Leon Rzeczniowski. Dawna i teraźniejsza Łomża XI

80

Z A M E K  W  Ł O M Ż Y  K S I Ą Ż Ą T  M A Z O W I E C K I C H

                                              I

DOMNIEMANY DRUGI ZAMEK – KRÓLOWEJ BONY

Cała dawna historya Łomży potwierdza istnienie tu od dawnych bardzo czasów zamku Książąt Mazowieckich, który, po wcieleniu całego Mazowsza do Korony, przeszedł na własność Monarchów Polskich, i służył za czasowe ich mieszkanie. Ciekawe bez wątpienia byłyby dzieje tego zamku — nie mając do nich pod ręką materyałów, muszę poprzestać na niektórych objaśnieniach, udzielonych mi przez starych mieszkańców Łomży.

Wedługich świadectwa, zamek ks. Mazowieckich miał stać w miejscu, na którem obecnie znajduje się bóżnica i murowany przyszkółek żydowski. Zamek ten, nie wiadomo, kiedy, zamienił się w gruzy. Z gruzów jego, jakie widzieć jeszcze można było przed 40 laty, pamiętający owe czasy wnoszą, że zamek był obszerny. Korpus jego zwrócony był do rzeki; przy korpusie prawdopodobnie stały dwa pawilony.

81

Zamek, a może nawet i miasto były zaopatrzone w wodociągi.

W aktach lustracyjnych z 16 wieku wyczytałem wiadomość o rurach miejskich, a kopiący fundamenta na kamienice w starym rynku, na początku bieżącego stólecia, natrafiali na kanały podziemne, z których obficie wydobywała się woda. Z murów zamku jedna tylko część, nazwana Skarbcem, przetrwała do 1824 roku. Skarbiec mieścił w sobie archiwum akt dawnych ziemi: Łomżyńskiej, Wizkiej i samego miasta *), murowany, bez piętra, był dosyć obszerny, zawierał jedne salę ze sklepieniem murowanym i po­sadzką ceglaną, miał okna maleńkie okratowane, i drzwi wielkie żelazne **). W r. 1824 Skarbiec rzeczony został rozebrany, a wszytkie w nim będące akta oddano jednemu z Rejentów, a następnie przeniesiono je do gmachu Trybunalskiego, gdzie dotąd zostają pod opieką i zarządem oddzielnego archiwisty, P. Łoszewskiego. W tym to archiwum z całą uprzejmością pozwolono mi przejrzeć akta. Pan zaś Łoszewski i jego pomocnik w odszukiwaniu i czytaniu pomocy swojej najchętniej mi udzielali. Archiwum dawnych akt Polskich utrzymywane jest w należytym porządku.

– – – – – – – –

*) Akta miejskie, rachowały się od roku 1570.

**) Wiadomość o zamku i starożytnym ratuszu miałem sobie łaskawieudzieloną od p. Grekowskiego, Sędziego Trybunale Łomżyńskiego, jako od naocznego   świadka tych dawnych zabytków.

 82

Wracając się do zamku, powiedzieć wypada, że jak z gruzów i śladów wnosić mogli starzy mieszkańcy, był obszerny, zajmował całe wzgórze, na którym jeszcze około 1820 r. widoczne były ślady ogrodu zamkowego, urządzonego w tarassy.

W miejscu należącym do territorium zamkowego, a mianowicie: pomiędzy teraźniejszym przyszkółkiem. żydowskim a kościołem PP. Benedyktynek, stała, jak pamiętają starzy mieszkańcy tutejsi, karczma wielka, zwana starościńską.

Teraz na próżno ciekawy badacz przeszłości i miłośnik pamiątek krajowych szukałby śladów zamku książąt i królów.

Z tem wszystkiem, ktokolwiek stanie na miejscu owego znikłego oddawna zamku, i spojrzy z tej najwyższej wyniosłości miasta na tulące się nizko pod tąż górą domy, na piękną, Narew, u podnóża płynącą, i na cały prześliczny krajobraz, ozdobiony kobiercem łąk i składający się ze wzgórz, pokrytych rozmaitem zbożem, z gajów i wiosek; ten, gdyby nie miał żadnego pewnego świadectwa, musiałby się domyśleć istnienia w tern uroczem miejscu siedziby tych, co niegdyś panowali nad krajem.

W Szurze, o paręset kroków dalej na wschód od śladów znikłego w końcu przeszłego wieku kościoła Śgo Wawrzyńca, nad samą doliną Narwi, na wzgórzu, niższym od przyległych wzgórz, znajduje się

 83

najwyraźniejszy okop. Okop ten, prawdopodobnie odnoszący się do czasu wojen Szwedzkich, gmin nazywa górą Królowej Bony, i do miejsca tego przywiązuje wiele fantastycznych podań i powieści o tejże królowej.

Zwiedzając to miejsce, wdawałem się w rozmowę z wieśniakami, i nasłuchałem się nie mało cudownych powieści o tej górze zaklętej. Lubo wewnątrz okopów, oprócz małego wzniesienia ziemi i nierówności w środku, ani jednego kamienia, ani kawałka cegły nie dostrzegłem, z czegoby można wnosić o jakichkolwiek murach w tern miejscu; lud wszakże uporczywie obstaje przy tem, że tam stał zamek Królowej Bony, który w wiekach, kiedy jak gmin sądzi, słowo w czyn się zamieniało, na zaklęcie przez matkę Królewny, opierającej się jej wyjazdowi, z dwoma kadziami, napełnionemi złotem, i z piękną królewną cały zapadł się w ziemię. Przed kilkudziesięcią jeszcze laty, wyobraźnia ludu (mówię wyobraźnia, gdyż bano się do środka zbliżać) widziała drzwi żelazne w środku tych okopów, a na nich leżący ogromny kamień.

Lud dziś jeszcze silnie temu wierzy, że zły duch pilnuje zapadłych w ziemię skarbów, i że nie ma siły, któraby takowe wydobyć z niej mogła. Mówiła mi wiejska kobieta z całą powagą i pewnością, że dopiero w dzień sądu ostatecznego wyjdzie z wiekowego ukrycia zaklęta Kró­lewna, i odkryją się skarby.

 84

Na dowód panowania złego ducha w tej górze, utrzymują powszechnie, że, ile razy ludzie kusili się o zrzucenie kamienia, przyciskającego wchód do zapadłego zamku, i na dzień go odwalali, tyle razy zrzucony na dół kamień złe niewidzialne w nocy na górę wtaczało. Nareszcie przyszła kreska na Maty-ska, i kamień rzucony zamuliła woda.

Podania i powieści o tym zamku są, rozmaite i tak z sobą poplątane, iż z nich trudno utworzyć ja­ką, całość. Widać liczne pokolenia składały się na ich utworzenie.

Przytoczymy prócz powyższych powieści, a raczej legend, kilka jeszcze innych. I tak, na górze, zwanej Królową Boną, mieszkała Królowa, a na przeciwległych wzgórzach, zamykających dolinę, gdzie teraz wieś Kalinowo, wśród lasów, była druga, podobna do pierwszej góra, i na niej znajdował się zamek brata (raczej może syna) Królowej. Siostra z bratem żyła w największej niezgodzie. Razu jednego kazała przywiązać go do dzikiego konia, który, unosząc Króla po górach i lasach, groził mu co chwila śmiercią, aż w przyległej wsi Sie­mieniu odważny wieśniak, zatrzymawszy konia, oswobodził Króla, i za ten czyn nagrodzony został przez niego dyplomem szlacheckim.

Inne znowu podanie mówi, że w zamku Królowej Bony rożne cuda się działy. Królewna miała zwyczaj przywoływać wiejskie dziewczęta do

 85

posług; przywołanym kazała zamiatać pokoje, a śmiecie z nich wynosić pod zastrzeżeniem, ażeby się nie oglądały. Te, co słuchały ostrzeżenia, za przyjściem do domów wysypywały z fartuszków pieniądze, te zaś, co się poza siebie oglądały, w miejsce śmieci, znajdowały żaby i węże. Bez wątpienia, więcej jeszcze krąży legend i powieści o tym domniemanym zamku, w których zawsze głównym bohaterem jest Bona

Zestawiwszy to wszystko, co wyobraźnia ludu utworzyła z życiem Bony, nie można dostrzedz w takowych podaniach tła historycznego.

Bona, 39 lat przebywając w Polsce, w miarę tego, jak się mąż jej, Zygmunt I, coraz bardziej starzał i niedołężniał, coraz więcej nabierała wpły­wu do rządów państwa, a gdy tron po Zygmuncie I

przeszedł na jej jedynaka, Zygmunta Augusta, przyzwyczajona od dzieciństwa do panowania,
naprzód wdziękami, potem nauką i rozumem, a następnie przewagą, jaką umiała wywrzeć na umysł męża, steru rządu nie chciała wypuścić ze swej ręki; ztąd to musiały rodzić się różne intrygi, gdy Zygmunt August nie pozwalał matce mieszać się do rządów kraju. Bona była chciwa panowania i bogactw, w środkach nie przebierająca, obcych obyczajów, gwałtownego charakteru, pod wpływem Włochów, ją otaczających, tak się dała poczuć całemu narodowi, a raczej w takich czarnych

86

kolorach została przez wielu, historyków odmalowana, że jeszcze i teraz gdy mowa o Bonie, intryga, trucizna, czary i t. p. stają wyobraźni, jakoby dla oznaczenia charakterystyki kobiety, co zpod Włoskiego nieba miała wszystko złe przenieść na naszą, ziemię. Dziś jednak, dzięki krytyce historycznej i bezstronnemu na dzieje poglądowi, coraz więcej wychodzi na jaw jasna strona tej rozumnej kobiety, która wielce dbałą była o znaczenie domu panującego, a znakomitego wpływu swego używała na dobro kraju, dbając o najlepszy zarząd bardzo licznych dóbr swoich po całej Polsce, szafując hojnie nadanem sobie prawem udzielania przywilejów miastom, zakładając kościoły i szpitale, i szerząc obrządek łaciński na Rusi przez fundacye tam katolickich kościołów *). — Jej zatem rozum i dobra dążność były widoczne. Lecz, niestety, zbyt późno historya oceniać poczęła jej zasługi.

Cały naród wie i mówi o Bonie, jako o tej. która złupieniem kraju i wywiezieniem z niego skarbów wszystkie poprzednie swoje zasługi zatarła, gmin zaś, który zawsze chętnie podawał ucha rzeczom nadzwyczajnym, który głęboko wrażał w umysł i wyobraźnię, co jego pojęcie przewyższało, zapisał sobie w pamięci na wieczne czasy Bonę, i do każdego poparte temże

– – – – – – – – –

*) Obacz „biografia Bony” przez Juliana Bartoszewicza   w  Encyklopedii Olgerblanda

87

zamku, zwaliska, okopu podania swoje o niej jak przywiązywał, tak jeszcze i dotąd przywiązuje.

Po wygaśnięciu linii Konradowej udzielnych książąt Mazowieckich, ze śmiercią Janusza i Stanisława 1526 r., całe Mazowsze, wcielone do korony, tytułem oprawy, ze wszystkiemi zamkami i miastami dostało się Bonie, i w niem to, od śmierci męża aż do ostatnich prawie czasów swojej w Polsce bytności, przesiedziała. W Warszawie miała siedzibę, ale i Łomża musiała jej być znaną, może nawet i jakiś czas w niej mieszkała, do czego i piękność miasta i obszerność zamku mogły ją nakłaniać. W czasie ulubionych przez nią łowów, mogła szukać wytchnienia na owem miejscu, zwanem Królową Boną, a może i jakiś letni kazała sobie w tej stronie wystawić zameczek (willę), który, gdy przez czas zniszczał, a Królowa wywiozła niezmierne skarby z kraju, które już nigdy do niego nie wrócą, lud utworzył sobie powieść o zapadłym zamku i zaginionych w nim na zawsze kadziach pełnych złota.

W owem znowu podaniu, iż Bona niezgodnie żyła z bratem, ukrywać się może, pod szatą fantazyi ludowej, ta prawda historyczna, że nie mogła zgodzić się z synem, którego podanie przemieniło w brata. Wyjazd Bony do Włoch nastąpił z zamku Chęcińskiego, a zatem przypuszczenie, że Bona w tutejszym zamku gromadziła wielkie skarby, z któremi wyjechała do Włoch,

 88

a Wilga Starosta Ostrołęcki (Ostrołęka 5 mil od Łomży) miał sobie poruczone przeprowadzenie 24 poszóstnyeh wozów, napełnionych złotem, srebrem i drogiemi kamieniami, niczem nie daje się stwierdzić. Co się tyczy Wilgi, nie trzeba sądzić, żeby miał mieszkać w Ostrołęce. Wiadomo bowiem, że dygnitarze i szlachta polska otrzymywali często liczne starostwa, które się im dawały, jako wynagrodzenie przez Królów, a w których oni bynajmniej nie mieszkali, tylko ciągnęli z nich korzyści.

Opracował Jerzy Smurzyński. Współpraca Henryk Sierzputowski

Część X
http://historialomzy.pl/leon-rzeczniowski-dawna-i-terazniejsza-lomza-x/

Część XII
http://historialomzy.pl/leon-rzeczniowski-dawna-i-terazniejsza-lomza-xii/

1196 Ogólnie 2 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.