Rozwój potęgi woli.

Materiał ten pochodzi z Biblioteki Cyfrowej Uniwersytetu Łódzkiego.
Jest to recenzja książki Profesora Wincentego Lutosławskiego pt. „Rozwój potęgi woli”, która, napisana przez Bolesława Prusa, ukazała się w Tygodniku Ilustrowanym nr 12 z 1909 roku, str. 238, 239 ( Pisownia oryginalna.)

Rozwój potęgi woli.

Kiedy fale oceanu nie usypiającym ruchem. na długości setek mil, rozbijają brzegi, kiedy krople deszczu kruszą skały i zniżają szczyty gór najwyższych, kiedy z biegiem wieków wyrastają i znikają lasy roślin, wody zajmują miejsce lądów, lądy ukazują się, gdzie pierwej była woda, kiedy w różnych pokładach geologicznych występują coraz inne formy istot niegdyś żywych, zdumiewamy się wobec potęg natury, przekształcających skorupę ziemską i twory, na niej zamieszkałe.
Otóż drobny człowiek, pomimo wątłości i znikomości, jest bodaj czy nie taką samą potęgą. Przecież i on, budując tamy i przystanie, kształtuje brzegi morskie; gdy mu potrzeba, wznosi na równinach pagórki, albo zniża wysokości, zatapia ziemie, albo wydobywa suche grunty z pod powierzchni wody. On też sieje albo wycina lasy, nawet tworzy nowe odmiany roślin i zwierząt.
Ta tylko jest różnica między człowiekiem i naturą, że, gdy wśród niej siły ślepe i nie czujące (przynajmniej tak nam się wydaje), działają według     nieugiętych zasad mechaniki, w kierunku najmniejszego oporu, człowiek jest potęgą świadomą, która działa w kierunku obmyślanych zamiarów, sposobami, najłatwiej prowadzącymi do celu.
Ta twórcza potęga w człowieku, która, stosownie do potrzeb, potrafi zmieniać dzieła i zjawiska przyrody, która rządzi samym człowiekiem, a nawet Iudzkiemi gromadami, potęga ta nazywa się: „rozumną wolą”. Ona odkrywa dalekie a nieznane części świata; ona wznosi gmachy podobne do pagórków i buduje machiny dziesiątki tysięcy razy silniejsze od człowieka. Ona z niesfornych jednostek ludzkich tworzy uporządkowane państwa, wybrańcom każe wyrzec się osobistego szczęścia dla ofiary, setki tysięcy wojowników prowadzi na pole śmierci. Ona sprawia, że co roku na powierzchni tysięcy mil kwadratowych wschodzą i dojrzewają sztucznie hodowane rośliny, że z głębi ziemi, dniem i nocą, praca górnika zdobywa użyteczne minerały.
Mówiąc, że Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje. Biblia ma słuszność: rozumna wola jest to olbrzymia potęga, najcudowniejsza z tych, jakie działają wśród natury. Całe nieszczęście, cała klątwa dziejów polega na tern, że- owej mądrej woli jest między ludźmi bardzo mało. A gdy jedni z nas częstokroć działają bez myśli, inni wręcz unikają jakiegośkolwiek działania. Porachujcie próżniaków, którzy nic nie robią, leniwców, którzy pracują ospale, zapaleńców, którzy pod wpływem jakiejś podniety rzucają się do działania, lecz nigdy go nie kończą.. Policzcie oszustów, zużywających ogromny dowcip na szkodę bliźniego, zbrodniarzy, którzy nakładem wielkich sił i odwagi rujnują cudze szczęście, życie, lub niszczą rzeczy użyteczne… Dodajcie do tego czas i zdolności, marnowane przy kartach, pieniądze, puszczone z dymem, zdrowie duszy i ciała, topione w jeziorach alkoholu, a otrzymacie przybliżony obraz tego: jakie bezmiary ludzkich sił niszczą się nieprodukcyjnie, lub nawet z ogólną szkodą, a jak mały, niedostrzegalny procent „rozumnej woli” działa użytecznie dla rodzaju ludzkiego.
I gdyby nie szalone, już nie zwierzęce, ale wprost dyabelskie marnowanie siły, stworzonej na obraz i podobieństwo Boga, kto wie, czy na tym świecie znanoby dzisiejsze cierpienia, nędzę, sieroctwo, śmierć przedwcześną, nienawiści między ludźmi i wojny między narodami?… A w każdym razie ciężar gniotącej nas niedoli byłby mocno zredukowany.
Wobec tego jest rzeczą naturalną, że mędrcy i moraliści od najdawniejszych czasów zadawali sobie pytanie: czy nie możnaby, nie tylko w ludziach pojedynczych, ale w całych grupach, w całych narodach, spotęgować siły rozumnej woli, nauczyć panowania nad sobą, nauczyć celowego i porządnego kierowania czynami?…
A naprzód czy podobny zamiar jest wykonalny, czy istota ludzka może panować nad sobą i kierować się rozumem — nie zaś chwilowemi wrażeniami lub namiętnością?… Niezawodnie tak. Przecie, kiedy człowiek, z pośród wielu przedmiotów lub czynów wybiera te, które są korzystne dla niego, lub jemu blizkich. a usuwa niekorzystne, to już kieruje sobą, już działa pod wpływem rozumu. Człowiek nawet umie robić bez porównania więcej. Ileż to rodziców powstrzymuje się od godziwych przyjemności, skazuje się na pewien stopień niedostatku, ażeby zapewnić lepszy byt swoim dzieciom A ileż to razy ludzie z całą świadomością (lekarze, marynarze, żołnierze, kapłani) narażają się na cierpienia i śmierć, byle wypełnić swój obowiązek?… Nie koniec na tem. Czyliż bowiem nie spotykamy dokoła siebie działaczów, ciągle pamiętających o swoim celu, cierpliwie wyczekujących na przyjazne okoliczności, stanowczych, gdy nadejdzie chwila do czynu odpowiednia?
„To nic żaden geniusz mówił Napoleon l-szy podszeptuje mi: co mam robić w okolicznościach, których inni nie spodziewali się; to zastanowienie, namysł… Jeżeli zawsze jestem przygotowany na wszystko, to dlatego, że każdy mój zamiar długo obmyślam i przewiduję: co może się wydarzyć?… Zawsze hamuję moje pierwsze odruchy, nigdy nie piszę i nic nie robię, kiedy jestem w gniewie…
Namyślać się, przewidywać wypadki, hamować wybuchy uczuć, przeczekać chwile nieodpowiednie, to innymi słowy — znaczy kierować sobą. posiadać „rozumną wolę”… Newton, jeden z największych matematyków świata, odkrycia swoje również przypisywał nie umysłowym zdolnościom, ale cierpliwości, która jest zaletą woli.
Najprostszy napozór sposób kierowania sobą, objawienia woli wyraża się słowami: „ja chcę tego”… Chcę to zrobić, a tamtego nie robić; chcę o tcm myśleć, a uwolnić się z pod tamtego uczucia; chcę dzisiaj dać sobie uciąć zdruzgotaną nogę  i. t. p. Do takiego „chcenia” jednak nie dochodzi się łatwo, i bardzo często potrzeba dużo pracy nad sobą, zanim kłoś nauczy się naprawdę obić, co chce, a chcieć tego, co powinien…
Każdy człowiek, z wyjątkiem ciężko rozstrojonych, posiada pewien stopień rozumnej woli, innemi słowy; posiada jakąś cząstkę największego, najcudowniejszego skarbu na święcie. Skarb ten trzeba jednak powiększać. A ktoby pragnął robić to metodycznie, niech czyta, odczytuje, praktykuje i zapamięta treść niewielkiej książki J. Payota pod tytułem „Kształcenie woli” (przekład J. K. Potockiego).
Rozumna wola. wyrażająca się, między innemi, panowaniem nad sobą, jest siłą tak bezcenną, a tak rzadką i nie rozwiniętą w naszym narodzie, że należałoby o tych rzeczach wspominać jak najczęściej, przy każdej sposobności. Taką sposobnością do obecnej kroniki jest książka profesora W. Lutosławskiego: „Rozwój potęgi woli”.
Przedewszystkiem bądźmy otwarci. Profesor Lutosławski od niedawna mieszka w Warszawie, lecz już miał szereg odczytów i… już potrafił narazić się nie tylko postępowym kołom, ale, co gorsza, ludziom uczonym. Jest to chyba najoryginalniejszy człowiek w Polsce, który włada ośmioma lub dziewięcioma językami, napisał wiele dzieł o przedmiotach niemałej wagi i wykładał w kilku uniwersytetach. Jest przytem niezwykle zręcznym dyslektykiem i posiada, obok niewątpliwej odwagi cywilnej, łagodność gołębią. Gdy dodamy nastrój poetycki, rozległą i rozmaitą wiedzę, wśród której mieści się historya filozofii, logika, chemia, teologia, etyka, estetyka, bodaj że mistyka i magia, będziemy mieli przynajmniej szkic portretu tego niezwykłego człowieka.
W książce; „Rozwój potęgi woli” chodzi autorowi „o cel praktyczny, mianowicie o podniesienie poziomu zdrowia, sił i duchowego rozwoju w najszerszych warstwach narodu”. Więc zaleca wstrzemięźliwość od alkoholu, tytuniu, kart, rozpusty uczy, jak zdobyć łagodność, miłość milczenia, prawdomówność, pracowitość i t.d., lecz sądzi (co jest dla mnie dużym kłopotem), że zalety powyższe, tudzież mnóstwo innych, zdobyć można za pomocą. rytmicznego oddychania.
Każe więc wdychać łagodność, wydychać gniew, wdychać prawdomówność, wydychać kłamstwo, wdychać czystość, wydychać nieczystość i t.d. Z pewnością, że my wogóle nieumiejętnie oddychamy i że porządne oddychanie może mieć wpływ nie tylko na siły fizyczne, ale i duchowe. Na nieszczęście szanowny autor swoją metodę posuwa niekiedy za daleko, np.:
„Odgraniczywszy się symbolicznie od świata, zacząć kolejno wciągać powietrze przez lewą dziurkę od nosa, potem zamknąć lewą dziurkę j powoli wypychać powietrze przez prawą… i wyobrażać sobie, że wciągamy senność, a wypychamy wszelkie troski i zbyteczne myśli… Przed zaśnięciem dobrze jest myśl skierować ku jednostajnie powtarzanej modlitwie w dwu wyrazach: „Chryste, oświeć”, rytmicznie wymawiając w myśli „Chryste” przy wciąganiu powietrza, „oświeć” przy wypychaniu”.
Lecz w innem miejscu książki autor wypisuje takie np. złote słowa: „Droga do niepodległości osobistej i narodowej zaczyna się od opanowania żądz, nałogów, samolubstwa i lenistwa obywateli”.
W ogólnych zarysach „Rozwój potęgi woli” odpowiada „Kształceniu woli”; tyle jednak w pracy prof. Lutosławskiego spotyka się „yogizmów”, czyli magii, praktykowanej przez Hindusów, że książkę tę należy czytać oględnie. Dobrzeby też było ażeby nasi lekarze powiedzieli coś — o wartości hinduskiej metody oddychania, a psychologowie o pożytku kojarzenia rytmu oddechowego z rytmem wyobrażeń.
Może szanowny autor ma słuszność, może będzie ją miał i wbrew uczonym. Ja jednak wyrokować o tem nie mam odwagi.

Bolesław Prus

Wincenty Lutosławski

Wincenty Lutosławski

Wincenty Lutosławski urodzony 6 czerwca 1863 roku dzieciństwo spędził w rodzinnym Drozdowie. W 1881 rozpoczął studia chemiczne na Politechnice w Rydze a kontynuował na Uniwersytecie w Dorpacie. W 1885 uzyskał stopień kandydata w zakresie chemii, a w 1887 dyplom magistra filozofii. Pracował w Moskwie, Londynie i Kazaniu, gdzie otrzymał docenturę na tamtejszym Uniwersytecie. W latach 1919-1929 był profesorem na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. Po przejściu na emeryturę, po krótkich pobytach w różnych miejscach i krajach, osiadł w Krakowie, gdzie jeszcze w latach 1946–1948 wykładał na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zmarł w Krakowie 28 grudnia 1954 roku

„Rozwój potęgi woli”
, opublikowany w 1909 roku, jest pierwszym podręcznikiem jogi autorstwa Polaka, w którym autor opisuje jak dzięki jodze wyleczył się z ciężkiej nerwicy i rozważa znaczenie woli i wyobraźni na stan naszego zdrowia i życia.

Redakcja serwisu.

 

1313 Ogólnie 2 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

33 Pułk Piechoty - II

WYPADY. Na froncie litewsko-białoruskiim od września 1919 roku do maja 1920 roku oprócz walk pozycyjnych, utarczek patrolów, przedsiębrano charakterystyczne wypady, jako sposób [...]