Kronika Panien Benedyktynek Opactwa świętej Trójcy w Łomży. Część 13

Link do 12 części Kroniki Panien Benedyktynek Opactwa Św. Trójcy w Łomży:
http://historialomzy.pl/kronika-panien-benedyktynek-opactwa-swietej-trojcy-w-lomzy-czesc-12/

ROK 1946
Radosne były święta Bożego Narodzenia tego odchodzącego roku. Siedem postulantek wesołych, młodych. Były jasełka, choinka, św. Mikołaj z przemową i darami. Trzeciego dnia Bożego Narodzenia, trzy postulantki: Marysia Polkowska, Helenka Malska i Jadzia Bartosiewicz rozpoczęły rekolekcje przed obłóczynami.
6 styczeń … Obłóczyny naszych postulantek. Msza św. na intencję młodych Sióstr, po niej uroczysty mandat i ceremonia obłóczyn.
Marysia otrzymała imię Siostry Józefy, Helenka Siostry Agnieszki a Jadzia Siostry Marty. Radość i wesele napełniały serca wszystkich. Młode Siostrzyczki z radością i zapałem rozpoczęły ćwiczenia nowicjackie.
W styczniu rozpoczęłyśmy energicznie starania o odbudowę kościoła. W tym celu Panna Alojza musiała kilka razy jeździć do Białegostoku. Po wielu staraniach i zabiegach zatwierdzono plany i przyznano 100 m drzewa budulcowego. W lutym Panna Maura i Panna Małgorzata wyjechały do Lublina w celu kwestowania na odbudowę kościoła. Pozostałe zakonnice starały się o zwiezienie drzewa z lasu. Chodziły po okolicznych wsiach prosić o furmanki i ścięcie drzew. A nie było łatwo zwieźć 180 kloców. Nieraz do jednej wsi trzeba było chodzić po kilka razy, bo ludzie obiecywali, ale nie dotrzymywali słowa. Wreszcie otrzymałyśmy kilka furmanek, ale zakonnice musiały jechać do lasu z furmanem, gdyż inaczej część wozów nie dojechałaby do klasztoru – musiały więc spędzić na mrozie, bez jedzenia cały dzień. Prośbą do ludzi o przywiezienie drzewa zajmowały się: Panna Alojza, Panna Immaculata, Panna Gertruda i siostra Wizenna. Panna Immaculata najwięcej napracowała się i oddała klasztorowi usług w tym kierunku, gdyż była wolna od innych urzędów, mogła więc całkowicie poświęcić się tej pracy. Ona też najwięcej kloców swoim staraniem zwiozła. Rozpoczynając pracę odbudowy, poprosiłyśmy do pomocy kilku znakomitszych panów z miasta, tworząc komitet odbudowy. Prezesem tego komitetu został starosta pan Tadeusz Żeglicki, wiceprezesem pan Zdzisław Świątkowski, architekt powiatowy.
Panowie ci, o tyle byli nam pomocą, że chętnie podpisali każde podanie do województwa, bez czego nic byśmy nie zrobiły. Osiemdziesiąt metrów sześciennych drzewa otrzymałyśmy bezpłatnie, resztę zapłaciłyśmy. Pan starosta z funduszów powiatowych opłacił przetarcie drzewa z tartaku. Jednocześnie Panna Małgorzata starała się w Warszawie w ministerstwie o przydział materiałów budowlanych, jak wapno, cement, blachę, szkło i gwoździe. Wiele było kłopotów, chodzenia, czekania zanim coś się wykonało. Cała Polska okropnie zniszczona, a szczególnie Warszawa, więc o materiały budowlane bardzo trudno. Kupić prywatnie to dla nas za drogo. Po cenach państwowych zawsze taniej. Nareszcie po wielu trudach udało się Pannie Małgorzacie zdobyć materiały po cenach rządowych. Otrzymała nawet 50 000 zł zapomogi od Ministerstwa Odbudowy. Kwesta w Lublinie też przyniosła kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wczesną wiosną przystąpiono do pracy. Ludzie w Łomży i duchowieństwo kiwali tylko głowami na naszą nieroztropność, że w tak ciężkich i krytycznych warunkach i czasach, zamierzamy odbudowę kościoła. Niektórzy nawet śmiali się z naszej naiwności i nieroztropności. My jednak ufne w pomoc Bożą i pełne wiary, zabrałyśmy się z całym poświęceniem i oddaniem upragnionej pracy, aby jak najrychlej wznieść Panu Jezusowi przybytek. Troskę o naszą kasę oddałyśmy św. Józefowi. Jemu uroczyście Przewielebna Matka Ksieni oddała sprawę odbudowy i ogłosiła św. Józefa jej Patronem i choć zawsze w kasie było pusto w ciągu tygodnia, św. Józef na sobotę zaradził biedzie, że można było wypłacić robotnikom należne im płace. Ksiądz Biskup pobłogosławił naszej pracy, św. Józef został skarbnikiem, zakonnice były pełne zapału, pracę można więc było rozpocząć.
W środę po drugiej niedzieli Wielkanocnej cieśle zaczęli pracować – uroczystość opieki św. Józefa. Był to szczególny znak, że św. Józef zabrał się solidnie do dzieła odbudowy kościoła.
8 maja … Obłóczyny dwóch Sióstr konwersek: Andzi Karwowskiej i Jadzi Kosmaczewskiej. Andzia otrzymała imię Siostry Kolumby a Jadzia Placydy. Na świecie dwie serdeczne koleżanki i przyjaciółki, jakby przeczuwały, że miłość Jezusowa w klasztorze, jeszcze bardziej je połączy. Ogromnie szczęśliwe i zadowolone. Kupiłyśmy duży budynek poza miastem, który Niemcy zaczęli budować na mleczarnię i nie dokończyli. Obecnie magistrat sprzedawał nam ten dom na rozebranie. Śliczna, nowa cegła. Myślimy o budowie klasztoru i dlatego ją kupiłyśmy. Obliczono, że powinno być około 120 tysięcy cegieł. Pieniędzy zawsze brak, a tu trzeba tysiącami płacić w każdą sobotę za rozbiórkę. A ile kłopotu i zmartwienia z przewiezieniem tych cegieł! Wiosna! Czas pracy w polu, nikogo doprosić się nie można do pomocy a należy się śpieszyć, by źli ludzie nie okradali. Po wojnie bardzo wielkie kradzieże. Ludzie zdają się nie pamiętać o 7 przykazaniu Bożym. Panna Alojza wpadła na szczęśliwy pomysł, by wciągnąć w akcję pomocy przy odbudowie kościoła i klasztoru wszystkich bez wyjątku mieszkańców miasta Łomży, nikogo nie wyłączając. Chodziła więc od domu do domu prosząc o ofiarę na cegiełkę odbudowy. Wszystkie zaś instytucje, które posiadały samochody, prosiłyśmy o zwożenie cegły. Nawet żołnierze zwozili nam cegłę. I tak po wielu trudach, chodzeniu i prośbach trwających przeszło dwa miesiące, 120 tysięcy cegły znalazło się na naszym podwórku. Nieraz za jednym samochodem trzeba było chodzić kilkanaście razy, błagać i prosić, ale jakoś przy pomocy Bożej i św. Józefa pokonałyśmy wszystkie trudności. Pierwsze więc cegły na budowę klasztoru to DAR mieszkańców miasta Łomży. Za zebrane pieniądze w Łomży kupiono ją i Łomżyniacy ją zwieźli.
9 czerwiec … W uroczystość Zielonych Świąt nowa radość i wesele w naszym domu – klasztorze. Obłóczyny chórowej postulantki, panny Irki Filipkowskiej. Otrzymała imię zakonne Siostry Cecyli. Oby jej Pan Bóg dał wytrwanie.
29 czerwiec … Znów nasze grono powiększyło się: wstąpiły dwie nowe panienki do postulatu na Siostry konwerski – Marynia Golon i Władzia Drozd z parafii Myszyniec.
Prace przy odbudowie kościoła posuwają się dosyć szybko. Naszym marzeniem i pragnieniem jest, aby w uroczystość Narodzenia Matki Bożej 8 września tegoż roku, jako w 7 rocznicę zburzenia naszego kościoła, odbyło się jego poświęcenie i pierwsza Msza św. Według naszych obliczeń, jeśli św. Józef nie zrzeknie się urzędu kasjera, marzenie powinno stać się faktem. Ludzie jednak i księża śmieją się z naszej naiwności, że za pół roku chcemy odbudować kościół. My jednak tym bardziej zapalamy się w naszym pragnieniu. Wszystkie zakonnice z Przewielebną Matką Ksienią na czele,
z wielkim poświęceniem pracują przy czym która może, aby budowa jak najszybciej postępowała.
Jednocześnie budujemy dom przeznaczony na razie na internat, a w przyszłości na mieszkanie dla służby klasztornej. Na naszym placu na przeciwko nowej stajni, Niemcy wybudowali murowaną szopę na jakiś skład. Z tej szopy robimy dom mieszkalny. Będzie w nim 5 pokoi i korytarz. Pragniemy otworzyć choć niewielki internat, Było to także życzenie Ojca Wizytatora, gdy był u nas w zeszłym roku z wizytą kanoniczną.
16 lipiec … Piętnastolecie poświęcenia Groty. Za pozwoleniem Księdza odbyła się przy Grocie uroczysta Msza św. z kazaniem. Ludzi było bardzo dużo. Łomża bardzo kocha i ceni Matkę Bożą w tej Grocie. Zbierałyśmy na tacę w czasie nabożeństwa na odbudowę kościoła. Zrąb już stoi i blacharze kryją dach.

Grota

Grota Najświętszej Maryi Panny z Laurdes w Łomży.
Fot. Konstanty Niedźwiecki – wieś Baba gmina Łyse

8 sierpnia … Przyjechał Ojciec Wizytator z prywatną wizytą zobaczyć, jak nam idzie budowa. Udzielił nam swych cennych wskazówek tak w materialnych, jak i duchowych sprawach. Sprawdził, czy zalecenia wizyty kanonicznej są zachowane – udzielił na ten temat stosownych rad i upomnień. Żegnamy z żalem, że tak krótko gościł, odjechał 11 sierpnia.
Jeszcze w lipcu Ojciec Wizytator zawiadomił Matkę Ksienię, że zwołuje w Krzeszowie Kapitułę Generalną (na Dolnym Śląsku). W Krzeszowie przebywają obecnie zakonnice ze Lwowa, wysiedlone ze swojego klasztoru przez bolszewików. Czcigodny Ojciec Wizytator powiedział, że Kapituła Generalna koniecznie musi się odbyć, choć wojna nie jest jeszcze zakończona.
Kongragacja nasza nie ma Ksieni Prezeski ani Asystentek. Ojciec Wizytator naznaczył Kapitułę Generalną na dzień 17 września w Krzeszowie.
15 września … Przewielebna Matka Ksieni w towarzystwie Panny Alojzy udały się do Krzeszowa jak delegatki. Po drodze zatrzymały się kilka godzin na Jasnej Górze w Częstochowie, by podziękować Najświętszej Panience za wszystkie łaski otrzymane od Niej w czasie wojny i prosić o dalszą opiekę.
Nareszcie 16 września znalazłyśmy się w Krzeszowie, przepięknym opactwie pobenedyktyńskim. Przed kilku miesiącami przybyły tutaj zakonnice ze Lwowa wysiedlone przez władze bolszewickie i zajęły ten klasztor po Ojcach Benedyktynach narodowości niemieckiej. Benedyktynki lwowskie zajęły go zaraz po wyjeździe Ojców, w stanie zupełnie dobrym. Przepiękny kościół Matki Bożej Łaskawej w stylu barokowym. Klasztor ogromny przeznaczony dla 100 zakonników – okolica przepiękna. Miejsce wymarzone dla odbycia Kapituły Generalnej.
17 wrzesień … Mszą św. o Duchu Świętym rozpoczęto Kapitułę Generalną. Najpierw przystąpiono do obioru Ksieni Prezeski. Jednogłośnie wybrana została Asystentka Matki Ksieni Lwowskiej, Janina Szymańska. Pierwszą Asystentką Przewielebna Matka Ksieni Salezja Terlikiewicz ze Staniątek, drugą – Przewielebna Matka Ksieni Maria Bałazy z Łomży. W dziwnych okolicznościach zebrała się Kapituła Generalna. Trzy klasztory na wygnaniu: Lwów, Nieświerz i Wilno. Dwa zniszczone i spalone na skutek działań wojennych: Łomża i Przemyśl. Jedynie Staniątki bez zmian: całe i na miejscu. Zakonnice ze Lwowa osiedliły się w Krzeszowie na Dolnym Śląsku, z Nieświeża w Świdnicy i Ząbkowicach też na Śląsku. Połowa zakonnic z Wilna osiedliła się w Żarnowcu na Pomorzu, reszta na czele z Przewielebną Matką Ksienią została w Wilnie. Obrady kapitulne trwały 5 dni. Nastrój bardzo miły – zakonnice lwowskie nadzwyczaj gościnnie przyjmowały nas. Zwiedziłyśmy klasztor i kościół. Szczególnie kościół – to arcydzieło sztuki i piękna.
28 wrzesień … Przewielebna Matka Ksieni w towarzystwie swojej Asystentki powróciła do Łomży, do klasztoru.
Ze względu na wyjazd Przewielebnej Matki Ksieni na kapitułę, opóźniło się poświęcenie kościoła. Po powrocie Przewielebna Matka Ksieni zarządziła, aby ceremonia poświęcenia kościoła odbyła się 6 października, w pierwszą niedzielą.
Pragnęłyśmy w ten sposób choć w maleńkiej cząsteczce spłacić dług wdzięczności naszej Niebieskiej Pani i Matce za opiekę nad nami w czasie wojny. Ostatni tydzień przez uroczystością, to okres zdwojonej pracy. Rozesłano zawiadomienia o mającym odbyć się poświęceniu. Tymczasem robotnicy musieli się śpieszyć, gdyż nie skończyli jeszcze koniecznych prac. Najwięcej kłopotu było ze szklarzami i stolarzami. Zdawała się, że nie skończą na wyznaczony dzień. W sobotę z rana jeszcze kończyli. Dopiero po południu zakonnice mogły zabrać się do sprzątania. To znów ludzie ciekawi przychodzili odwiedzać jeszcze nie poświęcony kościół. Dopiero w nocy można było swobodnie pracować przy urządzaniu ołtarzy i sprzątaniu. Tymczasowe ołtarze bardzo skromne, bez ozdób. Na ścianie za ołtarzem powieszono obraz Trójcy Przenajświętszej, ten sam co przed spaleniem kościoła. Wzruszający był to moment, gdy zawieszono ten Obraz! W chwili, gdy miano go podnosić w górę, jakiś człowiek podszedł mówiąc, że jemu należy się to zrobić. Okazało się, że to on w 1939 roku w chwili pożaru wpadł do kościoła i pomagał Pannie Maurze wynosić obrazy i inne rzeczy z kościoła. On zdjął ten obraz i on go teraz powiesił. Całą niemal noc pracowały zakonnice nad przyozdobieniem świątyni Pańskiej.
6 październik … Z rana ulewny deszcz. Pomimo to, zabrało się bardzo dużo ludzi. O godz. 10 z rana rozpoczęła się ceremonia poświęcenia kościoła. Przewielebny Ks. Józef Perkowski, Rektor Seminarium Duchownego w Łomży dokonał ceremonii poświęcenia. Uroczystą Mszę św. odprawił Przewielebny Ojciec Jan Kanty, Gwardian Ojców Kapucynów Łomży. Zakonnice śpiewem brały udział w ceremoniach poświęcenia. I tak przywrócona została świątynia ku czci Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Wrażenie ogromne! Przed kilku miesiącami oglądałyśmy na tym świętym miejscu brzydkość spustoszenia, a teraz Chwałą Pańską, która wśród dymu kadzielnic wznosi się do Tronu Bożego. Po dokonanym poświęceniu zaczęto budować zakrystię. Przed zimą blacharze zdążyli zrobić na niej dach. Otynkowanie i wykonanie drzwi odłożono do wiosny, bo mróz nie pozwolił dalej pracować.

Materiał opracowano na podstawie:
Kronika Panien Benedyktynek Opactwa świętej Trójcy w Łomży (1939-1954).
Autor. S. Alojza Piesiewicz.

Koniec części 13
C.D.N.
Link do 12 części Kroniki Panien Benedyktynek Opactwa Św. Trójcy w Łomży:
http://historialomzy.pl/kronika-panien-benedyktynek-opactwa-swietej-trojcy-w-lomzy-czesc-14/

757 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.