Teatr amatorski w Łomży

Za  zgodą Podlaskiej Biblioteki Cyfrowej rozpoczynamy publikację artykułów o Łomży i Ziemi Łomżyńskiej z tygodnika „Wspólna Praca”

Teatr amatorski w Łomży.1)

Teatr amatorski na prowincji odgrywał i odgrywa ważną rolę nietylko, jako środek do matcrjalnego podtrzymania najrozmaitszych towarzystw i celów dobroczynnych, ale również, jako czynnik skupiający ludzi, ogniskujący życie towarzyskie. Na prowincji, która stałych teatrów nie posiada, przedstawienia amatorskie przy dobrych siłach wykonawczych, dobrej organizacji i dobrym wyborze sztuk mogą do pewnego stopnia zastąpić brak teatru, posiadającego siły zawodowe. Łomża w swej tradycji ma świetne czasy teatru amatorskiego, te jednak, niestety, należą do przeszłości. W ostatnich latach artystyczny poziom przedstawień amatorskich znacznie się obniżył i nic nie wróży, żeby te dawne, świetne czasy rychło wróciły. Starzy amatorzy usunęli się od tej pracy zupełnie, lub też rzadki w niej udział przyjmują, a brak młodych, wyrobionych sił daje się dotkliwie odczuwać. V przyszłości może zastanowimy się nad przyczynami tego upadku, obecnie chcemy pomówić o przeszłości teatru amatorskiego w Łomży i jego świetnej dobie rozwojowej.

Brak miejsca i odpowiednich materjałów nie pozwala nam na obszerniejsze traktowanie tego przedmiotu, to też szkic niniejszy będzie tylko szeregiem wspomnień, żyjących jeszcze w pamięci starszych mieszkańców Łomży.

Przed założeniem w. r. 1895 obecnie istniejącego To w. „Lu,tni” teatr amatorski nie miał urzędowej organizacji. Czyniono wprawdzie starania o zatwierdzenie odpowiedniego statutu, ale bezskutecznie. Narady nad wyborem sztuk, obsadą ról, wreszcie pierwsze t. z. czytane próby, zazwyczaj odbywały się w gościnnych domach opiekunów popisów amatorskich na cele publiczne; dalsze próby i widowiska do roku 1867 odbywały się w lokalu resursy miejskiej, po roku zaś 1867 w teatrze, który w tym właśnie czasie urządzony został w budynku, w jakim po dziś dzień się mieści.

Wspomnienia o teatrze amatorskim w Łomży sięgąją 1849 r., w którym na zapoczątkowanie Patrona przy ówczesnym Trybunale, późniejszego Notarjusza, Maksymiljana Sankowskiego, grano, tłómaczoną z francuzkiego, komedję p. t. „Szpada mego ojca”. W szeregu przedstawień w owym czasie, dawano między innemi z dzieł scenicznych oryginalnych: „Damy i huzary”, „Śluby panieńskie” „Odludków i poetę” — Fredry, „Doktora medycyny” — Korzeniowskiego, z tłómaczonyeh: „Dwa pojedynki”, „Antoni i Antosia” etc. Oprócz wspomnianego patrona Sankowskiego wyróżnili się rzeczywistym talentem wybitniejsze później w sądownictwie zajmujący stanowiska, a wówczas młodzi urzędnicy w miejscowych instytucjach sądowych, dziś wszyscy już nieżyjący: Walęcki i Zaborowski—późniejsi: Prezes Trybunału Sobierański, ostatnio notarjusz w Warszawie, Józef Miałowieski, w wiele lat później prezes Dyrekcji Szczegółowej Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w Łomży, a z obywateli okolicznych: Kajetan Kotowski, dziedzic dóbr Dobrzyjałowa i inni; z kobiet: Doktorowa Wojciechowska, ze zmarłą przedwcześnie córką Aleksandrą W., panna Marja Hołownia, później zamężna Karasińska, właścicielka dóbr Osobne, patronowa Mrozowska, panny Sankowskie, córki naczelnika powiatu etc. I dziś jeszcze wśród najdawniejszych mieszkańców Łomży żyje wspomnienie Walęckiego, jako wybornego Rotmistrza w „Damach i huzarach” i furmana z „Antoniego i Antosi”, oraz Kotowskiego, jako niezrównanego Odludka w „Odludkaeh i poecie”, kapelana w „Damach i huzarach” i Marszałka w „Doktorze medycyny”.

Najświetniejszą epoką naszego teatru amatorskiego były czasy od r. 1870 do 1890. Amatorom, którzy w tej właśnie epoce talenty swoje, pracę, czas i dobre chęci składali na ołtarzu sztuki, poświęcić należy parę słów pamięci, tern więcej, że wielu właśnie z nich należało do tych wybitnych sił artystycznych, które teatrowi zjednały uznanie i rozgłos. W pierwszym rzędzie wspomnimy o ś. p. M. Sankowskim i jego małżonce Justynie z Tomaszewskich, także już nieżyjącej. Oboje szczerze miłowali sztukę i scenę i wysoce byli utalentowani: on, doskonały w rolach charakterystycznych i poważnych, pełen zapału, swady, naturalny zawsze, tworzył kreacje świetnez umiarem i poczuciem, godnymi prawdziwego artysty; ona—jako amantka, obdarzona od natury nietylko wielce urodziwą postacią, ale i niezmiernie sympatycznym głosem, pozwalającym na występy nawet w modnych wówczas wodewilach, równem z małżonkiem swoim cieszyła się uznaniem. Jednocześnie świecił znakomitą grą, przedwcześnie zmarły Ludwik Tock, człowiek niezmiernie dobry i dobroczynny, jedna z najsympatyczniejszych i najpopularniejszych osobistości w mieście. Obdarzony przedziwnym humorem i dowcipem, na scenie był artystą nieporównanym; rodzajem jego były role komiczne, a wszelkie przezeń wykonywane kreacje zawsze homeryczny śmiech budziły w widzach.

Trzej bracia Śmiarowscy—p-p- Józefat, Stanisław i Alfred, wymienioną trójkę wspomagali dzielnie: pierwszy w rolach przeważnie charakterystycznych i salonowych, drugi poważnie komicznych, a trzeci lekkich amantów. Któż z nas nie ma w pamięci wspaniałej, a tak sympatycznej postaci Cześnika z „Zemsty za mur graniczny” odtworzonej przez ś. p. Józefata Śm. z prawdziwie-artystycznem odczuciem, z niezmierną naturalnością i swobodą. Doskonałą była kreacja kapelana (p. Stanisław) z kom. ..Damy i huzary”, a bardziej jeszcze Mentora (p. Alfred), ze znanej komedji Fredry syna. Ta druga trójka amatorów nie mniej od pierwszej miłowała sztukę i duszą całą jej się addawała, nie mniejsze też, niż pierwsza, położyła zasługi dla sceny amatorskiej.

Mówiąc o rolach amantów, mimo że to czasy zamierzchłe, godzi się wspomnieć Władysława Wagę (1858—1862), znanego i na polu literackiem, przedwcześnie zgasłego poetę, syna zasłużonego autora „Flory Polskiej”, tudzież Tytusa Wojciechowskiego. W późniejszych czasach jako amant, występował na scenie z wielkiem powodzeniem adwokat, Konrad Gawroński, władający., obok ujmującej powierzchowności., dźwięcznym niezmiernie i w dobrej szkole wykształconym głosem tenorowym. Równie miłą pozostawili pamięć znana już poprzednio artystka niegdyś teatru krakowskiego, Holtzmanowa, zamężna Lubecka, p. Leontyna Trzeszczkowska, a nadewszystko dwie urocze i utalentowane wielce jej córki: Marja, jako amantka, i Julja, jako śpiewaczka, obdarzona pięknym o szerokiej skali głosem, znana potem z występów koncertowych w kraju i za granicą, oraz wyborna w naiwnych rolach p. Alfredowa Śmiarowska.

Równocześnie, lub nieco później (do r. 1891), chlubny udział w teatrze amatorskim przyjmowali: p.p. Sierpińscy (rodzice p. Siemaszkowej), Rawińscy, panie: Leonja Machczyńska (później p. Henrykowa Górska), J, Poźniak, Julja z Szumińskieh Pawłowska, Puchalska, Hamulecka, Budzyńska, Sadowska, J. Dołęgowska, L. Łękowska, A. Łabęcka, Hohendorf, J. Jabłońska, Krukowska, W. Głębocka, K. Skowrońska: panowie.- Przemysław Januszewski, Stanisław Dunin, Władysław Dunin, E. Pławski, Kowalewski, St. Bielak, Henryk Górski, L. Augustowicz, A. Chrystowski, Władysław Pawłowski, A. Cieszewski, A. Rogiński, A. Galiński, A. Bronikowski, St. Kurcyusz, K. Bzura, N. Sokołowski i wielu innych. Pierwsze kroki na deskach teatralnych stawiała w Łomży, w teatrze amatorskim, ceniona dziś powszechnie, wielkiej miary i ogromnego talentu artystka, p. Siemaszkowa, wówczas młodziutka p-na Wanda Sierpińska (w r. i88712/6 deklamowała ..Legiendę pierwszej miłości” Asnyka i „Jagodę” Lenartowicza i w tym że jeszcze roku występowała w sztuce „Pożar w Klasztorze”.) Przy udziale amatorów koncertowała też parokrotnie w Łomży, na cele dobroczynne, znana śpiewaczka łomżynianka, pani Stromfeld-Klamżyńska.

Fotografia aktorów amatorów, którz występowali na scenach w Łomży. Fotografię ułożył w 1881 LudwikTock

Fotografia aktorów amatorów, którzy występowali na scenach w Łomży. Fotografię ułożył w 1881 Ludwik Tock

Mamy właśnie przed sobą ułożoną w roku 1881 przez ś. p. Ludwika Tocka humorystyczną fotografję zbiorową amatorów, którzy przyjmowali udział w występach scenicznych, oraz opiekunów teatru amatorskiego, począwszy od r. 1849, a żyjących jeszcze w r. 1881. Tło stanowią skały, nad niemi, po środku, góruje świątynia Melpomeny. Z po za tych skał, amfiteatralnie, ku świątyni, wychylają się jedna za drugą podobizny amatorów. Na pierwszym planie, nad samym szczytem świątyni, widnieje postać najstarszego amatora ś. p. M. San- kowskiego: trzyma on w ręku wysoko podniesiony sztandar sztuki, któremu stale tak długo i wiernie służył, z napisem 1849—1881. Po obu stronach—podobizny dwuch protektorek teatru, po prawej—najdawniejszej ś. p. J. Wojciechowskiej, po lewej—p. Jadwigi Śmiarowskiej. Na samym dole, z prawej strony, twórca tej pamiątkowej grapy umieścił swoją podobiznę, równie jak inne, w karykaturalnej postaci z katarynką u boku. Dalej widzimy tu podobizny p.p. Sobolewskiej, Openhejmowej, Górskiej, Niemirowskiej, Niewiadomskiej, Januszewskiej, Heleny Dunin, B. Edukiewiczowej, tudzież w strojach charakterystycznych: pp. Henryka Górskiego — w stroju krakowskim, Władysława Boguckiego i h. Edukiewieza wraz z członkami kapeli teatru amatorskiego, w kostjumach węgierskich, Zdzisława Redlą w uniformie huzarskim, Edmunda Caberta, Przemysława Januszewskiego, przebranego w strój flisaka, Józefata Smiarowskiego, jako Cześnika, i Marjana Śmiarowskiego w mundurze straży ogniowej ochotniczej (pod ten czas p. Śmiarowski był prezesem rady straży), z chorągwią tej że straży, pilnującego kasy teatralnej, przy j której widnieją nagromadzone worki, pełne uzbieranych z przedstawień pieniędzy, z napisami: <<Na dobroczynność>> | «Na ubogich>>, «Na pogorzelców>>, «Dla straży ogniowej>>, «Na kościół>>, «Dla szlązaków>>, <<Dla uczącej się młodzłeży>>, «Na wpisy dla uczniów>>“ i t. p. Napisy powyższe najwymowniej świadczą dla jakich pożytecznych celów służył teatr, ilość zaś owych worków przekonywa o dobrych chęciach i nie małej pracy amatorów, poniekąd nawet budzi podziw i cześć dla nich.

Dorobek ten i wogóle zadanie, cele teatru amatorskiego,zasługi amatorów, oraz opiekunów teatru scharakteryzował nader udatnie mecenas Aleksander Chrystowski, jeden z najbardziej utalentowanych amatorów późniejszej doby (1884> w rymowancm przemówienia na cześć ś. p. A. Sankowskiego z okazji 40-to letniej rocznicy jego działalności na scenie amatorskiej. Po przedstawieniu, danym w d. 12 lutego 1888 r., na którym przedstawiano znaną powszechnie komedję Fredry,. Damy i huzary”, przed spuszczeniem kurtyny, wobec zgromadzonych na scenie amatorów, p. Chrystowski, występujący w roli Porucznika., w te pełne treści, a piękne formą słowa przyjęte przez publiczność długo niemilknącymi oklaskami, przemówił do Majora — jubilata:

Słyszysz, słyszysz, Majorze? i cóż powiesz na to?
Ten grzmot—czyż nienajlepszą Twych trudów zapłatą?
A nie wielu wie pewno w zebraniu tem sporem,
Że przed czterdziestu laty Tyś był już Majorem.
I przed czterdziestu laty, jako na żołnierzarzystało, bawiąc damy—paliłeś z moździerza!
Damy, siostry!” dla Boga! i gdzież się podziały
Owe minionych czasów zwiędłe ideały.
Co Ci huzarów Twoich na głowę potłukły?
I gdzież ów dziarski rotmistrz i porucznik smukły,
Co wówczas, jak my dzisiaj, własne chroniąc głowy—
Szli w rozsypkę za pierwszym znakiem Orgonowej?
Niema ich koło Ciebie Brak i kapelana,
Remby z Grzesiem—i służba damska pozmieniana,
i Wszystko inne Tyś został! ten sam od lat wiela,
Niosąc bliźnim daninę z pracy i wesela:
Sam jeden z pośród licznydch towarzyszów grona,ak szyldwach, broń swą dźwigasz,choć słabną ramiona;
Zawsze gotów do boju, a zawsze tak żwawy,
Jak młodzian wprzeddzień pierwszej z kochanką zabawy.

O! bo sztuka kochanką była Ci prawdziwą.
Zespoliło nas wzajem miłości ogniwo.
Aby łącznemi siły—od blizko pół wieka
Nieść wsparcie biednej braci, co na pewne czeka!
I któżby się tu Twoim ogłosił rywalem?
Kto mógłby, jak Ty, sceny zwać się Metuzalem?
Równi Tobie zapałem, swadą wojowniczą—
Dzielny Remba z Rotmistrzem—lat służby mniej liczą,
A choć obaj w szlachetnej posiwieli walce,
Choć obaj w swoim fachu nielada bywalce,
Tobie palmę pierwszeństwa śmiało oddać mogę.
Bo insza iść po drodze—insza znaleść drogę
Więc cześć Ci, zacny starcze! obyś długie lata
Służył Muzie nadobnej, na podziw dla świata!
I jeżeli ktokolwiek z dawnych towarzyszy

Twoich te słowa moje w tej sali usłyszy,
Cześć im także! bo oni, za Twoim przewodem,
Miłość sztuki wzniecili w pokoleniu młodem,
Bo oni nam wskazali, wspólnym łączni celem.
Jak nawet wśród zabawy—być obywatelem!
I zmarłym cześć niech będzie! I tym, co w ukryciu,
Nad poklask cichą pracę ukochawszy w życiu,
Za kulisami rządy sprawiają nie łatwe,
Jak mistrze, rczpląsaną pilnujący dziatwę;
Cześć im podwójna za to, gdyż dla nich z tej sprawy
Jaknajwięcej mozołów—jaknajmniej zabawy!

Jest gmach obszerny w mieście,gdzie ludzkość cierpiąca
Znajduje dzielną pomoc od chorób tysiąca;
Jest inny—kędy starość i nędza prawdziwa
Po nawałnicach życia snadnie odpoczywa;
Pierwszy zwie się szpitalem, przytułkiem zwą drugi.
Jest w gimnazjum miejscowem kwitów poczet długi,
O popłaconych wpisach świadczący jaskrawie;
jest stypendjum dla młodych muzyków w Warszawie;
Któż nie zna naszej straży, tej dzielnej drużyny,
Która ratunek bliźnich za cel ma jedyny,
zbrojna w miłość bratnią, co za puklerz stanie,
idzie w ogień tak dziarsko, jak my na śniadanie,.
Majorze! któż to stworzył swą pracą wytrwałą?
Majorze! Wszak to wszystko z teatru powstało!
A choćby potem innej doznało opieki,
Że w teatrze poczęte, nie zapomną wieki!

Więc niech żyje nasz teatr! Niech żyje przez lata
Dopóki serce w
; piersi zapałem kołata!
Dopóki serce w piersi miłością uderza
Grzesiu, dziś nasze święto! Wypalić z Moździerza”.

Po roku 1890, a wiec w parę lat po obchodzie 40-to letniego jubileuszu, zaczynają się już mniej świetne czasy dla teatru amatorskiego. Spotykamy i w tej epoce wiele równie dobrych chęci, ale dużo mniej talentu i zapala. Młodsza gieneracja stanowczo nie dorównywa poprzednikom. Ze śmiercią ś. p. Tocka, Sankowskich, Gawrońskiego, J. Śmiarowskiego, H Górskiego; po wyjeździe z Łomży takich amatorów, jak pp. Sierpińscy, panny Trzeszczakowskie, pp. Alfredostwo Śmiarowscy, pp.Pawłowscy, gdy z niepowstrzymanym biegiem czasu niegdyś młodzi i dzielni miłośnicy sceny „w szlachetnej posiwieli walce”,—coraz trudniej przychodziło organizowanie widowisk teatralnych. To też stawały się one coraz rzadszemi i nosiły inny o wiele charakter.

Wspólna Praca Nr 1 i 2 str. 19 – 23. 1913 rok.

Podlaska Biblioteka Cyfrowa
Pisownia oryginalna.

1 Artykuł niniejszy przedrukowujemy z kalendarza łomżyńskiego za rok 1903-ci.

Redakcja Serwisu

577 Ogólnie 1 Dziś
  
 

3 Komentarzy

  1. 4 sierpnia 2016  20:42 przez krzysztof Odpowiedz

    Po co powielać te tekst które są dostępne w Podlaskiej Bibliotece Cyfrowej

  2. Henryk Sierzputowski
    4 sierpnia 2016  20:56 przez Henryk Sierzputowski Odpowiedz

    Właśnie z Podlaskiej Biblioteki Cyfrowej jest pobrany ten tekst, co jest zaznaczone na początku tego artykułu. Będzie jeszcze więcej podobnych tekstów na naszym Serwisie. Inni też stosują podobne metody, np.ostatnie Kontakty.

  3. Wojciech Winko
    4 sierpnia 2016  21:39 przez Wojciech Winko Odpowiedz

    Na całym świecie są miliony bibliotek (w tym cyfrowych), a w nich miliardy pozycji czytelniczych. Oczywistym jest, że łatwo w tej mnogości informacji się zagubić. Społeczną misją serwisu historycznego historialomzy.pl jest właśnie przypominanie nam wszystkim, fragmentów naszej bliższej i dalszej historii, świadczącej o wyjątkowości miejsca w którym żyjemy i przypominających nam skąd się wywodzimy.
    Należą się tylko wielkie słowa uznania dla twórców tego wyjątkowego w skali Polski portalu historycznego, którzy zresztą zostali docenieni za swoją społeczną pasję nagrodami w skali ogólnopolskiej i regionalnej.
    Mam tylko nadzieję, że anonimowy autor /krzysztof/ "wybaczy" naszym kolegom swoją pasję i swoją skłonność do tak "zasadniczych" pytań, przełoży na przedstawienie propozycji nowych i ciekawych tematów.

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.