Władysław Świderski. Łomża. Część 12

Wojna europejska

31 lipca 1914 roku rozklejono na murach miasta manifest o wypowiedzeniu wojny. Łomża, jako położona o 30 kilometrów od granicy pruskiej, była bardzo narażona na skutki wojny, lecz Prusacy zaatakowali Rosjan od strony Kalisza i Łodzi. Po zniszczeniu Kalisza i zajęciu Łodzi, posunęli się na Mławę. Huk dział, słyszany w Łomży co dzień, jako oddalony grzmot, zwiastował o przybliżaniu się bitew do nas. Zaczęły ukazywać się nad miastem aeroplany niemieckie, a w wielką środę roku 1915, naleciała na Łomżę eskadra 12 aeroplanów z ktorych zaczęto rzucać bomby wybuchowe i zapalające na miasto. Panika zapanowała straszna. Tego dnia zabito kilku ludzi i zapalono parę budynków i potem już stale w dni pogodne przylatywały aeroplany i rzucały bomby, w nocy zaś odwiedzały miasto cepeliny. W takich wypadkach ludność chowała się do piwnic i czekała na koniec ataku, lecz i tam nie bardzo było bezpiecznie, gdyż na ulicy Rybaki bomba wpadła do piwnicy i zabiła kilkoro ludzi. Rząd rozpoczął ewakuować w głąb Rosji urzędników z rodzinami. Ludność cywilna także zaczęła uciekać do Rosji i w ciągu kilku miesięcy z trzydziestotysięcznego miasta zostało zaledwie 15.000 mieszkańców. Tymczasem Niemcy przybliżali się do Łomży i rozpoczęły się bitwy o 6-15 kilometrow od miasta. Przeprawy przez Narew i miasta bronił korpus gwardyjski pod dowodztwem wielkiego księcia Borysa Mikołajewicza. W ciągu kilku miesięcy dzień i noc grzmiały armaty. Pozostała ludność wymęczona i zdenerwowana, nieustannym grzmotem dział, trajkotaniem karabinów maszynowych i wystrzałami z ręcznej broni, trapiona przez aeroplany, a w nocy przez cepeliny gorąco pragnęła zakończenia wojny w ten lub inny sposob. Wszystkie szkoły i gmachy publiczne w mieście zajęte były na szpitale, w ktorych rannych dostarczonych z frontu, doraźnie opatrywano i odsyłano w głąb Rosji. W czasie operacyj wojennych nad Narwią przewinęło się przez szpitale w Łomży kilkanaście tysięcy rannych.

Rok 1915. Wkroczenie Niemców do Łomży przez most prowizoryczny na Narwi. Widok od strony miasta. Fot. L. &A Schaul, Hamburg,

Na miejscowym wojskowym cmentarzu złożono do grobów przeszło 1.200 żołnierzy zmarłych od ran. Poległych na froncie grzebano na miejscu i w trojkącie między Kolnem, Grajewem i Łomżą powstał cały szereg cmentarzy wojskowych.
Miasteczka Nowogród, Mały-Płock i Jedwabne zostały doszczętnie zrujnowane. Szczególnie zacięta bitwa toczyła się w rowach strzeleckich o Jedwabne, gdzie z jednej strony cmentarza byli Niemcy, z drugiej zaś Rosjanie i w ciągu kilku miesięcy jedni i drudzy zdobywali po parę metrow pozycji. Pod koniec lipca 1915 r. niemieckie pociski armatnie zaczęły padać na przedmieścia i w samem mieście, a wojsko rosyjskie w panice odstępować. W pierwszych dniach następnego miesiąca Rosjanie ustąpili z Łomży, pomimo to Niemcy nadal ostrzeliwali miasto. Padło paręset pocisków, ktore na szczęście nie wyrządziły wielkiej szkody. 11 sierpnia 1915 r. o godzinie 1 w nocy wkroczyły pierwsze wojska niemieckie do Łomży.
Miasto wtedy pozostawione było Komitetowi obywatelskiemu, na czele ktorego stał Stanisław Kurcyusz. W dniu 8 września r. b., Niemcy nałożyli na miasto 60000 rubli kontrybucji i pobrali 20 zakładników z wybitniejszych obywateli, oświadczając że jeżeli kontrybucja nie będzie zapłacona lub okażą się wrogie wystąpienia ludności przeciw wojsku to zakładnikow rozstrzelają. Na szczęście żadnych zajść z wojskiem nie było, kontrybucja przy pomocy Kasy Przemysłowców została zapłaconą i zakładnikow zwolniono. Niemcy w prędkim czasie ogłosili rekwizycje na surowce i artykuły codziennego użytku. Każdy musiał zgłosić, pod grozą kary, posiadane przedmioty z miedzi, cynku, niklu i ołowiu; rekwirowano tłuszcze, smary, oleje, skóry, len, wełnę i wszelkiego rodzaju surowce. Robiono częste rewizje i kto nie zgłosił posiadanych artykułów, ten był surowo karany, a przedmioty konfiskowane.
Wszystko, co było zgłoszone i znalezione podczas rewizji, Niemcy zabierali i wywozili do Prus, właścicielom zaś wydawali kwity, ktore do tego czasu są nieopłacone. Następnie ustanowiono racje żywnościowe dla ludności na chleb, mąkę, kaszę, cukier i tłuszcze. Każdy mieszkaniec otrzymywał kartę żywnościową na cały miesiąc. Przydzielone porcje były bardzo małe i jakiś czas regularnie dostarczane po cenie określonej przez urząd rozdzielczy. Po pewnym czasie o żywność było bardzo trudno i często ludność miała kartki, ale nie mogła otrzymać przydzielonej żywności.
Wzbroniony został wypiek chleba białego, a chleb razowy był z mąki o przemiale 100%. Do żyta mieszano rożne surogaty jak: jęczmień, groch, peluszkę. Chleb podsypywany był zamiast otrębami — mąką drzewną. Wzbronionem zostało wypasanie inwentarza zbożem. Każdy rolnik po zebraniu zboża większą część swych plonow musiał oddać do urzędu żywnościowego po ustanowionej cenie, daleko niższej od ceny rynkowej. Producentowi zostawiono tylko tyle zboża, ile przypadło według kartek na rodzinę. W końcu zabrakło nie tylko żywności, ale materiałów na ubranie i bieliznę i skór na obuwie. Mieszkańcy zaczęli nicować starzyznę, szyć bieliznę z prześcieradeł i obrusów, portjery i serwety przerabiać na ubranka dziecięce, a zamiast butow zaczęto powszechnie używać trepów drewnianych.

Ogłoszenie Niepodległości Królestwa Polskiego.

 Niepowodzenia Niemców na froncie zachodnim sprawiły, że Niemcy oględniej zaczęli traktować ludność i zmuszeni byli ogłosić Polskiego niepodległość Polski. W dniu 4 listopada 1916 r. około 200 obywateli m. Łomży otrzymało od gubernatora imienne zaproszenie w języku niemieckim i polskim następującej treści: Łomża 3. 11. 16. Cesarsko – Niemiecki gubernator wojenny prosi o przybycie w dniu 5 listopada r. b., niedziela, o godzinie 11-30 przed południem do wielkiej sali urzędu powiatowego w Łomży celem wysłuchania proklamacji państw związkowych. Uprasza się o stroj uroczysty. Nadeszła niecierpliwie oczekiwana w mieście niedziela. Gmach gimnazjum żeńskiego, gdzie mieścił się „Kreissamt” udekorowany był z zewnątrz tylko jedną flagą niemiecką, państwową. Przed gmachem, przy wejściu, stoi szpalerem miejscowa ochotnicza straż ogniowa i zgromadzona publiczność. Wewnątrz gmachu, obszerna sala już prawie zapełniona. Z galerji zwieszają się cztery flagi — niemiecka, austryjacka, turecka i bułgarska. Naprzeciwko w dwu szeregach stoją żołnierze niemieccy. Wśrod publiczności kręcą się oficerowie i urzędnicy niemieccy. Na dzisiejszą uroczystość zostali zgromadzeni, oprocz łomżan przedniejsi obywatele trzech powiatow: łomżyńskiego, kolneńskiego i mazowieckiego. Wśrod zebranych dużo księży,rabinow w lisich czapkach, właścicieli ziemskich, inteligencji, mieszczan. Pod galerją ustawiono jednostopniowe podjum. Godzina 11 m. 40. Sala coraz pełniejsza; wchodzi gubernator wojenny generał porucznik v. Staudt, otoczony oficerami i urzędnikami. Zapanowała cisza. Wtem z galerji trębacz zagrał pobudkę, ostre tony ktorej przeszyły nawskroś zebranych. Gubernator czyta po niemiecku proklamację; tłumaczy, ją St. Kurcyusz „Do mieszkańcow Warszawskiego Generał gubernatorstwa. Przejęci niezłomną ufnością w ostateczne zwycięstwo ich broni i życzeniem powodowani, by ziemie polskie, przez waleczne ich wojska, ciężkiemi ofiarami rosyjskiemu panowaniu wydarte, do szczęśliwej przywieść przyszłości. Jego Cesarska Mość Cesarz Austrji i Apostolski Król Węgier, postanowili z ziem tych utworzyć państwo samodzielne z dziedziczną monarchją i konstytucyjnym ustrojem. Dokładniejsze oznaczenie granic Królestwa Polskiego zastrzega się. Nowe Królestwo znajdzie w łączności z obu sprzymierzonemu mocarstwami rękojmię, potrzebną do swobodnego sil swych rozwoju.
We własnej armji nadal żyć będą pełne sławy tradycje wojsk polskich dawniejszych czasów i pamięć walecznych polskich towarzyszy broni w obecnej wojnie. Jej organizacja, wykształcenie i kierownictwo uregulowane będą we wspólnem porozumieniu. Sprzymierzeni monarchowie, biorąc należny wzgląd na ogolne warunki polityczne Europy, jako też na dobro i bezpieczeństwo własnych krajów i ludów, żywią niezłomną nadzieję, że obecnie spełnią się życzenia państwowego i narodowego rozwoju Królestwa Polskiego. Wielkie zaś od zachodu z Królestwem Polskiem sąsiadujące mocarstwa z radością ujrzą u swych granic wschodnich wskrzeszenie i rozkwit wolnego, szczęśliwego i własnem narodowem życiem cieszącego się państwa. Z najwyższego rozkazu Jego Cesarskiej Mości Cesarza Niemieckiego Generał Gubernator Beseler.” Następnie gubernator v. Staudt odczytał:
,,A zatem sprzymierzeni monarchowie zapewnili Wam, Panowie, uroczyste przywrócenie Królestwa Polskiego. Fakt ten jest już niezachwiany”. Zakończył gubernator słowami: „Moi panowie szczęśliwej przyszłości Królestwu Polskiemu” i wzniósł trzykrotny okrzyk, podchwycony przez zebranych jednak bez entuzjazmu. Orkiestra zagrała hymn niemiecki, i chorał ,,Z dymem pożarów” . Godzina 12 m. 40, uroczystość ukończona. Zebrani zaczęli się rozchodzić, żywo komentując tylko co odczytany akt. Naprzeciw gimnazjum, na placu Kościuszki, ustawiono wojsko niemieckie, przed którem gubernator odczytał manifest i przyjął defiladę. Orkiestra zatrzymała się na placu i odegrała wiązankę pieśni polskich. Na gmachach, mieszczących urzędy niemieckie, wywieszono także flagi polskie. Prywatne domy zaczęły się przyozdabiać dwubarwnemi chorągiewkami. Po mieście rozlepiony został manifest chciwie czytany przez publiczność.
Nastrój w mieście poważny. O godzinie 3 odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Rady Miejskiej, na którem uchwalono urządzić o godzinie 6 wieczorem wiec, dla zaznajomienia szerszej publiczności z manifestem. Podczas wiecu padło dużo krytycznych uwag co do samego aktu, jak i do przyszłego ustosunkowania się niepodległego Królestwa do sąsiednich państw. Najbardziej
zachodziła obawa, że Niemcy za ten akt zażądają rekruta i jeszcze bardziej wyniszczą kraj rekwizycjami. Po wiecu urządzono pochód z pochodniami, wznosząc okrzyki na cześć Polski, Piłsudskiego i przyszłej armji. O godzinie 10 pochód rozwiązał się i miasto powoli zaczęło zapadać w ciszę.

Wkroczenie p. p. legjonów do Łomży.

Niezapomniane chwile radości i podniosłego wzruszenia przeżyła Łomża w dniu 26 listopada 1916 r., witając w dniu tem sztab pierwszej brygady oraz pierwszy pułk legjonów pod dowodztwem Rydza – Śmigłego, już od samego rana publiczność tłumnie zebrała się na stacji kolejowej i na ulicach, ktoremi miało maszerować wojsko. Gmachy władz wojskowych i cywilnych i domy prywatne przyozdobiono flagami. O godz. 10 na placu pocztowym orkiestra wojskowa niemiecka wita wkraczający pułk hymnem ,,Z dymem pożarów”. Publiczność wznosi okrzyki na cześć wojska, wieńczy zielenią i kwiatami oficerów i żołnierzy i rozdaje im drobne upominki. Niektorzy z publiczności na widok swoich żołnierzy z radości plączą i rzucają się w objęcia. Wojsko razem z publicznością maszeruje na Stary Rynek, gdzie gubernator niemiecki wita pułk i przyjmuje defiladę. Publiczność zachwycona dzielną postawą i dziarskim marszem żołnierzy. Po defiladzie nastąpił odmarsz pułku do koszar. Oficerowie stanęli kwaterą w mieście. Każdy z obywateli poczytywał sobie za zaszczyt gościć u siebie legjonistę. Wieczorem wybitniejsi mieszkańcy miasta wydali kolację na cześć oficerów legjonu w sali restauracji Czochańskiego, a dla szeregowych u rządzono przyjęcie w koszarach. Z chwilą wkroczenia 1 pułku do Łomży ludność zaczęła się czuć pewniej. Dokonywane przez żołnierzy niemieckich dzikie rekwizycje artykułów spożywczych, przeważnie produktów wiejskiego pochodzenia, ustały. Legjoniści często ujmowali się za krzywdzoną przez Niemcow ludnością z czego wynikały poważne scysje. Wojskowi niemieccy krzywo patrzyli na legjonistow, okazując im nieraz lekceważenie. Za niesubordynację wojskową oficer polski na ul. Trzeciego maja zastrzelił podoficera niemieckiego. Z tego powódu zarządzone zostało ostre pogotowie i nie wiele brakowało do walki orężnej między garnizonem niemieckim i legjonistami. Po paru miesiącach pierwszy pułk został przeniesiony do Zambrowa, a na jego miejsce przybył z Zegrza pod dowodztwem Roji pułk czwarty, ktory w prędkim czasie zyskał sobie sympatję miejscowego społeczeństwa. W czasie postoju legjonistów w Łomży między ludnością i wojskiem wytworzył się nastrój serdeczny i ożywiło się życie społeczne i towarzyskie. Władze niemieckie, złożyli przysięgę, zostali wysłani na przeszkolenie do Ostrowia i do Zambrowa. Większość przysięgi odmówiła. Pod koniec sierpnia 1917 r. czwarty pułk rozwiązano. Opornych legjonistów, pochodzących z Galicji, wysłano do Przemyśla, a Królewiaków internowano w Szczypiornie i Benjaminowie. Część oficerów i żołnierzy zbiegła, i wstąpiła do Polskiej Organizacji Wojskowej, ukrywając się w Łomży i w okolicy. Opuszczone przez pułk czwarty koszary otoczono gęstym drutem kolczastym, na dziedzińcu ustawiono karabiny maszynowe i zaciągnięto wzmocnione warty. Do tak przysposobionego obozu sprowadzono kilkuset legjonistów, jako jeńców. W mieście utworzył się tajny komitet pomocy dla internowanych, gdyż z pośród nich wielu było obdartych, bosych i chorych, a jak karmili Niemcy internowanych to tylko ten ma o tem wyobrażenie, kto miał nieszczęście dostać się do obozu.

Materiał udostępniła Podlaska Biblioteka Cyfrowa.

Redakcja Serwisu

132 Ogólnie 2 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.