Kronika Panien Benedyktynek Opactwa świętej Trójcy w Łomży. Część 17.

Link do 16 części Kroniki Panien Benedyktynek Opactwa Św. Trójcy w Łomży:
http://historialomzy.pl/kronika-panien-benedyktynek-opactwa-swietej-trojcy-w-lomzy-czesc-16/

ROK 1950
5 styczeń … Do domku, który opuściły Siostry, sprowadził się Wielebny Ksiądz Kanonik Kulbat i objął urząd naszego Kapelana.
8 styczeń … W niedzielę, w uroczystość Przenajświętszej Rodziny, jego Ekscelencja Ks. Biskup, Ordynariusz łomżyński, w towarzystwie Sufragana, Jego Ekscelencji Ks. Biskupa Czesława Rydzewskiego i licznie zgromadzonego duchowieństwa miejscowego, dokonał poświęcenia naszego klasztoru. Uroczystość ta, z powodu wrogo nastawionego do Kościoła rządu, odbyła się bez rozgłosu. Oprócz duchowieństwa prawie nikt z mieszkańców Łomży o tym nie wiedział. Roztropniej było, aby o uroczystości i objęciu budynku przez zakonnice, nikt nie wiedział. Łatwiej dojść do porozumienia już po fakcie, gdyby okazało się, że do własnego domu musiały mieć pozwolenie na wprowadzenie się. Po poświęceniu gmachu, Jego Ekscelencja Ks. Biskup serdecznie do nas przemówił. Zachęcał nas do realizowania ideałów życia monastycznego. Wyraził gorące życzenie, aby klasztor nasz stał się ogniskiem życia liturgicznego diecezji łomżyńskiej. Na zakończenie Jego Ekscelencja wyraził życzenie, abyśmy zabrały się teraz do wykończenia i upiększania wnętrza naszego kościoła. Po skończonej ceremonii poświęcenia i przemowie, obiad w refektarzu dla dostojnych Gości – Księży Biskupów i obecnych Księży. Wszystkich Kapłanów było 24. Najprzewielebniejszy nasz Ojciec Wizytator nie mógł przybyć na tę uroczystość. Przysłał nam tylko list, który ks. Biskup kazał odczytać jednemu z Księży w czasie obiadu.
Oryginał tego listu wklejam na tym miejscu.

Kopia listu Przeora Tynieckiego

Kopia listu Przeora Tynieckiego

Kopia listu Przeora Tynieckiego 2

Kopia listu Przeora Tynieckiego 2

Po uroczystym obiedzie, Nieszpory z błogosławieństwem Najśw. Sakramentu i dziękczynne „Te Deum”.
W zimie przerwano roboty budowlane z powodu braku materiałów i pieniędzy. Zmęczonym i wyczerpanym zakonnicom należy się sprawiedliwie trochę odpoczynku i odprężenia. Tylko stolarz będzie robił konfesjonały i ławki do kościoła.
7 luty … Doroczne rekolekcje. Prowadził je Ksiądz Kanonik Józef Wierzbowski, wielki przyjaciel klasztoru, mąż wielkiej nauki i świątobliwości. Przebywa obecnie w Elblągu – przybył specjalnie do nas na rekolekcje. Przeprowadził je z nami w duchu naprawdę benedyktyńskim – liturgicznym. Codziennie Msza św. śpiewana, Nieszpory z wystawieniem Najśw. Sakramentu, cztery konferencje dziennie na temat życia liturgiczno-monastycznego. Prawdziwa uczta duchowa.
20 luty … Wstawiono do kościoła nowy konfesjonał, wykonany ściśle według projektu wnętrza kościoła zrobionego przez pana inż. J. Sowińskiego.
24 luty … Zmiana urzędów w klasztorze.
Przeoryszą została Panna Teresa, podprzeoryszą Panna Immacula- ta, seniorkami: Panna Alojza i Panna Małgorzata, szafarką Panna Alojza, mistrzynią I chóru Panna Magdalena, II chóru Panna Stanisława, furtianką Panna Gertruda, zakrystianką Panna Magdalena i Panna Małgorzata, lecz po miesiącu Panna Małgorzata została zwolniona z tego urzędu; bibliotekarką, kantorką i refektarką została Panna Edyta, ceremoniarką Panna Alojza, ogrodniczką Panna Kunegunda i Panna Wincenta, westiarką Panna Stanisława, in- firmerką Panna Mechtylda.
10 marzec …. Dokonano przełożenia relikwi świętych do nowych relikwiarzy. Czynności tej, za pozwoleniem Jego Ekscelencji Biskupa Ordynariusza Cz. Falkowskiego, dokonały: Przewielebna Matka Ksieni, Panna Alojza i Panna Magdalena. Relikwie święte do dziś umieszczone były w starych tekturowych, bardzo zniszczonych relikwiarzach. Matka Ksieni kazała zrobić nowe, dębowe i tam je włożono. Protokół dokonania tych czynności znajduje się w jednym z tych relikwiarzy.
marzec … W tym roku i dniu, Matka Ksieni obchodzi 25- lecie swojej profesji zakonnej. Pod koniec tego uroczystego dnia, smutek i zmartwienie w Zgromadzeniu. Przyszło trzech urzędnków ze starostwa łomżyńskiego, by dokonać upaństwowienia naszego majątku i ogrodu. Dokonali bardzo ścisłego spisu naszego inwentarza martwego i żywego oraz ogrodu. Pokazali nam ustawę państwową z dnia 6 III br., że na mocy tej ustawy wszystkie majątki kościelne i klasztorne z wyjątkiem domów mieszkalnych, przechodzą na własność państwa, z dniem jej ogłoszenia. Coraz bardziej naprężone stosunki między państwem a Kościołem. Sytuacja w katolickiej dotąd Polsce wcale nie jest ciekawa. Zanosi się na prześladowanie Kościoła i rozpędzenie klasztorów. Nic więc dziwnego, że smutek i trwoga napełniły nasze serca. Dziś skończyło się na spisie, ale co nam przyniesie jutro?
5 kwiecień … Wielka Środa! Dzień pamiętny wyraźnej pomocy i opieki św. Józefa dla naszego klasztoru. Przed obiadem w czasie Nieszporów przyszło pięciu urzędników na nasze podwórze, wykonać ustawę o upaństwowieniu dóbr kościelnych. Ogród przekazali szkole rolniczej a inwentarz żywy tj. trzy konie, sześć krów i osiemnaście świń także zboże, mieli zabrać dla jakiegoś majątku państwowego w okolicach Łomży. Przyjechali z wozami i samochodem. My miałyśmy zostać w gmachu, który nie jest jeszcze wykończony, bez żadnych środków materialnych do życia. Na nasze prośby i przedstawienia sytuacji, nie zwracali wcale uwagi mówiąc, że mają rozkaz od władz wyższych, likwidacji naszego mienia na rzecz państwa. Przewielebna Matka Ksieni prosiła, by powstrzymali się trochę, aż porozumiemy się ze starostą, lecz nie zastała go. Powiedziano, że przed chwilą wyjechał w teren, to samo okazało się z wice starostą i ze wszystkimi przewodniczącymi i przedstawicielami rządu. Wszyscy gdzieś na tę godzinę wyjechali w teren – z nikim porozumieć się nie można. Niżsi urzędnicy wzruszali tylko ramionami, mówiąc że nic nam pomóc nie mogą. A tu każda chwila zwłoki może być nie do powetowania. Pozostała tylko pomoc św. Józefa, naszego Opiekuna i Ojca, Panna Alojza wracając smutna i bezradna, tym ufniej błagała św. Józefa o pomoc. Matka Ksieni oczekując powrotu Panny Alojzy, nie mniej gorąco modliła się. A tymczasem urzędnicy – wykonawcy ustawy państwowej, dokonawszy ponownego spisu i podziału majętności, mieli zabierać się do ładowania na wozy naszego dobytku; wyszli na uliczkę wyglądać czy , i z czym wróciła Panna Alojza. Ujrzawszy ich, stanowczo oświadczyła, że chociaż nie mogą porozumieć się ze starostą, dziś nie pozwala nic brać, chyba, że mają imiennie do nas skierowane rozporządzenie ministerstwa. W czasie nieobecności Panny Alojzy Matka Ksieni kazała Siostrom pozamykać wszystko na klucze. Zaczęły się targi poza obrębem podwórka gospodarczego. Urzędnicy oświadczyli, że muszą dziś wszystko zabrać. Matka Ksieni z Panną Alojzą mówiły, że dobrowolnie nie oddadzą dobra klasztornego, chyba że otrzymają rozkaz wyższych władz. Urzędnicy ogromnie denerwowali się oporem zakonnic, jeden z nich nawet straszył Pannę Alojzę więzieniem, rozkazywali otworzyć bramy od podwórza i drzwi do stajni, lecz Matka Ksieni stanowczo powiedziała: nie! Odeszli w końcu mówiąc, że niedługo wrócą z milicją i zmuszą nas do otwarcia drzwi do wszystkiego. Jednak nie wrócili. W nocy Panna Alojza pojechała do Warszawy, do ministerstwa wnieść skargę. Nie mogąc osobiście rozmawiać z ministerstwem, złożyła podanie do ministerstwa, prosząc w nim o wyjęcie naszego majątku spod mocy ustawy z dnia 6 III br.
Ostatnie dni Wielkiego Tygodnia spędziłyśmy w wielkim naprężeniu. Zdawało się nam, że lada chwila wtargnie do nas milicja i zagarnie nasze mienie. W Wielką Sobotę po południu odetchnęłyśmy cokolwiek, spodziewałyśmy się bowiem, że w Święta Wielkanocne zostawią nas w spokoju.
10 kwiecień … Drugi dzień świąt. Dowiedziałyśmy się od pewnej pani, że na zebraniu postanowili zabrać nam wszystko przemocą w środę po świętach. W wielkiej tajemnicy doniesiono nam o tym. Postanowiłyśmy jednak ratować się jeszcze. Zaraz w nocy Panna Alojza pojechała do Warszawy do ministerstwa szukać odpowiedzi na podanie z dnia 6. IV. br. a Panna Magdalena do Białegostoku do województwa z prośbą o cofnięcie zarządzenia zabrania nam majątku. W ministerstwie i w województwie otrzymałyśmy przychylną odpowiedź, ale ustną. Pocieszono nas, że sprawa będzie przychylnie załatwiona, ale na piśmie, nie chciano tego potwierdzić.
12 kwiecień … Przewielebna Matka Ksieni i Panna Alojza dostały wezwanie urzędowe do starostwa. Tu starosta w obecności naczelnika urzędu bezpieczeństwa udzielił oddzielnie upomnienia za zachowanie wobec urzędników i przeszkadzanie im w wykonaniu rozporządzenia przyjęcia majątku klasztornego na rzecz państwa. Teraz mówił, że sprawa jest w zawieszeniu do rozstrzygnięcia jej przez ministerstwa, lecz nie wolno nam rozporządzać naszym majątkiem bez zgody starosty. Upomnienie to odbyło się w dość stanowczej formie.
14 kwietnia … Rząd polski zawarł z Episkopatem Polskim „Porozumienie”, na mocy którego Kościół św. w Polsce zyskał pewne prawa i swobodę działania. Mocą tego porozumienia przyznano klasztorom prawo posiadania na własność 5 ha ziemi, dobytku żywego i martwego oraz zabudowań gospodarczych. Odetchnęłyśmy cokolwiek, gdyż nasz majątek na mocy tego porozumienia nie podlegał przejęciu na własność państwa. W dalszym ciągu praca przy budowie. Siostry wyjeżdżają na kwesty. Kwestuje się przeważnie przy kościołach w czasie odpustów parafialnych. Pracuje stolarz, robi do kościoła ławki i konfesjonały. Mamy sporo dębowych desek, te w pierwszym rzędzie chciano zabrać na własność państwa. Chcąc, je ocalić, zaraz po pierwszym spisie, przeniosłyśmy je do klasztoru i stolarz pociął je na meble do klasztoru i do kościoła. Pracuje i murarz, robiąc tynki i posadzki.
Zakonnice kwestują przy kościołach. Wyjeżdżają po dwie na odpusty parafialne. Kwestują przy stoliczkach przed drzwiami kościelnymi. Księża Proboszczowie z ambony ogłaszają ludziom cel przybycia zakonnic i wierni składają na tacę większe lub mniejsze ofiary. Innej kwesty urządzić nie wolno. Chodzenie za kwestą po domach zabronione jest ustawą państwową.
Wykonany w tym roku ołtarz Matki Bożej został 1 maja ustawiony. Zrobiony z piaskowca, według nowego projektu. W czerwcu codzienne nabożeństwo ku czci Najśw. Serca Pana Jezusa z wystawieniem Najświętszego Sakramentu.
W pierwszych dniach czerwca zmiana ustroju władz cywilnych. Starostwa zniesione a na ich miejsce powstały Prezydia Powiatowej Rady Narodowej. Rządzi naród, nie jednostka. Otóż na pierwszym zebraniu takiego Prezydium postanowiono wziąć żywy inwentarz.
9 czerwiec … Z rana zajechało na nasze podwórko gospodarcze kilka samochodów ciężarowych z ludźmi do ładowania naszego dobytku. Siostry natychmiast pozamykały drzwi na klucz od stajni i podwórza wewnętrznego. Zapytani przez Pannę Alojzę czego sobie życzą, odpowiedzieli hardo, że mają rozkaz od Przewodniczącego Prezydium zaraz przejąć nasz inwentarz żywy i martwy na własność państwa. Przyszła w tym czasie Matka Ksieni i oświadczyła, że nie odda, chyba że pokażą imienne, na nas wystawione rozporządzenie ministerstwa. Delegaci w sposób bardzo niegrzeczny kazali sobie otworzyć podwórze i stajnię. Dostali na to odpowiedź, że muszą zaczekać aż porozumiemy się z Jego Ekscelencją, Ks. Biskupem i Przewodniczącym Prezydium. Postawiwszy przy drzwiach zamkniętych jedną z zakonnic, dając jej zakaz otworzenia, udała się Matka Ksieni z Panną Alojzą po radę do Księdza Biskupa. Po ich odejściu delegaci ze złości uderzyli w bramę, domagając się natychmiastowego otwarcia. Pilnująca bramy zakonnica prosiła ich o cierpliwość, aż do powrotu Matki Ksieni. Ksiądz Biskup powiedział, że czynią ten napad wbrew „Porozumieniu” Kościoła z państwem; że jest to samowolny wybryk miejscowych władz. Zrobił nam na prędce odpis aneksu „Porozumienia” i kazał to przeczytać.
Matka Ksieni wróciła z tym odpisem do domu, a Panna Alojza poszła do Przewodniczącego Prezydium, domagając się cofnięcia z naszego terenu samochodów, przedstawiając mu, że na mocy „Porozumienia” nie mają prawa nam nic zabrać, ponieważ majątek nasz nie ma 5 ha ziemi, nie podlega więc przejęciu. Przewielebna Matka odczytała delegatom odpis z „Porozumienia” i speszyła ich. Udali się więc do przewodniczącego z zapytaniem co mają czynić? Przewodniczący poinformowany już przez Pannę Alojzę po naradzeniu się ze swoimi, kazał cofnąć samochody z naszego terenu. I tak, dzięki opiece św. Józefa, którego Siostry nieustannie błagały, gdy Matka Ksieni z Panną Alojzą rozmawiały z delegatami, ocalało nasze mienie.
11 czerwiec … Panna Alojza pojechała do Białegostoku do Wojewódzkiej Rady Narodowej z podaniem i zażaleniem na miejscowe władze. Naczelnik wysłuchawszy, obiecał za kilka dni przyjechać do Łomży i na miejscu zapoznać się ze sprawą. Nowe pismo posłano do Warszawy do ministerstwa. Dziwnie się obecnie załatwia te sprawy. Na żadne podanie nie ma odpowiedzi, a miejscowe władze robią, co im się podoba.
15 czerwiec … Z województwa przybyła komisja rozpatrzyć nasze sprawy. Obejrzeli ogród, cały teren i nie wchodząc za klauzurę, odeszli bez słowa, mówiąc że nas zawiadomią potem. 1 znowu szarpanie nerwów z powodu niepewności jutra.
6 lipiec … Otrzymałyśmy z Prezydium Rady Narodowej w Łomży pismo informujące nas, że łąka nasza na Jednaczewie przeszła na własność państwa. Nie pozwolono nam nawet zabrać skoszonego i wysuszonego siana. W tym miesiącu wstawiono do kościoła nowe, dębowe ławki i położono terakotę na dolnym korytarzu od chóru. Pomimo tylu trudności, przykrości i niepewności robimy wszystko co można. Mają nam z takim trudem zdobyte deski dębowe zabrać, to staramy się wyrobić je na meble do kościoła i do chóru. Potem niech się dzieje Wola Boga.
Wielkie mamy utrapienie z wodą. Padają obfite deszcze. Nasza studnia drenażowa w piwnicy zawsze pełna. Całymi godzinami muszą Siostry wypompowywać wodę, żeby nie zalała nam piwnic. Od tej pracy ustają ręce, bo nawet w nocy nie ma odpoczynku., Kochana nasza Panna Gertruda kwestuje w Łodzi, gdzie kupiła nam pompę z motorem do pompowania siłą elektryczną. Po ustawieniu jej, Siostry odetchnęły. Szkoda, że tak późno pompa ta przyszła – kilka Sióstr prawie już ręce straciło tym pompowaniem.
10 sierpień … Otrzymałyśmy pismo z województwa zabraniające prowadzić nam internat dla dziewcząt.
12 sierpień … Znów komisja delegowana przez Prezydium Powiatowej Rady Narodowej przyszła przejąć nasz internat. Przy okazji przejęcia internatu, przejęli protokołem 3/4 ogrodu, stodołę, budynki mieszkalne internatu, budynek mieszkalny obsługi klasztornej i pozostałą po budowie cegłę. Znów nowe pisma i podania bez żadnej odpowiedzi. Wysłałyśmy nawet prośbę do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Bolesława Bieruta. Na nią otrzymałyśmy odpowiedź, że pismo nasze zostanie przesłane do Ministerstwa Wyznań. Tam, gdzie już kilka naszych podań leży bez odpowiedzi.
1 wrzesień … Przywieziono do naszego internatu 35 uczniów z państwowym wychowawcą. Koniecznie chciano zabrać dom, w którym mieszka nasza obsługa, lecz nikt nie odważył się wyrzucać rzeczy naszych pracowników i tak dom ten został przy nas.
1 września wstąpiła do klasztoru Alinka Liszewska jako kandydatka na zakonnicę chórową.
10 wrzesień … Zmarła po krótkiej, bo tylko tygodniowej chorobie Panna Benedykta Grochowska. Zakonnica ta miała 78 lat życia. Cierpiała już od kilku lat na wątrobę, lecz chodziła i pracowala prawie do ostatka. Miała wielki talent do składania wiązanek i bukietów, czym była dla klasztoru bardzo pożyteczna. Dużo się u nas sprzedaje kwiatów a śp. Panna Benedykta umiała je bardzo gustownie układać. Przeżyła długie lata w zakonie, jako cicha pracownica w Domu Pańskim. Przez kilka lat pełniła urząd Ksieni. W roku 1922 złożyła rezygnację z tego urzędu; zniosła to bardzo spokojnie i oddała się cichej pracy z pokorą i miłością dla dobra Konwentu. Odznaczała się cichością i pokorą oraz miłością bliźniego. Bardzo pobożna, długie godziny spędzała w chórze. Szczególna miłośnica postów. Czterdziestodniowy post zawsze wiernie zachowała; nie jadała tłuszczów. Cierpiała w życiu wiele, ale w cichości. Do końca życia oddana skromnej, pokornej pracy, odeszła prawie niespodziewanie po nagrodę do Pana. Niech odpoczywa w pokoju!
23 wrzesień … Wstąpiła do klasztoru Andzia Łada, kandydatka na Siostrę II chóru.
Praca przy wypiekaniu opłatków. Dużo zamówień. Kupiłyśmy nową maszynę do wypieku. W tym roku z kwesty Panny Gertrudy spłacone zostały długi zaciągnięte na centralne ogrzewanie. Pewnego dnia w listopadzie dyrektor szkoły, któremu przekazano część naszego ogrodu, przysłał ludzi, aby zaorali nasz ogród. Przewielebna Matka wyszła i nie pozwoliła im orać, mówiąc że to nasz ogród. Odeszli spokojnie.
17 listopad … Wstąpiła do postulatu chórowego Marysia Wesołowska, rodzona siostra Siostry Wizenny. Panienka ta od kilkunastu lat marzy o klasztorze. W tym roku po otrzymaniu matury, miała zaraz wstąpić, lecz władze szkolne zaangażowały ją do pracy państwowej na trzy lata. Jakoś jednak udało się jej uzyskać roczny urlop – może zapomną o niej
Z radością i szczęściem rozpoczęła długo oczekiwane życie zakonne. W klasztorze naszym życie płynie normalnie.
Przewielebny Ks. Kulbat z całym poświęceniem i oddaniem pełni urząd Kapelana. Codziennie mamy Mszę św. recytowaną lub śpiewaną, zależnie od godności świąt, dwa razy na tydzień wykład katechizmu i prawa kanonicznego. W październiku codziennie Różaniec św. z wystawieniem Najśw. Sakramentu. Spowiedź na każde żądanie zakonnicy. Niech Bóg za wszystko będzie uwielbiony!
Kwest coraz mniej, bo roboty budowlane umniejszają się, a na utrzymanie wystarcza nam praca własnych rąk.
6 grudzień … Nowym krzyżykiem nawiedził nas Pan Jezus. Panna Mechtylda złamała nogę. Pojechała na wieś z opłatkami, kwestując w ten sposób nie zauważyła w pewnym domu piwnicy i wpadła do niej. Nieszczęśliwą przywiozło pogotowie do szpitala w Łomży. Bardzo fatalne złamanie, powyżej kolana. Musi kilka tygodni leżeć na wyciągu. Po kilku dniach przywieziono ją jednak ze szpitala do klasztoru ze względu na koszta oraz zapewnienie chorej duchowej opieki.

Materiał opracowano na podstawie:
Kronika Panien Benedyktynek Opactwa świętej Trójcy w Łomży (1939-1954).
Autor. S. Alojza Piesiewicz.

Koniec części 17.

C.d.n.

Redakcja Serwisu.

Link do 18 części Kroniki Panien Benedyktynek Opactwa Św. Trójcy w Łomży:
http://historialomzy.pl/kronika-panien-benedyktynek-opactwa-swietej-trojcy-w-lomzy-czesc-18/

952 Ogólnie 2 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.