Harcerstwo Łomżyńskie Wczoraj i Dziś. Tom II. Wstęp

hm. Ludwik Żelechowski (1936 – 2010)


MOJE HARCERSKIE LATA

 [tab: Strony 11 – 16]

Od 12 września 1991 roku jestem instruktorem – seniorem ZHP. Ten honorowy tytuł, nadany rozkazem Naczelnika ZHP L 10/91 z dnia 12.09.1991r., zmusza mnie do spojrzenia w przeszłość, zobowiązuje do refleksji nad przebytą drogą w Związku Harcerstwa Polskiego, organizacji z którą związałem całe swoje dotychczasowe życie.

Od kilku lat zajmuję się historią łomżyńskiego harcerstwa. Chcę ocalić od zapomnienia daty, fakty, wydarzenia, postaci z dziejów jakże bogatej, prawie 80 – letniej historii ZHP.

Chciałbym, aby „moje harcerskie lata” obejmujące okres od 1954 roku do chwili obecnej były drobniutką cząstką tej historii.

Dlatego piszę.

Urodziłem się 11 maja 1936 roku w Zambrowie. Jesienią 1944 r., bezpośrednio po wyzwoleniu Zambrowa, rozpoczęła działalność pierwsza w tym mieście i jedyna wówczas w Hufcu Łomżyńskim (Łomża była miastem przyfrontowym) I Drużyna Harcerska im. Tadeusza Kościuszki. Skupiała w swoich szeregach zarówno uczniów pierwszych klas liceum ogólnokształcącego, jak i starszych uczniów szkoły podstawowej. Drużynowymi byli: Ryszard Wróblewski, Piotr Bywald, później Mieczysław Jarząbek, Jan Zaremba … Miałem wówczas osiem lat. Z zazdrością patrzyłem na starszych kolegów w harcerskich mundurkach udających się na zbiórki, organizujących imprezy, biorących udział w pracach na rzecz szkoły i najbliższego otoczenia, maszerujących w pełnym umundurowaniu po ulicach miasta. Dwa lata później, razem z najbliższym kolegą, Waldkiem Tyczyńskim, wstąpiliśmy do drużyny zuchów. Na zbiórkach wspólnie bawiliśmy się, poznawaliśmy Prawo Zucha, przygotowywaliśmy się do rychłego wstąpienia do drużyny harcerskiej. Na uszytym przez mamę mundurku z dumą nosiłem Znaczek Wilcząt. Cieszyłem się, że za rok, za dwa, jak już będę harcerzem, pojadę na obóz, wspólnie z najbliższymi spędzę piękne chwile pod namiotami, poznam smak i urok harcerskiego życia.

Marzenia prysły jak bańka mydlana. Śmierć mojego taty, konieczność pomocy mamie w gospodarstwie rolnym, która pozostała z moimi młodszymi siostrami (Zosią i Halinką), nie pozwoliła mi na dalszą przynależność do harcerstwa. Nie miałem czasu na zbiórki, trzeba było pomagać mamie w domu i na gospodarstwie. Z przykrością myślałem, że kiedy inni będą na obozie, ja będę musiał pomagać w koszeniu żyta i znoszeniu go do stodoły. Trzeba było jednak się z tym pogodzić. Zakończyłem pierwszy etap działalności w harcerstwie, nie składając nawet przyrzeczenia.  A po obozie z zazdrością słuchałem opowiadań kolegów o przygodach na obozie, o nocnym alarmie i niepowtarzalnym przeżyciu przyrzeczenia, o zdobywaniu sprawności i o tym jak tam było … fajnie.

W roku szkolnym 1949/50 na ulicach Zambrowa spotykaliśmy coraz mniej harcerskich mundurków. Związek Młodzieży Polskiej (ZMP) spowodował, że miejsce Krzyży Harcerskich zajęła „czuwajka”, chusty harcerskie stały się tylko czerwone, zniknęły mundury. Harcerstwo stało się organizacją działającą w szeregach ZMP, które oddelegowało swoich członków do pracy z „nowym harcerstwem”. Do szkół weszły etaty opiekunów drużyn.

W 1953 roku pracowałem na stanowisku sekretarza Szkoły Podstawowej nr 1  i nr 2 w Zambrowie, będąc jednocześnie nauczycielem szkoły dla pracujących. Razem ze mną pracowały Irena Jarząbek (Sobieska) i Zofia Chodkiewicz (Pecko) – opiekunki drużyn harcerskich w szkołach miasta Zambrowa. Poznałem ich pracę  z dziećmi, pomagałem niejednokrotnie przy organizacji imprez i innych uroczystości szkolnych. Podobała mi się praca z dziećmi i kiedy zaproponowano mi etat przewodnika drużyny harcerskiej w Szkole Podstawowej Nr 4 w Łomży przy ul. Giełczyńskiej, nie namyślałem się długo. Irena i Zosia namawiały mnie do podjęcia tej pracy. Szkoda, że nie w Zambrowie – myślałem, ale tu etaty były zajęte.

W ostatnich dniach sierpnia 1954 roku brałem już udział w posiedzeniu Rady Pedagogicznej Szkoły nr 4 w Łomży. Pierwszego września kierownik szkoły przedstawił mnie uczniom i życzył dużo powodzenia w pracy. Zająłem się organizacją drużyn harcerskich w szkole. Po dwóch dniach zostałem pilnie wezwany do Zarządu Powiatowego ZMP w Łomży przy ul. Polowej. Przewodniczący zarządu Wacław Jakubowski oświadczył wówczas: „ Do końca września będziesz pracował u nas, w zarządzie powiatowym, jako instruktor i zajmiesz się działalnością harcerską  w szkołach miasta i powiatu. Jak trochę poznasz tę pracę, od 1 października zostaniesz kierownikiem wydziału szkolno – harcerskiego w tworzonym już teraz powiecie zambrowskim. Na twoje miejsce w szkole od jutra znajdziemy kogoś innego.” Propozycja przypadła mi do gustu, chociaż jej forma stanowiła po prostu polecenie ZMP-owskie.

Do końca miesiąca jeździłem do szkół na terenie powiatu łomżyńskiego, odwiedzałem przewodników drużyn harcerskich w mieście, uczyłem się, poznawałem ABC harcerskiej działalności. Prezydium Zarządu Powiatowego ZMP w Łomży                na swoim posiedzeniu w dniu 20 września 1954 roku postanowiło wystąpić  z wnioskiem do Zarządu Wojewódzkiego ZMP w Białymstoku o zatwierdzenie mnie na stanowisko kierownika wydziału szkolno – harcerskiego ZP ZMP w Zambrowie          z dniem 1 października 1954 r.

Pod koniec września 1954 roku rozpocząłem pracę w Zarządzie Powiatowym Związku Młodzieży Polskiej w Zambrowie. Przewodniczącym Zarządu był Edward Znajda, instruktorem – Zenon Raszkiewicz. Chociaż formalnie powiat zambrowski utworzono 13 listopada, my, jako pierwsza instancja powiatowa, rozpoczynamy działalność od października. Wynajmujemy jeden pokój w spółdzielni budowlanej przy ul. Świętokrzyskiej i najczęściej wyjeżdżamy w teren. Ośrodkiem mojego zainteresowania stają się szkoły i praca drużyn harcerskich, praca przewodników tych drużyn na terenie nowego powiatu. We wszystkich szkołach wyżej zorganizowanych powołano etatowych przewodników drużyn.

W roku szkolnym 1954/55 przewodnikami Organizacji Harcerskiej byli:

Irena Jarząbek (Sobieska)                 Szkoła Podstawowa Nr 1 w Zambrowie

Zofia Chodkiewicz (Pecko)               Szkoła Podstawowa Nr 2 w Zambrowie

Teresa Gosiewska (Gołaszewska)    Szkoła Podstawowa w Kołakach

Apolonia Łapszys                               Szkoła Podstawowa w Rutkach

Henryka Wiśniewska (Brulińska)    Szkoła Podstawowa w Szumowie

Stefania Gosiewska (Jaśkiewicz)     Szkoła Podstawowa w Zawadach

Halina Wiśniewska                             Szkoła Podstawowa w Wygodzie

Jadwiga Piątek (Kurowska)               Szkoła Podstawowa w Lubotyniu

W pozostałych szkołach podstawowych byli także powołani przewodnicy Organizacji Harcerskich – nauczyciele otrzymujący za prowadzenie tej działalności miesięczne, później kwartalne ryczałty.

Jestem kierownikiem wydziału szkolno – harcerskiego, a cały mój wydział  to jedna osoba – ja sam. W wielu sprawach pomagają mi instruktorzy zarządu, którzy przychodzili do pracy w trakcie roku szkolnego: Paweł Sakowski z Białegostoku, Zygmunt Bączek, Zygmunt Wiśniewski, Mieczysław Wiśniewski z Zambrowa, Teresa Sobolewska i Irena Niemira.

Do moich zadań należy m.in.:

– kierowanie pracą drużyn harcerskich w szkołach,

– nadzór nad pracą przewodników Organizacji Harcerskiej, ich szkolenie,

– udział w naradach kierowników szkół i naradach organizowanych przez władze oświatowe, bezpośrednie kontakty z władzami oświatowymi w zakresie oceny pracy przewodników, ich zatrudnienia i zwalniania,

– organizowanie imprez dla dzieci (harcerzy) na szczeblu powiatowym,

– opieka nad kołami ZMP w szkołach podstawowych Zambrowa i w Liceum Ogólnokształcącym,

– przedkładanie ocen i informacji o działalności harcerskiej na posiedzeniu prezydium Zarządu Powiatowego i na plenarnych zebraniach ZP,

oraz szereg innych zadań, których wymienienie zabrałoby wiele miejsca.

Chcąc jak najszybciej poznać pracę drużyn w terenie, od października bez względu na pogodę, wyjeżdżam do szkół, zapoznaję się z pracą przewodników OH, biorę udział w zbiórkach harcerskich, rozmawiam z kierownikami szkół  na tematy pracy harcerskiej, wykorzystuję każdą okazję do uatrakcyjnienia tej pracy. Jeżdżę PKS-ami, okazyjnymi samochodami, napotkanymi po drodze furmankami,  a jak pogoda dopisuje – rowerem. Staram się być wszędzie. I na zbiórce   w Zambrowie, i na spotkaniu w „zabitej od świata” szkółce nad Narwią. Drugim pilnym zadaniem, jakie realizuję, to szkolenie przewodników OH. Powołuję Komisję     do spraw Szkolenia, która pomaga mi w opracowywaniu programów szkolenia,  w niektórych sprawach organizacyjnych. W skład Komisji wchodzą: Stanisław Kulesza i Anna Płońska z Wydziału Oświaty, Franciszek Nowowiejski z ZNP, Irena Sobieska – przewodnik OH z Zambrowa i Bolesław Dymnicki – kierownik Szkoły Podstawowej nr 2  w Zambrowie. Przy ZP ZMP i przy moim wydziale powołuję kolektyw nieetatowy wydziału, w skład którego wchodzą wszyscy etatowi przewodnicy OH, nauczyciele: Monika Pruszyńska (Giecko), Joanna Cholewicka (Murawska), Irena Jarząbek, Jerzy Zaremba; kierownicy szkół: Wacława Pietrołaj (Strenkowska), Danuta Kurzeja i Anna Płońska z Wydziału Oświaty. Później skład kolektywu zostaje uzupełniony o działaczy ZMP: Wandę Marcinkowską, Zofię Wojdylak, Janinę Gorlewską. Szkolenia przewodników OH organizujemy 3 – 4 razy   w roku. Są to przeważnie spotkania dwudniowe, na których oprócz rozważań teoretycznych chcemy dać jak najwięcej praktyki. Omawiając zasady działalności OH przygotowaliśmy otwarte zajęcia drużyn przy szkołach zambrowskich: kilka zbiórek prowadzonych przez samych harcerzy. Opracowując temat współdziałania przewodnika OH z wychowawcami klas i nauczycielami przedmiotów, wykorzystaliśmy dane uzyskane w czasie obserwacji i hospitacji zajęć zarówno szkół zambrowskich, jak i szkół w terenie. Poza tym na każdym szkoleniu uczymy dużo piosenek, organizujemy wycieczki terenowe, przygotowujemy wiele materiałów metodycznych do pracy drużyn (biuletyn informacyjny).

Kierownicy wydziałów szkolno – harcerskich od 1 maja 1955 r. stali się wiceprzewodniczącymi zarządów powiatowych ZMP. W chwili, kiedy mnie przyjmowano do pracy etatowej, tzn. 01.10.1954 r., zastępcą kierownika wydziału szkolno – harcerskiego Zarządu Wojewódzkiego ZMP w Białymstoku była  A. Gładysz. Helena Głowa była przewodniczącą od 12.12.1954 r. do końca 1955 r., Andrzej Putrak był przewodniczącym od 15.09.1955 r. do rozwiązania ZMP.

Zarząd Wojewódzki ZMP w Białymstoku organizuje także szkolenia  dla kierowników wydziałów szkolno – harcerskich. W dniach od 28 lutego do 4 marca 1955 roku biorę udział w kurso – konferencji kierowników wydziałów w Białowieży. Od 16 marca do 1 maja 1955 roku jestem uczestnikiem kursu organizowanego przez Szkołę Organizacyjną w Bytomiu. Zajęcia z pedagogiki, psychologii, harcerstwa  i zagadnień politycznych pozwalają mi pełniej i szerzej poznać pracę harcerską. Chociaż podstawą naszego szkolenia w zakresie harcerstwa jest książka Władysława Kosmali – „ Gdy zawiążę chustę”, jest miejsce w trakcie trwania kursu na znaki patrolowe, alfabet Morse`a, zagadnienia terenoznawstwa i ćwiczenia praktyczne        w tym zakresie. W rozmowach prywatnych coraz częściej mówi się o atrakcyjności metod harcerskich z lat przedwojennych i pierwszych lat powojennych. Po powrocie    z kursu organizuję w maju dwudniowe seminarium dla 37 przewodników drużyn, wędrujemy po lasach w okolicach Zambrowa, uczymy się podstaw terenoznawstwa     i biwakowania.

W dniach 4 – 5 czerwca 1955 roku organizuję Zlot dla 236 harcerzy z terenu powiatu zambrowskiego. W programie Zlotu: gry i zabawy terenowe, nauka piosenek, wędrówka po Zambrowie i okolicznych lasach.

Od 2 do 9 sierpnia 1955 roku jestem kierownikiem grupy zlotowej V Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów o Pokój i Przyjaźń w Warszawie.     W swojej grupie mam wielu przewodników OH. Mieszkamy w miasteczku namiotowym na Grochowie, bierzemy udział w różnorodnych imprezach organizowanych  w Warszawie przez Polaków i młodzież całego świata.

W roku szkolnym 1955/1956 po szkoleniu przewodników OH (8 – 9.XI) i naradzie kierowników szkół (12 – 13 XII) organizuję w drugiej połowie grudnia     (17 i 18) Zlot Przewodniczących Rad Drużyn ze wszystkich drużyn harcerskich powiatu. W Zlocie biorą udział 74 osoby. Otwarcie imprezy uroczyste, z udziałem władz powiatowych, później mnóstwo gier, zabaw, piosenek, wspólna kolacja, ognisko (w sali) i nocleg. Przewodniczący Rad Drużyn i harcerze z miasta Zambrowa zapraszają do swoich domów koleżanki i kolegów z terenu. Następnego dnia imprezy przygotowane przez drużyny miejskie, wycieczka do Kombinatu Bawełnianego  i wyjazd do domów.

Do Centralnego Ośrodka Harcerskiego w Cieplicach Śląskich wysyła  5 osobowe grupy harcerzy i harcerek z poszczególnych drużyn. Jest trochę kłopotów     z rekrutacją i przekonywaniem rodziców, że trzy miesiące pobytu dziecka w ośrodku szybko minie, ale miejsca przyznane naszym drużynom wykorzystujemy w pełni.       W grudniu 1955 roku działalność harcerska jest przedmiotem obrad Prezydium            i Plenum  ZP ZMP. Ocena – pozytywna.

W roku 1955 następuje zmiana na stanowisku przewodniczącego ZP ZMP             w Zambrowie. Helena Głowa (Dybowska) odchodzi do innej pracy, a na jej miejsce   od sierpnia 1955 r. przychodzi Andrzej Purtak. Stanowisko wydziału szkolno – harcerskiego przekształca się na stanowisko wiceprzewodniczącego ZP ZMP do spraw szkolno – harcerskich. Zostaję wiceprzewodniczącym, zakres czynności poszerza się   o nowe zadania. Ilustracją do tego, co przed chwilą napisałem niech będą wyjątki  z osobistych notatek, które sporządzałem w 1955 r.:

„ – 25 stycznia (1955 r.) byłem w Szkole Podstawowej w Porytem Jabłoni. Kierownik szkoły podzielił drużynę na poszczególne ogniwa i każde z nich dał pod opiekę innemu nauczycielowi.

– 4 lutego odwiedzam drużynę w Zambrzycach Starych. Drużynowym jest kierownik szkoły – Józef Pękala. Drużyna pracuje dobrze, zarówno dzieci jak i drużynowy mają się czym pochwalić. Tego samego dnia jestem także w Szkole Podstawowej  w Chlebiotkach. Niestety – drużyna nie działa w tej szkole, nie ma komu jej prowadzić. A przecież w szkole pracuje czterech młodych nauczycieli.

– 9 – 10 lutego jestem na naradzie kierowników wydziałów szkolno – harcerskich. Naradę prowadzi Franciszek Osada i A. Gładysz. Dyskusja nieciekawa, zadania  do realizacji przekraczają możliwości jednego człowieka.

– 14 lutego – biorę udział w naradzie kierowników szkół powiatu zambrowskiego. Inspektor Bogdan Kos udziela mi głosu. Omawiam w ciągu 10 minut najważniejsze zadania drużyn i rolę kierownika szkoły w pomocy drużynowemu.

– 10 marca – przygotowuję materiały na najbliższe szkolenie przewodników OH.

– 20 – 21 marca – szkolenie przewodników, obecnych 36 osób. Przekazuję zadania   z narady w Białymstoku. Zosia i Irena uczą piosenek.

– 12 czerwca – Konferencja Powiatowa ZMP w Zambrowie. Na konferencji zostaje wybrane Prezydium ZP w składzie:

Helena Głowa – pracownik etatowy, przewodnicząca

Ludwik Żelechowski – pracownik etatowy, kierownik wydziału szkolno – harcerskiego.

Jerzy Witczak – pracownik etatowy, przewodniczący zarządu zakładowego Zambrowskich Zakładów Przemysłu Bawełnianego  (ZZPB)

Zdzisław Jakubczyk – oficer Ludowego Wojska Polskiego

Eugeniusz Podedworny – sekretarz z Liceum Ogólnokształcącego

Tadeusz Brzeziński – pracownik etatowy LPŻ w Zambrowie

Lech Blicharski – pracownik Zambrowskich Zakładów Przemysłu Bawełnianego

– 28 – 28 sierpnia 1955 r. – konferencja sierpniowa nauczycieli powiatu w sali KS. Składam życzenia wszystkim nauczycielom i kierownikom szkół.

– 1 września – jestem na rozpoczęciu roku w Ciborach Gałeckich,

– 3 września – jestem na krótkiej naradzie w ZW w Białymstoku,

– 6 września – Szkoła Podstawowa w Kołakach. Rozmowa z Teresą (Gołaszewską)  na tematy pracy drużyn w b. roku szkolnym,

– 21 września – Liceum Ogólnokształcące w Zambrowie, załatwiam sprawy opieki   nad drużynami w mieście,

– 22 września – Szkoła Podstawowa w Wygodzie,

– 6 października – wizytuję drużyny harcerskie na trasie: Szumowo – Prosienica –Lubotyń – Podbiele – Gniazdowo – Rząśnik (rowerem).”

Coraz częściej, już w oficjalnych rozmowach, słyszy się o powrocie  do sprawdzonych metod harcerskiego działania, o uatrakcyjnieniu naszej pracy  z dziećmi, o stopniach, sprawnościach itp. Na pierwszej naradzie wiceprzewodniczących w styczniu 1956 roku przy omawianiu zadań harcerskiej zimy zaczyna się te sprawy akcentować. Ówczesne kierownictwo zarządu wojewódzkiego ZMP nie zajmuje jednak oficjalnego stanowiska. Na naradzie w kwietniu 1956 roku powracamy   do tematu „być albo nie być”.

Od 24 do 28 kwietnia 1956 roku ZW ZMP organizuje 5 dniowy biwak   dla wiceprzewodniczących Zarządów Powiatowych z terenu województwa białostockiego   i olsztyńskiego. Tam zaczynają się „nocne Polaków rozmowy”. Tam w praktyce ukazujemy atrakcyjność metod harcerstwa, głośno mówimy, co należy wziąć ze skautingu i harcerstwa lat 1945 – 49. Powstają zalążki programu szkolenia przewodników Organizacji Harcerskiej. Rozjeżdżamy się do domów. Wspólnie            z Wacławem Jakubowskim i Franciszkiem Osada z Białegostoku w pierwszej połowie maja dopracowujemy programy szkolenia. Od 10 do 13 maja w pierwszym turnusie  i od 16 – 19 maja – w drugim turnusie szkolimy w ramach Międzypowiatowej Akcji Szkolenia Przewodników Drużyn Harcerskich ponad 220 drużynowych z Kolna, Wysokiego Mazowieckiego, Łomży i Zambrowa. Szkolenie odbywa się w Łomży  w Domu Harcerza przy ulicy Zjazd. Las Jednaczewski jest naszą bazą wypadową  do zajęć z terenoznawstwa, do biegów patrolowych, nauki sygnalizacji itp. Organizujemy także biwaki, wycieczki i niekończące się dyskusje na temat co robić, aby było lepiej, atrakcyjniej. Z Zambrowa udział w szkoleniu bierze 38 drużynowych. W okresie wakacji wysyłam 20 – osobową grupę harcerzy na obóz do Sokółki.

W kraju niespokojnie. Niespokojnie także w harcerstwie. Chcemy i żądamy pełnej autonomii, chcemy oderwać się od ZMP, które „goni resztkami sił”.

2 października 1956 roku w Zambrowie zostaje powołana Komenda Harcerska  i Rada Powiatowa Organizacji Harcerskiej Polski Ludowej. Zostaję Komendantem Powiatowej OHPL. Zastępcą jest Lech Piotr Modzelewski – wychowawca Domu Dziecka w Zambrowie. W skład komendy wchodzi 13 osób, w skład Rady Powiatowej – 23 osoby. Przewodniczącym Rady Powiatowej został Andrzej Purtak. Komendant Wojewódzki OHPL w Białymstoku Wacław Jakubowski w dniu 3 października 1956 roku wręcza nam oficjalne powołania.

W dniach 1 – 25 listopada wyjeżdżam do Łodzi na szkolenie komendantów powiatowych. Z województwa białostockiego wyjeżdżają także: Ryszard Weber  z Grajewa, Helena Matyskiel (Wichura) z Łap, Wiesław Ćwikowski i Ryszard Siegieniewicz z Białegostoku, Henryk Cudnik z Sokółki, Walentyna Omeliańczuk – Białystok, Stefan Tutak  – Suwałki, Tadeusz Linde – Łomża, Ryszard Woroniecki – Białystok, Wiesław Ćwikowski – Białystok i inni. Jesteśmy w Szkole Organizacyjnej ZMP przy ul. Fornalskiej. Organizatorem i kierownikiem kursu jest m.in. Mariusz Gulczyński. Wśród niekończących się dyskusji nad modelem i kształtem harcerstwa nasza grupa wypracowuje teoretyczne zasady działania komend harcerskich, inna grupa (lubelska) pracuje nad stopniami i sprawnościami. Materiały wydajemy  na powielaczu, rozdajemy uczestnikom kursu, od nich otrzymujemy opracowane    przez nich materiały.

Wracamy do drużyn, przedstawiamy wypracowane koncepcje, zyskujemy poparcie i … po kilku tygodniach zostajemy wezwani pilnie przez Mariusza Gulczyńskiego do Łodzi. „Druhowie! W grudniu planujemy Ogólnopolską Naradę Działaczy Harcerskich, na której zapadną decyzję o harcerstwie. Wasze zadanie – przygotować konferencje wyborcze w województwach i powiatach, rozważyć, jakie ma być harcerstwo dzisiaj i jutro”. Czasu było bardzo mało. Zrobiliśmy jednak wszystko.

 [tab:Strony 17-26]

7 grudnia 1956 roku byliśmy już w Łodzi. 8 grudnia rozpoczęła się Ogólnopolska Narada Działaczy Harcerskich. W czasie obrad i ja miałem konkretne zadanie – pilnowałem, aby nikt niepowołany nie wyłączył światła. Siedząc  na podwyższeniu miałem bardzo dogodny punkt obserwacyjny na całą salę obrad. Atmosfery Zjazdu Łódzkiego (tak później nazwano tą naradę), toczących się tam dyskusji i przebiegu wydarzeń nie sposób opisać w kilku zdaniach. To było ogromne przeżycie, wszyscy mieliśmy przekonanie, że bierzemy udział w historycznym  dla Związku wydarzeniu, że stanowimy cząstkę tej historii. Poznaliśmy Zofię Zakrzewską, Aleksandra Kamińskiego, Władysława Bieńkowskiego – Ministra Oświaty i innych działaczy znanych tylko z nazwiska. Już samo rozpoczęcie obrad  i odśpiewanie hymnu harcerskiego oraz symbole krzyża i lilijki na stołach wskazywało, iż nastąpi powrót do tradycji ZHP.

Reaktywowano Związek Harcerstwa Polskiego. Aleksander Kamiński na zakończenie obrad w dniu 10 grudnia powiedział: „Mamy w swoich rękach klucz do zaufania  i do serc młodzieży. Tym kluczem jest harcerstwo”.

Po powrocie z Łodzi zrobiłem posiedzenie Komendy Harcerskiej zapraszając wszystkich „starych harcerzy” działających w Zambrowie w drugiej połowie lat czterdziestych. Długo mówiłem o Zjeździe Łódzkim, pytaniom nie było końca. Przedstawiłem także program działania na najbliższe dni i miesiące.

W styczniu 1957 roku zostałem Komendantem Hufca Związku Harcerstwa Polskiego w Zambrowie. Rozpoczęła się praca w reaktywowanym harcerstwie. Komenda Hufca ZHP mieściła się w budynku przy ul. Kościuszki 8, zajmowała jeden pokój, najpierw na dole, później na górze. Od stycznia 1957 roku rozpoczyna działalność Komenda Hufca ZHP w następującym składzie:

Komendant                         Ludwik Żelechowski

Zastępca Komendanta      Piotr Lech Modzelewski – wychowawca Państwowego Domu Dziecka w Zambrowie, harcerz od 1944 r.

Namiestnik Zuchowy       Jadwiga Długosz (Szeligowska) z Zambrowa

Kwatermistrz                     Franciszek Dąbrowski, nauczyciel Szkoły Podstawowej nr 1 w Zambrowie

Członkowie Komendy:    Stanisław Chmielewski i Wiesław Olszewsk  z Wydziału Oświaty Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Zambrowie.

Komenda działając w strukturze organizacyjnej Chorągwi Białostockiej kieruje pracą drużyn zuchowych, harcerskich i instruktorów ZHP z terenu gromadzkich rad narodowych: Zambrów, Laskowiec, Tarnowo – Goski, Wiśniewo, Kołaki, Szumowo, Srebrna, Rutki Kossaki, Zambrzyce Króle, Zawady, Chlebiotki, Wygoda i Puchały – do 31 grudnia 1973 roku, a po utworzeniu gmin od 1 stycznia 1974 roku: Zambrów, Kołaki, Szumowo, Rutki, Zawady i Puchały.

Programy prac działalności harcerskiej obejmują m.in. następujące zadania:

– rozwój ZHP na terenie powiatu zambrowskiego,

– Harcerską Służbę Białostocczyźnie w zakresie: pracy kulturalno-oświatowej, turystyki i krajoznawstwa, gospodarki drużyn, higieny naszego życia i sportu.

Nieodłączną częścią programów jest harcerski kalendarz pracy, określający rozpoczęcie roku harcerskiego, harcerską zimę, harcerski maj i harcerskie lato. Modne wówczas stają się hasła. Stąd w programie działania znajdujemy m.in. „Nasza pogoda, jasny wzrok – niechaj rozjaśni ludziom mrok (przy zadaniach kulturalno-oświatowych), „Ruszaj w drogę harcerska drużyno” (przy turystyce i krajoznawstwie), „Pożyteczni dla siebie i innych” (gospodarka), „Zmieniamy świat na lepsze”  (higiena), „W zdrowym ciele – zdrowy duch” (sport i zabawy), „Wszystko co nasze Polsce oddamy” (1000 lecie). Program był układany przez wszystkich drużynowych, w oparciu o potrzeby środowiska zambrowskiego, województwa białostockiego, możliwości drużyn i kadry. Był także omawiany na posiedzeniach komendy hufca        i poszerzany o nowe treści. Najpilniejszym jednak zadaniem było organizacyjne umocnienie istniejących już drużyn zuchowych i harcerskich. Istniały o przy wszystkich szkołach podstawowych w powiecie. Powstały także drużyny harcerskie w Liceum Ogólnokształcącym w Zambrowie.

Na etacie w Komendzie Hufca jest nas dwoje: namiestnik zuchowy i ja. Pracy jest sporo. Wyjazdy do drużyn, organizowanie szkoleń i narad drużynowych, opracowanie i wysyłanie materiałów metodycznych, książek i wydawnictw, inicjowanie różnorodnych akcji i uroczystości – to tylko niektóre z zadań. Dodając    do tego rodzącą się biurokrację i sprawozdawczość – to obraz każdego dnia pracy.

W drużynach bywa różnie. Są i takie, w których działanie harcerskie widać  na każdym kroku, w których po prostu „kipi” od harcerskiej roboty, ale są i takie,  w których marazm, zastój, a drużynowy mówi, że jakoś tam będzie. Pracownicy Wydziału Oświaty pomagają nam w harcerskim działaniu, na każdej naradzie kadry kierowniczej szkół podkreślają znaczenie działalności harcerskiej, proszą  o jak najdalej idącą pomoc w rozwijaniu i umacnianiu drużyn. Biorą udział                we wszystkich naradach kierowników szkół i na każdej z nich informują o naszych radościach i kłopotach,  o zadaniach na dzisiaj i na jutro.

Zbliżają się wakacje. W Boguszach k. Grajewa Chorągiew Białostocka organizuje obóz szkoleniowy dla zastępowych i przybocznych. Z hufca zambrowskiego wyjeżdża na obóz 20 osobowa grupa harcerek i harcerzy   (od 28 czerwca do 20 lipca 1957 r.). Jestem zastępcą komendanta VII podobozu. Komendantem podobozu jest Zbigniew Stachowicz – Komendant Hufca w Ełku.    Przez trzy tygodnie szkolimy harcerzy, wprowadzamy ich w tajniki harcerskiej pracy, wspólnie z najmłodszymi (nasz obóz ma najmłodszą grupę) pełnimy warty w zgrupowaniu i dyżurujemy w kuchni. Ciężka to praca, szczególnie w kuchni, ale nasi podopieczni – „mikrusy”, ducha nie tracą. Wszędzie ich pełno, radośni, uśmiechnięci, zadowoleni. Na ostatnim zebraniu kadry, bezpośrednio przed wyjazdem do domów, podsumowując obóz przedstawiciele chorągwi serdecznie dziękują tym najmłodszym za wzorowe pełnienie służby.

Rok szkolny 1957/58 to okres dalszego rozwoju drużyn w powiecie zambrowskim. Na pierwszym szkoleniu drużynowych organizowanym pod koniec września widzę nowe twarze, w wielu drużynach pracę podejmują nauczyciele, którzy dotychczas nie zetknęli się bliżej z harcerstwem. Trzeba szkolić. Wykorzystuję umiejętności i wiadomości tych instruktorów, którzy pracują dłużej. W rejonach organizujemy wspólne narady, imprezy i uroczystości. Łatwiej jest drużynowemu dotrzeć z grupą harcerzy do rejonu niż do Zambrowa. Uzupełniamy program działania Komendy o nowe treści. Stawiamy przed drużynowymi zadanie organizacji własnego obozu hufca. Niestety, jesteśmy jeszcze za słabi zarówno organizacyjnie,   jak i kadrowo.

Od 12 do 17 kwietnia 1957 roku jestem uczestnikiem kursu podharcmistrzowskiego w Chylicach k. Warszawy. Komendantką kursu jest  hm. Antonina Gurycka. 14 kwietnia 1957 roku po zaliczeniu biegu patrolowego,  w nocy, składam Przyrzeczenie Harcerskie i Zobowiązanie Instruktorskie.  To wspaniałe przeżycie na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Przyrzekałem  na ogień, że „Całym życiem będę pełnił Służbę….”, zobowiązałem się, gdziekolwiek się znajdę, będę się starał brać udział w pracy ZHP. I nikt z nas nie wstydził się ukradkiem, ocierając łzy. Otrzymałem Krzyż Harcerski nr 63 serii 0. Zdobyłem stopień ćwika. Naszą podharcmistrzowską drużynę ochrzciliśmy „Opodeldokami”. 2 listopada 1957 roku komendantka kursu zwołała „opodeldoków” na dwa dni  do Rozalina. Dzieliliśmy się swoimi doświadczeniami, mówiliśmy o trudnościach  i kłopotach, staraliśmy się szukać dróg wyjścia z tych kłopotów. Tośka Gurycka wiele nam w tym pomogła.

Rozkazem L 22 z 1957 roku z dnia 1 grudnia Naczelnika Harcerstwa otrzymuję stopień podharcmistrza. (Zaświadczenie nr 298 z 11.12.1957 r.).

28 grudnia 1957 roku rozpoczynam pracę jako zastępowy na zimowisku instruktorskim w Białowieży organizowanym przez Komendę Chorągwi Białostockiej. Do 6 stycznia 1958 roku poznałem nie tylko program zimowiska, ale i warunki lokalowe rosyjskiej strażnicy po drugiej stronie granicy. Mój zastęp, 30 grudnia otrzymał zadanie: „Wieczorem w świetlicy musi stanąć ładna choinka, przynajmniej dwa i pół metra wysokości”. Zastęp dostał zadanie, zastęp musi je wykonać. Toporek w rękę     i w drogę. Ta choinka za mała, ta nieładna … i w tym momencie: Stać! Ruki  w wierch! Nie było żadnego tłumaczenia. 31 grudnia nad ranem, niewyspani  i zmarznięci, wróciliśmy do swoich dzięki wielogodzinnym rozmowom komendanta zimowiska z komendantem strażnicy. Tego samego dnia wykonaliśmy także zadanie, ale już z innej strony Białowieży.

W maju 1958 r. byłem uczestnikiem kursu w Supraślu. W czerwcu 1958 r. Komenda Hufca w Zambrowie zorganizowała biwak Lata Wiejskich Drużyn  w Czerwonym Borze. Kadrę stanowili drużynowi i pracownicy Komendy hufca,  m.in. Danuta Maliszewska (Borawska). Na CAS-ie w Złocieńcu, woj. koszalińskie w sierpniu 1958 r. wraz ze mną byli m.in. Stanisław Bajko, Stefan Tutak, Antoni Bućko.

Od 22 do 26 kwietnia 1958 roku byłem uczestnikiem kursokonferencji Kadry Niecentralnych Kursów Instruktorskich w Skolimowie. Komendantem kursu był  hm Włodzimierz Kosmala –– ten, którego książkę tak długo studiowałem w 1955 r.  w Bytomiu.

31 maja 1958 roku w Warszawie odbyła się Krajowa Narada Hufcowych. Po naradzie wszyscy bierzemy udział w spotkaniu z Prezesem Rady Ministrów – Józefem Cyrankiewiczem. Przyjęcie odbywa się o godzinie 19 w salach Urzędu Rady Ministrów, Krakowskie Przedmieście 46 – 48. Zdobyłem autograf Cyrankiewicza zamieniając z nim kilka słów o pracy harcerskiej. Ze stołów zastawionych oranżadą, sokami, ciastami, owocami i papierosami – natychmiast znikają papierosy (do naszych kieszeni). I to mają być harcerze – myślał niejeden z organizatorów przyjęcia.

W czerwcu 1958 roku kończymy rekrutację uczestników na obóz  dla zastępowych organizowany przez Komendę Chorągwi ZHP w Białymstoku  nad jeziorem Białym k. Augustowa. 28 czerwca wyjeżdżam wraz z grupą zambrowskich harcerzy.   Jestem komendantem podobozu. To już mój drugi obóz, który prowadzę w odrodzonym Związku. Z dziennika prowadzonego przez kilka miesięcy w tym okresie wybieram fragmenty.

… „Jedziemy na obóz. Podróż upływa wesoło, chociaż w autobusie ciasno do granic możliwości. Humory nas nie opuszczają nawet wówczas, gdy autobusy lgną po resory w błocie. Stoimy. Do obozu kilkaset metrów. A w obozie pustki. Co robić z setką uczestników, których przywieźliśmy na augustowską ziemię? Wita nas:10 kgkiełbasy, dziurawy namiot i brak najgłówniejszych wodzów zgrupowania. Bezkrólewie ciągnie się w nieskończoność. Ale tak się tylko wydaje. Musimy coś robić sami. Jestem komendantem podobozu zastępowych, biorę do pomocy Janka Sadowskiego, Staszka Hakułowicza, Henię Żabicką i to jest cała kadra, więcej nie mam nikogo. Rozpoczyna się harówka. Komendantką zgrupowania jest Regina Sargun z Augustowa, kolegą  po fachu w obozie drużynowych jest Tosiek Bećko, później Czesio Świderski, potem znów Tolek itp. Na rozpoczęcie obozu przyjeżdża   20 osobowa grupa pionierów z Grodna z pionierwożatym Józefem Malinowskim. Przed nami trzy tygodnie twarzą w twarz z przyrodą, przygodą i nieznanym. Kwatermistrzyni zgrupowania szczuplutka Miecia dwoi się i troi, żeby napełnić chociaż w części nasze żołądki. Programowcy    od dawna spierają się nad treścią obozowych dni. Nie liczymy na komendę zgrupowania, robimy wszystko sami. Zwiady po najbliższej okolicy, wycieczki do Augustowa, przejażdżki statkiem  po jeziorze, wspólne z drużynowymi imprezy, ogniska, alarmy nocne warty i służby zapewniają, że nie nudzimy się, że pracujemy. Obóz Augustowski pomimo swojego uroku, wielu odwiedzin gości z Grodna i Niemiec uważam jednak za słaby.  Po pierwsze – brak przygotowania ze strony organizacyjnej (dziurawe namioty, brak sprzętu, brak konkretnego programu, pisanie na kolanie regulaminów itp.), po drugie – nieprzygotowana kadra do prowadzenia zajęć szczególnie z drużynowymi, ciągłe jej zmiany. W moim obozie pracowali przez trzy dni: Wala Omeliańczuk, Staszek Hakułowicz i Henia Babicka. Wyjechali przed zakończeniem turnusu, Wasilewska przyszła do pracy w połowie turnusu i przed końcem musiała wyjechać do domu. Program zgrupowania traktowany był jako zło konieczne. Dodając do powyższego brak operatywnego kierownictwa – to właśnie cały augustowski obóz. Chociaż wiem   o tym, że nie wszystko można ganić. Były na obozie także pozytywne strony: wspaniałe współżycie uczestników, chęć do działania, poznanie uroków harcerskiego życia pod namiotami, daleko od mamy.

Przedstawiciele Białostockiej Chorągwi, odwiedzający i wizytujący obóz, widzieli zarówno braki, jak i osiągnięcia. Długo na ten temat dyskutowaliśmy  z Wacławem Jakubowskim – Komendantem Chorągwi i Tadeuszem Lindą – zastępcą Komendanta, który był bezpośrednio odpowiedzialny za ten obóz, a winą chciał obarczyć tylko organizatorów.

Nie brakowało na obozie także humorystycznych zdarzeń:

– kąpałem się z zegarkiem w jeziorze, a potem dziwiłem się, że czas stanął w miejscu,

– dh. Stanisławowi Moniuszce i Jędrachowiczowi z Komendy Chorągwi ZHP meldowałem podobóz zastępowych bezpośrednio po przepłynięciu wpław ponad 100 m jeziora po udanym skoku ze statku, a moi uczestnicy dalej płynęli statkiem,

– w czasie „Zielonego Dnia” kilka godzin szorowałem garnek, doprowadzając go do absolutnego błysku,

– naprawiałem „błędy” Józefa Malinowskiego, który na drogę powrotną do Grodna kupił pionierom oranżadę, a sobie wino i przedstawił mi do akceptacji rachunek, w którym figurowało: wino szt. 1 – 18 zł.

Obóz zakończyliśmy 21 lipca. Za niespełna dwa tygodnie wyjeżdżaliśmy na Centralną Akcję Szkoleniową CAS – 58 do województwa koszalińskiego. Opisałem swoje wrażenia z CAS-u w osobnym opracowaniu. Na jego temat mam odrębne zdanie od innych. Na podsumowaniu stwierdziłem, że CAS mi nic nie dał,    że przyczynił się do rozbicia instruktorów Chorągwi Białostockiej, a jego główną zaletą było to, że poznałem nieznaną koszalińską ziemię i spędziłem na luzie 25 dni, na luzie nie zawinionym przeze mnie. Programu CAS nie znaliśmy przez kilkanaście dni. Dopiero w połowie turnusu raczono nas z nim zapoznać. Program traktowany był pobieżnie, „po łebkach”, aby dalej, aby z dnia na dzień. Wątpię w to, aby coś dał drużynowym. Winę, podobnie jak na obozie augustowskim, próbowano zwalić  na komendę obozu, na Zbyszka Stachowicza. Dopatrywaliśmy się w tym czegoś więcej. Wspólnie ze Zbyszkiem i Stefanem Tutakiem z Suwałk długo dyskutowaliśmy nad tym. Chorągiew Białostocka mając na CAS-ie dwa obozy nawzajem się zwalczające ukazała swoje prawdziwe oblicze. Mianowania na „grandę”, odwoływania w trakcie obozu dobrze pracujących instruktorów, brak zainteresowania życiem uczestników – to było zwyczajne rzucanie kłód pod nogi. Niemniej robiliśmy wszystko, aby drużynowi wyjechali z CAS-u jako tako przygotowani do pracy  z drużynami. Na zewnątrz nie dawaliśmy poznać, jak bardzo różnimy się z komendą chorągwi w wielu sprawach. CAS nauczył nas jeszcze jednego – otwartej, szczerej  i ambitnej walki słów, szanowania innych poglądów i mówienia ludziom wprost całej prawdy bez względu na to, jaką ona jest. To nie podobało się naszym chorągwianym władzom.

21 września 1958 roku odbyło się uroczyste rozpoczęcie Roku Harcerskiego. Biorę udział w imprezie zambrowskich harcerzy. 16 września w Komendzie Chorągwi podsumowanie LWD (Lata Wiejskich Drużyn). Co prawda nasz Hufiec nie zajął miejsca w trójce hufców, ale wiozę z narady podziękowania swojemu namiestnikowi Jadwidze Długosz, która była szefem sztabu LWD z Zambrowie w lipcu i sierpniu.

17 września rowerem wizytuję drużyny w Ciborach Gałeckich, Konopkach, Pokrzywnicy, Zawadach. 18 września robię dłuższy spacer wizytując drużyny  w Wygodzie, Puchałach i Modzelach Wypychach. 25 września jestem w Rutkach.      W związku z redukcją etatów w Komendzie Hufca odchodzi z pracy Danuta Maleszewska. We wrześniu razem z Ignacym Butwiłowskim, komendantem z Moniek, składamy wizytę Komendantowi Chorągwi. Chcemy uczyć się, chcemy dostać skierowania na studia lub przynajmniej na kurs, który umożliwi nam zdobycie kwalifikacji pedagogicznych. Komendant obiecuje zająć się sprawą. Przy okazji snujemy rozważania o obozie augustowskim i akcji szkoleniowej na CAS-ie,               o stosunkach i nastrojach wśród hufcowych i w samej Komendzie Chorągwi.  Tak wiele było do omówienia. „Chłopcy, pokażcie, że i my jesteśmy coś warci” – to była kwintesencja rozmowy. Pokazywaliśmy nie raz, nie dziesięć i teraz zbieramy plony. Nigdy nie będzie dobrze, kiedy w komendzie chorągwi każdy chce być ważniejszy od drugiego, kiedy wydawane polecenia i zadania nawzajem się wykluczają. Odbija się to na nas, wykonawcach tych poleceń i zadań.

Życie i normalna praca toczy się jednak dalej. Rok szkolny 1958/59 to okres dalszej intensyfikacji działalności harcerskiej w Hufcu Zambrowskim. Mam dobrych instruktorów, właściwie przygotowanych do pracy z dziećmi, mogę planować  i przeprowadzać wiele akcji i właściwie realizować określone przez Komendę Hufca zadania. W listopadzie 1958 roku, od 17 do 22, w Supraślu odbywa się kurso konferencja instruktorów wiejskich, która ma na celu wypracowanie metod pracy z drużynami wiejskimi, tak szybko rozwijającymi się w ostatnich latach. Jestem zastępowym. Od mojego imienia zastęp przyjmuję nazwę „Lutków”. Komendantką kursokonferencji jest Lena Matyskiel (Wichura), oboźnym – Ryszard Weber, zastępowymi: Ryszard Goździewski z Łomży, Aleksander Lasek z Kolna i Wiesław Ćwikowski z Białegostoku. Wspólnie z drużynowymi pracujemy od rana do wieczora („Chłopcy pokazują, że jesteśmy coś warci”). Efektem kursokonferencji są materiały, które posłużą wszystkim drużynowym wiejskim w organizowaniu, planowaniu            i prowadzeniu pracy harcerskiej. Wracamy z kursokonferencji zmęczeni,   ale zadowoleni – „odwaliliśmy kawał dobrej roboty”. Drużynowi to potwierdzają  w podsumowaniu. Szkoda, że kursokonferencja trwała tak krótko.

Od 12 listopada do 18 listopada jestem uczestnikiem kursu kierowników zespołów drużynowych organizowanego przez GKH w Rozalinie k. Warszawy. Kierownikiem kursu był Roman Muranyi.

W dniach od 18 do 20 kwietnia 1959 roku jestem na obradach Walnego Zjazdu ZHP  w Warszawie. To po Zjeździe Łódzkim mój drugi zjazd. Wiele znajomych twarzy z całej Polski, wiele niekończących się rozmów w hotelu „Central”, w kuluarach zjazdu, w Sali Kongresowej… I znów niezapomniane chwile. Wybory nowych władz Związku. Wieczór artystyczny z okazji Zjazdu w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki. Przyjęcie uchwały programowej.

Powrót do codziennej pracy. Ambicją hufca zambrowskiego stało się zorganizowanie własnego obozu dla zastępowych. Przygotowania idą pełną parą. Mamy wiele kłopotów ze zgromadzeniem sprzętu i zabezpieczeniem żywienia. Wybraliśmy Strękową Górę na zlokalizowanie obozu, daleko od sklepu i daleko  od najbliższego przystanku PKS. Trudności te jednak nie przestraszają. 3 sierpnia 1959 roku – zbiórka uczestników obozu przed lokalem Komendy Hufca ZHP  w Zambrowie i wyjazd. Jestem Komendantem Obozu. Instruktorami są: Józefa Targońska i Stanisław Chmielewski, kwatermistrzem – Piotr Wołowicz. I to jest cała kadra. Obóz jest skromny, tylko dwa zastępy: „Wagantów” – zastępowa Maria Grzymek, „Wędrowników” – zastępowy Piotr Jewtiejew. Stanowimy wspaniałą rodzinę. Pracujemy w pocie czoła, podzięką za tą pracę są radosne, uśmiechnięte twarze naszych uczestników. Poznajemy okolice Strękowej Góry, poznajemy wspaniałych ludzi, organizujemy dla nich ogniska, prowadzimy „małe przedszkole”. Oczywiście nie zabrakło także na zakończenie obozu – biegu patrolowego, alarmu nocnego i Przyrzeczenia. Obóz kończymy 26 sierpnia. W kronice obozu                       w podsumowaniu zawarto słowa: „Podjęliśmy służbę dla środowiska, pokazaliśmy czym jest harcerstwo, zyskaliśmy wielu wiernych przyjaciół, sympatyków harcerstwa. Dni minione to piękne dni. Bo pięknym jest nasze harcerskie życie. Obóz nie skończył się, obóz trwa. Trwa w naszych sercach i myślach. Trwać będzie w naszej codziennej, pięknej i żmudnej pracy”.

Komendant Chorągwi ZHP w Białymstoku dotrzymał danego nam  z Ignasiem Butwiłowskim słowa. Dostaliśmy skierowanie do Liceum Pedagogicznego w Ełku. Tam będziemy zdobywać kwalifikacje pedagogiczne.

W hufcach trwają wybory delegatów na II Walny Zjazd Białostocki Chorągwi ZHP. 28 – 29 lutego 1960 roku jedziemy na Zjazd. Za długoletnią pracę w ruchu młodzieżowym otrzymuję Brązowe Odznaczenie im. Jana Krasickiego. Dekoracji dokonuje Sergiusz Rubczewski – I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego Związku Młodzieży Socjalistycznej. Wieczorem 28 lutego, w sali konferencyjnej Komitetu Wojewódzkiego, I sekretarz KW i Przewodniczący Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej spotykają się ze wszystkimi uczestnikami Zjazdu. Przyjęcie podobne jak u Premiera.

1 maja 1960 roku rozkazem L 9/60 zostaję mianowany harcmistrzem.  Pod koniec maja podejmuję decyzję dotyczącą zwolnienia się z etatowej funkcji Komendanta Hufca z dniem 31 sierpnia 1960 r. 10 czerwca otrzymuję świadectwo dojrzałości Liceum Pedagogicznego w Ełku, w lipcu jestem już uczestnikiem kursu nauczycieli wychowania fizycznego w Wąbrzeźnie, w sierpniu biorę udział  w IV kursie drużynowych drużyn harcerskich w Rajgrodzie i z dniem 1 września 1960 roku rozpoczynam pracę w Szkole Podstawowej w Wygodzie. Jeszcze półtora miesiąca dojeżdżam do hufca w Zambrowie i kieruję pracą Hufca, ponieważ mój następca phm. Stanisław Lewiński rozpoczyna działalność na tym stanowisku z dniem 15 października 1960 roku. Zmiany następują także w Komendzie Białostockiej Chorągwi ZHP. Od 1 października 1960 roku Komendantem Chorągwi zostaje phm. Bronisław Ignasiak.

W pierwszych dniach września 1960 roku rozpoczynam działalność  jako drużynowy 24 Drużyny Harcerskiej im. Karola Świerczewskiego w Wygodzie. Drużyna składa się z samych harcerek z klas V – VII. Uczę w tych klasach historii.   Już przedtem zetknęły się one z pracą harcerską, ale dziwnym zrządzeniem losu od lat praca drużyny rozpoczynała się we wrześniu i trwała do kwietnia, maja – potem odchodzili drużynowi i pracę prowadzili sami harcerze. Przyboczną w drużynie zostaje Krystyna Modzelewska z VI klasy. Zastępowymi: Janina Romanik i Danuta Rączka. W Wygodzie nawiązuję bezpośredni kontakt z leśniczym Aleksandrem Karwowskim, który przez dwa lata był opiekunem drużyny. Pierwszą zbiórkę organizujemy w lesie k. Czerwonego Boru, przygotowujemy się do rozpoczęcia Roku Harcerskiego. Dziewczęta mają wiele wspaniałych pomysłów, które prezentują na ognisku 25 września. A potem … codzienna praca. Na każdą uroczystość szkolną przygotowujemy część artystyczną. Organizujemy wspaniały „Wieczór Czarnej Magii””, harcerską choinkę noworoczną, wiele wypraw i biwaków, poszukujemy skarbów, prowadzimy akcje zarobkowe – zbieranie jagód, grzybów. Ukoronowaniem naszej działalności rocznej jest przyrzeczenie. Robimy je w lesie, zapraszając            dh. Aleksandra Karwowskiego, rozpalamy ognisko i długo, długo wieczorem śpiewamy piosenki, prezentujemy przygotowane skecze, podsumowujemy roczną pracę drużyny. W naszym ognisku biorą udział także nauczyciele szkoły, kierownik Eugeniusz Wardaszko, rodzice, uczennice i uczniowie szkoły. Nie żegnamy się, przecież w wakacje drużyna będzie działała w ramach akcji Lata Wiejskich Drużyn.

Z Komendy Chorągwi ZHP w Białymstoku dostaję skierowanie na studia pedagogiczne w Uniwersytecie Warszawskim. Głowna Kwatera ZHP organizuje nam, kandydatom na studia – kurs przygotowawczy w swoim ośrodku „Głodówka”             k. Zakopanego. Od 16 lipca jestem na kursie. Zajęcia prowadzą profesorowie i ich asystenci z Uniwersytetu Warszawskiego. Wspaniale przygotowują nas do podjęcia eksternistycznych studiów na Wydziale Pedagogicznym UW. Razem ze mną na kursie jest Helena Wichura z Łap i Henryka Wiśniewska z Komendy Chorągwi  oraz Bronisław Ignasiak – Komendant Białostockiej Chorągwi. Przez cztery lata będziemy stanowili „zwarty zespół” studencki.

Po rocznej przerwie 1 września 1961 roku zostaję ponownie Komendantem Hufca ZHP w Zambrowie. Stanisław Lewiński przechodzi do pracy w Szkole Podstawowej w Kołakach pozostając jednocześnie członkiem Komendy Hufca. Namiestnikiem Zuchowym jest Irena Arasim (Kurzyna). Innych zmian w Komendzie nie było. W hufcu działa 41 drużyn harcerskich, w tym dziewięć w samym Zambrowie i 30 drużyn zuchowych, w tym 4 w Zambrowie. We wrześniu i październiku pełnię obowiązki komendanta, pracując jako nauczyciel w szkole w Wygodzie. Ponieważ godzenie tych dwóch obowiązków było za trudne, od 1 listopada decyduję się na pracę etatową w Hufcu. A przecież od 1 października jestem już studentem Wydziału Pedagogicznego UW po uprzedniej imartykulacji.

W dniach od 28 grudnia 1961 roku do 5 stycznia 1962 roku 17 instruktorów hufca bierze udział w Zimowisku Instruktorskim Hufców: Mońki, Łomża, Wysokie Mazowieckie i Zambrów. Zimowski organizujemy w Poroninie k. Zakopanego. Kadrę Zimowska stanowią: Ludwik Żelechowski – komendant, Janusz Popławski – zastępca do spraw organizacyjnych, Barbara Serwaczyńska – zastępca do spraw zuchowych   i Witold Zimnoch – kwatermistrz. W zimowisku bierze udział także przedstawiciel białostockiej chorągwi Marek Jakubowski. Uprzednio przygotowany i zatwierdzony przez chorągiew program realizujemy w pełni i to nie tylko dlatego, że z nami jest przedstawiciel władz białostockich. Sylwestra spędzamy na wspaniałym balu instruktorskim z udziałem kapeli góralskiej. Nowy Rok i 2 stycznia 1961 roku spędzamy na wycieczce w Czechosłowacji (Stary Smokowiec, Tatrzańska Łomnica). Dla wielu instruktorów jest to wspaniałe przeżycie – po raz pierwszy w życiu są  poza granicami kraju.

Od 8 do 11 marca 1962 r. jestem na kursie w Szybie k. Ełku. Zajęcia prowadzi m.in. Jacek Kuroń, twórca drużyn walterowskich, mian i sprawności harcerskich.     Nie ze wszystkimi sprawami zgadzaliśmy się wówczas z Jackiem Kuroniem, dyskusjom nie było końca. Nasze odczucia przedstawiliśmy wówczas w widowisku satyryczno – psychologiczno – dramatycznym p.t.: „Zawiłe drogi”. Byłem współredaktorem tego widowiska, które przedstawiało, jak wprowadza się do drużyn miana i sprawności począwszy od Głównej Kwatery i twórców – J. Kuronia  do drużyny poprzez komendy chorągwi i komendy hufców. W trzecim akcie zamieściliśmy wiele piosenek na znane melodie. Jedną z nich zamieszczam poniżej.

Melodia piosenki „Zgaduj – zgadula

„To była taka przedziwna gra,

wziął Jacek Kuroń wzór nie z Powella

i stworzył system, który dziś zna

on sam i naszych druhów niewiele.

Śpiewajmy razem: zgaduj – zgadula

z werwą i z gazem – zgaduj – zgadula

Czy się harcerstwo z tego wylula?

Zgaduj – zgadula, zgaduj – zgadula.

W rytm tej piosenki – zgaduj – zgadula

na kursie mówią: zgaduj – zgadula,

i nawet Marek – zgaduj – zgadula.

Dziś nowy system w drużynach hula.

Śpiewajmy razem ……

4 kwietnia 1962 roku z udziałem przedstawiciela Komendy Białostockiej Chorągwi Waldemara Pyłkowskiego odbyła się w Zambrowie konferencja sprawozdawczo – wyborcza. Wybraliśmy 6 delegatów za Zjazd Chorągwiany, który odbył się 15 i 16 kwietnia 1962 r. Hufiec Zambrowski reprezentowali: Janina Ciborowska z Cibor, Franciszek Dąbrowski, Edward Leszczyński, Jerzy Buruc, Irena Arasim i Ludwik Żelechowski.

Od 17 do 19 maja – wizytacja hufca przez przedstawicieli Białostockiej Chorągwi ZHP: Zbigniewa Botulińskiego, Jerzego Mera, Halinę Skarżyńską – Bakunową, Wnorowskiego. Jeździmy po terenie, odwiedzamy drużyny, poznajemy pracę zuchów, harcerzy, instruktorów. Nieodłączną częścią wizytacji jest badanie dokumentacji Hufca. Wszystko w porządku, drobne uwagi nie wpływają poważnie     na pozytywną ocenę pracy harcerskiej w Hufcu Zambrowskim. Jesteśmy zadowoleni, zespół wizytacyjny – także. Od 12 do 16 czerwca 1962 roku organizujemy w Wygodzie szkolenie zastępowych Lata Nieobozowego. W kilkudniowym biwaku bierze udział 107 zastępowych ze wszystkich drużyn hufca. Kadrę biwaku stanowią: Ludwik Żelechowski – komendant, Eugeniusz Wardaszko – kwatermistrz, Stanisław Lewiński – „Technika”, Janina Wardaszko – „Sport”, Teresa Kryszpin – „Przyjaźń”, Halina Bućko – „Praca”, Irena Arasim – „Zuchy” i pani Jabłońska z Wygody – szef kuchni.

W czasie jednego ze zjazdów szkoleniowych, w hotelu harcerskim „Druh” w Warszawie ustalam z Komendantem Białostockiej Chorągwi, Bronisławem Ignasiakiem, że przejdę do pracy etatowej w ZHP, ale tylko do 31 sierpnia 1962 roku. W marcu 1962 roku potwierdzam ten fakt w specjalnej ankiecie pracownika ZHP,  a 17 maja, na ponad trzy miesiące przed upływem terminu urlopowania, informuję Komendę Chorągwi, że 1 września wracam do pracy w Wygodzie.

Zaskoczeniem jest dla mnie pismo Głównej Kwatery ZHP w Warszawie skierowane do Inspektora Szkolnego w Zambrowie z 16 czerwca 1962 r. w którym GK występuje w wnioskiem o udzielenie mi urlopu bezpłatnego do 31 sierpnia 1963 r. motywując, że pełnię funkcję komendanta z wyboru, a sprawowanie tej funkcji wymaga pracy w pełnym wymiarze czasu. Coś tu nie tak?

Od 3 do 5 lipca wyjeżdżam do Gdańska. Zgodnie z uchwałą wszystkich drużynowych i sugestiami Komendy Chorągwi pieniądze z tzw. funduszu A, mam prawo przeznaczyć na organizację kursowczasów dla drużynowych. Wybieram ośrodek w Jelitkowie, bardzo blisko morza, zawieram wstępne umowy z gospodarzami obiektu i wracam zadowolony do Zambrowa. 21 komendant chorągwi wyraża zgodę na organizację kursowczasów pod warunkiem, że zostanę dalej komendantem hufca: „zostajesz  –  robisz wczasy, nie zostajesz – z wczasów nic”. To jest ostateczna decyzja. Ja także mam swoją – nie zostaję.

31 lipca piszę list prywatny (trzystronicowy) do 30 drużynowych w Hufcu, odpis wysyłam do Białegostoku. Tego samego dnia otrzymuję odpowiedź na moje pismo z 17 maja. Zostawiam zawiedzione nadzieje drużynowych, 17.200 zł nowemu komendantowi i … pełnię nadal społecznie obowiązki komendanta do grudnia 1963 roku. Po przekazaniu hufca Ryszardowi Bukowskiemu komenda chorągwi  nie może „doliczyć się” jednego namiotu 4 osobowego i obciąża Zambrów kwotą 1.835 zł. Piszę, że namiot ten jest od dwóch lat w Kołakach, a pokwitowanie namiotu przez Stanisława Lewińskiego od dwóch lat jest w księgowości Chorągwi. Widocznie, po dwóch miesiącach, znaleziono to pokwitowanie, bo 16 lutego otrzymuję pismo podpisane przez komendanta i kierownika kadr z „serdecznymi podziękowaniami  za dotychczasową pracę i życzenia powodzenia w dalszej pracy z młodzieżą i życiu osobistym”. A później z Heleną Wichurową i Heńką Wiśniewską wiele razy „przypinaliśmy” Bronkowi Ignasiakowi łatkę o sprawnym przebiegu dokumentów w Białostockiej Chorągwi. Ale pomimo tego stanowiliśmy zwarty zespół studentów pomagając jeden drugiemu  w trudnych dla nas chwilach. W wesołych – także.

1 września 1962 roku przechodzę ponownie do pracy w Szkole Podstawowej w Wygodzie. Jestem wychowawcą klasy drugiej i uczę historii w klasach V – VII. Żegnam pracę etatową w Związku Harcerstwa Polskiego, ale nadal jestem komendantem hufca i będę nim aż do połowy grudnia. Mam małe mieszkanko  w budynku szkolnym. Od czasu do czasu korzystam z niego. Prawie codziennie dojeżdżam z Zambrowa do Wygody. Dom – Wygoda – Wygoda – Zambrów – Komenda Hufca – dom – to trasa moich codziennych wędrówek. Po trzech i pół miesiąca Komenda Chorągwi nareszcie znalazła następcę na moje miejsce – Ryszarda Bukowskiego. Przekazuję mu hufiec w czasie, kiedy w drużynach trwa praca, jest już po rozpoczęciu pracy harcerskiej, po wielu imprezach z okazji i ku czci i trwają przygotowania do harcerskiej zimy. Od września prowadzę swoją drużynę   w Wygodzie, nie przerwałem w niej pracy nawet w roku ubiegłym, pracując na etacie w Zambrowie. Nadal jestem członkiem komendy Hufca ZHP w Zambrowie. Zarówno w czasie panowania Staszka Lewińskiego, jak i za czasów Ryśka Bukowskiego, pomagam w programowaniu pracy i szkoleniu kadry drużynowych. Jestem bardzo częstym gościem w Komendzie. Odchodząc z pracy etatowej robię maleńki bilans dotychczasowej działalności, „zabieram ze sobą” nazwiska najbliższych współpracowników, którzy wraz ze mną cieszyli się sukcesami harcerskiej działalności w powiecie zambrowskim i przeżywali trudne chwile. Przez długie lata pracowali wraz ze mną: Jadwiga Szeligowska (Długosz), Danuta Maleszewska (Borawska), Irena Arasim (Kurzyna) – namiestnik zuchowy i Franciszek Dąbrowski – kwatermistrz na ryczałcie. W Komendzie Hufca aktywnie działali: Piotr Lech Modzelewski, Stanisław Chmielewski, Wiesław Olszewski, Stanisław Kulesza, Stanisław Lewiński.

Funkcję drużynowych harcerskich i zuchowych w szkołach miasta Zambrowa pełnili: Michalina Nowowiejska, Jadwiga Chludzińska, Franciszek Dąbrowski, Teodor Wądołowski, Edward Leszczyńki, Jan Tymiński, Marta Kunikowska, Wiesław Słaby, Ewa Wawrzycka, Lubomir Bilewski, Barbara Cwalina, Maria Grzymek, Joanna Murawska, Honorata Jasionowska, Stefania Jaśkiewicz, Danuta Zawadzka, Irena Nowakowska, Anna Wyrwa, Elżbieta Bańkowska, Stanisław Stefanowicz.

 [tab:Strony 27-41]

W szkołach podstawowych na terenie powiatu zambrowskiego drużynowymi byli: Piotr Romuk i Danuta Tyszko w Wiśniewie, Maria Grosfeld w Osowcu, Regina Peska i Kazimiera Gawkowska w Wądołkach, Danuta Maleszewska, Jadwiga Chrzanowska i Alina Murawska w Porytem, Janina Krajewska i Zofia Kalinowska w Skarżynie, Maria Dokowska w Zakrzewie, Halina Bucko (Piotrowska) w Laskowcu, Elżbieta Gosk w Zakrzewie, Halina Kosińska w Mroczkach, Irena Sutkowska  w Zbrzeźnicy, Zofia Grabowska, Janina Ciborowska, Franciszka Grabowska, Stanisław Lewiński w Kołakach, Alina Brzeczko, Jadwiga Nowak, Jan Mielnicki w Szczodruchach, Maria Kowalska, Jadwiga Wyszomirska, Zofia Wierzbowska   w Zaniach, Teresa Gołaszewska w Łątowie, Elżbieta Trzebińska w Korytkach, Zygmunt Wiśniewski i Maria Wiśniewska w Konopkach K., Józefa Targońska, Teresa Kryszpin (Żelechowska) z Rutek, Maria Boruc, Jerzy Boruc, Zefiryna Podbielska   z Zambrzyc, Alicja Poetek, Elżbieta Kozłowska z Modzele G., Janina Pietrzak, Halina Czochańska ze Szlas Mieszk., Zofia Świątkowska z Kołomyi, Jan Żyłowski, Teresa Gruszka z Ożarek, Janina Śleszyńska z Ożar, Mieczysław Socik, Maria Olszewska  z Szumowa, Janina Zdrodowska, Zienisław Ciborowski, Czesława Ciborowska, Jadwiga Danowska ze Srebrnej, Halina Gruszfeld, Jadwiga Nowacka ze Srebrnego Borku, Teresa Słaba, Cecylia Kmitowicz z Ostróżnego, Lucjan Gawkowski  w Zarębach, Marian Krajewski, Stanisława Krajewska w Radwanach, Danuta Mężyńska, Teresa Szumowska w Głęboczu, Zbigniew Głowacki w Wygodzie, Halina Kiełbaszewska w Puchałach, Janina Dmochowska (Zawadzka), Czesław Puciłowski  w Lutostani, Edmund Mierzejewski w Modzelach Wypychach, Teresa Ogonowska (Sierzputowska) w Ładach Polnych, Stanisław Gołaszewski w Pruszkach Wlk., Teresa Baczek w Szumowie, Janina Ciborowska w Puchałach, Wacława Strękowska, Stanisława Sadowska w Zawadach, Halina Sikorska, Barbara Wiśniewska                  w Targoniach Wlk., Jan Ciborowski, Celina Szymańska, Maria Zaniewska  w Ciborach G., Czesław Zysik, Hanna Bobińska w Konopkach Pokrzywn., Janina Strękowska w Strękowej Górze, Elżbieta Wasilewska w Maliszewie, Józefa Targońska w Pęchratce, Jan Ambroziak w Łętownicy, Witold Modzelewski w Paproci W., Irena Chełska w Wyszomierzu i wielu innych, których nazwiska nie zachowały się w moich notatkach z tamtego okresu.

Kiedy piszę te słowa, zastanawiam się, gdzie rzuciły ich losy, jak ułożyło się ich dalsze harcerskie życie. Nie ma wśród nas Leszka Modzelewskiego, Janka Żyłowskiego, Teresy Sierzputowskiej, Piotrka Wołowicza, Jaśki Dmochowskiej, Piotra Romuka… Odeszli przedwcześnie na Wieczną Wartę. Ale pamięć o Nich pozostała w naszych sercach.

W kwietniu 1963 roku moją żoną zostaje Teresa Kryszpin z Rutek. Pracę  w Szkole Podstawowej w Rutkach rozpoczęła w roku szkolnym 1961/62 bezpośrednio po ukończeniu Liceum Pedagogicznego w Ostrołęce. Została drużynową drużyny        harcerskiej i zuchowej. Poznałem ją na zbiórce harcerskiej, którą wizytowałem jako Komendant Hufca w 1961 r. Później spotykaliśmy się na naradach, szkoleniach, coraz częściej byłem w Rutkach. Teresa była członkiem kadry biwaku LWD-owskiego w Wygodzie w czerwcu 1962 roku i harcerskie życie… połączyło nas. Od maja  do końca roku szkolnego 1962/63 dojeżdżałem z Wygody do Rutek. Mieszkaliśmy wówczas u Kazimiery Strzeleckiej. A później… pożegnałem Wygodę i swoją drużynę, zostając od września 1963 roku kierownikiem szkoły w Rutkach.

W latach 1963 – 1966 jestem drużynowym 20 Drużyny Harcerskiej w Rutkach.  Jako członek Komendy Hufca ZHP w Zambrowie zajmuję się w dalszym ciągu szkoleniem kadr harcerskich, pomocą w programowaniu pracy Hufca i innymi sprawami organizacyjnymi.

W latach 1965 – 1967 w moim harcerskim życiorysie pojawia się urlop okolicznościowy. Co prawda jestem członkiem Komendy Hufca w Zambrowie    i prowadzę do 31 sierpnia 1966 roku drużynę harcerską, ale sytuacja zmusza mnie     do nabrania mniejszych obrotów. Zdaję jako ekstern Wydziału Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego wiele egzaminów, przystępuję do gromadzenia materiałów do pracy magisterskiej u prof. Wincentego Okonia na temat sprawności harcerskich. Po wielu perypetiach zmieniam temat i promotora, ostatecznie pisząc pracę u prof. Pasierbińskiego na temat zainteresowań, nie biorę udziału w obozach organizowanych przez Hufiec w okresie wakacji pomimo wielu propozycji. 31 stycznia 1968 roku – egzamin magisterski, 2 lutego 1968 r. – urodziny Doroty – Katarzyny, następnego zucha w rodzinie. Sytuacja trochę się poprawia i od 14 maja 1968 r. jestem znów członkiem Komendy Hufca ZHP w Zambrowie (do 31.08.1973 r). Komendantem Hufca w Zambrowie jest Łucja Laszuk, która przejęła Hufiec  po następczyni Ryśka Bukowskiego – Krystynie Gołaszewskiej.

Od 1 września 1973 roku jestem członkiem Komisji Rewizyjnej  przy zambrowskim Hufcu. Jestem w tym czasie Gminnym Dyrektorem Szkół w Rutkach (od 1 stycznia 1973 r.). W okresie wakacji prowadzimy akcję Lata Nieobozowego. Hufiec Rutki zajmuje w powyższej akcji II miejsce.

Od 16 do 25 lipca 1973 roku wspólnie z Szumowem organizujemy w Łasi Toczyłowo obóz ZHP dla zastępowych. Z gminy Rutki udział w tym obozie biorą zastępowi z Rutek i Szlas Lipno. Jestem komendantem obozu, zastępcą jest Krystyna Gołaszewska, kwatermistrzem – Kazimierz Kryszpin, księgową – Danuta Łoszewska, lekarzem – Waldemar Dziejuk, drużynowymi – Zofia Sapińska i Andrzej Bukowski.   We wrześniu 1973 r. tradycyjnym zwyczajem wszystkie drużyny harcerskie  i instruktorzy hufca biorą aktywny udział w Alercie Naczelnika ZHP. 13 października, na akademii z okazji Dnia Nauczyciela przyjmuję Zobowiązanie Instruktorskie  od 7 instruktorów, którzy rozpoczęli pracę harcerską na terenie szkół gminy Rutki.6 grudnia 1973 r. przyjmuję Przyrzeczenie od nowych harcerzy Hufca i Obietnicę      od zuchów ze szkół gminy.

W dniach od 1 do 15 lipca 1974 roku jestem komendantem obozu szkoleniowo – wypoczynkowego dla aktywu harcerskiego z terenu hufców w Zambrowie   i w Rutkach. Tradycyjnie obóz lokalizujemy w Łasi Toczyłowo, bierze w nim udział 100 uczestników z Rutek, Kołomyi, Szlas Mieszek, Kałęczyna, Grądów Woniecko, Laskowca, Wądołk, Porytego, Wiśniewa i Zambrowa. Zastępcą komendanta jest Wiesław Wiśniewski z Zambrowa, drużynowymi: Andrzej Bukowski, Maria Tułowiecka, Teresa Żelechowska i Mirosława Mojsa. Funkcję kwatermistrza pełni Kazimierz Kryszpin, księgowym jest Maria Dziemianko, pielęgniarką – Maria Wojno i kucharką Aleksandra – Walentyna Trzcińska. Chociaż pogoda nie dopisała, ciągle padał deszcz, program obozu zrealizowaliśmy w pełni.

W roku szkolnym 1973/74 zgłaszamy z Hufca Rutki do plebiscytu „Jeden ze 100 tysięcy” Irenę Kossakowską – drużynową zuchów ze Szkoły Podstawowej w Zambrzycach Kapustach.

1 czerwca 1975 roku w związku z reformą władz administracyjnych naszą władzą staje się Kuratorium Oświaty i Wychowania w Łomży. Kuratorem jest Stanisław Daniszewski, wicekuratorami: Stanisław Krasowski, Józef Pałka, Bolesław Podobiński. Wizytatorem rejonowym jest mgr Jan Tymiński – dotychczasowy zastępca inspektora szkolnego w Zambrowie.

W czasie wakacji organizujemy kolonie zuchowe w Kuczynie, komendantką koloni jest Teresa Żelechowska i obóz wędrowny „Szlakiem Raginisa”. Obóz prowadzimy wspólnie z Henrykiem Zaręba – zastępcą dyrektora szkoły w Rutkach. Trasa obozu wędrownego: Rutki – Jeżewo – Białystok – Tykocin –Wizna– Łomża – Nowogród – Łomża – Rutki z trzydniowym postojem w Łasi Toczyłowo na obozie stałym organizowanym przez Komendę Hufca ZHP w Zambrowie.

Hufiec Rutki działa w nowych strukturach organizacyjnych. Powstała Łomżyńska Chorągiew ZHP na czele z Komendantem Chorągwi Jerzym Cichowiczem. Żegnamy Chorągiew Białostocką. Moja żona – Teresa, otrzymuje Srebrną Odznakę za Zasługi dla ZHP na Białostocczyźnie, ja – dyplom za aktywną pracę w Akcji Letniej i nagrodę za bardzo dobrą realizację zadań w zakresie pożarnictwa od Jerzego Łupińskiego – instruktora ZHP działającego w straży pożarnej.

Na pierwszym spotkaniu gminnych dyrektorów szkół z terenu nowego województwa łomżyńskiego, kurator i jego zastępcy zwracają uwagę na tworzenie warunków do dalszego rozwijania działalności harcerskiej w szkołach województwa, zapoznają nas z nowymi władzami komendy chorągwi i życzą dużo powodzenia  w pracy w nowym roku szkolnym. Rozpoczęła się działalność w województwie łomżyńskim. Chorągiew Łomżyńska liczy 28 hufców i 23 gminne związki drużyn. Zastanawiałem się, czy takie rozdrobnienie jest dobre, zarówno dla szkół jak i pracy harcerskiej.

Na naradzie kadry kierowniczej oświaty i wychowania zapowiedziano nam, gminnym dyrektorom szkół, że w okresie wakacji spotkamy się z nowo powołanymi komendami hufców i gminnych związków drużyn na obozie w Hufcu Suwalskim.  3 sierpnia 1975 roku wyjeżdżam na 5 – dniowe szkolenie do Garbasia koło Filipowa. Celem szkolenia jest ustalenie głównych kierunków współpracy instancji oświatowych i harcerskich. Zamiast pisać o szkoleniu przepisuję z luźnych notatek czynionych „na gorąco” w trakcie szkolenia:

„ sobota, 2 sierpnia 1975 r. – Zastanawiałem się do ostatniej chwili, jaką wybrać trasę w mojej wędrówce do Garbasia. Przed siódmą rano, wychodząc z domu, zaryzykowałem, że jadę przez Białystok. Koło CPN-u w Mężeninie złapałem furgonetkę i po niespełna godzinie byłem już w Białymstoku. Jeszcze tylko śniadanie w „Podlasiance” (flaczki, tatar i piwo ), kanapki na drogę i … pośpieszny pociąg „Hańcza” z Warszawy do Suwałk ma pół godziny opóźnienia, które może ulec zmianie. Na trasie do Suwałk opóźnienie wzrosło, o dziwo tylko do 45 minut. To jak na PKP – ogromny sukces. W Suwałkach zwiedzam miasto, spotykam kolegów – gminnych dyrektorów szkół i razem z nimi za godzinę jesteśmy w Garbasiu. Obóz    nad jeziorem, w obozie czeski film: „Nikt nic nie wie”. Idziemy spać. Strasznie dużo wolnych miejsc w namiotach. Niedziela, 3 sierpnia 1975 r. – Wstajemy stosunkowo wcześnie – kilka minut po ósmej. Pobudka wyznaczona była na ósmą rano, śniadanie na dziewiątą. Pierwszy posiłek: ogromne pajdy chleba z pasztetem i domieszką mizerii, ryby, soli itp. – oraz czarna kawa – kilka minut po dziesiątej. A później – zimno i pochmurnie. Pobrałem z namiotu książkę „Nasze ogniska”, położyłem się na łóżku i czytałem, aż do zaśnięcia. Koledzy w tym czasie rżnęli w durnia, w tysiąca, w oczko lub łazili bez celu po lesie, jak muchy w rosole, zaminowując dokoła teren.   Co było do obiadu, nie wiem, spałem dość długo. Obiad wyznaczony na 15 miał prawie takie same opóźnienie, jak pośpieszny „Hańcza”. Rozmawiałem z Mietkiem Brysaczem, który przyjechał z młodzieżą Liceum Ogólnokształcącego w Zambrowie na szkolenie młodych drużynowych harcerskich. Potwierdzają się nasze przypuszczenia – nie ma zajęć, chociaż na każdym kroku podkreśla się, że ci młodzi są na obozie szkoleniowym. Wśród młodzieży wiele znajomych twarzy z obozu hufca organizowanego w Łasi. Wiele pytań pod moim adresem na tematy pracy harcerskiej. Cieszę się, że chociaż  w to pierwsze popołudnie przydałem się na coś przyszłym drużynowym. Wieczorem są wreszcie przedstawiciele Łomżyńskiej Chorągwi ZHP     z zastępcą Komendanta Marianem Knopkiewiczem na czele. Ale na dyskusję już dzisiaj nie ma czasu. Robimy wspólne ognisko, śpiewamy piosenki i przed północą jesteśmy w namiotach.

Poniedziałek, 4 sierpnia 1975 r. – do 1000 – jak wczoraj. Około 1100 – dyskutujemy nad wytycznymi Ministerstwa Oświaty i Wychowania z 22 maja br. Interesuje nas, kto powołuje komendantów, od kiedy itp., itd. Rozchodzimy się bez uzgodnionych stanowisk. Po obiedzie przygotowanie do ogniska. Jedziemy z Bolkiem Grabowskim z Piątnicy do Suwałk po „materiały ogniskowe”. A po ognisku długo uzgadniamy swoje stanowiska.

Wtorek, 5 sierpnia 1975 r. – zajęcia od rana, gonimy stracony czas. Zapoznajemy się z programem działania ZHP na rok szkolny 1975/76, zapisujemy zadania realizowane przez drużyny i drużynowych, notujemy adresy i numery telefonów chorągwi i hufców. Wieczorem – pada deszcz, „nici” z ogniska.

Środa – 6 sierpnia 1975 r. – do obiadu zajęcia. Po obiedzie wyjeżdżamy z Bolkiem Grabowskim do Łomży. Wieczorem jestem w domu”.

18 sierpnia zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Oświaty i Wychowania powierzam swojej żonie – Teresie pełnienie obowiązków komendanta do 21 sierpnia 1975 r. z obowiązkiem prowadzenia 6 godzin tygodniowo. Dwa tygodnie później otrzymuję z Komendy Łomżyńskiej Chorągwi ZHP w Łomży pismo z dnia 4 września, że powierza się dh Teresie Żelechowskiej pełnienie obowiązków Komendanta w Rutkach od 21 lipca 1975 r.

Komenda Chorągwi ZHP w Łomży mieści się w budynku Zakładu Energetycznego prz ul. Armii Czerwonej i Świerczewskiego. Duży pokój zastawiony szafami, za każdą szafą gabinety. Jestem dość często w Komendzie, załatwiam wiele spraw w imieniu i z polecenia Komendanta w Rutkach. Niektórzy pracownicy Komendy byli święcie przekonani, że jestem Komendantem w Rutkach, tym bardziej, że jadąc na obóz wędrowny i załatwiając sprawy związane z obozem, byłem  w harcerskim mundurze.

Przed wyjazdem do Garbasia, od 28 czerwca do 4 lipca byłem komendantem obozu wędrownego „Szlakiem Raginisa” – Rutki, Łomża,Wizna, Łaś Toczyłowo … Nieodłącznym towarzyszem podróży na obozach wędrownych był zawsze druh       bez stopnia – Henryk Zaręba – zastępca dyrektora szkoły w Rutkach i mój najstarszy harcerz w rodzinie – Wojtuś, który zawsze w pierwszym dniu trwania obozu prał  w rzece najładniejszy ręcznik, jaki w wyposażenie plecaka włożyła druhna Mama.

W następnym roku, także od 21 czerwca do 4 lipca (1976) wędrujemy z Henrykiem i Wojtusiem. Tym razem trasa wiedzie przez Łomżę na Mazury. Pisz, Giżycko, Mikołajki, Olsztyn, Ostróda i powrót przez Warszawę. Jesteśmy zadowoleni                      z wędrówki, dzieci także.

W 1977 roku, od 12 do 26 czerwca, nasze apetyty sięgają dalej. Wędrujemy po wybrzeżu: Gdańsk, Gdynia, Sopot poprzez Elbląg, Kadyny, Hutę Żuławską, Sztutowo itp. Organizatorem i fundatorem wszystkich obozów jest Komenda Hufca      w Rutkach.

17 listopada 1975 roku zostaję wybrany przewodniczącym Komisji Rewizyjnej KH ZHP w Rutkach i pełnię tę funkcję do 30 czerwca 1977 roku.

Pierwszego lipca 1977 roku rozpoczynam pracę na stanowisku wizytatora – metodyka wychowania w szkole i organizacji młodzieżowej Kuratorium Oświaty i Wychowania w Łomży. Okres wakacji poświęcam na organizację i koordynację wakacyjnego wypoczynku dzieci i młodzieży, wizytacje i lustracje obozów i kolonii oraz innych form na terenie województwa łomżyńskiego (i nie tylko). Nawiązuję bardzo ścisłe kontakty z Komendą Chorągwi i Komendantami Hufców Harcerskich.

11 lipca wizytujemy wspólnie z przedstawicielami władz harcerskich obóz w Koźle organizowany przez KH ZHP w Łomży, 15 lipca w Woźnejwsi (organizator KH w Ciechanowcu), 20 lipca w Koźle (organizator KH Zambrów) i w Łasi Toczyłowo (organizator KH Sokołów Podlaski). Kilka dni później wspólnie z Komendantem Chorągwi Jerzym Cichowiczem i kierownikiem wydziału rekreacji wizytujemy obóz Hufca z Wysokiego Mazowieckiego i obóz szczepu harcerskiego przy Szkole Podstawowej Nr 7 w Łomży zlokalizowany w Osowcu. W trakcie wyjazdów interesujemy się także akcją nieobozowego lata. W sierpniu, z zastępcą Komendanta Chorągwi Marianem Knopkiewiczem, wizytujemy obozy                      nad j. Dreństwo i w bazach harcerskich w Nowym Młynie i Koźle. Cieszy mnie fakt, że spośród wielu obozów zlokalizowanych na terenie województwa, zgłoszonych do współzawodnictwa o tytuł najlepszego obozu, na pierwszych miejscach lokują się obozy harcerskie, a dopiero za nimi obozy Towarzystwa Przyjaciół Dzieci   i Ochotniczych Hufców Pracy. Miło jest słyszeć pochwały za dobre zorganizowanie zastępów lata nieobozowego. W tym zakresie Kolno wysuwa się na pierwsze miejsce w województwie i w kraju. Poza drobnymi uwagami, na obozach harcerskich jest wszystko w porządku, ład, dyscyplina, właściwa realizacja programu i troska  o warunki socjalne uczestników. Przedstawiciel SANEPID-u jest zadowolony, sztab akcji także, władze oświatowe nie zgłaszają żadnych uwag. Martwi mnie jednak to,    że stałe bazy obozowe nad jeziorem Dreństwo, w Nowym Młynie i w Koźle od lat    nie dostają funduszy na dalszy rozwój. Staram się o tym pamiętać, a okazja nadarza się wkrótce. Od września zostaję wizytatorem Kuratorium do spraw wypoczynku dzieci     i młodzieży i w listopadzie planuję środki finansowe na akcję wypoczynku na rok następny. Umieszczam w projekcie planu środki na modernizację bazy. Tylko,  czy Ministerstwo weźmie pod uwagę nasze propozycje? Po kilku miesiącach okazuje się, że województwo dostało trochę funduszy, za mało jak na nasze potrzeby, ale dobre i to.

Współpraca Kuratorium z Komendą Chorągwi ZHP w Łomży zacieśnia się. Kurator Daniszewski i wicekuratorzy Stanisław Krasowski i Józef Pałka rozumieją potrzeby ZHP, podkreślają rangę Związku na każdej naradzie kadry kierowniczej oświaty i wychowania, na co dzień interesują się pracą harcerską. Zresztą w samym Kuratorium pracuje wielu instruktorów harcerskich. Z inicjatywy instruktorów Związku Harcerstwa Polskiego pracujących w Kuratorium Oświaty i Wychowania  w Łomży 9 stycznia 1981 roku powstał Krąg Instruktorski skupiający 16 instruktorów – wizytatorów kuratorium i metodyków przedmiotowych.

Członkowie kręgu:

hm. PL Teresa Sierzputowska z Łomży

hm. PL Ludwik Żelechowski z Łomży

hm. Kazimierz Wojewoda z Łomży

hm. Andrzej Kopka z Łomży

hm. Tadeusz Lipiński z Łomży

phm. Jan Kudaj z Łomży

phm. Regina Konopka z Bełdy

phm. Celestyna Zalewska z Grajewa

phm. Anna Białobrzewska z Łomży

phm. Halina Janicka z Łomży

Jerzy Dąbrowski z Łomży

Stanisław Stefanowicz z Zambrowa

Edmund Nowowiejski z Zambrowa

Halina Zadrąg z Łomży

Michalina Sidor z Łomży

Krystyna Kossakowska z Łomży

Zaproszony na inauguracyjne spotkanie Komendant Chorągwi Łomżyńskiej  hm. Zbigniew Żukowski przedstawił aktualną sytuację w ZHP i najważniejsze zadania związane z przygotowaniem do VII Zjazdu ZHP. W dyskusji omówiono                m.in. organizację obozów zimowych i letnich, sprawy kadry tych obozów oraz formy udziału członków Kręgu w pracy harcerskiej na terenie województwa. Omówiono także sprawy programowe, opracowano plan pracy Kręgu na rok bieżący. Wybrano  4 delegatów na Konferencję Chorągwianą: Teresę Sierzputowską, Halinę Zadrąg, Tadeusza Lipińskiego i Ludwika Żelechowskiego.

Władze Kręgu Instruktorskiego:

Przewodniczący – Andrzej Kopka

wiceprzewodniczący – Tadeusz Lipiński

sekretarz – Ludwik Żelechowski

skarbnik – Kazimierz Wojewoda

członek – Teresa Sierzputowska

Krąg szerokiej działalności nie rozwinął, skończyło się na dwóch czy trzech spotkaniach. Przewodniczący Kręgu odszedł niebawem do innej pracy, pozostali członkowie mieli pracę terenową i trudno było wszystkich zebrać. Jednak każdy                 z członków Kręgu pracował, w mniejszym lub szerszym zakresie, dla ZHP.

W harcerskim mundurze za granicami kraju. Tak mógłbym nazwać część wspomnień moich harcerskich lat. Po raz pierwszy w ZSRR byłem krótko i nic prawie nie widziałem – to było w czasie zimowiska w 1957 roku w Białowieży. Ale byłem w mundurze i długim, po same kostki, wojskowym płaszczu. Po raz drugi –   w Czechosłowacji, 1 i 2 stycznia 1962 roku, także w czasie zimowiska organizowanego w Poroninie. Byłem komendantem tego zimowiska i nie wypadało przekraczać granicy w Łysej Polanie bez munduru, chociaż większa część uczestników tej wycieczki mundury zostawiła w pokojach i nie miała czasu  na przebranie się ze strojów balowych.

Pierwszy oficjalny wyjazd grupy łomżyńskich harcerzy do Litewskiej SRR nastąpił 15 lipca 1983 roku. Na obóz w Paniewieżys wyjechaliśmy w pełnej gali mundurowej. Witających nas na granicy w Ogrodnikach przedstawicieli obozu pionierskiego po prostu zatkało. Z zachowaniem pełnego ceremoniału, zameldowałem Komendantowi Chorągwi Łomżyńskiej Zbigniewowi Żukowskiemu gotowość reprezentacji województwa do przekroczenia granicy, a komendantowi rosyjskiej strażnicy – obóz harcerski gotowy do przejścia. Po serdecznym powitaniu, krótkiej odprawie (bez celników) i ponad 250 kilometrowej podróży, cały czas pod eskortą litewskiej milicji (VAI – GAI), nie mniej serdeczne powitanie w obozie Kibirkstis. Nasze mundury wzbudziły nie tylko zaciekawienie, ale i zachwyt. Na codziennych apelach prowadzonych po litewsku, na uroczystych zbiórkach, w czasie organizowanego przez nas Dnia Polskiego oraz w czasie naszych wycieczek dbaliśmy, aby mundury i biały orzeł godnie się reprezentowały. To były piękne dni. Opisałem je później w sprawozdaniu przedłożonym Komendzie Chorągwi ZHP  w Łomży. I od tego czasu datuje się nasza serdeczna przyjaźń z komendantem obozu w Paniewieżys – Aleksandrem Lasmanowiczjusem i jego żoną – Pranutią. Ilekroć są   w Polsce zawsze pamiętają o Teresie Karwowskiej, która była razem ze mną na obozie i o Ludwiku.

Trzy lata później, w lipcu 1986r., znów założyłem harcerski mundur. Tym razem jechałem razem z Łucją Krysiewicz – nauczycielką Szkoły Podstawowej  nr 1 w Łomży na obóz koło Wilna z 30 osobową grupą harcerzy z Łomży.  Przez 26 dni wtajemniczaliśmy pionierów litewskich (a raczej rosyjskich) w tajniki życia harcerskiego, prezentowaliśmy naszą historię, tradycje, zwyczaje i obyczaje. Wzruszające chwile przeżyliśmy w Wilnie koło Ostrej Bramy, w Kownie –             przy Cytadeli, kiedy podchodzili do nas starsi ludzie, rozmawiali po polsku z typowo śpiewnym akcentem, pytali o wszystko, a niektórym łzy pojawiały się w oczach.

W następnym roku wyjechałem do obozu „Riszininkas” koło Nemenczyna kilkanaście kilometrów od obozu „Salut” k. Wilna. Tym razem bez munduru,  ale nie oznaczało ucieczki od tradycji i zwyczajów harcerskich. I tam także pojawiały się elementy tradycyjnych zbiórek, konkursów harcerskich, ognisk i gawęd  przy blasku płonącego ognia.

W wyjazdach sięgaliśmy coraz bardziej na wschód. W roku 1988 grupa łomżyńskich harcerzy zawędrowała do Niznekamska w Tatarskiej Autonomicznej Republice, w roku 1989 – do obozu „Bieriozka” koło Nabiereżnych Czołnów, także    w Tatarskiej ASRR. W Niżnekamsku byłem drużynowym polskiej grupy, w „Bieriozce” – komendantem. Nie było to pierwsze spotkanie pionierów  z harcerzami, przed nami były już grupy harcerzy z Łomży, ale prezentowany        przez nas program, styl życia, zwyczaje przyjmowane były z zainteresowaniem zarówno uczestników obozu, kadry i gości (przedstawicieli władz związkowych  i partyjnych), jak i ludzi na ulicach miast. Chcieli jak najwięcej wiedzieć o nas,           o Polsce, chcieli uczestniczyć w naszych ogniskach i imprezach.

Z perspektywy minionych dni, z doświadczeń 5 obozów poza granicami kraju muszę stwierdzić, że na Litwie i u Tatarów grupy (drużyny) łomżyńskich harcerzy były wspaniałymi ambasadorami polskiego harcerstwa. I nie chodzi tu tylko                 o reprezentację na zewnątrz, zauroczenie mundurem i musztrą, ale o pokazanie prawdziwego uroku harcerskiego życia, gotowości do służby sobie i innym, kształtowania charakteru, poszanowania Przyrzeczenia i Prawa Harcerskiego. Chodzi tu także o organizację życia obozowego, jego różnorodność programową, tradycje, zwyczaje, obrzędy. Tego nam zazdroszczono, o tym mówiono na spotkaniach instruktorskich z kadrą obozów pionierskich przy „grzybku”, w saunie,                    przy przedłużonym ognisku w lesie.

Mundur zobowiązywał. Nie mieliśmy żadnych kłopotów przy przekroczeniu granicy, nie było żadnych niesubordynacji przy ryzykownej, samodzielnej jeździe metrem po Moskwie, zwiedzaniu Kazania i innych miast. Nie było poważniejszych trudności wychowawczych i kłopotów z uczestnikami w harcerskich mundurach.       Te drobne – trafiały się i to jest normalne, tak jak i na każdym obozie w kraju.

Szczególnym sentymentem obdarzam Hufiec Zambrowski. Może dlatego, że tam spędziłem swoje pierwsze lata „harcerzowania”, może dlatego, że tam mam bliską Rodzinę. Podczas pobytu w Zambrowie wykorzystuję każdą wolną chwilę,  aby chociaż na moment zajść do komendy hufca, zamienić kilka zdań na temat pracy harcerskiej (i nie tylko), wypić herbatę lub kawę. Od wielu, wielu lat jestem zapraszany do Zambrowa na uroczystości i imprezy harcerskie, na konferencje i spotkania z różnych okazji. Z chęcią korzystam z zaproszenia. O historii Hufca Zambrowskiego mówiłem w audycji telewizyjnej „Krąg” w ramach spotkań  z „ciekawym człowiekiem” nadanej w programie I telewizji w dniu 9 maja 1984 roku o godzinie 1500. Była to tylko 3,5 minutowe wejście na antenę, ale nagranie, które prowadził redaktor Brzoza trwało ponad 2 godziny. Na tle filmu ze spotkania   w szczepie harcerskim przy Szkole Podstawowej nr 3 w Zambrowie redaktor Brzoza mówił:

„Przed tygodniem podczas naszej reporterskiej wędrówki po drużynach Hufca Zambrów poznaliśmy ciekawego człowieka i obiecaliśmy Wam spotkanie. Tym spotkaniem chcemy rozpocząć cykl publikacji poświęcony ludziom w harcerskich mundurach. Ludzi, którzy swoją pracą, działalnością społeczną, wnieśli trwały wkład w powojenną historię naszego Związku. Wiemy, że tacy ludzie są w każdym środowisku i że zwykle bardzo chętnie dzielą się swoimi wspomnieniami. Dziś przedstawiamy Wam druha Ludwika Żelechowskiego, pierwszego komendanta Hufca Zambrów. Sądzimy, że spotkania z takimi ludźmi mogą być dobrym sposobem poznawania naszych dziejów najnowszych.”

Siedząc bezpośrednio przed kamerą mówiłem wówczas: „Hufiec w Zambrowie istnieje już 27 lat. Byłem pierwszym komendantem tego hufca w latach 1957 – 1962. Bezpośrednio po Zjeździe Łódzkim w grudniu 1956 roku rozpoczęła się działalność drużyn i Komendy Hufca ZHP. Wówczas przyjęliśmy program, którego główne kierunki wytyczały nasze działania…”. Przedstawiłem dość szczegółowo ten program. Następnie mówiłem: „To wszystko, co zrobiliśmy w Hufcu Zambrowskim jest cząstką dorobku harcerstwa. Nie było chyba żadnej akcji, w której nie brałyby drużyny zuchowe i harcerskie oraz instruktorzy Hufca. Pamiętam wielu wspaniałych ludzi, którzy bardzo mocno, uczuciowo związali się z harcerstwem i pracują do dzisiaj  jako społeczni instruktorzy. Pamiętam, jak na szkoleniu drużynowych służba kwatermistrzowska pomyliła znaki patrolowe i zamiast trafić na miejsce wyznaczonego biwaku, poszła w zupełnie innym kierunku. Dlatego też nasz obiad – jedliśmy dopiero na kolację. Dzisiaj na pewno tego typu zdarzenie nie miałoby miejsca w naszej działalności, ponieważ my, starzy instruktorzy na te sprawy zwrócilibyśmy uwagę.

Rozwinęliśmy w Hufcu Zambrowskim Akcję Letnią. Pierwszym naszym obozem, co prawda w zgrupowaniu Chorągwi Białostockiej, był obóz w Boguszach    w 1957 roku, ale w roku 1959 pierwszy obóz szkoleniowy dla zastępowych zorganizowaliśmy na własnej ziemi, nad Narwią w Strękowej Górze. Rozwinęliśmy także dość szeroko Lata Wiejskich Drużyn. Chcemy cały ten dorobek minionego okresu, nie tylko Hufca Zambrowskiego, ale wszystkich Hufców Ziemi Łomżyńskiej mocno eksponować. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że minione lata – to już historia – historia naszych działań, których w tym okresie dokonaliśmy. Dlatego też zbieramy różnego rodzaju dokumenty, kroniki, zdjęcia, materiały archiwalne, które chcemy upowszechnić i przekazać młodym pokoleniom.” I w tym momencie „zniknąłem         z ekranu”. Druhna Hania – redaktor prowadząca program powiedziała na zakończenie: „Uważam, że właśnie tę historię, najnowszą, powinniśmy poznać jak najlepiej. Rozejrzyjmy się wokół nas. Żyją wśród nas ludzie, którzy znają ją bardzo dobrze, dysponują materiałami, mogą nam wiele o niej opowiedzieć. Propozycje spotkań z nimi przesyłajcie do naszej redakcji, redakcji „Kręgu”.

Kilkakrotnie korzystałem z okazji spotkania harcerskiego u druha Tadeusza Gorskiego – leśniczego z Zambrowa, który w swoim mieszkaniu urządził unikalne „małe muzeum przyrodnicze”. A nieodłączną częścią tych spotkań były ciekawe gawędy i lampka wina domowej roboty.

Co roku biorę udział w spotkaniach instruktorskich z okazji Dnia Nauczyciela – instruktora ZHP. Najczęściej odbywają się one w Miejsko – Gminnym Domu Kultury w Zambrowie z udziałem dyrektorki MGDK – Teresy Szumowskiej. Występy artystyczne, wspaniały tort z herbatką i kawą, bardzo miły nastrój, wspominki, gawędy i piosenki – to tylko drobna cząstka tych spotkań. Mile wspominam „wieczory wigilijne”, dzielenie się harcerskim opłatkiem.

Przed imprezą nadania Hufcowi imienia, we wrześniu 1989 roku, byłem współredaktorem 6 numeru „Pretekstów” opracowując czwartą stronę „Z historii zambrowskiego harcerstwa”. Podałem tam daty i fakty, wydarzenia z 1921, 1926, 1932 i 1949 roku oraz opracowałem wykaz wszystkich komendantów hufca Zambrowskiego w latach 1957 – 1989. Na imprezie w dniu 30 września wspólnie z Ryśkiem Bukowskim i Teresą Chrostowską (Matysiuk) odebrałem Przyrzeczenie     od najmłodszych harcerzy. Komendanci Hufca Zambrowskiego traktują mnie  jako swojego instruktora (chociaż składki opłacam w Hufcu Łomżyńskim).

12 listopada 1988 roku odbył się uroczysty apel Łomżyńskiej Chorągwi ZHP  z okazji rocznicy niepodległościowej i 75 – lecia łomżyńskiego harcerstwa. Na zabytkowym budynku przy ul. Sienkiewicza powtórnie odsłonięto murowaną tablicę ku czci Leona Kaliwody, złożono wiązanki kwiatów. Na apel przybyły delegacje poszczególnych Hufców Chorągwi Łomżyńskiej i poczty sztandarowe, harcerze złożyli meldunki Komendantowi Łomżyńskiej Chorągwi hm. Wojciechowi Kluczkowi. Odbyło się także Harcerskie Przyrzeczenie. O godzinie 17 w Sali Urzędu Wojewódzkiego w Łomży, z udziałem władz wojewódzkich i weteranów harcerstwa łomżyńskiego odbył się koncert z udziałem teatru żywego słowa „Logos”, zespołu „Zabawa” ze Szkoły Podstawowej Nr 3 w Łomży. Przed koncertem, w krótkim  15 minutowym wystąpieniu, mówiłem o historii i tradycjach łomżyńskiego harcerstwa. Do opracowanego uprzednio wystąpienia dodałem następujące słowa: „Kiedy na harcerskich zbiórkach, instruktorskich seminariach i zwyczajnie w kręgu lub przy ognisku wracać będziemy do tych pierwszych lat łomżyńskiego harcerstwa, kiedy będziemy przypominać fakty z minionego 75-lecia to trzeba sięgnąć nie tylko   do historii. Trzeba sięgnąć do pamięci tych, którzy są wśród nas, trzeba sięgnąć także do ich przeżyć. Jesteśmy jako Związek obecni, nie tylko dzięki hasłom i programom, ale dzięki sumie indywidualnych doświadczeń składających się na zbiorowy wysiłek. Na kartach tej historii zawsze będą zapisane nazwiska tych, którzy na ziemi łomżyńskiej tworzyli harcerstwo. Pamięć historii żyje wśród nas. Żyją także ludzie, którzy tę historię tworzyli. Chylimy czoła przed tymi, którzy po wiernej służbie Ojczyźnie odeszli na Wieczną Wartę. Jaka szkoda, że są dzisiaj wśród nas tylko duchem. Uczcijmy ich pamięć chwilą ciszy. Dziękuję. Są wśród nas na Sali weterani łomżyńskiego harcerstwa. Ludzie, którym harcerstwo łomżyńskie zawdzięcza jakże wiele. I chociaż ich skronie przyprószone siwizną, to serca gorące. Umiłowanie ziemi łomżyńskiej sprawia, że co roku i w codzienne dni, i w dniu Jubileuszu są wśród nas. Dzisiaj chylimy przed nimi czoła, dziękując z całego serca za wierną służbę. Kierujemy bardzo serdeczne podziękowania pod adresem wszystkich druhen i druhów, dzięki którym, my – młodsi od nich, możemy poznawać historię Związku na ziemi łomżyńskiej. Spośród tych wspomnień i opracowań szeroko wykorzystujemy opracowania druha profesora Franciszka Piaścika – byłego sekretarza Komendy Hufca ZHP w Łomży, przybocznego I MDH od 1919 r. Przyjmijcie te słowa podziękowań, druhu Profesorze. Przyjmijcie te słowa, druhny i druhowie, łącznie z naszym życzeniem dalszej pomocy i współpracy w tworzeniu historii ZHP na ziemi łomżyńskiej”.

Nieodłączną częścią mojego harcerskiego życiorysu jest działalność w Komisji Historycznej Łomżyńskiej Chorągwi ZHP w Łomży. 17 kwietnia 1983 roku Krystyna Kubik zwołała kilku czynnych instruktorów ZHP, którzy interesowali się historią naszego Związku i reaktywowała istniejącą kiedyś komisję historyczną.  Na tym posiedzeniu zostałem wiceprzewodniczącym komisji i tak jest do dzisiaj. Chociaż Krystyna wyjechała do córki do Norwegii, potem wróciła, a wszystkie sprawy historii spadły na moje barki.

Brałem udział w naradach organizowanych przez Komendę Chorągwi i Główną Kwaterę, jeździłem jako przewodniczący na spotkania organizowane w różnych rejonach kraju, mówiłem o historii łomżyńskiego harcerstwa i harcerstwa w ogóle            na ogniskach, wieczornicach, naradach kadry instruktorskiej, reprezentowałem komisję historyczną na różnego rodzaju imprezach i zlotach oraz zajmowałem się „radosną twórczością” w zakresie planowania pracy, pisania sprawozdań                      z działalności komisji, której w ostatnich latach nie mogłem zebrać w komplecie. Może, gdyby było większe zainteresowanie kadry etatowej Komend Hufców   i Chorągwi Łomżyńskiej – efekty pracy byłyby większe i efektywniejsze. Nie ma jednak zapaleńców w Hufcach i Chorągwi, którzy zajmowaliby się sprawami historii.   A w tym zakresie jest i będzie sporo do zrobienia. Mówię o tych problemach na naradach Komendantów Hufców, sugeruję podjęcie zadań chociażby w:

– dokumentowaniu dzisiejszej działalności harcerstwa

– opracowywaniu monografii drużyn, szczepów, komend hufców,

– gromadzeniu materiałów do historii łomżyńskiego harcerstwa od chwili, kiedy powstały pierwsze zastępy i drużyny skautowe do dnia dzisiejszego

– opracowaniu listy strat osobowych harcerstwa w różnych okresach jego dziejów

– zbieraniu materiałów do harcerskich miejsc pamięci na terenie chorągwi

– organizowaniu spotkań z działaczami harcerskimi

– zbieraniu danych do opracowania biogramów tych wszystkich, którzy tworzyli łomżyńskie harcerstwo, którzy w nim działali i pozostawili po sobie widomy ślad tej działalności.

Nie wymieniłem tu wszystkich spraw, bo jeszcze i praca z instruktorami seniorami ZHP, i wydawnictwa, i inspirowanie zainteresowań historycznych wśród harcerzy i instruktorów chorągwi i … i … i …

Zespół Historii i Dokumentacji Głównej Kwatery ZHP pod kierownictwem Pawła Zarembskiego co roku organizuje jedno lub kilkudniowe spotkania przewodniczących komisji historycznych ze wszystkich chorągwi kraju. Staram się uczestniczyć w tych spotkaniach. Od 1983 roku nie byłem tylko na 3 spotkaniach: w roku 1987  (w Pucku), w roku 1989 (w Dąbrowie) i w 1991 (w Olsztynku) ze względu na zwolnienie lekarskie.

W latach 1983 – 1991 spotkania były organizowane w następujących miejscowościach:

9 – 11.06.1983 r. w Opolu

18 – 20.02.1984 r. w Oleśnicy Śląskiej

19 – 21.10.1984 r. w Załęczu Wielkim

24 – 25.05.1985 r. w Sielpi

8 – 10.11.1985 r. w Chorzowie

7 – 9.11.1986 r. w Olsztynie

17.11.1988 r. w Warszawie

23 – 25.10.1989 r. w Oleśnicy (to spotkanie po pierwszym wieczorze odwołano ze względu na nagłą śmierć przewodniczącego komisji historycznej z Krakowa – Stanisława Porębskiego)

9.06.1990 r. w Warszawie.

Spotkania te są wspaniałą okazją do wymiany poglądów, doświadczenia   i opracowywania materiałów przez wszystkie komisje historyczne w kraju. Łączą elementy szkolenia, opracowywania zadań z różnego rodzaju imprezami harcerskimi, zawierają wiele elementów poznawczo – turystycznych. A co najważniejsze – zmuszają do podejmowania działań w zakresie historii, zarażają – po prostu – bakcylem historii Związku Harcerstwa Polskiego.

Komisja Historyczna Łomżyńskiej Chorągwi ZHP nawiązała bardzo ścisłe kontakty, przede wszystkim, z komisjami w Warszawie i w Białymstoku. W Chorągwi Mazowieckiej działalność łomżyńskiego harcerstwa sięga pierwszych lat                 przed i po I wojnie światowej, byliśmy przecież  i w Priwiślińskim Kraju – Guberni Łomżyńskiej    i po roku 1918 w regionie Mazowsza. Od roku 1935 działaliśmy w Chorągwi Białostockiej. Stąd bliskie kontakty z Romanem Muranyi i Janem Dworakowskim – przewodniczącymi ww. komisji historycznych. W roku 1991 dowiedziałem się, że przewodniczącym komisji w Suwałkach jest Stefan Tutak – instruktor, z którym wspólnie działaliśmy w latach 1956 – 1962, on – w Hufcu Suwałki, ja w Zambrowie. Oprócz serdecznych życzeń z okazji 40 – lecia pracy harcerskiej wysłałem mu materiały opracowane przez nas. Czekam na rewanż.

Na naradzie Komendantów Hufców prowadzonej przez Komendanta Chorągwi Henryka Karwowskiego w dniu 28 sierpnia 1991 roku w swoim wystąpieniu mówię przede wszystkim o historii i zadaniach w tym zakresie. Zwracam uwagę                    na następujące zagadnienia:

– ewidencję i opracowanie harcerskich miejsc pamięci (groby, pomniki obeliski, tablice itp.)

– opracowanie monografii drużyn, szczepów, hufców i chorągwi

– rozwinięcie piśmiennictwa o historii harcerskiej na ziemi łomżyńskiej

– prawidłowe gromadzenie dokumentów w archiwach hufca i chorągwi

– praca z instruktorami – seniorami

– tworzenie listy strat osobowych harcerstwa w latach wojny i okupacji

Zapoznaję także z apelem drużyny weteranów – harcerzy. Ustalamy,   że w każdym Hufcu znajdą się zapaleńcy, którzy tę akcję podejmą, a zadaniem komendantów jest osobiste zaangażowanie się w te sprawy, dopilnowanie, nadzór        i kontrola. Mam gotowe karty harcerskich miejsc pamięci na cmentarzu komunalnym    w Łomży, Basia Bączyk z Zambrowa obiecuje przygotować dokumentację z miejsca pamięci we Wróblach, Władek Góralczyk – miejsca pamięci w Dobrymlesie, Hufiec Kolno, Grajewo ma w swoim hufcu tablicę pamiątkową. Strasznie tego mało. Czyżby więcej nie było?

Na tymże spotkaniu postanawiamy zorganizować w Łomży w dniach   od 9 do 11 listopada Zlot Harcerstwa Łomżyńskiego z okazji 80-lecia ZHP. Brakuje nam dwa lata do pełnej osiemdziesiątki, początki ruchu skautowego na ziemi łomżyńskiej sięgają roku 1913, ale Zlot będzie naszym wkładem w ogólnopolskie uroczystości 80-lecia. Wchodzę w skład komendy organizacyjnej zlotu i mam zadanie opracować kilkustronicową historię łomżyńskiego harcerstwa. Po kilku dniach biorę    z Chorągwi dokumenty z lat przedwojennych, gromadzone przede wszystkim przez Józka Babiela – byłego Komendanta Hufca Łomża miasto, przeprowadzam wiele rozmów z instruktorami, którzy cośkolwiek mogą mi pomóc i zaczynam pisanie. Nie powiem, że to jest łatwe zadanie. Liczę jednak na pomoc drużyny weteranów, która będzie uczestniczyła w listopadowym zlocie. Krzysztof Pyczot – kierownik komendy, a zarazem drużynowy MDH przy Szkole Podstawowej nr 10 podejmuje się wraz ze swoimi harcerzami dotrzeć do rodzin zmarłych instruktorów i uzupełnić brakujące dane w kartach miejsc pamięci.

19 października 1991 r. na spotkaniu zorganizowanym przez Komendę Hufca ZHP w Zambrowie w Miejsko – Gminnym Domu Kultury z okazji Dnia Nauczyciela – Instruktora ZHP otrzymuję z rąk Komendanta Łomżyńskiej Chorągwi ZHP –                  hm. Henryka Karwowskiego podziękowania za aktywną pracę i tytuł honorowy Instruktor – Senior ZHP nadany rozkazem Naczelnika ZHP L -10/91 z dnia  12 września 1991r. (nr leg. 750). Tytuł honorowy otrzymuje także hm. Ryszard Bukowski – długoletni Komendant Zambrowskiego Hufca w latach 1962 – 1974. Spotkanie uświetniły piękne występy harcerek z 31 DH im. kpt Wł. Raginisa   przy Szkole Podstawowej nr 4 w Zambrowie, drużynowa hm. Danuta Stadnik   i hm. Barbara Bączyk (Komendantka Hufca). Zaproszeni goście z Łomży odwiedzili w tym dniu hm Tadeusza Gorskiego, nestora zambrowskiego harcerstwa, który  nie mógł uczestniczyć w spotkaniu z powodu choroby.

Myślę nad zorganizowaniem w Chorągwi Łomżyńskiej kręgu Instruktora – Seniora. Jest jednak nas – seniorów za mało. W wolnych chwilach kończę wybór  z dziejów harcerstwa łomżyńskiego. Komendant Chorągwi czyni starania, aby ta kilkunastostronicowa praca mogła być wydana przed zaplanowaną na 11 listopada imprezą chorągwianą. 23 października przekazuję Komendzie Łomżyńskiej Chorągwi 12 – stronicowe opracowanie „Z dziejów harcerstwa łomżyńskiego – daty, fakty, wydarzenia, postacie z dziejów z lat 1913 –1991”dołączając do niego także apel uczestników VIII Zlotu Członków Drużyny Weteranów – Harcerzy Ziemi Łomżyńskiej im. Leona Kaliwody z 23 czerwca 1991 r. w sprawie stworzenia indeksu strat łomżyńskiego harcerstwa w latach wojny. Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że w moim opracowaniu mogą zdarzyć się pomyłki dotyczące faktów, nazwisk   i wydarzeń. Piszę o tym w notatce – od autora, proszę jednocześnie o pomoc  w uzupełnianiu brakujących kart historii łomżyńskiego harcerstwa.

Żmudna i ciężka była praca nad wyborem faktów, wydarzeń i postaci.  O ile z okresu pierwszych lat działalności harcerskiej można znaleźć sporo materiałów, o tyle, przede wszystkim, z pierwszych lat powojennych i, co dziwne, z pierwszych lat istnienia Łomżyńskiej Chorągwi – trudno cokolwiek odnaleźć. Dostępne archiwa świecą pustkami, Komendy Hufców nie posiadają żadnych dokumentów z lat pięćdziesiątych i późniejszych. Trzeba opierać się tylko                  na relacjach, wspomnieniach osób w tym okresie działających, ale to niepewne źródło informacji – pamięć ludzka jest zawodna. Korzystałem ze wszelkich dostępnych mi źródeł. Sporo materiałów zdobyłem w czytelni akt dawnych (roczniki „Czuwaja”), trochę w Wojewódzkim Archiwum Państwowym w Białymstoku (dot. lat 1944 – 1949), mniej w archiwach hufców i chorągwi.

BIOGRAM

Nazwisko:                                      Żelechowski

Imię:                                                Ludwik

Imię ojca i matki:                          Jan, Regina

Pseudonimy:                                  nie posiada

Data i miejsce urodzenia:            11 maja 1936 roku w Zambrowie

Posiadany stopień harcerski:      ćwik     data nadania: 12.04.1957r.

Posiadany stopień instruktorski: harcmistrz

data nadania:                                 22.07.1977 r. Rozkaz Naczelnika L8/77

Zawód wyuczony:                         nauczyciel

wykonywany:                                nauczyciel konsultant

Miejsce pracy:                               Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli w Łomży

Specjalność:                                   pedagogika ogólna

tytuł:                                                magister pedagogiki

Ukończona szkoła-uczelnia:       Uniwersytet Warszawski, 1968 rok.

Przebieg służby harcerskiej:

Data wstąpienia do ZHP:             wrzesień 1946 r.

Instruktor ZHP                               od 1957 roku.

Data złożenia Zobowiązania:      14.04.1957 r.

Członek ZHP od września 1946 r.

W latach 1954 – 1956 – kierownik Wydziału Szkolno – Harcerskiego Zarządu Powiatowego ZMP w Zambrowie.

Uczestnik Zjazdu Łódzkiego – grudzień 1956 r.

Od Zjazdu – instruktor ZHP, komendant Hufca ZHP w Zambrowie do roku 1963.

W latach 1963 – 1968 drużynowy 20 DH w Rutkach.

Członek Komendy Hufca ZHP w Zambrowie do 1973 roku.

Następnie Przewodniczący Hufcowej Komisji Rewizyjnej ZHP w Rutkach.

Organizator i komendant kilkunastu obozów stałych i obozów wędrownych.

Od roku 1977 – członek Kręgu Instruktorskiego przy Kuratorium Oświaty  i Wychowania w Łomży.

Od roku 1983 – Wiceprzewodniczący Chorągwianej Komisji Historycznej –   do 30.05.1992 r.

Przewodniczący Hufcowej Komisji Historycznej od 1.09.1992 r.

Członek Poczty Harcerskiej – 101

I. PRZEBIEG SŁUŻBY, PEŁNIONE FUNKCJE, ROZKAZ POWOŁUJĄCY I ODWOŁUJĄCY

Okres Miejscowość Pełniona funkcja
od do
09.1946 8.1947 Zambrów zuch w drużynie przy SP nr 1 w Zambrowie
09.1947 8.1948 Zambrów harcerz I MDH im. T. Kościuszki – SP 1 w Zambrowie
1.09.1954 30.09.1954 Łomża instruktor d.s. szkolno harcerskich przy ZP ZMP w Łomży
1.10.1954 30.09.1956 Zambrów Kier. Wydziału szkolno – harcerskiego ZP ZMP w Zambrowie
1.10.1956 30.12.1956 Zambrów Komendant Organizacji Harcerskiej Polski Ludowej w Zambrowie
1.01.1957 15.10.1960 Zambrów Komendant Hufca ZHP w Zambrowie
1.09.1960 31.08.1963 Wygoda drużynowy 24 DH im. K. Świerczewskiego w Wygodzie
1.09.1961 15.12.1962 Zambrów Komendant Hufca ZHP w Zambrowie
5.12.1962 13.05.1968 Zambrów członek Komendy Hufca ZHP w Zambrowie
1.09.1963 31.08.1966 Rutki drużynowy 20 DH w Rutkach – Kossakach
14.05.1968 31.08.1973 Zambrów członek Komendy Hufca ZHP w Zambrowie
1.09.1973 31.07.1975 Zambrów członek komisji rewizyjnej KH ZHP w Zambrowie
17.11.1975 31.08.1977 Rutki przewodniczący komisji rewizyjnej KH ZHP w Rutkach K.
12.09.1977 15.01.1981 Łomża członek Rady Chorągwi ZHP w Łomży
15.09.1978 30.06.1979 Łomża przewodniczący Kręgu Instr. Bursa 1 w Łomżyczłonek Kręgu Instr. Przy KOiW w Łomży
17.04.1983 30.05.1992 Łomża wiceprzewodniczący Chor. Kom. Histor. w Łomży
9.04.1991 30.05.1992 Łomża członek Sądu Harcerskiego K Ch. ZHP w Łomży
1.09.1992 nadal Łomża przewodniczący hufcowej komisji historycznej KH ZHP
1.09.1992 31.08.2006 Łomża członek Komisji Stopni Instruktorskich KH ZHP w Łomży
1.01.1999 nadal Łomża członek PH – 101 Łomża

II STOPNIE HARCERSKIE I INSTRUKTORSKIE, ODZNACZENIA

Stopień Rozkaz , liczba data przez kogo nadany
ĆWIK 17.04.1957 Komenda IV Kursu Podharcmistrz. Chylice
PODHARCMISTRZ 22-57 1.12.1957 Kwatera Głowna ZHP
HARCMSTRZ 9-60 1.05.1960 Głowna Kwatera ZHP
HARCMISTRZ P.L. 8-77 22.07.1977 Naczelnik ZHP
TYTUŁ HONOROWY  INSTRUKTOR – SENIOR 10-91 12.09.1977 Naczelnik ZHP
HARCERZ RZECZYPOSPOLITEJ 18.06.1998 Komendant DH Weteranów im. L. Kaliwody
KRZYŻ ZA ZASŁUGI DLA ZHP 03.1977 Naczelnik ZHP
ZŁOTY KRZYŻ ZASŁUGI DLA ZHP L 9 31.08.1998 Naczelnik ZHP

            Uwaga Zespołu Redakcyjnego

            W dniu 19 maja 2010 r. odszedł na Wieczną Wartę dh. Ludwik Żelechowski. Spoczął  na Cmentarzu przy ul. Przykoszarowej w Łomży.

Cześć Jego pamięci!

[tab:END]

2706 Ogólnie 2 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.