Wspomnienia Absolwenta I LO im. Tadeusza Kościuszki w Łomży. Część 1.

Wspomnienia Absolwenta I LO im. Tadeusza Kościuszki w Łomży
                 Nasz ogólniak, nasza klasa (1954 – 1958)

„Coraz częściej powracam do młodości chmurnej, górnej, czasami też i durnej. Staram się wtedy powyciągać z zakamarków pamięci nasz ogólniak i naszą klasę. Przypominam sobie sylwetki i twarze naszych nauczycieli, koleżanek i kolegów, fragmenty rozmów, charakterystyczne dźwięki i nawet zapachy, które jeszcze pamiętam.”
Adam Sobolewski

SOBOL+LOOd kilku tygodni uzupełniam moje wspomnienia o naszej klasie, które zamieściły Zeszyty Łomżyńskie (nr 3 i 4 z 2000 r.) i Ziemia Łomżyńska ( nr 6 z 2001 r.). Muszę je ukończyć, zbliża się bowiem jubileusz czterechsetlecia naszej Alma Mater, jednej z najstarszych szkół w Polsce*.
Ich przedstawiciele działają w Stowarzyszeniu na rzecz najstarszych szkół w  Polsce (www.najstarszeszkoly.edu.pl/szkoly.html). Z tej strony wynika, że I Liceum Ogólnokształcące w Łomży jest najstarszą szkołą w Polsce z imieniem Tadeusza Kościuszki. Imię to otrzymało Prywatne Ośmioklasowe Gimnazjum Męskie w Łomży 15 października 1917 r., w setną rocznicę śmierci Tadeusza Kościuszki. Nota bene. W tym samym

Tablica na gmachu I LO

Tablica na gmachu I LO

dniu w Łomży zmieniono Nowy Rynek na Plac Tadeusza Kościuszki, pośrodku którego miał stanąć pomnik Naczelnika Państwa, skończyło się na dużym głazie z napisem i Kościuszce w 100rocznicę zgonu – Ziemia Łomżyńska 15.10. 1817 – 15.10 1917. Cześć Bohaterowi! Od dawna głaz ten jest mało widoczny i trudno dostępny, by złożyć wieniec, kwiaty, czy zrobić pamiątkowe zdjęcie. Zasługuje więc na przeniesienie w bardziej szacowne i bezpieczne miejsce. 15 października 2017 r. upłynie 200 lat od śmierci Tadeusza Kościuszki i 100 lat od nadania jego imienia naszej Alma Mater. Warto wtedy zorganizować spotkanie jej wychowanków i nauczycieli, na które to spotkanie powinno się zaprosić przedstawicieli najstarszych szkół ogólnokształcących z imieniem Tadeusza Kościuszki. Przypomnę, że do 1 września 1992 r. Liceum Ogólnokształcące im. Tadeusza Kościuszki było jedyną średnią szkołą ogólnokształcącą w Łomży, której nazwa zmieniała się kilka razy. W październiku 1948 r. wprowadzono jedenastoletni system nauczania i sześcioletnie Państwowe Gimnazjum i Liceum Koedukacyjne w Łomży zmieniono na czteroletnią Szkołę Ogólnokształcącą Stopnia Licealnego. Ta dziwna nazwa przetrwała do 15 września 1952 r., gdy zarządzeniem Ministra Oświaty z 21 sierpnia 1952 r. w sprawie nazw szkól ogólnokształcących (Dziennik Urzędowy Min. Oświaty Nr 14, poz. 111) w nazwie szkoły wprowadzono określenie Liceum Ogólnokształcące.   Pierwszy krok T_KosciuszkoW czerwcu 2000 r. zauważyłem na moich świadectwach z ósmej i dziewiątej klasy odciski okrągłej pieczęci Państwowego Gimnazjum i Liceum Koedukacyjnego w Łomży. Przez kilka lat więc używano okrągłej pieczęci niezgodnej z przepisami o oznakach zakładów i instytucji państwowych (§ 11 ust. 1 ww. zarządzenia Ministra Oświaty). Zwróciłem na to uwagę opiekunce szkolnego muzeum mgr Jolancie Szabuńko w trakcie X Zjazdu Wychowanków i Nauczycieli Szkół Ziemi Łomżyńskiej, przekazując do muzeum szkolnego te świadectwa oraz oryginał świadectwa dojrzałości. Chociaż na moim świadectwie dojrzałości nr 41/58 z 31 maja 1958 r. jest już okrągła pieczęć Liceum Ogólnokształcącego w Łomży, to nadal jeszcze bez imienia Tadeusza Kościuszki. Dopiero we wrześniu 1958 r. młodzież otrzymała legitymacje szkolne, a w czerwcu 1959 r. pierwsze świadectwa, na których jest nazwa szkoły z imieniem Tadeusza Kościuszki. Powinno się więc zmienić mylną informację o tym fakcie w Kalendarium 1948 – 1994, które zamyka historyczne opracowanie: 380 lat Szkoły Średniej Ogólnokształcącej w Łomży 1614 – 1994 (Wydawnictwo Fundacji Historia Pro Futuro, Warszawa 1994 r., str. 529). Dla uproszczenia opracowanie to nazywam dalej monografią. Jest w niej bogata bibliografia (źródła i literatura), duża liczba przypisów, starych fotografii, szkiców i różnych tabel. Prof. Henryk Samsonowicz, który patronował i służył wszechstronną pomocą zespołowi redakcyjnemu monografii, życzył innym polskim szkołom średnim, by się doczekały równie pięknego opracowania ich historii. Niestety, wyczerpany od dawna nakład spowodował, że monografia jest mało znana wśród nauczycieli, absolwentów i uczniów kilku już łomżyńskich średnich szkół ogólnokształcących.

Dla odróżnienia Liceum Pedagogicznego, które określano Pedagogą lub Pedałami, nasze Liceum Ogólnokształcącego nazwane było ogólniakiem. Starsi jego absolwenci i uczniowie i nazywali go też budą. Wspominając nauczycieli przed ich nazwiskami piszę profesor, tak bowiem w szkołach średnich tradycyjnie ich nazywano. Niektórzy nauczyciele: Kazimierz Dzieniszewski, Amelia Górska, Helena Jankowska, Walerian Stankiewicz – Malinowski i Janina Wysłouch posiadali tytuł zawodowy magistra. Chyba go używali tylko na świadectwach dojrzałości, gdy byli członkami komisji egzaminacyjnej. Myśmy nigdy nie zawracali się do nich pani magister lub pan magister.
W 1954 r. Łomża liczyła około 18 tysięcy mieszkańców. W mieście funkcjonowało wtedy 6 szkół podstawowych i 6 szkól średnich, a mianowicie: Liceum Ogólnokształcące, Państwowe Liceum Pedagogiczne, Państwowe Technikum Weterynaryjne, Technikum Finansowe Ministerstwa Finansów, Technikum Przemysłowo – Pedagogiczne i Zasadnicza Szkoła Metalowa. Oto wycinek ze spisu telefonów województwa białostockiego z numerami telefonów, nazwami i adresami łomżyńskich szkół z marca 1959 r. Otwiera go nie aktualna już od 1952 r. nazwa Szkoła Ogólnokształcącą Stopnia Licealnego przy ulicy Bernatowicza 6 (obecnie nr 4). Kim był Feliks Aleksander Geysztowt Bernatowicz, który urodził się 18 maja 1786 r. w Kownie. Feliks Bernatowicz to od dawna zapomniany powieściopisarz i komediopisarz. Jest autorem historycznego romansu Pojata, córka Lezdejki, albo Litwini w XIV wieku, w którym opisał chrzest i połączenie Litwy z Polską pod wspólną koroną. Zmarł 7 września 1836 r. w Łomży. Pochowany jest na zabytkowym cmentarzu parafii św. Michała Archanioła w Łomży.

Nagrobek Bernatowicza

Nagrobek Bernatowicza

Na grobie ufundowanym przez jego brata jest skromna kamienna płyta z napisem: Tu spoczywają zwłoki Feliksa Bernatowicza autora Pojaty. Wydaję się mi, że nagrobek ten jest zaniedbany, nie widuję bowiem na nim zniczy ani kwiatów.
W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku do średnich szkół zawodowych przyjmowano po zdaniu wstępnego egzaminu z: języka polskiego, matematyki i nauki o Polsce i świecie współczesnym. Tylko do ogólniaka przyjmowano bez egzaminów, na podstawie ocen na świadectwie ukończenia siedmioklasowej szkoły ogólnokształcącej stopnia podstawowego i opinii kierownika szkoły. Na naukę w ogólniaku decydowano się nie tylko z tego powodu. Po pierwsze: była to jedyna średnia szkoła ogólnokształcąca w Łomży. Po drugie: co najmniej połowa jej absolwentów studiowała na wyższych uczelniach. Po trzecie: 2/3 młodzieży uczyło się języka łacińskiego przydatnego dla studentów prawa, medycyny, farmacji, filologii klasycznej, romańskiej, czy też seminarium duchownego. Po czwarte: nie trzeba było mieć ukończonych czternastu lat.
Pamiętam słoneczny dzień 30 czerwca 1954 r., w którym w Łomży oczekiwano na 99% zaćmienie słońca. W południe spoglądaliśmy przez okopcone świecą kawałki szyby na zanikające w szybkim tempie słońce. Chociaż mieliśmy na świadectwach oceny tylko dobre i bardzo dobre to Jurek Wnorowski, Tadek Jasiński, Andrzej Kuć, Tolek Miszak i ja z niepokojem oczekiwaliśmy na boisku na wiadomość, czy zostaniemy przyjęci do ogólniaka. Otóż w połowie kwietnia 1954 r. przesłuchiwano nas w białym domku, tj. w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Łomży przy Nowogrodzkiej nr 3 (obecnie nr 5). Byliśmy członkami dwunastoosobowej grupy uczniów w wieku 12- 14 lat, występujących przeciwko ustrojowi komunistycznemu. Na początku maja 1954 r. Zbyszek Kamionowski – nasz przywódca, Tadek Jasiński, Jurek Wnorowski i Janusz Dąbrowski byli zatrzymani w Izbie Zatrzymań MO w Białymstoku. Potem Sąd dla Nieletnich w Białymstoku orzekł w stosunku do nich nadzór kuratora. Więcej na ten temat napisałem po ukazaniu się w 2005 r. książki dr Krzysztofa Sychowicza pt. Ziemia Łomżyńska i jej mieszkańcy w latach 1944 – 1956, tak to było naprawdę (Wydawnictwo Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej). Nasza grupa nazywała się Młodzi Patrioci Polscy. Była to organizacja o charakterze propagandowym, o czym świadczy wpis na str. 110 w Atlasie Podziemia Niepodległościowego 1944 – 1956 (Instytut Pamięci Narodowej Warszawa – Lublin, 2007 r.). Gdy ogłoszono, że zostaliśmy przyjęci do ogólniaka cieszyliśmy się bardzo, tym bardziej że mieliśmy się uczyć w tej samej ósmej klasie. Do trzech klas ósmych „a” „b” i „c” przyjęto wtedy około 105 dziewcząt i chłopców. W roku szkolnym 1954/1955 uczyło się w ogółem 420 dziewcząt i chłopców, tj. o 110 mniej niż w poprzednim roku szkolnym 1953/1954. W następnych latach liczba ta się ustabilizowała i wynosiła odpowiednio: 417, 413 i 404. Do klasy VIII „c” przyjęto 45 chłopców w większości urodzonych w 1941 r. Byli to więc trzynastoletni chłopcy, którzy naukę w szkole powszechnej rozpoczynali w wieku sześciu lat, czasami nawet mniej. Już po rozpoczęciu roku szkolnego przyjęto do jeszcze kilku uczniów, wśród których był Wojtek Skowronek (nr 47) i Janek Górski (nr 49). Nasza klasa zajmowała największą salę lekcyjną na II piętrze, w trzykondygnacyjnym południowym skrzydle ogólnika. Piętro niżej był gabinet fizyczny z przesuwanymi tablicami i ustawionym wyżej od poziomu podłogi dużym stołem dla nauczyciela. Chyba do połowy 1956 r. okna na I i II piętrze, które wychodziły na ulicę Nowogrodzką od dołu do połowy ich wysokości były zamalowane wapnem. |Z tych bowiem okien dobrze było widać budynek Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Łomży. Tylko nieliczni starsi uczniowie wiedzieli, że na podwórzu i w garażach tej posesji rozstrzeliwano niektórych więźniów niepodległościowego podziemia. Podczas takich egzekucji przerywano lekcję, by młodzież nie była świadkiem tych wstrząsających scen. (ze wspomnień lekarza medycyny Zenona Ostrowskiego, absolwenta z 1950 r.). W lipcu 2002 napisałem o majorze Janie Tabortowskim „Bruździe” artykuł. Zwróciłem w nim uwagę, że na miejscu kaźni i męczeńskiej śmierci mieszkańców nie tylko ziemi Łomżyńskiej, nie ma nawet skromnej tablicy ufundowanej przez państwowe instytucje, czy też miejscowe organizacje kombatanckie. Dopiero 21 czerwca 2013 r. na frontowej ścianie domu przy ul. Nowogrodzkiej nr 5 odsłonięto tablicą pamiątkową z napisem: Mordowanym przez komunistycznych oprawców Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Nowogrodzkiej 5 w latach 1944 -1956 – Pamięć i wdzięczność. Łomżyniacy oraz Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Myślę, że duża w tym zasługa Wawrzyńca Kłosińskiego, który podjął temat i przez dziesięć lat regularnie pisywał w kwartalniku Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej o tajemnicach domu przy ul. Nowogrodzkiej nr 5.

Tarcza szkolna LO 15

Tarcza szkolna LO 15

Na podstawie arkuszy ocen sprawowania i postępów w nauce oraz rozmów z kolegami ustaliłem listę VIII „c”. A oto ta lista w porządku alfabetycznym: Józek Baczewski, Bogdan Balewski, Bolek Białobrzeski, Janek Bielawski, Rysiek Bossowski, Kazik Chojnowski s. Anatazego, Kazik Chojnowski s. Damazego, Tadek Cholewiński, Stasiek Dobrowolski, Zbyszek Ejtminowicz, Marek Foeller, Andrzej Gietek, Janek Gosk, Szczepan Głuchowski, Janek Górski, Kazik Janicki, Tadek Jasiński, Leszek Jastrzębski, Olek Kalinowski, Romek Kleczek, Włodek Kowalik, Jacek Kubissa, Andrzej (Wojtek) Kuć, Józek Matuszewski, Tolek Miszak, Kazik Mocarski, Geniek Modzelewski, Andrzej Narolewski, Andrzej Orzechowski, Rysiek Plezia, Mietek Raś, Marian Rosochacki, Jurek Rybicki, Wojtek Skowronek, Adam Sobolewski, Tadek Szumowski, Janek Sulewski, Leszek Tomaszewski, Kazik Urbanik, Zygfryd Wasilewski. Czesiek Walendziak, Andrzej Wąsowski, Tadek Wierzbowski, Janek Wiski, Antek Wiśniewski, Jurek Wiśniewski, Jurek Wnorowski, Leszek Wysmułek, Heniek Zysk, Stasiek Żebrowski, Janek Żynda.
Pogrubioną czcionką oznaczyłem kolegów, którzy zdali maturę w 1958 r., podkreśliłem natomiast imiona i nazwiska kolegów, którzy maturę zdali rok później. Po nazwiskach Kazimierzy Chojnowskich podałem imiona ich ojców: Atanazego i Damazego, gdyż tych właśnie imion używali nauczyciele podczas sprawdzania obecności i wzywania Chojnowskich do odpowiedzi. Wychowawcą klasy był prof. Franciszek Franus (Bełza). Po latach się dowiedziałem, że prof. Franus podczas okupacji sowieckiej i niemieckiej działał w akcji tajnego nauczania w Łomży. Od 13 czerwca 1941 r. był zastępcą komendanta powiatowego i komendantem Związku Walki Zbrojnej (ZWZ) w Łomży. Prof. Franusa nazywaliśmy Trąba lub Rura. Tak właśnie nasz wychowawca określał ucznia, który bardzo go zdenerwował złym zachowaniem lub fatalną odpowiedzią. Profesor wchodził do klasy z dziennikiem i długą drewnianą wskazówką, którą się sprawnie posługiwał podczas lekcji geografii. Na pierwszej lekcji prof. Franus zapoznał nas z szatnią, umywalnią i ubikacją, które sąsiadowały z naszą klasa. Z właściwym mu poczuciem humoru poglądowo objaśnił nam, jak mamy korzystać z tych pomieszczeń i urządzeń. Było to konieczne ponieważ żadna ze szkół podstawowych nie miała ubikacji z bieżącą wodą. Nie było jeszcze ogólnej szatni na parterze w północnym, dwukondygnacyjnym skrzydle, które przez kilka lat odbudowywano z poważnych zniszczeń wojennych

Nasza była klasa XI d 2

Nasza była klasa XI d 2

Sale lekcyjne, gabinety przedmiotowe, sala gimnastyczna, korytarze i inne pomieszczenia ogrzewane były dużymi piecami kaflowymi. Podłogi były z gładko oheblowanych desek, które wymienione na parkiet w roku szkolnym 1968/1969, w trakcie instalowania centralnego ogrzewania. Do szkoły wchodziło się wejściem w południowym skrzydle, bliżej ulicy Nowogrodzkiej. Po prawej stronie wejścia znajdowała się dość duża szkolna biblioteka, którą prowadziła prof. Jadwiga Kleczek. Po pokonaniu kilku stopni wchodziło się na parter. Po prawej stronie długiego korytarza był przestronny gabinet lekarsko – dentystyczny, nazywany Gab-Lek-Denem. Szkolnym dentystą był wielce sympatyczny Ludwik Łapiński, którego córka Maria (matura 1961 r.) poszła w ślady ojca.
Każdy nauczyciel szkoły średniej zdawać musiał egzamin z wiadomości o Polsce i świecie współczesnym oraz składał ślubowanie. Od wrześniu 1954 r. wprowadzono też arkusze spostrzeżeń o nauczycielu, którego oceniano za przeprowadzenie lekcji pod względem rzeczowym i metodycznym oraz za ideowy poziom wychowania swoich uczniów. Ponadto każdy nauczyciel musiał prowadzić zajęcia pozaszkolne ze swego przedmiotu. Powstały wtedy różne koła zainteresowań, np. młodych miczurinowców, marksistów, fizyków, chemików itp. Za pracę wychowawczą w klasie odpowiadał wychowawca, w całej zaś szkole dyrektor. Chociaż wszyscy należeliśmy do Towarzystwa Przyjaźni Polsko – Radzieckiej (TPPR) to pomimo różnych nacisków do Związku Młodzieży Polskiej (ZMP) należało 50 – 60% młodzieży, głównie z klas dziesiątych i jedenastych. Trzeba wiedzieć, że maturzysta nie zetempowiec i bez właściwego pochodzenia społecznego, nie miał wtedy szans być przyjęty na wyższą uczelnię, nawet gdy zdał egzaminy wstępne na dobrze lub bardzo dobrze. By przybliżyć atmosferę tamtych lat, sięgnąłem do Kalendarium 1948 – 1994 Jolanty Szabuńko i Zygmunta Zdanowicza. Zalecano nam czytanie Gazety Białostockiej – organu prasowego Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Białymstoku. Ponadto klasy ósme miały czytać Prawdę Pionierską, klasy dziewiąte Sztandar Młodych, klasy dziesiąte Prawdę Komsomolską, klasy jedenaste Prawdę. Lektura tych czasopism służyła głównie do redagowania prasówek oraz gazetek ściennych, które wisiały w każdej klasie i na korytarzach. W związku II Zjazdem ZMP, który się odbywał w Warszawie w końcu stycznia 1955 r. Szkolny aktyw zetempowski dwoił się i troił, by zwiększyć szeregi ZMP w naszej szkole. Pomimo kilku prób miłej i sympatycznej przewodniczącej ZMP Hanny Zajkowskiej w naszej VIII „c” nie powstało koło ZMP. Musieliśmy jednak brać udział w różnych odczytach i akademiach organizowanych przez ZMP. Zetempowcy podejmowali liczne apele oraz zobowiązania do pracy ideologicznej na wsi, udziału w wykopkach, pracy przy rowach melioracyjnych podczas niedzielnych wyjazdów itp. Klasy, w których źle pracowało koło ZMP, podejrzane były o słuchanie radia zagranicznego i czytanie nieodpowiedniej literatury. W styczniu 1955 r. zorganizowano choinkę noworoczną z udziałem Dziadka Mroza. A propos. Świętego Mikołaja w Polsce pożegnano zimą w 1949 r., to jednak ulicę Św. Mikołaja w Łomży nie zmieniono na Dziadka Mroza i pozostała ulicą Mikołaja.
Drugie półrocze przebiegało pod znakiem V Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów, który odbył się w Warszawie w dniach 31 lipca – 15 sierpnia 1955 r. Wzięło w nim udział ponad 30 tysięcy zagranicznych gości. To wtedy otwarto Pałac Kultury i Nauki im. Józef Stalina oraz Stadion Dziesięciolecia, na którym odbyły się lekkoatletyczne konkurencje II Międzynarodowych Igrzysk Sportowych Młodzieży. Wielką frajdę mieliśmy 8 kwietnia br., gdy tradycyjnie spotkaliśmy się z Emilem Olszewskim w Łodzi. Stasiek Gugnacki przyniósł nam pamiątkowy album z wycinkami z Przeglądu Sportowego i Sportowca o tych igrzyskach. W albumie tym zgromadził też dużo zdjęć i wyników z różnych dziedzin sportu, wśród nich dodatek do kalendarzyka sportowego na 1965 r. z wynikami XVIII Igrzysk Olimpijskich w Tokio (10 – 24 X 1964 r.). Lekcje w szkole poprzedzał poranny apel na korytarzu na I piętrze, rzadko na boisku szkolnym. Rozpoczynał się o godzinie 7.45 i kończył się o godz. 7.55. Przewodnicząca ZMP Hanna Zajkowska meldowała dyrektorowi Kiełczewskiemu gotowość wszystkich klas do rozpoczęcia zajęć. Podczas apelu odczytywano krótki przegląd prasy (prasówkę) i komunikaty o charakterze porządkowym, między innymi o zastępstwach na niektórych lekcjach. Apel kończył hymn Światowej Federacji Młodzieży Demokratycznej lub inna pieśń rewolucyjna. Potem z nauczycielami przechodziliśmy parami do swoich klas lub gabinetów przedmiotowych. Miało to zapobiec odmawianiu przed rozpoczęciem nauki porannej modlitwy: Duchu święty, który oświecasz serca i umysły nasze, dodaj nam ochoty i zdolności, aby ta nauka była dla nas pożytkiem doczesnym i wiecznym przez Chrystusa, Pana naszego, Amen. Po ostatniej lekcji modlitwa ta brzmiała: Dzięki Ci Boże za światłość tej nauki. Pragniemy, abyśmy nią oświeceni, mogli Cię zawsze wielbić i wolę Twoją wypełniać na wieki przez Chrystusa, Pana naszego, Amen. Religia tylko w ogólniku była przedmiotem nadobowiązkowym, ocena jednak z religii była wystawiana na świadectwie szkolnym, z wyjątkiem świadectwa dojrzałości. Początkowo religia była na pierwszej lekcji, w jedenastej klasie na ostatniej godzinę zajęć szkolnych. Od marca 1945 r. religii uczył ksiądz prefekt dr Jan Tyszka (Pomidor), wykładowca w Wyższym Katolickim Seminarium Duchownym przy Placu Sienkiewicza, obecnie Jana Pawła II. W przeddzień pogrzebu Prymasa Stefana Kardynała Wyszyńskiego oglądałem telewizyjny wywiad z emerytowanym już wtedy księdzem Janem Tyszką. Ksiądz prefekt nigdy nie wspomniał nam, że w młodości uczył się ze Stefanem Wyszyńskim, najpierw w elementarnej rosyjskiej szkole w Andrzejewie, potem w Prywatnej Siedmioklasowej Szkole Handlowej w Łomży. Obaj mieszkali wtedy na stancji, o której Prymas tak pisał 6 VIII 1966 r. w zapiskach milenijnych: Po wieczerzy odwiedziłem klasztor Ojców Kapucynów, piękny ogród z tarasami, do którego zaglądałem nieraz przez parkan, jako sąsiad ze stancji prof. Kazimierza Kęsickiego na Krzywym Kole, w sąsiedniej posesji. Odnowiłem stare wspomnienia z lat wojennych 1915 – 1917, gdy przez dwa lata byłem w gimnazjum łomżyńskim, przed wstąpieniem do Liceum Piusa X we Włocławku. (Ziemia Łomżyńska nr 6/2001 str. 244). Wspominał o tym również ksiądz prefekt Tyszka w dokumentalnym filmie o Słudze Bożym Kardynale Stefanie Wyszyńskim – Prymasie Tysiąclecia „Zuzela – tu się wszystko zaczęło”. Pięciominutowy fragment z tego filmu umieściłem na portalu internetowym http://youtu.be/YNPB6TQSBIw.
Gdy padał deszcz czy śnieg lub było chłodno w czasie przerw chodziliśmy po korytarzu parami, oddzielnie chłopcy i dziewczęta, chociaż takiego nakazu nie było. W klasie pozostawał tylko dyżurny, dbający między innymi o należyte przewietrzenie klasy. Na dużej przerwie regularnie chodziliśmy do pobliskiego parku miejskiego, gdzie starsi chłopcy mogli bez obawy zapalić papieroska. Palenie papierosów, zwanymi fajkami, w ubikacji na II piętrze lub w ubikacji na podwórzu szkolnym było dość ryzykowne, chociaż nie powodowało to obniżenia stopnia ze sprawowania. W 1953 r. w szkołach średnich wprowadzono współzawodnictwo w zdobywaniu wiedzy. Dobra ocena składała się z ocen na świadectwie szkolnym a także z osiągnięć w pracy społecznej i aktywności politycznej ucznia. W związku tym Dyplomy przodowników nauki i pracy społecznej otrzymywali też czołowi szkolni aktywiści ZMP. W gablocie na parterze,

Romek Kleczek 1958

Romek Kleczek 1958

obok gabinetu dyrektora były ich zdjęcia na czołowych miejscach. Po każdym półroczu umieszczano też zdjęcia prymusów, którzy mieli na świadectwach co najmniej dobre oceny. W każdej klasie było od 2 do 4 prymusów, a wśród nich zawsze nasze koleżanki i koledzy: Marysia Falkówna, Jola Kalinowska, Romek Kleczek, Jacek Kubissa, Henia Lipińska, Hania Szulborska, Leszek Tomaszewski i Janka Wiśniewska.
Świadectwa szkolne starannie i czytelnie wypisywali wychowawcy klasowi. Na pierwszej stronie widniały oceny za pierwsze półrocze i za cały rok szkolny, który składał z 4 okresów. Oceny w każdym okresie wystawiał wychowawca na arkuszu ocen sprawowania i postępów w nauce ucznia. W czasie lekcji nauczyciele wystawiali w dzienniku klasowym stopień 5, 4, 3 z plusem lub minusem lub 2, odnotowując go w swoim notesie (dzienniczku). Po zakończeniu okresu o stopniach i sprawowaniu ucznia jego rodzice informowani byli podczas wywiadówki. Oprawione arkusze ocen są przechowywane w archiwum szkolnym. Poza danymi osobowymi ucznia, datą i miejscem urodzenia i adresem zamieszkania, w arkuszach ocen są imiona i zawody rodziców. W jaki sposób uczeń dostawał się do szkoły: pieszo, rowerem, kolejką wąskotorową, koleją. Jeśli mieszkał na stancji, w arkuszu podane jest nazwisko osoby sprawującej opiekę nad uczniem. Skrupulatnie wykazywano liczbę opuszczonych godzin w okresie i w całym roku szkolnym, w tym bez usprawiedliwienia. Przewidziano też rubrykę ze spóźnieniami, nie widziałem jednak w niej wpisów, było natomiast kilka wpisów o motywach ocen niedostatecznych, nagród i kar. O dopuszczeniu do egzaminu poprawkowego i do egzaminów maturalnych decydowano w formie orzeczenia Rady Pedagogicznej. Egzaminy poprawkowe zdawało się na początku września. Archiwalny zbiór arkuszy ocen oraz protokoły posiedzeń Rady Pedagogicznej to cenne źródło dla socjologów, historyków i autorów przyszłej monografii szkoły. Kilka arkuszy ocen odtworzono, nie zawsze zgodnie ze stanem faktycznym. Przy okazji. Wojtek Skowronek, który siedział obok mnie w sąsiedniej ławce, nie mieszkał w Łomży przy ul. 1. Maja nr 1 lecz w Nowogrodzie, skąd dojeżdżał do szkoły kolejką wąskotorową. Kolejkę tę nazywano ciuchcią. Gdy na pierwszej lekcji spodziewano się klasówki wiadomo było, że ciuchcia się spóźni się 10 -15 minut. Czasami żartowaliśmy, że to z winy barczystego Wojtka Skowronka, który nie przyłożył się należycie do pchania kolejki pod Mątwicką górę. W czerwcu 2006 r. z Jurkiem Wnorowskim ustaliliśmy, że Wojtek Skowronek to syn por. Franciszka Skowronka (Franciszek, Jackowski) pierwszego komendanta Obwodu Łomżyńskiego Związku Walki Zbrojnej (ZWZ). Poległ on w nierównej walce z oddziałem specjalnym NKWD na początku marca 1941 r. we wsi Krajewo Stare.

Symboliczny grob

Symboliczny grób

Franciszek Skowronek to jeden z pierwszych żołnierzy na Białostocczyźnie odznaczony pośmiertnie orderem Virtuti Militari V klasy i awansowany do stopnia kapitana piechoty (rozkaz KG ZWZ 11 listopada 1941 r. nr 25/RP r.). Jego symboliczny grób, wspólny z kpt. Hieronimem Łagodą, mjr Stanisławem Ciesielskim i mjr Janem Tabortowskim znajduje się przy kaplicy na starym parafialnym cmentarzu w Łomży. Wiem, że jedna z ulic w Łomży nosi imię Kapitana Franciszka Skowronka.
Większość nauczycieli w ogólniaku należało do starszego i średniego pokolenia. W gronie najmłodszych nauczycielek były: Irena Wołosz, Lucyna Dołęgowska, Zofia Modzelewska, Jadwiga Kozłowska, Halina Radziwonowicz. Prof. Irena Wołosz (język rosyjski) i prof. Lucyna Dołęgowska (fizyka) uczyły nas tylko w ósmej klasie, gdyż w następnym roku szkolnym ze względów rodzinnych i osobistych wyjechały z Łomży. Dziewczęca sylwetka prof.

Przed pochodem 1 Maja 1955

Przed pochodem 1 Maja 1955

Modzelewskiej sprawiała, że nie wyglądała na nauczycielkę. Starsi koledzy próbowali nawet ją podrywać w końcu sierpnia 1954 r. kiedy prof. Modzelewska załatwiała formalności związane z rozpoczęciem pracy w naszej szkole. Na zdjęciu z 1 maja 1955 r. prof. Modzelewska (Gazik) – wychowawczyni IX „b” na zbiórce przed pierwszomajowym pochodem. W grupie dziewcząt, ubranych w białych strojach SKS, rozpoznałem: Elżbietę Rudzewicz, Alicję Sokołowską, Elżbietę Strzelecką, Bożenę Sołtys i Bogdę Rajewską.

Dyrektor i Werczynski

Dyrektor i Werczynski

W ósmej klasie mieliśmy dwie połączone lekcje przysposobienia sportowego (PS) i jedną lekcję wychowania fizycznego (WF). Prowadził je prof. Stefan Werczyński (Stefan, Werek), który do 1950 r. uczył w ogólniaku też języka angielskiego. Pamiętam, że do 1955 r. prof. Werczyński grywał w reprezentacyjnej drużynie siatkówki w rozgrywkach o mistrzostwo średnich szkół w Łomży. Prof. Werczyński ukończył kilka kursów dla instruktorów sportowych, organizowanych przez Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie. Kilka lat później ją ukończył w trybie zaocznym. Lekcje przysposobienia sportowego przygotowywały nas do uprawiania różnych konkurencji sportowych. Sport uprawiano wtedy masowo i bez przymusu w szkołach i na wyższych uczelniach. Dwie godziny przysposobienia sportowego były łączone, i była pierwsza i druga godzina lekcyjna. Na apelu ubrani byliśmy już w dresy i trampki. Nie było wtedy w handlu dresów dla chłopców, dlatego zamawiało się ich uszycie u krawca. Szył je na miarę z materiału, który trudno było wtedy też kupić. Zaraz po apelu wyruszaliśmy w tzw. teren. Podczas dwóch godzin marszobiegu, połączonego z różnymi ćwiczeniami fizycznymi poznałem najbliższe okolice Łomży. Dzięki lekcjom wychowania fizycznego poprawiłem swoją kondycję i ogólną sprawność tak niezbędną podczas masowych biegów narodowych i różnych patrolowych marszobiegów. Wspomnę, że w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku młodzież chętnie zdobywała odznakę Bądź Sprawny do Pracy i Obrony (BSPO), z tym że odznakę Sprawny do Pracy i Obrony (SPO) zdobywała młodzież po ukończeniu siedemnastu lat. Po powrocie do szkoły szybko się myliśmy i przebieraliśmy do następnej lekcji. Urozmaicone lekcje wychowania fizycznego odbywały się w małej sali gimnastycznej na parterze. Podczas tych lekcji używaliśmy ławek gimnastycznych, drabinek, skrzyni, kozła, grubej liny do wspinania, ciężkich piłek lekarskich itp. Gdy w sali ćwiczyły dziewczęta pod okiem prof. Marii Jagasowej lub prof. Eugenii Daszkiewiczowej, chłopcy ćwiczyli na korytarzu na parterze lub na boisku szkolnym. Obowiązywał jednolity kostium sportowy, zawsze czysta biała koszulka bez rękawów oraz krótkie wyprasowane granatowe spodenki. W drugiej połowie września 1954 r. rozpoczął się turniej w koszykówce, w którą nie grano wtedy w szkołach podstawowych. Turniej miał na celu wyłonienie reprezentacji ogólniaka do mistrzostw średnich szkół w Łomży. Nasza drużyna pierwszy swój mecz rozegrała z drużyną z klasy XI „c”. Nie pamiętam, ile moi koledzy: Zbyszek Ejtminowicz (zwany Słoniem, mierzył wtedy 182 cm), Tadek Jasiński, Romek Kleczek, Tolek Miszak, Andrzej Narolewski, Zygfryd Wasilewski zdobyli łącznie punktów, pamiętam że nasi przeciwnicy zdobyli ich aż 104. Na wiosnę 1955 r. już tak wysoko nie przegraliśmy z tą samą drużyną, w której występowali utalentowani sportowcy:
Leon Jednacz, Bolek Linda, Wiesław Muszyński, Andrzej Nowiński, Kazik Piotrowski, Jurek Wnorowski. W zajęciach sportowych brali udział wszyscy, w naszej klasie, tylko Janek Bielawski był zwolniony z zajęć sportowych ze względu na stan zdrowia. Grał za to dobrze w szachy, które zyskały popularność w naszej szkole, gdy we wrześniu 1955 r. zaczął pracować prof. Wacław Kozłowski, nauczyciel historii i języka rosyjskiego, który wyśmienicie grał w szachy.
Obok gabloty przodowników pracy wisiała druga gablota z wykazem rekordzistów szkoły w lekkiej atletyce. Dyscyplina ta była wówczas bardzo popularna dzięki licznym sukcesom polskiej lekkoatletyki. W ogólniaku uczyło się sporo uzdolnionej sportowo młodzieży, której talent nie uchodził uwadze nauczycielom wychowania fizycznego. Dowodem tego są liczne dyplomy i puchary, które zdobywała młodzież w różnych dziedzinach sportu.
JednaczNajstarszy rekord w biegu na 800 metrów ustanowił Leon Jednacz w maju 1954 r. Pamiętam też innych sportowców z tej tablicy, a mianowicie: Kazika Piotrowskiego, Jurka Piaszczyńskiego Jurka Wnorowskiego, Bolka Lindego, Waldka Sadłowskiego, Zygfryda Wasilewskiego, Wieśka Ciborowskiego oraz wszechstronnie utalentowanego Andrzeja Ugniewskiego, którego rekordy z 1959 r. w dysku i oszczepie są mylnie przypisane Andrzejowi Ognikowskiemu. Andrzej Ugniewski był rekordzistą Polski juniorów młodszych w 1959 r. w pchnięciu kulą ( 5 kg – 17, 95 m), oraz rekordzistą Polski juniorów w 1960 r. (6 kg – 16,59). To on właśnie odkrył talent Mariana Woronina, wielokrotnego rekordzisty i reprezentanta Polski w sprinterskich biegach na 60, 100 i 200 metrów. Na tablicy były też podane rekordowe wyniki w konkurencjach dziewcząt: Marysi Kondratowiczównej, Barbary Żywickiej, Elżbiety Żywickiej, Mirosławy Daszkiewiczównej, Hanny Zajkowskiej, Wiesławy Rzodkiewiczównej. Wspominając sportowców nie mogę pominąć utalentowanych bokserów: Euzebiusza Ciborowskiego, Bogdana Jankowskiego, Henryka Ogrodnika i Andrzeja Tomaszewskiego, który był też piłkarzem. Andrzej Tomaszewski grał jako prawy pomocnik w pierwszej drużynie ŁKS w Łomży, na co musiał uzyskać zgodę władz oświatowych. Chyba nie musiał mieć takiego zezwolenia na grę w piłkarskiej reprezentacji młodzieżowej województwa białostockiego. Od niedawna wiem, że Jasia Modzelewska była mistrzynią województwa białostockiego i wicemistrzynią Polski w zawodach o Srebrny Muszkiet w strzelaniu z karabinka sportowego. Zawody te są rozgrywane nadal w czterech etapach: szkolnym, rejonowym, wojewódzkim i ogólnopolskim, przy czym etap ogólnopolski organizuje Ministerstwo Obrony Narodowej. Na zdjęciu z maja 1957 r. skacze Waldek

Skacze Waldek Sadlowski 1957

Skacze Waldek Sadlowski 1957

Sadłowski, wtedy rekordzista szkoły w trójskoku z wynikiem 13,64 cm. Po prawej widać prof. Wacława Kozłowskiego z notesem w ręku, po lewej taśmę mierniczą trzyma prof. Stefan Werczyński.
We wrześniu 1949 r. we wszystkich publicznych szkołach podstawowych, średnich i wyższych uczelniach wprowadzono obowiązkową naukę języka rosyjskiego Tego języka zaczęliśmy się uczyć w piątej klasie. Większość dziewcząt i chłopców w naszej szkole uważała za wręcz patriotyczny wręcz obowiązek nie przykładać się zbytnio do nauki rosyjskiego. Nie było to trudne gdyż nasz nauczyciel, starszy, emerytowany sędzia pan Czerkowski Ludomir, nie wymagał od nas wiele. W ósmej klasie dyktando z rosyjskiego pisaliśmy już na drugiej lekcji. Prof. Irena Wołosz omal nie posiwiała, gdy sprawdzała nasze zeszyty. Nie mogła zrozumieć, że w tak prostym i stosunkowo krótkim tekście narobiliśmy taką masę błędów. Prof. Wołosz rozpoczęła więc naukę rosyjskiego od podstaw. Była świetną i do tego lubianą nauczycielką, szybko więc nadrabialiśmy trzyletnie zaległości ze szkoły podstawowej. Jedyną dobrą ocenę z języka rosyjskiego mam właśnie na świadectwie z ósmej klasy. Gdy po wakacjach dowiedzieliśmy się o niespodziewanym wyjeździe prof. Wołosz do Białegostoku, byliśmy zaskoczeni i zarazem mocno zawiedzeni.
Wychowawczynią w klasie VIII „b” była prof. Jadwiga Kleczek – nauczycielka języka polskiego. W klasie tej uczyły się koleżanki ze Szkoły Ćwiczeń: Halinka Chludzińska, Ewa Jezierska Lenka Jurkówna, Jola Kalinowska, Henia Lipińska, Zosia Piechocińska, Irma Prusińska, Hania Szulborska i Julitta (Lidka) Szycówna. Ponadto w klasie tej uczyły się: Albinowska Agnieszka, Banach Wanda, Banaszkiewcz Teresa, Bazydło Maria, Blusiewicz Barbara, Chojnowska Krystyna, Cwalina Irena, Dembowska Halina, Falko Maria, Grochalska Hanna, Gobiecka Irena, Godlewska Elżbieta, Lemańska Teresa, Lubecka Elżbieta, Marcinkiewicz Wiesława, Michalczyk Krystyna, Modzelewska Janina, Penkala Hanna, Rakowska Wiesława, Raś Krystyna, Tomanowska Maria, Tyszko Jadwiga, Wysk Teresa.
Najmniejszą liczebnie była klasa VIII „a”. Większość dziewcząt pochodziła z miejscowości, skąd trudno było dochodzić pieszo do szkoły, dojeżdżać rowerem, koleją lub kolejką wąskotorową. Sporo z nich mieszkało w internacie, w malowniczo położonym domie Chodzki, na Zjeździe nr 1. Wielka szkoda, że ten zabytkowy obiekt z charakterystyczną blaszaną mansardą, tak fatalnie później przebudowano. Nie pamiętam, kto był wychowawcą w tej klasie, w której uczyły się: Boguska Janina, Dobkowska Izabela, Chojnowska Zofia, Gadomska Anna, Grabowska Mirosława, Piaścik Agata, Powichrowska Agnieszka, Świderek Zofia, Tomaszewska Janina, Wiśniewska Janina i Wróblewska Teresa. Ponadto świadectwo dojrzałości z tej klasy otrzymały: Renata Rafałowicz, Elżbieta Rudzewicz, Alicja Sokołowska i Barbara Zielewicz. W klasie VIII „a” obowiązkowym drugim językiem obcym nie była łacina lecz język niemiecki. Uczył go prof. Walerian Stankiewicz – Malinowski, później lektor języka łacińskiego w Akademii Medycznej w Białymstoku. Prof. Stankiewicz był lekko przygarbiony i nosił stale okulary, chyba dlatego nazywaliśmy go Stary. Był bardzo wymagającym nauczycielem i wychowawcą. Najlepiej było nie wpadać mu w oko podczas dyżuru w szkole lub na ulicy po godz. 20.00, do tego bez uczniowskiej czapki lub tarczy szkolnej. Surowo wtedy zabronione było uczniom przebywanie w kawiarni, czy w restauracji. Prywatka były rzadkością gdyż można było je urządzić za zgodą dyrektora. W ogólniaku nie było lekcji śpiewu, działał jednak chór szkolny prowadzony przez prof. Stankiewicza. Śpiewali w nim między innymi Janka Wiśniewska i Tadek Szumowski, którzy potem występowali w akademickim chórze przy Uniwersytecie Warszawskim.

Koniec części  I

 Adam Sobolewski

   Sieradz, czerwiec 2014

Od redakcji:
*   Liceum Ogólnokształcące im. Tadeusza Kościuszki w Łomży uważane jest za spadkobiercę tradycji, prowadzonej od 1614r przez Zakon Jezuitów pierwszej publicznej szkoły w Łomży zwanej Kolegium Łomżyńskim, położonej przy placu Nowy Rynek. Należy także wymienić w szeregu nosicieli tej tradycji, również społeczność i gmach obecnego LO nr2 im. Marii Konopnickiej w Łomży –  300. letnią siedzibę łomżyńskiej oświaty, w tym m. innymi gubernialnego Łomżyńskiego Klasycznego Gimnazjum Męskiego, które ukończył prof. Bohdan Winiarski. Jak również mieszczącą się u zbiegu ulic Sadowej i Dwornej, prywatną siedmioklasową Szkołę Handlową Męską w Łomży, w której przez dwa lata (1915-1917) uczył się Stefan Wyszyński, późniejszy Prymas Tysiąclecia.

W ramach cyklu „Okruchy Pamięci” redakcja serwisu historialomzy.pl publikować będzie nadesłane wspomnienia mieszkańców Ziemi Łomżyńskiej. Redakcja zastrzega sobie prawo do wnoszenia skrótów i poprawek redakcyjnych.

Link do drugiej części Wspomnień Absolwenta
http://historialomzy.pl/wspomnienia-absolwenta-i-lo-im-tadeusza-kosciuszki-w-lomzy-czesc-2/

1788 Ogólnie 2 Dziś
  
 

4 Komentarzy

  1. Adam
    26 listopada 2015  10:23 przez Adam Odpowiedz

    Po reformie szkolnictwa z 1948 r. zmieniono między innymi nauczanie języków obcych, szczególnie władza ludowa wrogo nastawiona była do nauczania jeżyka angielskiego, mniej do języka francuskiego. Nota bene od 1950 r. obowiązkowo starano się nas nauczyć języka rosyjskiego (od piątej klasy) w szkołach publicznych i na wyższych uczelniach. Prof. Stefan Werczyński uczył języka angielskiego po odwilży październikowej w 1956 r. w Powiatowym Domu Kultury na ul. Sadowej (dawny Dom Katolicki) na wieczorowych kursach dla dorosłych i uczniów szkół średnich. Nota bene na takim kursie uczyłem się pilnie z moim dobrym kolegą Tadkiem Laskowskim z Wety. Dopiero w wyniku kolejnej reformy szkolnictwa w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku język angielski powrócił nie tylko do nasze j budy, którą ukończyłem w czerwcu 1958 r. Pozdrawiam serdecznie wszystkich absolwentów i wychowanków naszego ogólnika, tych starszych ode mnie, jak i też młodszych.

  2. 31 lipca 2016  19:54 przez Agnieszka Grabowiecka Odpowiedz

    Chcę bardzo gorąco podziękować Panu Adamowi Sobolewskiemu za udostępnione materiały, oraz wszystkim osobom zaangażowanym w powstanie Serwisu. Jestem wnuczką Jerzego i Jadwigi Tomanowskich, i choć całe moje życie związane było z Wrocławiem, wiele bardzo odległych ale pięknych wspomnień dzieciństwa związanych jest z nielicznymi wizytami w maleńkim mieszkaniu dziadków przy ulicy Pocztarskiej. Od pewnego czasu staram się uzupełnić luki w mojej bardzo skromnej wiedzy o własnych korzeniach, i Państwa Serwis jest bardzo pomocny. Do liceum, o którym Pan Sobolewski pisze, uczęszczała moja mama Lucyna i jej starsza siostra Maria. Trudno opisać, ile radości mamie i mnie sprawiło czytanie o tych szacownych murach, i odnalezienie starszej siostry "Maryśki" Tomanowskiej na liście maturzystów i kilku fotografiach. Przyznam, że dopiero zaczynam zapoznawać się z bogactwem materiałów o wspaniałej i trudnej historii Łomży i regionu. Wiem bardzo mało. Dziadek Jerzy bardzo niewiele przekazał swoim córkom, nie mówił, nie wspominał, obawiał się. Ja pamiętam wyprawy z dziadkiem nad Narew, z wędkami. Czy są w Polsce piękniejsze krajobrazy? Jego brat Tadeusz, żołnierz AK 30 Dywizji Poleskiej, osiedlił się we Wrocławiu i tu ściągnął moją mamę gdy chciała studiować. Byłam zbyt małym dzieckiem, by pytać o ważne sprawy gdy żył. Ciekawa jestem, czy są szanse na kontakt z kimś, kto pamięta rodzinę Tomanowskich, z ulicy Zamiejskiej a później Pocztarskiej? Nawet jeśli nie, to możliwość poznania dziejów tego zacnego miasta, czytania o czasach, w których żyli dziadkowie i przeżyła dzieciństwo mama, jest nieoceniona. Jestem wszystkim Państwu wdzięczna,
    Agnieszka Grabowiecka

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

MEDALE JANUSZA CZARNEGO

Uzupełniając   materiał ze strony http://historialomzy.pl/lomzynskie-medale/   Wstawiamy następny artykuł z cyklu Łomżyńskie medale z Kolekcjonera łomżyńskiego 4/94  przekazanego[...]

Historia wsi Jeziorko

Historia wsi Jeziorko Jeziorko to polska wieś położona w północno–wschodniej części Mazowsza. W latach 1975–1998 administracyjnie należała do województwa łomżyńskiego, potem do [...]