Wróg ludu – Janusz Chróścielewski

    WRÓG LUDU

        

ZARYS DZIEJÓW

HARCERSTWA POLSKIEGO

  NA ZIEMI ŁOMŻYŃSKIEJ

OLSZTYN – 2007r

  

Opowieść „WRÓG LUDU”

Autor: Janusz Chróścielewski.

     Opracowane i wydane

    nakładem autora.

    Wydanie II rozszerzone.

 Olsztyn. Luty 2007r

 

WRÓG LUDU”.

Ziemia Łomżyńska w historii Narodu Polskiego była i jest kolebką wielu wybitnych ludzi, znanych w Polsce i na świecie. zasłużonych w różnych dziedzinach życia, w tym także w wychowywaniu młodzieży. Powszechnie wiadomo, że jedną z bardziej zasłużonych organizacji, kształtujących młodzież polską w duchu zaradności życiowej, patriotyzmu, wzniosłych ideałów, pod hasłem Ojczyzna, Nauka, Cnota jest Związek Harcerstwa Polskiego. { ZHP }. Jak i kiedy powstał ten Związek?

Ideały ZHP wywodzą się ze skautingu angielskiego, {po angielsku -scout, po polsku- wywiadowca}. Twórcą skautingu jest Anglik, generał Baden Powell. W 1908r Baden Powell ogłosił drukiem sławną już dzisiaj na cały świecie książkę pod tytułem „Scouting of Boys”. W tym czasie skauting w błyskawicznym tempie rozwija się w Anglii, a stamtąd promieniuje na cały świat. Organizacje skautowe wszystkich krajów przyjmują za podstawę realizację w kształtowaniu charakterów Przyrzeczenie i Prawo Skautingu. Prawo to wymaga: prawdomówności, rzetelności, rycerskości, zdyscyplinowania, życzliwości dla wszystkich. braterstwa, pogody ducha, umiłowania przyrody. Celem wychowania jest człowiek dobry, mądry, żyjący w harmonii z naturą i ludźmi, pełniący swą służbę Bogu, Ojczyźnie i ludziom.

W czasie, gdy skauting rozwijał się w wielu państwach świata. Polska była pod zaborami. Młodzież polska uczyła się pilnie i rozwijała patriotycznie w dążeniu do odzyskania niepodległości. Już w 1909r do Polski dotarła informacja o nowym ruchu wychowawczym młodzieży i wspomniana książka Baden Powell-a. Informacja ta zainteresowała polskie organizacje niepodległościowe, takie jak „Zarzewie”, „Sokół” we Lwowie i w Warszawie. Organizacje te zleciły Andrzejowi Małkowskiemu przetłumaczenie książki Baden Powell-a „Scouting for Boys”.

Treść książki wzbudziła w A. Małkowskim ogromne zainteresowanie ruchem skautowym, dążącym do wspaniałej przygody i walki o zwycięstwo dobra na świecie. Małkowski zdawał sobie sprawę, że treść książki trzeba przystosować do warunków działania i mentalności młodzieży polskiej, nawiązać do historii Polski. Do współpracy zaprosił też działaczy stowarzyszenia „Eleusis”: Tadeusza Strumiłłę, Jerzego Grodyńskiego, Olgę Drohonowską i wielu innych. W maju 1911r we Lwowie powstała Komenda Skautowa i A. Małkowski rozkazem powołał organizację pierwszych drużyn – trzech męskich i jednej żeńskiej. Od tego czasu skauting na terenach trzech zaborów Polski zaczął szybko się rozwijać. W listopadzie 1916r w Warszawie odbył się zjazd zjednoczeniowy skautingu i został powołany jednolity dla całego kraju Związek Harcerstwa Polskiego.

W ramach konkursu, Ks. Kazimierz Lutosławski { z Drozdowa {koło Łomży} w 1916r zaproponował odznaki Związku Harcerstwa Polskiego – krzyż harcerski i lilijkę. W 1918r odznaki krzyż i lilijka zostały uznane jako odznaki ZHP dla całej Polski.

i Po odzyskaniu niepodległości Polski 11 listopada 1918r, w dniu 31.12.1920r, w Warszawie odbył się I Walny Zjazd Związku I larcerstwa Polskiego, na którym zatwierdzono Statut, Prawo i Przyrzeczenie harcerskie, a także struktury organizacyjne ZHP. Pierwszym Przewodniczącym ZHP został wybrany generał Józef Haller. Naczelniczką Kwatery Żeńskiej została – Maria Wocalewska, Naczelnikiem Głównej Kwatery Męskiej wybrano Stanisława Sedlaczka.

Niestety, nie było już w tym czasie Andrzeja Małkowskiego -twórcy skautingu polskiego. Zginął tragicznie na minie w nocy j z 15 na 16 stycznia 1919r w drodze z Francji do Odessy.

Warto wspomnieć, że Baden Powell, w 1928r został uhonorowany polskim odznaczeniem – Krzyż Komandorski z Gwiazda Orderu ..Polonia Restituta”. Baden Powell zmarł w Kenii 8 stycznia 1941r W okresie międzywojennym Związek Harcerstwa Polskiego był najliczniejszą, patriotyczną organizacją młodzieżową w Polsce. Po wybuchu II wojny światowej, harcerstwo zorganizowane przez Floriana Marciniaka i innych dowódców w„Szare Szeregi” zeszło do konspiracji. Na wielu odcinkach frontu walki zbrojnej z hitlerowskim najeźdźcą, harcerze samodzielnie, lub wspólne z Armią Krajową dokonali wielu udanych akcji. W samej Warszawie harcerze dokonali zamachów na zbrodniarzy hitlerowskich, między innymi: akcja pod Arsenałem 26.03.1943r, zamach na Kutcherę 01.02.1944r, zamach na Koppego 11.07.1944r i inne. Szczególną ofiarnością i bohaterstwem harcerze i harcerki wpisali się chwalebnie w historię Narodu Polskiego, w trwającym 63 dni Powstaniu Warszawskim.

A co z harcerstwem w Ziemi Łomżyńskiej? Okazało się, że i do Łomży szybko dotarły informacje o skautingu. Były też polskie organizacje młodzieżowe, na przykład „Junactwo”, założona w 1912r przez Adama Chętnika z Nowogrodu, dla młodzieży wiejskiej. Do takich organizacji, a zwłaszcza do młodzieży w szkołach łomżyńskich docierał skauting.

Jesienią 1913r grupa uczniów Męskiej Szkoły Handlowej w Łomży utworzyła pierwszy męski zastęp skautowy, którego zastępowym został Teodor Klejndients. Przy Prywatnej Pensji pan Ireny Korzeniewskiej w Łomży, w 1914r powstała pierwsza drużyna harcerek z Marylą Żbikowską na czele. Trwająca I wojna światowa i represje okupanta przyhamowała rozwój skautingu. Jednak już w 1916r Teodor Klejndients utworzył pierwszy pluton skautów, który dał początek I Drużynie ZHP im. T. Kościuszki. Młodzież łomżyńska chętnie i licznie wstępowała w szeregi ZHP. Był wśród nich, między innymi Stanisław Dębowski, który wyróżniał się niezwykłymi zdolnościami. On to był twórcą założeń ideowych łomżyńskiego harcerstwa, pisał wiersze, teksty piosenek, gawędy.

Po wyjeździe na studia Teodora Klejndientsta, Stanisław Dębowski został drużynowym I Drużyny Harcerskiej im. T. Kościuszki. Drużyna składała się z czterech zastępów.Zastępy miały nazwy: I „Czajki”, II „Wrony”, III „Kukułki”, IV „Wilgi”.

Do zastępu „Czajki” należał między innymi harcerz Stefan Wyszyński, późniejszy Prymas Polski.

Nadszedł koniec I wojny światowej . Harcerstwo łomżyńskie przechodziło różne zmiany organizacyjne, ale wciąż rosło w siłę i liczebność wśród młodzieży. Wielu starszych harcerzy włączało się do walki zbrojnej z okupantem niemieckim w ramach Polskiej Organizacji Wojskowej {POW}, sterowanej w Polsce przez Józefa Piłsudskiego. W 1918r harcerze w Łomży i w innych miastach przystąpili do rozbrajania niedobitków żołnierzy armii niemieckiej. W dniu 11 listopada 1918r Polska uzyskała niepodległość! W tym dniu zdarzył się w Łomży tragiczny wypadek.

Pod wodzą jednego z aktywniejszych drużynowych – harcerz Leon Kaliwoda /. grupą harcerzy wyruszył rozbrajać żołnierzy niemieckich. Patrol trzynastu żołnierzy niemieckich napotkali przy ulicy Sienkiewicza. Druh Leon Kaliwoda wezwał Niemców do poddania się. Niemcy nie usłuchali rozkazu – huknęły liczne strzały! Leon Kaliwoda został/rozstrzelan^Cała ludność Łomży opłakiwała nad grobem tego dzTelnego harcerza-bohatera.

W okresie międzywojennego 20-lecia harcerstwo łomżyńskie prężnie rozwijało się. Łomżyniacy organizowali u siebie wiele obozów harcerskich i brali udział w różnych akcjach krajowych. Młodzież harcerska rozwijała swoje zainteresowania, wzbogacała wiedzę o świecie, historii Polski, uczyła się praktycznego życia. Wspólne zbiórki, biwaki, ogniska, śpiewy, gawędy były samą radością życia wśród prawdziwych przyjaciół.

Nadszedł jednak kolejny kataklizm dziejowy – II wojna światowa. Przez sześć lat nie milkły huki śmiercionośnych armat, bomb na całym świecie. Ujawniły się okrutne bronie masowej zagłady, obozy śmierci dotąd nie znane ludzkości. Okazało się, jaką bestia może być człowiek! i jeden drugiemu stworzyć piekło na Ziemi. W czasie II wojny światowej, w Polsce uległo zagładzie sześć milionów Polaków i cały kraj został zniszczony.

II wojna światowa dobiegała końca. Walki armii Sowieckich i Niemieckich toczyły się na terytorium Polski. Już 1 września 1944r 3 armia 2 Frontu Białoruskiego zajęła miasto Łomżę, dzień wcześniej Zambrów i Nowogród. W ofensywie 23 stycznia 1945r Sowieci wyzwolili z okupacji niemieckiej Jedwabne, Stawiski, Wiznę, Przytuły i Kolno. Front zatrzymał się na blisko sześć miesięcy na linii rzeki Narwi. Łomża znalazła się w strefie przyfrontowej i cała ludność została ewakuowana. W czasie działań wojennych Łomża została zniszczona w 70% i zginęło około 8 tysięcy mieszkańców. Powiat Łomżyński przez wojska niemieckie i sowieckie został doszczętnie ogołocony z żywności.

Do tworzenia nowej władzy przystąpili komuniści. Kontrolę nad życiem politycznym przejęła Polska Partia Robotnicza PPR. Na Ziemi Łomżyńskiej Komitet Powiatowy PPR powstał 27.XII. 1944r. ze Stanisławem Bączkiem na czele. Miejska Rada Narodowa w Łomży z Burmistrzem Stanisławem Krzywkowskim rozpoczęła działalność w marcu 1945r. W lutym 1945r w Łomży przy . ulicy Nowogrodzkiej 5 ulokował się Powiatowy Urząd Biezpieczeństw, przeszkolony w Kujbyszweskiej Szkole Kontrwywiadu sowieckiego. Potem kierownikiem UBP był chor. Konstanty Karpowicz, przysłany z partyzantki sowieckiej. Urząd Bezpieczeństwa Publicznego rozbudowywał się i przy pomocy sowieckiego kontrwywiadu oraz grup operacyjnych NKWD rozpoczęły się na Ziemi Łomżyńskiej straszliwe represje. więzienia i mordy popełniane na polskich patriotach i wszystkich mieszkańcach przeciwnych nowej władzy komunistycznej.

Przy takiej władzy i w tych warunkach, mimo wszystko ocaleli z pogromu nauczyciele odbudowywali szkolnictwo. We wrześniu 1944r w Zambrowie, Pani dr Stanisława Osiecka zaczęła organizować łomżyńskie Państwowe Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcące. Po powrocie z ewakuacji ludności i szkoły z Zambrowa do Łomży, w styczniu 1945r , przy tej szkole średniej szybko zaczęło się rozwijać harcerstwo, przy dużej życzliwości społecznej.

Powstała Męska Drużyna Harcerska z drużynowym Ryszardem Wróblewskim na czele. Także Drużyna Żeńska z drużynową Wandą Wyżykowską. Działalność tego harcerstwa oparta była na wypróbowanych wzorcach przedwojennego harcerstwa polskiego.

Organizowano kursy szkoleniowe dla instruktorów, sanitariuszek, drużynowych. Wróciły dawne tradycje organizowania krajowych zlotów, obozów harcerskich. Hufiec Łomżyński należał do Białostockiej Chorągwi i wspólnie w 1947r odbył się I Zlot-obóz oddzielnie – dla harcerek w Malinówce, dla harcerzy w Grabniku koło Ełku. Było wiele takich zlotów i obozów, które dawały wiele nowych doświadczeń życiowych i radości.Oczywiście prowadzono w zastępach na zbiórkach, wycieczkach, przy ogniskach prace wychowawcze, zabawy połączone z nauką. Komendantem Hufca Łomżyńskiego był ksiądz hm Bolesław Dobkowski. Aktywnymi organizatorami działalności ZHP byli – Wiesław Gałecki, Leszek Lebensztejn, Wiesław Poredo i wielu innych. Od 1946r opiekunką harcerek w Łomży była polonistka mgr Janina Wysłuch. W 1947r działało już harcerstwo na terenach Zambrowa, Grajewa, Kolna i Wysokiego Mazowieckiego.

Nie łatwo było wtedy być harcerzem. Najważniejsza oczywiście była nauka w szkole. Harcerz musiał być dobrym uczniem i tyko czas wolny poświęcać harcerstwu. Mundurek harcerski przynosił zaszczyt, a nie łatwo było go zdobyć, bo nie było ich w sklepach. Trzeba było jakieś inne ubrania farbować, przeszywać. Zdobyć czapkę, pas, sznur, finkę, odznaki sprawności na rękawy, to były problemy! Ale opłacały się te wysiłki. Na spotkaniach grupowych harcerze uczyli się ładnie maszerować w szeregach, śpiewać piosenki, deklamować wiersze. Miło było maszerować i śpiewać ulicami miasta. Ludzie na ulicy serdecznie pozdrawiali harcerzy. Na biwakach w lesie Jednaczewskim, przy płonącym ognisku krąg druhów słuchał ciekawych gawęd, albo cały chór śpiewał wesołe piosenki, a echo niosło w dal młodzieńcze radości. Nie raz trzeba było samotnie iść po znakach harcerskich, odnaleźć ukryte listy.

Ówczesnym władzom komunistycznym w całej Polsce bardzo nie podobały się metody wychowawcze polskiego harcerstwa. Były próby wciskania w szeregi harcerskie swoich partyjniaków. W szkołach wymieniali starszą kadrę nauczycielską też na partyjnych. Zabronione były obchody polskich świąt państwowych, religijnych Celem władz komunistycznych była indoktrynacja młodzieży i wtłaczanie jej do głów zasad systemu komunistycznego.I stało się! Dnia l5 stycznia 1949r został rozwiązany Związek Harcerstwa Polskiego. W jego miejsce zorganizowano Związek Młodzieży Polskiej {ZMP}.W tym okresie rozpoczęły też działalność brygady Służba Polsce {SP}, oficjalnie działające dla społeczeństwa, a faktycznie stanowiły jeszcze jeden etap wychowania dla komuny. w oderwaniu od rodziny i Kościoła.

Nie wszystkim harcerzom w Łomży rozwjązanie ZHP przeszło bezboleśnie.W dniach 26-25 października 1950r na terenie miasta i powiatu Łomżyńskiego oprawcy powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego {UB} w Łomży dokonali aresztowań grupy harcerzy łomżyńskich. Oto ich nazwiska:

  1. Eugeniusz Polak.
  2. . Konrad Kobryń.Zenon
  3. Andrzej Madej.
  4. Janusz Chróścielewski.
  5. Wiktor Wysłouch.
  6. Juliusz Dymnicki
  7.  Zenon Mocarski.
  8. Urszula Kobryń.
  9. Mieczysław Szybicki.
  10. Tadeusz Modzelewski.
  11. Edward Dardziński

Jak odnotowali funkcjonariusze UB większość z aresztowanych należała też do Sodalicji Mariańskiej, którą kierowali prefekci księża Dobkowski i Tyszka. Sodalicja Mariańska była silną organizacja katolicką, do której należała duża część młodzieży szkół średnich. Organizacja ta często urządzała zebrania swoich członków w kościołach i Domu Katolickim przy ul. Sadowej. Sodalicja wychowywała młodzież w duchu religijnym, ale też wypowiadano się krytycznie o partiach politycznych i władzy. Wszyscy aresztowani byli aktywni na zebraniach Sodalicji.

Oto opowieść o losach jednego z aresztowanych harcerzy.

Janusz i Edward w 1949r,po uzyskaniu tak zwanej „małej matury” w Ogólniaku, przeszli do Liceum Przemysłu Drzewnego w Łomży. A to szkoła męska, więc przynajmniej dobrymi wynikami w nauce musieli się wykazać kolegom, że nie są mięczakami. Jutro miała być klasówka z matematyki, a nauczyciel, pan Jan Kalinowski był bardzo wymagający i u niego nie można było podpaść. Janusz przygotowywał się długo i wieczorem spokojny położył się spać. Ze snu wyrwało go gwałtowne łomotanie do drzwi. Było ciemno i nie wiedział co się dzieje? Gdy z drzwi wypadła rozbita szyba, wyskoczył z łóżka. – Otwórz Janusz – usłyszał drżący głos kierownika internatu .przy ulicy Sadowej 1. W jaskrawym świetle elektrycznych latarek zobaczył wkraczających do pokoju dwóch mężczyzn.

Ręce do góry! – krzyknął jeden. Zaświecili mu prosto w oczy.

Tak, to jest Janusz – powiedział kierownik, kiedy zapalił światło w pokoju. Stał w pidżamie, cały drżący.

– To ten wróg ludu! Mamy go! – zachrypiał drugi.

Szybko wyciągnął rewolwer i skierował go w stronę chłopca, stojącego z podniesionymi rękami. Z minami zwycięzców oglądali drobną postać 18-letniego”wroga ludu”.

O co chodzi? – spytał Janusz.

Co, nie wiesz? To się dowiesz! – warknął ten z rewolwerem.

Nie jestem niczego winien – spokojnie powiedział Janusz.

Nie mędrkować, ubierać się! Pójdziesz z nami!

Jest noc, nie jestem winien i nigdzie nie pójdę.

Co?, stawiasz się? Ty gówniarzu! – zarepetował z trzaskiem rewolwer. Dwa naboje wypadły na podłogę i potoczyły się pod łóżko, na którym spał kolega Janusza i udawał, że nic nie słyszy.

Ubieraj się, prędzej! – ryknął ten drugi.

Janusz opuścił ręce, popatrzył na bladą twarz kierownika i tyłek szukającego naboi pod łóżkiem.

Wlekli go ulicami miasta, ująwszy pod ręce. Wiedział już, gdzie go prowadzą – na Nowogrodzką. To są UB-ki! O tym Urzędzie mówiło się cicho i ze zgrozą. Tam właśnie dokonywano wielu zbrodni na niewinnych ludziach tylko dlatego, że są Polakami i nie kochają nowego ustroju stalinowskiego. Nieliczni przechodnie o tej porze, na ich widok umykali na drugą stronę ulicy, a jemu chciało się krzyczeć, że jest niewinny! Za co go tam wloką? Przecież nic złego nie zrobił! Zgrzytnęły klucze, otwierające stalowe kraty w piwnicy. Wepchnęli go do celi i zaryglowali drzwi. Siedział na betonowi podłodze w ciemności i zaduchu. Gdzieś z kąta dolatywało chrapanie. Nad ranem, do tej samej celi wepchnięto Edwarda. Obudzeni więźniowie, otoczyli ich i dopytywali kim są i za co ich zamknęli. W więziennej piwnicy panował półmrok i zaduch. Na pryczy zbitej z nie struganych desek, przykrytej śmierdzącym kocem, od wielu godzin Janusz siedział milczący i osowiały. W ciasnej celi było ich sześciu. Prym wodził gruby mężczyzna – był silny, więc reszta musiała się podporządkować.

– No, gadajcie za co was posadzili? – dopytywał grubas.

-Nie męcz ich, niech się oswoją, to będą śpiewali, jak słowiki – uspokajał grubasa starzec,ubrany w zniszczony mundur wojskowy.

Jak mnie posadzili pierwszy raz, to też nie chciało mi się gadać.

No dobrze, w nocy będzie specjalny telefon, to się wyjaśni. Teraz więźniowie przygotowywali się do obiadu. Wyjmowali blaszane miski, łyżki-składaki i schowane kawałki chleba.

Kolega Janusza, Edward leżał na pryczy z dłońmi pod głową i patrzył w brudny sufit piwnicznej izby z dwoma zakratowanymi okienkami, przerobionej na więzienie. Okna wychodziły na ulicę, lecz wysoki mur z zewnątrz, który otaczał Urząd Bezpieczeństwa Publicznego {UB} przy ulicy Nowogrodzkiej 5 w Łomży, niewiele przepuszczał światła i powietrza. Słychać było przytłumiony gwar przechodniów po drugiej stronie muru. Smród unoszący się z kibla na odchody i odór dawno nie mytych ciał więźniów utrudniał oddychanie. Więźniowie ci siedzieli od dawna i niczym nie przejmowali się, bo nie byli „polityczni”. Gadali, grali w cymbergraja kilkoma monetami, opowiadali sprośne kawały. – Obiad! Obiad!-wrzeszczał strażnik i otworzył drzwi.

Więźniowie w drzwiach tłoczyli się z miskami, strażnik lał zupę.

Mamy dwóch nowych, nie mają misek – rzekł gruby.

Ale wy macie, to się podzielcie, potem załatwię dla nich miski. Strażnik zatrzasnął drzwi. Więźniowie jedli w milczeniu spoglądając po sobie. Wreszcie starzec podsunął Januszowi miskę z resztkami jakiejś lury, ale on jej nie chciał.

Nie?, to nie! – zabrał miskę, zjadł resztki i wylizał.

Nie trzeba będzie myć – uśmiechnął się.

Tak bez jedzenia minął pierwszy dzień aresztu, ale nie byli głodni. Następnego dnia rano grubas wyznaczył ich do wyniesienia kibla. Była to blaszana bańka, do której załatwiali się wszyscy w celi. Wynosili ten ohydny pojemnik bez szemrania przez wiele dni. Podobało się to pozostałym więźniom, więc im nie dokuczali.

– Może czegoś dowiemy się po drodze, myśleli obaj. Wartownicy byli małomówni. Chłopcy zauważyli, że areszt był przepełniony.
Pewnego razu wartownik uchylił na chwilę judasza i pozwolił zajrzeć do innej celi.

– Tam siedzi jeden z waszych – mruknął. Nie mieli wątpliwości, to był Zenek, ich zastępowy ze Związku Harcerstwa Polskiego.

Mijały dni, a nikt z zewnątrz nie interesował się nimi. Powoli przyzwyczajali się do warunków, w których przyszło im żyć. Słuchali opowieści zmyślonych, czy rzeczywistych przygód współtowarzyszy niedoli. Każdy z nich starał się przedstawić, jako bohater, ale z niedomówień można było wywnioskować, że siedzą za kradzieże i rozboje. Byli już przesłuchiwani i wiedzieli co ich czeka. Tylko oni dwaj nie wiedzieli za co tu są. Prowadzili ciche, niewesołe rozmowy, co będzie ze szkołą, co będzie dalej z nimi? Tysiące razy rozważali różne sytuacje, gdzie mogliby popełnić jakieś przestępstwo, ale nic z tego nie wynikało. Każdy z nich analizował swoje krótkie życie.

Tak niedawno skończyła się wojna. Przetrwali ją jakoś, choć nie było łatwo. Za pierwszych Sowietów uniknęli wywózki na Syberię.W czasie nie całych dwóch lat Sowieci zdążyli wywieźć w głąb Związku Radzieckiego ponad półtora miliona Polaków.

Na rozkaz Stalina tylko w Katyniu wymordowano około 15 tys. oficerów-kwiat polskiej inteligencji. A okupacja hitlerowska? Też mordowali polską inteligencję, np. wymordowanie polskich profesorów w Krakowie i Lwowie. Potem obozy masowej zagłady. Oświęcim, Majdanek i inne. Po tak zwanym „wyzwoleniu” w 1945r, znów okupacja bolszewicka. Władza obłudnie głosiła:

– Nigdy więcej wojny! Ustrój socjalistyczny, to droga do „świetlanej przyszłości!”- wrzeszczały głośniki-toczki i pisano w prasie. W tym „świetlanym” ustroju oni, młodzi chłopcy zdążyli ukończyć Gimnazjum i już stali się więźniami, nie wiadomo za co?

Tymczasem, pozostali więźniowie urządzali sobie „imprezy rozrywkowe”. Opowiadali sprośne kawały, różne swoje wyczyny damsko-męskie, próbowali mocy swoich genitaliów. Edward i Janusz nie brali w tym udziału. Pewnego wieczoru do celi przybył nowy więzień, chłop ze wsi, oskarżony o napad na posterunek milicji. Grubas wyznaczył mu miejsce na pryczy i na razie dali mu spokój. W nocy usłyszeli jakieś krzyki.

– Kaliniak, jesteście na przesłuchaniu, odpowiadać!

W ciemnościach słychać było tubalny głos, który zadawał głupie pytania – ile ma świń, czy ma kochanki, ile w nocy może…? A ten napad na milicję?- gdzie ma ukrytą broń? Kaliniak zerwał się ze snu i posłusznie odpowiadał na te głupie pytania, zanim zrozumiał że to jakiś kawał. Więźniowie wybuchnęli śmiechem. Wartownik zapalił światło i uciszał żartownisiów. Spod pryczy wylazł starzec z długim butem, z którego przed chwilą wydobywał się jego głos. -To był fajny telefon specjalny! – cieszyli się.

Po obiedzie wymyślili nową zabawę.

Mam papierosa. Kto chce zapalić, musi go wygrać – powiedział grubas i pokazał papierosa. Kaliniak był namiętnym palaczem i zgłosił się do udziału w grze. Trzeba było wyjąć ustami ten papieros z zaciśniętych dłoni, ale z zasłoniętymi oczami. Pierwszy poszedł staruch, który znał zabawę i dostał papierosa. Następny był Kaliniak. Gdy stanął w kącie i zawiązano mu oczy, grubas i szybko zdjął spodnie i wystawił obnażony tyłek. Edward i Janusz patrzyli z obrzydzeniem, jak Kaliniak ustami obmacywał tyłek grubasa, zanim zorientował się, że znów go oszukali. Więźniowie ryczeli z radości, że dał się nabrać.

Chłopcy już stracili rachubę czasu. Wydawało im się, że siedzą całe lata. Żadnych wiadomości z zewnątrz, żadnego zainteresowania się nimi ze strony UB-ków. To było straszne! Niszczyło psychicznie, jakby już nie żyli. Głodowali, niedomyci, nie goleni Spali w ubraniach -no i te wszy! – wszędzie było ich pełno. Żadne zabiegi nie umniejszały udręki. Wynędzniali, obdarci i brudni, teraz wyglądali, jak prawdziwi bandyci. Aby nie rozmyślać nad swoim losem i nie zwariować, przypominali sobie różne wiersze i uczyli się ich na pamięć. Z zamkniętymi oczami odbywali długie wędrówki – trzy kroki w przód, trzy do tyłu. Wyobrażali sobie oszronione drzewa w cichym lesie, pola pokryte śniegiem, chociaż w celi był zaduch.Więźniowie ustawiali się w kolejce pod otwartym okienkiem z kratą, aby po oddychać choć przez chwilę świeżym powietrzem.

Pewnego dnia usłyszeli z ulicy znaną piosenkę -„Przy drodze stoi biały dom, w okienku błyszczą ranne zorze….” śpiewał męski chór, w rytm dudniących kroków po bruku.

Edek, to nasi! Nasza klasa, to oni śpiewają! A my tu gnijemy! -szeptał Janusz ze łzami w oczach. Edward pobladły podszedł do drzwi i krzyczał:

– Wypuście nas dranie! Czego od nas chcecie?!

Skoczył do pryczy, wyrwał deskę i bił nią z furią w stalowe drzwi. Więźniowie stali w osłupieniu. Drzwi otworzyły się, stało w nich dwóch drabów. Pochwycili Edka za ręce, za nogi i wywlekli na korytarz. Trzeci grzmocił go po głowie. Edward wyrwał się oprawcom, lecz powalili go na podłogę i kopali z wściekłością. Gdy przestał się bronić, wylali na niego kubeł wody i drzwi się zatrzasnęły. Przerażeni więźniowie siedzieli na pryczach. Edek nie wrócił do celi. Wartownik powiedział, że siedzi teraz w karcerze. – Nie ma tam pryczy, nawet stołka, ale jest zimna woda po kostki. Ostudzi go – rzekł z uśmiechem.

– A tutaj ma być spokój, bo w karcerze są wolne miejsca. Znowu mijały dni, jeden podobny do drugiego. Czasem słychać było bieganinę na górze, warkot silników samochodowych i pojedyncze strzały. Wartownik mówił, że wyjeżdżali na akcję. Pod Wizną, na bagnach wciąż ukrywają się jakieś bandy wrogów ludu. A te strzały? Kilku „zaplutych karłów reakcji” mniej.

Jednego dnia przy wydawaniu obiadów asystował porucznik Kłos. Janusz .rozpoznał w nim jednego z tych, którzy go tu przyprowadzili. Nie wytrzymał i zaczął:

– Obywatelu poruczniku, kiedy mnie przesłuchacie, przecież nie wiem nawet za co tu siedzę? Porucznik ujął się pod boki, rozkra­czył i uśmiechnął ironicznie.

Przesłuchamy, jak psu dupa zarośnie, a już nie duża jak dziesięć fenigów – salwa grzecznościowego śmiechu więźniów dała satysfakcję porucznikowi. Zatrzasnął drzwi.

To się dowiedziałeś! – zadrwił grubas.

Jeden taki, co się dopytywał za dużo, to go potem co noc brali na przesłuchanie, a w dzień spać nie wolno. Mało nie wykitował.

Jednak pewnej nocy zabrali Janusza na górę. Zerwany ze snu, znalazł się w prawie pustym pokoju, oświetlonym słabą żarówką, przysłoniętą gazetą. Za biurkiem siedział zmęczony cywil i bawił się rewolwerem. Przez dłuższy czas udawał, że nie widzi stojącego przed nim chłopca. Wreszcie zaczął:

-Powiedz, do jakiej organizacji zachodniej należysz? Kto was opłaca? – zapytał spokojnym głosem, wstał i utkwił w chłopcu przekrwione oczy.

– Ja, do zachodniej organizacji? – zdziwił się Janusz. Należałem do Związku Harcerstwa Polskiego, a to nie była organizacja opłacana przez Zachód.

Nie mydlić, bo i tak o was wszystko wiemy!

To po co mnie męczycie, skoro wszystko wiecie?

Co to za organizacja „Atomy”, „Bracia Atomy”?

Atomy? Pierwszy raz słyszę o takiej organizacji.

-Do cholery, odpowiadaj! Bo jak ci przypieprzę, to wszystko sobie przypomnisz! Wyskoczył z za biurka, machnął pistoletem przed nosem chłopca. Szybko się jednak opanował i usiadł.

– To ja z tobą po dobremu, a ty udajesz głupka? Wiemy, że jest taka organizacja, wroga organizacja! My ją rozbijemy! A ty nie jesteś głupi. Chcesz się uczyć, a to od nas zależy. Musisz nam pomóc. Masz dobrą markę u kolegów, należysz do tajnej organizacji.
Wiemy o tym waszym, tajnym harcerstwie, tam w piwnicy, w gruzach zbieraliście się. Wywrotowe piosenki, wiersze, gawędy….
Ty posłuchasz, trochę popytasz i nam powiesz, co tam się dzieje, kto przewodzi? Nam niczego więcej nie trzeba . Przyda ci się parę złotych, a jak chcesz, dam ci taką zabawkę – wskazał na pistolet.
Sięgnął do biurka i wyciągnął jakiś formularz.

-Przeczytaj i podpisz – powiedział zachęcająco.
Janusz popatrzył na zadrukowany arkusik:
„Ja, niżej podpisany zobowiązuje się do współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa „

– Źle trafiliście, nie nadaję się na szpicla, niczego nie podpiszę.
Chcę uczciwie żyć i pracować.Cywil schował formularz i wezwał
wartownika – Odprowadzić! – rozkazał. – Namyśl się jeszcze,
żebyś potem nie żałował – rzucił na odchodnym.

Gdy Janusz wrócił do celi, nie mógł już zasnąć. Różne myśli kłębiły się w głowie.

-Tajna organizacja powiązana z Zachodem, co to może być? Przypominał sobie, że jego starszy kolega był już wcześniej aresztowany, a do harcerstwa nie należał. Więc chyba naprawdę istnieje jakaś tajna organizacja. Janusz przypomniał sobie także, że ten właśnie kolega zapraszał go kilka razy do swego domu, gdzie
potajemnie słuchali audycji radiowych z Londynu i Wolnej Europy. Rozgłośnie te były zagłuszane, ale czasem było dobrze je słychać. To były ciekawe wiadomości. Zupełnie inaczej niż w polskim radiu i oficjalnej prasie mówili o Polsce Ludowej i o Związku Radzieckim. Kolega ten wiedział o ich tajnej działalności harcerskiej i pochwalał ich patriotyzm i przeciwstawianie się władzom komunistycznym, zniewalającym Polski Naród. Miał się jeszcze spotkać z Januszem. Nie zdążył, zamknęli go w UB.

-Atomy, Bracia Atomy? – Janusz leżał na pryczy i rozmyślał. Powoli zaczęło mu się przypominać. Była taka organizacja – tajne harcerstwo! Od dawna prężną organizacją młodzieżową przy Państwowym Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącym w Łomży był Związek Harcerstwa Polskiego {ZHP}. Dyrekcja i grono pedagogiczne tej szkoły wspierało działalność harcerzy. Kiedy w styczniu 1949r Związek Harcerstwa Polskiego w całej Polsce został.rozwiązany przez władze PRL-u, wielu harcerzy nie pogodziło się z tą decyzją. Kilkunastu chłopców w Ogólniaku postanowiło przejść do konspiracji i kontynuować działalność w tradycjach polskiego harcerstwa. Na terenie szkoły zabroniona była taka działalność, a przecież trzeba było gdzieś spotykać się na zbiórkach. Przy ulicy Stacha Konwy były gruzy po dawnym Seminarium . W tych gruzach chłopcy znaleźli dobrze zachowaną piwnicę i w niej urządzili swoją „świetlicę” wysprzątali, wymalowali, zrobili stoły, ławy, ściany przyozdobili hasłami i emblematami harcerskimi. Tam przez kilka miesięcy odbywały się ich spotkania. Było tajemniczo i nastrojowo, kiedy przy świecach zasiadali w krąg, śpiewali harcerskie piosenki, niektórzy pisali i recytowali swoje i inne wiersze. Były też gawędy historyczne, dyskusje o obecnej sytuacji politycznej. Druhowie którzy mieli dostęp do radia, przekazywali wiadomości zasłyszane z

Wolnej Europy czy polskich audycjach radia w Londynie.

Aby nie zdradzić miejsca spotkań, harcerze przychodzili i odchodzili z zachowaniem ostrożności, ostatni wychodzący maskowali wejście do „Świetlicy”.

Były to czasy, gdy nie milkły na świecie straszne wieści z Japonii. Tam po raz pierwszy w dziejach ludzkości, dnia 6 sierpnia 1945r Amerykanie zrzucili dwie bomby atomowa na miasta Hiroszima i Nagasaki. W kilka sekund znikły z powierzchni ziemi wielkie miasta, zginęło ponad 200 tysięcy ludzi, tysiące ludzi zapadło na chorobę popromienną. Ujawniono straszliwą broń masowej zagłady, groźną dla całej ludzkości i dla całego życia na Ziemi.

Dochodziły też wieści, że energia atomowa może być wykorzystana do celów pokojowych – mogą być budowane elektrownie atomowe, silniki i różne urządzenia techniczne.To było podniecające!

Według tradycji harcerskich, każdy zastęp powinien mieć swoją nazwę, emblemat i proporczyk. Na jednej ze zbiórek w „świetlicy” druhowie Zenek i Janusz zaproponowali nazwę tajnego zastępu „ATOMY”, a harcerze będą nazywać się „Bracia Atomy”. Nazwy entuzjastycznie zostały przyjęte.

~ „Bracia Atomy „ nie ujawniali swojej działalności, ale organizowali grupy młodzieży do udziału w obchodach świąt narodowych i kościelnych. Z ich propozycji, za cichym przyzwoleniem Pani Dyrektor Ogólniaka dr Stanisławy Osieckiej odbyła się cicha akademia w święto narodowe 3-go maja, chociaż było zabronione. Namawiali zaufanych kolegów i koleżanki do wstąpienia w szeregi „Braci Atomów”, ale strach przed represjami hamował rozwój. Pod naciskiem komunistycznej propagandy, młodzież szkolna

zaczęła wstępować do Związku Młodzieży Polskiej {ZMP}.

Działalność zastępu ZHP „Atomy” musiała być przerwana. Pewnego dnia, gdy chłopcy przyszli na zbiórkę do swojej tajnej „świetlicy”, zastali ją kompletnie zniszczoną-wejście otwarte, a wewnątrz połamane sprzęty, wystrój ścian porwany i zadeptany. Nie wiedzieli kto i dlaczego dokonał tej profanacji.

Nadszedł koniec roku szkolnego . Uczniowie w Ogólniaku otrzymali „małe matury”. Niektórzy przeszli do innych szkół, nawet wyjechali do innych miast, w tym też kilku „Braci Atomów”. UB-ki odszukali wszystkich „Braci Atomów” i teraz prześladują ich osadzonych w areszcie UB przy ul Nowogrodzkiej w Łomży.

Jeszcze kilka razy UB-ki Janusza brali na nocne przesłuchania. Wypytywali o te „Atomy” – kto należał, kto kierował, co robili? Namawiali też do współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa. Kiedy wyjaśniał im, że to tylko nazwa zastępu harcerskiego, usłyszał:

– Teraz jest Polska Ludowa. ZHP to organizacja zakazana, wroga!

– Koniec z takim harcerstwem! Dobra organizacja młodzieżowa, to Związek Młodzieży Polskiej! Tam wasze miejsce!

To była prawda – zastęp „Atomy” podtrzymywał polskie tradycje. Harcerze, którzy ginęli w powstaniu warszawskim, byli dla nich wzorem patriotycznej młodzieży polskiej. Oni nie chcieli przyjąć narzuconej przez władze obcej ideologii, jakiegoś „Czerwonego Harcerstwa”, czy „Pionierów” ruskich. Ideologia „Braci Atomów” nie mogła podobać się UB-kom i władzy komunistycznej.

Na ostatnim przesłuchaniu, gdy Janusz stanowczo odmówił współpracy dostał tęgie lanie. Dwóch wezwanych zbirów rzuciło się na niego, bili kablami, kopali leżącego, wybili dwa zęby.

– Poznaj rękę władzy, ty szczeniaku! Jeszcze sobie o nas przypomnisz! Będziesz za naszego panowania tylko robolem!!
Obitego, posiniaczonego chłopca zawlekli i wrzucili do celi.

Po kilku dniach, do celi wrócił Edward. Trudno było go poznać. Był przeziębiony, posiniaczony, z ogromnym guzem na czole.

Wiesz za co siedzimy? – spytał Janusz.

Wiem, wiele razy mnie przesłuchiwali.Pytali o tajną organizację „Atomy”. Bili mnie, ale nic nie powiedziałem. Straszyli, kazali skończyć z harcerstwem i wstąpić do ZMP

Mnie też przesłuchiwali i tłukli.Wiedzą wszystko o nas, o zbiórkach w piwnicy i naszej działalności. Nie ulega wątpliwości ktoś nas zdradził, ktoś z naszych kolegów.

Upłynęło jeszcze kilkanaście dni. Pewnego ranka, wezwał wartownik Edwarda i Janusza do wyjścia. Zaprowadził ich do łazienki na górze, dał ręcznik, mydło i żyletki.

– Umyć się, żebyście wyglądali jak ludzie. Przecież źle was tu nie traktowaliśmy. To, co tu się działo, jest ścisłą tajemnicą państwową. Dobrze zapamiętajcie. Podpiszcie zobowiązanie o dotrzymaniu tajemnicy państwowej – podsunął jakiś formularz.

Nikt ich nie pilnował, okno nie było zakratowane. Szybko z radością pozbyli się wielomiesięcznego brudu. Gdy byli umyci, wartownik zaprowadził ich do dużej sali wypełnionej ludźmi.

Wśród zebranych zobaczyli „Braci Atomów” i swoich rodziców. Rodzice Edka nie mogli go poznać. Stali, patrzyli i łzy płynęły im po policzkach. Podeszli rodzice Janusza i przyglądali mu się. – Januszku kochany! – zapłakała matka i wzięła go w ramiona. Ojciec stał sztywny, ze ściśniętym gardłem i oczy mu się pociły. Wprowadzili Zenka, rozejrzał się po sali i stanął na baczność.

– Czołem koledzy! Czuwaj!- zawołał i podszedł do matki. W sali
widać było wielu innych kolegów szkolnych i obcych ludzi.

Do sali wszedł UB-k, znany chłopcom z przesłuchań.

Jesteście wolni- oznajmił chłopcom przyprowadzonym z aresztu

Pamiętajcie jednak, że wróg nie śpi. I wy i wasi rodzice macie szanować naszą Polskę Ludową i jej prawa. Nie dać się usidlić wrogowi. Otaczamy was opieką ale będzie i kara dla zdrajców.

– Dziękujemy za waszą „opiekę” – wyrwał się Zenek – Bez nakazu prokuratora, bez postawienia konkretnych zarzutów, bez sądu, tyle miesięcy męczyliście nas, nie wiadomo za co! Wasza „opieka” to gwałt, to bezprawie!! – Wychodzić! – wrzasnął cywil i sam wyszedł pierwszy. Okazało się potem, że niektórzy aresztanci dostali z UB zaświadczenia, że byli aresztowani i uniewinnieni. Inni nie dostali nic. Był koniec grudnia. Ulica zasypana śniegiem wydała się chłopcom ogromnie szeroka, jakby ją widzieli pierwszy raz. Czyste, zimne powietrze dech zapierało. Byli wolni i szczęśliwi!!

Po kilku dniach, Edek i Janusz poszli do szkoły. Niektórzy koledzy z klasy omijali ich z daleka. Inni cieszyli się z ich powrotu, dopytywali się, o ich przeżyciach. Wezwano ich do gabinetu też dyrektor szkoły, inż. Stanisław Sosnowski. Ten wspaniały człowiek o nic nie pytał. Sekretarka przyniosła herbatę, co było wielkim zaszczytem dla uczniów. Dyrektor opowiadał, że kupili nowe maszyny do warsztatów. Widać było, że cieszy się z ich powrotu. Mówił o potrzebie odbudowy Ojczyzny ze zniszczeń wojennych, że Polska potrzebuje światłych, dobrze wyuczonych fachowców. -Do nauki, do pracy panowie! Przed wami całe życie! Niech będzie pracowite i godne.- Serdecznie uścisnął ich dłonie.

W1952 Janusz Chróścielewski ukończył Technikum Przemysłu Drzewnego w Łomży i został skierowany przez dyrekcję szkoły na_ studia, na Politechnikę w Łodzi Zdał wymagane egzaminy i nie został przyjęty na studia „z braku miejsc”. W rektoracie Politechniki Łódzkiej dowiedział się, że może złożyć zażalenie W Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa w Łomży. Okazało się, że UB-eki dotrzymali słowa – „będziesz tylko robolem!”.

Na Krajowym Zjeździe Działaczy Harcerskich w Łodzi, dnia 10 grudnia 1956r przywrócono samodzielność Związkowi Harcerstwa Polskiego {ZHP}. Naczelnikiem Głównej Kwatery Harcerstwa zostałą Zofia Zakrzewska l956- 1964.Na Zjeździe uchwalono deklarację ideową, wznowiono wypróbowane metody wychowawcze, przywrócono tradycyjne, atrakcyjne dla młodzieży formy zewnętrzne.Do pracy w harcerstwie powróciło wielu dawnych instruktorów. Na przełomie lat 1970-1980 w Oddziale Warszawskim Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej, członkowie z rodowodem harcerskim postanowili utworzyć wspólnoty harcerskie. Wspominając lata harcerskiej młodości, obozy i biwaki w Morgownikach, Szablaku, czy w lesie Jednaczewskim, seniorzy-harcerze zapragnęli organizować wspólne spotkania na Ziemi Łomżyńskiej. W te zamierzenia włączył się z iniciatywą.dh hm Józef Babiel, ówczesny Komendant Hufca ZHP Ziemi Łomżyńskiej.

Wysłał on zaproszenia do dawnych harcerzy okresu międzywojenne by przybyli na I Zlot i III Spotkanie Listopadowe w Łomży w 1984r. Na Zlot przybyło wielu weteranów-harcerzy. Na II Zlocie w Łomży, w dniach 23-26 czerwca l985r zapadła decyzja i powstała Drużyna Weteranów Harcerzy Ziemi Łomżyńskiej im. Leona Kaliwody, która weszła w skład Hufca Łomżyńskiego. Pierwszym drużynowym-komendantem został wybrani HR z Warszawy. Zaczęto organizować zloty czerwcowe w Nowogrodzie i listopadowe w Łomży. Z czasem powstawały nowe zastępy harcerzy-seniorów: w Białymstoku „Skowronki” w Gdańsku „Sokoły”, w Koszalinie „Albatrosy”, w Krakowie „im. Adama Chętnika”, w Warszawie „im. Stanisława Dębowskiego”,w Olsztynie „Kormorany”. Harcerze-seniorzy w czasie spotkań wspominają dawne czasy, ale też współdziałają z obecnymi młodymi harcerzami w Łomży. Na przykład drużyną „Ptaki ptakom”. Dobrze układa się współpraca z władzami miasta Łomży, przy organizowaniu różnych uroczystości dbałości o pomniki i tablice pamiątkowe zasłużonych ludzi Ziemi Łomżyńskiej. Harcerze-weterani zbierają i utrwalają w zapisach ważne historycznie wydarzenia w Łomży i Ziemi Łomżyńskiej.

Odbyło się już ponad 20 zlotów w Łomżyńskiem, a także wielu harcerzy-seniorów bierze udział w zlotach i zjazdach krajowych. Okazuje się, że ktokolwiek w młodości został wychowany w duchu ideałów polskiego harcerstwa, ten będzie tym ideałom wierny w słowie i czynie do końca życia.

„Niechaj i innym szczęście da, harcerska dola radosna!!

Napisał:
Olsztyn. Luty. 2007r. Janusz Chróścielewski.

Bibliografia.

1.„Rys monograficzny działalności Drużyny Weteranów-Harcerzy Ziemi Łomżyńskiej- Kręgu Seniorów im. Leona Kaliwody na tle Skautingu Światowego i Polskiego „. Jest taka Drużyna. {2003r} Praca zbiorowa – redaktor prowadzący Marian Mieszkowski – Łomża. Wydawca: Hufiec Ziemi Łomżyńskiej w Łomży. Drużyna Weteranów Harcerzy Ziemi Łomżyńskiej- Krąg Seniorów im. Leona Kaliwody. 00-163 Warszawa, ul. Karmelicka 16 m21. 18-400 Łomża. ul. Wojska Polskiego 27 m 29. tel. 086-2162230.

2.„Ziemia Łomżyńska i jej mieszkańcy w latach 1944 ~ 1956”.

Autor: Krzysztof Sychowicz. Instytut Pamięci Narodowej w Białymstoku. Wydawca: Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej. Łomża 2005r.

  1. Osobiste przeżycia autora opowieści, jak wyżej.

DOPRZYJACIÓŁ ZHP.

Każdy na świecie ma miejsce kochane,

My, mamy Łomżę, przez los nam dane.

Miasto nad Narwią nas wychowało,

Dojrzałych ludzi w świat wysyłało.

Gdziekolwiek losy nas rozrzuciły,

Wspomnienia z Łomży dodają siły.

Łomżyńska Ziemia, to nasza matka,

Matkę się kocha do dni ostatka.

 

My dzisiaj starsi – minęły lata –

Wciąż tu wracamy, gdzie nasza chata.

Harcerskie losy – Seniorów Krąg,

Bratni wianuszek i serc, i rak.

Nasz Krąg otwarty, więc zapraszamy,

Nowych przyjaciół chętnie witamy.

 

Łomża, Nowogród dla pań i panów,

Naszą ostoją – dla weteranów.

Młodzieńcze lata, uniesień chwile,

Gdy się spotkamy, wspominać mile.

Z czcią wspominamy tych, co odeszli

I zasłużeni w historię weszli.

Szkolne, harcerskie dzieje nas łączą,

Długie gawędy w nocy się kończą.

 

My, ludzie czynu, choć siwe włosy –

Naprzód! Wesoło śpiewaj w niebiosy!

Harce, biwaki, spacery w lesie,

Harcerskie piosnki w dal echo niesie.

My, patrioci! – każdy to przyzna,

Nam drogowskazem – Bóg i Ojczyzna!

Napisał:
Olsztyn. 11.08.2003rJanusz Chróścielewski.

Zdjęcia  Harcerzy Weteranów pochodzą link poniżej:

http://www.narew.info/1,252-spotkanie_harcerzy_weteranow_z_lomzy.html

Pozostałe zdjęcia pochodzą z zasobów internetu. Autorzy nieznani.

Opowiadanie Wróg Ludu autorstwa nieżyjącego już Janusza Chróścielewskiego wstawiono na Serwis Historyczny Ziemi Łomżyńskie za zgodą brata Janusza, Kazimierza  Chróścielewskiego

 

2575 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Niech gala trwa wiecznie

3 października 2017 r. we wtorek była wyjątkowo ponura pogoda. Ciemno, zimno, mżyło od rana.  Pomyślałam, że za nic w świecie nie chciałabym umrzeć jesienią i w dodatku w tak pesym[...]