Jakub Ignacy Waga

W uzupełnieniu naszych poprzednich publikacji :

http://historialomzy.pl/powstanie-styczniowe-wladyslaw-waga-ur-1-czerwca-1836-zm-23-czerwca-1865/

http://historialomzy.pl/pomnik-jakuba-wagi/

publikujemy materiał w wersji oryginalnej jaki znajduje się w Tygodniku ilustrowanym nr 224, str.178, 179-1872 rok – Redakcja

Jakub Ignacy Waga

Trzech tego nazwiska liczymy w piśmiennictwie krajowem zasłużonych mężów zasłużonych na polu literackiem i naukowym. Pierwszym był ksiądz Teodor pijar ulubieniec Stanisława Konarskiego, historyk i prawoznawca, urodzony na Mazowszu w ziemi wizkiej roku 1739, a zmarły w Warszawie 1801r. Drugim z rzędu jest synowiec Teodora, żyjący do dziś Antoni, znakomity zoolog , były nauczyciel szkół publicznych, obecnie emeryt mieszkający w Warszawie.
Ostatnim wreszcie Jakub, uczony botanik zmarły 23 lutego 1872 r. w Łomży, któremu to wspomnienie poświęcimy.
Jakub Ignacy Waga urodził się w gubernii augustowskiej dziś łomżyńskiej we wsi Grabowie, majętności dziedzicznej Wagów, w roku 1800 a dniu 25 lipca, z Bernarda i Agaty z Gutowskich. Nauki szkolne pobierał u księży ks. pijarów w Szczuczynie, dalej w Łomży i w byłych szkołach wojewódzkich w Warszawie. Po ukończeniu szkól przyjęty został w poczet uczniów warszawskiego Aleksandryjskiego uniwersytetu uczęszczając w nim przez trzy lata na wydział filozoficzny, w oddziale nauk przyrodzonych, dnia 22 lutego 1825 roku uzyskał tytuł magistra. W czasie pobytu swego na uniwersytecie wypracował rozprawę” z godłem „Rerum natura nusquam magis,, quam in minim is tota za którą otrzymał nagrodę większą, medal złoty.
Rozprawa ta była napisana na temat zadany przez wydział filozoficzny na rok 1824: ”Zebrać w egzemplarzach wzorowych wszystkie, w Polsce żywe gatunki gromady zwierząt z gromady zwierząt crustace, zwanych, które do rzędu Entomostraca należą”.
Jakub przy pomocy swego brata zoologa, znaczną tych gatunków ilość, pilnie je zbadał i pracowicie opisał. Wielbi szkoda że ta druku gotowa praca, uniwersytetowi złożona, w aktach jego zaginęła. Jedynie profesor Jarocki, w piątym tomie zoologii swojej, wszystkie te gatunki wypisał z rozprawy Jakuba Wagi, przemilczawszy nawet źródła, któremu te wypisy był winien, a nowe przez niego poodkrywane, jakoto: Daphnia truncata, Cypria graminea, Cypria picta i t. p. dodaniem n (nobis) przywłaszczył.
Z tego widać, jak wcześnie zamłodu Jakub Waga oddawał się studyom naukowym.

Jakub Waga. Portret

Zaraz po ukończeniu nauk uniwersyteckich przeznaczony został na nauczyciela b. szkoły wojewódzkiej warszawskiej ks. ks. pijarów, nieco później przeniesiono go do Radomia a w roku 1826 do Łomży, gdzie dosługując się kolejno coraz wyższych stopni w hierarchii nauczycielskiej, otrzymał w końcu miejsce nadzorcy tamecznej szkoły powiatowej i na tej posadzie doczekał się całkowitej emerytury.
Oprócz służby publicznej, oddawał się s. p. Jakub z zamiłowaniem i nauce. Celem poznania flory krajowej, kilkakrotnie odbywał podróże piesze w guberniach augustowskiej (dziś łom­żyńskiej i suwalskiej), lubelskiej, radomskiej i płockiej. Te podróże (dały mu możność poznania roślinności naszego kraju i zgromadzenia licznych materyałów do ogłoszenia drukiem dzieła: Flora polska czyli botaniczne opisy tak dzikich jako i hodowanych pod otwartem niebem jawnokwiatowych królestwa polskiego roślin, uporządkowane według zasad sztucznego układu, tomów 2 Warszawa 1848 r. Do tomu 2-go brat autora profesor Antoni dołączył spis nazwisk polskich różnych rodzajów roślin, ułożony abecadłowo, najprzód od łacińskich do polskich, potem od polskich do łacińskich. Dzieło to pod względem opisu roślin, jakoteż i pod względem słownictwa botanicznego w polskim języku, wykazało gorliwą pracę autora, zdolności jego i naukę. W wielu florach i faunach opisy gatunków są kopiami z dzieł innych; Flora polska Jakuba Wagi niewiele wprawdzie obejmuje roślin, ale ich opisy są szacowne, czerpane z natury, wykonane ścisłością, której niemieccy naturaliści sprawiedliwość oddają. W dni pogodne nieraz go spotykano w polu, opisującego ołówkiem urwaną roślinę w miejscu jej znalezienia. Pracy takiej kilka, a czasem i kilkanaście godzin dziennie poświęcał.
Zajmując się ulubioną sobie nauką, nasz autor zbierał nieustannie materyały do wydania nanowo Flory polskiej gdyż pierwsze wydanie wkrótce z handlu wyczerpane zostało. To nowe wydanie miało objąć liczne dopełnienia, owoce długoletnich badań późniejszych, a opisy rodzin roślinnych miały być ułożone według klasyfikacji przyrodzonej, używanej we wszystkich nowszych botanicznych dziełach Tymczasowo jednak powziął myśl spolszczenia Historyi roślin Ludwika Figuier’a wprowadzenia w tekst jej opracowanych przez siebie bardzo ważnych spostrzeżeń nad roślinami, oraz opisów roślin krajowych, o czem nieraz rozmawialiśmy z s. p. szanownym botanikiem. Chodząc z nim czasem na przechadzkę, widziałem jak pilnie przypatrywał się przez lupę rozmaitym składowym częściom roślinki, na pozór nie mającej żadnej wartości. Opowiadał mi, że w dziele Figuier’a znalazł niektó­re rośliny mylnie przytoczone do tej lub owej rodzin}; że rośliny te, ze względu swej organizacyi, powinny należeć do innej rodziny, co też on (s. p. Waga) w wydawanem dziele sprostuje; że wykaże tam rośliny ważne, mające zastosowanie w togoczesnj medycynie i używano w jakimbądź celu w Europie, Rzeczywiście w r. 1871 wyszła to dzieło, drukiem J. Ungra, w 3ch tomach.
Jakie jest znaczenie lej pracy w literaturze botanicznej polskiej, to umiejętni znawcy nauki należycie ocenia. Kiedy możemy jednak przemilczeć o uwagach jakie sam tłumacz poczynił w swojej jej pracy. „Dzieło p. Figuier, powiada śp. Waga, nie jest bynajmniej suchym wykładem botaniki, jaki zwykle w książkach tego rodzaje, dla szkół przeznaczonych) znajdujemy. Umie. Figuier ożywić swój przedmiot, już przytaczaj¹c interesujące wyjątki, czerpane z dzieł słynnych botaników i znakomitych podróżników, już zwracając uwagę czytelnika na ciekawe szczegóły i godną podziwienia rozmaitość w strukturze i funkcjach żywotnych roślin, aby tem silniej uderzyć umysł młodzieży i wybitniej wykazać mądrość i potęgę Boga Stworzyciela.” Oto główne powody, dla których nasz botanik wybrał tę książkę do spolszczenia. I powiedziawszy prawdę, nie było u nas żadnej prawdziwie dobrej botaniki, a Historyja roślin szanownego autora Flory polskiej jest jedyną w swym rodzaju w polskim języku i zawsze mieć będzie wielkie znaczenie.
Ze względu jednak na niedostateczność oryginalnej historyi roślin Figuier’a w wykładzie organografii, należało ją wypełnić, wykład rodzin pomnożyć i ile możności do krajowej flory polskiej zastosować. Skutkiem tego całość dzieła w polskim przekładzie przybrała tak obszerne rozmiary, że nasz tłumacz rozłożył swą pracę na 3 tomy. ;
W następnych materyach praca w tem dziele należy wyłącznie do s. p. polskiego botanika. W opisie pręcików i słupków pod wielu względami tłumaczenie ściślejszem jest od oryginału. Rozdział o owocu dopełniony został waznemi dla botanika szczegółami, tyczącemi się budowy i sposobu otwierania się nasienników, utwierdzenia w nich osadek nasiennych i umocowania nasion. Uzupełnił wiadomości odnoszące się do powłok czyli okryć, nasiennych, do : budowy załężkow, ich rozmaitego przyczepienia, sposobu umieszczenia zarodków w ziarnie, składu białka i położenia tej substancyi względem zarodka. Również wyłożony został artykuł o miodnikach i przekwitnieniu, z przytoczeniem licznych przykładów z naszych krajowych gatunków. W klasyfikacyi roślin układ przyrodzony Adryana Jussicu , wyłożony dokładnie i szczegółowo, z osobistemi , naszego badacza objaśnieniami. Opis rodzin jawnopłciowych uzupełniony (u’Figuiera jest tylko 40 familij) i przeszło 170 familij roślin opisanych podług metody powszechnie używanej, prowadzącej od ogółu do szczegółów. Wyłożywszy najprzód cechy rodzin i wykazawszy powinowactwo ich z innemi, botanik nasz określa charaktery rodzin, zbliżające je łub oddalające od innych. Przy opisie każdej rodzin, wykazaną została jej ojczyzna, w której szczególne jej gatunki wegetują. Znajdujemy tu także wzmiankę o użytkach, przymiotach i własnościach wspólnych całej rodzinie, lub tylko niektórym gatunkom, oraz własności lekarskie i pierwiastki specyalne jakie chemia w nich wykryła, przy zwracaniu uwagi na należyte słownictwo chemiczne.
Ażeby ta książka mogła służyć za podręcznik do determinowania i rozważania roślin podczas wycieczek botanicznych, lub przy zwiedzaniu ogro­ów, nasz autor wszędzie wymienia krajowe gatunki obok zagranicznych, nie pomijając nawet j tych, które znalazły się w stanie dzikim, od czasu wydania 1848 r.; ,,Flory polskiej,” przy każdym gatunku wykazując jego cechy rozeznnwcze.
Do rodziny skrytopłciowych dodane zostały przez szanownego botanika własne opisy skrzypowatych i widłakowatych, których gatunki zasługują na uwagę, tak dla .swej niezwykłej i ciekawej organizacyi, jak również z powodu że i w naszej florze się znajdują.
W wykazie roślin zamieścił wszystkie w dzisiejszej medycynie używane, a znajdujące się nietylko w obcych krajach, lecz i w Polsce.
W końcu III tomu znajduje się spis wyrazów naukowych, użytych w tem dziele, jak również abecadłowy wykaz polski i łaciński rodzin, plemion rodzajów i gatunków. Sam autor powiada, że w swój pracy starał się utworzyć dzieło botaniczne o ile być może kompletne, aby młodzież nasza mogła się obejść bez pomocy dzieł obcych.
Rozpisałem się tu nieco szczegółowiej nad pracą polskiego botanika, aby wykazać jak obszerne posiadał wiadomości naukowe i jak niezmordowanym był na polu postrzegania. W czasie opracowania tego dzieła nieraz spotykałem go wracającego z wycieczek z okolicznych łąk, pól i lasów łomżyńskich, trzymającego wiązkę roślin w reku, lub niosącego w ustach delikatniejsze roślinki, aby zachować je świeże do rozpatrzenia. Bez lupy nigdy nic wychodził na przechadzkę.
Prócz historyi roślin, przełożył z francuzkiego i drukiem ogłosił dzieło Flammarion’a: „ Wielość światów zamieszkiwanych.” Warszawa 1869 roku. Zarzucają niektórzy Flammarionowi anti-religijne i anti-katolickie tendencye; śmiem jednak twierdzić że dla ludzi prawdziwej, czystej i ścisłej nauki nie jest on bynajmniej ani filozofem, ani gło­sicielem objawienia Bożego, lecz jedynie głębokim badaczem przyrody, fizykiem, astronomem i twórcą wielce zajmujących hipotez co do zamieszkania rozmaitych ciał niebieskich przez organiczne istoty. Słuszna przeto zasługa należy się naszemu tłumaczowi, że dał poznać uczonemu polskiemu światu odkrycia nowopoczynione w dziedzinie przyrodoznawstwa.
W drugim tomie Flammarion’a jest wiele ciekawych artykułów szanownego tłumacza, miedzy innemi o Koperniku i o verolitach, opracowanych wyłącznie przez niego. Do ostatniego artykułu dostarczyłem s.p. autorowi broszurkę b. szkoły Głównej o spadłym pod Pułtuskiem aerolicie i wiadomość co do rozmiarów największej bryły meteoru, którą miałem w ręku i opisałem wówczas w gazecie Polskiej.
W 1869 r., na żądanie brata profesora Antoniego Wagi, s. p. autor Flory napisał życiorys botanika Antoniego Andrzejowskiego, niegdyś profesora uniwersytetu św. Włodzimierza w Kijowie, autora „Flory Ukrainy,” zmarłego w Białej Cerkwi 1869 roku. .
Jako człowiek s. p. .Jakub odznaczał się charakterem skromnym, słodkim i łagodnym. W roku 1833 ożenił się w Łomży z córką urzędnika sądowego, Kornelią Romanówną.

Władysław-Waga

Bóg pobłogosławił ich dwojgiem dzieci; lecz nie cieszyli się niemi długo, gdyż córka Antonina zmarła jeszcze w wieku dziecinnym, a jedyny syn Władysław, po ukończeniu szkół w Łomży, zbiegiem nieszczęśliwych okoliczności zakończył życie we Włoszech w Pizie, r. 1865. (*). Od tego czasu cichy smutek ogarnął sędziwego ojca. W pracy tylko szukał ukojenia swej boleści. Od półtora już roku cierpiał na wodną puchlinę, środki jednak dyetetyczne i życie wstrzemięźliwe łagodziły chorobę; słuch tylko tępiał coraz bardziej. Pracował usilnie, prowadząc nawet korektę pism wydawanych. Nakoniec w listopadzie zeszłego roku cierpienie się wzmogło, a w początkach lutego r. b. zachorował niebezpiecznie. Zmarł w 72 roku życia d. 23 lutego, mając przeszło lat 40 literackiego zawodu, służby zaś publicznej 37.
Wyprowadzenie zwłok ś. p. Jakuba Wagi odbyło się lutego. Trumnę z domu do kościoła nieśli nauczyciele szkół: nazajutrz zaś, po żałobnym nabożeństwie, przyjaciele na swych barkach I nieśli ją dalej aż na cmentarz. Ziemia przyjęła w swe swe łono pożytecznego i zacnego pracownika.

Henryk Załęski

(*) Znajome są z pism lwowskich i naszego Tygodnika, pełne, zapału utwory tego młodego poety, ukazujące ile byłaby zyskała na przedłużeniu życia jego poezja polska
(Przyp. red.)

 

 

2720 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.