Na przełęczy lat 1911 – 1912.

Na przełęczy lat 1911 – 1912.

Artykuł noworoczny ze Wspólnej Pracy z dnia 31 grudnia 1911 roku, dotyczący według mnie i czasów obecnych.

Chłodna, ciemna noc sylwestrowa. Wraz ze zmierzchem spadły na Łomże mgły szare, ciężkie. W ich brudnym potopie pławi się wszystko— i Narew lodem pokryta, i ulic oślizgłe węże, i gmachów bezkształtne cieliska. Za Narwią, ledwie widoczne, majaczeją wzgórza Kalinowa, a na nich ciemne, ponure sylwety fortów.

Cmentarz klasztoru Ojców Kapucynów. Przez mgłę szarą i brudną sączy się łagodne światło lampy wieczystej, płonącej u stóp Maryi. W niszach okrągłego muru czernieje mrok dziwny, pełen tajemnic. Bezlistne konary kasztanów wiodą swe rozhowory z wichrem.

W mdłem, niby nieziemskiem świetle lampy wieczystej dostojnie i wyniośle rysuje się postać Ojca Bronisława. Długa, siwa broda. Twarz i oczy pełne niewysłowionej dobroci i miłości. Długi habit zakonny. Opodal sylwetka ucznia. Zielona czapka przykrywa jasne kędziory i czoło wysokie, pełne myśli; wysmukłą zaś i energiczną figurę – czarne palto, zlewające się z mrokiem nocy.

UCZEŃ. Przypada do kolan Mistrza i mówi: – – Smutno mi Ojcze i ciężko. W tę noc sylwestrową przybiegłem do Ciebie szukać ratunku… Ciasno i zimno duszy mej w tym światku dzisiejszym. Żmudną i niewdzięczną wydaje mi się praca, do i której nakłaniasz. Dusza mi się rwie do czegoś i wielkiego, chciałbym spłonąć w ogniu jasnego bohaterstwa. Rozmachu, przestrzeni! Och, Mistrzu! Mistrzu! Mimowoli cisną mi się na usta słowa Poety: „Szczęśliwe czasy dawnych rycerzy, szczęśliwe: czasy, gdy cud po cudzie barwił opowieści…” Minęło» wszystko, skarlał, zmalał i spodlał świat. Ociekł bym na kraj świata od tej nędzy, szarzyzny, powszedniości…

O. BRONISŁAW. Chwyta za ręce Ucznia i, patrząc mu w oczy, mówi z zapałem:

— I Ty, Ty najdzielniejszy z mych uczni, Ty tak mówić poczynasz? Otwórz oczy duszy i rozejrzyj się. Złe moce władną światem. Przemoc prawa dyktuje. Ludzkość się waży pod czyim stanąć sztandarem. Dobrą, czy złą? Ale jaż się tworzą hufce, na pochód krzyżowy, na walkę ze złem. Arymana czarna moc upadnie, przyjdzie dzień zwycięstwa, bo drzemie w duszach ludzi boski ogień tęsknoty do Dobra.

Smoki ciemnoty i nędzy zieją ogniem nienawiści, grzechu i zbrodni i trują czyste dusze ludzkości. A rycerzy niezłomnych tak mało… Nasz naród złe moce dzierżą najsilniej. U nas Aryman panuje samowładnie. Co pracy, co pola do wykazania bohaterstwa; niczem bezbrzeżne stepy Ukrainy, wobec wielkości ciemnoty i biedy naszej, A wszak Naród jest cząstką Ludzkości. Gdy naród jeden chociażby wzwyż ku słońcu się pnie, po stronie dobra się opowiada, to szale Ludzkości się ważą.

Wydziedziczeni, nieszczęśliwi tego świata czekają, rychło li przyjdzie prawdziwy Uczeń Chrystusa i poda im dłoń pomocną, miłosną, by wydźwignęli się z nędzy i ciemnoty. Uczniu mój! Uczniu. Gdzie pójdziesz w jakim hufcu zostaniesz żołnierzem?

UCZEŃ (całując w rękę): Daruj Ojcze Zmalała mi dusza. mów co mam czynić, zaraz od jutra, od nowego roku? Wszystko uczynię. Chcę być bohaterem, rycerzem dnia dzisiejszego.

O. BRONISŁAW. Ot, choćby, spojrzyj w dół ku Narwi. Ciągnie się długa, długa ulica Rybaki nasze getto, miejsce łez, krwi i nędzy. Idź do nich z sercem, pełnem miłości. Odmów sobie wszystkiego— zbytku i przyjemności, i podziel się z nimi. Naucz choć jedno dziecko z Rybaków kochać bliźniego i rozumieć jego potrzeby. Daj mu swe serce i miłość. Zaoszczędź, a nawet odmów sobie wiele, i daj temu dziecku nie jałmużnę, lecz braterską pomoc.

UCZEŃ. Pójdę, Ojcze. odmówię sobie, podzielę się…

O. BRONISŁAW. Chcesz być rycerzem niezłomnym. Przezwycięż sam siebie. Bądź silnym i mężnym, żeby cię nie usidlił świat swymi ponętami. Pracuj ciągle, wytrwale. Ale wiedz — sławy nie zyszczesz. Nikt o Tobie nawet wiedzieć nie będzie. Nikt Cię nawet słowem uznania nie obdarzy. A może nawet rzucą w ciebie kamieniem wzgardy, lub bezmyślnego śmiechu. Nad grobem Twym nie stanie pomnik, i nikt nie zapłacze. Tylko twa własna dusza rozpromienieje dumnem i jasnem poczuciem spełnionego obowiązku, tylko ta myśl będzie Ci nagrodą, że dobra sprawa, o którąś walczył, nie zginie.

Na zegarze po-Pijarskiego kościoła bije dwunasta. Poczyna się Nowy Rok, pełen wspomnień i rocznic wielkich. Mgły gęstną coraz bardziej. W uroku niknie postać Mistrza. Uczeń z niezłomnem postanowieniem w. twarzy idzie z cmentarza na miasto w świat… Z oczu mu bije płomień zapału, Nowy rok poczyna się w mgłach, ale z po za nich błyskają gwiazdy…

 

W. S.

Pisownia oryginalna.

Aryman lub Ahriman (od staroirańskiegoawestyjskiego Angra MainjuAngra Mainyu – zły duch

Opracowano na podstawie tygodnika Wspólna Praca 1911 r. Własność Pani Barbary Chrostowskiej.

Opracowanie. Redakcja Serwisu

1038 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Walka z pijaństwem.

Walka z pijaństwem. Zbytecznym byłoby uzasadniać, że najbardziej rujnującym zdrowie, mienie i szczęście człowieka-jest alkohol. Każdy o tym wie doskonale, lecz nie każdy je[...]