Kronika Panien Benedyktynek Opactwa Św. Trójcy w Łomży. Część 7.

Link do 6 części Kroniki Panien Benedyktynek Opactwa Św. Trójcy w Łomży:
http://historialomzy.pl/kronika-panien-benedyktynek-opactwa-sw-trojcy-w-lomzy-czesc-6/

ROK 1942
6 luty … Fabryka, a raczej jej zarząd, przysłał nam papiery abyśmy do 15 marca opuściły nasz dom, bo potrzebuje go fabryka do przebudowy. Zawiadomienie było napisane w języku niemieckim, opatrzone pieczęcią fabryczną. Zakonnice bardzo się tym zmartwiły. Za radą Księdza Biskupa napisałyśmy podanie do wydziału mieszkaniowego z prośbą, aby nas pozostawiono na miejscu. Szef tego urzędu Niemiec, dość uprzejmie i życzliwie przyjął to podanie i nie kazał nam się martwić, mówiąc, że postara się załatwić naszą sprawę jak najlepiej. I rzeczywiście, następnego dnia otrzymałyśmy od niego ustnie pomyślną odpowiedź, że domu nie potrzebujemy opuszczać.
9 marzec … Znów nowe trudności i zatargi z fabryką. Dowiedziałyśmy się drogą prywatną, że zarząd fabryki zabiera nam stodołę. Panna Ksieni z Panną Teresą udała się do landrata z prośbą, by nie pozwolił na to. Landrat odesłał je do burmistrza. Zastępca burmistrza wysłuchał życzliwie zakonnic i obiecał rozpatrzyć tę sprawę. Na razie kazał się powołać na niego i nie wpuszczać nikogo z fabryki.
11 marzec … Fabrykanci przemocą zajęli stodołę. Z naszej strony zamurowują drzwi, wybijają w ścianach otwory na okna itp. rzeczy robią. Zakonnice spostrzegłszy to, znów udały się do burmistrza. Nie zastały go. W zastępstwie tegoż, naczelnik policji przysłał jednego z policjantów, aby powstrzymał robotników od dalszych działań dopóki nie dostaną rozporządzenia od burmistrza. Policjant odszedł, a oni swoje robili. Wobec tego Matka Ksieni jak najprędzej złożyła podanie do burmistrza z dołączeniem planu klasztoru, ze szczególnym uwzględnieniem terenu, który nam zajęła fabryka. Podanie to przyjął zastępca burmistrza i obiecał przedsta­wić je natychmiast burmistrzowi. Odpowiedź obiecał nam jak naj­ rychlej przesłać.
21 marzec … Ostatni dzień rekolekcji. W kapliczce niezwykła uroczystość. Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup pozwolił na wystawienie Najświętszego Sakramentu w monstrancji. Pan Jezus był wystawiony przez dwanaście godzin. Od pana burmistrza nie było żadnej odpowiedzi. Nasza stodoła została przy fabryce. Kilka razy jeszcze fabryka robiła starania, by usunąć nas z domu, lecz dzięki Panu Jezusowi i szczególnej opiece św. Ojca Benedyktyna i św. Józefa, których pomocy wzywałyśmy, nie zdołano nas wyrzucić. Na wiosnę, gdy został zmieniony dyrektor tej fabryki, poczułyśmy się bezpieczniejsze. Poprzedni dyrektor, który nam tyle wyrządził przykrości, jak się okazało, był Żydem. Władze niemieckie usunęły go z zajmowanego stanowiska. Obecny dyrektor, pan Trojman, Estończyk, jest w stosunku do nas przychylny i nawet wspiera nas materialnie. Może dzięki niemu zostałyśmy na miejscu. Na wiosnę praca w ogrodzie pod kierunkiem ogrodnika, aby mieć lepsze plony. Władze niemieckie zostawiły nas w spokoju, wobec czego życie zakonne może się normalnie rozwijać.
Materialnie żadnych braków nie odczuwamy, z wyjątkiem braku klauzury i ciasnoty mieszkania. Utrzymujemy się z dochodów, które dają ogród i kwesty. Na kwestę wyjeżdża Panna Maura, czasami Panna Alojza. Artykuły żywnościowe czerpiemy ze wsi i z własnego gospodarstwa – w mieście z żywności mało co można kupić. Gorzej pod względem materialnym jest naszym Siostrom w Staniątkach. Panuje tam okropny głód. Biedne nasze Siostry Małgorzata i Magdalena, kilka razy zwracały się do Przewielebnej Matki Ksieni z prośbą o pozwolenie powrotu do Łomży. Cierpią tam bardzo z powodu głodu i zaczynają chorować. Matka Ksieni zgodziła się na ich powrót, lecz inna jest Wola Boża. Aby mogły powrócić, trzeba im stąd przesłać przepustkę ze zgodą landrata na ich przyjazd do Łomży. Matka Ksieni zaczęła robić starania w landraturze o tę przepustkę, ale kiedy Ks. Biskup dowiedział się o tym (nie wiemy od kogo), przy­ słał przez Ks. Kapelana rozporządzenie, że nie pozwala im wracać do Łomży do końca wojny. Rozporządzenie to polecił Matce Ksieni przesłać do Staniątek Pannie Magdalenie i Pannie Małgorzacie. Za kilka dni nadeszła z landratury również odmowa. Tak więc Siostry te muszą przebywać w Staniątkach, pomimo trudnych i przykrych warunków. Przewielebna Matka Ksieni co pewien czas, litując się nad nimi, posyłała im pieniądze na dożywienie. Niewiele to wszystko znaczy. Paczek żywnościowych o jakie proszą, poczta nie przyjmuje – z posyłaniem pieniędzy też są trudności. Ponadto nie ma ich za wiele.

Materiał opracowano na podstawie:
Kronika Panien Benedyktynek Opactwa świętej Trójcy w Łomży (1939-1954).
Autor. S. Alojza Piesiewicz.

Koniec części 7
C.D.N.

Redakcja Serwisu
Link do 8 części Kroniki Panien Benedyktynek Opactwa Św. Trójcy w Łomży:
http://historialomzy.pl/kronika-panien-benedyktynek-opactwa-sw-trojcy-w-lomzy-czesc-8/

843 Ogólnie 1 Dziś
  
 

2 Komentarzy

  1. 18 września 2015  16:24 przez stanislaw Odpowiedz

    Swietnie opsane lata wojnej zawiruchy,a przy okazji potwierdzily sie wiadomosci o mjej matce krzesnej Ewie Sulewskiej.
    Z niecierplwoscio czekam o dalszych losach.
    Z powazaniem Stanislaw Sulewski

  2. Henryk Sierzputowski
    20 września 2015  1:26 przez Henryk Sierzputowski Odpowiedz

    Jest już w Serwisie 9 części, w przygotowaniu 10 część.

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.