Wychowanie fizyczne młodzieży.

Nie ma nowoczesności bez korzystania z doświadczeń przeszłości. Wiele myśli dawnych lekarzy, higienistów i nauczycieli ćwiczeń cielesnych pozostaje aktualnymi i w dzisiejszych czasach. Jako przykład można przytoczyć kilka ciekawych sentencji:
1) „Trzeba się modlić, aby w zdrowym ciele mieszkał zdrowy duch”.
Juvenalis, Decimus lunius luvenalis
rzymski poeta – satyryk

2) „Ruch może zastąpić prawie każdy lek,
lecz wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu”
Wojciech Oczko
lekarz nadworny: Zygmunta Augusta, Stefana Batorego, Zygmunta III Wazy – XIV – XV w.

3) „Dokładajcie wszelkich starań, kształcąc: serce – cnotami, umysł – naukami, ciało – ćwiczeniami”.
Ks. Stanisław Konarski

4) „Nie mózg dziecka
chodzi do szkoły, lecz ono całe”.
Marcin Kacprzak

5) „Boisko bardziej przyciąga niż Kosciół”, „Boisko martwe – diabeł żywy, boisko żywe – diabeł martwy”.
Nie oczekujcie aż młodzi przyjdą do was. Idźcie wy do nich, aby was przyjęli i zejdźcie z waszego piedestału, zniżcie się do ich poziomu, stańcie po ich stronie”.
Wychowankowie nie czynią zła ze złej woli, ale dlatego, że nie mają ciekawych propozycji”.
Wybrane sentencje z systemu wychowawczego ks. J. Bosko.

6) „ Mój rekord życiowy jest moim rekordem świata”.
Autor nieznany

6)” Rekreację fizyczną należy traktować już nie w kategoriach czasu wolnego lecz obowiązku”.
Autor nieznany.

7) „Ćwiczcie się w nauce Ewangelii i ćwiczcie się w sporcie. Nie zaniedbujcie ani duszy, ani ciała”.
Pius XI

8) „Więź między Kościołem i sportem to piękna sprawa (…), albowiem wspólnota kościelna dostrzega w sporcie poważne narzędzie integralnego wzrostu osoby ludzkiej. Uprawianie sportu pobudza do zdrowego przezwyciężania samych siebie i własnego egoizmu, ćwiczy ducha poświęcenia i jeśli jest dobrze zorganizowane, sprzyja koleżeństwu w relacjach międzyludzkich, przyjaźni i poszanowaniu zasad. Ważne jest, by ci, którzy zajmują się sportem na różnych szczeblach, wspierali te wartości ludzkie i religijne, które stoją u podstaw społeczeństwa bardziej sprawiedliwego i solidarnego. Jest to możliwe, gdyż sport jest uniwersalnym sposobem porozumiewania się ponad granicami, językami, rasami, religiami i ideologiami. Posiada zdolność jednoczenia ludzi, sprzyja dialogowi i otwartości. A to jest bardzo cenne bogactwo!”
Papież Franciszek

Do powyższych sentencji nawiązywały w swojej pracy pierwsze łomżyńskie stowarzyszenia kultury fizycznej: Łomżyńskie Towarzystwo Wioślarskie, Sokół, Łomżyńskie Towarzystwo Higieniczne (oddział Warszawskiego), oddział łomżyński Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, Łomżyńskie Towarzystwo Rozwoju Fizycznego i inne. Powyższe idee powinny być realizowane we współczesnych organizacjach. Mamy nadzieję, że tak się dzieje. Redakcja portalu historialomzy.pl dedykuje powyższe sentencje i poniższy tekst rodzicom, lekarzom i wszystkim pracownikom ochrony zdrowia, nauczycielom, trenerom, duchownym, instruktorom harcerskim oraz wszystkim wychowawcom.

Czesław Rybicki Starszy Łomżyńskiego Bractwa Historycznego

WYCHOWANIE FIZYCZNE MŁODZIEŻY

JAKO ZADANIE SPOŁECZNE

W dniu tak uroczystym, w momencie tak ważnym, nie tylko w rozwoju naszego Towarzystwa, ale i w rozwoju hygieny w naszym kraju, w chwili tak podniosłej, jaką dziś święcimy, ośmielamy się zająć Waszą uwagę sprawą wychowania fizycznego młodzieży. A czynimy to w tem przekonaniu, że sprawa wychowania wogóle byia i jest dla nas pierwszorzędnego znaczenia, a w najbłż- szej przyszłości musi być podstawową w programie naszego odro* dzenia, tembardziej, że sroga fala wojenna całą siłą uderzywszy na nasz kraj, obok wielu innych krzywd, jakie nam wyrządziła, porwała bezpowrotnie wiele sił młodzieńczych, stargała wiele wę­złów rodzinnych, zabrała wielu ojców rodzin, zgasiła i jeszcze gasi byt wielu dzieci, które, jako słabsze, trudnych warunków życia znieść nie zdołały, lub nie zdołają.
Tem więc silniejszą musi być nasza troska o potomstwo, o ten dorobek ludzki, nie tylko pod względem ilościowym, ale i jakościo­wym w interesie zachowania naszego bytu, w interesie rozwoj u naszego społeczeństwa. Tym sposobetn dbałość o zdrowie dzieci, o zdrowie młodzieży zjawia się nietylko jako postulat hygieny indywidualnej, lecz wy­stępuje także jako problemat dążeń i zadań społecznych.
Dzieci rosną dla świata, nie dla rodziców“, powiedział Prus (Emancypantki).

Wielka to, zaiste, prawda życiowa, narazie zda się ona zada­wać cios egoizmowi rodzicielskiemu.

Jakto, więc cały wysiłek opieki, pieczołowitości, wychowania ze strony rodziców, ma dążyć nie ku temu, żeby rodzice zapewnili szczęście i zgotowmli losy swemu potomstwu, lecz, żeby społeczeń­stwu czy też ludzkości całej z ich potomstwem było dobrze, żeby losy ich potomstwa składały się na gorsze, łub lepsze warunki bytowania danego społeczeństwa. W rzeczywistości, oba te cele, mają miejsce, lecz pierwszy jest tylko pośrednim, jest nawet potężnym bodźcem w dążeniu do tego ostatniego, do wyrobienia z dziecka, nowego, pożytecznego członka społeczeństwa. Wistocie rodzice, wychowując swe dziecko, otaczając je w za­raniu jego bytu, głównie troską o zdrowie i starając się mu za­pewnić największą sumę szczęścia w życiu, prędzej, czy później, muszą sobie zadać pytanie: — Czem nasze dziecko będzie w przy­szłości i jaką rolę spełniać będzie w społeczeństwie?
Guyau w dziele pod tytułem: „Dziedziczność i wychowanie“ powiada: „Wychowanie prawdziwe jest bezinteresowne, wychowywa ono dziecko nie dla niego samego; wychowywa je ono, i to nadewszystko, dla ojczyzny, dla ludzkości całej.“
Jeżeli rodzice niekiedy w wychowaniu mogą mieć przede- wszystkiem na celu zapewnienie indywidualnego szczęścia swemu potomstwu, to społeczeństwo w dziele wychowania stawiać będzie przede wszystkiem cel inny: to jest urabianie jednostek dla dobra i szczęścia ogółu.
A pierwszym warunkiem szczęścia czy to jednostki, czy spo­łeczeństwa jest jego fizyczna zdolność do bytowania—zdrowie.
Podwaliną szczęścia ludzkiego jest zdrowie, — a od zdrowia jednostek zależy zdrowie ogółu. „Zdrowie, jak powiada znakomity nasz hygienista Tad. Żuliński, jest pierwszym warunkiem naszego na ziemi istnienia, jest warunkiem każdej pracy i stanowi jedynie o możności używania i korzystania ze skarbów nabytej wiedzy i da­nego nam, jeśli na ziemi być może, szczęścia. Wszak wszyscy pragniemy szczęścia, wszyscy ubiegamy się za tern szczęściem, jak za widmem, układając, o ile to możliwe, w ten, lub inny sposób warunki swego życia, lecz często nie bacząc na zdrowie. I ludzkość cała bezustannie kroczy na drodze postępu w kie­runku doskonalenia się, tworząc co raz to nowe warunki swego bytu, nie zawsze jednak pomyślne dla zdrowia ogółu.
O ile praca jest koniecznym udziałem człowieka, o tyle znów nadmiar pracy (praca w złych warunkach), praca nerwowa, sprzy­jać tylko może jego zwyrodnieniu. Wielki przemysł, wielkie pole działalności ludzkiej w miastach zmuszają ludzi do skupienia się w nadmiernej ilości, na względnie maleńkiej przestrzeni; nieprzy­chylne dla życia wytwarzają się wskutek tego warunki; ileż to bie­dy i nędzy ludzkiej kryje się w tych wspaniałych miastach i cen­trach przemysłowych, ileż to życia i energii, składa tu ludzkość na ołtarzu postępu.
Już J. J. Rousseau mówił — miasta to są otchłanie rodzaju ludzkiego 1).
Nie mogę się tu rozwodzić nad wszystkiemi warunkami, nad statystycznemi danemi, wykazującemi mniej lub więcej pomyślne warunki życia różnych klas społeczeństwa. Im więcej jednak skomplikowane i niepomyślne dla życia i zdrowia tworzyły się warunki bytu, tern silniej rozwijać się poczęła nauka hygieny, mająca jedynie na celu ochraniać i pielęgnować zdrowie człowieka i przedłużać mu życie,
Hygiena bierze w opiekę nie tylko ciało, lecz i duszę czło­wieka, staje z nim na każdem polu jego działalności, czy to fizy­cznej czy umysłowej i wszędzie gotowa mu służyć radą, jak ochra­niać ma zdrowie. „Niema nędzy i cierpienia człowieka, powiada Żułiński 2), któremu by ona zapobiedz nie .usiłowała i nie przy­niosła ulgi. Pilnuje ona dziecka w kolebce, męża przy pracy i starca w pokoju; strzeże jego domu, szkoły i pracowni; dogląda czystość pożywienia, wody i powietrza. Bieży z pomocą człowiekowi wszę­dzie; do fabryki i kanałów, na pole boju, w głębio ziemi i na okręty. Wstępuje do więzień, do szpitali i do baraków, zarazą dotkniętych i wszędzie zostawia już nie ślady, ale owoce swej do broczynnej działalności, Wnikając we wszystkie sfery życia człowieka i wszystkie po­trzeby jego uwzględniając, jest mu nauką nie tylko w wysokim stopniu utilitarną, ale i humanitarną zarazem — jest wstęgą, jak powiada uczony Reich, która duchowieństwo, lekarzy, mężów stanu i pedagogów bratnim węzłem splata, jest duszą im wszystkim wspólną, miejscem zbornem dla wszystkich, ku szlachetnemu współdziałaniu.“
Ta umiejętność a jednocześnie i sztuka, która docieka źródła wszelkich cierpień osobniczych i społecznych, która zapewnia zdro­wie pojedynczym osobom, a cnotę i szczęście wszystkim wogóle, która obejmuje świat cały i spożytkowywa wszelką wiedzę i pracę ku pomyślności społeczeńswa ludzkiego — hygiena -zarówno jest częścią medycyny, jak polityki, moralności i sztuki wychowania człowieka.“
Trudno zaiste o więcej dokładne i głębsze określenie zadań i zakresu działalności hygieny. Obejmuje ona życie całkowite czło­wieka, czy to jednostki w każdej fazie jego rozwoju i bytu, czy to gromady, społeczeństwa we wszelkich przejawach jego życia i działania.
Hygiena stara się usuwać niedolę bytu i wnosić szczęście w istnienie. Wskazania tej nauki z jednej strony prawie wyłącz­nie stanowią o fizycznym rozwoju i sile jednostki, z drugiej znów strony normują do pewnego stopnia warunki bytu społecznego.
Jak jednostka bez zdrowia prowadzi żywot charłaczy, staje się niezdolną do pracy, nie cieszy się powabem życia, tak i społeczeń­stwo bez zdrowia nie może podążać na drodze postępu, musi upa­dać w walce o byt i’ chylić się do zagłady; tylko zdrowi ludzie mogą mieć zapał, energię i wytrwałość w pracy społecznej. Zdro­wie jest źródłem dobrobytu ogólnego, pielęgnowanie więc zdrowia leży nawet w interesie ekonomicznym społeczeństwa, wszak je­dnostki chore nie przysparzają, lecz zużywają zasoby społeczne.

Dbałość o zdrowie jest obowiązkiem społecznym.

Społeczeństwo musi nie tylko dbać o zdrowotne warunki bytu wogóle, lecz także mieć pieczę o rozwój młodzieży, od któ­rej zawisła ciągłość tego bytu, dlatego też obowiązkiem społecznym jest szczególniejsza troska o instytucje opiekuńcze i wychowaw­cze, o zdrowotny kierunek wychowania młodzieży.
W rodzinie i szkole głównie wzrasta i hoduje się przyszły człowiek, członek społeczeństwa, przyszły obywatel kraju. jakież więc są zadania zdrowotne społeczne w stosunku do tych dwu instytucyj, jak rodzina i szkoła. Wpływ rodziny na zdrowie jest potężny. Przedewszystkiem, jak zdrowe drzewo zdrowy owoc rodzi, tak też i zdrowi rodzice zdrowe wydają potomstwo. Medycyna wyraźnie wskazuje, że istnieje cały szereg chorób, (suchoty, rak, przymiot, pewne choroby nerwowe, nałogi), które spotykane u rodziców, zgubny wpływ mają na zdrowie potomstwa i nadają mu pewien stopień skazy. Rodzina Yuków, w której przodkiem był nałogowy pijak, wytworzyła 200 złodziei i morderców—288 osobników chorowitych, oraz 90 nierządnic. Dziecko, wzrastając wśród rodziny, o tyle może mieć warunki mniej lub więcej pomyślne dla zdrowia, o ile na to składać się będą warunki bytu danej rodziny. Bieda i nędza są wrogami życia.
Oesterlen powiada: że długość życia ludzi biednych wynosi wszędzie tylko połowę długości życia klas zamożnych. A tymczasem w nowoczesnych warunkach byt klas robotni­czych i pracującej inteligencyi, tych pionerów cywilizacyi, jakże często nie odpowiada minimum wymagań hygienicznych. Mimowoli nasuwa się pytanie: czy potomstwo wielu z tych ludzi w tych warunkach może być zdrowe, czy może się rodzić zasobne w siły do życia, czy wreszcie, przyszedłszy na świat zdro­we, znajduje warunki pomyślne do rozkwitania w zdrowiu?
Zapewne, że w wielu razach tak nie jest,
A czy społeczeństwo nie jest tu także powołane do działania? Gzy ognisko domowe jest taką twierdzą, do której tylko hygiena indywidualna ma wstęp, a wpływ zarządzeń społecznych jest wykluczony? Niewątpliwie, że tak nie jest. Przy poszanowaniu nietykalności ogniska rodzinnego, normo­wanie pracy, warunków mieszkaniowych, żywnościowych, sanitar­nych, tworzenie instytucyj pomocniczo-wychowawczych, propagan­da zasad hygieny otwierają szerokie pole do akcyi społecznej, pośrednio mającej tak kolosalny wpływ na warunki zdrowotne w rodzinie, a tem samem na rozwój fizyczny dzieci. My teraz do drugiej instytucyi społeczno-wychowaw­czej do szkoły; i tu społeczeństwo jest powołane do działania i to w większej mierze. Szkoła ma na celu nie tylko dać zasób wiedzy, czy to ogól­nej, czy specyalnej dla pewnych zadań społecznych, lecz winna przedewszystkiem urobić młodą jednostkę, jako człowieka, rozwi­jać w niej ciało, umysł i uczucie, kształcić wspólnie z rodziną człowieka—obywatela.
Z tych zadań szkoły wynika, że już sam program zajęć, wa­runki pracy szkolnej muszą być nie tylko, że tak powiem, przez społeczeństwo odpowiednio do jego celów wychowawczych dykto­wane, lecz także odnośnie do tego najpierwszego obowiązku spo­łecznego, wychowania zdrowej młodzieży, strzeżone, gdyż szkołą ma przygotować nie tylko ludzi uczonych i uzdolnionych fachowców, ale przedewszystkiem zdrowych o ogólno ludzkich zaletach oby­wateli kraju.
Po za hygieną budynku szkolnego, po za hygieną pracy szkolnej, po za nauką hygieny w szkole, po za dozorem hygienicznym nad życiem młodzieży wysunąć się winna na pierwszy plan dąż­ność do rozwoju jej sił fizycznych i duchowych.
W ostatnich dziesiątkach lat reformatorowie systemów wy­chowawczych powstawali i powstają przeciwko przeciążeniu umy­słowemu, ze szkodą rozwoju ciała, istotne bowiem zadanie wycho­wania leży w harmonijnem kształceniu ciała i duszy, bo in corporę sano mens sana.
W zdrowem ciele zdrowa dusza.
Przytoczę tu poglądy Spencera3 na sprawę wychowania współczesnego:
W czasach pierwotnych, mówił on, gdy napadanie i obrona były głównemi czynnościami społecznemi, siła fizyczna stanowiła w wychowaniu cel upragniony“.
Dziś jednak, wobec stanu stosunkowo pokojowego, gdy siła fizyczna przydać się może tylko do pracy ręcznej, powodzenie zaś w życiu w zupełności prawie od siły umysłu zawisło, wychowanie nasze stało się całkowicie umysłowem“.
Obie te ostateczności są szkodliwe“.
Być może. że do przyspieszenia czasu, kiedy ciało i umysł w równym stopniu staną się przedmiotem starań i troskliwości najbardziej się przyczynić zdoła przekonanie, że poszanowanie zdrowia należy do obowiązków“.
..Mało .jest osób, któreby się zdawały rozumieć, iż w świecie istnieje rzecz, którąby moralnością fizyczną nazwać można“.
Niewątpliwie jest prawdą, że wszelkie dobrowolne uszko­dzenie własnego zdrowia jest grzechm fizycznym. Kie­dy ludzie powszechną prawdę tę przyznają, wtedy, lecz zapewne nie wcześniej, wychowanie fizyczne zwróci na siebie taką uwagę wychowawców, do jakiej słuszne prawo posiada“.
W powyższych orzeczeniach Spencer miał głównie na myśli doniosłość wychowania fizycznego w ścisłem tego słowa znaczeniu, należy jednak pamiętać, że istnieje wielka łączność między wy­chowaniem fizycznem a moralnem, jak to poniżej jeszcze zobaczymy.
Z dumą należy podnieść fakty, że w społeczeństwie naszem oddawna były głosy nawołujące do zwrócenia uwagi na fizyczne wychowanie młodzieży. Przed laty z górą 100; bo w roku 1805-ym znakomity nasz filozof—przyrodnik Jędrzej Śniadecki powstawał na ówczesny jednostronny umysłowy system wychowania. A już nawet w końcu 18 wieku nasza Komisya Edukacyjna wyraźnie wskazuje na konieczność wychowania fizycznego młodzieży, pisząc, iż „Związek i zjednoczenie najsilniejsze duszy z ciałem, gruntuje istotną potrzebę i okazuje zawsze ścisły związek fizycznej edukacyi z moralną. — Nie można być szczęśliwym, nie można nabie­rać oświecenia umysłu, dzielności duszy, łatwości w używaniu jej władz, zdatności i zręczności w wykonaniu obowiązków swego stanu, bez zdrowia, bez mocnego i trwałego złożenia ciała:—-zdro­wie zaś, czerstwość, moc zmysłów i sił, od pierwszego wychowa­nia w7 niemowlęctwie, od sposobu życia w młodzieńczym wieku, niechybnie zawisły“.

Czy powyższe wskazania wychowawcze Komisyi Edukacyj­nej, tego pierwszego w Europie Ministeryum Oświecenia nie ma­ją mocy i siły dziś? Niestety, te zdrowe poglądy, przekazane nam jako testament, poszły w zapomnienie, może nie mogły i nie były dotąd dostatecz­nie w życie wprowadzone i dlatego sprawa wychowania fizyczne­go u nas nie była i dotąd nie jest należycie rozwiązaną. Szczególnie sprawa wychowania zdrowotnego dziewcząt, jako przyszłych matek, wymaga reform i zmiany zasadniczych poglądów. Należy wziąć pod uwagę, że jak z jednej strony, nie tylko gruntowna wiedza daje dostojeństwo duchowe człowieka, tak z dru­giej strony ćwiczenia fizyczne nie stanowią wyłącznie tylko o bu­dowie i sprawności fizycznej ciała, ludzkiego.
Gimnastyka, zabawy, gry, sporty, wycieczki nie tylko ćwiczą mięśnie, podnoszą zdolność k o ordy n acyl, zbawiennie wpływają na na układ krążenia, oddech i przemianę materyi, lecz rozwijają takie zalety duchowe, jak: odwagę, przytomność umysłu, sprzy­jają rozwojowi cnót społecznych, jak: szanowanie- praw i prawi­deł, podporządkowanie i karność, przy równouprawnieniu ograni­czeniem woli jednostek dla wspólnego celu, szlachetne współza­wodnictwo. inne znów uczą czytać w naturze, inne rozwijają po­czucia estetyczne.
Tak więc fizyczne wychowanie młodzieży uzupełnia jej kształ­cenie duchowe.
W ostatnich czasach w szkolnictwie niemal całego świata i u nas nastąpił zwrot który w duchowem i fizycznem wychowa­niu młodzieży epokowym by nazwać można, tern bardziej, że kie­runek ten z żywiołową siłą podejmuje sama młodzież męzka czy żeńska.
Mamy tu na myśli skauting, powstały z organizacyi wojen­nej, a z celami wojennemi nic nie mający wspólnego, który na sztandarze swoim wypisał: dążności do udoskonalenia fizycznego, a przedewszystkiom odrodzenia moralnego młodzieży; rozwija on hart duszy i ciała, buduje charaktery, uczy walki ze słabością własną, gotowości do poświęceń dla bliźnich, miłości Boga i Ojczyzny, karności, poszanowania praw i obowiązków, sposobi do przyszłej służby społecznej,
Skauting posiada w sobie pierwiastek rycerski i tern pociąga ku sobie naturę młodzieńczą, dając jej w nagrodę za twardą służbę i poświęcenie cechy obywatela człowieka, karnego syna Ojczyzny.
Jako czynnik moralno wychowawczy skauting stoi wyżej od innych metod fizycznego wychowania, gdy bowiem z tych ostatnich kształcenie ducha wypływa, jako następstwu ćwiczeń fizycznych, skauting na pierwszym planie stawia doskonalenie moralne, po­siłkując się ćwiczeniem fizycznem, jako jednym ze środków do tego celu przy zapewnieniu tężyzny fizycznej. Ta łączność wycho­wania duchowego i fizycznego buduje, rzeźbi przyszłych obywateli. Jakąż więc troską winno otaczać społeczeństwo sprawę wy­chowania wszechstronnego i umysłowego, moralnego i fizycznego, jak dbać o przygotowanie zastępów nie tylko światłych nauczy­cieli, ale i dzielnych wychowawców, doświadczonych kierowników, tworzyć dla nich szkoły wyższe i instytuty, a śród młodzieży społeczeństwo winno podtrzymywać skłonność do zabaw, gier, i sportów, pomagać do rozwoju tego naturalnego do nich zamiło­wania, ułatwiać jej wycieczki krajoznawcze, rozbudzać miłość do ziemi ojczystej, dążność poznania kultury własnej i wychowywać młodzież na łonie natury, uczyć ją i kształcić z otwartej księgi przyrody; tworzyć szkoły leśne i klasy przewiewne dla młodzieży wątłej; organizować dla młodzieży miejskiej wycieczki po za miasto, chronić ją od zgubnych wpływów moralnych wielkich ognisk przemysłowych.
Niech duch Zana i trądycye filaretów towarzyszą jej w pracy i życiu.
Niech koleżeństwo, współudział w nauce i rozrywce budzi i rozwija w niej zalety społeczne, niech wiedza ją prowadzi w krainę poznania prawdy, a cnota niech przyświeca jej na drodze życia, niech zdobywają moc ducha i hart ciała, które będą jej źródłem sił w służbie społecznej, w służbie dia Ojczyzny i ludzkości. Sama nauka obok głębokiej wiedzy uszlachetnia człowieka, wskazuje na podniosłe ideały, stawia wzory do naśladownictwa, lecz wyrobić wysokie zalety człowieka, wdrażać w nie młodzież może tylko zespół wychowania umysłowego i fizycznego. Widzieliśmy powyżej, że o ile udział społeczeństwa co do fizycznego wychowania w rodzinie, jest pośredni, o tyle znów w szkole społeczeństwo ma i mieć powinno wpływ bezpośredni i dbać musi o wszechstronny rozwój młodzieży, o wyrobienie z dzieci ludzi zdrowych fizycznie i tęgich moralnie. Lecz po za temi dwo­ma instytucyami społecznemi, jak rodzina i szkoła w dziele wy­chowania fizycznego na barkach samego społeczeństwa spoczywają jeszcze inne rozliczne zadania.
Kto bowiem roztoczy opiekę nad dziećmi pozbawionemi ro­dziny, nad dziećmi moralnie zaniedbanemi, nad zakresem pracy kobiet (ciężarnych), nad pracą młodzieży w przemyśle, kto przeciw­działać będzie szerzeniu się zgubnych nałogów i chorób obarcza­jących dziedzicznie potomstwo i prowadzących do zwyrodnienia, kto będzie dbał o cały szereg inslytucyi hygieniczno-wychowawczych, bądź samodzielnie podejmujących dzieło wychowania, bądź niosących pomoc rodzinie, ewentualnie matce, jak: ochronki, żłobki, domy wychowawcze, kąpiele i instytuty hygieny dla dzieci, „krople mleka“, kolonie letnie, korpusy wakacyjne, ogrody dla dzieci, domy opieki, koła i towarzystwa sportowe, ligi zdrowia, Towarzystwa opieki nad młodzieżą i t. p. Czyż społeczeństwo nie jest obowią­zane w imię zdrowia ogółu dbać o byt i rozwój wielu z tych instytucyi?
Wprawdzie Bilen Key powiada: „że wszelka filantropijna dzia­łalność, skierowana ku leczeniu szkód, wyrządzonych przez silny proces rozprzężenia, który wywołuje wielki przemysł, jest poprostu trwonieniem sił na marne i że żłobki i ochrony dziecięce, jadło­dajnie, szpitaliki, kolonie letnie i tym podobne — mimo wszystkie najszlachetniejsze usiłowania, nie zdołają wynagrodzić setnej części tych sił żywotnych, które pośrednio, łub bezpośrednio, odbiera młodym pokoleniom, pozadomowa praca matek.“
Niestety, nie można odmówić słuszności tego rodzaju poglą­dom, choć z drugiej znów strony należy brać pod uwagę, że dzi­siejsze warunki ekonomiczne zmuszają kobietę do pracy pozadomowej, niestety, ze szkodą jej zadań przyrodzonych, a instytuoye, – o jakich mowa, mają hygieniczno-wychowaweze cele, są niejako szkołą wychowania dla biednych matek i ułatwdają ich zadanie macierzyńskie.
Akcya społeczna w tym kierunku jest niezbędną i ma za za­danie nie tylko działać, pomagać usiłowaniom prywatnym, lecz nawet bacznie śledzić przejawy życia młodzieży i brać na się inicyatywę w tworzeniu instytucyi, rozwijających zdrowie fizyczne i moralne dzieci.
Nie tylko społeczeństwo, ale i państwo, ewentualnie rząd, jest tu powołany. Ostatni kongres międzynarodowy w sprawne opieki nad dziećmi w Brukseli 1918 r. odbył się nie tylko przy wybitnym współudziale rządu miejscowego, lecz wobec przedstawicieli urzę­dowych 41 państw?.
Nawet w tych krajach, gdzie opieka nad dziećmi należy do państwa, jak na Węgrzech, i tam społeczeństwo przyjmuje wybi­tny udział, tworząc ligę opieki nad dziećmi. Rodzina, szkoła i społeczeństwo w dziele wychowania wspól­nie winni dążyć do jednego celu, wzajemnie się wspomagając.
Szczególniej nam o tem pamiętać należy, bo naród, który w dziejach cywilizacyi nie na ostatniem stoi stanowisku, a w dzie­jach organizacyi oświaty posiada tradycye pierwowzoru musi i na­dal dla utrwalenia swego bytu nie tylko rozświecać bezustannie pochodnię nauki, lecz i z całą pieczołowitością ochraniać funda­menty, podwaliny swego istnienia.
Na zakończenie niech mi będzie wolno, że tak powiem, zrobić rachunek sumienia, mianowicie; jakie stanowisko zajęło dotąd To­warzystwo Hygieniczne w omawianej sprawie i czy znalazło po­parcie społeczeństwa?

Odpowiedź tylko jest twierdząca.
Towarzystwo od chwili powstania utworzyło wydział wycho­wawczy, w którym szeregi ludzi, znanych zaszczytnie z nauki i za­miłowania spraw wychowawczych, zabierały głos: nie jedna kwestya nie tylko wyczerpująco opracowaną, lecz w życie wprowadzoną została.

Oddziały prowincyonalne także w tej pracy nie pozostały w tyle.
A wybitnym dowodem poparcia tych naszych dążeń przez społeczeństwo jest powstanie pod egidą Towarzystwa dwóch insty- tucyi tak doniosłych w dziele wychowania fizycznego, jak Instytut Hygieny Dziecięcej im. bar. de Lenvala i Ogrody dla młodzieży fundacyi Rau’a. A ten pałac hygieny, w którym tu się dziś znajdujemy, czyż nie jest widomym znakiem, że społeczeństwo daje naszym usiło­waniom wielkie poparcie, któremu zawdzięczając, mamy nie tylko miejsce zebrań do pracy, lecz mamy i pomoce naukowe, jak pra­cownię, bibliotekę.

Tuszymy więc sobie, że tu w tym pałacu nadal gromadzić się będą ludzie światli, ludzie nauki dla pracy w sprawach zdro­wotnych, że w tej pracy kwestya wychowania fizycznego młodzieży  nadal zajmie poczytne miejsce, bo sprawę wychowania wogółe winniśmy mieć, jako przykazanie, pomni na słowa St. Staszica: „Takie zawsze będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.“

LITERATURA.

1.Tad. Żuliński. Hygiena szkolna. Kraków 1886.
2. Guju. Dziedziczność i wychowanie.
3. Sprawa opieki nad dziećmi na Kongresie międzynarodowym w Brukseli patrz „Wychowanie“ 1914
4. Ellen Key. Stulecie dziecka
5. Herbert Spencer. O wychowaniu urny słowem, moralnem i nzycznem 1908, Warszawa, tłomaczenie.
6. Dr Bug, Piasecki. Postulaty wychowania fizycznego młodzieży polskiej, Lwów, 1911.
7. Dr Eug. Piasecki. Zasady wychowania fizycznego, Kraków, 1904
8. Prof. A. Czerny. Lekarz jako wychowawca dziecka, Warszawa, 1910,
9. Z. Balicki. Zasady wychowania narodowego. Warszawa, 1909
10. Dr K. Lutosławski. Czem jest skauting polski? („Przebudzenie“—doda­tek Nr 2
11. Robert Baden Pawell. Skauting dla młodzieży (przekład z angielskiego pod redakcyą B. Bonffała, Warszawa, Kraków 1918.
12. X. J. Zawada, Czaj duch (16 gawęd obozowych o idei skautingu). Kra­ków, 1913.
13.Max Wolf, (Według) Zwyrodnienie kobiety współczesnej
14. Jędrzej Śniadecki, Dzieła. Wydanie Balińskiego. Warszawa, 1840.
15. A. Kolberg Brzozowska. Fizyczne wychowanie dzieci podług J. Śnia­deckiego i innych. Warszawa, 1902.
16. St. Krzemiński. (Odczyt). Komisja Edukacyjna.
17.K . Hemerłing. O znaczeniu! potrzebie zabaw ruchowych w wychowaniu.
18. Dr H. Triboulet et A. Delobel. Les Oeuvres de r Enfance. Paris 1906.
19. Prof. Dr A. Keller 1 Prof. Dr J. Klnmker. Sœuglingefuersorge u, Kindei’schutz in den Europaeischon Staaten Berlin 1912.
                                                                                Koniec
Przypisy:
1.  Żułiński str. 54.
2 Wychowanie i dziedziczność str. 9.
3.Herbert Spencer. O wychowaniu umysłowem, moralnem i fizycznem.

Artykuł pobrano z Biblioteki Cyfrowej POLONA

 

.

 

189 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.