Inscenizacja walk o Nowogród 2009

Podczas II wojny światowej o miasto toczyły się ciężkie walki. Od 8 września żołnierze Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Narew” (33 pułk piechoty Strzelców Kurpiowskich wchodzący w skład 18 Dywizji Piechoty) opierając się na linii schronów bojowych odpierali ataki niemieckiej 21 Dywizji Piechoty, zadając jej dotkliwe straty. Do kolejnych walk doszło 10 września. W rejon miasta dotarł 42 Pułk Piechoty z zadaniem wyparcia Niemców. W tym czasie Niemcy ruszyli do natarcia całą dywizją i przełamali polską obronę pod wsią Szablak. Próba odzyskania Nowogrodu przez wojska polskie zakończyła się fiaskiem Po wkroczeniu Wehrmachtu do Nowogrodu miasto zostało zniszczone.

Program uroczystości 12.09.2009

15:00 Msza św. w Kościele p.w. Narodzenia NMP

16:00 Przemarsz do miejsc pamięci przy ul. Miastkowskiej pod pomnik „Młodym Bohaterom” oraz pomnik upamiętniający Obrońców Nowogrodu w 1939 roku; złożenie wieńców pod pomnikami i na mogiłach poległych żołnierzy.

16:30 Apel pamięci

17:00 Przemarsz do schronu przy moście na rzece Narew

17:30 Pokaz musztry paradnej szwadronu ułanów – błonia przy Hotelu Zbyszko

19:00 Inscenizacja nocna obrony Nowogrodu z 1939 r.

15:00 – 20:00 Ekspozycja sprzętu i broni historycznej przy Hotelu Zbyszko; giełda kolekcjonerów militariów i pamiątek wojennych.

Bitwa pod Nowogrodem miała miejsce 8-10 września 1939 podczas kampanii wrześniowej.

Atak Niemców na odcinek „Nowogród” nastąpił wieczorem, po godz. 20.00 . Przypominał on bardzo poprzednie trzy natarcia z 5 i 6 września, z tym, że teraz najcięższe walki toczyły się na pod odcinku „Szablak”. Przygotowanie artyleryjskie, wraz z bardzo silnym ogniem ciężkich karabinów maszynowych, obejmowało rozległy teren, zarówno wszerz jak i w głąb polskiej obrony. Nowogród płonął i przy tym świetle Niemcy rozpoczęli kolejną próbę przekroczenia rzeki. Po nieudanej pierwszej próbie, rzucili do ataku kolejny rzut, już bardziej liczny. Oprócz ciągłego ognia artylerii polowej, bunkry Polaków zaczęła ostrzeliwać artyleria przeciwpancerna. Dzięki takiemu wsparciu artyleryjskiemu drugie natarcie osiągnęło brzeg południowy. Ale major Józef Sikora nie pozwolił Niemcom tego wykorzystać. Na jego rozkaz 3 pluton 8 kompanii, dowodzony przez podporucznika Jana Witkowskiego, przeprowadził przeciwuderzenie. Nastąpiło to w momencie, gdy nieprzyjaciel opuszczał pontony. Zaskoczenie było całkowite i zmusiło wroga do odwrotu na brzeg północny. Z kolei nawała ogniowa polskiej artylerii wprowadziła wśród Niemców zamieszanie i zmusiła ich do opuszczenia brzegu północnego i wycofania się w głąb lasu. Tego dnia zrezygnowali już z ponawiania prób przekroczenia Narwi.

W tym samym czasie ciężkie walki toczyły się w Nowogrodzie. Początek niemieckiego ataku nie zapowiadał tego. Przygotowanie artyleryjskie było bardzo słabe, nie koncentrowało się szczególnie na jakimś odcinku polskiej obrony. Jednak w miarę upływu czasu wzmagało się, a Niemcy zaczęli używać pocisków dymnych. Mimo, że Polacy odpowiedzieli wytężonym ogniem, na krańcach wschodnich Nowogrodu nieprzyjacielowi udało się osiągnąć brzeg południowy. Natomiast na zachodnim skrzydle ugrupowania „Nowogród”, w pobliżu zniszczonego mostu i brodów, nie udało im się przekroczyć rzeki. Nie był to jednak koniec walk. Oprócz zmasowanego ognia artyleryjskiego użyli oni, tak jak to miało miejsce 7 września, artylerii przeciwpancernej. Dzięki lasom pokrywającym brzeg „niemiecki” (północny), podciągnęli działa na taką odległość, aby celnie razić ogniem na wprost polskie bunkry. Dzięki temu natarcie piechoty niemieckiej zakończyło się sukcesem. Niemcy nie tylko osiągnęli brzeg południowy, ale przedarli się i zajęli skarpę na wschodnich krańcach Nowogrodu. Major Józef Sikora w zaistniałej sytuacji osobiście poprowadził kontruderzenie, które, mimo uporczywych walk, zakończyło się niepowodzeniem. Oprócz użycia przez wroga działek przeciwpancernych, na niemożność odparcia ich natarcia miało wpływ również to, że bunkry nie miały urządzeń wentylacyjnych. Było to o tyle ważne, że przy tak zmasowanym ogniu, załogi bunkrów były zmuszone otwierać drzwi, a to z kolei uniemożliwiało prawidłową obronę w razie ich okrążenia.

Mniej aktywni byli Niemcy w rejonie Szablaka. Jednak tu niespodziewanie wróg rozpoczął bombardowanie stanowisk 8 kompanii. Intensywne naloty doprowadziły do tego, że w szeregach Polaków wybuchła panika. Na stanowiskach pozostali dowódca kompanii por. Tarczałowicz, podchorąży Krajewski i plutonowy Zaręba wraz z garstką żołnierzy. Porucznik Tarczałowicz wraz z podchorążym Krajewskim, chcąc powstrzymać panikę wśród swoich żołnierzy, rozpoczęli ostrzeliwanie samolotów z rkm-ów. Skuteczność była żadna a rezultat tragiczny – obaj zginęli. Doprowadziło to do rozproszenia 8 kompanii. Chcąc ratować sytuację ppłk Stanek, znajdujący się wówczas na placówce oficerskiej w Mątwicy, skierował w zagrożony rejon pluton strzelców. Po przybyciu na miejsce strzelcy wraz z plutonem ckm pod dowództwem plut. Zaręby udaremnili przeprawienie się Niemców w tym miejscu przez Narew. Jednak skarpa na wschodnich krańcach Nowogrodu pozostawała w ich rękach. Zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa pozostawienia jej w rękach niemieckich, ppłk Stanek postanowił ją odbić. Ze względu na to, że na odcinku „Jednaczewo” panował spokój, dowódca pułku uzgodnił z majorem Swięcickim, że przeciwuderzenie przeprowadzi 5 kompania por. Adama Łempickiego wraz z drugim plutonem 8 kompanii ppor. Jana Mogilnickiego. Natomiast 6 kompania ppor. Karola Łupińskiego, stanowiąca odwód pułku, została przesunięta z Kupisk Nowych do Mątwicy. Ppłk Stanek nie wiedział jednak, jakie siły niemieckie znajdują się na zajętej skarpie i czy wobec tego wyznaczone przez niego oddziały wystarczą do jej odbicia. Aby wzmocnić siły Polaków polecił on chorążemu Marianowi Quindtowi sformowanie z rozproszonych żołnierzy 8 kompanii dodatkowego oddziału, który miał zostać powiększony o kucharzy, telefonistów i żołnierzy z taborów. Oprócz walorów osobistych chór. Quindta ważne było również to, że znał on bardzo dobrze teren w rejonie Nowogrodu i Szablaka. Atak Polaków na skarpę miał rozpocząć się w nocy z 8 na 9 września o godz. O 1:00. Sygnałem do natarcia miało być wystrzelenie rakiet – l białej i 2 czerwonych.

Oddział por. Łempickiego wyruszył z Mątwicy. Po dotarciu do Nowogrodu spotkał majora Sikorę, który powiedział mu, że jego oddział otrzyma wsparcie ogniowe z bunkrów dopiero po rozpoczęciu natarcia. Dodatkowo przydzielił mu drużynę cekaemów. Atak 5 kompanii zmusił Niemców do wycofania się nad rzekę. Natomiast oddział chór. Quindta posuwał się wzdłuż rzeki. W pobliżu skarpy zauważono kładkę, po której przebiegali żołnierze niemieccy, aby wzmocnić swoje siły na brzegu południowym. Została ona zniszczona, a skarpa odbita. Żołnierze chór. Quindta wzięli do niewoli 32 jeńców i z nimi powrócili do Kraski. Tak więc rozkaz dowódcy dywizji zakazujący opuszczenia pozycji przez 33 pułk został wykonany. Jednak zapowiadane przez dowódcę 18 DP rozkazy na dzień 9 września nie nadchodziły. W związku z tym ppłk Stanek skontaktował się z nim telefonicznie. Po zrelacjonowaniu przebiegu walk i dokonanych przesunięciach wojsk własnych między Jednaczewem i Nowogrodem, poprosił go o wzmocnienie 33 pułku. W odpowiedzi na to usłyszał od płka Kosseckiego:

„Zdaję sobie sprawę z twego położenia, ale w sytuacji jaka się wytworzyła nie możesz liczyć na żadną pcwoc. Odwrotnie, musisz przetrwać z tym co masz jeszcze następne 24 godziny.”

Opuścić linię obrony mógł pułk tylko wtedy, gdy nie będzie w stanie prowadzić dalszej walki.
Zdając sobie sprawę, że Niemcy będą najprawdopodobniej chcieli rozstrzygnąć walkę o sforsowanie Narwi pod Nowogrodem, tam też ppłk Stanek rozkazał dokonać zmian, w celu wzmocnienia tego odcinka poprzez przegrupowanie II batalionu („Jednaczewo”). Na miejsce 6 kompanii (przesuniętej z Kupisk do Mątwicy) skierowano kompanię por.Łempickiego. Natomiast kompania 7 („Czartoria”) miała zostać użyta do obrony „Nowogrodu”. Obrona 65 kilometrów Narwi została skoncentrowana w Nowogrodzie i Łomży (ok. 10 km) gdzie skupiono 2/3 pułku.

Dni 9 i 10 września
Już od świtu 9 września nieprzyjaciel rozpoczął ostrzał artyleryjski i bombardowanie Łomży i Nowogrodu. Tak duże natężenia ognia mogło świadczyć, że przygotowywany atak będzie prowadzony o wiele większymi siłami niż w dniach poprzednich. Po rozpoczęciu natarcia w godzinach rannych wszystko wskazywało na to, że Niemcy będą działać na dwóch kierunkach: Dębniki – Nowogród – Szablak – Mątwica oraz przedmoście „Łomża”.
Mimo bohaterskiej obrony III batalionu, w wyniku silnego ognia artylerii i lotnictwa niemieckiego, piechota wroga w godzinach przedpołudniowych opanowała Nowogród. Z Jednaczewa ruszyło przeciwnatarcie II batalionu, które odrzuciło Niemców z części miasta. Jednak brak odwodów i ogromna przewaga wroga spowodowały, że przeciwnatarcie utknęło w miejscu, by w końcu wygasnąć.

YouTube Preview Image

NOWOGRÓD – miejscowość w pobliżu Łomży. Po utworzeniu 23 marca 1939 roku Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Narew” jedno z kluczowych miejsc obrony linii Narew-Biebrza (kluczowe miejsca przepraw w pasie działanie SGO „Narew” przez rzekę Narew to – Wizna, Łomża, Nowogród, Ostrołęka i Różan, a przez rzekę Biebrzę to – Osowiec i Goniądz).

W rejonie miejscowości Nowogród w 1936 roku opracowano wstępne studia terenowe dotyczące przygotowania terenu do ewentualnej obrony. W marcu 1939 roku naczelne dowództwo polskie podjęło decyzje ryglowania w tym miejscu przeprawy przez Narew. Właściwe prace budowlane rozpoczęto dopiero w czerwcu 1939 roku. W rejonie Nowogrodu planowano budowę 30 schronów żelbetowych, zalewu wodnego i ziemnych stanowisk dla broni maszynowej. Do chwili wybuchu wojny zbudowano 16 schronów bojowych (w tym 4 schrony pozorne). Tamę zalewową wykonano w połowie, ale a powodu suszy nie funkcjonowała. Wykończono jedynie tylko podwójną linię rowów strzeleckich i ziemne stanowiska dla broni maszynowej. Od 7 września 1939 roku dla obrońców Nowogrodu rozpoczęły się dni ciężkiej walki. Po stronie polskiej udział w walkach wzięło 660 żołnierzy, a po stronie niemieckiej 17000. W nocy z 10 na 11 września na rozkaz dowództwa obrońcy pozycji Nowogród wycofali się. Decyzja ta związana była z ogólną sytuacją na linii Narwi – przełamanie obrony polskiej w rejonie Różana i Wizny (po trzydniowej walce poddała się załoga ostatniego schron kpt. Władysława Raginisa). Najdłużej broniła się załoga polska na starych fortach Twierdzy Łomża.

W dniu dzisiejszym zwiedzając polskie umocnienia w rejonie Nowogrodu można natrafić na schrony radzieckie z lat 1940-1941 – Zambrowski RU z linii Mołotowa, jak też i niemieckie (po drugiej stronie rzeki Narwi) z lat 1939-1941 – wchodzące w skład linii Pisy (pozycja Galindy).

fot. Mariusz Patalan
www.lomza.friko.pl
www.fortyfikacje.net
3467 Ogólnie 1 Dziś
  
 

13 Komentarzy

  1. maciek
    3 września 2009  2:06 przez maciek Odpowiedz

    Czy ktoś z miejscowych wybiera się na inscenizację do Nowogrodu?

  2. 3 września 2009  3:09 przez pseudo-admin Odpowiedz

    Ja mam zamiar pojawić się na inscenizacji z aparatem. Chodź będę w Nowogrodzie już dzień wcześniej bo mam tam imprezę do ogarnięcia.

  3. 12 września 2009  10:37 przez pseudo-admin Odpowiedz

    To już dziś a chętnych jakoś mało. Wybiera się ktoś do Nowogrodu? Wczoraj widziałem już przygotowania do inscenizacji, znakowanie parkingów, wykopane schrony.
    - Tylko w radiu słyszałem, że inscenizacja jest o 18 a nie jak podawano wcześniej 19. Teraz nie wiadomo komu wierzyć :)

  4. maciek
    13 września 2009  12:27 przez maciek Odpowiedz

    Wszystko było by dobrze gdyby ta inscenizacja była ze 2 godziny wcześniej

  5. 13 września 2009  13:44 przez pseudo-admin Odpowiedz

    To pokusimy się o małe podsumowanie? Wypiszmy plusy i minusy :)

    Minusy:
    - W pewnym momencie przesadzili ze świecami dymnymi, które ograniczyły widoczność dla oglądających.
    - Słabe oświetlenie, które często gasło.
    - Częste rozłączanie spikera w czasie komentowania.
    - O jedną godzinę za późno.

    Plusy
    + Pirotechnika, którą dało się odczuć nie tylko w uszach ale również na własnym ciele.
    + Dość ciekawie wyglądały i oświetliły teren płonące ogniska.
    + Dużo wystrzałów.
    + Ciekawie przeprowadzona fabuła wydarzeń. Jak na razie najlepsza jaką w tym roku widziałem.

    Czy ktoś doda coś od siebie?

  6. maciek
    13 września 2009  14:26 przez maciek Odpowiedz

    + publiczność była blisko całej inscenizacji
    - pomyłki narratora

  7. 13 września 2009  16:08 przez Paweł Karwowski Odpowiedz

    Hej! Mój ŚP dziadek bronił Nowogrodu w dniach 8-10 września 1939. Z tego co mówił jego schron skapitulował jako ostatni, a z 10 członków załogi wybuch niemieckiego pocisku, który wpadł do środka bunkra przeżyło zaledwie 4 w tym ciężko ranny dziadek. Bardzo dziękuję za tą inscenizację i za możliwość obejrzenia jej w Internecie. Wczoraj natrafiłem w księgarni na książkę "Bitwy Polskiego Września" Apolloniusza Zawilskiego, gdzie nareszcie, po tylu latach znalazłem rzetelny opis zmagań. Dziadek zmarł w 2003 roku w wieku 93 lat. Pozdrawiam z Katowic wszystkich mieszkańców Nowogrodu! Paweł Karwowski

  8. 13 września 2009  16:26 przez Paweł Karwowski Odpowiedz

    P.S. Dziadek: Jan Karwowski, był jednym z celowniczych ciężkich karabinów maszynowych, które tak bardzo dały się we znaki Niemcom. W niewoli dostał się wpierw do Piszu, gdzie przeszedł operację. Później przebywał w obozie jeńców wojennych na półwyspie Sambia w Prusch Wschodnich. Pozdrowienia dla zonierzy i rodzin żołnierzy 33 kurpiowskiego pułku piechoty!

  9. 14 września 2009  21:05 przez Michal_D Odpowiedz

    Ja również byłem w Nowogrodzie. Nie wiem co złego widzicie w inscenizacji nocą. Było fajnie, nieszablonowo. Szkoda tylko tego, że było słabe oświetlenie, bo z mocniejszym wyglądałoby to jeszcze lepiej. Na plus zdecydowanie ładunki wybuchowe, mocne, aż ziemia zadrżała pod nami. Z forumowiczów widziałem tylko maćka z aparatem robiącego fotki, reszty nie widziałem bo po protu jeszcze nie znam. Ogólnie inscenizacja na plus, pewne drobne sprawy do poprawienia. Do zobaczenia za rok. Pozdrawiam.

  10. maciek
    14 września 2009  21:43 przez maciek Odpowiedz

    Właśnie o oświetlenie chodzi, jakby go wcale nie było. Widzieliśmy z kolegą Niemca walczącego w polskich okopach przeciwko swoim. Musiało się jemu po ciemku pomylić. Co do poznania się, to trzeba po prostu spotkać się i porozmawiać.

  11. maciek
    27 października 2009  1:39 przez maciek Odpowiedz

    http://www.youtube.com/watch?v=jCZTfZhFj10

  12. 18 lutego 2010  15:21 przez Michał Kaczyński Odpowiedz

    Przepraszam, że dopiero teraz Was znalazłem i odpisuję na temat. Za plusy dziękujemy. Co do minusów, no cóż "nie myli się ten co nie robi nic". Nie chciałbym być źle zrozumiany, ale w tym roku zawiodła nas firma pirotechniczna. W trakcie "walk" mieliśmy używać flar na spadochronach, dających silne, stroboskopowe światło przez 12-15 sekund. Już w trakcie imprezy, pomimo wielokrotnych zapewnień, okazało się, że strzelamy zwykłymi racami, które jak wyglądały, każdy widział. Efekt był żałosny, ale na naprawianie błędu było już za późno. Cały zakładany efekt szlag trafił. Być może stąd wrażenie, że impreza zaczęła się za późno ale tak miało być. Zapraszamy w sierpniu tego roku, może będzie lepiej, na pewno będzie inaczej.

  13. 18 lutego 2010  15:37 przez pseudo-admin Odpowiedz

    Witamy Michale na portalu i cieszymy się że w ogóle nas odnalazłeś :) Jeżeli chodzi o minusy to raczej nie chodzi o pomyłki lecz podsumowanie na co zwrócić uwagę przy kolejnej imprezie. Nie jest to wytykanie błędów lecz zwykła koleżeńska podpowiedź od strony widza.
    - Tak w ogóle to może udałoby się nam być jednym z patronów medialnych przy kolejnej inscenizacji...

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.