70. rocznica zbrodni w jeziorkowskim lesie STARCY

Siedemdziesiąta rocznica zbrodni w jeziorkowskim lesie

STARCY

Odremontowany krzyż na grobie Starców

Odremontowany krzyż na grobie Starców

Według prawomocnej decyzji IPN w Białymstoku z 12 września 2005 roku: „w bliżej nieustalonym dniu w okresie od lipca do września 1942 roku”, w lesie koło wsi Jeziorko miała miejsce egzekucja, w której poniosło śmierć co najmniej 60 pensjonariuszy z Domu Opieki w Pieńkach Borowych.

To była pierwsza z trzech zbrodni popełnionych na tej leśnej polanie.

Data tej pierwszej nie jest jednoznacznie określona. Niektórzy świadkowie podawali jako datę rozstrzelania starców, nie lato 1942 roku, a lipiec 1941, ale jest to niemożliwe, ponieważ, Bezirk Białystok powstał dopiero 15 lipca 1941 roku. Tak więc lipiec 1941 roku jako ewentualna data egzekucji, spowodowanej decyzją władz administracyjnych – i wobec faktu, że w czasie tej egzekucji istniał już w Jeziorku normalny posterunek żandarmerii, jest niemożliwa do przyjęcia. Niemniej jednak nie ma żadnej wątpliwości, że zamordowanie starców z Pieńk Borowych zapoczątkowało następne zbrodnie dokonane na jeziorkowskiej leśnej polanie.

Dom opieki, zwany wówczas domem starców, powstał we wsi Pieńki Borowe pod Jedwabnem w okresie międzywojennym. W 1941 roku, w chwili wkroczenia Niemców na te tereny, w domu mieszkało kilkadziesiąt osób w wieku 60 – 70 lat i kilka osób personelu (kierownik, kucharki, sprzątaczki, dozorca i inni). Władze okupacyjne nie zapewniały pensjonariuszom nawet podstawowych warunków socjalnych. Kierownictwo domu musiało zatem we własnym zakresie troszczyć się o wyżywienie podopiecznych, opał itp., prosząc o pomoc okolicznych rolników oraz prowadząc własne przydomowe gospodarstwo (hodowano drób i świnie).

Wiosną 1942 roku starcy zwrócili się do niemieckich władz administracyjnych z prośbą o poprawę warunków ich bytowania. Nie byli zatem zdziwieni, kiedy w lipcu tegoż roku około godziny 4 – 5 rano przybyli do Pieńk żandarmi, którzy otwierającemu im drzwi kierownikowi domu Władysławowi Sekmistrzowi zakomunikowali, że przewożą jego podopiecznych do Augustowa, gdzie będą połączeni z innymi starcami z terenu okręgu białostockiego. Jednak postępowanie „opiekunów” mogło budzić pewne podejrzenia. Żandarmi z bronią gotową do strzału otoczyli dom i krzykami oraz poszturchiwaniami zmuszali pensjonariuszy do wychodzenia na podwórze. Tam czekały już samochody ciężarowe oraz kilkanaście furmanek, które żandarmi przyprowadzili nie tylko z Pieńk Borowych, ale także z okolicznych wsi. Na furmanki te zostały załadowane wszystkie rzeczy znajdujące się w domu: ruchomości i przedmioty osobistego użytku posiadane przez starców. Załadowano także dwa tuczniki z przydomowej hodowli.

 Mapka cmentarza leśnego w Jeziorku

Furmanki, eskortowane przez żandarmów, odjechały w kierunku Jedwabnego. Pensjonariuszy załadowano na samochody ciężarowe, które jednak nie ruszyły w ślad za furmankami, ale w stronę wsi Dobrzyjałowo. Pozostałemu na placu personelowi domu kazano zgłosić się następnego dnia do pracy w miejscowym majątku rolnym. Tak został zlikwidowany dom opieki w Pieńkach Borowych.

Samochody ze starcami, mijając Dobrzyjałowo i sąsiednią Motykę, skierowały się do pobliskiego lasu jeziorkowskiego. Las ten należał do majątku Jeziorko, stanowiącego od kilkudziesięciu lat własność rodziny Szyrmerów. Po okresie okupacji sowieckiej właściciel powrócił do swego majątku i objął w posiadanie także las. Opiekę nad nim powierzył gajowemu – Teodorowi Brzozowskiemu. Oto jego relacja złożona w dniu 12 lutego 1966 roku przed prokuratorem Prokuratury Wojewódzkiej w Białymstoku (sygn. akt w Archiwum GKBZpNP – „W” – 794 str. 10 – 11) – pisownia oryginału:

We wsi jeziorko zamieszkuję od 1936 roku bez przerwy. W lecie 1941 roku przystąpiłem do pracy w majątku Wacława Szyrmera, gdzie zostałem zatrudniony jako gajowy prywatnego lasu tegoż Szyrmera. Majątek i las tegoż Szyrmera położony był we wsi Jeziorko. W tym charakterze pracuję tam do dnia dzisiejszego, z tym, że las ten jest upaństwowiony. Daty dokładnie nie pamiętam, lecz było to w lecie 1942 roku, bądź 1943 r gdy przed świtem rowerem udałem się w obchód lasu. Gdy znajdowałem się na szosie Łomża – Jedwabne, usłyszałem wystrzały broni palnej, oraz szczekanie psów. Odgłosy te dochodziły do mnie z lasu z odległości około 300 metrów. Chcąc sprawdzić co to jest, udałem się w to miejsce. Stwierdziłem około 30 umundurowanych Niemców, stojących dookoła dołu, w którym kiedyś znajdowało się miejsce schronienia przed nalotami. Niemcy ci trzymali w rękach broń palną, zaś na głowach mieli hełmy. Obróceni byli twarzami w kierunku dołu. W odległości około 30 metrów od nich zatrzymałem się i z tej odległości widziałem. Zauważyłem jak jeden z tych Niemców oddał trzy pojedyncze strzały w kierunku dołu prawdopodobnie z pistoletu. Niemcy ci w ogóle mnie nie zauważyli. Wobec tego odezwałem się do tych Niemców słowami: „czy ja mogę podejść?” Po tych moich słowach wszyscy ci Niemcy zwrócili twarze w moim kierunku, zaś jeden z nich odszedł od pozostałych i ręką pokazał mi abym poszedł z tego miejsca. Wobec tego ja udałem się w dalszy obchód lasu.

Co ci Niemcy tam robili, tego nie widziałem. Około godziny 11-tej tego samego dnia udałem się w to samo miejsce, chcąc stwierdzić, co ci Niemcy tam robili. Stwierdziłem, że dół ten lekko jest przysypany ziemią, wobec tego poruszyłem tą ziemię, chcąc stwierdzić przyczynę przysypania dołu ziemią. Stwierdziłem, że pod ziemią tą leżą świeże trupy ludzi. Warstwa ziemi leżącej na tych trupach wynosiła zaledwie około 10 cm. Wówczas przy mnie znajdowało się kilku ludzi, którzy furmankami przyjechali po drzewo do lasu. Później jeszcze tego samego dnia dowiedziałem się od ludzi, że w miejscu tym Niemcy zamordowali starców, którzy znajdowali się w Domu Starców w Pieńkach Borowych, pow. Łomża. Przywieźli ich stamtąd samochodem…..

Mieszkańcy pobliskiego Jeziorka, którzy nie znali jeszcze zbrodniczej działalności hitlerowskich okupantów, nie mogli uwierzyć w tak potworną zbrodnię popełnioną na starych niedołężnych ludziach. Nie chciała też w to uwierzyć również pensjonariuszka o nazwisku Łopuszyńska, która w dniu likwidacji domu była w odwiedzinach u rodziny. Wróciła do Pieńk następnego dnia. Mimo informacji przekazanej jej przez pracownicę domu, że wszyscy pensjonariusze zostali zgładzeni, zgłosiła się na posterunek żandarmerii w Jeziorku z prośbą o przewiezienie jej tam, gdzie przewieziono wszystkich mieszkańców domu. Trzej żandarmi: Hanke, Freier i Schouter uczynili zadość jej prośbie – zawieźli ją do lasu i zastrzelili w tym samym miejscu, gdzie leżeli jej współmieszkańcy.

Nie zachowały się żadne dokumenty domu, dlatego też nie można było ustalić dokładnej listy ofiar tej masakry. Po wojnie, opierając się na zeznaniach świadków stwierdzono, że w lesie jeziorkowskim zginęło co najmniej 60 pensjonariuszy domu starców w Pieńkach Borowych. Spośród nich świadkowie (personel domu) zapamiętali tylko kilkanaście osób. Byli to:

1. Aniołkowska
2. Bączkowski
3. Jankiewicz – lat ok. 70
4. Kamiński – lat ok. 70
5. Kuczyńska Zofia – lat ok. 60
6. Lipińska Zofia – lat ok. 60
7. Łapińska
8. Łopuszyńska ( lub Łopuszańska ) – lat ok. 70
9. Mankiewicz – lat ok. 70
10.Mankiewiczowa
11.Matuszewski
12.Sadowski – lat ok. 70
13.Załęcka
Pozostali to ofiary bezimienne.

 

Dzisiaj, po siedemdziesięciu latach od zbrodni, upamiętnia ich tablica położona na odremontowanym w 2006 roku grobie.

Jerzy Smurzyński

4610 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Avatar

Historia wsi Jeziorko

Historia wsi Jeziorko Jeziorko to polska wieś położona w północno–wschodniej części Mazowsza. W latach 1975–1998 administracyjnie należała do województwa łomżyńskiego, potem do [...]