Moje harcerskie wspomnienia…

 Moje harcerskie wspomnienia…

Grupa krakowskich instruktorów ustaliła 4 grudnia 1956 r., że w rejestrze stowarzyszeń nadal figuruje Związek Harcerstwa Polskiego. W związku z tym wznowiła w Krakowie jego zawieszoną do tej pory działalność. Następnego dnia oficjalnie poinformowała o tym Ministerstwo Oświaty. W dniach 8 10 grudnia 1956 r. w Łodzi odbył się krajowy zjazd działaczy harcerskich, którzy reaktywowali działalność Związku Harcerstwa Polskiego na obszarze całej Polski.  10 stycznia 1957 r. Główna Kwatera powierzyła obowiązki komendanta Białostockiej Chorągwi ZHP hm Wacławowi Jakubowskiemu, wieloletniemu działaczowi OH ZMP i OHPL. 31 marca 1957 r. podczas konferencji Chorągwi Białostockiej wybrano jej komendantem hm Wacława Jakubowskiego. Pierwszym jego zastępcą została hm Bronisława Tkaczukowa (komendantka Białostockiej Chorągwi Harcerek – 1946/ 1949), drugim zaś zastępcą – hm Stanisław Moniuszko (komendant Białostockiej Chorągwi Harcerzy – 1945/ 1948).

Zimą i wiosną intensywnie szkoli się nową kadrę instruktorską; wśród niej etatowych działaczy byłej Organizacji Harcerskiej ZMP, przekształconej w 1956 r. w Organizację Harcerską PL. Na ogół społeczeństwo życzliwie odniosło się do odradzającego się w szybkim tempie harcerstwa, w którym przywrócono tradycyjne harcerskie symbole i formy zewnętrzne: hymn, krzyż harcerski i lilijkę, mundur, sztandary, proporce, salut i pozdrowienie harcerskie. W prasie i radio apeluje się do instruktorów, by powracali do przerwanej służby w ZHP, chociaż niedawno jeszcze byli oni wrogami Polski Ludowej. W dużych ośrodkach miejskich i w miastach wojewódzkich apele te nie pozostają bez echa. Gorzej jest w powiatowych miastach, w których pozostało mało doświadczonych instruktorów harcerskich. Nie zniechęca to młodzieży do wstępowania w harcerskie szeregi. Z entuzjazmem i zapałem wdrażane są nowe struktury i nowe metody pracy harcerskiej. Z nastaniem wiosny wyruszamy na biwaki, bierzemy udział w grach terenowych, zdobywamy pierwsze stopnie i sprawności harcerskie.

1 czerwca 1957 r. na leśnej polanie w Morgownikach k/ Nowogrodu uroczyście składam przyrzeczenie harcerskie na sztandar 5 DH im. Zawiszy Czarnego. Trzy tygodnie później otrzymuję promocję do maturalnej (XI) klasy Liceum Ogólnokształcącego w Łomży, w którym prężnie działa 1 DH im. Leona Kaliwody, utworzona przez naszego kolegę Zbyszka Kamionowskiego. Zastanawiam się od dawna, dlaczego tak pełna młodzieńczego entuzjazmu działalności ZHP w latach 1957 – 1959, jest przedstawiana w wydawnictwach historycznych i w sieci internetowej w sposób telegraficzny i mało rzetelny. Przekonałem się o tym, gdy zacząłem poszukiwać oryginalnych dokumentów ze zjazdów i konferencji, wspomnień harcerzy i ich instruktorów, kronik drużyn i obozów z tego właśnie okresu. Ale to temat na odrębne już opracowanie.

Powracając do wspomnień. Niecierpliwie czekamy na pierwszy dla nas obóz harcerski, w którym z każdego hufca ma brać udział około 20 harcerek i harcerzy. Zgrupowanie 7 podobozów (5 dla dziewcząt i 2 dla chłopców) zlokalizowano w Boguszach, 5 km na północ od Grajewa, i 3 km od stacji kolejowej w Prostkach. W akcji obozowej uczestniczy „szacunkowo” około 300 harcerek i harcerzy, w wieku 11 – 18 lat plus „kadra i osoby jej towarzyszące”. Komendantką zgrupowania obozu szkoleniowego Chorągwi Białostockiej jest hm Bronisława Tkaczukowa, jej zastępcą – hm Stanisław Moniuszko.

Podobozy rozbijmy wg zasad obozowej pionierki na skraju zalesionego zachodniego brzegu jeziora Toczyłowskiego o powierzchni około 110 ha (maksymalna długość 1650 m, maksymalna szerokość 900 m, średnia głębokość 4,7 m)., To niewielkie jezioro w tym czasie było „ przepływowym” dla rzeczki Legi, dlatego woda w nim była bardzo czysta, o czym świadczyła masa raków.

Korzystamy z poligonowej kuchni i stołówki należącej do wojsk  Korpusu Bezpieczeństwa Publicznego. Czujnie pełnimy wokół nich służbę wartowniczą. Co tydzień każdy podobóz wyznacza zastęp służbowy do kuchni zgrupowania. Kuchciki „wychodzą z siebie”, by przygotować na czas smaczne i urozmaicone posiłki. Robią to pod bacznym okiem dwóch doświadczonych kucharek. Bardzo rzadko więc słychać słowa złowrogiej pieśni o chęci powieszenia kucharzy na latarniach, które stały na pobliskim placu apelowym zgrupowania. O powszednich i świątecznych dniach obozowych napiszę w następnej części wspomnień. Będę miał wtedy okazję poprawić nieścisłości i błędy, których nie da się uniknąć przy pisaniu wspomnień po tylu latach. Liczę na pomoc i współpracę koleżanek, kolegów oraz tych, którzy brali udział w obozowych akcjach w Boguszach w lipcu i sierpniu w 1957 r. Wśród nich wymienię : Tadeusza Lindy, Marka Jakubowskiego, Stefana Tutaka z Suwałk, Aleksandra Laska z Kolna, (?) Zimnocha z Wysokiego Mazowiecka. Lista ta nie jest pełna.

Myślę też o nieżyjących, a więc: Stanisławie Moniuszce, Bronisławie Tkaczukowej, Jerzym Merze, Waldemarze Pyłkowskim którzy z pewnością pozostawili zdjęcia, wspomnienia, dokumenty i notatki nie tylko z tych obozów. Warto sięgnąć też do książek pracy obozów harcerskich i dokumentów, które zebrała komisja historyczna, której przewodniczył przez wiele lat hm Stanisław Moniuszko.

Przeglądając „historyczne” już zdjęcia rozpoznałem redaktora Bohdana Hryniewieckiego z Gazety Białostockiej. Towarzyszył on stale podczas naszych zajęć oraz delegacji „starszyzny” pionierskiej z Grodna, którą podejmowaliśmy skromnym poczęstunkiem w naszym podobozie „Knieja” . Gazeta Białostocka na pewno publikowała jego reportaże ze zdjęciami. W sierpniu 1957 r. był nawet chyba w kadrze zgrupowania w Boguszach. Szkoda, że roczniki Gazety Białostockiej z lat 1951-1953 i 1965 można przeglądać na stronie internetowej podlaskiej biblioteki cyfrowej, pozostałe zaś tylko w zespole archiwalnym Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Białymstoku. Oto niekompletną lista zastępu „Wilków”, w większości z drużyny przy Liceum Ogólnokształcącym w Augustowie. Zastępowy – Kościuch Kostek, Duchnowski Benito, Wróblewski St., Rykowski B., Mierzejewski B., Miller J., Grabowski. Pamiętam ich nowe plecaki, manierki, niezbędniki, latarki sygnalizacyjne, saperki i koce z wojskowego ekwipunku, który otrzymali od swego rodaka, gen. brygady Zygmunta Huszczy, wtedy dowódcy Pomorskiego Okręgu Wojskowego. A oto zastęp ‘Wilków”:, Wysocki. Nasz zastęp „Kruków”: zastępowy – Wnorowski Jurek, Sobolewski Adam, Ławik Janek, Sala Norbert, Mikułowski Wiesiek, Żuk Czesiek, Mieleszko Geniek, Matuszko Olek, Fiedler Andrzej, Stańczyk Jurek i Kierlewicz Janusz. Oba zastępy zajmowały jeden z dwóch, 24 osobowych, dwumasztowych namiotów. Namioty pochodziły z amerykańskiego demobilu i bardzo przeciekały. Na szczęście rzadko wtedy padało. Drugi namiot zajmował zastęp „Dzięciołów”, z zastępowym Heniem Drulisem z Łap oraz zastęp „Leśnych Ludzi”. Nie pamiętam składu „Leśnych ludzi”, których zwaliśmy „śledzikami” z racji ich białostockiego zaśpiewu. W rewanżu „śledziki” nazywali drwiącym tonem „powiatem,” wszystko co było spoza Białegostoku. Muszę przyznać, że byli zgranym zastępem i prezentowali się … całkiem, całkiem. Ponadto byli bezkonkurencyjni w skeczach, zabawach i widowiskach przy ognisku. Myślę, że zawdzięczali to swoim instruktorom ze starszego pokolenia, których wielu było wtedy w Białymstoku.

Pamiętam sympatycznego i utalentowanego śp. Alberta (Alka) Kulikowskiego z Technikum Plastycznego w Białymstoku. Napisał on słowa hymnu VI podobozu „Knieja”. Być może Alek skomponował też melodię, grał bowiem dobrze na akordeonie. Alek Kulikowski zmarł nagle w połowie sierpnia 1957 r., podczas obozu nad Jeziorem Białym w Augustowie, zorganizowanym przez hufiec białostocki. O ile pamiętam, przyczyną przedwczesnej śmierci Alka była wrodzona wada serca. Zmarł, mając 18 lat i 10 dni.  Uczestniczyłem w pogrzebie Alka w Mońkach, niosąc z kolegami trumnę z przykościelnej kaplicy na pobliski cmentarz. Był to pierwszy harcerski pogrzeb w Chorągwi Białostockiej, być może i w Polsce. W uroczystości pogrzebowej, poprzedzonej alarmem w hufcach i  obozach, brało udział sporo harcerek i harcerzy. Może zachowały się zdjęcia, nekrolog i pośmiertne wspomnienia o śp. Alku Kulikowskim. Cześć jego pamięci! Słowa hymnu otrzymałem od Wieśka Ciborowskiego, młodszego brata śp. Zebka Ciborowskiego, drużynowego 1 DH im. Leona Kaliwody w Łomży. Był oboźnym w naszej „Kniei ”, której komendantem był phm Tadeusz Linda, „hufcowy” z Łomży.

Hej chłopcy, co w „Kniei” swe życie i los,
Złączyliście w przyjaźń braterską.
Niech w serca młodzieńcze zawita jej głos,
Wraz z głośną piosenka harcerską.

Szeroki i piękny przyjaźni jest los,
A dobroć jej zasięg poszerzy.
Łącz nadal, jak braci w przyjazny ten splot,
O „Kniejo”, żywiole harcerzy!
Swym szumem i gwarem nas koisz co dnia,
Wplątując go w serce naszych grona.
Upajasz zapachem żywicy na pniach,
O „Kniejo”, o „Kniejo” zielona!

Nieraz w oddali rozlega się głos,
Głos piosenki, co w krąg echo budzi,
To zastęp harcerzy opiewa swój los
O „Kniejo”, to śpiew „Leśnych ludzi”!

Czasem w gęstwinie zakracze gdzieś „Kruk”,
To znów „Wilków” zew się rozlega,
Albo „Dzięcioła” rozlega się stuk.
To „Knieja”, to „Knieja” pieśń śpiewa!

Po raz drugi Białostocka Komenda Chorągwi zorganizowała dwutygodniowy obóz szkoleniowy w Boguszach w dniach 8 – 22 sierpnia 1957 r. Harcerki i harcerze z łomżyńskiego hufca tworzą podobóz IV „Matecznik”. Składał się on z 6 zastępów: Pszczoły, Muchomory, Niedźwiadki Puchatki, Jelenie, Kruki, Orlęta. Jestem zastępowym 4. zastępu „Jeleni”. Ela Rudzewicz i Zbyszek Kamionowski są oboźnymi, świetnie „wspomagający” komendanta phm Aleksandra Fiodorczuka.  Z perspektywy lat ten pierwszy lipcowy obóz w Boguszach wywarł na mnie największe wrażenie. Podczas 26 obozowych dni i nocy ( od piątku 28 czerwca do wtorku 23 lipca 1957 r.), praktycznie poznałem: czym jest obóz harcerski, jak się go urządza i ozdabia stosując harcerską pionierkę, jak żyje w nim harcerska brać. Dostrzegłem w większym stopniu piękno ojczystej przyrody, wagę i znaczenie harcerskiego prawa, obrzędowości i symboliki harcerskiej. Po wielogodzinnym i wyczerpującym nocnym biegu patrolowym, połączonym z forsowaniem Legi, zdobyłem upragniony stopień ćwika. Ze względu na specyfikę obozu szkoleniowego nie mogliśmy zdobywać sprawności trzech piór. Na zdjęciach z tego obozu rozpoznałem trzy urocze druhny z Łomży: Elę Rudzewicz, Urszulę Parczewską i Alinę Majewską. W sąsiednim do naszej „Kniei” podobozie VII w zastępie Janusza Załęskiego jest Wiesiek Ciborowski i Stasiek Szymborski. Komendantem podobozu, szkolącego przyszłych zastępowych, jest Zbigniew Stachowicz” „hufcowy” z Ełku, jego zastępcą –  z Zambrowa.

W połowie czerwcu 2000 r. spotkałem się z Ludwikiem Żelechowskim w biurze Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Łomży przy Placu Kościuszki 2. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku w tym budynku PZPR mieściła się między innymi Komenda Hufca ZHP. Zajmowała wtedy dwa pomieszczenia na parterze, z oknami od podwórza. Wspominając harcerskie czasy Ludwik Żelechowski pokazał mi fotograficzny album z obozu szkoleniowego Białostockiej Komendy Chorągwi w Boguszach.

 

 Oto tytułowa strona z tego albumu, który nazywam też „kroniką. Było w nim około pięćdziesięciu typowo amatorskich zdjęć czarno – białych, w formacie 6×9 cm. Nieznany ich  autor wkleił fotografie w taki sposób, że uniemożliwił mi  ich zeskanowanie, niezbędne  do  poprawy wielu fotografii. Z tego powodu ograniczyłem się do sfotografowania zdjęć moją amatorska kamerą cyfrową.  Jednocześnie Ludwik Żelechowski obiecał mi udostępnić kronikę w następnym roku. Zamierzałam wtedy ją zeskanować na własny koszt  w renomowanym zakładzie fotograficznym w Łomży. Z różnych powodów nie doszło do tego. W końcu kronika zaginęła. Mam jednak nadzieję że się „odnajdzie”. Jeśli zachowały inne zdjęcia, materiały i dokumenty z obozowego lata w Boguszach z lipca i sierpnia 1957 r., będę bardzo wdzięczny za wiadomości w tej sprawie. Oto mój adres: Adam Sobolewski, 98-200 Sieradz, ul. Jana Pawła II nr 52 m. 13 (tel. 43 822 2335).

Korzystając z okazji informuję, że w drugiej połowie września 2013 r. łomżyńskie harcerstwo będzie uroczyście obchodzić swoje stulecie. Z tej okazji komisja historyczna Nadnarwiańskiego Hufca ZHP  im. Adama Chętnika w Łomży przygotowuje wydanie trzeciego tomu „Harcerstwo Łomżyńskie Wczoraj i Dziś”.

Zapraszam również do odwiedzenia strony internetowej www.historialomzy.pl, w szczególności: http://historialomzy.pl/harcerstwo-lomzynskie-wczoraj-i-dzis-wstep/,
http://historialomzy.pl/category/ksiazki/harcerstwo-tom-i/,
http://historialomzy.pl/przygotowania-do-iii-tomu-ksiazki-harcerstwo-lomzynskie-wczoraj-i-dzis/

Poniżej skromna galeria zdjęć sprzed 55 lat, wspierająca moje wspomnienia, których ciąg dalszy nastąpić …powinien. Trzy kolorowe zdjęcia powyżej w tekście, to współczesne już ujęcia jeziora Toczyłowskiego.

Sieradz, 24 sierpnia 2012 r.             Adam Sobolewski, przewodnik, rozkaz Komendy Chorągwi Białostockiej, L3/58 z 15.04.1958

 

1910 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Wigiliny wieczór 1911rok

W ubiegłym roku zamieściliśmy wspomnienia wigilijne z Łomży międzywojennej, wspomnienia i prezentacje  łomżyńskich szopek. Boże narodzenie we wspomnieniach dawnych łomżyniaków [...]

Niech gala trwa wiecznie

3 października 2017 r. we wtorek była wyjątkowo ponura pogoda. Ciemno, zimno, mżyło od rana.  Pomyślałam, że za nic w świecie nie chciałabym umrzeć jesienią i w dodatku w tak pesym[...]