Wincenty Lutosławski. Praca Narodowa

Link do poprzedniego artykułu Wincentego Lutosławskiego
http://historialomzy.pl/wincenty-lutoslawski-wielki-francuz/

Praca Narodowa

Pracą nazywamy każdy szereg wysiłków, skierowanych umiejętnie do jakiejś wytwórczości materjalnej, umysłowej lub duchowej. Owocem pracy bywa zatem jakieś dzieło, jakaś wartość, z którejby mogli korzystać też inni ludzie poza pracownikiem samym. Tem się praca różni od roboty, że jest świadomą celu wytwórczością, gdy robota jest trudem, podjętym pod pewnym przymusem zewnętrznym. Robotnika pobudką bywa potrzeba zarobku dla samego siebie, pracownik chce pracą swą innym usłużyć, a sobie pozyskać tylko zadowolenie, jakie daje wszelka rzetelna twórczość i wytwórczość.
Te same wysiłki, ruchy i czyny miewają, zależnie od motywu działającego, charakter pracy lub roboty, lecz zawsze szlachetniejszą będzie praca nawet przy jednakowym wyniku obu praca; nawet gdy daje zarobek, nie zależy od zewnętrznego przymusu, tylko jest kierowana wewnętrzną potrzebą, miłością doskonałości dzieła. Robota jest pewną niewolą, praca jest wyrazem wolności i umiłowania podjętych zadań. Robotnik może narzekać na los i zazdrościć innym, pracownik znajduje w pracy swej zadowolenie i szanuje pracę innych, nikomu nie zazdroszcząc.
Na to, by praca jakaś zasługiwała na miano narodowej, trzeba, żeby owoc jej przyczyniał się do podniesienia życia narodu. Pobudka świadomości narodowej oddziała nie tylko na usposobienie pracownika, lecz może często wpłynąć nawet na wybór pracy, na jej rozmiar i zakres. Jeśli np. rolnik ma na celu jedynie największą wytwórczość pewnego kawałka ziemi, to inaczej ją będzie uprawiać, niż jeśli celem jego głównym jest podniesienie rolnictwa wśród ukochanego narodu, lub zabezpieczenie ludności od głodu w razie wojny.
Pewne produkty mogłyby dać wyższy dochód jednostce, choćby nie przynosiły korzyści w gospodarstwie narodowem. Np. uprawa tytuniu lub opjum jest zyskowna, lecz służy dla rozpowszechnienia szkodliwych nałogów, tępiących władze duszy i dala. Podobnie u nas plantacje chmielu mogą jednostkom przynieść znacznie większe zyski niż użycie tej samej ziemi pod zboże, ale przyczyniają się do utrzymania przemysłu szkodliwego, który przemienia znaczne ilości zdrowego pożywienia, jakie stanowi jęczmień, na truciznę, jaką jest alkohol — i przez to wpływa ujemnie na życie narodowe.
Również fabrykacja broni, w większej ilości niż koniecznie potrzeba dla zabezpieczenia się od najazdu, może być ponętna i zyskowna dla jednostek, lecz przyczynia się do wybuchu wojen zaborczych, grożących bytowi narodu, wśród którego taki przemysł się rozwinie.
Świadomość narodowa ogarnia całość życia jednostki, w której zostanie rozbudzona, więc działa nie tylko na jej polityczne przekonania, lecz na cały zakres jej pracy materjalnej, umysłowej i duchowej. Życie w narodzie, z narodem dla narodu jest inne, niż życie ogólno-ludzkie człowieka, nie związanego z żadnym narodem.
W rozwoju ludzkości życie narodowe jest daleko późniejszym i dojrzalszym objawem, niż humanizm kosmopolityczny. Mniemanie przeciwne, jakoby różnice narodowe z postępem cywilizacji się zacierały, wynika z mylnego utożsamiania różnic plemiennych i narodowych. Plemienne i rasowe różnice zacierają się, gdy tymczasem odrębność narodów się rozwija. W każdym narodzie możemy spotkać ludzi różnego pochodzenia, choć wszelka świadomość narodowa ma swój początek wśród jakiegoś określonego plemienia.
Tak np. naród polski powstał wśród Polan, ale duch narodowy polski ogarnął ludzi nie tylko różnych aryjskich plemion, lecz także wielu semitów i turańczyków. Odrębność narodowa jest odrębnością duchową, która nie zależy od różnic rasowych lub plemiennych. Kto marzy dziś o jednym języku i obyczaju dla całej ludzkości, ten nie dorósł jeszcze do narodowego życia i zaledwie czuje nieokreśloną tęsknotę do przełamania ograniczeń plemiennych.
Narodowa świadomość jest nowoczesnem zjawiskiem, nieznanem jeszcze w klasycznej starożytności, ani nawet w średnich wiekach. Żydzi nie byli narodem, tylko ludem lub plemieniem, ściśle zjednoczonem przez wspólną wiarę i tradycję, a dawniejsi od nich Chińczycy nawet dziś jeszcze nie posiadają narodowej świadomości.
Jednym z najdawniejszych na zachodzie objawów społecznych narodowego ducha było wyzwolenie Francji przez Joannę d’Arc od najazdu angielskiego w roku 1430. Wówczas rozwinęła się narodowa świadomość francuska. Wyjątkowe jednostki mogły ją posiadać dawniej ale dopiero walka o niepodległość obudziła ją w masach. Świadomość narodową włoską miał Dante, ale dopiero Mazzini zdołał ją rozbudzić w masach. U nas świadomość narodowa przejawiła się od XV wieku w unji z ościennemi ludami, a pierwszym jej społecznym wielkim aktem był Grunwald.
Świadomość narodowa to jest potrzeba współżycia i współpracy z duchami zasadniczo podobnemi do nas i takie grupy duchów i stanowią narody. Wprzódy powstaje państwo narodowe, sztuka i literatura narodowa, nim i się obudzi potrzeba jakiegoś programu pracy narodowej. Praca narodowa jest z konieczności społeczną – zaś polityka, sztuka i literatura mogą być dziełem wybitnych jednostek.
Aby praca jednostki była pracą narodową, trzeba ścisłego społecznego związku tej jednostki z innemi jednostkami do niej podobnemi i ożywionemi wspólnem dążeniem. Różne zakresy pracy ludzkiej wymagają szczególnych warunków, gdy czynnik świadomości narodowej zacznie się w nich przejawiać i tworzyć ogniska pracy narodowej.
Pracę narodową możemy podzielić według jej owoców na pracę rolną, przemysłową, handlową, artystyczną, naukową, religijną, wychowawczą i polityczno-społeczną. Szczególne warunki w każdym z tych zakresów ściślej będą określone przez doświadczenie – lecz, aby wejść na drogę tych narodowych doświadczeń, trzeba powziąć pewne ogólne wyobrażenie o ich zakresie i metodach, więc potrzebny jest, szczególniej w epoce przełomowej uniezależnienia politycznego po wiekowej zależności, jakiś jasny program pracy narodowej.
Taki program powinien wynikać z rzetelnego natchnienia jednostki, mającej powołanie do zrozumienia całości życia narodowego. Można z góry przewidzieć w nim prawdopodobieństwo nieuniknionych błędów, płynących nie ze źródła, z którego natchnienie pochodzi, lecz z niedoskonałości naczynia, przez które przechodzi. Błędy te w praktycznem doświadczeniu zostaną poprawione, ale spostrzeżenie błędów w programie nigdy nie powinno nas zniechęcać do sięgania myślą i wyobraźnią poza bezpośrednie doświadczenie. Taka bowiem jest naturalna droga społecznego postępu że wprzódy nam natchnienie ukazuje pewien ideał, potem usiłujemy go wyrazić w słowach, a w końcu dopiero urzeczywistniamy go w czynie.
Słowa myślom kłamią, a czyn dopiero myśl doprowadza do zupełnej jasności. Myśl, jeśli była natchniona, nie obawia się skażenia w słowach, gdyż czyn zawsze niedokładność słowa poprawi, stosując się do źródła, z którego myśl pochodziła. Jedno natchnienie wędruje przez wiele umysłów, nim się niedoskonale wyrazi w słowie – a potem bywa słowem rozmaicie wyrażane nim stanie się czynem, ideał pracy narodowej jest tak nowym na ziemi, a dla czynu na tem polu tak i trudno stworzyć warunki zupełnie odpowiednie, że nawet w naszym narodzie zaledwie bardzo nieliczne jednostki zdołają ten ideał pojąć i uznać, a wśród nich jeszcze rzadszo będą te, które zdołają go choć częściowo urzeczywistnić. Chodzi wszakże nie o słowo tylko, lecz o czyn, a słowo ma być głównie środkiem, by ochotników do czynu zgromadzić. Wśród nich znajdą się ludzie, którzy myśli, niedoskonale wyrażone w słowie, lepiej wyrażą czynami swemi, a przez to dopiero uprzystępnią je całości narodu.
W. Lutosławski.
– – – – – – – – – – – –
Tygodnik ilustrowany nr 17 , str. 54, 12 kwietnia 1922 r.
Biblioteka Cyfrowa Uniwersytetu Łódzkiego.

Linko do następnego artykułu Wincentego Lutosławskiego:
http://historialomzy.pl/wincenty-lutoslawski-madrosc-i-inteligencja/

Redakcja Serwisu.

904 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.