158 lat temu „poszli nasi w bój bez broni” – o powstaniu styczniowym w Łomży, regionie i Królestwie Polskim

Wywołując powstanie, do którego czynimy przygotowania, spełniamy ten obowiązek w przeświadczeniu, iż dla stłumienia naszego ruchu Rosja nie tylko kraj zniszczy, ale nawet będzie zmuszona wylać rzekę krwi polskiej; ta zaś rzeka stanie się na długie lata przeszkodą do wszelkiego kompromisu z najeźdźcami naszego kraju, nie przypuszczamy bowiem, aby nawet za pół wieku naród polski puścił tę krew w niepamięć i aby wyciągnął rękę do nieprzyjaciela, który tę rzekę wypełnił krwią polską” – tymi słowami przywołanymi przez Pawła Jasienicę w książce „Dwie Drogi”, 23 letni Stefan Bobrowski, 3 stycznia 1863 roku, przekonywał do jak najszybszego wybuchu powstania. W takiej dramatycznej metodzie widział nadzieję na uniemożliwienie wynarodowienia społeczeństwa przez Rosjan.

Patriotyczny medalik upamiętniający masakry 25-27 lutego i 8 kwietnia 1861 roku w Warszawie, Zbiory Muzeum.
fot. B. Deptuła

W tym dniu zdecydowano, że powstanie musi wybuchnąć w momencie przeprowadzenia branki. O jej planowaniu wiedziano od jakiegoś czasu, nieznana była tylko dokładna data. 16 stycznia 1863 roku, dzień po brance, w Warszawie w domu księdza Karola Mikoszewskiego na Placu Trzech Krzyży, już wcześniej służącym za miejsce konspiracyjne, ścisłe grono spiskowców podejmuje decyzję: tydzień po brance, w nocy z 22 na 23 stycznia ma wybuchnąć powstanie.
Branka – pobór do wojska rosyjskiego – przeprowadzona została w nocy z 14/15 stycznia. Jej imienny, a nie losowy jak wcześniej charakter, był celowo wymierzony w siatkę konspiratorów. W zamyśle pomysłodawcy margrabiego Aleksandra Wielopolskiego tak przeprowadzona branka miała zneutralizować i rozbić (Wielopolski mówił o „przecięciu wrzodu”) struktury podziemne „czerwieńców”, aby margrabia mógł w spokoju przeprowadzić reformy przywracające część swobód w Królestwie Polskim. Próba poboru zarówno w Warszawie, jak i w następnych dniach na prowincji nie powiodła się. Młodzież ostrzeżona skryła się po lasach. W Warszawie na liście było 2500 osób, aresztowano 1600, ale sporą część nie tych co trzeba, często przypadkowych. W Łomży na liście znaleźli się m.in. Henryk Tock, syn Ludwika Tocka – aptekarza, Józef i Tytus Jedlińscy, synowie ówczesnego prezydenta miasta Ignacego Jedlińskiego, Władysław Waga, syn Jakuba Wagi.

Zaawansowane przygotowania do powstania trwały w Królestwie Polskim od wielu miesięcy, a nasilenie działań patriotycznych społeczeństwa od wielu lat. W tym procesie aktywnie uczestniczyła społeczność Łomży i regionu. W mieście organizowano manifestacje patriotyczne, nabożeństwa w rocznice wydarzeń historycznych, msze za zniewoloną Ojczyznę. Szczególnie aktywni byli łomżyńscy Kapucyni. Zbierano datki na przyszłe powstanie, szyto mundury, noszono biżuterię patriotyczną. W patriotyczną działalność mocno angażowali się profesorowie i uczniowie łomżyńskiego gimnazjum. W strukturach działały często całe rodziny, np. bracia Awejde: Artur – nauczyciel łomżyńskiego gimnazjum, komisarz Rządu Narodowego w Województwie Augustowskim, Edward – naczelnik Suwałk, Oskar – członek władz Komitetu centralnego Narodowego, później Tymczasowego Rządu Narodowego, Jarosław – służył u Langiewicza, później jako adiutant u Hauke-Bosaka. Pastor łomżyński Adam Haberkant organizował demonstracje patriotyczne i wygłaszał w tym duchu kazania. Z aprobatą wsparł pomysł ustawienia krzyża przy kościele ewangelickim w Łomży ku czci ofiar manifestacji w Warszawie w lutym 1861 roku. Już w trakcie powstania groził ekskomuniką jego wrogom. Sam również wziął udział w powstaniu, za co trafił do łomżyńskiego więzienia, następnie został zesłany w głąb Rosji. Żydowski lekarz Efroim Edelsztajn udzielał pomocy rannym powstańcom, a jego syn Aleksander student Akademii Medyko-Chirurgicznej w Warszawie związał się z polskim ruchem patriotycznym i uczestniczył w warszawskich manifestacjach patriotycznych, następnie walczył i zginął w powstaniu. W momencie wybuchu powstania struktury Organizacji Narodowej w regionie tworzyli: Wilhelm Władysław z Sędziwuj k/Zambrowa – naczelnik powiatu łomżyńskiego, Ludwik Wroński – naczelnik okręgu miejskiego w Łomży i wspomniany Artur Awejde – komisarz (łącznik z Warszawą) Rządu Narodowego.
Region łomżyński odgrywał znaczącą rolę w planach władz powstańczych. Przy tworzeniu strategii brano m.in. pod uwagę silne tradycje patriotyczne miejscowej ludności, sąsiedztwo w Prusami (co dawało możliwość przemytu broni), traktowanie regionu jako pomostu do rozszerzenia działań na Litwę oraz przebiegającą w pobliżu (przez Łapy i Białystok) kolej Warszawsko-Petersburską, której przerwanie wyznaczono za cel powstańcom. W kwestii kolei Warszawsko-Petersburskiej, warto nadmienić, że oddana została do użytku na kilka tygodni przed wybuchem powstania – 15 grudnia 1862 roku, (budowana w latach 1851-1862) i odegrała w jego kontekście co najmniej dwojaką rolę. W trakcie budowy, wykorzystywali ją jako narzędzie do przygotowywania struktur w terenie i powstania spiskowcy. Służyła im jako przykrywka i narzędzie komunikacji oraz do transportu broni. Jedną z kluczowych postaci w przygotowaniu powstania w regionie był członek Komitetu Centralnego Narodowego i działacz „czerwonych” w Łomżyńskiem Bronisław Szwarce. Urodził się we Francji w rodzinie emigranta po powstaniu listopadowym. Był inżynierem kolejowym i zgłosił się do pracy przy budowie kolei, którą budowała dla Rosji francuska spółka „Credit Mobillier”. W ten sposób dotarł na nasze tereny i organizował powstańczą siatkę w regionie. Niestety został aresztowany tydzień po otwarciu żelaznej drogi. Zesłany na Syberię, spędził tam ponad 20 lat (przez pewien czas przebywając razem z Józefem Piłsudskim). Kolej zgodnie z planem już w pierwszych dniach powstania opanowali insurgenci, ale już w lutym odzyskali ją Rosjanie. Następnie odbudowali i do końca powstania transportowali nią wojsko i broń, a finansjera francuska zakazała powstańcom jej niszczenia. W ten sposób symbol nowoczesności i postępu, który budowali polscy robotnicy, stał się jednym z ważniejszych instrumentów umożliwiających zdławienie powstania.

Adam Sokołowski z kosą powstańca z 1863 roku. Zdjęcie zrobione przy wystawie stałej Muzeum Północno-Mazowieckiego
w Łomży pt. „Łomża – wędrówka przez wieki”.
fot. B. Deptuła

Tak jak postanowiono, w nocy z 22 na 23 wybucha powstanie. „Poszli nasi w bój bez broni” i „Niechaj Polska zna, Jakich synów ma” – te słowa Wincentego Pola napisane w lutym 1863 r., dla nowo sformowanego oddziału powstańczego pokazują, w jak trudnej sytuacji przystępowano do powstania. Wedle Tomasza Łubieńskiego „powstańcy uważali, że racja moralna i prawo Polaków do wolności, zrównoważą rosyjskie karabiny i armaty. Sądzili, że słuszność sprawy doprowadzi ich do zwycięstwa”. Historycy podkreślają niekorzystne warunki wybuchu powstania: bez broni, bez pieniędzy, bez wodzów, bez sojuszników, o złej porze roku. Stan sił militarnych w momencie wybuchu i trwania powstania wyglądał następująco: 20-25 tys. zaprzysiężonych, 10 tys. stawiło się na punkty zbiorcze, 5-7 tys. wzięło udział w walce w momencie wybuchu powstania. W Warszawie na 100 tys. mieszkańców, 8 tys. było w konspiracji. Królestwo Polskie liczyło ok. 5 mln mieszkańców. Łącznie pod władzą rosyjską znajdowało się ok. 10 mln Polaków. W trakcie powstania przewinęło się przez jego szeregi 200 tys. osób, 20-30 tys. walczyło w jednym momencie. Tylko kilkanaście procent powstańców miało broń (myśliwską, kosy, drągi – tzw. drągalierzy). Rosjanie w Królestwie Polskim dysponowali w 1860 r. 45 tys. żołnierzami, w styczniu 1863 r. 100 tyś., na wiosnę 1863 r. 270 tys., w 1864 r. 400 tys. W opinii Rosjan za powstanie odpowiedzialna była polska szlachta, ale najliczniejsi uczestnicy to mieszczanie – prawie 50% (niżsi urzędnicy, studenci, gimnazjaliści, młodzież rzemieślnicza, robotnicy). Powstańcze walki trwały szesnaście miesięcy, podczas których stoczono ponad 1200 potyczek i bitew.
Po uwzględnieniu różnych, obiektywnie niesprzyjających okoliczności przygotowywania, wybuchu i trwania powstania, jako absolutny fenomen jawi się stworzone w tych warunkach „Państwo tajemne”. Józef Piłsudski odnosząc się do tego zjawiska powiedział: „Wielkość naszego narodu polegała na jedynym może w dziejach naszych Rządzie, który, nieznany z imienia, był tak szanowany i tak słuchany, że zazdrość wzbudzić może we wszystkich krajach i u wszystkich narodów”. Warto przypomnieć, że przed i w trakcie powstania zbierano podatki na jego rzecz. Działała poczta obywatelska, służba kurierska. Wychodziła prasa powstańcza. Działały szpitale dla rannych, służba lekarska, komitety opieki nad więźniami. Polski wywiad przechwytywał depesze. Łamano szyfry zaborcy. Funkcjonowała policja narodowa, która wykrywała agentów carskich. Wydawano i wykonywano wyroki śmierci na zdrajcach. Dokumenty Rządu Narodowego były powszechnie respektowane, choć opatrywano je tylko pieczęcią bez podpisu. Sama pieczęć była tropiona przez służby carskie tak samo jak przywódcy. W przeciwieństwie do nich nigdy nie wpadła w ręce rosyjskie. Szacuje się, że przez kancelarie centralnych władz powstańczych przeszło ok. 6500 pism przychodzących i wychodzących. Rząd Narodowy posiadał m.in. wydział spraw zagranicznych, wewnętrznych, skarbu, wojny, policji, prasy. Wśród najwyższych struktur „Państwa tajemnego” jako współpracownicy Traugutta byli związani z Łomżą Rafał Krajewski i Józef Toczyski, wychowankowie gimnazjum łomżyńskiego. Razem z Trauguttem zostali straceni na Cytadeli Warszawskiej 5 sierpnia 1864 roku.

Tzw. Łączka przy Szosie Zambrowskiej w Łomży, krzyż w miejscu straceń uczestników powstania.
Fot. E. Zajączkowski, 1916 rok. Zbiory Muzeum.

Niewątpliwie wśród wielu przywódców powstania, to właśnie Romuald Traugutt był postacią najwybitniejszą. Początkowo niechętny udziałowi w powstaniu, przystąpił do niego już w czasie jego trwania, w kwietniu 1863 roku. Po przejęciu władzy, okazał się przywódcą największego formatu. Pomimo istnienia dyrektorów poszczególnych wydziałów (m.in. Krajewski i Toczyski) w zasadzie kierował powstaniem w pojedynkę, otoczenie informując tylko o decyzjach. Niektórzy historycy zwracają uwagę, że gdy Rosjanie wytropili Traugutta i skazali na powieszenie, to „dobrali” innych do wyroku, bo nie mogli zrozumieć, jak jeden człowiek mógł tak długo i skutecznie kierować powstaniem. Chcąc umniejszyć jego osobę i jednocześnie uchronić się przed kompromitacją, car miał osobiście zdecydować, że trzeba skazać kilka osób jako Rząd Narodowy. Zanim doszło do aresztowania, Traugutt mógł uciec, bo jeszcze pracowali polscy urzędnicy u generał-gubernatora i policmajstra, którzy mogli wystawić fałszywe paszporty. Nie zrobił tego, bo nie chciał dostarczyć argumentu o małości Rządu Narodowego. Na kartach powieści Tadeusza Konwickiego „Kompleks Polski”, Traugutt zapytany o sens przystąpienia do powstania powiedział: „Ja nie wiem, czy był sens. Wiem, że był mus”.

Adam Sokołowski
Muzeum Północno-Mazowieckie w Łomży, Dział Historii

Wybrana literatura:
Brodzicki Cz., Godlewska D., Łomża w latach 1794-1866, Warszawa 1987

Chankowski S., Powstanie styczniowe w Augustowskiem, Warszawa 1972
Gwardiak J., Uczestnicy działań niepodległościowo-rewolucyjnych na ziemi łomżyńskiej 1794-1918, Łomża 2005
Jasienica P., Dwie drogi, Warszawa 2009
Kieniewicz S., Powstanie styczniowe, Warszawa 2009
Konwicki T., Kompleks Polski, Warszawa 1990
Krajewski Siuda K., Rafał Krajewski 1834-1864, powstańczy minister, architekt i poeta, Pułtusk 2006
Petrozolin-Skowrońska B., Przed nocą styczniową, Poznań 2013
Powstanie styczniowe na Mazowszu Północno-Wschodnim i Podlasiu w dokumentach archiwalnych, pod red. Doroty K. Rembiszewskiej i Józefa Łupińskiego, Łomża 2015
Powstanie styczniowe 1863-1864, pod red. J. Kloczkowskiego i R. Żurawskiego vel Grajewskiego, Kraków 2017
Szczepański J., Powstanie styczniowe na Mazowszu, Rocznik Mazowiecki 25, 2013


Dziękujemy za przeczytanie artykułu :)

Jeśli chcesz być informowana(-y) o nowych artykułach, to zgłoś swój akces do grupy na FB:
https://www.facebook.com/groups/historialomzy

 

462 Ogólnie 2 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Avatar