Moje harcerskie wspomnienia… i nie tylko (1)

Moje harcerskie wspomnienia…

i nie tylko (1)

Z harcerstwem, a właściwie z harcerzami zetknąłem się po raz pierwszy latem w 1948 r. Podziwiałem wtedy przemarsze harcerek i harcerzy ulicami Łomży z okazji świąt państwowych i religijnych. Na ich czele dziarskim krokiem szedł w sutannie i w czapce harcerskiej ksiądz prefekt Bolesław Dobkowski, którego uważałem za kapelana harcerzy. Mieszkałem przy ul. Dwornej nr 15 (obecnie 37) prawie naprzeciwko Szkoły Powszechnej nr 6 im. Królowej Jadwigi, którą dalej nazywam „szóstką”. W szkole tej uczyłem się latach szkolnych 1947 – 1949 w pierwszej i drugiej klasie. Od starszych kolegów Kazimierza Chróścielewskiego z Olsztyna i Janusza Wszeborowskiego z Kanady wiem, że byli harcerzami w drużynie imienia księcia Józefa Poniatowskiego. Drużyna ich liczyła ponad 40 harcerzy, nie tylko uczniów szóstki. Drużynowym był Waldemar Sołtys, uczeń Liceum Przemysłu Drzewnego.

Nie pamiętam, czyw szóstce była drużyna (gromada) ) zuchowa. W drugiej klasie bardzo lubiana nasza nauczycielka i wychowawczyni Adela Modzelewska opowiadała nam o zuchach i ich odznakę w kształcie głowy wilczka. Z zapartym tchem słuchaliśmy fragmentów z Pierwszej Księgi Dżungli R. Kiplinga, opisujące losy hinduskiego chłopca Mowgli’ego przygarniętego przez wilczą rodzinę. Niezwykłe jego przygody stały się wzorem dla chłopców w wieku 7-11 z organizacji wilcząt sir Roberta Baden Powella, twórcy światowego skautingu. Na lekcjach śpiewu nasza pani nauczyła nas świetnej zuchowej piosenki, której słowa napisał Aleksander Kamiński. Wesół i śmiały, dzielny, choć mały, oto jest chłopak zuch. … W mieście, w polu, czy w lesie, śpiewa i śmieje się, oto jest chłopak zuch.

W końcu czerwca 1949 r. przedstawiciel ZHP omówił zmiany w harcerstwie, które obowiązywać miały po wakacjach. Z niepokojem młodzież harcerska przyjęła, że nie będzie mogła nosić lilijek i krzyży harcerskich, które zastąpić miała odznaka harcerska. Obowiązywać miał też nowy strój organizacyjny, salut i pozdrowienie harcerskie. Zaczęto z bibliotek szkol­nych i publicznych usuwać pisma, broszury i książki o tematyce skautowej i harcerskiej. Wtedy z makulatury wyciągnąłem pierwsze powojenne wydanie książki Aleksandra Kamińskiego „ Kamienie na szaniec”. Książka ta wywarła ogromny wpław na mnie i kilku moich kolegów z niepodległościowej organizacji „Młodzi Patrioci Polscy”. Wzorem dla nas byli najmłodsi harcerze z Szarych Szeregów, tj. „Zawiszacy”, których akcje małego sabotażu usiłowaliśmy naśladować. Ale to temat na inne opracowanie.

Po wakacjach, gdy szóstka została świecką szkołą im. Towarzystwa Przyjaciół Dzieci (TPD), uczę się w Szkole Podstawnej nr 2. Jest to Szkoła Ćwiczeń dla Liceum Pedagogicznego w Łomży, dlatego nazywana jest Szkołą Ćwiczeń lub „ćwiczeniówką”. Do 1959 r. zajmowała ona II piętro w budynku szóstki. Opiekunką szkolnej organizacji harcerskiej była nauczycielka Kazimiera Modzelewska, siostra Adeli Modzelewskiej naszej pani z szóstki. Obie panie radziły nam, byśmy wstępowali do ZHP za zgodą rodziców i … gdy poznamy nowe prawo i przyrzeczenia harcerskie.

Od 1 czerwca 1950 r. zmieniono prawo harcerskie, które bez wypunktowania brzmiało: następująco: Harcerz kocha Polskę Ludową i służy jej całym swym życiem. Harcerz w szeregach postępowej młodzieży świata walczy o pokój i wolność narodów. Harcerz szanuje ludzi pracy i uczy się od nich. Harcerz dobrze się uczy. Harcerz poznaje życie przyrody i uczy się gospodarować jej siłami. Harcerz zaprawia siły do pracy i obrony kraju. Harcerz jest dobrym kolegę i niezawodnym towarzyszem pracy. Harcerz dba o honor swej organizacji. Harcerz przygotowuje się do pracy w szeregach Związku Młodzieży Polskiej.

Tekst ten z komentarzem opublikował ogólnopolski dziennik „Świat Młodych” (nr 21- 22), wydawany przez Zarząd Główny Związku Młodzieży Polskiej. Z okazji obchodzonego po raz pierwszy Międzynarodowego Dnia Dziecka od 1 do 3 czerwca 1950 r., wszyscy harcerze i harcerki zbiorowo składali nowe przyrzeczenie wg następującej roty:

Przyrzekam uroczyście wobec kolegów i Narodu Polskiego, uczyć się i pracować dla dobra Ojczyzny, i sprawy socjalizmu. Przyrzekam wiernie przestrzegać Prawa Harcerskiego, całym sercem zawsze i wszędzie służyć Polsce Ludowej.

Do organizacji harcerskiej (OH ZMP) wstąpiłem we wrześniu 1951 r. Organizacja ta zrzeszała ponad 700 tysięcy członków, głównie młodzież ze szkół w miastach. Do tej masowej organizacji dziecięcej należeć mogły dzieci robotników, chłopów i pracującej inteligencji w wieku od 9 do 14. Chociaż struktura, program i metodyka pracy OH ZMP wzorowana była na radzieckiej organizacji pionierskiej, nie było w niej miejsca dla uczniów w wieku 7-9 lat .W ZSRR byli oni zrzeszeni w dziecięcej „oktiabriatie” (po polsku październiczki).

OH ZMP działała wyłącznie w szkołach podstawowych na zasadach określonych w zarządzeniu Ministra Oświaty z 6 IX 1950 r. w sprawie wprowadzenia instrukcji o organizacji harcerstwa w szkołach ogólnokształcących (Dziennik Urzędowy Ministerstwa Oświaty nr 17, poz. 220).

Organizacja harcerska w Szkole Ćwiczeń składała się z 6 zastępów, w skład których wchodziły wszystkie klasy z wyjątkiem klasy pierwszej. Zastęp składał się z kilku ogniw. W każdym ogniwie było od 6 do 10 harcerzy lub harcerek. W skład rady drużyny wchodzili ogniwowi oraz 5 – 7 członków wybieranych przez całą drużynę. Przewodniczącymi rady drużyny w latach szkolnych były: Jadwiga Boguska (1950/1951), Jadwiga Obrycka (1952/1953) i chyba Urszula Parczewska (1953/1955).

W pracach rady drużyny brał udział przewodnik Tadeusz Linda, będący nauczycielem od 1 VII 1950 r. do 15 V 1953 r. Zgodnie z zarządzaniem Ministra Oświaty z 6 IX 1950 r. organizował on i kierował całokształtem pracy harcerskiej w naszej drużynie. Myślę, że należała ona do przodujących drużyn w Łomży, jako pierwsza bowiem otrzymała 30 kwietnia 1952 r. swój sztandar. W kronice Szkoły Ćwiczeń zachowało się kilka zdjęć z tej uroczystości. Na jednym z nich od lewej stoją: Jan Siemiński – kierownik Szkoły, w środku ze sztandarem, – Wacław Jakubowski Przewodniczący Zarządu Powiatowego ZMP w Łomży, po prawej – Tadeusz Linda.

Następnego dnia poczet sztandarowy z chorążym Andrzejem Rogowskim brał udział w tradycyjnym 1- majowym pochodzie w Łomży. W czołówce pochodu maszerowali dobosze i trębacze – sygnaliści, w większości uczniowie z naszej szkoły. Wśród grających na werblach rozpoznałem Romka Kleczka i Janka Zielińskiego, na fanfarach (długich sygnałówkach) – Heńka Nowaka i Staśka Ogrodnika. Przy werblach i sygnałówkach podwieszone były „ płomienie” z wyhaftowaną nową harcerską odznaką „czuwajką” i hasłem: W Nauce, Pracy i Walce – Czuwaj.

Od początku roku szkolnego przygotowujemy się do Zlotu Młodych Przodowników i Budowniczych Polski Ludowej. Ma się on odbyć Warszawie w dniach 20 – 22 lipca 1952 r. Podczas Zlotu zaplanowano otwarcie Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej (MDM) i Placu Konstytucji, na cześć pierwszej Konstytucji PRL, która miała być uchwalona właśnie 22 lipca 1952 r. . W ramach „Harcerskiego czynu zlotowego” współzawodniczymy w nauce i pracy społecznej, zbieramy makulaturę i odpadki użytkowe, zdobywamy odznakę sportową „Bądź Sprawny do Pracy i Obrony” (BSPO). W połowie lipca byłem po raz pierwszy na kilkudniowym harcerskim biwaku. Z wypchanymi pleckami maszerowaliśmy z Domu Harcerza do obozowiska w Zosinie za Starą Łomżą. Komendantem obozu dla harcerzy był Waldemar Pyłkowski, którego wspierali Waldemar Sołtys i Sylweriusz Załęski. Harcerki biwakowały chyba w pobliskim Siemieniu nad Narwią. Pamiętam, że nie udał nam nocny podchód do ich obozu, rozszalała się bowiem groźna burza z tzw. oberwaniem chmury. Pod koniec biwaku uczestniczyliśmy w kilkukilometrowym biegu patrolowym. Liczył się czas i punkty w kilku konkurencjach. Niektóre z nich wymagały przysłowiowej krzepy, dlatego nie udało mi się być w czołowej grupie. Wśród nas najlepszy był Wiesiek Wawrzyniak ze Szkoły Podstawowej nr 3. Nagrodą dla najlepszej trójki był wyjazd do Warszawy na główne uroczystości Zlotu Młodych Przodowników i Budowniczych Polski Ludowej.

Dzięki Polskiej Kronice Filmowej (PKF) oraz dokumentalnym filmom: Ślubujemy i Harcerze na Zlocie dokładnie oglądać można było przebieg Zlotu w Warszawie. 43 minutowy film Ślubujemy to drugi polski barwny film dokumentalny. Pomimo propagandowego stylu oba filmy oglądałem niedawno z uwagą i dużym zainteresowaniem. Zauważyłem, że na Zlocie nie było pionierów i komsomolców ze Związku Radzieckiego. Widoczni natomiast byli pionierzy z NRD i delegacja pionierów Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, którzy przebywali wówczas w polskich domach dziecka. Myślę, że warto też obejrzeć film fabularny z 1981 r. pt. „Dreszcze” w reżyserii Wojciecha Marczewskiego. Akcja filmu toczy się w 1955 r. Trzynastoletni Tomek Żukowski (Tomasz Hudziec) po aresztowaniu ojca wyjeżdża na kurs OH ZMP, podczas którego zakochuje się w starszej od niego druhnie. Na wiosnę 1956 r. ojciec Tomka opuszcza więzienie, ale już nie potrafi znaleźć wspólnego języka z synem. Zdaniem krytyków film jest dobrą lekcją historii i psychologii. Można to ocenić samemu, film bowiem jest umieszczony na portalu http://youtu.be/vEJ7SOysMG0

Zdziwiło mnie, że w I tomie „Harcerstwo Łomżyńskiej Wczoraj i Dzisiaj” (Komenda Hufca Nadnarwiańskiego ZHP w Łomży, 2008 r.) na str. 109 znalazłem tylko taką informację: W Łomży rozpoczyna działalność Dom Harcerza, prowadząc szkolenie aktywu dziecięcego i pracę w zakresie wychowania pozaszkolnego. Również „Leksykon harcerstwa”(opracowanie pod redakcją Olgierda Fietkiewicza, MAW, Warszawa 1988 r., str. 341) bardzo skromnie informuje : W latach 50-tych Organizacja Harcerska ZMP prowadziła harcerskie p.w.p – Domy Harcerza; nazwę tę noszą nadal niektóre p.w.p.; niekiedy są nich zlokalizowane komendy hufców.” Skrót p.w.p. to placówka wychowania pozaszkolnego.

Domu Harcerza w Łomży powstał w grudniu 1949 r., i przez pierwszy rok działalności był to Harcerski Ośrodek Metodyczny. Jego kierownikiem do 25 IX 1955 r. był Waldemar Pyłkowski później zaś Tadeusz Linda (1 X 1955 – 31 VIII 1956 r.) Obaj kierownicy w młodości działali aktywnie w szeregach ZHP, stąd swoje harcerskie doświadczenia wykorzystywali również podczas corocznych biwaków i letnich obozów.

Powyżej jedno ze zdjęć ze zbiorów kolegi Stanisława Ogrodnika. Lipiec 1953 r. Na boisku bazy obozowej w Nowym Młynie k/Miastkowa stoją od lewej: Stanisław Ogrodnik, Andrzej Ogrodnik, NN, Waldemar Pyłkowski, Barbara Szymborska, Eugenia Ogrodnik i Henryk Ogrodnik.

Poniżej zdjęcie placu apelowego obozowiska w Nowym Młynie; w głębi widać dwa namioty z wojskowego demobilu.

Dom Harcerza w ramach wychowania pozaszkolnego prowadził różnorodną pozaszkolną działalność, która moim zdaniem zasługuje na szersze opracowanie. Mam nadzieję, że autorzy takiego opracowania sięgną do archiwalnych dokumentów wydziałów oświaty i wychowania oraz do zdjęć, których sporo się zachowało się w prywatnych zbiorach. Ponadto żyją jeszcze świadkowie wydarzeń z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku.

Myślę, że chyba nie było w Łomży młodej dziewczyny czy chłopka, którzy nie znali Domu Harcerza. Na jego boisku rozgrywane były od wiosny do późnej jesieni różne rozgrywki i zawody sportowe. Zimą z pobliskiej góry Kapucyńskiej zjeżdżała na sankach i łyżwach młodzież z wielu łomżyńskich szkół. Ze stromego zbocza, na którym stał niegdyś kościół ewangelicki, zjeżdżali na nartach z klepek z beczki, odważni chłopcy z Krzywego Koła, Zjazdu i Rybaków. W Domu Harcerza w tenisa stołowego grali utalentowani pingpongiści tacy jak: Jurek Perzanowski i Jurek Zaorski ze Szkoły Podstawowej nr 1.

Dom Harcerza prowadził działalność w bardzo trudnych warunkach lokalowych w drewnianym baraku przy ulicy Rybaki. Z tą placówka współpracowali także niektórzy nauczyciele np.: Józef Jasiński (nauka i wychowanie muzyczne) Stanisław Ogrodnik (plastyka i fotografika) Maria Szymborska i Zofia Jarmułowiczówna ( muzyka, taniec, teatr amatorski, masowe pokazy artystyczne) Tadeusz Linda (terenoznawstwo i obozownictwo) Waldemar Sołtys, Jerzy Siwik (majsterkowanie i wychowanie techniczne), Jerzy Górecki, Aleksander Jankowski i Władysław Gontowski (wychowanie fizyczne i sporty obronne).

Powyżej zdjęcie przed wejściem do baraku Domu Harcerza z 1953 r. W oknie Sylweriusz Załęski (od 2 XI 1960 r. do 11 III 1961 r. – komendant hufca ZHP m. Łomży). Od prawej stoją: Jadwiga Obrycka, Tadeusz Linda, NN, Maria Szymborska, Maria Modzelewska (w białej bluzce). Siedzą od prawej: Laryssa Bukowska, Ela Strzelecka, NN i Władysław Gontowski.

Szereg zajęć z młodzieżą prowadzili starsi uczniowie łomżyńskich szkół średnich. Wśród nich pamiętam Teresę Ławikównę, Elżbietę Żywicką i Sylweriusza Załęckiego Oczywiście lista nie jest pełna. Mam nadzieję, że zainteresowani wydaniem III tomu „Harcerstwo Łomżyńskiej Wczoraj i Dzisiaj” uzupełnią moje wiadomości nie tylko o Domu Harcerza. Gorąco ich zachęcam do współpracy z Komisją Historyczną przy Komendzie Hufca Nadnarwiańskiego ZHP w Łomży.

Z harcerskim CZUWAJ – Adam Sobolewski

Sieradz, marzec 2013 r.

2823 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Felicja Potyńska

Felicja Potyńska Jak wynika ze sprawozdania wykonanego z okazji pięciolecia naszego Serwisu zyskujemy co raz większą liczbę czytelników zza granicy. W 2013 roku wyniosła ona 6652 [...]

Niech gala trwa wiecznie

3 października 2017 r. we wtorek była wyjątkowo ponura pogoda. Ciemno, zimno, mżyło od rana.  Pomyślałam, że za nic w świecie nie chciałabym umrzeć jesienią i w dodatku w tak pesym[...]