Kardynał Stefan Wyszyński Prymas Polski. Część 33.

W trosce o Ziemie Zachodnie

Powrót Ziem Odzyskanych do Polski pamięta ledwo co trzeci z żyjących Polaków. Reszta urodziła się później, wyrosła wówczas, gdy Wrocław, Szczecin i Olsztyn żyły już po polsku, w tym samym trudzie co Warszawa czy Kraków. Tchnienie polskości w te ziemie, w olbrzymiej mierze było zasługa Kościoła. Ku duchowieństwu zwracały się na poczętku oczy niepewnych jutra repatriantów. Miotany historię tłum, rzucony nad Odrę wypatrywał czy księdz rozpakuje tam swój dobytek, czy wymiecie z gruzów kościół, stanie przy ołtarzu? Ku biskupom patrzyły miliony pilnie baczęce czy w politycznym i ideowym zamęcie bodaj ta jedna sprawa — Polski nad Odrę — nie dzieli, a tęczy Polaków?

W chwili śmierci kardynała Augusta Hlonda (22.X.1948) gdy nowy prymas obejmował ster Kościoła w Polsce, pierwszy, pionierski okres pracy Kościoła na Ziemiach Odzyskanych owocował obficie. („…Kościół jest w tej chwili jedynym miejscem na tych terenach, gdzie spo- tykaję się zgodnie, przy wspólnej modlitwie i wierze repatriant ze Wschodu, osadnik z centralnej Polski i Polak miejscowy” — podsumował sytuację miesięcznik „Odra”).

Funkcjonowała już także cała tkanka instytucjonalna Kościoła na tych ziemiach, zwięzana ze strukturę Kościoła w Polsce centralnej. Od 15 sierpnia 1945 zarówno w dawnych stolicach biskupich — Wrocławiu Gdańsku i Olsztynie — jak i w nowych administracjach w Opolu i Gorzowie, pełnię władzy kościelnej posiadali administratorzy apostolscy, z upoważnienia Watykanu powołani przez prymasa Hlonda. Powyższy fakt oznaczał, iż natychmiast niemal po ogłoszeniu wyników konferencji w Poczdamie, niemieckiego wikariusza kapitulnego we Wrocławiu, ks. F. Piontka, zastępił polski administrator apostolski ks. K. Milik z Poznania; niemieckiego biskupa-ordynariusza warmińskiego M. Kallera zastępił ks. T. Bensch, dotychczasowy profesor KUL. Funkcje aresztowanego biskupa-ordynariusza K. Spletta przejęł ks. A. Wronka, zaś nowo wykrojonę z archidiecezji wrocławskiej administrację opolskę otrzymał ks. B. Komionek, kurialista z Katowic, wreszcie składajęcę się z dawnej prałatury pilskiej, oraz z części archidiecezji wrocławskiej i części diecezji berlińskiej administrację gorzowskę organizował ks. E. Nowicki,kurialista z Poznania. Konkordat z 1925 roku został uznany przez Rzęd Polski za nieobowię- zujęcy już w 1945 roku. Stolica Apostolska utrzymywała jeszcze stosunki dyplomatyczne z rzędem w Londynie. Napięcie między Kościołem a Państwem, w chwili obejmowania steru przez metropolitę prymasa Wyszyńskiego, osięgnęło już stopień dużego zaawansowania. U progu „okresu błędów i wypaczeń” katolicyzm, głównie w sferze jego oddziaływania społecznego, doznał już bolesnych ograniczeń, przy czym powody formalne, nieraz wysuwane na plan pierwszy, w istocie rzeczy były zagadnieniem trzeciorzędnym. Niemniej na polskiej administracji kościelnej Ziem Odzyskanych, niczem groźne memento ciężyło oświadczenie o nieprzyjęciu przez rzęd do wiadomości nominacji tamtejszych administratorów apostolskich, motywowane brakiem uznania Rzędu Jedności Narodowej przez Watykan. Z drugiej jednak strony właśnie na Ziemiach Odzyskanych stosunki między lo- kalnę administrację państwowę a duchowieństwem układały się lepiej niż w reszcie kraju, ze względu na bijęcę w oczy twórczę rolę Kościoła w stabilizacji życia na tych ziemiach. Mimo tego rosły naciski władz państwowych na Kościół, stojęce w ścisłym zwięzku z całokształtem ówczesnych konfliktów politycznych. Jednym z instrumentów nacisku była sprawa tymczasowości polskiej administracji kościelnej na Ziemiach Odzyskanych.

Mianowanie polskich administratorów apostolskich, kierujęcych pracę polskiego duchowieństwa, była naturalnę reakcję Watykanu na fak- tycznę sytuację zaistniałę nad Odrę, Nysę i Pasłękę, stanowiło optimum dopuszczalne przez prawo międzynarodowe. W oczach Polaków, w tym wielu katolików, nie było to jednak optimum, ale cała sprawa miała oczywiście znaczenie czysto formalne, bowiem swój stosunek do Ziem Odzyskanych legitymował Kościół olbrzymim, fundamentalnym wkładem pracy w ich repolonizację, nie potrzebujęc świadczyć się deklaracjami. Choć i tych nie brakowało w ostatnich miesięcach życia prymasa Hlonda. Nowy Prymas, obok owocnej i wcięż obrastajęcej nowymi placówkami i instytucjami struktury Kościoła na Ziemiach Odzyskanych, zastał również, powołanę w 1948 roku Komisję Episkopatu ds. Ziem Odzyskanych, głównie majęcę za zadanie precyzyjne informowanie Watykanu o rzeczywistych stosunkach panujęcych na tym obszarze.

Od pierwszych miesięcy swej pracy Prymas próbował zatamować eskalację napięcia między Państwem a Kościołem, ale narastanie konfliktu było nieuniknione tak ze względu na ówczesny etap stosunku do religii ze strony ówczesnej formacji marksistowskiej, oraz ze względu na ówczesnę politykę wobec Kościoła stosowanę przez państwo — jak i skutkiem klimatu politycznego, narzucajęcego społeczeństwu dostrzeganie w Kościele swego obrońcy, w aspekcie szerszym niż czysto wyznaniowy.

Już w marcu 1949 roku, podczas trudnych rozmów sekretarza Episkopatu z ministrem administracji publicznej W. Wolskim, wypłynęła m.in. sprawa administracji kościelnej Ziem Odzyskanych. Nawet uwzględniajęc niezręczności zawarte w występieniach Watykanu, adresowanych do katolików niemieckich, kierowane do Episkopatu polskiego zarzutu min. Wolskiego przybrały kształt surrealistyczny. Dotyczyły popierania przez „część Episkopatu polskiego niemieckiego rewizjonizmu wobec Ziem Odzyskanych”.

Prymas odpowiedział kazaniem, wygłoszonym 13 kwietnia 1949 w kościele św. Krzyża. Stanowczo przeciwstawiajęc się licznym innym zarzutom, ten pominęł, jako nie zasługujęcy na odpowiedź. Sytuacji Episkopatu polskiego, pełnego umiarkowania w obronie, nie ułatwiło jednak w tym czasie stanowisko Stolicy Apostolskiej. Groźba ekskomuniki wszystkich katolików podejmujęcych współpracę z komunistami (13 lipca 1949), w Polsce udarzajęca w każdego niemal człowieka czynnego zawodowo lub społecznie, nie mogła być skuteczna, natomiast musiała zaognić sytuację. No i przyspieszyła poczynania, tym razem nie ograniczajęce już tylko zakresu społecznej misji Kościoła, ale wyrażajęce się ingerencję w jego struktury. W sierpniu 1949 ukazał się dekret „o wolności sumienia” przewidujęcy możliwość różnego typu działań administracyjnych, we wrześniu powstała Komisja Księży przy ZBoWiD, w styczniu 1950 „Caritas” znalazł się pod zarzędem przymusowym — ale w kwietniu 1950 doprowadzone zostały do końca trudne negocjacje w sprawie porozumienia Państwo — Kościół. Nie tu miejsce na ocenę tego aktu, na pewno nie będęcego zwycięstwem Kościoła, ale i nie stanowięcego jego klęski. Nie tu, tym bardziej, że szereg postanowień Porozumienia nie weszło do praktyki działania władz. W Porozumieniu podpisanym 14 kwietnia 1950 znalazł się m.in. punkt trzeci: „Episkopat Polski stwierdza, że zarówno prawa ekonomiczne, historyczne, kulturalne, religijne, jak i sprawiedliwość dziejowa wymagaję, aby Ziemie Odzyskane na zawsze należały do Polski. Wychodzęc z założenia, że Ziemie Odzyskane na zawsze stanowię nieodlęcznę część Rzeczypospolitej, Episkopat zwróci się z prośbę do Stolicy Apostolskiej, aby administracje kościelne, korzy- stajęce z prawa biskupstw rezydencjonalnych, były zmienione na stałe ordynariaty biskupie”.

O ile pierwsze zdanie tego paragrafu dotyczyło spraw oczywistych, o tyle drugie było koncesję taktycznę. Formalna strona statusu Administratur Apostolskich w najmniejszym stopniu nie wpływała na duszpasterstwo, ani na rozmach inicjatyw kościelnych, gruntujęcych stabilizację wiary i polskości na Ziemiach Odzyskanych. Podpis pod obietnicę zwrócenia się do Watykanu z prośbę o „stałe ordynariaty” był koncesję taktycznę, bowiem w praktyce Stolicy Apostolskiej nie miał dotęd miejsca żaden wypadek mianowania biskupa rezydencjonalnego a tym badziej

fundowanianowej diecezji na terytoriach bez uregulowanego do końca, powszechnie uznanymi traktatami, statusu międzynarodowego. Do osiągnięcia było co innego — urzędy biskupie ad personam dla administratorów, jako wyraz uznania Watykanu dla pracy Kościoła polskiego nad Odrą, Nysą i Pasłęką. W tym czasie „zimna wojna” określajca pełne napięcia stosunki międzynarodowe, ostateczne utrwalenie podziału Niemiec, w tym podpisany 6 sierpnia 1950 układ o „granicy pokoju” między Polsk? a NRD, zdaniem obu stron wyczerpujcy wszystkie kwestie stosunków polsko-niemieckich — wszystkie te zewnętrzne czynniki pomnożyły krajowe przyczyny konfliktu Państwo — Kościół. Wśród tych ostatnich najpoważniejszą stanowiła ówczesna polityka wyznaniowa zakładająca doprowadzenie sytuacji Kościoła w Polsce do sytuacji analogicznej, w jakiej Kościół znalazł się w innych krajach demokracji ludowej. Sprawa statusu administracji kościelnej na Ziemiach Odzyskanych była w wachlarzu pretensji wysuwanych przez państwo broni stosunkowo najłatwiejszą, ze względu na nieczytelną dla społeczeństwa, subtelną i bardzo formalną istotę sporu, mniej bulwersującą szerokie kręgi wierzących niż inne obszary konfliktu. Wobec nacisków władz o „ostateczne”

uregulowanie sprawy administracji kościelnej na Ziemiach Odzyskanych, w liście Episkopatu podpisanym we wrześniu 1950 przez prymasa i kardynała Sapiehę, kwestia ta została poruszona: „Episkopat Polski zobowiązał się przedstawić Stolicy Apostolskiej sprawę stabilizacji stosunków kościelnych na terenach zarz?dzanych przez Administratorów Apostolskich na Ziemiach Odzyskanych. Znajomość prawa kanonicznego i istniejącej organizacji Kościoła na Ziemiach Odzyskanych zmusza nas do stwierdzenia jednej rzeczy, a mianowicie, że obecni ordynariusze w spełnianiu swych funkcji na Ziemiach Odzyskanych nie wiele się różnią od zwykłych biskupów. Administratorzy Apostolscy potrafili stworzyć diecezje, które już obecnie wypełniają wszystkie religijno-kościelne obowiązki wobec wiernych. Ten fakt potwierdza prawdziwą stabilizację życia Kościoła na Ziemiach Odzyskanych, co jest łatwe do stwierdzenia nawet w drodze powierzchownej obserwacji. Jedynie prawna strona pozostawiona jest ostatecznej decyzji Stolicy Apostolskiej (…) Episkopat jest gotów przedłożyć tę sprawę Stolicy Apostolskiej. W przygotowaniu listu do Ojca Świętego, Episkopat napotykał na poważne trudności nie bez znaczenia dla sprawy. W ostatnich tygodniach miały miejsce nowe wydarzenia. Budynek Seminarium Duchownego we Wrocławiu został wywłaszczony. Seminarium Duchowne w Olsztynie otrzymało wypowiedzenie kontraktu dzierżawy. Podobna sytuacja istnieje w Opolu. Z tych względów Administratorzy Apostolscy nie mogą stabilizować swego istnienia…”

Dwa listy tego rodzaju pozostały bez odpowiedzi, natomiast 23 października 1950 władze postawiły Episkopatowi na piśmie zarzut niewywiązywania się przez Kościół z zobowiązania zaciągniętego w punkcie trzecim Porozumienia. Urzad ds. Wyznań stwierdziwszy, iż minęło sześć miesięcy od podpisania Porozumienia, a Ziemie Zachodnie nie mają stałych ordynariuszy pisał: „…Ponieważ nic nie może stać na przeszkodzie pełnej stabilizacji prawno-politycznej na Ziemiach Zachodnich, Rząd RP nie zamierza dłużej tolerować na terytorium Państwa Polskiego takiego stanu rzeczy i wzywa Episkopat Polski do zlikwidowania obecnego stanu tymczasowości stanowisk kościelnych na Ziemiach Zachodnich, podkreślaj?c z naciskiem, że zasłanianie się względami formalnymi w sprawie tak istotnej wagi nie stanowi żadnego usprawiedliwienia”.

Posunięciu temu towarzyszyła zorganizowana lawina petycji różnych grup społecznych w tym i księży, niekiedy podpisywanych w dobrej intencji, z reguły domagających się od Prymasa ustanowienia przez niego (!) stałych diecezji na Ziemiach Zachodnich.

W przeddzień podpisania ostatecznego układu między Polską a NRD, w prasie ukazał się następujący komunikat: w tej sytuacji Rząd Polski zważywszy, że zakończone zostało ostatecznie wytyczenie granicy polsko-niemieckiej na Odrze i Nysie, a tym samym granica ta została uznana przez Rzeczpospolitą i Niemiecką Republikę Demokratyczną za nienaruszalną i wieczyst? granicę między obu krajami, że stan tymczasowości administracji kościelnej na Ziemiach Zachodnich staje się zarzewiem niepokojów i narzędziem wrogiej Polsce działalności, że stan ten godzi bezpośrednio w interesy państwa i narodu polskiego, zarządził likwidację stanu tymczasowości w administracji kościelnej na Ziemiach Zachodnich w postaci administratorów apostolskich i usunięcia z diecezji duchownych, którzy pełnili funkcje administratorów apostolskich. Umożliwi to wybór wikariuszy kapitulnych oraz uznanie wszystkich dotychczasowych proboszczów za stałych zarządców tych parafii i stałych wykonawców swych funkcji. Usunięcie dotychczasowego, nienormalnego stanu skuteczniej zabezpieczy chronioną przez ustawy pełną swobodę kultu religijnego i zaspokojenie potrzeb religijnych wiernych…”

Administrytorzy apostolscy 26 stycznia 1951 zostali usunięci ze swych stolic metodą administracyjną, poczem na ultymatywne żądanie władz wybrani zostali nowi zwierzchnicy kościelni tych terytoriów nazwani wikariuszami kapitulnymi. W archidiecezji wrocławskiej, na miejsce administratora apostolskiego, ks. infułata Milika, ks. kanonik Niedźbala wybrał ks. K. Lagosza (ks. Niedźbała był jedynym obecnym we Wrocławiu członkiem dawnej kapituły z niemieckich czasów).

W diecezji gdańskiej rada konsultatorów (z kapituły nie pozostał nikt) w miejsce ks. Wronki wybrała ks. J. Cymanowskiego, w diecezji warmińskiej tą samą drógą w miejsce ks. T. Benscha wybrany został ks. W. Zink. W administracji opolskiej usuniętego ks. Kominka zastąpił ks. E. Kobierzycki, zaś w administracji gorzowskiej ks. E. Nowickiego zastąpił ks. T. Załuczkowski.

Wymuszone wybory nie kwalifikowały się formalnie do aprobaty. Prymas stanął przed alternatywą dalszego zaostrzenia konfliktu, oraz w obliczu możliwości znacznego poszerzenia wyłomu w jedności struktury kościelnej — albo przed koniecznością asymilacji faktów dokonanych przez Kościół. Wybrał oczywiście drugą drogę, niezależnie od oficjalnego protestu skierowanego do rządu.

Z datą 1 lutego 1951 wydane zostały prymasowskie dekrety mianujące nowych rządców wikariuszami generalnymi Prymasa Polski dla zarządzanych przez nich terenów, usuwaj?ce formalne braki ich tytułów wikariuszy kapitulnych, tam gdzie wybór przez kapituły był kaleki w świetle prawa kanonicznego. Z kolei 8 lutego ukazał się komunikat Episkopatu o jurysdykcji nadanej nowym rządcom: w wyniku przeprowadzonych zmian w zarządzie kościelnym na Ziemiach Odzyskanych, ksiądz Prymas udzielił jurysdykcji kanonicznej wybranym przez Kapitułę lub (tak dodano w tekście ogłoszonym we Wrocławiu) Rady Konsultorów Diecezjalnych kapłanom, którzy sprawują odtąd władzę kościelną na tych ziemiach zgodnie z prawem kanonicznym. Duchowieństwo i wierni powinni odnosić się do tych rządców diecezji z zaufaniem i udzielać im kanonicznego poparcia”.

5 lutego miała miejsce rozmowa Prymasa z Bolesławem Bierutem, w której Prymas dobitnie, ale w formie nie zamykającej dyskusji wyraził pogląd, iż porozumienie z kwietnia 1950 łamane jest nie przez Kościół, poczem zadeklarowawszy wolę osobistego przedstawienia Piusowi XII kwestii związanych z administracją kościeln? Ziem Odzyskanych, uzyskał zapewnienie, że tym razem nie będzie miał przeszkód w podróży do Rzymu.

Postępując konsekwentnie, w marcu 1951 Prymas upoważnił swoich nowych wikariuszy na Ziemiach Odzyskanych do niecierpliwie oczekiwanej przez władze państwowe „stabilizacji duszpasterstwa polskiego na Ziemiach Odzyskanych”. Wyraziło się to upoważnieniem wikariuszy generalnych do wydawania dekretów nominacyjnych na stałych proboszczów dotychczasowym administratorom parafii. Merytoryczny stosunek ks. Prymasa do rz?dców narzuconych diecezjom był niew?tpliwie zróżnicowany, bardzo dodatnio w tym gronie wyróżniał się bowiem np. autochton, kryształowy kapłan i człowiek ks. W. Zink, zarz?dzaj?cy Warmi?.

W kwietniu 1951 ks. Prymas — pierwszy raz od objęcia swego urzędu mógł wyjechać do Rzymu. Był to jeszcze Rzym Piusa XII, dla którego cenną nowość stanowiło oświetlenie sytuacji katolicyzmu w kraju rządzonym przez marksistów, dokonane osobiście przez ks. Prymasa. W zakresie problemów Ziem Odzyskanych Prymas uzyskał u Piusa XII maksimum: sekretariat stanu 18 kwietnia wydał Mu specjalne pełnomocnictwo odnośnie nowych polskich terytoriów, przede wszystkim zaś Pius XII, skutkiem przedstawień Prymasa, podniósł do godności biskupiej czterech księży przeznaczonych na administratorów Ziem Odzyskanych. Dwóch spośród nich było wysiedlonymi uprzednio administratorami: ks. Kominek usunięty z Opola został obecnie przeznaczony do Wrocławia, zaś ks. Teodor Bensch usunięty z Olsztyna, teraz miał otrzymać Gorzów. Trzecim nominatem, przeznaczonym do Olsztyna, był ks. T. Wilczyński, rektor seminarium lubelskiego, czwartym skierowanym do Opola, był na koniec biskup Franciszek Jop, sufragan sandomierski. Kwestię Gdańska na razie pominięto, jego niemiecki ordynariusz przebywał jeszcze w polskim więzieniu. Prymas wrócił do Warszawy z atutami poważnymi, ale jednak nie wystarczającymi. Władze wysuwając argument, iż Kościół wciąż stosuje półśrodki — nie dopuściły papieskich biskupów-nominatów do ich stolic. Konsekracje nominatów odbyły się w miejscach ich pobytu, w tajemnicy, władzę kościelny na Ziemiach Odzyskanych sprawowali nadal wikariusze, wprowadzeni w styczniu 1951 roku. Wyposażenie ich przez Prymasa — w imię rozlicznych interesów Kościoła i społeczeństwa — w szereg praw przysługujących ordynariuszom, nie nastąpiło równocześnie. Najwcześniej, bo już 10 grudnia 1951, ks. Wojciech Zink z Olsztyna otrzymał uprawnienia zawarte w quinquena- liach (ten właśnie, wyróżniający się kapłan nie dopuszczając do powstania szczelin w zwartych strukturach Kościoła, doczekał się administracyjnego usunięcia z Olsztyna, zaraz po aresztowaniu samego Prymasa w 1953 roku). Pozostali wikariusze generalni dostali szereg uprawnień przysługujących biskupom rezydencjonalnym dopiero w maju 1952.

Natomiast nie dopuszczeni do swych funkcji biskupi pełnili tymczasem inne funkcje: biskup Wilczyński został sufraganem w Lublinie, biskup Jop wkrótce, (po aresztowaniu metropolity Baziaka) został wybrany wikariuszem kapitulnym w Krakowie, biskupi Kominek, Na wieki i Bensch, ukrywając swą sakrę, w różnej sytuacji oczekiwali na przeobrażenia konfliktowej sytuacji w Polsce.

Prócz zabiegów o formalnaprawną stronę administracji kościelnej na Ziemiach Odzyskanych, ks. Prymas z całą mocą wspierał istotne, a bardzo w owym czasie trudne w realizacji dzieła Kościoła na tych życiodajnych dla Polski obszarach. W zakresie gruntowania instytucji kościelnych warto przede wszystkim wspomnieć o bardzo wczesnym, już w sierpniu 1951 roku, reaktywowaniu kapituły warmińskiej. (Wówczas ks. Zink, jako jedyny z nowych zarządców, został legalnie wybrany wikariuszem kapitulnym, a nie tylko wikariuszem generalnym Prymasa). W tym samym czasie został kreowany sąd duchowny w Opolu, co wskazywało, iż Opole, od swego charakteru tymczasowej administracji, zmierza ku awansowi na pełną stolicę biskupi?. Wszystkie te wydarzenia rozgrywały się w szczególnej atmosferze lat 1951-1953, w czasie dość jeszcze dalekim od pogodzenia się formacji marksistowskiej z trwałości? zjawiska religii, w warunkach polityki wobec Kościoła, dyktowanej ówczesnym etapem przesłanek ideolagicznych. W Trybunie Ludu z 20 lipca 1951, wielokrotnie potem przedrukowywany, ukazał się tekst zawieraj?cy m.in. takie zdanie: „…posłusznie wykonując wolę Piusa XII, kierownictwo kościoła katolickiego w Polsce, z prymasem Wyszyńskim na czele, postępuje wbrew interesom narodu walczącego o najcenniejszą w świecie sprawę, o pokój. Wbrew interesom narodu działa hierarchia duchowieństwa polskiego w kwestii Ziem Zachodnich. Nie bacząc na porozumienie kościoła z rządem, hierarchia katolicka nie chce się liczyć z układem zawartym między Polską a Niemiecką Republik? Demokratyczną, która uznaje granicę na Odrze i Nysie za granicę wieczystej przyjaźni i pokoju. Podróż prymasa Wyszyńskiego do Rzymu nieczego nie zmieniła. Stanowisko Watykanu pozostaje bez zmian, stolica apostolska tańczy tak, jak jej zagrają imperialiści amerykańscy, gorliwie występując za rewizją sprawiedliwych granic zachodnich Rzeczypospolitej Polskiej. Czyny Episkopatu dowodźą, że rządząca kościołem katolickim w Polsce klika, całkowicie podziela pozycję kół Watykańskich…”

W rzeczywistości jeszcze w październiku 1950 roku, więc grubo przed rozmową z Piusem XII, Prymas w uzgodnieniu z kardynałem Sapiehą zainicjował memoriał Episkopatu do Stolicy Apostolskiej, podkreślający, że powrót Polski nad Odrę jest zarazem powrotem katolicyzmu na ziemie sprotestantyzowane, szczególnie w odniesieniu do Ziemi Lubuskiej i Pomorza Szczecińskiego.

Kolejne, gruntowne naświetlenie problematyki kościelnej na Ziemiach Odzyskanych dał Prymas w wywiadzie udzielonym red. J. Turowiczowi w grudniu 1951, po powrocie z wizytacji arcypasterskiej tych ziem. Prymas powiedział wówczas m.in.: „jeśli Opatrzność Boża chciała nas mieć właśnie teraz znowu na Ziemiach Odzyskanych, to w tym wymownym fakcie widzę nie tylko uznanie praw historycznych, ale i wyraz sprawiedliwości, która dokonuje restytucji. (…) Kościół katolicki wrócił wraz z ludności?ąpolską tu, skąd był przed wiekami wyparty. (…) Stolica Święta pozwoliła na zorganizowanie kurii diecezjalnych, sądów duchownych, seminariów duchownych. A więc Stolica Święta liczy się z tym, że kościelne życie polskie będzie się tu nadal rozwijać, będzie się tu stabilizować i przybierać coraz to dalsze formy. (…) Katolicy niemieccy muszą zrozumieć, że dzieło sprawiedliwości za wyrządzone światu w czasie wojny krzywdy, nie może być bezbolesne…”

W grudniu 1951, we Wrocławiu Prymas publicznie podał do wiadomości fakt powołania przez Piusa XII biskupów dla Ziem Odzyskanych, nie ujawniając ich nazwisk, ale dodając z goryczą, iż jeszcze „dziś gotów jest konsekrować tych biskupów”.

Lawinowo publikowane w tym czasie w prasie zarzuty, spowodowały wystosowanie 23 stycznia 1952 r. listu do rządu, podpisanego przez biskupa Choromańskiego, wyrażającego stanowisko ks. Prymasa wraz z całym Episkopatem. W kwestii Ziem Zachodnich stwierdzono w liście: „…Przedstawiciele Episkopatu zdołali uzyskać nominacje biskupów polskich na stolice biskupie na Ziemiach Zachodnich, co mając na uwadze tradycję i zasady Stolicy Apostolskiej w tej dziedzinie, należy uważać za znaczne ustępstwo (…) Nie z winy Stolicy Apostolskiej, ani też z winy Episkopatu nominacje te nie mogły być wprowadzone w życie. Tymczasem gdyby postanowienia Stolicy Apostolskiej mogły być wprowadzone w czyn, nie tylko umacniałaby się i stabilizowała sytuacja Kościoła na Ziemiach Zachodnich, ale nadto wzmacniałoby stanowisko Polski na tych ziemiach wobec świata całego, który widziałby w tym dowód uznania przez Stolicę Apostolską obecnego stanu posiadania. Co więcej, objęcie rządów diecezjalnych na Ziemiach Zachodnich przez biskupów Polaków byłoby najdogodniejszą, a zarazem najwymowniejszą odpowiedzią na wszelkie poczynania rewizjo nistyczne. Mając to na uwadze Episkopat Polski jest zdania, że nie zasługuje na zarzut, że rzekomo nie wykonuje zobowiązań Porozumienia, a tym bardziej niesprawiedliwe jest twierdzenie, że nic nie uczynił dla Ziem Zachodnich. Tym boleśniejsz? jest dla nas rzeczą, że to niewzruszone stanowisko Biskupów Polskich w sprawie Ziem Zachodnich, jak i uzyskane osiągnięcia nie są należycie doceniane, a co więcej niesprawiedliwie przedstawiane opinii publicznej. I nie dosyć — czynione są próby, jak to miało miejsce i na manifestacji wrocławskiej, przeciwstawiania duchowieństwa Episkopatowi, jak gdyby w sprawie Ziem Zachodnich istniały jakieś różnice stanowisk między Episkopatem a duchowieństwem polskim…”

Na temat wspomnianej manifestacji wrocławskiej list zapytywał: „…jaki właściwie cel przyświecał sprowadzeniu tej masy Duchowieństwa do Wrocławia Czy istotnie szło o świadectwo wobec zagranicy, co myśli Duchowieństwo polskie o Ziemiach Zachodnichą Gdyby o to chodziło, Rz?d mógłby był wykorzystać przemówienia X. Prymasa Polski wygłoszone w tylu świątyniach Ziemi Lubuskiej i Śląska Opolskiego. Rząd miał już do dyspozycji rozmowę X. Prymasa z redaktorem J. Turowiczem, która musiała odpowiadać polskiej racji stanu, skoro została puszczona do druku przez cenzurę. (…) …mamy prawo sądzić, że manifestacja wrocławska nie miała na celu obrony praw Polski do Ziem Zachodnich, a raczej była to nowa próba siania fermentu wśród Duchowieństwa, skazanego na nacisk i udręki ze strony czynników politycznych, administracyjnych i politycznych…”

Rok 1952 przyniósł dalsze trudności, hamując budowanie podstawy współdziałania wierzących z ówczesną formacją państwa socjalistycznego, co oczywiście nie powstrzymało kroków mających na celu stabilizację polskiego Kościoła na polskich Ziemiach Zachodnich. Prócz wspomnianego wyposażenia wikariuszy generalnych w szereg uprawnień biskupów rezydencjonalnych ks. Prymas reaktywował również uroczyście kapitułę wrocławską, oraz dokonał kolejnej wizytacji arcypasterskiej,

rozpoczynając swój tryumfalny (z racji tłumnych manifestacji) podróż uroczystościami M. B. Piekarskiej w Opolu. Kończącego wizytację w Szczecinie, doszła ks. Prymasa wiadomość o otrzymaniu kapelusza kardynalskiego. Pierwsza od wielu lat nominacja nowych kardynałów, wśród których znalazł się Prymas Polski, spotkała się z nieprzychylny reakcjy władz. Trybuna Ludu skwitowała jy opiniy, iż była „…wyrazem uznania Watykanu dla szkodliwych, godzących w dobro narodu i państwa polskiego praktyk Episkopatu”.

W lutym 1953 roku Rada Państwa wydała dekret regulujycy obsadzenie duchownych stanowisk kościelnych. Dekret rozszerzał wymóg zgody władz państwowych na papieskie nominacje biskupów i biskupie nominacje proboszczów, przekształcajyc go w zasadę zgody „właściwych organów państwowych”, na tworzenie, znoszenie i obsadzanie wszelkich „stanowisk kościelnych”.

Episkopat obradujący w Krakowie z okazji uroczystości św. Stanisława Męczennika, wystosował memoriał do rzydu, opracowany oczywiście pod kierunkiem Prymasa, polemizujycy z cały dotychczasowy polityky państwa w stosunku do Kościoła. W memoriale ostatni dekret skwitowano twardym zwrotem non possumus, natomiast w kwestiach zwiyzanych z Ziemiami Zachodnimi znalazły się w nim następu- jyce stwierdzenia: „…Kościół katolicki w Polsce ze szczególny pieczy objył tereny odzyskane w swojy opiekę, posyłajyc tam duchowieństwo ze wszystkich diecezji, aby swojy obecnościy i pracy jak najrychlej zespoliło ludność w całość z Ojczyzny. Decydujycy krok kardynała Prymasa śp. Augusta Hlonda, organizujycego na Ziemiach Zachodnich cztery odrębne jednostki administracyjne, jako przyszłe diecezje katolickie, był wyrazem dalekowzroczności i wiary w przyszłość Kościoła i państwa na tych ziemiach. Było to zarazem radykalne zerwanie z przeszłościy, gdyż na miejsce rozległej diecezji wrocławskiej i części berlińskiej powstały cztery administracje — przyszłe diecezje. W tym kroku cały świat musiał widzieć, że Polska katolicka urzydza się tu na stałe, że dostosowuje organizację terenowy do potrzeb licznej ludności katolickiej (…). Usunięcie organizatorów życia katolickiego, dla celów rzekomej stabilizacji było zachwianiem tej równowagi, która zdawała się być nienaruszona. I tylko odważny krok Prymasa Polski, który dla ratowania pogwałconych praw Kościoła nadał jurysdykcję kanoniczny wskazanym ludziom, ochronił Ziemie Zachodnie od nie dajycych się obliczyć szkód (…). A gdy z kolei Prymas Polski uzyskał w dalszym etapie stabilizacji stosunków kościelnych na Ziemiach Zachodnich od Stolicy Świętej nominacje dla Wrocławia, Opola, Gorzowa i Olsztyna biskupów, którzy mieliby obowiyzek rezydować na Ziemiach Zachodnich, Rzyd do tego osiygnięcia ustosunkował się wrogo, nie pozwalajyc nominantom na objęcie stanowisk (…). Dziś, gdy Administracje Kościelne na Ziemiach Zachodnich niemal w pełni pro- wadzy swoje życie kościelne, bodajże najwięcej niepokoju wokół nich się rozsiewa…” Dalsza eskalacja konfliktu szybko już doprowadziła, w nocy z 25 na 26 września 1953 roku, do aresztowania Prymasa Polski. Do steru kościelnej nawy kardynał Wyszyński powrócił wraz z dziejowym przełomem w październiku 1956 roku.

Po rozmowach z władzami świeckimi, tym razem bez przeszkód, no- minaci z 1951 roku zostali wikariuszami generalnymi Prymasa Polski dla archidiecezji wrocławskiej, diecezji warmińskiej i gdańskiej, oraz dla administratur w Opolu i Gorzowie. Wszyscy mieli sakrę biskupiy, wszyscy byli wyposażeni we władzę ordynariuszy rezydencjalnych, w gruncie rzeczy jedynie bez pełnej tytulatury. W znormalizowanych warunkach do głosu powróciły realia: społeczne wartości pracy duchowieństwa i kulturotwórcza rola wspólnot katolickich. Kwestie czysto formalne ograniczone zostały do właściwych sobie wymiarów. Kardynał Prymas często odwiedzał Ziemie Zachodnie. Pięciolecie swego kardynalatu obchodzi! w listopadzie 1957 w Szczecinie. Polskość Ziem Zachodnich i Północnych podkreślał szczególnie mocno 7 września 1958 w Gorzowie, 18 stycznia 1959 w Gdańsku i 25 stycznia w Opolu, oraz w sierpniu 1959 we Wrocławiu i Bardo Ślęskim. W 1960 roku w Malborku — już w dobie przedmillenijnego nawiedzenia poszczególnych diecezji przez poświęcony ręky Piusa XII, kopię obrazu M. B. Częstochowskiej — ks. Prymas powiedział: „…Pochód ten rozpoczył się od tronu Ojca Świętego i poprzez stolicę Polski Warszawę, męczeńskie Podlasie, Ziemię Białostocky, wierny Ziemię

Łomżyńsky i święty Warmię zmierza obecnie na Gdańskie Wybrzeże, aby tam dopełniwszy dzieła nawiedzenia i jednoczenia, pójść dalej ku zachodowi, poprzez trzymajyce się Bogiem Kaszuby w diecezji chełmińskiej, poprzez Pomorze Zachodnie, Ziemię Gorzowsky, Wroc- ławsky i Opolsky, ku czarnemu Slyskowi, ku stolicy Jagiellonów Krakowowi i poprzez Malopolskę, wokół granic naszej Rzeczypospolitej. W ten sposób dopełnia się wewnętrzne zjednoczenie i zespolenie Kościoła świętego i Narodu”.

W latach sześćdziesiytych, w zwiyzku z zahamowaniem popaździernikowych procesów demokratyzacyjnych, ponownie poczęły się pojawiać sytuacje konfliktowe, oczywiście innej jakości niż w dobie przed- październikowej, ale o wysokim napięciu. Konflikty gromadziły się wokół szeregu kwestii, na razie nie sięgajyc jednak do zarzutów na temat „tymczasowości” administracji kościelnej na Ziemiach Zachodnich, głównie ze względu na rolę watykańskiej „polityki wschodniej”. Ksiydz Prymas wraz z szeregiem biskupów polskich przebywał w Rzymie na I Sesji Soboru Watykańskiego. Tam 8 grudnia 1962, podczas audiencji dla Episkopatu polskiego, Jan XXIII użył słynnego zwrotu „…we Wrocławiu na Ziemiach Zachodnich, po wiekach odzyskanych”. Fakt ten stworzył iluzję, iż Kościół, nie oczekujyc na ostateczne akty z zakresu prawa międzynarodowego, zniesie ostatnie cechy tymczasowości kościelnych administratur w Polsce. Sytuacja taka usunęła na pewien czas argumenty o „ tymczasowości” z arsenału broni polemicznych używanych w kraju przeciw ks. Prymasowi. Podobny skutek miał fakt, iż w 1964 roku na obszarze Ziem Odzyskanych pojawił się pierwszy biskup-ordynariusz w osobie ks. E. Nowickiego w Gdańsku, mianowany przez Pawła VI ordynariuszem rezy- dencjonalnym natychmiast, w dwa dni po pogrzebie biskupa Spletta, zmarłego w Dusseldorfie. Nominacja ta miała jednak charakter wyjątkowy, ze względu na szczególny status diecezji gdańskiej, ufundowanej ongiś dla Wolnego Miasta. Ogólnie bioręc klimat polityczny wokół administracji kościelnej na Ziemiach Zachodnich pogorszył się, gdy łagodząc światowe napięcia rola Stolicy Apostolskiej przybrała charakter ostrożniejszej polityki pokojowej za pontyfikatu Pawia VI, a równocześnie w Polsce — obok dotychczasowych napięć wokół katechizacji, inwentarzy kościelnych, zakresu procesów ateizacyj- nych — narastać poczet nowy poważny konflikt co do charakteru i treści obchodów millenijnych.

W 1965 roku przypadło 20-lecie objęcia przez Polskę Ziem Odzyskanych. Wielkie kościelne uroczystości, sumujące nieogarniony wkład pracy i dorobek Kościoła na Ziemiach Odzyskanych, na przełomie sierpnia i września odbyły się we Wrocławiu.

Ksigdz Prymas już w czerwcu poruszył ten temat w Olsztynie, w sierpniu stał się autorem Listu Biskupów Polskich z okazji 20-lecia zorganizowania życia kościelnego na Ziemiach Zachodnich i Północnych, (odczytanego z ambon 15 sierpnia), a także wygłosił przemówienie we Wrocławiu. W tekstach tych znalazły się takie fragmenty: „…w poczuciu widomej interwencji Bożej stoimy tu dzisiaj, zachowując jednolite stanowisko wszystkich dzieci narodu polskiego, które bez względu na swoje orientacje polityczne czy światopoglądowe uważaj?, że Ziemie Zachodnie w myśl przyrodzonej sprawiedliwości s? nieodłącznie zwi?zane z Macierz?. Tak myślimy i to wyznajemy! Dajemy temu świadectwo prywatnie i publicznie i gotowi jesteśmy nawet życie swe ofiarować za lad i porządek, za znak sprawiedliwości, dany przez Boga miłości i pokoju”.

Realia Ziem Zachodnich i klimat obchodów 20-lecia Kościoła polskie go na tych ziemiach, ponownie zahamowały oskarżenia o popieranie przez Prymasa „tymczasowości” administracji kościelnej na tych ziemiach. Jednak z końcem 1965 roku wybuchła sprawa listu Episkopatu polskiego do Episkopatu niemieckiego. Wśród 56 listów, przed zakończeniem Soboru, wymienionych między biskupami polskimi a episkopatami innych krajów — ten musiał nabrać szczególnego rozgłosu. Odnośnie Ziem Zachodnich, w tekście napisanym w imieniu biskupów polskich, przedstawiającym całokształt tysiącletnich dziejów polsko-niemieckich i szczególnie akcentującym martyrologię Polski i jej duchowieństwa w dobie II wojny światowej — znalazło się takie zdanie: „…Polska granica zachodnia na Odrze i Nysie, co rozumiemy dobrze, jest dla Niemiec niesłychanie gorzkim owocem ostatniej wojny masowego zniszczenia, wraz z cierpieniem milionów uchodźców przesiedleńców niemieckich (co stało się na międzysojuszniczy rozkaż zwycięskich mocarstw — Poczdam 1945). Duża część ludności opuściła te obszary w obawie przed frontem rosyjskim i szła na zachód. Dla naszej Ojczyzny, która wyszła z okresu masowych mordów nie jako państwo zwycięskie, lecz osłabione w najwyższym stopniu, jest to sprawa dalszej egzystencji (nie sprawa większej przestrzeni życiowej)…”

Odpowiedź Episkopatu Niemieckiego, napisana po polsku, zawierała z kolei zdanie: „…musimy Wam w miłości i zgodzie powiedzieć, że ilekroć ci Niemcy (wysiedleńcy — R.Z.) mówi? o prawie do rodzinnych stron, to nie ma w tych słowach — pomijajęc nieliczne wyjętki

agresywnych zamiarów. Nasi Slęzacy, Pomorzanie i mieszkańcy Prus Wschodnich pragnę poprzez to wyrazić, że w swoich starych stronach rodzinnych mieszkali prawnie i że nadal pozostaję z nimi zwięzani”.

Cala sprawa wymiany listów, za którę ks. Prymas atakowany był ze strony władz niezmiernie ostro, nałożyła się na „konflikt millenijny”. Natychmiast zmartwychwstała kwestia „tymczasowości” administracji kościelnej na Ziemiach Zachodnich. Annuario Pontificio na rok 1966 po raz pierwszy zamieścił notę wyjaśniajęcę tę kwestię: „Jak wiadomo Stolica Apostolska nie zwykła dokonywać definitywnych zmian granic diecezji dopóty, dopóki ewentualne kwestie prawa międzynarodowego dotyczęce tych obszarów, nie zostanę uregulowane traktatami, które uzyskały pełne uznanie. Sytuacja tego rodzaju występuje na obszarach należęcych do archidiecezji Breslavia, do diecezji Warmii, do prałatury nullius Schneidemiihl, a także w mniejszych rozmiarach do innych diecezji. W tych warunkach Stolica Apostolska

zgodnie z obowięzkiem wypełniania swej misji — pragnęc zabezpieczyć pomoc religijnę dla licznych wiernych osiadłych na wymienionych obszarach, powierzyła Jego Eminencji Stefanowi Kardynałowi Wyszyńskiemu, arcybiskupowi Gniezna i Warszawy, pieczę nad kierownictwem duchowym. Przewodzę opiece duchownej tych katolików następujęcy biskupi…” (tu wyliczenie polskich biskupów — wikariuszy generalnych). Nota ta skomentowana została w Polsce odwrotnie do jej intencji, jako akt zakwestionowania przez Watykan granicy na Odrze i Nysie. Z poczętkiem roku w prasie krajowej ukazał się komunikat o odmowie wydania paszportu ks. Prymasowi, gdyż ”…brak rękojmi, że księdz Kardynał w czasie pobytu za granicę nie dopuści się ponownie działania, które w skutkach swoich może szkodzić interesom Państwa Polskiego”.

W lutym, w liście pasterskim Episkopatu, stanowięcym zbiorczę odpowiedź na wszystkie pretensje, szczególnie ostro uderzajęce w ks. Prymasa, znalazły się również fragmenty dotyczęce kwestii Ziem Zachodnich: „…wiemy dobrze, że dla całego Narodu sprawa terytorium Ojczyzny jest warunkiem samej egzystencji państwa. Nigdy nie poddaliśmy pod dyskusję sprawy naszych granic na Odrze i Nysie, uważajęc stan naszego obecnego posiadania za „być albo nie być” naszego państwa. Daliśmy temu dobitny wyraz wielokrotnie, a zwłaszcza ostatnio, obchodzęc uroczystości zwięzane z XX-leciem naszej organizacji kościelnej na Ziemiach Zachodnich. List ten do biskupów niemieckich uważamy za dalszy cięg wypowiedzi olsztyńskich i wrocławskich. Tak też był oceniany przez wytrawnych mężów stanu całego świata. Ból duchowy, który musieliśmy przeżyć, dołęczamy bez protestu do naszego biskupiego krzyża…”

Atmosfera uległa jednak dalszemu zaognieniu. Władysław Gomułka, 17 kwietnia w Poznaniu zakomunikował publicznie odmowę rzędu na propozycję przybycia papieża Pawła VI do Częstochowy, na polskie uroczystości millenijne. Atakował równocześnie księdza Prymasa za „…urojone pretensje do duchowego zwierzchnictwa nad narodem polskim” oraz ubolewał: „…jakże ograniczony i wyzbyty z narodowego poczucia państwowości musi być umysł przewodniczęcego Episkopatu polskiego”.

Centralne kościelne uroczystości millenijne odbyły się 3 maja 1966 w Częstochowie, bez udziału biskupów zagranicznych.

Nieco później miał miejsce jeszcze jeden akcent położony na polskość Ziem Zachodnich. Były nim kazania księdza Prymasa wygłoszone w czerwcu 1966 roku w Olsztynie i Fromborku.

W następnym roku, skutkiem starań Prymasa, mimo, że wcięż był pozbawiony możliwości osobistego oddziaływania w Watykanie, Paweł VI mianował biskupów, dotychczasowych wikariuszy prymasowskich we Wrocławiu, Opolu, Gorzowie i Olsztynie — swymi administratorami apostolskimi ad nutum Sanctea Sedis. Był to kolejny, znaczny postęp w kierunku normalizacji struktury prawnej Kościoła na Ziemiach Zachodnich. Nie zadowolił jednak nikogo, ponieważ w sprawach Państwo — Kościół w istocie nie chodziło wcale o sprawy formalne.

We wrześniu księdz Prymas znów nie uzyskał paszportu, wobec czego w geście solidarności żaden z biskupów polskich nie pojechał na Synod Biskupów do Rzymu. Komunikat o odmowie tym razem mówił o „…politycznym zacietrzewieniu aktualnego przewodniczęcego Episkopatu”. Dopiero w listopadzie 1968 roku księdz Prymas odzyskał możność osobistego udania się do Watykanu, ale na zmianę klimatu politycznego trzeba było jeszcze nieco poczekać. Przynosi ję rok 1969- W grudniu 1969 księdz Prymas wręczył Pawłowi VI memorandum podpisane w Warszawie na plenarnej Konferencji Episkopatu. Dotyczyło ono „dalszej stabilizacji organizacji Kościoła na polskich Ziemiach Zachodnich i Północnych” — jak mówił komunikat Episkopatu. Memorandum wzięło się stęd, że powstała po raz pierwszy realna możliwość ostatecznych zmian statusu prawnego Kościoła na tych ziemiach. Zwięzana była z rozpoczętymi między Polskę a Republikę Federalnę Niemiec rozmowami politycznymi.

Rok 1970 przyniósł w maju wielkie uroczystości kościelne 25-lecia powrotu na Ziemie Odzyskane. W przemówieniach wygłoszonych we Wrocławiu, księdz Prymas akceptujęc rolę Kościoła w procesie zagospodarowania i integracji Ziem Zachodnich, powiedział wyraźnie o konieczności i możliwości zakończenia tymczasowości administracji kościelnej tych ziem. Kazanie księdza Prymasa zaowocowało odpowiedni? depeszę Episkopatu do Watykanu. W drugim występieniu księdz Prymas mówił na temat często występujęcy w jego kazaniach wygłoszonych na Ziemiach Zachodnich, mianowicie o piastowskich tradycjach Dolnego Slęska i jego zwięzkach z metropolię gnieźnień- skę. Przypomniał też memorandum złożone rok wcześniej papieżowi. Podobny ton miało przemówienie na sesji jubileuszowej Episkopatu w katedrze wrocławskiej, a nieco później przemówienie księdza Prymasa do inteligencji katolickiej, wygłoszone na Jasnej Górze. We wrześniu 1970, gdy rozmowy polsko-zachodnioniemieckie były już wyraźnie zaawansowane — księdz Prymas złożył wizytę w Watykanie wespół z arcybiskupem z Wrocławia B. Kominkiem. Według nie całkiem oficjalnego komunikatu przedstawił „problemy jakie powinny być uregulowane przez Ojca Świętego dla ułatwienia Kościołowi pracy w Polsce”. W Warszawie 7 grudnia 1970 został podpisany „układ o podstawach normalizacji stosunków między Polskę Rzeczpospolitę Ludo- wę a Republikę Federalnę Niemiec”. Wymagał jeszcze ratyfikacji, ale sekretariat Episkopatu tego samego dnia wydał komunikat witajęcy ten układ z zadowoleniem, oraz wyrażajęcy „…głębokę nadzieję, że podpisany układ, spotykajęc się powszechnie z należytym zrozumieniem, nabierze niebawem odpowiedniej mocy prawnej oraz wyda pożędane owoce”.

Zarówno rysujęca się możliwość ostatecznego usunięcia znamion tymczasowości w administracji kościelnej na Ziemiach Zachodnich, jak i deklaracje nowego, pogrudniowego rzędu, co do jego stosunku do wierzęcych i Kościoła — przyniosły w kraju odprężenie w stosunkach Kościół — państwo, a niedługo potem dały poczętek kontaktów między Watykanem a rzędem polskim.

W atmosferze rozmów prowadzonych w 1971 roku, przedłużajęcy się proces ratyfikacji układu z RFN, a co za tym szło, brak nowych decyzji odnośnie administracji kościelnej na Ziemiach Zachodnich — nie wywołał tym razem wzrostu napięcia. Tym bardziej, że w Annuario Pontificio na rok 1971 ostatecznie zniknęli niemieccy wikariusze kapitulni podawani dotęd niezależnie od polskich administratorów apostolskich.

W czerwcu 1971 Konferencja Episkopatu — kwitujęca z uznaniem krok rzędu, którym Kościół uzyskał po 26 latach prawo własności świętyń i budynków kościelnych na Ziemiach Zachodnich (uprzednio tylko oddawanych przez państwo w dzierżawę jako własność poniemiecka) — wystosowała do Pawła VI telegram, w którym Prymas i biskupi dawali wyraz nadziei, że Ojciec Święty ustanowi niebawem na ziemiach tych kanoniczne organizacje kościelny.

Ostateczne decyzje zapadły rok później. Wymiana dokumentów ratyfikacyjnych między Polsky a RFN nastypila 3 czerwca 1972, zaś 28 czerwca papież Paweł VI, zniósł wszelkie formalne znamiona tymczasowości w strukturze Kościoła Polskiego na Ziemiach Zachodnich. Stare diecezje: metropolia wrocławska, oraz biskupstwo warmińskie (podobnie jak przed siedmiu laty gdańskie) otrzymały pełnych ordynariuszy rezydencjonalnych w osobach swych dotychczasowych administratorów apostolskich. Erygowane zostały nowe diecezje w Opolu i Gorzowie (czyli w dotychczasowych administracjach tymczasowych) — oraz zupełnie nowe, ale nawiyzujyce do prastarych tradycji diecezje w Szczecinie-Kamieniu i w Koszalinie-Kołobrzegu. Ordynariuszami Gorzowa i Opola zostali dotychczasowi administratorzy apostolscy, ordynariuszami diecezji szczecińskiej i kołobrzeskiej — wykrojonych z dotychczasowej ogromnej administracji gorzowskiej — zostali suf- ragani gorzowscy. Równocześnie diecezje te przypisano: warmińską metropolii warszawskiej, gdańską, kołobrzeską i szczecińską metropolii gnieźnieńskie; i opolską metropolii wrocławskiej.

Tym samym w strukturze Kościoła w Polsce zniknęła jakakolwiek specyfika formalna dawnych Ziem Odzyskanych. Prymas — sternik Kościoła, a z biegiem lat i wypadków coraz wyraźniejszy Ojciec całej Polski wierzącej — zawsze ze szczególny serdecznością odnoszycy się do sanktuariów leżycych na tych ziemiach, nie miał więcej powodów do odmiennego, to znaczy ze zwiększony trosky, traktowania swego dzieła na tamtych ziemiach. Mógł już swe troski dzielić równomiernie na cały ojczysty Kościół i kraj.

Ryszard Zieliński

105 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.