że pełne rozwiązanie kwestii żebraków i biednych leży w przepisach ustawodawczych i opiece państwa. Trudno jest zlokalizować żebraków. Parafie wiejskie mogą jeszcze wykarmić swoich, parafii miejskich na to nie stać126.

2. Okres międzywojenny

Skutkiem każdej wojny jest bieda. W 1917 r. jeden z radnych stwierdził, że ludność miejska od dziesięciu miesięcy żywiła się tylko kartoflami, nie otrzymywała w dostatecznej ilości ani kaszy, ani grochu, ani tłuszczów. Magistrat wydał kartki żywnościowe odbite w miejscowej drukarni i zaopatrzone tylko w drukowany znak „Łomża”. Wkrótce magistrat otrzymał za cukier i artykuły ponad tysiąc kart fałszywych, za co dwie osoby znalazły się pod kluczem, a sprawa trafiła do prokuratora. W styczniu 1920 r. po dwumiesięcznym oczekiwaniu przywieziono 2770 kg cukru, z czego około połowę przeznaczono dla mieszkańców miasta, na jedną osobę 0,6 kg. Z magistratu pobrano nowe kartki, ale nie wszyscy otrzymali cukier. Były też kłopoty z zakupem chleba na kartki. Cukier na styczeń 1920 r. przywieziono pod koniec tego miesiąca; było 150 kg po 9 marek,50 fenigów za kilogram. W lutym oczekiwano transportu śledzi norweskich; przydział na powiat łomżyński wynosił 150 beczek. W tymże miesiącu brakowało cukru, zmniejszono jego normy. Miasta liczące ponad dwadzieścia pięć tysięcy mieszkańców miały otrzymywać 400 gam miesięcznie na osobę, miasta powyżej ośmiu tysięcy – 300 gram, miasta powyżej trzech tysięcy – 100 gram, wsie i miasteczek poniżej trzech tysięcy – nic. Jednak miesiąc potem z racji nadchodzących świat cukier dla wsi wydawano w ilości 100 gram na osobę. W listopadzie 1920 r. nie było chleba na kartki z powodu niedostarczenia przez rolników kontyngentu zbożowego; został zniesiony zakaz wypieku chleba białego. W styczniu 1921 r. wydawano mieszkańcom cukier biały za listopad i grudzień ubiegłego roku w ilości 700 gram w cenie 70 marek za kilogram oraz naftę w cenie 15 marek za kilogram. W 1921 r. napływała z Ameryki pomoc żywnościowa, której efektem było m. In. prowadzenie dożywiania w szkodach. Z Ameryki dostarczano też ciepłą odzież, amerykańscy lekarze udawali się do szpitali. W prasie łomżyńskiej dosyć często dawano sprawozdania z kwest ulicznych, na przykład w 1924 r. zebrano w Łomży 459710000 marek na rzecz przytuliska dla starców i kalek, w 1928 r. 253 zł na ten sam cel; dziękowano paniom kwestarkom. W budżecie miasta co roku określano sumę na obiady dla biednych, na przykład w 1929 r. 120 obiadów dziennie po 30 groszy za obiad, w 1939 r. 750 obiadów po 15 groszy w kuchni klasztoru kapucynów i 350 bon ów żywnościowych wartości od 3 do 5 zł. W 1926 r. w Łomży nie było zakładów przetwarzających mleko, tylko jedna mleczarnia skupowała mleko z majątków i sprzedawała ludności miasta. Na Starym Rynku kobiety ze wsi sprzedawały mleko „całkowite” i „zbierane” (pierwszy i drugi gatunek)127.

W 1925 r. na terenie miasta znajdowały się następujące instytucje opiekuńcze: miejski sierociniec św. Józefa dla 54 dzieci; powiatowy sierociniec św. Kazimierza dla 60 dzieci; ochrona przychodnia św. Antoniego prowadzona przez nauczycieli szkół powszechnych, do której uczęszczało 60 dzieci; miejskie schronisko z 10 miejscami dla starców; schronisko dla starców i kalek na 60 miejsc; ochrona przychodnia dla 30 dzieci (trzy ostatnie były prowadzone przez Chrześcijańskie Towarzystwo Dobroczynności), tania kuchnia Rady Opiekuńczej, z której w 192r. wydawano 50 obiadów dziennie, z czego w przeliczeniu rocznym na rachunek magistratu 20022 porcje, w 1929 r. 120 obiadów dziennie po 35 groszy. W 1928 r. na dożywianie dzieci szkół powszechnych przeznaczano 8640 zł. Na jedno dziecko przypadało: szklanka mleka – 12 groszy, 150 gram razowego chleba – 6 groszy, masło lub smalec – 6 groszy. Stacja opieki nad matką i dzieckiem zbadała 684 dzieci, udzieliła 195 bezpłatnych i 67 płatnych porad lekarskich, dokonała 74 bezpłatnych i 18 płatnych opatrunków, przeprowadziła 675 wywiadów, rozdała 150 kg tranu i 29 wyprawek dla niemowląt. Funkcjonował także żłóbek stały św. Wincentego prowadzony przez sekcję Miłosierdzia Pań dla 20 niemowląt i żłóbek dzienny dla 10 niemowląt. Patronat nad dziećmi polskich szkół powszechnych wyposażył je w ubrania i pomoce naukowe .Przed wojną na Rybakach znajdował się barak dla bezdomnych mieszkańców Łomży. Żydzi prowadzili: sierociniec „Haszgochas Jesoimim” dla 73 chłopców, sierociniec nr 1 dla 20 dziewcząt i schronisko dla starców żydowskich na 20 miejsc. Magistrat miasta znacznie pomagał wymienionym instytucjom dobroczynnym, w budżecie podawano sumy wydatków. W 1926 r. były dwa żłobki: jeden przy Placu Sienkiewicza nr 8 na 20 łóżek i żłobek dzienny dla 10-12 dzieci, w którym matki zostawiamy dzieci idąc do pracy. Ponadto funkcjonowało zarządzane przez nauczycieli szkół powszechnych tak zwane „gniazdo sieroce” dla 60 dzieci w wieku przedszkolnym i do lat czternastu. W 1934 r. w przedszkolu pod opieką „Dobroczynności” było 60 dzieci, w przedszkolu św. Antoniego 23, pod opieką miasta 60, w ochronce św. Józefa pod opieka miasta 59; w 1936 r. w przedszkolu pod opieką „Dobroczynności” 80, w przedszkolu św. Antoniego 30, w przedszkolu św. Franciszka pod opieką tercjarzy 30, w ochronce św. Józefa pod opieką miasta 64; w 1937 r. w przedszkolu przy Przytulisku pod opieką „Dobroczynności” 80, w przedszkolu św. Antoniego 33, w przedszkolu św. Franciszka pod opieką tercjarzy 30, w przedszkolu pod opieką miasta 60, w ochronce pod opieką miasta 56 dzieci128.

Ogólne ubóstwo sprawiło, że w Łomży było wielu żebraków, zresztą niejako tradycyjnie, od dawna. Chodzili po domach prosząc o jedzenie i drobne pieniądze, skupiali się przed kościołami i przy bramie cmentarnej.

3. Po 1945 r.

Po wojnie w Łomży brakowało prawie wszystkiego do zaspokojenia głodu. W kwietniu 1945 r. stwierdzono, że z braku mąki wypiekano od 400 do 800 kg chleba dziennie, co dla 13.000 mieszkańców stanowiło znikomą ilość. W dodatku prawie połowę wypiekanego chleba co dzień zabierały: urząd bezpieczeństwa publicznego, milicja obywatelska i wojsko. Od ośmiu dni ani pracownicy urzędów ani ludność cywilna nie otrzymywała chleba z powodu braku mąki. W maju tego roku radna Osiecka prosiła starostę powiatowego o wyjaśnienie dlaczego obecnie nie wydaje się na kartki żywnościowe chleba i innych koniecznych artykułów, a właściwie chodziło jej o to, że dzieci przebywające w internacie również od dłuższego czasu nie otrzymywały niezbędnych artykułów na kartki, co niezmiernie utrudniało pracę w internacie. Starosta wyjaśnił jej, że miasto posiada tylko jeden samochód i nie ma czym dostarczyć do młyna odpowiedniej ilości zboża, a ponadto robotnicy we młynie pracują niedbale. W najbliższym jednak czasie chleb będzie wydawany na kartki, tylko jego cena wzrośnie do 5 zł, co wynika ze znacznego podrożenia benzyny. W czerwcu tego roku zaopatrzenie miasta w żywność przedstawiało się katastrofalnie i nie przewidywano jego poprawy. W miesiąc potem starosta informował wojewodę, iż ludność jest wprawdzie obdzielana kartkami żywnościowymi, lecz z powodu braku przydziału odpowiednich artykułów kartki te nie są realizowane. Chleba jest pod dostatkiem, natomiast brakuje tłuszczu i mięsa. Odczuwa się też brak obuwia i ubrania w cenach zniżonych. Otrzymywane obecnie płace w niektórych wypadkach nie wystarczają nawet na skromne utrzymanie129.

Po około czterdziestu latach od tamtych czasów powróciły kartki na żywność. W końcu stycznia 1982 r. wojewoda łomżyński odpowiadając na zapytania radnych miasta stwierdził m. in., że z uwagi na centralne rozdzielnictwo nie ma możliwości zwiększenia dostaw śmietany do miejscowych sklepów. Na pokrycie kartek żywnościowych na mięso i jego przetwory wydanych na styczeń miasto otrzyma łącznie 150 ton z kurczakami, jednak nie ma gwarancji czy nastąpi pełne pokrycie zapotrzebowania; raczej zabraknie 5 – 10 ton na pokrycie kartek. Smalec był rozprowadzany za pośrednictwem bufetów i kiosków przyzakładowych. Zakłady mięsne dotychczas blokowały dostawy smalcu z uwagi na dostarczanie słoniny. Nie zawsze w pełni było realizowane zaopatrzenie w mleko i jego przetwory. Zaopatrzenie w artykuły nie reglamentowane było na ogół złe, towary znikały z półek w ciągu kilku godzin. Sam system reglamentacji cechował się szeregiem niedomówień, ciągłymi zmianami, poprawkami. Wprowadzono wkładki do dowodów osobistych, aby uniemożliwić dwukrotne pobieranie zaopatrzenia.

Wojewoda mówił dalej, że ponadto nastąpiło całkowite załamanie się rynku prowadzącego sprzedaż artykułów przemysłowych. Osoby dysponujące wolnym czasem od wczesnych godzin rannych zajmowały kolejki przed sklepami i wykupywały wszystkie towary. Najgorsza sytuacja panowała w dziedzinie zaopatrzenia w obuwie. Sprzedaż artykułów przemysłowych trwałego użytku prowadzona była na zasadzie przedpłat i zapisów. Listy sporządzane przez komitety kolejkowe przestały być honorowane. Nawet papier toaletowy był sprzedawany w punktach skupu surowców wtórnych w zamian za dostarczoną makulaturę. Wojewoda wyjaśnił zebranym, że w aktualnej sytuacji rynkowej nie istnieje możliwość wprowadzenia reglamentacji innych towarów. W kwietniu 1982 r. Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Handlu Wewnętrznego potwierdziło, że zaopatrzenie sklepów tego przedsiębiorstwa było złe. Dostarczone towary znikały w ciągu kilku godzin i nadal te sklepy były puste. Prognozy na rok bieżący wskazywały, że na jednego mieszkańca województwa łomżyńskiego przypadnie: dwie pary skarpet, cztery pary rajstop, trzy pary obuwia dla dzieci, jedna para obuwia dla trzech dorosłych mieszkańców województwa, sześć sztuk ubiorów z dzianiny, będzie mniej kawy i herbaty itd. Od 1 lutego tego roku wprowadzono kartkową sprzedaż obuwia. Osoba dorosła miała otrzymać jedna parę rocznie, dzieci po dwie pary z tym, że druga para dla dzieci będzie możliwa w drugim półroczu. W 1984 r. stwierdzono, że od trzech sezonów kupno okryć zimowych, ciepłej bielizny, skarpet, rajstop jest bardzo trudne, brakuje okryć przeciwdeszczowych, parasoli itd. Od października tego roku rozszerzono asortyment towarów sprzedawanych za surowce wtórne o następujące artykuły: pościel, żelazka, lodówki, grzałki, suszarki do włosów, żarówki131.

4. Głód

W 1735 r. J. Godlewski, pisarz ziemski zambrowski, donosił staroście Przyjemskiemu: „Jedna komenda nie wynajdzie z ziemi naszej, a już druga w kilka tysięcy następuje i wkracza rozkazując dostawiać prowianty i je wybierając. Dosyć na tym, że po zimowej konsystencji generała Birona na półtora miesiąca wydala ziemia łomżyńska prowiantu, a na trzeci miesiąc już nakazany. Już jest ze sto z okładem wsi w Ziemi, że chleba kawałek bracia szlachta nie mają, zapewne głód nastąpi.” Jak żyli w tym czasie chłopi możemy sobie tylko wyobrażać131. (Przyjemski s. 47).

Źródła:

114 L. Rzeczniowski, Dawna i teraźniejsza Łomża, s. 113. M. Kleczkowski, Dziesięć lat działalności WZ Weterynarii, Życie Weterynaryjne 1986 nr 2, s. 83-87.

115 A. Dobroński, Łomża, s. 32, 33.

116 A. Dobroński, Łomża, s. 35.

117 Życie i Praca 03 07 1924; 06 08 1925; 15 07 1926; 13 03 1932; 03 09 1933.

118 Życie i Praca 12 02 1925; 15 07 1926; 13 09 1931; 11 11 1934.

119 Wspólna Praca 15 07 1917. Życie i Praca 09 08 1925; 14 01 1926; 22 07 1934. ArPł, Akta miasta Łomży 1928-1929, sygn. 6 k. 38.

120 Życie i Praca 28 05 1933. .

121 M. Mieszkowski, Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o. w Łomży, Zeszyty Łomżyńskie 2000 Nr 3, s. 32. Rocznik Statystyczny Woj. Łomż. 1975 s. 264; 1984 s. 90; 1998 s. 89. Dziennik. Urzędowy Wojew. Łomż. 1986 nr 4 poz. 53. Por. W. Jemielity, Łomża 1945, s. 131.

122 ArPł, Prez. MRN, sygn. 39 k. 372. ArRm, sygn. 61/1 – 12.

123 L. Jezuickie kolegium w Łomży (1614-1773), w: 380 lat szkoły ogólnokształcącej w Łomży 1614-1994, Warszawa 1994, s. 30, 31. D. Godlewska, Łomża, s. 97.

124 W. Jemielity, Cholera w XIX wieku w Łomżyńskiem, Studia Łomżyńskie, 9(1998)7-20.

125 B. Wojciechowski, Ignacy Przyjemski, s. 47.

126 W. Jemielity, Ubodzy w diecezji augustowskiej czyli sejneńskiej, Prawo Kanoniczne 46(2003) nr 1-2, s. 177, 186.

127 Wspólna Praca 01 02 1918. Gazeta Łomżyńska 11 11 1919; 09 01 1920; 26 01 1920; 03 02 1920; 18 02 1920; 10 03 1920; 28 11 1920; 16 01 1921. Życie i Praca 01 06 1924; 22 07 1926; 22 04 1928. Dom starców posiadał regulamin uzgodniony na podstawie rozporządzenia ministerstwa pracy i opieki społecznej z 12 10 1927. Dz. Ust. Nr 100 poz. 867. ArŁm, Akta przytułku starców.

128 ArŁm, Statystyka ludności za 1934, 1936, 1937. Życie i Praca 08 06 1926.

129 ArPł, Zarząd Miejski, sygn. 2 k. 16, 18. Powiatowa Rada Narodowa, sygn. 55 k. 1. Starostwo Powiatowe, sygn. 6 k. 12.

130 ArPł, Rada Narodowa, sygn. 34 k. 20, 22, 28, 34, 118, 149; sygn. 146 k. 7.

131 B. Wojciechowski, Ignacy Przyjemski, s. 47.

1862 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Podlaskie bez Podlasian

Podlaskie bez Podlasian Małżeństwo zawarte dziesięć lat temu pomiędzy Białymstokiem, Łomżą a Suwałkami jest do pewnego stopnia związkiem z przymusu. Szczególnie patrząc przez pryz[...]