Wincenty Lutosławski. Mienie, jako cecha osobowości.

Link do pierwszego artykułu Wincentego Lutosławskiego rozpoczynającego ten cykl publikacji:
http://historialomzy.pl/wincenty-lutoslawski-wielki-francuz/

MIENIE, JAKO CECHA OSOBOWOŚCI.
I.
W kwartalniku „Mind” Aś 121 za styczeń 1922 r. ogłosiłem pierwszy rozdział teorji cech osobowości, zawierający teorję płci. Ogólna klasyfikacja cech osobowości dzieli je w sposób następujący:
1. Cechy wrodzone, stałe, istotne, zależne od najgłębszej istoty jaźni:
A. Pleć.
B. Narodowość.
C. Uzdolnienie.
D. Charakter.
2. Cechy wrodzone, stałe, zależne od pochodzenia ciała:
A. Żywotność (temperament, zmysłowość, wytrzymałość i sprawność fizyczna).
B. Uroda (głos, wzrok, gest, wygląd, postawa).
C. Rasa, jako gatunek biologiczny.
D. Urodzenie (pochodzenie, miejsce i data, rasowość, stosunki rodzinne).
3. Cechy nabyte stale:
A. Wykształcenie (klasyczne – realne, naukowe, artystyczne).
B. Wychowanie (wieś – miasto, rodzina – szkoła).
C. Stanowisko (zasługa, sława, tytuły, stosunki towarzyskie),
D. Zawód lub powołanie (1. rolnik, przemysłowiec, kupiec; 2, ksiądz, prawnik, urzędnik, lekarz, wychowawca-nauczyciel; 3. żołnierz, dyplomata; 4. uczony, artysta, wieszcz, mędrzec, prorok).
4. Cechy zmienne:
A. Stan cywilny.
B. Wiek.
C. Zdrowie i usposobienie (różne stany świadomości).
D. Mienie.
Jak widać z powyższego szematu, ostatnie miejsce wśród cech osobowości zajmuje mienie, jako cecha najwięcej zmienna, którą jest najłatwiej utracić, lub udzielić bliźniemu. Mienie jest także wybitnie zależne od wysiłków woli, daleko więcej niż zdrowie, wykształcenie i wychowanie, ale jednak nie zupełnie i nie bezwzględnie, jeśli brać pod .uwagę cale przeznaczenie człowieka, jako całość. Są ludzie, którzy na pozór wszystko czynią, aby mienie utracić, a którzy pomimo tego różnemi drogami do mienia na nowo dochodzą, bądź przez dziedzictwa, bądź przez wynalazki lub jakieś inne niespodziewane okoliczności. Są inni, którzy, ustawicznie poszukując bogactwa, nigdy nic osiągają celu. Gdy poznamy ekonomiczne warunki przebiegu życia wielu ludzi, przekonywamy się, że w licznych bardzo żywotach mienie przebiera charakter cechy stałej, od wysiłku woli niezależnej. Są ludzie, których trudno sobie wyobrazić bez mienia i którzy sami nie mogą sobie wyobrazić, żeby ich stale powodzenie opuściło. Są inni, których spotykamy zawsze zatroskanych o byt materjalny, choćby czasowo mieli duże zyski. Poza tem ogół ludzi przypisuje swe mienie własnym wysiłkom, staraniom i zasługom.
Jeśli nie zawsze od naszej woli zależy zdobycie mienia, to w każdym razie zawsze najzupełniej zależy od naszej woli dzielenie się niem z innymi, w wyższym stopniu niż wykształceniem, wychowaniem, zdrowiem, stosunkami. Mienie jest to, co mamy, czem rozporządzamy, co do nas należy. Różnica między mieniem a własnością polega na tern, że wyraz mienie określa faktyczny stan posiadania, zaś własność zawiera w sobie prawne i społeczne uzasadnienie mienia.
Więc np. mienie może być nieprawnie przywłaszczone i w takim wypadku nie będzie własnością. Dopiero pewien tytuł własności uprawnia mienie i przez to czyni je rzeczywiście od nas zupełnie zależnem.
Człowiek potrzebuje prawa własności, jako koniecznego warunku wolności. Jaźń wcielona na to, by mogła urzeczywistniać zadania doczesnego życia, musi rozporządzać jakiemiś środkami materjalnemi, a im zupełniej temi środkami włada, tem więcej korzysta z przyrodzonej wolności.
Gdy jeden człowiek staje się własnością drugiego, traci wówczas wolność i staje się niewolnikiem.
Do najistotniejszej natury mienia należy nierówność własności między ludźmi. Jeśli każdy człowiek ma posiadać coś na własność, to własność ta musi zależeć od właściciela, i musi się różnić tak, jak właściciele się różnią pod wszelkimi względami. Ludzie nie są równi i nawet nie mogą być równi, bo wogóle w świecie niema dwóch rzeczy zupełnie równych. Nawet dwóch ziarnek piasku równych sobie niema, ni dwóch listków, ni dwóch włosów, a im wyżej sięgamy w skali bytu, tem więcej wzrasta nierówność. W człowieku mamy nieskończoną treść ducha, nieskończoną rozmaitość form ciała i wskutek tego daleko większą nierówność spostrzegamy między poszczególnymi ludźmi, niż między zwierzętami, roślinami lub kamieniami, choć i kamienie równe sobie nie są.
Nierówność mienia budzi ujemne uczucia u tych, co siebie uważają za wydziedziczonych i zazdroszczą uprzywilejowanym. Stąd ciągłe porywy do wyrównania mienia, walki społeczne między tymi co mają mniej, a tymi co mają więcej i marzenia o równości osiągalnej przez zaprzeczenie, naruszenie lub pogwałcenie prawa własności.
Ale utopijne marzenia komunistów są złudzeniem i gdy tylko pewne jednostki lub nawet całe klasy społeczne pozornie osiągną cel wyrównania mienia, wnet nierówność nowa powstaje. Zmieniają się w przewrotach społecznych osoby posiadające mienie, ludzie majętni bywają doprowadzeni do nędzy, nędzarze czasem zyskują godziwie lub nieprawnie bogactwo, lecz nierówność pozostaje i wzrasta.
Im wyższa cywilizacja, tern większa bywa nierówność mienia między jednostkami, choć minimum mienia wzrasta, tak, że dziś najuboższy robotnik ma większy zarobek niż średnio zamożny rzemieślnik kilkaset lat temu. Ale gdy zarobki rzemieślników urosły w dwójnasób, skala bogactw, różnica między ubogimi a najbogatszymi wzrosła daleko więcej, jak dowodzą szczegółowe badania zarobków i dochodów różnych stanów w ciągu stuleci ubiegłych.
Dążenie do równości zmierza do zniesienia indywidualnych różnic między jednostkami, lecz każdy bunt tych, co są niezadowoleni ze swego upośledzenia, kończy się jeszcze większem uprzywilejowaniem innych jednostek niż te, przeciw którym wszczęto walkę.
Prawo własności ulega z czasem pewnym ograniczeniom na rzecz społeczeństwa, lecz każde ograniczenie musi być ściśle określone prawem i zarazem pociągać za sobą zwiększone gwarancje dla tego zakresu prawa własności, jaki pozostaje. Więc jeśli na przykład państwo przyznaje sobie prawo wywłaszczenia dla celów użyteczności publicznej, to aby te cele osiągnąć, koniecznem jest, żeby to wywłaszczenie było ujęte w ścisłe formy prawne, niezależne od samowoli jednostek. Czyli ograniczenie prawa własności, jeśli nie ma unicestwiać porządku społecznego, musi zarazem zabezpieczać ograniczone prawo własności jeszcze ściślej i dokładniej, niż ono było zabezpieczone przedtem. Wszelkie arbitralne ograniczenie własności prowadzi do ruiny powszechnej. Własność jest równorzędna z wolnością, a każda próba ustroju komunistycznego prowadzi do powszechnej niewoli.
II
Jeśli ludzie miłują wolność osobistą, to muszą cenić prawo własności jako najpewniejszą gwarancję tej wolności. Tylko posiadając mienie i mogąc niem w zupełności rozporządzać, człowiek się czuje wolnym. Wałka o byt, troska i niepewność, czy środki nam starczą na niezbędne potrzeby, drobiazgowa oszczędność i ciągle odmawianie sobie tego, czego pragniemy – to są wszystko przygnębiające ograniczenia wolności. Wcielenie ducha pociąga za sobą cielesne potrzeby, których zaspokojenie wymaga koniecznie środków. Człowiek może oddać się wyższym ideałom dopiero, gdy ma byt materjalny zapewniony.
To zapewnienie bytu materialnego czyli beztroska, umożliwiająca dążenia wyższe, bywa dwojakiego rodzaju. Albo ktoś, mając znaczne środki, opiera swe poczucie bezpieczeństwa na ich posiadaniu, albo śmiało wydaje co ma, ufając, że mu nie zbraknie, bo wierzy w wyższą opiekę nad sobą. Jedni przy znacznych dochodach ciągle się obawiają ich utracenia, inni zaś, nic nie mając, ufają, że im nie zbraknie i nie zawodzą się. Ale w obu wypadkach, czy chodzi o zabezpieczenie bytu objektywne, czy też o subjektywne poczucie beztroski, zawsze prawo własności osobistej jest koniecznym warunkiem swobody ruchów. Mogę mieć bardzo mało, zaledwie na dzień dzisiejszy, ale, bym mógł ten dzień spędzić jak mi się podoba, muszę w pełni i bez zastrzeżeń rozporządzać tem co mam. Bez osobistej własności, gdy nie mam czem rozporządzać, także sobą nie rozporządzam i nie mam wolności. W komunistycznym ustroju wszyscy są niewolnikami kliki despotów, którzy sami także nie są wolni, gdyż są niewolnikami łańcuchów, jakiemi innych spętali.
Jeśli ktoś nawet żyje z jałmużny, to korzysta z prawa własności, bo na to, by go inni obdarzali, sami muszą coś posiadać i mieć swobodę rozporządzania swą własnością. A żebrak, gdy jałmużnę otrzyma, staje się posiadającym i może datek użyć jak zechce, jeśli datek jest wynikiem indywidualnej wolnej woli, a nie jakiegoś kontrolującego wszystkich obdarowanych urzędu.
W ten sposób prawo własności jest najistotniejszą podstawą wolności osobistej, a jeśli postęp społeczny polega na coraz to większej wolności jednostek, od czego ich twórczość duchowa zależy, to postęp nie wiedzie ku zaprzeczeniu prawa własności, tylko ku coraz to pewniejszym gwarancjom, zabezpieczającym to prawo, i ku coraz to surowszym karom za wszelkie arbitralne naruszanie cudzej własności.
Przykład ograniczenia prawa własności w historycznym rozwoju ludzkości stanowi zniesienie niewolnictwa, czyli zaniechanie uważania ludzi w pewnych wypadkach za własność innych ludzi, mających prawo kupować i sprzedawać niewolników. Lecz ten sam rozwój stosunków, który doprowadził do zniesienia niewolnictwa, współrzędnie wytworzył nowe gwarancje posiadania nieruchomości i wierzytelności w postaci ksiąg hipotecznych. Możliwy jest dalszy rozwój prawa własności, ograniczający jeszcze w innych zakresach możność posiadania, lecz z każdem takiem ograniczeniem należy oczekiwać nowych pomysłów, wzmagających gwarancje posiadania tego, co pozostanie jako przedmiot własności, jeśli ludzkość nie wyrzeknie się tej indywidualnej wolności, która jest koniecznym warunkiem i podłożem indywidualnej twórczości ducha.
Ta indywidualna twórczość wymaga spokoju i niezależności materjalnej i dlatego prawo własności jest konieczne,
Własność nic zawsze przynosi jakiś dochód. Np. cenny klejnot, choćby miał znaczną wartość, nic nie przynosi właścicielowi, o ile się ktoś nie zdobędzie na pobieranie opłaty za pokazywanie rzadkich przedmiotów. Nieuprawiana ziemia nie da plonu, a także fabryka nieczynna jest własnością, której wartość powoli się zmniejsza i zysków nie daje.
Jednak przeważnie mienie daje dochody i wtedy nazywa się kapitałem. Lecz pojęcie kapitału jest szersze i obejmuje nie tylko dochód przynoszące przedmioty materjalne. Także uzdolnienie i wykształcenie stanowi kapitał, podobnie jak charakter i wychowanie, zdrowie i uroda, stanowisko i zawód. Wszystkie te cechy osobowości bywają źródłem dochodów na równi z mieniem. Kapitałem nazywamy wszystko to, co bez własnej pracy daje dochody i przez to wyzwala człowieka od konieczności pracy, więc daje mu pożądaną wolność, którą on może wyzyskać, albo dla swej zabawy albo dla jakiejś pracy dobrowolnej, albo dla twórczości ducha. Ta ostatnia możliwość jest społecznie najważniejsza, gdyż od niej zależą najistotniejsze wartości życia. Główne formy kapitału nie mogą istnieć inaczej jak w wolnych jednostkach, jako cechy ich osobowości. Mienie może być także społecznem, a nie tylko indywidualnem. W każdem państwie cywilizowanem istnieją przedmioty, które nie są własnością prywatną, lecz publiczną, jak drogi, gmachy, ogrody, muzea, bibljoteki. O ile jakaś cywilizacja spokojnie rozkwita, Ilość takich przedmiotów rośnie i służą one do użytku powszechnego. Lecz ta własność publiczna, choć daje tym, co z niej korzystają, pewne zadowolenie, nie może nigdy zastąpić w zupełności własności prywatnej pod względem jej doniosłości, jako warunku osobistej swobody i twórczości. Własność publiczna ułatwia życie jednostkom, ale nie wyzwala nikogo z zależności społecznej, która jest przeszkodą dla indywidualnej twórczości. Tego dokonać może tylko posiadanie przez jednostkę takiego mienia, którem ona może rozporządzać bezwzględnie, w zupełnej niezależności od otoczenia i nawet od społeczeństwa. Gdy ktoś własne mienie poświęca, by się wyzwolić od społecznych obowiązków i oddać jakiejś własnej twórczości, to daje dowód, że mu na tern zależy, że ta twórczość jest jego potrzebą. Gdy społeczeństwo zapewnia utrzymanie jednostce, to ma względem niej pewne wymagania, które stwarzają zależność i często wywołują bunty, protesty, niechęci.
Istnienie kapitału, jako źródła dochodów, ma tern większe znaczenie dla stosunków ludzkich, im większa nierówność mienia zachodzi między ludźmi. Gdy w naszem otoczeniu są ludzie, wyróżniający się stopniem i zakresem swobody, jaką im daje bogactwo, to istnienie ich jest dla innych dowodem, że los swój mogą polepszyć i zachętą do wysiłków w tym kierunku. Z drugiej strony dla bogatych istnienie biednych jest pobudką do miłosierdzia i dobroczynności, którejby nie było przy mniej więcej równym podziale bogactw.
W obecnym stanie ludzkości równy podział mienia oznaczałby powszechną nędzę i zależność. Ale nawet gdyby w jakiem społeczeństwie ilość kapitału była tak znaczna, że wszyscy byliby zamożni, to w takiej przeciętnej zamożności zbrakłoby wielu motywów do twórczego czynu, do którego pobudza zarówno biednych jak i bogatych nierówność mienia. Dopiero nierówność uwydatnia bogactwo i otwiera możliwość wyższego poziomu wykwintu, wygody i swobody, niż ten, do którego doszedł ogół w danej epoce.
Stosunek każdej Jednostki do bogatszych z jednej strony, a do uboższych z innej strony uświadamia nam wartość mienia i zachęca do umiejętnego korzystania z mienia. Mienie celem życia być nie może, ale jest środkiem potrzebnym w dążeniu do najwyższych celów i często takie dążenia bywają hamowane i utrudniane przez brak środków. Lekceważenie mienia jest bezmyślnością nie mniejszą niż przecenianie mienia lub uważanie środka za cel.
Ubóstwo, nawet zakonne, prowadzi do żebractwa, więc, wyrzekając się własnego mienia, bywamy doprowadzani do wyzyskiwania cudzego. Daleko trudniej jest umiejętnie korzystać z mienia, niż wyrzekać się wszelkiej troski o mienie własne, korzystając z zapobiegliwości cudzej. Gdyby nikt nie dbał o mienie, zapanowałaby powszechna nędza.
Właściwy użytek z mienia polega na tern, żeby postarać się o największą wydajność warsztatów produkcji: przez umiejętną administrację, zastosowanie trafnych pomysłów wytwórczych i osiągnięcie zgody i harmonji między wszystkimi pracownikami, przyczyniającymi się do pomyślnego gospodarstwa. Dochody z kapitału mogą być utyte w sposób, który przyspiesza osiągnięcie dobrobytu powszechnego lub w sposób, który je opóźnia. Jeśli ktoś posiadane środki używa na bezmyślny zbytek, na produkcję przedmiotów szkodliwych, na zadowolenie próżności i ambicji, czyni zły użytek ze swych bogactw i opóźnia dobrobyt powszechny. Jeśli ktoś kapitał i dochody z kapitału swego używa na wzmożenie produkcji pożytecznej w swoim kraju, to choćby najwięcej mnożył swe bogactwa i sam w ten sposób zdobywał najdalej idącą swobodę, zarazem działalnością swoją przyśpieszy podniesienie dobrobytu ogólnego i zwiększonej wolności czynu dla całego społeczeństwa.

III
Sądy o wartości mienia dla życia ludzkiego bywają spaczone przez niedostateczne odróżnienie dwóch różnych gatunków mienia, które zewnętrznie wydają się jednem i tem samem. Jest ogromna różnica między zlotem a pozłacaną miedzią, choć przedmiot pozłacany wygląda jakby był złotym. Tak samo jest ogromna różnica między mieniem godziwie nabyłem a mienieni nieprawnie przywlaszczonem. Przywłaszczenie nieprawne, czyli udawanie prawa własności nie byłoby możliwem, gdyby nie istniało poprzednio prawdziwe prawo własności godziwie nabytego mienia. Złodziej, rabuś, oszust lub komunista chciwi są na cudze mienie tylko ze względu na istotną wartość rzetelnego prawa własności, choć przez czyny swoje to prawo naruszają i mienie przywłaszczone nieprawnie prawdziwą własnością nie jest.
Najpospolitszem źródłem godziwie nabytego mienia bywa praca, lecz nie jest ona jedynem źródłem istotnej wartości i ci, co wszelką własność chcieliby poczytywać jedynie za owoc pracy, nie mają słuszności, gdyż oprócz pracy istnieją jeszcze inne źródła bogactwa.
Gdybyśmy tylko pracę uważali za jedyny godziwy sposób nabycia mienia, to mienie nigdyby nie mogło przekroczyć bardzo szczuplej miary. Tam, gdzie człowiek pracą swoją zarabia na utrzymanie, i tylko pracą, jak np. pasterz, który pasie bydło, pustelnik, szukający korzonków, aby się wyżywić, widzimy, że praca z trudem zaledwie wystarcza na bieżące potrzeby i nigdy nie umożliwia wytworzenia zapasów.
W cywilizowanem życiu takiej czystej pracy prawie nie znamy. Rolnik, który uprawia ziemię, opiera swoją pracę na pewnych narzędziach, które są owocem pracy innych, a dla niego stanowią kapitał. Kapitał uzdolnienia i wykształcenia wchodzi do każdej pracy zawodowej, czy to rzemieślniczej czy rolnej, czy lekarskiej, czy prawniczej czy jakiejkolwiek innej. Kapitał zaś przyśpiesza i powiększa produkcję. Człowiek mógłby uprawić własnemi rękoma tylko bardzo małą przestrzeń ziemi. Posiadanie łopaty pozwala mu dokonać daleko więcej pracy w tym samym czasie. A jeśli zamiast łopaty ma do rozporządzenia większy kapitał np. pług i parę wołów, to uprawi daleko większą powierzchnię niż łopatą. W miarę jak kapitał rośnie, produktywność pracy się wzmaga. Więc ten sam człowiek, gdy zamiast pługa i pary wołów ma pług parowy, lokomobilę, nawozy sztuczne, osiąga przy daleko mniejszym wysiłku mięśni, plon stokrotnie większy, niż gdyby ziemię uprawiać miał rękoma swojemi bez żadnych narzędzi.
To samo widzimy we wszystkich zakresach pracy. Wszędzie kapitał wydajność pracy powiększa, czasem tysiąc i nawet miljon razy, jak przy fabrykacji szpilek lub stalówek. Kapitał okazuje się zatem jako ważny czynnik produkcji i jako źródło bogactwa. Praca bez kapitału zapewnia zaledwie liche i nędzne utrzymanie – dopiero praca, poparta kapitałem, to jest pewnemi wartościami, które dawniejsza praca wytworzyła i zaoszczędziła, prowadzi do bogactwa, zbytku i wykwintu. Jeśli kapitał należy do jednej osoby, a praca jest dana przez inną, to rezultat jest wynikiem współdziałania pracy z kapitałem, więc nie może wyłącznie należeć ani do tego, który daje pracę, ani do tego, który dostarcza kapitału.
Nieuchronny jest podział owoców takiej pracy między pracownikami a kapitalistami, którzy pracę popierali. Godziwy zysk z kapitału i godziwy zarobek z pracy muszą wynikać ze współdziałania pracy z kapitałem. Często pracę i kapitał daje jedna i ta sama osoba. Np. lekarz, który ma kapitał w postaci zawodowego wykształcenia i narzędzi, z pomocą tego kapitału dokonywa skutecznej pracy badania i leczenia chorych. Ale częściej kapitał ma innego posiadacza, i wówczas trzeba ustanowić normę podziału dochodu z przedsiębiorstwa na zysk z kapitału i zarobek z pracy. Zwykle norma podziału zależy od dobrowolnej umowy. Albo kapitał wynajmuje pracę za umówioną cenę i przewyżkę dochodu zbiera jako zysk, albo praca wynajmuje kapitał za umówiony procent i przewyżkę dochodu poczytuje sobie za godziwy zarobek. Cena kapitału lub pracy zależy od konkurencji kapitałów lub pracowników.
Tam, gdzie kapitału jest dużo, a pracowników mało, kapitał jest zmuszony poprzestać na małym zysku, a pracownicy podnoszą swoje wymagania. Gdy zaś kapitału jest gdzie mało przy nadmiernej liczbie ludzi, szukających pracy, cena pracy spada, a cena kapitału rośnie. Żadne arbitralne rozporządzenia władzy nie mogą określić ceny kapitału ani pracy. Na to, by konkurencja była godziwą, trzeba pozostawić kapitalistom najzupełniejszą swobodę szukania potrzebnych im robotników, a robotnikom dać również nieograniczoną niczem swobodę zarobku. Państwowa opieka szczególna nad pracą czyni z robotników małoletnie dzieci i w rezultacie zawsze obniża zarówno wydajność jak i cenę pracy. W stosunkach między kapitałem a pracą powinna panować nieograniczona niczem swoboda dobrowolnych umów dla obu stron korzystnych i szybki wymiar sprawiedliwości w razie niedotrzymania umowy. Dopiero gdy zachodzi wypadek pogwałcenia zawartej umowy, słusznem jest wkroczenie państwowej władzy do stosunków między kapitałem a pracą.
Obfitość kapitałów i wielka nierówność mienia jednostek podwyższają cenę pracy. Kapitał bez pracy nic nie przynosi, więc kapitał potrzebuje pracy. Im więcej gdzie jest kapitału, tern większa konkurencja między kapitalistami, tem wyższe zarobki pracy. Ale nie tylko ilość ogólna kapitału jest korzystna dla pracy, także nierówność mienia, skupienie znacznych kapitałów w jednem ręku wytwarza warunki korzystne dla pracy. Im większy kapitał, tem trudniej mu zapewnić potrzebną ilość pracy, tem więcej pracowników skupia on koło siebie i tem więcej od ich zorganizowanej woli zależy. Więc wzrost kapitałów nie szkodzi pracy, lecz raczej powiększa jej zarobki i przez to umożliwia pracownikom posiadanie kapitału.
Współdziałanie kapitału z pracą, o ile jest zgodne i spokojne, bogaci równorzędnie kapitalistów i pracowników, wzmaga nierówności mienia, lecz także stopniowo zwiększa ilość robotników, którzy sami są kapitalistami. Ostatecznym kresem tego rozwoju jest dobrobyt powszechny przy wielkiej nierówności mienia.
Współdziałanie kapitału z pracą zarazem zaprzęga kapitalistów do pracy i zmusza ich do zajęcia się osobistego przedsiębiorstwami, w których umieścili kapitał. Im dłużej trwa spokojny rozwój cywilizacji bez walki społecznej, tem intensywniej pracują kapitaliści, tem więcej się uwydatnia doniosłość wrodzonych uzdolnień, tem rzadziej spotykamy robotników zupełnie pozbawionych wszelkiego kapitału.
IV
W miarę wzrostu kapitałów w jakiemś społeczeństwie zarazem okazuje się, że ani kapitał sam przez się, ani najgorliwsza praca nic są jedynemi źródłami bogactwa, gdyż dopiero dwa inne czynniki wielokrotnie powiększają zarówno zarobki pracy jak i zyski z kapitału.
Te czynniki rosnące z wzrostem cywilizacji, to umiejętność organizacji pracy i pomysłowość wynalazcza w upraszczaniu warunków pracy. Można je objąć jednem pojęciem twórczości ducha, która bywa skierowana bądź ku narzędziom pracy, aby je udoskonalić, bądź ku samym pracownikom, aby ich współdziałanie uczynić skuteczniejszem. Organizatorami pracy najczęściej bywali z początku sami kapitaliści, ale z czasem okazało się, te nie zawsze w jednej osobie bywa połączone posiadanie mienia i umiejętność najwydajniejszego użycia tego mienia. Więc zdolność organizacyjna sięgnęła po część zysku z przedsiębiorstw, które organizuje, i umiała zwykle sobie tę część zapewnić. Natomiast wynalazcy bywali najczęściej wyzyskiwani przez organizatorów lub kapitalistów, jeśli sami nie organizowali przedsiębiorstw dla wyzyskania swoich wynalazków.
Zdolność wynalazcza nie zawsze godzi się ze zdolnością organizacyjną, a rozwój cywilizacji i prawodawstwa ochrania prawa wynalazcy do godziwie pozyskanego mienia.
W ten sposób mamy cztery różne godziwe źródła bogactwa. Prócz pracy i kapitału talent organizacyjny i talent wynalazczy mają udział w wytwarzaniu bogactw i powiększaniu ogólnej ich sumy.
Na podział między jednostkami wpływa nadto prawo dziedzictwa po przodkach lub przekazania mienia swego komu chcemy, bądź za życia bądź zapisem pośmiertnym. Do istoty własności należy rozporządzalność tem, co posiadamy, więc zarówo darowania za życia lub zapisania po śmierci swego mienia. Gdy nawet niema wyraźnego aktu woli ze strony posiadacza, to w razie jego śmierci słuszne prawo do mienia rości rodzina. lnstytucja rodziny i prawo własności są ściśle ze sobą związane. Prawo własności zabezpiecza byt rodzin, nadaje im stałość, umożliwiając rodzicom utrzymanie potomstwa, zaś dzieciom prowadzenie dalsze przedsięwzięć stworzonych przez rodziców. Dziedziczenie mienia odpowiada ciągłości i nierozerwalności związków rodzinnych.
Rodzina istnieniem swem i solidarnością wzajemną swych członków sprzyja wzrostowi mięła w pokoleniach po sobie następujących, a mienie ułatwia wychowanie tych pokoleń. Dziedzictwo jest najpierwszem, najprostszem i najnaturalniejszem źródłem indywidualnej własności, posiadania kapitału. Dziedziczne mienie można powiększyć pracą lub twórczością ducha, lecz gdyby nie Istniało prawo dziedziczne, znikłaby najsilniejsza pobudka oszczędności i pracy.
Swoboda rozporządzania swem mieniem byłaby niezupełną, gdyby nie można go przekazać rodzinie.
Wszelkie zakwestjonowanie prawa dziedzictwa jest wszelkiem ograniczeniem prawa własności. Dopóki uznajemy, te glównem zabezpieczeniem i wolności osobistej jest własność prywatna, musimy uważać za jedno z głównych źródeł tej własności prawo dziedziczenia po krewnych lub nawet i po ludziach, którzy, nie będąc spokrewnionymi ze swymi spadkobiercami, chcąc im ułatwić owocną pracę.
Równolegle z temi godziwemi źródłami bogactwa występują różne sposoby nieprawnego przywłaszczenia cudzego mienia. Ale to przywłaszczenie nawet czasowe i przemijające nie byłoby możliwem, gdyby w społeczeństwie nic istniało prawo własności godziwie nabytego mienia przez dziedzictwo, pracę, twórczość ducha łub użycie posiadanego kapitału.
Przywłaszczyciel pragnie, by jego posiadanie było prawnie uznane i zagwarantowane powszechnie obowiązującem prawem własności. On chce posiadać to, co sobie przywłaszczył i w pełni rozporządzać zdobyczą tak, jakby mienie pozyskał , godziwemi środkami. Zależy mu na zatarciu śladów nieprawnego pochodzenia mienia, fałszywego tytułu własności.
Sposoby, które służą dla nieprawnego przywłaszczenia mienia, wszystkie polegają na pewnym fałszu.
Najpospolitszym z tych sposobów jest prosta kradzież, czyli podstępne zabranie cudzego mienia, w celu podawania tego mienia za swoje.
Od kradzieży różni się rabunek czyli jawne przywłaszczenie cudzego mienia, połączone z groźbą dla cudzego życia. Rozbójnik i złodziej są typami różnemi i zwykle rozbójnik cieszy się lepszą reputacją niż złodziej, choć złodziej uznaje prawo własności pozornie, a bandyta jawnie je gwałci. Pogarda dla złodzieja wynika stąd, że w jego czynie jest więcej fałszu, niż w napadzie rozbójnika.
Z rozbójnikiem można walczyć, a złodziej, działając podstępnie, częściej pozostajebezkarnym. Jednak bandytyzm jest większem naruszeniem prawa własności niż kradzież, bo jawnie przeczy prawu własności godziwie nabytej i ustanawia bezprawie gwałtu. Złodziej, działając w ukryciu, jawnie wypiera się swego czynu i nic usiłuje go wcale usprawiedliwić.
Trzecim gatunkiem szkodnika społecznego, przywłaszczającego sobie cudzą własność, jest oszust, który otrzymuje mienie za zgodą poszkodowanego, wskutek fałszywego przedstawienia rzeczy, bądź gdy sprzedaje przedmiot bez wartości .jak np. akcję nieistniejącego przedsiębiorstwa, bądź gdy się podaje za inną osobę niż jest, fałszując dokumenty, za pomocą których wchodzi w posiadanie tego, co mu się nie należy. Oszust jest typem udoskonalonym złodzieja, bo działa również podstępnie, a jednak jawnie i osiąga skutki daleko donioślejsze, gdyż prosta kradzież nigdy nie da tak znacznego zysku jak zorganizowane pomysłowo oszustwo.
Podobnie jak złodziej przekształca się na oszusta w celu większego zysku, bandyta, udoskonalony w swoim typie, staje się komunistą państwowym, gdy dla celów rabunku owładnie podstępnie organizacją państwową, śmiało zaprzeczając prawu własności.
Złodziej, rozbójnik, oszust, komunista to są cztery różne gatunki ludzi, przywłaszczających sobie cudze mienie, a komunista gdy jest panem rozległego państwa niszczy wszelką produkcję i prowadzi to państwo do zupełnej ruiny. Komunista w poczuciu, że walczy z prawem Bożem, zarazem bywa wrogiem wszelkiej religji i prześladuje kościół, czując, że w kościele tkwi najistotniejsza gwarancja prawa własności.
Komunizm państwowy nieuchronnie prowadzi do nędzy powszechnej, oddala społeczeństwo najwięcej od powszechnego dobrobytu. Jest to najskrajniejsze zboczenie, wynikające z chciwości na cudze mienie i przez to pośrednio dowodzi doniosłości, jaką ma prawo własności dla społecznego życia.
V.
Każde społeczeństwo, gdy karze niegodziwe przywłaszczenia przez złodziei, rozbójników, oszustów i komunistów cudzej własności, a broni prawa własności godziwie nabytej przez dziedzictwo, pracę i twórczość ducha, stopniowo utrudnia przywłaszczanie mienia nieprawe i przez to stopniowo idzie ku dobrobytowi powszechnemu.
Działają tu różne czynniki, zmierzające ku jednemu celowi. Przedewszystkiem chodzi o to, aby utrudnić działanie złoczyńców i zwiększyć bezpieczeństwo posiadania mienia godziwie nabytego. W doskonałem społeczeństwie nie będzie prawie istnieć nieprawne przywłaszczenie mienia, a godziwie nabyte mienie będzie dawać najsilniejsze poczucie niezależności poszczególnym jednostkom.
Proporcja faktyczna między sumą mienia, nabytego godziwie, a sumą mienia nieprawnie przywłaszczonego jest wskaźnikiem odległości od powszechnego dobrobytu. Gdy mienie godziwie nabyte przeważa, przyśpiesza się tempo wzrostu bogactwa w społeczeństwie.
Jakkolwiek niema statystyki, któraby nam pozwalała wyrachować ten wskaźnik, to wiemy, że bezpieczeństwo mienia jest większe w Warszawie niż w Moskwie, w Londynie niż w Warszawie. A bezpieczeństwo mienia polega na zabezpieczeniu obywateli uczciwych przed złodziejami, rozbójnikami, oszustami i komunistami.
Przy rosnącem bezpieczeństwie mienia, wzrasta także proporcja mienia dziedzicznego w stosunku do mienia nabytego. Dziś jeszcze w najbogatszych społeczeństwach mienie dziedziczne stanowi małą część ogólnego stanu posiadania. Lecz w miarę jak twórczość ducha mnoży owoce pracy, rośnie ten zapas, który każde pokolenie przekazuje następnemu i który coraz to więcej jednostek wyzwala od pracy przymusowej, dając im swobodę pracy dobrowolnej. Wydajność pracy dobrowolnej, do której się chętnie zabieramy, bywa daleko większą niż wydajność pracy przymusowej czyli niewolniczej. Wiadomo, że ludzie wolni są w stanie wykonać daleko więcej pracy w tym samym czasie niż niewolnicy.
Najważniejszym nareszcie czynnikiem postępu ku powszechnemu dobrobytowi jest rosnąca przewaga twórczości ducha nad mechaniczną pracą. Coraz to większe ma znaczenie umiejętność organizacji pracy i stosowanie wynalazków technicznych. Praca szofera, który kieruje automobilem, wymaga znacznych technicznych wiadomości i uzdolnień, ale jest fizycznie daleko mniejszym wysiłkiem, niż praca parobka obsługującego konie.
Także kierowanie pługiem parowym wymaga mniej wysiłku niż oranie wołami. W każdym zakresie wytwórczości, gdy własność prywatna jest zabezpieczona, wolność jednostki wyraża się w różnorodnej twórczości, i w ten sposób szybkość mnożenia zasobów mienia wzrasta.
Przewaga twórczości ducha nad wysiłkiem ciała w gromadzeniu bogactw otwiera nieskończone horyzonty społecznego rozwoju i prowadzi do takiego stanu społecznego, w którym nikt nie będzie niewolnikiem pracy przymusowej, a wszyscy będą mieli warunki twórczości ducha.
Przy wzroście ogólnej ilości kapitału w społeczeństwie, zarazem rośnie też kapitał społeczny, co jednak bynajmniej nie prowadzi do komunizmu państwowego, gdyż źródłem kapitału społecznego są ofiary tych, co sami coś posiadają. Kapitał społeczny stanowią nie tylko zbiory, bibljoteki, parki publiczne i różne instytucje, stworzone dla godziwej rozrywki lub oświaty obywateli — ale także urządzenia i obyczaje, które sprzyjają wzrostowi dobrobytu powszechnego.
Więc kapitałem społecznym jest sprawna policja, doskonała organizacja sprawiedliwości, wysoki poziom oświaty, wartość moralna sądownictwa, duchowieństwa i nauczycielstwa, znaczna ilość instytucyj naukowych prywatnych, niezależnych od państwa, w rodzaju Institut Pasteur w Paryżu, i wogóle wszystko to, co sprzyja twórczości ducha i przez to mnoży wydajność pracy ludzkiej.
Im większy jest kapitał społeczny, z którego cale społeczeństwo korzysta, tem większa bywa swoboda jednostek i zabezpieczenie ich przed indywidualną nędzą, co pobudza twórczość ducha i wzmaga nierówność mienia, lecz zarazem podnosi poziom majątkowy najwięcej upośledzonych warstw ludności, stopniowo usuwając różnicę między kapitalistą a nic nie posiadającym, gdyż w dobrze urządzonem społeczeństwie, zapewniającem wszystkim indywidualny rozwój, wszyscy będą kapitalistami, prócz tylko zbrodniarzy, zwyrodniałych, upośledzonych na umyśle, których ilość będzie coraz to mniejsza, aż zupełnie ich zbraknie.
Rosnące różnice mienia odpowiadają różnicom innych cech osobowości, jak uzdolnienie, wykształcenie, wychowanie, uroda, żywotność. Wśród niewolników panuje przymusowa równość, wśród łudzi wolnych równości być nie może, gdyż byłaby ona zaprzeczeniem wolności.
Postawienie hasła równości obok wolności w rewolucji francuskiej było fałszem, z którego rozwinął się później bolszewizm. Równość wcale nie jest pożądana, gdyż do niej zbliżamy się tylko na najniższym poziomie. Gdyby wszyscy ludzie byli równi pod względem inteligencji i wykształcenia, to nie mielibyśmy się od kogo uczyć. Błogosławmy zatem tych, co nas pod tym względem wyprzedzili. Gdyby wszyscy byli równi co do mienia, to nie mielibyśmy u kogo zarobić, więc cieszmy się, że istnieją ludzie bogatsi od nas, którzy nam dać mogą zarobki, pożyczki lub ofiary na cele społeczne i narodowe.
Gdy wszyscy te prawdy zrozumieją, walka społeczna, wzniecona przez chciwość i mylne wyobrażenie równości, zostanie przemożona. Każdy będzie Bogu dziękować za to, co mieć będzie, a czerpać otuchę powiększenia mienia, wiedzy, cnoty w przykładzie tych, co go przewyższają. Nierówność jest wynikiem twórczości i wykładnikiem wolności, która warunkuje twórczość ducha.
Dobrobyt powszechny daje się najzupełniej pogodzić z największą nawet nierównością mienia, bo gdy wszyscy mają zapewnione utrzymanie swoje, to nadmiar mienia jednostek, przekraczający ich potrzeby, zawsze prowadzi uprzywilejowane jednostki ku ofiarności społecznej. Brak tej ofiarności wywołuje rewolucje i grozi zagładą cywilizacji.
Rozumne społeczeństwo unika tych wstrząśnień gwałtownych jak rewolucja francuska lub rewolucja bolszewicka i kroczy spokojnie i statecznie ku dobrobytowi powszechnemu przez rozwój twórczości ducha, mnożącej nie tylko kapitały jednostek, ale także sumę kapitału społecznego.
Wincenty Lutosławski.

—————————————————–

Całość materiału, którą podaliśmy w wersji oryginalnej, była opublikowana w Tygodniku Ilustrowanym nr 23 z 2 czerwca 1923 r. str. 190, 191, nr 24 z 9 czerwca 1923 r. str. 212 i nr 26 z 23 czerwca 1923 r. str. 259, 260.
Egzemplarze Tygodnika udostępniła nam jak zawsze Biblioteka Cyfrowa Uniwersytetu Łódzkiego.

redakcja

739 Ogólnie 2 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.