Stacja Śniadowo

Stacja Śniadowo


Dzisiaj straszy zabitymi deskami oknami, zardzewiałymi torami i zarośniętymi torowiskami. Kiedyś wyglądało to zupełnie inaczej. Zresztą i stacja, która powstała w roku 1893 na nowo otwartej linii Łapy – Ostrołęka była w zupełnie innym miejscu niż ta obecna martwa. Tak zwana „Stara Stacja” istnieje już tylko we wspomnieniach jedynie starszych ludzi. Młodzież nie wie o niej w zasadzie nic.

Moja rodzina jest z nią jednak bardzo związana. To właśnie tam przyszła na świat w marcu 1936 roku moja mama Maria. Tam jako kolejarz pracował mój dziadek Stanisław Sabak, a babcia Janina prowadziła bufet i kasę biletową.

Była to stacja dość ruchliwa o sporym natężeniu ruchu pociągów tak osobowych jak i towarowych. Posiadała także specyficzny układ torowiska zmuszający pociągi w kolejarskim żargonie do tzw. „wekslowania”. Na czym to polegało? Otóż pociąg jadący z Ostrołęki do Łomży w Śniadowie wjeżdżał na tor w kierunku Białegostoku i zatrzymywał się przy peronie. Parowóz musiał być odczepiony, objeżdżał skład wagonów i przyczepiany był z drugiej strony pociągu zmieniając jego czoło i „jadąc do tyłu” wjeżdżał no tor prowadzący do Łomży. Podobnie postępowano jeśli pociąg z Łomży jechał w kierunku Ostrołęki. Tu znowu trzeba było przestawiać parowóz na drugi koniec składu. Było to dość ciekawe i śmieszne zjawisko zatrzymujące jednak każdy skład na kilkanaście minut przy peronie. Tylko pociągi na trasie Łomża – Białystok nie wymagały takich manipulacji. Nie wymagały ich oczywiście również pociągi kursujące na trasie Ostrołęka-Białystok. A było ich, tylko osobowych, kilka na dobę. Było też sporo składów towarowych. Zatem stacja Śniadowo, przed wojną, tętniła życiem.

We wrześniu 1939 roku kolejarze ze Śniadowa zostali ewakuowani na wschód gdzie mieli uczestniczyć w formowaniu pociągów z rezerwami Wojska Polskiego kierowanymi na front. Gdy 17 września 1939 roku na Polskę uderzyli sowieci „śniadowiacy” znajdowali się w Słonimiu, a między innymi także dziadek Stanisław. Dla tych, których miejsce pracy znalazło się na terenach okupowanych przez sowietów oznaczało to powrót do domu i pracy, dla tych z za Narwi niejednokrotnie zakończyło się to tragicznie. W okresie między wrześniem 1939, a czerwcem 1941 roku w okolicy Śniadowa stacjonowało sporo wojsk sowieckich budujących między innymi fortyfikacje tzw. „Linii Mołotowa” istniejące do dzisiaj ot choćby w okolicy Jakaci.

Jednak zmierzam do zupełnie czegoś innego. Otóż, w czasie okupacji sowieckiej, przez Śniadowo przejeżdżały pociągi wywożące obywateli II Rzeczypospolitej na zsyłkę na wschód. Kolejarze wiedzieli kiedy taki transport będzie jechał i wiadome było, że w Śniadowie zatrzyma się na dłużej z racji „wekslowania” parowozu i uzupełniania przez niego wody. Wiedząc o transporcie uruchamiało sie „kolejarskie pospolite ruszenie”. Żony kolejarzy z zebranej mąki piekły chleb, dzielony następnie na ćwiartki, Przygotowywano także bańki z wodą. Gdy skład wtaczał się na peron i zatrzymywał się, do akcji wkraczały dzieci. Moja mama wspomina, że były to takie towarowe wagony z zadrutowanymi kolczastym drutem oknami. Wewnątrz słychać było krzyki i płacz ludzi, a przez okna i drut wysuwali ręce. Właśnie im dzieci podawały błyskawicznie chleb i wodę, a następnie uciekały przed wartownikami między wagony. Dlaczego dzieci? No cóż Rosjanie do dorosłych potrafili strzelać, dzieciom w przypadku wpadki odbierali chleb, wylewali wodę i kończyło się na tęgim kopniaku. Jednak czasami bywały jakieś inne wagony gdzie dzieci nie sięgały z chlebem i wodą i wtedy do działania wkraczali już sami kolejarze wiele ryzykując. Mama wspomina, że z tego co pamięta to takich transportów przez Śniadowo przejeżdżało kilkanaście. Wspomnienie tych wystawionych rąk i krzyków zamkniętych w wagonach ludzi dręczy ją do dzisiaj.

Ze stacją w Śniadowie związana jest także jeszcze jedna wojenna ciekawostka. W latach okupacji niemieckiej rola stacji, w związku z uruchomieniem połączenia kolejowego Białegostoku poprzez Łapy i Ostrołękę z Prusami Wschodnimi znacznie wzrosła. Zachował się nawet niemiecki rozkład podający połączenia Ostrołęki (Scharfenwiese) z Łomżą.

W latach 1941-1944 zawiadowcą stacji był Niemiec, niejaki Loges. Przybył on do Śniadowa razem z żoną i córką będącą mniej więcej rówieśniczką mojej mamy. Okazało się to wybawieniem dla mieszkających tam i pracujących Polaków, ponieważ ów Loges był człowiekiem niezwykle kulturalnym, bardzo życzliwym dla Polaków i wręcz nieszczęśliwym z powodu niemieckiej okupacji. Także jego żona zachowywała się w identyczny sposób. Ich córka bawiła się z polskimi dziećmi, a oni oboje dawali do zrozumienia, że jest im niesamowicie przykro z powodu tego co się dzieje i aby ich z tym nie utożsamiano. Mało tego. Gestapo często informowało go o jakichś kontrolach i nalotach na stację. Wiedząc o tym wcześniej zawsze informował polskich kolejarzy o tego typu „nalotach” każąc ukryć im wszystko co mogło by wydać się podejrzane lub komuś zaszkodzić. Większość kolejarzy działała w konspiracyjnym podziemiu i zapewne jego postawie zawdzięczali życie. W 1944 roku wraz z nadejściem frontu ewakuowali się oni na zachód i ślad po nich zaginął. Swoją drogą ciekawe czy zdołali przeżyć wojnę?

Po wojnie, w związku z zachowaniem połączeń między Białymstokiem a Szczytnem dawnym szlakiem poprzez Łapy i Ostrołękę, a także połączeniem kolejowym Łomży z tymi obydwoma miastami, jak też poprzez Ostrołękę i Małkinię czy Wyszków z Warszawą, rola stacji w Śniadowie znacznie wzrosła. Śniadowo stało się nawet ważniejszą stacją węzłową niż było przed wojną.

Niestety, na przełomie lat 60-tych i 70-tych ubiegłego wieku, zgodnie z tendencją ogólnokrajową, sieć kolejowa ulegała stopniowej likwidacji. Co raz częściej połączenia kolejowe zastępowały połączenia autobusowe, a PKS wypierał na mało uczęszczanych szlakach PKP. Nawet kolejowy transport towarów po woli ustępował TIR-om…

W marcu 1993 roku, zakończyły kursowanie pociągi osobowe do Łomży. Ale linia Śniadowo – Łomża nie była jedyną w tym regionie. Jej losy podzieliła także później linia z Ostrołęki do Łap, a tym samym zakończyła swój aktywny, kolejowy żywot stacja w Śniadowie.

Pozostały nieczynne słupy oświetleniowe peronów, unieruchomione semafory i zarośnięte trawą, niepotrzebne już, tory

Opracował:   Tomasz Piaścik

2933 Ogólnie 1 Dziś
  
 

2 Komentarzy

  1. 28 czerwca 2014  8:09 przez Tomasz Odpowiedz

    Bardzo ciekawy artykuł. Gratuluję.

  2. 28 października 2014  16:20 przez Tomasz Odpowiedz

    Na stacji Śniadowo odbywa się ruch towarowy, więć stacja jeszcze funkcjonuje.

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.