Historia Leśnej Polany – IX

KONIEC WIEŃCZY DZIEŁO

Przez prawie pięćdziesiąt lat, powołując się na własne przeżycia i znajomość okupacyjnych realiów, próbowałem wyjaśniać, prostować, tłumaczyć… Prosiłem o nie umieszczanie w gablocie obok grobu materiałów budzących kontrowersje, a niekiedy nawet załatwiających jakieś „osobiste porachunki”. Niestety. Praktycznie bez rezultatu. Słyszałem czasami, że dlaczegóż by moja wersja miałaby być bardziej wiarygodna niż np. wersja pana Jerzego, Antoniego, Tadeusza, czy Stanisława? Każdy uważał tylko swój opis wydarzeń i swoją listę za jedynie prawdziwe i godne upowszechniania.

Chcąc zatem ostatecznie wyjaśnić historię tak Jeziorka, jak i innych miejsc kaźni na Ziemi Łomżyńskiej, podjąłem w 1994 roku współpracę z Główną Komisją Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie. Jako samodzielny badacz przeglądałem dokumenty zgromadzone w Archiwum Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, oraz Archiwum Akt Nowych w Warszawie. Korzystając z przychylności wojewody łomżyńskiego, przy pomocy Urzędu Wojewódzkiego, gromadziłem też dokumentację własną (ankiety, relacje świadków, fotografie i tp.)

Opierając się na zgromadzonych dokumentach źródłowych przygotowałem w 1995 roku pracę, która wraz z pełną dokumentacją została włączona do zbiorów biblioteki Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie.

Kopię tej pracy z pełnym kompletem dokumentów, wręczyłem ówczesnemu wojewodzie łomżyńskiemu, Panu Mieczysławowi Bagińskiemu z myślą, że będzie pomocna w działalności Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.


Jednocześnie, chcąc spopularyzować wśród mieszkańców Ziemi Łomżyńskiej, i nie tylko, wiedzę o masowych egzekucjach popełnionych przez hitlerowców na Ziemi Łomżyńskiej, w oparciu o pracę złożoną w IPN, przygotowałem książkę „Czarne Lata na Łomżyńskiej Ziemi”, która została wydana przez Zarząd Główny Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej.


Egzemplarze tej książki zostały przesłane różnym osobom i instytucjom na terenie ówczesnego województwa łomżyńskiego (ks. proboszczowie, Urzędy Gminne i inn.). Wiem, że informacje zawarte w książce, w kilku przynajmniej przypadkach, były pomocne podczas opracowywania wojennych losów wsi, ustalaniu list ofiar, prostowaniu pomyłek dotyczących personaliów niektórych rozstrzelanych osób, organizacji obchodów rocznicowych i tp.

Opisy i dokumentacja trzech egzekucji jakie miały miejsce na polanie jeziorkowskiego lasu są fragmentami zarówno pracy złożonej w IPN, jak i opartej na niej książki. Myślałem więc, że dostarczenie odpowiednim instytucjom wiarygodnych, popartych źródłowymi dokumentacjami informacji, spowoduje ich zainteresowanie cmentarzem w Jeziorku, oraz sprostowanie istniejących błędów tak na tablicach nagrobnych, jak też w informacjach dotyczących przebiegu egzekucji.

Niestety. Wszystkie moje wysiłki pozostały bez echa. Dlatego z radością przyjąłem zawiadomienie Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku, że z dniem 27 marca 2003 roku wznawia się zawieszone śledztwo w sprawie masowych zabójstw w latach 1941-1944 obywateli polskich przez funkcjonariuszy władz hitlerowskich w pobliżu wsi Jeziorko. Śledztwo w tej sprawie, prowadzone od lat 50-tych przez Oddziałową Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Białymstoku, zostało w dniu 11 marca 1974 roku zawieszone z uwagi na skierowanie wniosku o ściganie sprawców zbrodni do odpowiedniej instytucji w Niemczech. W roku 2003 strona polska uzyskała od strony niemieckiej materiały procesowe dotyczące prowadzonego tam postępowania, co pozwoliło na podjęcie zawieszonego śledztwa celem merytorycznego zakończenia postępowania karnego.

W zawiadomieniu o wznowieniu postępowania, prowadzący je prokurator określił mnie po raz pierwszy „ pokrzywdzonym” i „stroną”. Do tej pory wszyscy prowadzący sprawy Jeziorka po prostu mnie nie dostrzegali. Dla nich nie istniałem.

Z prokuratorem prowadzącym sprawę spotkałem się w lecie 2003 roku. Teraz po raz pierwszy mogłem przedstawicielowi organów sprawiedliwości przekazać moją wiedzę na temat zbrodni popełnionych w Jeziorku. Ponieważ przedstawiłem panu prokuratorowi moją książkę i poinformowałem go o pełnym komplecie zebranych przeze mnie dokumentów źródłowych, znajdujących się w bibliotece IPN, zeznanie potraktowałem „ ulgowo”, tym bardziej, że pan prokurator zaproponował załączenie do protokółu „Czarnych Lat”, szczegółowo opisujących zbrodnie hitlerowskie popełnione w jeziorkowskim lesie. Miały one stanowić oficjalny załącznik.

Decyzję o umorzeniu śledztwa (sygn. S 24/03/Zn), z dnia 18 października 2004 roku otrzymałem 22.X.04. Nie wierzyłem własnym oczom. Pan prokurator słusznie umorzył dochodzenie przeciwko wykonawcom zbrodni ponieważ większość z nich już nie żyła, a pozostali byli nieznani z miejsca zamieszkania. Lecz to co zawierało postanowienie w części dla mnie i mieszkańców Łomży najważniejszej, tj. opisy zbrodni i listy ofiar, wydawało mi się jakimś wytworem fantazji. Otóż w postanowieniu znalazły się oprócz trzech istotnie dokonanych w lesie jeziorkowskim egzekucji (co potwierdzają trzy istniejące tam groby) – dodatkowo jeszcze cztery inne egzekucje masowe! Ponadto, mimo wyraźnego mojego wskazania na istnienie fałszywej, wytworzonej przez władze polityczne PRL listy rzekomych „ofiar Jeziorka”, wszyscy ci ludzie zostali uznani straconymi w Jeziorku i to w 1941 roku, mimo, że bezspornie stwierdzono, iż pierwsza egzekucja w Jeziorku miała miejsce dopiero w roku 1942. Dodatkowo znalazłem w postanowieniu kilkadziesiąt nazwisk osób, które albo nigdy nie straciły życia w tym miejscu, albo były wykazywane kilkakrotnie (przykład: trzy razy powtórzone w różnych miejscach nazwisko pp. Hryniewieckich).

Ale nie to było najważniejsze. W „pouczeniu” pana prokuratora przeczytałem: …Stronom procesowym przysługuje… złożenie zażalenia na powyższe postanowienie… Termin do wniesienia zażalenia wynosi 7 dni od daty doręczenia odpisu postanowienia i jest zawity. Zażalenie wniesione po upływie tego terminu jest bezskuteczne…Czyli, mówiąc językiem zrozumiałym dla zwykłego obywatela, jeśli w ciągu 7 dni nie zaskarżę postanowienia prokuratora IPN w Białymstoku do organu nadrzędnego, uprawomocni się ono i wszystkie, delikatnie mówiąc, „nieścisłości” staną się historyczną prawdą!

W tej sytuacji, jako „strona” złożyłem 24.X.04 odpowiednie „zażalenie” na postanowienie z dnia 18 października 2004 r, podając w nim m inn., że czterech dodatkowo wymienionych egzekucji masowych w ogóle nie było, oraz zwracając uwagę na mylne wymienienie kilkudziesięciu ofiar, które poniosły istotnie śmierć, ale nie w Jeziorku (Łomża, Pniewo i inn.) Wszystko to udokumentowałem materiałami źródłowymi, które od 1995 roku były załącznikami do mojej, złożonej w IPN w Warszawie pracy. Dokumenty te są wymienione także w załączonej do akt sprawy książce. Dlaczego prowadzący sprawę prokurator zlekceważył te fakty i dokumenty – nie wiem.

Na wynik mojej interwencji nie czekałem długo. Prokurator Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie, jako organ nadrzędny, wydał w dniu 25 listopada 2004 roku postanowienie uchylające umorzenie śledztwa wydane przez prokura IPN w Białymstoku i polecił jego dalsze kontynuowanie. W uzasadnieniu zgodził się ze wskazanymi przeze mnie nieprawidłowościami orzeczenia, a także polecił: …ponownie dokonać szczegółowej analizy publikacji Jerzego Smurzyńskiego pt. „Masowe zbrodnie hitlerowskie popełnione w latach 1939 i latach 1941-1945 na ziemi łomżyńskej”, a zwłaszcza podanych w niej źródeł. Uzasadnione będzie również uzupełniające przesłuchanie Jerzego Smurzyńskiego…

Wykonując to polecenie prowadzący śledztwo prokurator wznowił postępowanie pod sygn. akt S 92/04Zn. W jego toku spotkaliśmy się ponownie w Warszawie w dniu 22 czerwca 2005 roku. (Muszę tu zaznaczyć, że z uwagi na mój stan zdrowia, pan prokurator był uprzejmy zamiast wzywać mnie do Białegostoku, każdorazowo fatygować się osobiście do Warszawy). Tym razem nasza rozmowa była bardziej konkretna ponieważ mieliśmy określone tematy – Pan prokurator wymieniał egzekucję, a ja przedstawiałem dokumenty obalające, lub potwierdzające taki fakt. Podobnie było z poszczególnymi ofiarami. Każdorazowo potwierdzaliśmy znanymi nam dokumentami wpisanie ofiary na listę odpowiedniej egzekucji, lub jej wykreślenie. I tak, po kilku godzinach, rozstaliśmy się w przekonaniu, że jesteśmy zgodni we wszystkich punktach powstającej decyzji.

Istotnie. Przesłane mi w dniu 16 września 2005 roku postanowienie o umorzeniu śledztwa, podjęte 12 września 2005 roku, było, z jednym tylko wyjątkiem, całkowicie zgodne z naszymi ustaleniami z dnia 22 czerwca 2005 roku. Wyjątkiem było umieszczenie na liście ofiar z 15.VII.43 r zdania: Co najmniej dwóch członków rodziny Mogielnickich.

Pamiętając liczne błędy popełnione przez pana prokuratora Tomasza Kamińskiego w jego pierwszym postanowieniu z 2004 roku zdanie to uznałem za zwykłą pomyłkę, lub przeoczenie. Jednak, zgodnie z obowiązującymi przepisami, zamiast prośby o sprostowanie błędu musiałem znowu przesłać w terminie odpowiednie zażalenie. Zażalenie to uzasadniłem trzema urzędowymi dokumentami (lista Delegata Rządu z 1943 roku, ankieta Sadu Grodzkiego w Łomży z 1945 roku i oficjalna lista Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie), z których żaden nie wspomina o rodzinie Mogielnickich.

W tej sytuacji ze zdziwieniem przyjąłem decyzję prokuratora GKŚZpNP z dnia 8 listopada 2005 roku, który nie zgadzając się z moim zażaleniem przesłał je, zgodnie z obowiązującą procedurą, do rozpatrzenia przez II Wydział Karny Sądu Okręgowego w Łomży.

Na posiedzenie Sądu wyznaczone na dzień 2 grudnia 2005 roku, ze względu na pobyt w szpitalu, pojechać nie mogłem. Wysłałem zatem odpowiednie pismo zawierające uzasadnienie mojego zażalenia (wymieniając w nim m inn. trzy w/w dokumenty), oraz prośbę o sprostowanie daty egzekucji więźniów politycznych. Datę tą, zamiast podanej przez Delegata Rządu „ 29/30 czerwca 1943 r”, pan prokurator w swej decyzji podał mylnie jako „ 29/30 kwietnia 1943 r.”

Postanowienie Sądu Okręgowego II Wydziału Karnego w Łomży z dnia 2 grudnia 2005 r (sygn akt II Kp 50/05) otrzymałem 7 grudnia 2005 roku. Korygując datę egzekucji więźniów politycznych, Sąd w sprawie rodziny Mogielnickich przyznał rację prokuratorowi Kamińskiemu. W uzasadnieniu czytamy (cytuję dosłownie):

…Prokurator wykonując czynności śledcze uzyskał informację, iż wśród ofiar mordu z dnia 15 lipca 1943 roku może być rodzina Mogielnickich. Poczynione ustalenia przez prokurator w konfrontacji z zażaleniem pokrzywdzonego i przedłożonymi na tę okoliczności dowodami przez niego musi się ostać, gdyż obecnie nie ma kategorycznych, jednoznacznych dowodów wykluczających, że w zbrodni tej nie zginęło co najmniej dwóch członków rodziny Mogielnickich…

Szkoda tylko, że mimo moich próśb, ani prokurator Kamiński z Białegostoku, ani sędzia Sądu w Łomży nie zechcieli podać jaka to informacja uzyskana w latach dwutysięcznych, o której nikt z zajmujących się Jeziorkiem przez prawie 60 lat nawet nie słyszał, była bardziej wiarygodna od urzędowych dokumentów, z których pierwszy powstał w kilka dni po egzekucji, a drugi po ekshumacji, kiedy jeszcze wszystkie fakty były świeżo w pamięci i żyli liczni świadkowie tych wydarzeń.

Ale decyzja Sądu, tym bardziej, iż Sąd poinformował mnie, że nie przysługuje mi od niej prawo odwołania, musiała zostać wykonana. W tej sytuacji, w dniu 7 grudnia 2005 roku, dopisałem do listy ofiar z 15 lipca 1943 roku – Dwie NN osoby z rodziny Mogielnickich. „NN” – ponieważ zarówno w postanowieniu pana prokuratora Kamińskiego z IPN w Białymstoku, jak też w postanowieniu Sądu Okręgowego w Łomży nie podano kim byli ci Mogielniccy. Nie podano nawet ich imion. Mogli to być zarówno mężczyźni jak i kobiety, dorośli, lub dzieci. Być może, że istotnie przez sześćdziesiąt lat nie wiedzieliśmy, iż w mogile leżą jacyś Mogielniccy. Ale byłoby to z pewnością bardziej przekonywujące, gdyby pan prokurator był uprzejmy, jak robił to w innych przypadkach, podać podstawę swojej podjętej w tym zakresie decyzji (np. źródło i treść uzyskanej informacji).

Tak, prawomocnym postanowieniem sądowym, zakończyły się moje, trwające ponad sześćdziesiąt lat, starania o ustalenie prawdziwej historii jeziorkowskiego lasu. Pozostało jeszcze utrwalenie jej na leśnym cmentarzu. W związku z tym powstała konieczność wykonania szeregu prac, z których najistotniejsze to:

– Zastąpienie świeckiego pomnika na grobie więźniów krzyżem

– Poprawienie napisów na krzyżach grobów starców i zakładników (na pierwszym poprawienie daty, na drugim – ilości ofiar)

– Wykonanie i umocowanie na wszystkich grobach nowych tablic nagrobnych, zgodnych z ustalonymi listami ofiar

– Wykonanie i ustawienie przy wejściu na cmentarz nowej tablicy informacyjnej.

Prace takie wymagały, oprócz nakładów finansowych, zaproponowania rozwiązań plastycznych i odpowiedniego nadzoru. W związku z tym zwróciłem się 21 września 2005 roku do Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa z prośbą o objęcie opieką Miejsca Pamięci Narodowej, jakim jest cmentarz w jeziorkowskim lesie, i spowodowanie wykonania w/w prac.

Moje pismo, skierowane w tej sprawie na ręce Pana Ministra Andrzeja Przewoźnika, spotkało się z Jego bardzo przychylnym stanowiskiem, dzięki któremu remont cmentarza w lesie koło Jeziorka znalazł się w planie Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego na 2006 rok, a rola organizatora i zleceniodawcy koniecznych prac, zgodnie z kompetencjami, przypadła Urzędowi Gminy w Piątnicy.

Aby zapobiec ewentualnym pomyłkom (a takie miały miejsce przy okazji różnych prac „renowacyjnych”), opierając się na ostatecznych decyzjach IPN w Biąłymstoku i Sądu Okręgowego w Łomży, przygotowałem i przesłałem w grudniu 2005 roku do Urzędu Gminy, odpowiednie napisy memoratywne przewidziane na tablice poszczególnych grobów, a także propozycję nowej tablicy informacyjnej.

Zgodnie powyższymi ustaleniami, jesienią 2006 roku, remont cmentarza na polanie jeziorkowskiego lasu, zorganizował, nadzorował jego wykonanie i sfinansował, Urząd Gminy w Piątnicy, pod kierownictwem i przy ogromnym osobistym zaangażowaniu, Wójta, Pana Edwarda Łady.

I tak odzyskanie przez cmentarz należnego mu, zgodnego z prawdą historyczną, wyglądu kończy ostatecznie historię leśnej polany.


Kierunkowskaz w stronę leśnej polany widok z szosy od strony Łomży

Leśna polana widziana od strony krzyża

Alejki prowadzące kolejno: z prawej strony do grobu zak-
ładników miasta Łomży, ta z lewej to aleja prowadząca
do grobów starców i więźniów politycznych, ta, wzdłuż
gabloty z butami to aleja dojazdowa do szosy


Tablica informacyjna i drewniany krzyż, pod którym
sprawowane są msze św.

Gablota z butami ofiar z 15.VII.1943 r umieszczona
z lewej strony alei dojazdowej

Grób zakładników miasta Łomży usytuowany na lewo od krzyża
i tablicy informacyjnej Widok ogólny. Przed nim polana na której
odbywają się uroczystości.

Nowa tablica memoratywna grobu zakładników
miasta Łomży (wykonana w 2006 r.)

Grób więźniów politycznych

Grób starców z Pieńk Borowych


Jerzy Smurzyński





 



Spis treści książki można znaleźć tutaj

2013 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.