Czy już nie ma przeszkód w rozwoju Łomży ?

Czy już nie ma przeszkód w rozwoju Łomży ?

Powszechnie mówi się, że były jakieś zarazy, wojny które utrudniały wzrost Łomży. Są to zdarzenia dla nas abstrakcyjne, wyrośliśmy bez zaznania ich skutków. Jednak poznanie pełnego obrazu klęsk, nieszczęść i szykan dotykających miasto i jego mieszkańców jest przygnębiające. Przytaczam opis za Władysławem Świderskim autorem „Łomży” wydanej w 1925 r., nieco tylko pisownię dla zrozumienia poprawiając.

„Wyjaśni się jak miasto upadało i co stało się z jego archiwami. Jak ciężko i niebezpiecznie  żyło się w miastach. Jednak miasto przetrwało. W ciągu swego 1000 letniego istnienia Łomża przechodziła różne koleje. Jadźwingowie mieszkający w okolicach Rajgrodu, Augustowa Suwałk i Białegostoku, nęceni zamożnością miasta, często napadali na Łomżę. Litwini, Żmudzini i Prusacy, czyniąc wyprawy na Mazowsze po brańce i łupy, w pierwszym rzędzie grabili miasto, a gdy Konrad Mazowiecki sprowadził przeciw nim Krzyżaków, ci ostatni często zwracali swój oręż na Polskę, a w pierwszym rzędzie na Łomżę.
W roku 1410, Tulny, kasztelan łom­żyński, w miejscu około- magazynów, odniósł świetne zwycięstwo nad nimi, przypłacając to swojem życiem. (Drogę, gdzie bitwa miała miejsce do ostatnich czasów (do 1925 r.) nazywano Krzyżacką). Za panowania Aleksandra Tatarzy, niszcząc Litwę, podsunęli się pod Łomżę, której przedmieścia i wsie okoliczne spalili. Zbuntowani Kozacy pod dowództwem Nalewajki w połączeniu z okolicz­nymi chłopami w r. 1595 miasto kilkakrotnie napadali i rabowali. Niejaki Jakób Sułkowski, mieniący się rotmistrzem wojsk królewskich, w rzeczywistości zaś syn Franciszka Obłoma, mie­szczanina warszawskiego, należący poprzednio do bandy Nalewajki, w nocy z 1 na 2 lipca 1604 r. z Kozakami  i Tatarami Łomżę, najechał, zrabował, jedne przywileje miasta zniszczył, dru­gie zabrał  i pomordowawszy wielu ludzi, bur­mistrza Sebastiana Porzysko z wielu mieszcza­nami uprowadził  z sobą (ks. gr. Łomż., N° 118, fol. 1026, 1036, 1046).
Do upadku miasta mocno przyczynili się także starostowie ziemscy i grodzcy i okoliczna szlachta, którzy nie liczyli się z przywilejami i prawami miejskiemi. Nie tylko gwałtem za­bierali lasy, ziemię i dochody, należące do miasta, ale wymuszali od mieszkańców rozmaite nie­prawne daniny i pobory i mieszczan okrutnie karali. W roku 1530 Wolski, starosta łomżyński, przywłaszczył sobie cło z mostu, stanowiącego własność miasta. Wsie: Siemień, Łomżycę z przy­ległościami, Starą Łomżę, Szur, część Piątnicy i puszczę Giełczyńską zajęła szlachta, która aby tym rabunkom nadać jakikolwiek tytuł prawny, pociągnęła mieszczan, rządzących się prawem chełmińskim, do rozpraw w sądach ziemskich, gdzie sama zasiadając, sądziła sprawy nie bez korzyści dla siebie.
Wielki pożar w r. 1538 prawie doszczętnie strawił miasto. Podczas tego pożaru wielce ucierpiał kościół  N. P. M. a w nim został mocno uszkodzony pomnik Janusza III, ostatniego księcia Mazowieckiego. Klęska ta, jak również liczne za­żalenia mieszczan na bezprawia starostów i szlach­ty spowodowały, że Zygmunt I uwolnił miasto od podatków i powinności na lat 8, a Sejm r. 1576 uchwalił utrzymać w całości prawa i przywileje Łomżan.
Pomimo to ucisk nie ustawał i już w roku 1592 szlachta przemocą zabrała miastu gmach, w którym odbywały się sądy grodzkie, urządza­jąc w nim sądy ziemske, a dzierżawca staro­stwa łomżyńskiego, należącego do królowej Marii-Ludwiki, mieszkający we wsi Kupiskach o 3/4 mili od Łomży zabronił mieszczanom wyci­nać drzewo do budowli z puszczy Nowogrodz­kiej i pobierać dochody z przewozu. Poza tym zmuszał do dostawy dla siebie ryb, zwierzyny i zabrał im kilka domów dla gości swoich. Sie­dziba starosty łomżyńskiego w Kupiskach była. Według Zielińskiego, „Ogrójcem pakowni na grosz wyciskany z mieszczan i chłopów”.
Nieszczęsne panowanie Jana Kazimierza, które obfitowało w tyle klęsk dla całego kraju odbiło się i na Łomży. Z kwitnącego i bogatego miasta za czasów Anny Jagiellonki i Zygmuntów, pozostały prawie gruzy. W czasie buntu Chmiel­nickiego w r. 1650 watahy kozackie i tatarskie Łomżę złupiły. W r. 1657 Czarniecki i Opaliński z nieliczną garstką wojska polskiego powstrzymywali pod Łomżą napór powodzi szwedzkiej. Szwedzi wtedy miasto złupili, spalili i zburzyli pociskami. Kule kamienne, wmurowane u Fary, świadczą o prze­żytej grozie. Wypadki te znajdują potwierdzenie także w odpisie przywileju Marji-Ludwiki, znaj­dującego się dotąd w archiwum Magistratu, da­towanego w Warszawie 11 stycznia 1658:
„Ludowika-Marya z Łaski Bożey Królowa   Polska y Szwedzka, Wielka Xiężna Litewska, Pruska, Mazowiecka, Man­tuancka,   Monoferracka. Urodzona, Newer­ska Dziedziczka.
Oznaymuiemy ninieyszym Listem Naszym wszem wobec, y każdemu zasobna, komu wie­dzieć należy, Iż My, iakośmy miastu naszemu Łomżyńskiemu do Dyspozycyj naszey względem oprawy na Tamtym Starostwie Nam od Rze­czypospolitey, uczynioney, przynależącemu, przez ciężkie przeszłe czasy y tamecznych Dzierżaw­ców bardzo zniszczonemu, na poratowanie jego pewne Łaski nasze niżey opisane nadać tak po­gotowiu y teraz maiąc miłościwy Respekt nasz na spustoszenie jego przez nieprzyjaciela, y pra­wie z ziemią zrównanie i.t.d.”
W XVI stuleciu Łomża, na równi z innemi miastami w Rzeczypospolitej, skutkiem ucisku szlacheckiego i nierządu, datujących się od dawna, była w zupełnem pognębieniu politycznem, a okrutne wojny za czasów Jana Kazimierza, rek­wizycje i gwałty żołnierzy, elementarne klęski jak: pożary, powodzie i morowa zaraza wylud­niły ją i podkopały jej byt materjalny. Starosto­wie łomżyńscy, którym powierzono opiekę nad miastem, uważali je za swój folwark i starali się o jak największe zyski. Obłożyli na swą ko­rzyść czynszem dotychczas wolne (liberowane) grunta i domy miejskie, kazali sobie składać jako „dań“ kapłony, gęsi i osep: owies, słod. i t. p., a od rzeźników wybierali rocznie 40 kamieni łoju. Zresztą Królowa Maria-Ludwika reskryptem 11 stycznia 1658 roku powinność tę zamieniła na pieniężną, określając wartość 1 Kamienia łoju na 3 złote.
Obszerne lasy, stanowiące niegdyś własność miejską, zostały zagrabione przez możnowładców i mieszczanie zostali bez opału i budulca, o czem świadczy królowa Maria-Ludwika, pisząc w zacy­towanym wyżej reskrypcie: pozwalamy temuż miastu W puszczy naszey Zagaynicą zwaney wolnego zbierania i ze pnia ścinania drew su­chych na opał dwa razy w tydzień, raz we środę, a drugi raz w sobotę. Pozwalamy i drze­wa na budowanie bez wszelakiey płacy, za kwi­tem iednak Dworskim i bez wolnego tey Pusz­czy pustoszenia. Wolno temuż Miastu będzie chrósty na łąkach mieyskich będące na potrzebę swoią wycinać“… Czy dwór powolny był re­skryptowi królowej i czy wydawał bezpłatne kwity na drzewo o tem kroniki milczą, ale to pewne, że mieszczanie mogli na przyległych łąkach chróst wycinać i zbierać ! W roku 1660, ksią­żęce i królewskie miasto Łomża już oficjalnie figuruje jako część starostwa łomżyńskiego. Lustracja Województwa Mazowieckiego, Podlas­kiego i Rawskiego z tego roku wyraźnie mówi:
„Miasto Łomża zasiadło z dawna na  Włókach 57-miu między któremi jest Włók folwarcznych 4 , I Woytowskich 4,  Poświątnych włók 3, Szpitalnych Włók 2, panien Zakon­nych Zakonu św. Benedykta Włók 2, Mieyskich Włók 4 1/2 liberowanych, Mansymar­skich Włók 3, Jezuitów    Włók 3 y ćwierci 3, Włók osiadłych tylko 12. Z każdey Włóki zasianey płacą mieszczanie czynszu po groszy czterdzieści dwa No 42. I tem dają ka­płuny etc. I tem od Rzeźników pod ten czas przychodzi na Rok flor. 61 gr. 10. Targi i Jarmarki mogą uczynić do Roku plus minus flor.20. Cło ziemne. Ze Mostu teraz nie masz nieuczyni więcej na Rok iak flor. 6 Młynów przy Łomzie (wyraz nieczytelny) tylko 2,   z obu przychodzi czynszu na Rok na stronę Staro­stwa flor. 30.Suma prowentu z tego Miasta rocznego facit flor. 249/10 Folwark przy Mieście za Krescencyą facit flor. 74.
Lustracja powyższa była dokonana po śmier­ci królowej Marji-Ludwiki, dotychczasowej właś­cicielki Starostwa Łomżyńskiego, które na mocy przywileju króla Jana Kazimierza dostały się:
„ J W W panom Jerzemu Samuelowi Prażmo­wskiemu Wojewodzie Płockiemu y Dorocie Hra­bianie   z Tarnowa Małżonkom”.
Nie trzeba dodawać, że zyski ze starostwa szły do kieszeni starostów, gdyż w owych cza­sach starostwa stały się „chlebem zasłużonych”, (panis bene merentium).
Z lustracji 1660 r. widzimy, że z 57 włók, na których miasto „zasiadło z dawna”, należało do miasta 4 1/2 włóki, do mieszczan 12, do du­chowieństwa i różnych instytucji 21 i 3/4 włóki, reszta zaś 18 i 3/4 włóki stanowiły już bezsporną własność starostwa.
Skutkiem ucisku i zdzierstwa w r. 1666 wybuchł w Ziemi Łomżyńskiej przeciwko szlach­cie bunt chłopów, do poskromienia którego dużo przyczynili się mieszczanie łomżyńscy.
Klęski elementarne, jak: wielkie pożary w r. 1538 i 19 czerwca 1618 r., powodzie w r. 1600 i 1631, morowa zaraza, która w XVI i XVII stuleciu nawiedzała miasto i okolice dziewięć razy, ze szczególną siłą grasująca w roku 1624, wyludniły miasto. W ciągu dwóch miesięcy tego roku w tutejszej parafji zmarło 5021 osób różnej płci i wieku. Tak wielką była ta epide­mja, że prawie żaden dom nie był od niej wolnym. Między innymi umarło wtedy 3 ojców jezuitów i 6 księży mansjonarzy. Należy przypuszczać, że nazwą morowej zarazy w tych czasach określano nie tylko dżumę; mogły to być inne epide­miczne choroby, jak ospa, tyfus, cholera i t. p. Pojawienie się wtedy jakiejkolwiek zarazy po­ciągało za sobą wielką śmiertelność, gdyż walka z epidemją ograniczała się do okadzania domów jałowcem, lania octu na rozpalone kamienie, lub też do „zamawiania choroby”. O sile pa­nujących wówczas przesądów, może świadczyć, podany przez kroniki kościelne fakt, jaki miał miejsce podczas epidemji w r. 1624. Zabobon­ni ludzie w Łomży wydobyli z grobów kościoła i cmentarza trzy ciała zmarłych: kapłana, szlach­cica i chłopa, którym poucinali głowy, wierząc że jest to niezawodny środek na stłumienie za­razy. Za taką profanacje kościół i cmentarz zostały zamknięte na 20 tygodni. Do wylud­nienia miasta w czasach epidemji przyczyniał się także zwyczaj masowego opuszczania przez mieszkańców domów i szukania schronienia od tej strasznej klęski w lasach, możliwe więc, że w roku 1625 w Łomży pozostało tylko 500 mieszkańców, o jakiej to liczbie wspominają kroniki.
Następnie podczas wielkiej wojny północnej Karol XII, na czele swej armji zatrzymał się w Łomży, niszcząc do reszty miasto. Kurpie w dwóch buntach około r. 1711 i 1733 – 36 Łomżę naszli, bór i łąki Jednaczewskie zagrabili i przedmieście Skowronki spalili. W walkach o tron polski między stron­nikami Augusta III i Stanisława Leszczyńskiego w roku 1733 Kurpie, popierający tego ostatniego, pod wodzą Stacha Konwy w ciągu kilku lat stawiali opór wojskom rosyjskim i saskim. Mor­dercza bitwa miała miejsce na Rycerskim Krzu, w lesie Jednaczewskim o dwa kilometry od Łomży. Ogień muszkieterów rosyjskich mocno szczerbił szeregi Kurpiów, którzy jednak na krok nie ustępowali i pewni byli ostatecznego zwy­cięstwa, lecz pod koniec bitwy nadciągnęli Szwe­dzi, dotąd sprzymie- rzeńcy Leszczyńskiego, nie­spodzianie z tyłu napadli na zmęczonych Kurpiów i w pień ich wycięli, a samego Stacha Konwę pojmali, licząc, że zdołają go pozyskać dla sprawy Sasów. Gdy Stach Konwa uczynionej propozycji nie przyjął— powiesili go na miejscu, gdzie ciało jego rękami swojaków zostało pochowane.
Postać Stacha Konwy, upiększona legen­dami, żyje dotąd w pamięci okolicznego ludu. Dla uczczenia pierwszego w Polsce wodza — chłopa, który zginął w obronie Rzeczypospolitej, w roku 1922 ze składek Kurpiów i Łomżan, w miejscu, gdzie odbyła się bitwa i stracenie, ufundowano oryginalny pomnik: na kamiennym podmurowaniu wznosi się barć pszczelna z kil­kusetletniej sosny, około 2 metrów wysokości, z ozdobami w stylu kurpiowskim, przykryta daszkiem z krzyżem u góry. Na barci wisi fi­gura Chrystusa i wyryty napis: „Tu spoczywa bohaterski Stach Konwa z puszczy, poległy w 1733 r. w obronie Ojczyzny od wrogów”.
Srodze zniszczone podczas wojny północnej i wojny 1733-35 r. miasto, zaczęło się powoli dźwigać z ruiny.

Krzysztof Świątkowski

148 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Avatar