Historia Leśnej Polany – VII

VII – CMENTARZ NA LEŚNEJ POLANIE

 

Po zakończonej ceremonii poświęcenia cmentarza zebrali się w szkole w Jeziorku, na uroczystym obiedzie przedstawiciele władz, sołtys Jeziorka, ks. biskup ze swoim otoczeniem, a także członkowie rodzin zamordowanych. Po obiedzie nastąpiła „część oficjalna”. Na niej powołano do życia komitet społeczny w skład którego, oprócz burmistrza i kilku urzędników, weszli także ks. biskup Stanisław Kostka Łukomski, ks. infułat Henryk Betto, pani Szczecińska, Piotr Figurski, ja i kilka innych osób, których już dzisiaj nie pamiętam. Komitet ten miał dbać o stan cmentarza, a także, wydając specjalne cegiełki, zbierać pieniądze na urządzenie poszczególnych grobów, jak też na pomnik, który miał upamiętnić ofiary hitlerowskiej okupacji Ziemi Łomżyńskiej.

Komitet bardzo sprawnie przystąpił do pracy. W krótkim czasie sprzedano wiele cegiełek i przystąpiono do prac projektowych mających na celu urządzenie leśnego cmentarza. Niestety, już w końcu lat 40-tych władze rozwiązały komitet, przejęły jego pieniądze i dokumentację. Dzisiaj nie sposób nawet trafić na ślad naszej ówczesnej działalności. Pod koniec lat 40-tych także my obaj z Piotrkiem musieliśmy, nie z własnej woli, wyjechać z Łomży. Pozostała pani Szczecińska i szkoła w Jeziorku. Uczniowie opiekowali się na codzień mogiłami, a pani Szczecińska, dojeżdżając furmanką z Łomży, dbała o kwiaty na grobie.

Ale ówczesne władze miały co do losów cmentarza własne plany, w których kultywowanie pamięci ofiar już się nie mieściło. Doszło nawet do tego, że w którąś rocznicę 15 lipca na początku lat 50-tych, musieliśmy z p. Szczecińską jechać do grobu drogą okólną od strony Motyki, ponieważ na skraju Jeziorka patrol milicji i UB bronił dojazdu. Podobno dlatego, że „…leżeli tam burżuje, zdrajcy ojczyzny – akowcy, a do tego ksiądz!…”

W tym też czasie znikło ogrodzenie całego cmentarza i pozostały tylko oddzielne mogiły z brzozowymi krzyżami i drewniana skrzynka przy grobie ofiar z 15 lipca zawierająca wykopane z grobu buty. Drogę prowadzącą od szosy, po zasypaniu okalającego cmentarz rowu, przeprowadzono dalej, robiąc tym skrót przejazdu dla okolicznych rolników. Tak jest do dzisiaj – samochody i traktory jeżdżą przez cmentarz pomiędzy grobem i krzyżem ołtarza polowego.

Gdyby okres stalinowski potrwał dłużej, prawdopodobnie cmentarz jeziorkowski podzieliłby losy wielu innych miejsc pamięci i znikł z powierzchni.
Na szczęście nastąpiła „odwilż” październikowa i leśnymi cmentarzami zaczął zajmować się ZBOWiD.

Wiernym opiekunem cmentarza na leśnej polanie był przez kilkadziesiąt lat mieszkaniec Jeziorka, pan Antoni Rydzewski. Organizował uroczystości rocznicowe, zbierał różne relacje i reprezentował sprawy Jeziorka w łomżyńskim ZBOWiD. To z funduszów tej właśnie organizacji ustawiono w latach 60-tych na dwóch grobach krzyże, a na trzecim obelisk z napisem: Miejsce masowych zbrodni hitlerowskich 1943-1944.

 

Każdy z grobów ogrodzono drewnianym płotkiem. Na grobie ofiar z 15 lipca umieszczono blaszaną tablicę z nazwiskami straconych, a obok krzyża postawiono drewnianą skrzynkę z butami.

W latach 70-tych staraniem ZBOWiD wykonano dalsze prace na jeziorkowskim cmentarzu. Wokół każdej z mogił postawiono metalowe ogrodzenie (takie ogrodzenia stawiano na wszystkich grobach masowych egzekucji w łomżyńskim – w Giełczynie, Sławcu i Pniewie), na grobie ofiar z 15 lipca i więźniów położono lastrikowe tablice z nazwiskami, a przy wjeździe na cmentarz zbudowano specjalną gablotę, w której umieszczono wydobyte z grobu buty.



Pierwsza tablica nagrobna               Gablota z obuwiem ofiar egzekucji
Ofiar z 15.VII.1943 r                       15 .VII.1943 r. Fotografia z 1970 roku



Grób ofiar z 15 lipca 1943 roku – widok ogólny
fotografia z roku 1995


 

Grób więźniów politycznych – widok ogólny
fotografia z roku 1995

Czas jednak robił swoje. Odeszła pani Szczecińska, odszedł Piotrek Figurski, odszedł też pan Rydzewski. Mimo organizowanych od czasu do czasu uroczystości, cmentarz w lesie jeziorkowskim będący teoretycznie pod opieką jakichś władz łomżyńskich, niszczał co raz bardziej, zarastał krzakami i odchodził w zapomnienie. Dopiero moja prośba wystosowana w 1980 roku do ówczesnego Przewodniczącego Rady Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa, min. Janusza Wieczorka, sprawiła, że teren został uporządkowany, poprawiono drogę dojazdową i ustawiono nowy drogowskaz. Starczyło to na kilka lat.

Później nadeszły już zmiany. Leśny cmentarz został oddany w opiekę Urzędowi Gminy w Piątnicy. Od czasu do czasu odwiedzali go i jak mogli porządkowali nieliczni, żyjący jeszcze, członkowie rodzin ofiar. Ale najistotniejsza dla cmentarza była opieka nauczycieli i uczniów szkoły w Jeziorku, która zawsze czuła się odpowiedzialna, za kultywowanie pamięci o ofiarach z leśnej polany. 11 lipca 1999 roku (niedziela najbliższa daty egzekucji – 15 lipca), staraniem Pani Marii Szymańskiej, ówczesnej nauczycielki historii w szkole w Jeziorku, została na terenie leśnego cmentarza zorganizowana oficjalna uroczystość rocznicowa i odprawiona msza św.

W uroczystości tej wzięły udział delegacje władz i organizacji społecznych, młodzież, oraz okoliczni mieszkańcy. Tym samym wznowiono tradycyjne rocznicowe uroczystości na jeziorkowskim cmentarzu zainaugurowane w 1945 roku mszą św. odprawioną przez biskupa Łukomskiego

Szkoła w Jeziorku zawsze odpowiedzialnie wywiązywała się i wywiązuje nadal z przyjętego na siebie obowiązku opiekuna leśnego cmentarza. Oprócz tego, że prowadzona jest działalność wychowawcza, co roku najstarsza klasa wraz z opiekunem robi porządki na leśnym cmentarzu, zwłaszcza w październiku i kwietniu. Z okazji kolejnych rocznic i świąt (15 lipca, Dzień Wszystkich Świętych itp.) dzieci z jeziorkowskiej szkoły składają na grobach kwiaty i palą znicze.

Jerzy Smurzyński



Spis treści książki można znaleźć tutaj

1107 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.