Gmina Wizna. Twórcy Ludowi.

Tadeusz Grabowski

Tadeusz Grabowski, ur. w 192I r. w Wiźnie, poeta, autor licznych wierszy o charakterze patriotycznym, do których również komponuje muzykę. Swoje pierwsze utwory zaczął pisać jeszcze przed wojną, gdy uczęszczał do szkoły podstawowej.

Niewątpliwie ogromny wpływ na jego twórczość wywarła wojna, którą przeżył, przebywając przez cały czas w okolicach Wizny, jednak wiersze z tego okresu nie zachowały się. Wydany tomik poezji Polsko, Moja Ojczyzno zawiera 50 wierszy i pieśni o charakterze patriotycznym, bardzo osobistych, będących swoistą „reakcją” autora na bieżące wydarzenia społeczne i polityczne. Wydanie książki jest dla nas tym bardziej cenne, że jest to pierwszy i jedyny jak dotychczas zbiór niemal całej zachowanej twórczości Pana Grabowskiego.

Zebrane w niniejszym wydaniu poezje, to zaledwie część powojennej, bogatej twórczości artysty, zaprezentowana w układzie chronologicznym (wiersze napisane w okresie wojny i wcześniejsze nie zachowały się). Od urodzenia związany z Wizna, zawsze pogodny, uśmiechnięty, wiedzie dziś trudne, samotne życie. Doświadczony przez wojnę, głęboko wierzący, bardzo wrażliwy na bieżące wydarzenia społeczne i polityczne, jak często podkreśla, kocha prawdziwą Polskę…

Jeden z wierszy z tomiku poezji Pana Tadeusza Grabowskiego, Polsko, Moja Ojczyzno.

Pieśń Rolników

My, szary zespół trudu,
nasz zawód to ziemia i pług.
To zawód polskiego ludu,
nad którym czuwa Bóg.
Nasz warsztat pod stropem nieba
sięga, gdzie światło gwiazd.
Podłożem jego gleba,
co żywi ludność wsi i miast.
My pracę miłujemy,
w niej naszych nadziei zew.
Ojczyźnie żywność dajemy
przez plonów zbiór i siew.
Nasz warsztat pod stropem nieba
sięga, gdzie światło gwiazd.
Podłożem jego gleba,
co żywi ludność wsi i miast.


 

Tadeusz Grabowski – lutnik, ludowy poeta, ludowy kompozytor, muzyk, śpiewak.Mieszka w głębi wiźnieńskiej kolonii, daleko od głównej trasy. Pierwsze skrzypce zrobił jeszcze przed wojną, był wtedy uczniem piątej klasy. O pierwszym instrumencie wyraził się, że był nieudolnie wykonany, ale najważniejsze było, że skrzypce grały. Ćwiczył ze słuchu ludowe melodie. Potem zainteresował się nutami i lutnictwem. Jest samoukiem. Nie ukończył żadnej specjalistycznej szkoły. Edukację przerwał w gimnazjum. Zaczął pracować na gospodarstwie. Jak „najdzie” go natchnienie potrafi skomponować melodię do ułożonej przez siebie piosenki, napisać wiersz. „Dłubie też w drewnie i tworzy instrumenty muzyczne: skrzypce, gitary, mandoliny. Pan Tadeusz sam śpiewa ułożone przez siebie piosenkiakompaniując na mandolinie.


Robert Domurat

Rzeźbiarskie początki Roberta Domurata to rzeźbienia w mydełkach które ojciec Roberta otrzymywał w zakładzie pracy. Było ich kilkanaście sztuk. Nieroztropnie pozostawione przez rodziców w łazience zostały wykorzystane przez syna do odtworzenia znanych twarzy wielu osób. Mamie Roberta podobała się jego twórczość, odwrotnie było u taty, było dużo krzyku po stracie tak deficytowego towaru. W wolnych chwilach wytwarzał też zabawki ze słomy. Wszystkie wyroby ustawiał w domu gdzie popadło, na półkach meblowych, telewizorze, czy na lodówce ko zadowoleniu mamy, ale tata nie był tak łaskawy i wszystko eksmitował do śmietnika. Nie zważając na protesty żony i syna. W dniu …nastych urodzin, nie pamięta już którychdostał od młodszego braciszka prawdziwe dłutko Made in China. Nie patrząc na drobne skaleczenie (dłutko było dość ostre mimo kraju produkcji) rozpoczął Robert swoją przygodę z rzeźbieniem. Zaczął najpierw dłubać w korze drzew, a po latach przeniosł się na prawdziwe drzewo, ma się rozumieć różnego pochodzenia. Przyznał iż najlepiej rzeźbi się w dobrze wysuszonej lipie. Z doświadczenia wie że strzykający z pod dłuta sok na twarz nie zachęca do twórczego działania. I tak jego hobby trwa do dzisiaj z większym lub mniejszym efektem.

Rzeźbiarskie początki Roberta Domurata to rzeźbienia w mydełkach które ojciec Roberta otrzymywał w zakładzie pracy. Było ich kilkanaście sztuk. Nieroztropnie pozostawione przez rodziców w łazience zostały wykorzystane przez syna do odtworzenia znanych twarzy wielu osób. Mamie Roberta podobała się jego twórczość, odwrotnie było u taty, było dużo krzyku po stracie tak deficytowego towaru. W wolnych chwilach wytwarzał też zabawki ze słomy. Wszystkie wyroby ustawiał w domu gdzie popadło, na półkach meblowych, telewizorze, czy na lodówce ko zadowoleniu mamy, ale tata nie był tak łaskawy i wszystko eksmitował do śmietnika. Nie zważając na protesty żony i syna. W dniu …nastych urodzin, nie pamięta już którychdostał od młodszego braciszka prawdziwe dłutko Made in China. Nie patrząc na drobne skaleczenie (dłutko było dość ostre mimo kraju produkcji) rozpoczął Robert swoją przygodę z rzeźbieniem. Zaczął najpierw dłubać w korze drzew, a po latach przeniosł się na prawdziwe drzewo, ma się rozumieć różnego pochodzenia. Przyznał iż najlepiej rzeźbi się w dobrze wysuszonej lipie. Z doświadczenia wie że strzykający z pod dłuta sok na twarz nie zachęca do twórczego działania. I tak jego hobby trwa do dzisiaj z większym lub mniejszym efektem.

Opracowano na podstawie:

Bezpłatny Biuletyn Gminnego Centrum Kultury
Wiadomości Gminne Wizna.

Przy pomocy Państwa Elżbiety, Jana i Natalii Nadolnych



 

 


 

 

 

3242 Ogólnie 3 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.