Stanisław Michałowski. Część 3

Stanisław Michałowski (1843-1914)
Część 3

W CESARSKIM UNIWERSYTECIE WARSZAWSKIM.

W 1869 roku Szkoła Główna została zrusyfikowana i przekształcona w Cesarski Uniwersytet Warszawski. Rektorem został Rosjanin ściągnięty z Cesarstwa, dziekanem byłprof. Włodzimierz Brodowski. Język rosyjski stał się wykładowym. Nie wszyscy profesorowie władali językiem rosyjskim w tej mierze, aby mogli nim swobodnie posługiwać się podczas wykładów. Z tego powodu zezwolono w ciągu dwu lat prowadzić wykłady po polsku oraz w tymże języku egzaminować. Jednocześnie dano na ten okres warunek wymienionym profesorom i wykładowcom by dostatecznie opanowali język urzędowy. Profesorowie, którzy nie mieli doktoratu otrzymali polecenie wykonania pracy na ten stopień w ciągu dwu lat po rosyjsku i przeprowadzenia jej obrony na jednym z uniwersytetów carskich. Polacy pozostali asystentami, później byli zastępowani przez Rosjan.
Stanisław Michałowski stał się studentem kursu V Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Rok akademicki 1869/70 był ostatnim w jego studiach. Program nauczania pozostał na razie bez zmian, więc S. Michałowski słuchał następujących przedmiotów: Klinika Terapeutyczna (Tytus Chałubiński), Klinika Chirurgiczna (Hipolit Korzeniowski), Klinika Akuszeryjna (Władysław Tyrchowski), pediatryka (Władysław Tyrchowski), ginekologia teoretyczna i praktyczna (Adam Gliszczyński), historia medycyny (Henryk Łuczkiewicz), Klinika Psychiatryczna (Romuald Pląskowski), epizoocjologia (Piotr Seifman). Klinika Chałubińskiego i Korzeniowskiego mieściły się w Szpitalu Św. Ducha na Elektoralnej, Klinika Akuszeryjna i ginekologia akuszeryjna w Szpitalu Dzieciątka Jezus na Placu Wareckim. Klinika Psychiatryczna w Szpitalu Św. Jana Bożego; wykłady z historii medycyny i epizoocjologii prowadzono na Uniwersytecie.
Dnia 2 czerwca 1870 roku Stanisław ukończył V kurs medycyny na Uniwersytecie Warszawskim. Czekał go egzamin zwany też drugim rigorosum. Egzamin obejmował anatomię patologiczną, patologię i terapię ogólną oraz szczegółową, materię lekarską, pisanie recept i toksykologię, higienę i dietetykę, chirurgię teoretyczną, sztukę położniczą, oftalmologię, desmurgię, medycynę sądową, choroby umysłowe i policję lekarską, policję weterynaryjną i epizooc- jologię, historię medycyny i urządzenia lekarskie wraz z encyklopedią i metodologią. Materiał więc to był olbrzymi. Do tego dochodziły egzaminy praktyczne w Klinice Terapeutycznej i Klinice Chirurgicznej. Polegały one na „opracowaniu” 4 chorych w każdej z klinik w ciągu 4 tygodni i przedstawieniu ich historii chorób. Przygotowania do egzaminu końcowego trwały niemal cały rok. Przystąpił do niego S. Michałowski na sesji egzaminacyjnej odbywającej się od 3 do 15 czerwca 1871 roku. Zapewne w tym czasie uczęszczał do kliniki prof. Tyrchowskiego, ponieważ był specjalistą położnictwa i chorób kobiecych.
Gazeta Lekarska” informowała o uzyskaniu dyplomu lekarskiego przez młodych medyków. Na posiedzeniu Wydziału Lekarskiego Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego w dniu 29 czerwca 1870 roku przyznane zostały stopnie lekarzy medycyny: Wojtasiewiczowi, Dobrskiemu, Heringowi, Kisielskiemu, Kosmowskiemu, Mayzelowi, Rostkowskiemu (cum eximia laude), Szczygielskiemu, Rodemu (cum eximia laude) i Ostrowskiemu (cum eximia laude) (…), w dniu 29 czerwca Tomaszowi Fagońskimu, Jakóbowi Gutwein (cum eximia laude), Janowi Kisielskiemu (cum eximia laude) i Wacławowi Mayzel (cum eximia laude) (…), w dniu 7 października Nowakowi Józefowi, Karczewskiemu Stefanowi, Ćwierciakiewiczowi Edmundowi i Brzezińskiemu Janowi (…), w dniu 15 czerwca 1871 r. Stanisławowi Michałowskiemu19.
Wielu spośród absolwentów Uniwersytetu Warszawskiego z roku 1870, byłych wychowanków Szkoły Głównej, zapisało się chwalebnymi głoskami w dziejach medycyny polskiej. Byli to bliscy koledzy Stanisława Michałowskiego, m.in.: Konrad Dobrski, Teodor Hering, Wiktoryn Kosmowski, Wacław Mayzel, Stanisław Michałowski oraz Jan Serafin Rode. Stanisław Michałowski jest jedynym lekarzem łomżyńskim wymienionym w Słowniku Lekarzów Polskich Stanisława Kośmińskiego 20.
Konrad Dobrski (1849-1915) jako lekarz został wysłany w 1870 r. przez warszawski oddział Opieki nad Rannymi do Niemiec (Mannheim) i Francji (twierdza Toul). W 1871 r. odbył studia specjalistyczne, głównie z laryngologii, w klinikach wiedeńskich, w latach 1882-1885 był asystentem w klinice diagnostycznej prof. Ignacego Baranowskiego. Poza praktyką czas swój poświęcał pracy w Warszawskim Towarzystwie Lekarskim jako członek czynny, a potem honorowy i w Kasie im. Mianowskiego. Ponadto był lekarzem Kolei Nadwiślańskich oraz założycielem i kierownikiem pierwszego w Warszawie Domu Zdrowia. Podejmując się tłumaczenia szeregu podręczników lekarskich zagranicznych udostępnił je polskiej medycynie. Od 1878 do 1879 był redaktorem czasopisma „Zdrowie”.
Teodor Hering (1847-1925) w czasie wojny francusko-pruskiej pracował w szpitalu wojskowym we Francji w Chalons sur Marne. Specjalizował się w Berlinie i Wiedniu w laryngologii, w 1881 został ordynatorem oddziału gardła, nosa i krtani w Szpitalu Św. Rocha w Warszawie. Autor wielu prac z laryngologii, zwłaszcza z dziedziny leczenia gruźlicy krtani, członek wielu towarzystw krajowych i zagranicznych. Wprowadził wiele narzędzi swojej konstrukcji do praktyki laryngologicznej, opisał objaw prześwietlania jamy Highmora, co dało początek nowej metodzie badawczej zwanej diafanoskopią. W1922 roku został mianowany profesorem honorowym laryngologii Uniwersytetu Warszawskiego. W jego mieszkaniu przy Jerozolimskiej 51 zbierali się literaci, a wśród nich H. Sienkiewicz. Jako wybitny specjalista i doświadczony laryngolog w zakresie gruźlicy krtani został wezwany do Fryderyka III, cesarza Niemiec i króla pruskiego, ojca cesarza Wilhelma II. Rozpoznawana przez wybitnego laryngologa angielskiego Mackenziego gruźlica krtani u cesarza Fryderyka, okazała się rakiem krtani i stała się powodem jego zgonu. Na ten temat w pewnych warszawskich kołach lekarskich krążyła następująca anegdota. Cesarz Fryderyk zapytał Heringa, co życzy sobie za swój udział w konsylium lekarskim. Ten odpowiedział, że pragnie uzyskać tytuł szlachecki. Na to cesarz: „Hering (śledź) nie może zostać szlachcicem” i ofiarował mu order. Wspomnianą anegdotkę przekazał Stanisław Michałowski swemu synowi Aleksandrowi, a ten mnie ją często opowiadał. Relata refero.
Wiktoryn Kosmowski (1848-1916) podczas wojny francusko-pruskiej udał się do Francji. Po powrocie do kraju otworzył w Warszawie wolną praktykę lekarską, poświęcając się wówczas nowej specjalności, chorobom dzieci. Równocześnie pracował w Szpitalu Dzieciątka Jezus na oddziale podrzutków i tym zagadnieniom poświęcił kilka artykułów w miejscowej prasie lekarskiej. Zajmował się higieną dzieci, zwłaszcza w pierwszych latach życia, zwracając uwagę na dzieci klas biednych. Szerszego rozpowszechnienia doznało jego dziełko p.t.: „Niedole dziecięce, wydane staraniem miłośników dziecięcego wieku”, opublikowane w 1882 r. wspólnie z Goltzem, Moldenhawerem, Markiewiczem i Wierzchlejskim. Kosmowski był ojcem nauczycielki, działaczki ruchu ludowego, oświatowego i niepodległościowego, posłanki na sejm Ireny Kosmowskiej. Mieszkanie Kosmowskich przy ul. Nowogrodzkiej 42 stanowiło miejsce spotkań uczonych oraz działaczy politycznych i społecznych.
Mayzel Wacław (1847-1916) w 1870 roku objął stanowisko asystenta (laboranta) w Zakładzie Histologii i Embriologii prof. Henryka Hoyera. Kierował badaniami mikroskopowymi studentów, którzy w niewielkiej liczbie upodobali sobie te nieobowiązkowe zajęcie. Pracując nad zjawiskiem regeneracji nabłonka pierwszy na świede spostrzegł i opisał zjawisko kariokinezy. W tym zakładzie pracował do 1895 roku, ogłaszając wiele prac z zakresu histologii i embriologii. Zakład opuśdł, ponieważ jako Polak został pominięty przy obsadzie katedry po opuszczeniu jej przez Hoyera. Przerzucił się na analitykę lekarską, w swoim mieszkaniu otworzył pracownię analityczną dla celów diagnostycznych, co stworzyło mu możliwości wprowadzenia wielu ulepszeń w tej dziedzinie. Między innymi pierwszy wprowadził porcjowe badanie moczu. Ogłosił 30 prac naukowych oraz był współuczestnikiem tłumaczeń 12 dzieł naukowych z obcych języków. Od 1876 roku był członkiem czynnym Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego.
Rode Jan Serafin (1849-1915) podobnie jak Dobrski, Hering i Kosmowski udał się do Francji podczas wojny francusko-pruskiej, gdzie pracował w szpitalach dla rannych w Epemay i Reims, będących pod zarządem Czerwonego Krzyża. Po powrocie z Francji osiedlił się w Tomaszowie Mazowieckim. Na tym terenie oddał się działalności lekarskiej, społecznej i filantropijnej. Najważniejszym polem działania jego były chirurgia, położnictwo i ginekologia, w których doszedł do wielkiego mistrzostwa. W miejscowej fabryce włókienniczej Szepsa i Reichmanna zorganizował Izbę Przyjęć i objął w niej stanowisko lekarza fabrycznego. Przyjmował w niej włókniarzy i ich rodziny, zajmował się oświatą higieny, prowadząc na ten temat pogadanki dla włókniarzy. W 1891 roku powstał Szpital Miejski pod wezwaniem św. Stanisława, liczący 40 łóżek, którego Rode został pierwszym dyrektorem jako inicjator i fundator tego przedsięwzięcia. Jemu zawdzięczają swe powstanie Ochotnicza Straż Pożarna, Katolickie Towarzystwo Dobroczynności, przytułek dla sierot i kilka ochronek dla dzieci, Koło Polskiej Macierzy Szkolnej oraz dwie szkoły elementarne z polskim językiem wykładowym, a także wiele innych akcji społecznych i filantropijnych. Był też przewodniczącym Narodowego Związku Robotniczego.
Tyle o wybitnych kolegach dr. Stanisława Michałowskiego. Po ukończeniu Uniwersytetu i uzyskaniu dyplomu lekarza Stanisław Michałowski udał się dnia 9/21 lipca 1871 roku do Warszawskiego Urzędu Lekarskiego w celu złożenia przysięgi. Własnoręcznie napisany jej tekst w języku rosyjskim, na papierze ze stemplem 15 kopiejek, odczytał przed urzędnikami Urzędu Lekarskiego, poczem złożył podpis. Przyrzeczenie składało się z 12 punktów. Akt przyrzeczenia został opatrzony numerem 1701. Oryginał jego znajduje się w archiwum rodzinnym.
Oto treść złożonej przysięgi lekarskiej w tłumaczeniu z języka rosyjskiego:

Ja niżej podpisany, Stanisław Francewicz Michałowski, przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu w Trójcy Świętej jedynemu, iż:

1. Z chorym mojej pomocy żądającym postępować będę rozważnie, ostrożnie i wedle zasad miłości bliźniego.
2. Wezwany do chorego, pospieszę z udzieleniem mu stosownej pomocy i to bez względu na tegoż stopień, stan, jako też osobistą urazę, którą wtedy powinienem zapomnieć.
3. Dla jakichkolwiek bądź widoków pod żadnym pozorem nie będę przedłużać choroby.
4. Z nikim, nawet z osobami lekarskimi, nie będę wchodził w żadne takie związki, któreby zmierzały do szkodzenia komukolwiek na zdrowiu lub honorze.
5. Mając wątpliwości co do choroby lub widząc jej uporczywość, nie omieszkam zasięgać wcześnie rady moich współkolegów i w ogólności w ciągu praktyki mojej ściśle stosować się będę do atrybucji zakreślonych przepisami.
6. Tak właściwych trucizn, jako też lekarstw na spędzenie płodu, jakich bądź gwałtownie działających środków w zamiarze złośliwym nie przepiszę, ani też nie doradzę nikomu.
7. Wezwany przez władzę rządową do czynności lekarsko-sądowych dane sobie zlecenie ściśle wypełnię i żądaną opinię ściśle złożę.
8. Powierzonego mi sekretu choroby lub jakiej ułomności fizycznej, mogącej szkodzić na sławie chorego, zakłócić spokojność domową lub przerwać zgodę małżeńską albo też familijną, nikomu nie wyjawię, chyba tylko będąc do tego przez właściwe władze wezwanym.
9. Żądającym pomocy położniczej takową w gwałtownej potrzebie w miarę mojej możności udzielę.
10. Tego tylko naukowego lekarskiego tytułu używać będę, jaki mi w Cesarstwie Rosyjskim przyznawany został.
11. Nie dopuszczę się żadnych potwarzy i podstępów względem osób lekarskich, ale owszem tak się zachowywać będę, jak wymaga obyczajność, uczciwość, wzajemne poważanie i dobro ogólne.
12. Kiedy chory zostawać będzie w stanie zagrażającym śmiercią, krewnych lub otaczających chorego nie zaniedbam wcześnie roztropnie ostrzec o potrzebie dopełnienia tego, co interes familijny i dobro wymaga.

Tak mi Panie Boże dopomóż i niewinna Syna Twego męka

Warszawa 9/21 lipca 1981 r.
(podpisali) Lekarz Stanisław Michałowski.

Nr 1701
(Obecni przysiędze) p.o. inspektora Urzędu Lekarskiego podpis nieczytelny, podpis nieczytelny, podpis nieczytelny
Sekretarz (—) Kotiowskij
Czarna pieczęć okrągła z orłem dwugłowym, na otoku napis: Warszawa Urząd Lekarski 2l.

ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI I DOM RODZINNY

Jeszcze przed uzyskaniem stopnia lekarza Stanisław Michałowski zaręczył się z panną Marią Toczyńską. Zapowiedzi wyszły w dniach 25 czerwca, 2 i 9 lipca 1871 roku w świątyniach Wszystkich Świętych w Warszawie i parafialnym łomżyńskim na zasadzie zezwolenia danego 5/17 czerwca przez księdza Muratko, administratora kościoła parafialnego w Łomży. Przyjaciele swatali go z panną Salomeą hrabianką Hauke, siostrą generała Józefa hr. Hauke-Bosaka, sławnego dowódcy z powstania styczniowego, ale propozycja ta nie zyskała aprobaty Stanisława. Ożenił się z panną Salomeą dr Julian Kosiński, wybitny chirurg, a następnie profesor chirurgii Uniwersytetu Warszawskiego.
Należy przypuszczać, że dr Michałowski poznał się ze swoją narzeczoną w Warszawie, gdzie kształciła się w Maryjskim Instytucie Szlachetnie Urodzonych Panien przy ul. Wiejskiej w Warszawie. (Budynek ten istnieje do dzisiaj i jest zajęty przez Sejm).
Instytut Panien został założony po powstaniu listopadowym w skonfiskowanym przez władze carskie pałacu Czartoryskich w Puławach. Według ówczesnej opinii b. faworyta cesarza Mikołaja I zarzucano Instytutowi Puławskiemu powierzchowność i płytkość w kształceniu uczennic. Jak wspomina Baranowski: „pięknie tańczyły, poprawnie mówiły po francusku, ładnie dygały, ale nie wynosiły z zakładu ani zasad życia rodzinnego, ani praktycznych wiadomości o gospodarstwie, wychowaniu dzieci etc, ani obfitych wiadomości naukowych”22. Przytoczona opinia panowała w postępowych kołach ówczesnej inteligencji, ale nie była powszechna. W1862 roku Instytut Panien przeniesiono do Warszawy do budynku zajmowanego uprzednio przez Instytut Szlachecki dla Chłopców. Poziom nauczania w Warszawie znacznie się podniósł wskutek powołania wybitnych sił pedagogicznych, między innymi Narcyzy Żmichowskiej. Ten Instytut ukończyła narzeczona Stanisława w 1871 roku, mając lat 18. Wyniosła z niego doskonałą znajomość trzech języków (francuski, niemiecki, rosyjski), posiadała piękny i czytelny charakter pisma, sztukę tkania gobelinów, co w dużej mierze zawdzięczała swym zdolnościom rysunkowym. Po zamążpójściu stała się dla męża wierną żoną i towarzyszką, oddaną dzieciom. Przejęła na siebie rolę sekretarki: załatwiała korespondencję z władzami, prace kancelaryjne oraz przyjmowała zapisy chorych. Była wreszcie gościnną gospodynią, umiejącą przyjąć licznych znajomych odwiedzających ich dom. Pozostawiła po sobie gobelin przedstawiający liryczną scenę, dziewczynkę z pieskiem na tle sielskiego krajobrazu. Gobelin ten wisiał w salonie na głównej ścianie, naprzeciw okien pośrodku innych obrazów. Po śmierci dr Stanisława Michałowskiego w spadku dostał się jego synowi Aleksandrowi wraz z innymi ruchomościami i wisiał w przedpokoju. Po powstaniu warszawskim został wyszabrowany, jak większość dzieł sztuki w Warszawie.
Nic dotychczas nie powiedziałem o urodzie panny Marii, a ta cecha prawdopodobnie odegrała naczelną rolę w wyborze dr. Michałowskiego. Była śliczną blondynką o bujnych jasnoblond włosach uwieńczonych koroną grubego warkocza, o zalotnych niebieskich oczach, lekko zadartym nosku, średniego wzrostu i pełnej kibici. Poznałem ją wiosną 1918 roku, była już wówczas kobietą pochyloną, siwą o pomarszczonej twarzy, ubierającą się stale na czarno od chwili śmierci męża. Nic nie pozostało z dawnej urody poza szczupłą sylwetką. Być może, że ten stan przyspieszyły trudne warunki wojenne, bo przecież był to czwarty rok wojny, a Łomża znajdowała się pod okupacją niemiecką.
Panna Maria urodziła się w 1853 roku we wsi Targówek w powiecie lipskim. Ojciec jej Euzebiusz Toczyński pochodził z ziemiańskiej rodziny, był właścicielem majątku w powiecie łomżyńskim. Matka Katarzyna z domu Metelska też wywodziła się z ziemian. Jej brat ks. Piotr Metelski był kanonikiem warszawskim i administratorem kościoła parafialnego Wszystkich Świętych na Grzybowie w Warszawie. Reprezentował duchowieństwo warszawskie na otwarciu Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego w dniu 24 października 1869 roku.
W chwili ślubu panny Marii ze Stanisławem, ojciec jej Euzebiusz już nie żył, zaś matka Katarzyna Toczyńska mieszkała u drugiej starszej swej córki Bronisławy (1850-1934), zamężnej za Feliksem Uszyckim rolnikiem, absolwentem Szkoły Rolniczej w Marymoncie i administratorem majątku Kupiski pod Łomżą. Kupiski były olbrzymim majątkiem, majoratem księcia Jana Szachowskiego, nadanym mu w 1845 roku przez cesarza Mikołaja I za zwycięstwa odniesione nad polskim wojskiem w 1831 roku. Majątek ten liczył 4409 morgów gruntu, w tym 2032 morgów lasu. Ponadto obejmował dwie wsie Kupiski Stare i Kupiski Nowe, leżące na trakcie łomżyńsko-nowogródzkim. Tuż przy trakcie znajdował się dwór i browar przerobiony z gorzelni w 1879 roku. Kupiski Stare znajdują się w odległości 4 kilometrów od Łomży, a za nimi 1 km dalej Kupiski Nowe.
Uszyckiemu powadziło się widać dobrze, jeżeli w 1876 roku nabył plac przy rogu ul. Dwornej i Sadowej i pobudował tam dwupiętrową kamienicę. Muszę dodać, że mieszkałem w 1918 roku latem z moją matką i bratem Stasiem w czworakach kupiskich, które znajdowały się naprzeciw drogi wiodącej od traktu nowogródzkiego do Jednaczewa. Na zapleczu czworaków znajdowały się dwie niewielkie sadzawki, po których dziś nie ma śladu. Nie jestem pewien czy ostał się budynek czworaków z czerwonej cegły, w którym wówczas zamieszkiwali włościanie zatrudnieni w majątku. Warunki bytowe tchnęły prymitywem. Oświetlenie lampą naftową lub świecą, brak wodociągu i kanalizacji, przypominały jeszcze wówczas nie bardzo odległy wiek dziewiętnasty. Niewielki ruch na trakcie zakłócały sunące powoli furmanki chłopskie, podróżne budy żydowskie lub łomżyńskie dorożki. Nierzadki był widok jeźdźca powolnym truchtem przebiegającego drogę lub szybko jadącej linijki dworskiej zaprzężonej w jednego konia. Traktem chadzały krowy i świnie.
Dwór pochodził z dziewiętnastego wieku. Poszarzałe mury nadawały mu cech dostojności. Zatopiony w sadzie owocowym, częściowo znajdował się w cieniu drzew. Jadalnia, której okna wychodziły na sad była ciemna. Od strony traktu drewniany parkan oddzielał sad. Za mojej tam bytności był dzierżawiony żydowskiemu handlarzowi owoców. Nie było zatem nam wolno podnieść z ziemi nawet spadłego jabłka, gruszki lub śliwy. Z pokojów dworskich poznałem rozległą jadalnię. Przy jednej ze ścian stał wysoki kredens w górnej swej części przeszklony kryształowymi szybami. Pośrodku jadalni wznosił się prostokątny stół zawsze dla gości zastawiany obficie. Naprzeciw dworu po drugiej stronie traktu stał drewniany dworek parterowy, prawdopodobnie bez fundamentów, bo zapadał się w ziemię. Mieszkał w nim jedyny syn, Henryk Uszycki ze swą żoną Adelą. Feliksowie Uszyccy mieli dwie córki, a może i więcej. Znałem tylko dwie: starszą Jadwigę za Maksymilianem Rostkowskim, urzędnikiem Tow. Ubezpieczeń „Piast” w Warszawie i młodszą Teodorę za Cegielskim, inżynierem, cukrownikiem, wówczas dyrektorem cukrowni w Józefowie pod Błoniem. Maksymiiianostwo Rostkowscy mieszkali w Warszawie w Alejach Jerozolimskich i mieli trzech synów: Feliksa (lekarza chorób skórnych), Stefana i Huberta (1899-1950 lekarza ginekologa), ożenionego z panną Bohte, córką właściciela fabryki kas pancernych oraz córkę Zofię za Kazimierzem Żółtowskim, właścicielem w latach międzywojennych biura techniczno-automobilowego przy ul. Szpitalnej 1. Ojciec panny Marii miał brata Józefa Toczyńskiego, złotymi zgłoskami zapisanego w dziejach Polski. Ten urodził się w 1827 roku. Ukończył gimnagum w Łomży i poświęcił się naukom prawnym, następnie został aplikantem w sądownictwie. W 1846 roku wziął udział w konspiracji wraz z Tchorzewskim i Świerzbińskim. Po nieudanym powstaniu w województwie płockim Toczyński powrócił do domu swej matki. Wskutek zeznań prawdopodobnie Szybińskiego został aresztowany. Przesiedziawszy dwa lata w Warszawie i Modlinie został skazany na 10 lat ciężkich robót na Sybirze. W 1858 roku wrócił do kraju do rodziny z prawem wstąpienia do służby rządowej cywilnej. Pogłębił swoje studia w zakresie ekonomii politycznej. Nie brał udziału w manifestacjach przedpowstaniowych, lecz z chwilą przygotowań do zbrojnego powstania stanął w szeregach narodowych przyjmując udział w Wydziale Skarbowym. Następnie został powołany na zarządzającego Wydziałem Skarbowym. Obowiązki te pełnił do chwili zaaresztowania Rządu Narodowego na czele z Trauguttem dnia 29 stycznia 1864 roku. Skazany został na karę śmierci, podobnie jak pozostali członkowie Rządu. Wyrok wykonano na stokach Cytadeli Aleksandryjskiej przez powieszenie. Zginął wraz z Romualdem Trauguttem, Rafałem Krajewskim, Janem Jeziorańskim i Romanem Żulińskim dnia 5 sierpnia 1864 roku.23
Dnia 10/22 lipca o godzinie 12.00 odbył się ślub dr Stanisława Michałowskiego z panną Marią Toczyską w kościele Wszystkich Świętych w Warszawie. Ślub dawał ks. kanonik Piotr Metelski, wuj panny młodej w obecności jej matki Katarzyny Metelskiej, która na ślub przyjechała z Kupisk. Świadkami ślubu byli dr med. Jan Kondratowicz i urzędnik sądowy Edmund Szamowski. Dr Michałowski mieszkał wówczas w Warszawie przy ul. Wielkiej pod nr 1437, panna Maria zaś w Kupiskach. Nowożeńcy oświadczyli słownie, że intercyza ślubna nie była między nimi zawarta.24
Nowo poślubieni udali się w Łomżyńskie i zamieszkali w Zambrowie w domu pod nr 59. Z tego czasu zachowała się w archiwum domowym książeczka legitymacyjna nr 317 dr. Stanisława Michałowskiego wydana przez wójta gminy Zambrów dnia 25 grudnia 1871 roku. Jest w niej podany rysopis dr. Michałowskiego: wzrost średni, włos blond, oczy szare, nos umiarkowany, podbródek umiarkowany, broda krótka. Młodzi krótko przebywali w Zambrowie i już w 1872 roku widzimy ich w Łomży. Niestety, nie rozporządzamy danymi, pozwalającymi ustalić dokładniejszy adres zamieszkania. Na wniosek kierownika Izby zarządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych z 7 lipca 1871 roku dr St. Michałowski otrzymał stanowisko ponadetatowego lekarza Łomżyńskiej Izby Skarbowej.
Sytuacja materialna doktorostwa Michałowskich znacznie się poprawiła z chwilą sprzedaży ojcowizny Szabrakom, mieszczanom łomżyńskim, co szczegółowo przedstawiłem poprzednio. Wówczas przeniosła się do nich matka Agnieszka Michałowska. Rychło narodziły się dzieci: pierwszy syn Aleksander dnia 25 listopada 1873 roku, a w trzy lata później córka Helena (14 kwietnia 1876 roku). Babka opiekowała się wnukiem Olesiem około dwu lat, później opuściła syna i wnuczka, przenosząc aię do swojej ojcowizny w Łomżycy, nie objętej masą spadkową, przypadłej jej po ojcu Piotrze Dąbrowskim. Prawdopodobnie trudno przychodziło gospodarować na tym niewielkim kawałku ziemi, bo dnia 1/13 kwietnia l875 zawarła ze swą córką Aleksandrą z Michałowskich Muszyńską oraz swym zięciem Antonim Muszyńskim, umowę sprzedaży za 200 rubli sreb. „2/3 siedliska z ogrodem, ze wszelką budowlą mieszkalną. Od sprzedaży wyłącza stodołę i dwie izdebki mieszkalne ze swego domu. Nie żąda pieniędzy, lecz aby alimentowali ją do najdłuższych dni jej życia, tj. dali jej mieszkanie razem z sobą, o „wspólnym stole”, dawali odpowiednią odzież, a po śmierci przyzwoicie pochowali”. Na tle tej umowy powstał spór rodzinny, mianowide syn Stanisław sprzedwił się tej umowie i dnia 5/17 kwietnia 1875 roku wystąpił do Sądu o uchylenie wyżej wymienionego aktu. Sąd oddalił powództwo Michałowskiego i umowa weszła w życie. Następnie jego starania poszły w kierunku załatwienia polubownego za ofiarowanie Muszyńskim kwoty 75 rubli. Tymczasem w 1876 roku zmarła matka Agnieszka i ustał obowiązek jej alimentacji. Sprawa dągnęła się do 1878 roku. Najprawdopodobniej scheda pozostała w rękach Muszyńskich.
Dr Stanisław Michałowski wyniósł z rodzinnej tradycji dążność do posiadania własnego dachu nad głową. Uważał, że rodzina ma wówczas lepsze warunki rozwoju, kiedy mieszka we własnym domu bądź mieszkaniu. W 1884 roku nabył połowę dwupiętrowego domu mieszkalnego zajmującego plac narożny przy ulicach Dwornej 24 i Sadowej, od szwagra Feliksa Uszyckiego, aktem notarialnym u notariusza Szumańskiego z dnia 21 lutego 1884 roku. Nieruchomość ta oznaczona dawniej nr 207, a następnie 356 policyjny (119 hipoteczny) została wybudowana przez Unisława Hewelkego i Feliksa Uszyckiego w 1879 roku. Pięć lat później 25 maja/6 czerwca 1889 r. dr Michałowski dokupił drugą połowę tego domu od wdowy po Unisławie Hewelke, Teresy Ryczyńskiej. W ten sposób stał się właścicielem całej kamienicy.
Warto przytoczyć z notatki dr. Michałowskiego historię placu, na którym ten dom pobudowano. … „Nieruchomość miejska (…) przy ulicy dawniej Podwale, dziś Dwornej położona, stanowiła dawniej plac św. Ducha (był tam i kościół sprzedany na rozbiórkę) należący do duchowieństwa. Plac ten obejmujący 95 pr. kwadr, przestrzeni – sprzedany został przez duchowieństwo za aktem urzędowym daty 28 maja 1812 r. Tomaszowi Skarżyńskiemu; od Skarżyńskiego aktem daty 6 marca 1820 roku przeszedł do Antoniego Budziszewskiego, od niego za aktem daty 16 czerwca 1822 r. do Wilchelma Kazimirusa, a od niego za aktem daty 14/26 czerwca 1861 r. do Ludwika Ratyńskiego, który znowu za aktem daty 20 czerwca/2 lipca 1870 r. (?) sprzedał takowy Janowi Wnorowskiemu, a ten za aktem 3/15 lutego 1876 r. Unisławowi Hewelklemu i Uszyckiemu Na tym to placu pobudowali dom Hewelke i Uszycki”.
Dla wyjaśnienia należy dodać, że w obrębie folwarku św. Ducha w Łomży istniały w roku 1856 dwa place: a) jeden z nich zawierał przestrzeni prętów 11,3, położony był przy budowlach szkolnych i ulicy Kollegialnej, a nie mogąc przynosić żadnego użytku pozostawi pusty, b) drugi zawierał łokci kwadr. 2.890, położony był od frontu ulicy Dwornej przy kościele famym, w którym to miejscu istniał dawniej Kościół św. Ducha, a po którym plac sprzedany został na licytacji w roku 1820 (oznaczony nr 356 i miał uregulowaną hipotekę). Tożsamość placu przy kościele famym z tym, na którym był dawniej kościół św. Ducha, wyjaśniona została raportami Rządu Gubemialnego Augustowskiego z dnia 5/17 stycznia 1866 roku. W 1856 r. folwark św. Ducha w mieście Łomży oddany został miejscowemu szpitalowi bez płacenia kanonu. Czynię to wyjaśnienie ponieważ niektórzy autorzy lokalizują kościół św. Ducha wraz z kościelnym szpitalem przy obecnej ulicy Wiejskiej.25
Powróćmy teraz do domu Michałowskiego, który w kilka lat po nabyciu przez doktora znalazł się w tarapatach sądowych. Do Prokuratorii w Łomży wystąpił Dozór Kościelny kościoła famego przeciw Ryczyńskiej (spadkobierczyni Hewelkego), Uszyckiemu i Michałowskiemu o zabór kawałka gruntu kościelnego przy budowie nieruchomości łomżyńskiej nr 356p/119h w 1879 roku. Powództwo twierdziło, że wyżej wymienieni budując dom dwupiętrowy przybrali z sąsiedniej posesji nr 208 (mensjonarskiej) około 1 pręta kwadratowego, zwężając uliczkę od ulicy Dwornej do posesji mansjonarskiej prowadzącą, a tym sposobem jedna ściana wybudowanego domu stoi na przywłaszczonym gruncie lub conajmniej w tak bliskiej odległości od cmentarza przykościelnego, że pomieszczenie w tej ścianie okien dla widoku nastąpiło z obrazą przepisu art. 678 Kodeksu Cywilnego. W konkluzji powództwo żądało eksmisji pozwanych z zajętego gruntu i postanowienie skasowania 18 okien wychodzących na plac przykościelny od strony wschodniej. Dr Michałowski nie budował tego domu, więc Dozór Kościelny postawił konkluzję o skazaniu tylko Ryczyńskiej i Uszyckiego. I te żądania nie były realne, bo Sąd nie zdecydował się na nakazanie rozebrania całej bocznej ściany domu ani zamurowanie 18 okien, rozpoczęto zatem pertraktacje w sprawie dobrowolnej ugody na życzenie prałata Krajewskiego, proboszcza łomżyńskiego. Dr Michałowski ofiarował 200 rubli sreb. na potrzeby kościoła farnego w Łomży. Od sumy tej odtrącono koszty poniesione przez Prokuraturę oraz Sąd w związku z decyzją o umorzenie sprawy.
Dom ten przetrwał 110 lat w prawie niezmienionym stanie. W odróżnieniu od dzisiejszego wyglądu odznaczał się eleganckim wystrojem fasady od strony ulicy Dwornej. Kamienicę trzykondygnacyjną jedenastoosiową ozdabiały cztery balkony z kutego żelaza na pierwszym i drugim piętrze, umieszczone w trzeciej i dziewiątej osi. Elewację parteru i pierwszego piętra zdobiło poziome boniowanie. Dwuwarstwowy ciągły gzyms z otynkowanej cegły oddzielał parter od pierwszego piętra. Okna osłaniały ozdobne gzymsy: na parterze pionowy w formie korony kwiatu, na pierwszym piętrze łukowe w pierwszej i jedenastej osi, a trójkątne w pozostałych osiach oraz linijne na drugim piętrze. Fasadę zamykał zdobiony gzyms ciągły poddachowy. Wejście do kamienicy zaopatrzone było w podwójne oddrzwia, do których prowadziły trzy schodki. Brama wjazdowa drewniana wiodąca na wybrukowany kamieniem dziedziniec znajdowała się przy ul. Sadowej. Od strony tej ulicy i od strony cmentarza famego wznosiły się dwupiętrowe oficyny. Na podwórcu mieściły się szopa i chlew. Był to najbardziej monumentalny dom mieszkalny, jeżeli nie w całym mieście, to przy ulicy Dwornej, zanim nie wybudowano kamienic mieszczących Kasę Przemysłowców i Banku Państwowego.
Fasadę domu dr. Michałowskiego przedstawia pocztówka sprzed 1908 r., wykonana przez B. Wierzbickiego, a wydana przez księgarnię Mieczysława Rychtera. Dodajmy, że w 1918 roku, kiedy mieszkałem w Łomży, wspomniana księgarnia mieściła się na parterze od strony kościoła famego domu dr. Michałowskiego, zarządzanego wówczas przez wdowę po nim, doktorową Marię Michałowską. Tę ciekawą pocztówkę ulicy Dwornej zamieścił warszawski „Kurier Polski” w nr 240 z 9-11 grudnia 1988 roku. Jesienią w roku 1899 zamieszkała w tym domu pani Winiarska z dziećmi. Jej syn Bohdan Winiarski napisał: „Mieszkaliśmy teraz na tejże Dwornej w oficynie domu dra Michałowskiego na II piętrze. Wschodnie okna wychodziły na cmentarz famy; co rano z kościoła dochodziło nas przez wielkie drzwi granie organów, a w niedzielę po wotywie mogliśmy robić przegląd towarzystwa łomżyńskiego jak z loży”.
Dr Michałowski zajmował lokal wraz z oficyną na pierwszym piętrze w narożniku od strony Dwornej i Sadowej. Mieszkanie składało się z 7 pokojów: gabinet lekarski, poczekalnia dla chorych, jadalnia, salon, sypialnia, garderoba oraz pokój syna w oficynie od strony Sadowej. Ponadto przedpokój i kuchnia. Było to mieszkanie luksusowe, odpowiadające ówczesnemu standardowi życia na prowincji. Dzisiaj uznano by jego poziom poniżej przeciętnych norm mieszkaniowych. Nie skanalizowane, pozbawione dopływu wody i bez telefonu, ogrzewanie piecowe, w jadalni kominek. Wiązały się z tym liczne niewygody, które były znoszone z humorem przez ówczesnych mieszkańców. Woziwoda rozwożący wodę po mieście dostarczał ją drewnianym beczkowozem. Toaleta, którą dawniej nazywano prewetem (od niemieckiego Privet), słowem dzisiaj całkowicie zapomnianym, znajdowała się na półpiętrze każdej kondygnacji schodów kuchennych, powyżej odnośnego mieszkania. W ciasnym pomieszczeniu znajdował się kubeł wysokości muszli klozetowej w odpowiedniej osłonie drewnianej lub metalowej, nakrytej sedesem. Po użyciu fekalia posypywało się sproszkowanym torfem, specjalnie produkowanym do tych celów, przy użyciu drewnianej łopatki. Co pewien czas przyjeżdżał czyściciel miejski, który wyjmował kubeł, opróżniał go do wozu asenizacyjnego, odkażał i wstawiał ponownie do ubikacji. W wieku dziewiętnastym do oświetlenia mieszkania używano świec łojowych osadzonych w kinkietach, później stearynowych, a nowość stanowiły lampy naftowe. Z początkiem wieku dwudziestego założono oświetlenie elektryczne. Do kąpieli służyła wysoka wanna z ocynkowanej blachy. Stała zawsze w garderobie, która będąc ubieralnią pełniła rolę również pokoju kąpielowego. Służąca nocowała w kuchni. Pokój w oficynie zajmował syn Oleś ze swym ukochanym korepetytorem Stanisławem Kosiorkiem vel Koszorkiem. W porze zimowej naczelną rolę w domu odgrywał duży kominek, obudowany ciemnym kamieniem, o dużym palenisku, wysokości niemal średniego wzrostu człowieka. Dr Michałowski z rodziną zasiadał przed rozżarzonym paleniskiem, gawędząc o swoich młodzieńczych przygodach, pracy lekarskiej i życiu codziennym.
Dwa wejścia wiodły do mieszkania, frontowe dla mieszkańców domu, gości i chorych oraz kuchenne dla służby, handlarzy, rzemieślników i domokrążców. Drzwi frontowe prowadziły do dużego przedpokoju pozbawionego okien. Z niego odchodziły trzy pary dwuskrzydłowych drzwi: na prawo do gabinetu lekarskiego, środkowe do jadalni i na lewo do poczekalni dla chorych. Z przedpokoju wchodziło się do dużej podłużnej jadalni z dużym weneckim oknem po stronie lewej, wychodzącej na stronę wschodnią. Drzwi w prawej ścianie prowadziły do rozległego salonu, oświetlonego pięcioma oknami wychodzącymi na ul. Dworną i Sadową. Po przeciwległej stronie do drzwi zprzedpokoju, mieściły się jednoskrzydłowe drzwi do sypialni z dwoma oknami. W przeciwległej ścianie do salonu znajdowały się drzwi jednoskrzydłowe do wymienionej garderoby. Z niej następne drzwi, też jednoskrzydłowe, prowadziły do kuchni, a z niej wychodziło się na schody kuchenne. Vis a vis nich mieścił się pokój syna, już w oficynie. W ścianie graniczącej z salonem pomiędzy drzwiami doń prowadzącymi, nie dochodząc do wejścia sypialni, wznosił się wyżej wspomniany kominek. Między nim a ścianą graniczącą z sypialnią znajdowała się głęboka zacieniona wnęka, w której mogło zmieścić się kilka osób.

Kiedy 11 listopada 1918 roku w porze poobiedniej rozległy się strzały karabinowe na ulicy Dwornej, było już ciemno, bo światła pogasły. Ojciec nasz jak najśpieszniej wprowadził mnie i brata Stasia właśnie do tej wnęki, przykrywając nas własnym ciałem przed zabłąkaną kulą. W niej spotkaliśmy nowo narodzoną niepodległą Polskę. Na szczęście odbyło się bez wypadku, nasz dom nie został nawet draśnięty. Odgłos strzałów prawdopodobnie dochodził od strony Placu Sobornego, gdzie rozgorzała ciężka walka, w której zginął harcerz Leon Kaliwoda.
W archiwum domowym znajduje się spis inwentarza ruchomego, który zapełniał ówczesne mieszkanie dr. Michałowskiego. W lekarskim gabinecie znajdowały się: orzechowa kanapa kryta zieloną skórą z wygiętą poręczą do badania chorych, biblioteka z imitacji mahoniu o przeszklonych podwójnych drzwiach, zapełniona książkami, przeważnie lekarskiej treści, a przy oknie frontem do drzwi biurko z imitacji mahoniu, pokryte zielonym suknem, przed nim miękki duży fotel kryty wełnianą tkaniną w różowy deseń. Fotel ginekologiczny i szafka z narzędziami lekarskimi uzupełniały wyposażenie omawianego gabinetu. Na jednej ścianie duży obraz olejny z 1899 roku przedstawiający półakt kobiecy pędzla Tadeusza Mucharskiego, malowany w Monachium. Obraz ten do dziś zachował się w posiadaniu rodziny, stanowi dar od wdzięcznego za wyleczenie pacjenta. Drugą ścianę ozdabiało duże czworokątne lustro z kryształowego szkła objęte grubą złoconą ramą, a obok portret olejny dr. Michałowskiego. W poczekalni oprócz kilku krzeseł znajdowało się biurko pokryte fomitem imitującym mahoń, z zielonym suknem na blacie oraz dwoma szafeczkami połączonymi wąską półeczką. Ponadto fotel kryty zieloną skórą. Przejdźmy teraz do salonu. W środkowej części stał garnitur mebli orzechowych, utrzymany w stylu biedermajera; pod ścianą wygodna orzechowa kanapa, kryta tkaniną wełnianą czerwoną w jasne kwiaty. Przed nią duży okrągły stół orzechowy, przy kanapie po obu stronach dwa duże fotele o tymże pokryciu. Ponadto było dwanaście krzeseł, częściowo przy stole, a reszta przy obu ścianach. W dalszej części salonu stał stolik do kart oraz przy nim mała kanapa pokryta szarą w zielone kwiaty tkaniną wełnianą zakończoną u dołu frędzlami. Na zawieszonej na ścianie orzechowej półeczce mieściły się bibeloty oraz naczynia z frażetu. Trzy portiery na orzechowych kijach z materiału o wzorze odpowiadającym pokryciu mebli służyły do zasłaniania okien. Na ścianie ponad kanapą wisiał gobelin oprawiony w grubą pozłacaną ramę, dzieło doktorowej Michałowskiej, o którym poprzednio była już mowa. Obok portret Ludwika Osińskiego. Na tejże ścianie zawisły dwa obrazy („martwe natury”) szkoły holenderskiej, malowane na desce, oprawione w szerokie orzechowe ramy ozdobione esami-floresami ze złoconego brązu. Dwa duże dywany zaścielały podłogę ze wzorzystego parkietu. Przed dwoma oknami stanęły orzechowe słupki z wazonami z zielonego fajansu, wypełnionymi zasuszonymi trawami i kwiatami polnymi. Pośrodku stołu umieszczona była wysmukła lampa naftowa francuskiej roboty z niebieskiej porcelany, ozdobionej czarną sylwetką na białym tle młodej kobiety. Całość uzupełniały dwa taborety przynależne do garnituru mebli, dwa stojące pod ścianami wysokie zwierciadła, nieopodal stolika do kart dwa krzesełka kryte wełnianą tkaniną, o podobnym deseniu co pobliska kanapka, podłogowa lampa naftowa z białego metalu, okrągły mały stolik z przyrządami do przycinania cygar, konsola z imitowanego mahoniu dźwigająca szeroki zegar, w stylu klasycznym zdobiony brązem i z białymi brązowymi żyłkami marmurem. Barwne tapety w ciemnoczerwone róże na lilioworóżowym tle tworzyły harmonijną całość z deseniem tkaniny bieder- majerów.
Wspomnijmy jeszcze o firankach zawieszonych na orzechowych gzymsach nad pięcioma oknami i otrzymamy obraz prowincjonalnego salonu z XIX wieku, który odznaczał się obfitością dywanów, kotar i ciężkawych mebli, raczej dobranych pod względem wygody niż dekoracji.
Przechodzimy z kolei do jadalni. Wszystkie drzwi osłaniają ozdobne portiery na orzechowych gzymsach. Pośrodku jadalni stał wielki, długi stół. Wokół niego sześć orzechowych dziurkowanych krzeseł i dwa z wygiętymi oparciami, a w obu szczytach stołu dwa miękkie, wyplatane fotele. Przy ścianie wschodniej była ustawiona kanapa, duża kryta zieloną skórą. Po stronie przeciwnej niewielki orzechowy kredens, w nim na widocznym miejscu niebieski serwis do kawy, prezent ślubny, ofiarowany żonie przez doktora. Obok kredensu stolik z samowarem i zegar stojący szafkowy z czarnego drzewa (możliwe, że z hebanu). Z sufitu ponad stołem zwieszała się porcelanowa lampa naftowa oraz dwie metalowe lampy na bocznej ścianie. W pobliżu stołu znajdowały się dwa stoliczki, jeden jesionowy, wysłany zielonym suknem do kart oraz stoliczek ogrodowy nakryty zielonym suknem. Przed kominkiem znajdował się dębowy ekran. Uzupełniały umeblowanie cztery małe stoliki do herbaty wsuwane jeden pod drugi.
Obejrzyjmy teraz pokój sypialny. Dwa okna wychodzą na ulicę Sadową, cichą, pełną ogrodów i sadów, wówczas prawie wcale nie zabudowaną. Idealna cisza zapewniała mieszkańcom spokojny wypoczynek. Pod jedną ze ścian stanęły dwa łóżka, po drugiej komoda, a naprzeciw łóżek umywalka orzechowa z marmurowym blatem. Wszystko dary matki Katarzyny Metelskiej. Na umywalce porcelanowa miednica, obok niej duży dzban do wody i takiż nocnik wsunięty do szafki umywalki. Pod oknami umieszczona była długa kanapa z oparciem, kryta wełnianą tkaniną w zielone i niebieskie kwiaty. Środek sypialni zajmował duży okrągły mahoniowy stół nakryty serwetą. Wokół niego sześć krzeseł i dwa fotele, kryte tymże materiałem, co kanapa. Naprzeciw okien stanęła duża szafa jesionowa. Nieopodal umywalki była mała oszklona szafka z drzewa imitującego mahoń. Na ścianie zawisło lustro kryształowe, prostokątne ze złoconymi ramami. Wszystkie meble pochodziły od solidnych rzemieślników, niektóre przekazane przez poprzednią generację.
W sypialni pokazywała się zjawa starej kobiety. Widziałem ją jeden raz. Cicho otworzyły się drzwi do sypialni i weszła stara kobieta podpierająca się kijkiem, którym energicznie uderzała o podłogę. Obeszła wolno stół wokoło jeden raz i wyszła cicho zamykając drzwi za sobą. Zaraz po jej wyjściu udałem się do babki Michałowskiej i zapytałem, kto to był. Odpowiedziała mnie, że nikogo nie było. W garderobie, o której wyżej wspominałem, oprócz wanny mieściła się szafa na ubranie wykonana z materiału imitującego mahoń.
Kuchnia była skromnie wyposażona w duży stół, dużą kuchnię kaflową o czterech fajerkach i z piekarnikiem; po jej stronie prawej stało przy ścianie łóżko służącej. W dawnych czasach w dużych mieszkaniach kuchnia stanowiła odległe zaplecze, do którego dzieciom wstęp był wzbroniony. Nie była też miejscem stałego pobytu i przyjmowania gości.

Przypisy do Części 3:
 18. Samuel Dickstein: Spis Studentów Szkoły Głównej, rękopis, Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie.
19. Wiadomości bieżące „Gazeta Lekarska” 1870, t. IX, nr 1, s. 16, nr 3, s. 48, nr 165, 256; 1871, t. X, nr 52, s. 817.
20. Stanisław Kośmiński: Słownik Lekarzów Polskich, Warszawa, 1888, Stanisław Michałowski, s. 317.
21. Przysięga lekarska lekarza Stanisława Michałowskiego złożona dnia 9/21 lipca 1871, roku nr 1701, w Urzędzie Lekarskim w Ratuszu w Warszawie.
22. Ignacy Baranowski: Pamiętniki, Poznań 1923, s. 100
23. Zygmunt Kolumna, op. cit., t. I, s. 158-159.
24. Akt ślubny nr 26 Stanisława Michałowskiego z panną Marią Toczyską w Kościele Wszystkich Świętych dnia 10/22 lipca 1871. AD.
25. Komisja Rządowa Przychodów i Skarbu do Rządu Gubemialnego Łomżyńskiego w Warszawie dnia 14/26 stycznia 1867 roku. AD.

 

237 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.