Poszukiwana rodzina ks. Mikołaja Ferenca

Niedawno z naszą Redakcją skontaktowała się Pani Beata Dżon, która jest dziennikarką współpracującą m.in z Focusem Historia. Z rozmowy wynikło, że Pani Beata aktualnie bierze udział w niezwykłych poszukiwaniach Polaków, ratujących Żydów podczas wojny. Od kilku miesięcy trwają poszukiwania 4 Polaków, w celu wręczenia im tytułów sprawiedliwych.

Pani Beata zwróciła się z prośbą o zamieszczenie informacji o poszukiwanych, która być może ułatwi odnalezienie tych ludzi. Wklejamy info o księdzu Ferensie, którego bliskich poszukujemy, załączamy decyzję o przyznaniu tytułu. Prosimy o pomoc w odnalezieniu Jego potomków, by móc przekazać i medal. Opowieść ocalonych uwieczniona jest w archiwum Stevena Spielberga. Jest również uwieczniona w książce Ewy Turzyńskiej „Sądzonym mi było żyć”.

„Nocą z 14 na 15 stycznia 1944 (…) we wsi Markowa pow. Podhajce miejscowi banderowcy oraz ze wsi okolicznych zamordowali 57 Polaków, w tym ks. proboszcza Mikołaja Ferenca; podczas mordowania nie używali broni palnej, aby strzały nie spłoszyły innych Polaków”

Odznaczenia Yad Vashem dla kapłanów

W Instytucie Yad Vashem rozpoczęto badania dotyczące ks. Mikołaja Ferenca oraz ks. Antoniego Kani, którzy ukrywali Żydów na plebaniach. Ewa Trauenstein ocalona dzięki pomocy kapłanów wystąpiła z prośbą o przyznanie im najwyższego izraelskiego odznaczenia Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Ksiądz Mikołaj Ferenc, proboszcz z Markowej położonej na Ukrainie na południe od Lwowa, oraz ks. Antoni Kania z pobliskiej Nowej Huty dali na plebanii schronienie dwóm osobom wyznania mojżeszowego. Instytut Yad Vashem bada sprawę proboszczów, którym zapewne już wkrótce zostanie przyznany pośmiertnie tytuł Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, o co poprosiła Ewa Trauenstein, wyrażając wdzięczność za pomoc okazaną z narażeniem życia. W liczącym ponad 160 stron maszynopisie zawarła swoje wspomnienia. Wiedząc o plebanii w Markowej „otwartej dla każdego”, na początku wakacji 1943 roku udała się po pomoc do znanego jej mężowi ks. Mikołaja Ferenca. Poprosiła o schronienie. Jak relacjonuje kobieta, ksiądz proboszcz nie zastanawiał się długo, tylko powiedział: „Przyjmując panią do domu, wiem, że grozi mi śmierć – ale jestem wysłannikiem Boga i nie zaznałbym spokoju, gdybym pani odmówił u mnie schronienia. Plebania jest otwarta dla każdego potrzebującego pomocy” (s. 129). Ewa Trauenstein pozostała więc w Markowej, a po krótkim czasie dołączył do niej jej kilkunastoletni syn Lonek, którego nazywano tam „Romek”. Ksiądz Ferenc, by uniknąć pomówień i podejrzeń, przedstawił kobietę jaką żonę swojego przyjaciela porucznika, który zginął podczas wojny, ona zaś wychowuje syna swojej siostry, którą wywieziono w głąb Rosji. Lonek więc zwracał się do swej mamy „ciociu”. Aby rozwiać wszelkie podejrzenia, Ewa Trauenstein chodziła często do kościoła, gdzie siadała w pierwszej ławce razem z gospodynią Eugenią Stefańską. Jej syn zaś został ministrantem i codziennie służył do Mszy Świętej, a niejednokrotnie zastępował kościelnego. W ciągu dnia nowi lokatorzy plebanii pomagali gospodyni w pracach związanych z gospodarstwem domowym. Czasami ktoś zgłaszał podejrzenia, ale ksiądz szybko je ucinał. Taki stan trwał do 14 stycznia 1944 r., kiedy to w nocy wdarli się na plebanię ukraińscy nacjonaliści. Na oczach gospodyni i ukrywanej Żydówki zamordowali bestialsko ks. Ferenca. Chcieli też zamordować Lonka, ale był dobrze ukryty. Tej nocy nacjonaliści ukraińscy zamordowali w Markowej ok. 40 Polaków. Po pogrzebie ks. Ferenca proboszcz z pobliskiej Nowej Huty ks. Antoni Kania, który wiedział, kim jest Ewa Trauenstein, dał jej i jej synowi schronienie. Gdy i tam sytuacja stała się niebezpieczna, przyjął ich kolejny ksiądz jako pomoc w gospodarstwie domowym, ale nie byli tam długo, bo wkrótce zakończyła się wojna. Przeżyli oboje!
Historia Ewy i Lonka Trauensteinów jest jednym z przykładów pomocy okazanej Żydom przez duchownych. Lista podobnych historii jest bardzo długa. W czasie wojny w ponad 420 domach zakonnych w Polsce ukrywano Żydów. Oprócz tego kilkuset księży diecezjalnych pomagało, wystawiając fałszywe dokumenty lub udzielając schronienia. Wiadomo również, iż ponad 55 księży i sióstr zakonnych w Polsce zostało zamordowanych za pomoc Żydom. Duchowni katoliccy, po rolnikach, stanowią najliczniejszą grupę społeczną, która ukrywała Żydów z narażeniem życia. Według danych z archiwum Instytutu Yad Vashem, ok. 80 proc. odznaczonych medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” to katolicy.

_________________________________________

Poszukiwana jest rodzina ks. Mikołaja Ferenca. Można kontaktować się, dzwoniąc na numer: 606 744 095.

żródło: naszdziennik.pl

1730 Ogólnie 1 Dziś
  
 

6 Komentarzy

  1. maciek
    18 lipca 2013  4:31 przez maciek Odpowiedz

    Udało mnie się odnaleźć żyjącego członka rodziny Mikołaja Ferenca kapucyna zamordowanego przez bandy UPA na Wołyniu w 1944 roku, odznaczonego medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. Jest nim bratanek Mikołaja Ferenca, mieszkający obecnie w Łomży.

  2. 18 lipca 2013  4:31 przez Serwis Historyczny Ziemi Łomżyńskiej na Facebooku Odpowiedz

    maciek commented on Serwis Historyczny Ziemi Łomżyńskiej:

    Udało mnie się znaleźć w Łomży żyjącego członka rodziny Mikołaja Ferenca kapucyna zamordowanego przez bandy UPA, odznaczonego medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. Jest nim bratanek Mikołaja Ferenca, mieszkający obecnie w Łomży.

  3. maciek
    19 lipca 2013  6:33 przez maciek Odpowiedz

    Zaprzyjaźniony z naszym Serwisem o. Jan Bońkowski poinformował mnie, że o. Mikołaj Ferenc sekularyzował się w 1943 r., czyli przeszedł z zakonu do stanu księdza diecezjalnego.

  4. 19 lipca 2013  13:10 przez Agnieszka Gawrońska Odpowiedz

    Moja Babcia jest bratanicą Mikołaja Ferenca. Niestety nie mogę się dodzwonić pod wskazany przez Państwa numer telefonu.

  5. 2 listopada 2014  17:45 przez Dorota Odpowiedz

    Moja babcia Wiktoria Tarnowska mieszkała obok Markowej i rano była na plebanii i widziała zamordowanego księdza a wiem to od mojej cioci, ktôra mieszka pod Wrocławiem.

  6. 29 listopada 2015  19:39 przez Wiesław Pianko Odpowiedz

    Moja babcia Helena była siostrą ks.Mikołaja i często o nim opowiadała

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.