„Niemcy”

Szanowna Redakcjo!

Pragnę nawiązać do artykułu zamieszczonego w Zeszytach Łomżyńskim (2/14/2002) o Janie Czochańskim, jednym z twórców amatorskich teatrów w Łomży. Chyba w maju 1954 r., nasza siódma klasa ze Szkoły Podstawowej nr 2 (Szkoły Ćwiczeń Liceum Pedagogicznego) oglądała amatorskie przedstawienie teatralne „Niemcy”. Wystawiane ono było na niewielkiej scenie znajdującej się wtedy w sali gimnastycznej, na parterze w Liceum Ogólnokształcącym przy ul. Bernatowicza nr 6. Większość ról, w tym trzyaktowym dramacie Leona Kruczkowskiego należącego od lat do kanonu obowiązującej lektury szkolnej, wykonywała młodzież z ogólnika.

Z wielkim zainteresowaniem oglądaliśmy tę inscenizację teatralną. Dobra charakteryzacja i kostiumy utrudniały rozpoznanie niektórych wykonawców, wśród których był Grzegorz Fedyszyn (starszy brat Michała) w roli żydowskiego chłopca. Bertę, żonę profesora Sonnenbrucha, grała Barbara Żywicka. Nie pamiętam już, kto występował w rolach Willego i Ruth Sonnenbruchów oraz Joachima Petersa. Kto reżyserował to przedstawienie? Chyba prof. Janina Wysłouch, wieloletnia nauczycielka języka polskiego w ogólniaku. Scenografię być może projektował Grzegorz Fedyszyn, autor świetnych karykatur i rysunków do szkolnych gazetek ściennych oraz niezwykle niezwykłej dekoracji studniówki w styczniu 1955 r.

Starsi absolwenci ogólnika, np. Zofia Biśtówna – Kozioł, Marek Makieło, Zdzisław Domaszewski, Tadeusz Chomentowski, Jacek Prusiński na pewno pamiętają więcej szczegółów. Może zachowały się jakieś zdjęcia z tego lub innego przedstawienia. Na ww. scenie, a od wiosny 1955 r., już w pięknie odbudowanej auli, raz w miesiącu oglądaliśmy przedstawienia agencji artystycznej „Artos”. Wśród wykonawców byli znani soliści opery i operetki warszawskiej (np. Beata Artemska, Bernard Ładysz, niewidomy tenor Ryszard Gruszczyński). Gościło też wielu muzyków i aktorów teatrów Warszawy i Białegostoku. Podziwiać mogliśmy recytatorskie występy znanej aktorki i pedagoga Kazimiery Rychterównej. Mam nadzieję, że koleżanki i koledzy napiszą więcej o znaczącej roli „Artosu” w poznawaniu przez nas tajemnic Polihymnii i Melpomeny.

Przy okazji. Przed dwoma laty otrzymałem od szkolnego kolegi Mariana Rosochackiego reprodukcję zdjęcia skromnej grupy maturzystów z 1922 r. Gimnazjum Męskiego im. Tadeusza Kościuszki wraz z jego dyrektorem Wiktorem Osieckim i gronem profesorów w składzie: Juliusz Kleindienst (jęz. niemiecki i jęz. łaciński), Stanisław Horyszowski (historia), Adam Bagiński (fizyka) Marian Kędzierski (matematyka), Aleksander Lubowidzki (jęz. polski) ks. prefekt Wincenty Bogacki (religia) Adam Bajcer (jęz. łaciński), Katarzyna Dieckman (jęz. niemiecki).

Na odwrocie świetnie zachowanego zdjęcia są umieszczone podpisy dyrektora, profesorów i maturzystów, wśród nich ojca Mariana Rosochackiego, W. Wejrocha (chyba stryja kolegi Tadeusza Wejrocha). A propos! Kamienica z 1912 r., przy zbiegu ulicy Krótkiej Dwornej, należy do rodziny Wejrochów. Może ktoś napisze więcej o zasłużonym dla naszego miasta rodzie Wejrochów. Warto też przybliżyć sylwetkę błogosławionego księdza Adam Bargielskiego, którego tak pięknie wspominał szkolny kolega Wiktor Nosarzewski (najstarszy żyjący uczeń b. Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki), gdy 23 czerwca 2000 r. otwierał X Zjazd wychowanków i nauczycieli szkół łomżyńskich. Jestem rad, że udało się mi sfilmować nie tylko otwarcie i przebieg tego zjazdu, lecz również spacer niektórymi ulicami Łomży i mój pobyt w Szkole Podstawowej nr 6 im. Królowej Jadwigi.

 

Łączę pozdrowienia – Adam Sobolewski

Zduńska Wola, luty 2003 r.

 

 

4454 Ogólnie 1 Dziś
  
 

4 Komentarzy

  1. 23 kwietnia 2011  12:59 przez Tadeusz Rawa Odpowiedz

    W nawiązaniu do artykułu "Niemcy" pragnę wspomnieć, iż dwa lata wcześniej, wiosną 1952 r, w tym samym LO przy ul. F. Bernatowicza nasze klasy maturalne wystawiły tą samą sztukę L. Kruczkowskiego "Niemcy". Reżyserem tego przedstawienia była ta sama prof. Wysłouch, charakteryzacją i dekoracjami zajmował się prof. Świderski. Podobnie jak w artykule kol. Sobolewskiego, wystawialiśmy to przedstawienie nie tylko w sali gimnastycznej naszego LO, ale również i w innych szkołach.
    Żonę prof. Sonnenbrucha grała (nieżyjąca już) Zosia Kraszewska, prof. - Józio Czerwonka, Willego - Andrzej Schild, a Joachima Peters autor niniejszej notatki. Na tym przykładzie widać, że historia "kołem się toczy" (a swoją drogą ciekawe, czy w innych latach też wystawiano tę sztukę?).
    Jeśli chodzi o cytowany na fotografii podpis, to z całą pewnością dotyczy on Wacława Wejrocha, stryja Tadeusza Wejrocha (juniora).

    Z poważaniem, Tadeusz Rawa

  2. 27 kwietnia 2011  18:31 przez Janusz Wszeborowski Odpowiedz

    Witam , jestem zdumiony pamięcią Tadeusza. Byłem w tej samej klasie z nim. Byłem też "aktorem" w tej sztuce .Grałem niechlubna rolę gospodarza ,który przyprowadza małego żydka do niemca. Małego żydka grał Bolek Linda - obecnie w Radomiu na emeryturze.
    Tajniaka niemieckiego grał Franek Smakowski - prawdopodobnie już nieżyjący.
    Natomiast wydaje mnie się ,że Czerwonka miał na imię Jerzy .Siedział w jednej ławce z
    Frankiem Smakowskim . Pamiętam,że Tadeusz Rawa siedział w pierwszej ławce zdaje się że ze Staśkiem Pieńkowskim.
    Pozdrawiam serdecznie

    Janusz Wszeborowski
    St.Catharines/ON -Canada

  3. 7 maja 2011  14:37 przez Tadeusz Rawa Odpowiedz

    Witaj Januszku! Jak to miło po tylu latach nawiązać kontakt z kolegą i aktorem "naszych Niemców" i to z tak daleka. Twoja pamięć też jest nielicha, a Czerwonka rzeczywiście miał na imię Jerzy.
    A może jeszcze ktoś z "aktorów" odezwie się?
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
    Tadeusz Rawa.

  4. 8 lipca 2012  18:55 przez Janusz Wszeborowski Odpowiedz

    Przeczytalem artykol - troche z opoznieniem i prostuje:
    Chlopca gral Bolek Linda - obecnie na emeryturze w Radomiu , lekarz specjalista ortopedii ( zreszta swietny).
    Ja gralem tego "wstretnego " gospodarza ktory przyprowadzil tego chlopca do gestapo.
    Grzgorz Fedyszyn ,ktorego mialem przyjemnosc znac osobiscie bo mieszkalem u Jego Rodzicow na stancji -  mieszkali wtedy w budynku szkoly Nr.6- wtedy jeszcze nie chodzil do gimnazjum .
    Pozdrawiam serdecznie

    Janusz Wszeborowski
    St.Catharines/Ontario
    Canada

    e-mail: j.w@bell.net

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.