Harcerstwo Łomżyńskie Wczoraj i Dziś. Tom 2. Rozdział 5

Rozdział V. Działalność programowa drużyn oraz środowisk harcerskich
str. 277-280

Drużyny z Czyżewa i okolic

phm. Halina Lipińska

 

Historia ZHP w Czyżewie

 

Polska Organizacja Skautowa była pierwszym związkiem harcerskim, skupiającym drużyny w ramach skautingu. 1.11.1916 r. zjednoczone organizacje przyjmują nazwę Związek Harcerstwa Polskiego. 1.11.1918 r. Zjazd w Lublinie połączył wszystkie polskie ruchy skautowe i przyjął wspólne zasady funkcjonowania oraz symbolikę. Ruch harcerski  zawsze był związany z losami kraju, szczególnie dramatycznymi w okresie II wojny światowej. Harcerze w Szarych Szeregach walczyli i oddawali życie za ojczyznę.

Po wojnie ZHP reaktywowano w 1956 r. W tych latach jedną z inicjatyw harcerstwa było stworzenie wiejskich drużyn.

W ramach tych działań powstawały kolejne drużyny w Szkole Podstawowej w Czyżewie. Starsi mieszkańcy Czyżewa, którzy wtedy byli uczniami szkoły pamiętają, że  na przełomie  lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych działały już drużyny harcerskie i zuchowe. Druhna Anna Osipowska z Dąbrowy Wielkiej pozostała w pamięci instruktorów jako pierwsza aktywna organizatorka ruchu harcerskiego w regionie zaraz po 1956 r. Jeszcze przed wojną działała w ruchu harcerskim, uczestniczyła w  zjazdach skautowych.

Wszystkie drużyny prowadziły kroniki, które odzwierciedlały życie harcerskie jej uczestników. Szkoda, że tak niewiele dokumentów pozostało z tamtych lat. Zachowały się kroniki: 72 Drużyny Harcerek im. Marii Curie – Skłodowskiej z lat 1967 – 1978, 10 DH  z lat 1979 – 1980 i 3 DH im. Szarych Szeregów z lat 1977 – 1989. Są kroniki drużyn zuchowych: 21 GZ „Zręczne Wiewiórki” z lat 1969 – 1976; 6 GZ „Biedronki” z lat 1973 – 1976. Przetrwały też niektóre kroniki prowadzone na rajdach, np. Kronika Ogólnopolskiego Kurpiowskiego Rajdu Zwycięstwa, 6 DH im. A. Mickiewicza (1.05. – 9.05.1978 r.), kronika biwaku w Żebrach Wielkich (22 – 28.05. 1975 r.), kronika zimowiska w szkole.

72 Drużyna Harcerek im. Marii Curie – Skłodowskiej powstała we wrześniu 1967 r. Na początku jej drużynową była druhna Jaczewska, potem (1971 r.) Irena Szyp – Kondratowicz, która później prowadziła 8 DH. Jarosław Sokołowski przejął 72 DH im. Marii Curie – Skłodowskiej. 10 DH  prowadziła Helena Wyszyńska – Zaręba, później Elżbieta Markowska. Drużynową 26 DH im. A. Mickiewicza w Lipusach była Danuta Sienicka, drużynę prowadziła tam też Krystyna Godlewska. Drużynowymi w 11 Drużynie Harcerek im. Marii Konopnickiej były Halina Mościcka i Teresa Markowska (w latach 1972 – 1973 r.).

3 DH im. Szarych Szeregów prowadziła Helena Wyszyńska – Zaręba potem Elżbieta Szyl. Było w szkole jeszcze wiele innych drużyn, np. 54 Drużyna Harcerzy, 6 Drużyna Harcerzy. Działała 39 DH im. kapitana Władysława Raginisa prowadzona przez Danutę Wrzosek i Małgorzatę Kaczyńską oraz  DH Szare Orlęta z drużynową Krystyną Kupniewską, a w Rosochatem DH im. Tadeusza Zawadzkiego. Niestety zachowały się o niektórych drużynach tylko wzmianki w dokumentach, które od zagłady uratowała Elżbieta Szyl.

Funkcjonowały też drużyny zuchowe (obecnie nazywane  gromadami):

DZ „Leśne Ludki”  z drużynową Aliną Rzymską;

DZ „Pszczółki”  z drużynową H.  Nowacką;

DZ „Jagódki” z drużynową Jadwigą Pakiełą;

DZ „Przyjaciele Książek” z drużynową Elżbietą Wojno;

62 DZ „Muchomorki”  (kronika z 1974);

52 DZ „Skrzaty” (kronika z 1974);

6 DZ „Biedronki”;

2 DZ „Dzielne Krasnale” z drużynową Elżbietą Netter,

36 DZ „Słoneczna Gromada” z drużynową Janiną Szeligowską.

21 DZ „Zręczne Wiewiórki” Janina Szeligowska

11 DZ „Zręczne Wiewiórki” – drużynowa Janina Szeligowska (w latach 1977- 1978; w 1978 r. odznaczona dyplomem: Mistrzowska Drużyna Zuchów przez Naczelnika ZHP).

Inni instruktorzy, którzy prowadzili drużyny harcerskie to: Jadwiga Chełstowska, Irena Czajkowska – Wojtczuk, Witold Mucharski, Bogusława Kućmierowska (1976 r.) w Rosochatem Kościelnem. Drużyny zuchowe prowadziły: Halina Łopuska, Zofia Nowicka, Zofia Tymińska.

Bardzo aktywnie działała 3 Drużyna Harcerek im. Szarych Szeregów. Wiele zadań drużyny skupiało się na tworzeniu więzi z byłymi powstańcami i uczestnikami wojennych Szarych Szeregów. Szczególnie bliskie były one z matką „Rudego” panią hm PL Zdzisławą Bytnarową. Była gościem w Czyżewie i przyjmowała harcerki w swoim mieszkaniu w Warszawie. Do dziś zachowały się listy od pani Bytnarowej i od druha Stanisława Sieradzkiego „Śwista”, byłego żołnierza Batalionu „Zośka”. Drużyna uczestniczyła w Rajdach „Arsenał” w Warszawie, gdzie harcerki wykazywały się wiedzą o Powstaniu Warszawskim i poznawały harcerzy – uczestników walki zbrojnej w czasie II wojny światowej. Zasługi harcerzy z 3 DH doceniono w Komendzie Chorągwi, przyznając jej dwukrotnie Tytuł Drużyny Sztandarowej (w 1978 i 1979 r.)

W tamtych latach  tradycję i obrzędowość pracy harcerskiej tworzyły różne działania:

  • coroczne Alerty Naczelnika ZHP. Pierwszy Alert ogłoszono w 1966 r.; każdy odbywał się pod określonym hasłem, X Alert ZHP – „Nasz Dom – Polska Ludowa”, XV Alert – „Nasi bohaterowie Szare Szeregi” , w 1976 r. „Olimpijski Start”, „Na tropach  zielonych pomników”, „Harcerskie słowo i praca”;
  • realizacja zobowiązania drużyn z okazji ogólnopolskich Zjazdów ZHP;
  • organizowanie uroczystości z okazji Święta Ludowego Wojska Polskiego, Dnia Milicjanta, Dnia Nauczyciela, pierwszomajowe pochody;
  • składanie kwiatów na grobach poległych żołnierzy w rocznicę wybuchu II wojny światowej;
  • udział w ogólnopolskich i regionalnych zlotach i rajdach, np. Ogólnopolski Kurpiowski Rajd Zwycięstwa, Rajd Arsenał w Warszawie;
  • redagowanie gazety harcerzy czyżewskich „Harcerskie Echo”      (14.10.1971 r. – pierwszy numer) pod opieką Heleny Wyszyńskiej;
  • warty przy pomniku Niepodległości – Kwiecień Miesiącem Pamięci Narodowej
  • prace zarobkowe na różne społeczne cele, np. wykopki, prace przy porządkowaniu miejscowego parku, zbiórki butelek i makulatury, loterie fantowe, sprzedaż bułek i ciasta; zarobione fundusze wpłacano na akcje humanitarne organizowane w kraju, np. budowa Centrum Zdrowia Dziecka;
  • organizowanie Święta Pieczonego Ziemniaka;
  • ogniska i spotkania integracyjne drużyn z okolicznych szkół;
  • organizowanie wypoczynku: zimowisk, biwaków, obozów wędrownych, letnich obozów pod namiotami, Nieobozowej Akcji Letniej.

W tamtych czasach liczebność organizacji harcerskiej była duża. Drużyny w gminach skupione były w strukturze Hufca. 12 VI 1979 r.  tutejsi harcerze przeżywali wielkie święto – Hufiec ZHP w  Czyżewie otrzymał  imię „Szarych Szeregów” oraz sztandar harcerski. Uroczystość organizowała ówczesna Komendantka Hufca w Czyżewie druhna Janina Szeligowska. Zasługuje na wielkie uznanie za odwagę w przeforsowaniu nazwy Hufca.

Kolejnymi komendantami Hufca ZHP w Czyżewie byli:

Helena Zaręba             (1970 r.),

Janina Szeligowska     (1977 r.),

Jarosław Sokołowski  (1979 r.),

Zofia Januszewska      (1981 r.).

Instruktorzy ZHP z wielkim  zaangażowaniem prowadzili drużyny harcerskie organizując zbiórki, biwaki, obozy, akcje społeczne i wszelką działalność statutową. Harcerze mieli w szkole harcówkę, gdzie spotykali się i przechowywali swoje skarby: proporce, kroniki, sprzęt biwakowy. Pamiętne były Przyrzeczenia Harcerskie, grzybobrania i uczty  przygotowane z leśnych zbiorów, spotkania integracyjne, organizowane przez kolejne drużyny, kuligi, zloty harcerskie i wiele innych imprez. Kto nosił mundur harcerski na pewno do dziś z sentymentem i dumą wspomina lata harcerskiej działalności.

Dynamicznie rozwijał się ruch harcerski, szczególnie w latach siedemdziesiątych, gdy w szkole obowiązywała metodyka  H. Muszyńskiego. Trzy grupy wiekowe: Pacholęta, Sztubacy i Żacy co tydzień spotykały się na apelu w harcerskich mundurach i otrzymywały hasło do realizacji na każdy tydzień.             Po ogłoszeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. i związanych z nim restrykcji (zawieszenie wszelkich uroczystości, imprez kulturalnych i zgromadzeń) zaczęła powoli wygasać działalność szkolnych organizacji społecznych.

11 czerwca 2005  roku Szkole Podstawowej w Czyżewie nadano imię „Szarych Szeregów”. Odnowiono kontakty z zaprzyjaźnionymi wcześniej uczestnikami Powstania Warszawskiego, harcerzami z wojennych Szarych Szeregów i kombatantami KG Związku  Szarych Szeregów.

W związku z wyborem bohatera szkoły od stycznia 2005 r. (po piętnastu latach nieobecności) w Czyżewie odrodził się ruch harcerski, zainicjowany                       przez instruktorki: phm. Halinę  Lipińską, pwd. Barbarę  Pietrzak i pwd. Małgorzatę  Kaczyńską  Nowa  drużyna, nawiązała do harcerskiej  tradycji szkoły  i przyjęła jej dawną nazwę: 3 Drużyna Harcerska im. Szarych Szeregów – jaką nosiła drużyna działająca w latach 1977 – 1989. Harcerze zachowują tradycje swojej poprzedniczki     i opiekują się odrestaurowanym sztandarem Hufca ZHP im. Szarych Szeregów,          są gospodarzami uroczystości patrona szkoły, organizowanej w kolejne rocznice akcji pod Arsenałem. Drużyna działa w strukturach organizacyjnych Komendy Hufca Nadnarwiańskiego w Łomży. Druhny drużynowe:  Halina Lipińska, Barbara Pietrzak   i Anna Walaszek starają się wprowadzać do pracy z dziećmi patriotyczne                      i humanitarne wartości związane z ruchem harcerskim.

Zapoczątkowany w Czyżewie ruch harcerski szybko rozwinął się, dzięki zaangażowaniu instruktorów i dyrektorów miejscowych szkół.  Na początku 2006 r.    w Gimnazjum im. Papieża Jana Pawła II w Czyżewie powstała 6 Drużyna Harcerzy Starszych, która nosi imię  Sybiraków. Prowadzą ją druhny drużynowe phm. Jolanta Wajszczyk i Halina Świerżewska. W tym czasie utworzono też 14 Drużynę Harcerską w Zespole Szkół w Rosochatem Kościelnem, którą prowadzi phm. Małgorzata Gołaszewska-Zaręba. Od lutego 2007 r. istnieje 8 Czyżewska Drużyna Wędrownicza w Zespole Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych            im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Czyżewie, którą opiekują się  Anna Łapińska i Małgorzata Jaźwińska.

Drużynowe wszystkich drużyn nawiązują kontakty z instruktorkami, które prowadziły drużyny harcerskie i zuchowe, konsolidując w ten sposób środowisko harcerskie. Ponieważ duch harcerski nie ginie, istnieje nadzieja na zorganizowanie kręgu instruktorskiego, wspierającego działania drużyn czyżewskich.

Oprócz wykonywania zadań statutowych drużyny organizują wiele akcji środowiskowych. Harcerze od 2005 r. przywożą mieszkańcom Czyżewa Światełko Betlejemskie, pełnią honorowe warty  w miejscach pamięci narodowej, uczestniczą w uroczystościach rocznicowych związanych z polskim Papieżem Janem Pawłem II (m.in. w  harcerskiej akcji obdarowywania ludzi żółtymi tulipanami w rocznicę śmierci Papieża), współpracują z Kołem Związku Sybiraków w Czyżewie, uczestniczą w uroczystościach kościelnych i państwowych.  Realizują w ten sposób słowa roty Przyrzeczenia Harcerskiego: „Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim”.

Czyżewskie drużyny wspaniale współpracują wspólnie organizując różne uroczystości, ogniska, Dni Myśli Braterskiej, razem jeżdżą  na zloty harcerskie oraz obozy. IV Mikołajkowy Zlot Drużyn Harcerskich i Gromad Zuchowych w Czyżewie rozpoczął tradycję zlotów organizowanych w Czyżewie dla harcerzy i zuchów nie tylko naszego hufca. Ruch harcerski funkcjonuje u nas dzięki tradycji i pracy pokoleń instruktorskich wychowawców oraz zaangażowaniu młodszych i starszych harcerzy.

3 Drużyna Harcerska im. Szarych Szeregów

przy Szkole Podstawowej im. Szarych Szeregów w Czyżewie Osadzie

 

3 Drużyna Harcerska im. Szarych Szeregów przy Szkole Podstawowej im. Szarych Szeregów w Czyżewie Osadzie funkcjonuje od lutego 2005 r. Jest spadkobierczynią idei drużyny działającej w szkole w latach 1977 – 1989 oraz Komendy Hufca im. Szarych Szeregów w Czyżewie, działającego w latach 1975 – 1980. Powstała w związku wyborem na patrona  szkoły Szarych Szeregów.

Drużynowymi w latach 2005 – 2007 były: phm Halina Lipińska, pwd Barbara Pietrzak, obecnie prowadzi drużynę  pwd Anna Walaszek.

Znakiem drużyny jest  pomarańczowy kolor chust jako symbol „pomarańczarni” – ugrupowania harcerskiego, w którym działali chłopcy z Szarych Szeregów.  Nawiązaliśmy kontakty z  kombatantami, uczestnikami Powstania Warszawskiego, harcerzami z wojennych „Szarych Szeregów”. Opiekujemy się sztandarem Komendy Hufca im. Szarych Szeregów, który został z naszej inicjatywy odnowiony. Drużyna jest głównym organizatorem uroczystości związanych ze Świętem Patrona Szkoły, które obchodzone jest w rocznicę Akcji pod Arsenałem. Zapraszamy na tę uroczystość wszystkie drużyny czyżewskie oraz kombatantów z Zarządu Głównego Szarych Szeregów.

Cele działalności drużyny oparte są na Prawie Harcerskim i Przyrzeczeniu Harcerskim:

– Działania na rzecz kolegów, szkoły, środowiska

– Tworzenie warunków do zabawy, odpoczynku, właściwego spędzania  wolnego czasu

– Kształtowanie potrzeby pogłębiania wiedzy i właściwego stosunku           do obowiązków szkolnych

– Uczenie dostrzegania potrzeb społecznych w środowisku i kształtowanie postawy gotowości do działania

– Kształtowanie uczucia tolerancji, przyjaźni, solidarności

– Rozwijanie umiejętność współdziałania w zespole

– Kształtowanie umiejętności organizatorskich, dyscypliny i zaradności

– Uwrażliwianie na piękno przyrody i potrzebę jej szanowania

– Kształtowanie charakterów,  pobudzanie twórczej aktywności

– Wdrażanie do uczciwości i posłuszeństwa  wobec przełożonych

– Budzenie optymizmu i pogody ducha

Tworzymy w drużynie harcerską  tradycję i obrzędowość, organizując co roku:

– Uroczystą wigilię harcerską, na którą zapraszamy wszystkich instruktorów harcerstwa;

– Harcerski Start;

– wycieczki rowerowe, biegi patrolowe, gry terenowe i ogniska;

– akcje zarobkowe dla drużyny (sprzedaż kartek i ozdób świątecznych);

– spotkania z drużynami z okazji Światowego Dnia Myśli Braterskiej;

– 16 października obchodzimy Dzień Papieża Jana Pawła II, a 2 kwietnia obdarowujemy mieszkańców Czyżewa żółtymi tulipanami z okazji rocznicy śmierci Ojca Świętego i organizujemy uroczysty apel w szkole;

– spotkania z Sybirakami;

– Betlejemskie Światełko Pokoju, które 23 grudnia ofiarujemy mieszkańcom Czyżewa;

– konkurs piosenki harcerskiej i powstańczej.

Chcemy czynnie uczestniczyć w życiu społecznym miejscowości, dlatego bierzemy udział w patriotycznych uroczystościach państwowych i środowiskowych – 11 listopada –  Święta Niepodległości. „Służbę Bogu” pełnimy uczestnicząc                 w uroczystościach kościelnych podczas Świąt Wielkanocnych, w nabożeństwie różańcowym,  procesjach i uroczystościach papieskich. Staramy się pamiętać                o tradycji i historii narodu, dlatego opiekujemy się miejscami pamięci narodowej, pełnimy warty przy symbolicznym Grobie Sybiraka i pomniku Niepodległości, składamy kwiaty 8 maja na grobach poległych w czasie II wojny światowej w ramach akcji ZG „Szarych Szeregów” – „Kwiatek od Ciebie”.

Uczestniczymy w akcjach organizowanych przez Komendę Hufca Nadnarwiańskiego w Łomży – zlotach i spotkaniach.  Zapraszamy  też przedstawicieli Komendy na ważne dla nas uroczystości.

Z wielką radością gościmy u siebie harcerzy i harcerki z zaprzyjaźnionych drużyn z gminy Czyżew, a także Komendy Hufca Warszawa Żoliborz, z której gościnności skorzystaliśmy na letnim obozie harcerskim w 2005 r. Cieszymy się ze współpracy z miejscowymi drużynami: 6 DHS im. Sybiraków, 14 DH z Rosochatego Kościelnego i 8 CDW  z Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Czyżewie.

Z  entuzjazmem i radością uczestniczą w naszych spotkaniach druhny instruktorki, które kiedyś prowadziły drużyny w szkole. Dzielą się z harcerzami swoją wiedzą o ruchu harcerskim i wspomnieniami z obozów, zlotów i rajdów.

Nasza obecność jest życzliwie przyjmowana przez lokalne środowisko,            co sprawia nam dużą radość. Zawsze też  otrzymujemy wsparcie i pomoc czyżewskich instytucji, organizacji, zakładów i osób prywatnych, za co składamy serdeczne podziękowania.

Praca z patronem

Praca z patronem 3 Drużyny Harcerskiej im. Szarych Szeregów jest ściśle związana z patronem Szkoły Podstawowej w Czyżewie.

  1. 12. 2004 r. – gościliśmy w naszej szkole szanownych państwa dr Idalię Kubicę oraz hm. ppor. b. żołnierza Batalionu „Zośka” Stanisława Sieradzkiego ps. „Świst”, którzy przedstawiają nam miniony świat wojennej grozy, ale też bohaterstwa patriotycznego poświęcenia oraz wzory szlachetnych postaw ludzi, którzy swoją młodość a często życie oddali za ojczyznę.

21.02.2005 r.– do Komendy Hufca Ziemi Łomżyńskiej został wysłany meldunek o wyznaczenie okresu próbnego dla drużyny harcerskiej, którą chcemy reaktywować w Szkole Podstawowej w Czyżewie.

02.03.2005 r. – Pierwsza zbiórka aktywnie działającej drużyny harcerskiej. Harcerze nauczyli się hymnu harcerskiego. Ustalono harmonogram spotkań drużyny. Młodzi harcerze powoli przygotowują swoje mundury harcerskie. W każdą środę na zbiorkach przybywa coraz więcej umundurowanych druhów i druhen.

Znakiem drużyny jest pomarańczowy kolor chust jako symbol „pomarańczarni”  – ugrupowania harcerskiego, w którym działali chłopcy z Szarych Szeregów.  Opiekujemy się sztandarem Komendy Hufca im. Szarych Szeregów, który został          z naszej inicjatywy odnowiony.

08.04.2005 r. – Po śmierci Jana Pawła II w szkole zorganizowano kącik żałobny z portretem Papieża i zapalonymi zniczami. Druhowie z zastępu I w pełnym umundurowaniu trzymali warte honorową.

20.04.2005 r. –  W ramach projektu edukacyjnego „Patron naszej szkoły” w drużynie harcerskiej zorganizowano bieg patrolowy, podczas którego sprawdzona została wiedza harcerzy związana z patronem drużyny, patronami zastępów oraz harcerstwem.

27.05.2005 r. – Wycieczka uczniów kl. I – VI do Warszawy, której głównym celem było odwiedzenie Muzeum Powstania Warszawskiego oraz Cmentarza Wojskowego na Powązkach.

Nawiązaliśmy kontakty z kombatantami, uczestnikami Powstania Warszawskiego, harcerzami z wojennych „Szarych Szeregów”.

Na pierwszy „Spacer po Cmentarzu Wojskowym” na Powązkach poprowadził nas harcmistrz Stanisław Sieradzki „Świst”, który pokazał groby młodych Kolumbów z brzozowymi krzyżami, grób Krzysztofa Kamila Baczyńskiego oraz inne kwatery Cmentarza. Z uwagą, ale też ze wzruszeniem harcerze wysłuchali opowieści przewodnika – uczestnika walk, świadka śmierci wielu powstańców. Byliśmy tam jeszcze dwukrotnie, ale już sami zapalaliśmy znicze na grobach.

Drużyna jest głównym organizatorem uroczystości związanych ze Świętem Patrona Szkoły, które obchodzone jest w rocznicę Akcji pod Arsenałem. Zapraszamy na tę uroczystość wszystkie drużyny czyżewskie oraz kombatantów z Zarządu Głównego Szarych Szeregów.

Harcerze pełnią warty w ramach projektu edukacyjnego „Harcerze pamiętają o przeszłości”

Harcerze z 3 DH im. Szarych Szeregów uczestniczyli 26 listopada 2007 r. w wycieczce do Warszawy.

Program wycieczki był następujący:

– Powązki Wojskowe

– Stare Powązki

– Oglądanie wystawy w Muzeum Niepodległości „Historia herbu i hymnu polskiego”.

Na Powązkach Wojskowych zatrzymaliśmy się przy grobach bohaterów              z Szarych Szeregów. Minutą ciszy uczciliśmy pamięć Zdzisławy Bytnarowej pseud. „Sławska”, „Sława”, „Sławka” (1901-1994) – podporucznika AK, matki Jana Bytnara znanej jako „Matuli Polskich Harcerzy”.

5 – 6 grudnia 2008 roku po raz pierwszy zorganizowaliśmy z 6 Drużyną Harcerzy Starszych im. Sybiraków działającą przy Gimnazjum im. Papieża Jana   Pawła II oraz z 8 Czyżewską Drużyną Wędrowniczą z Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego                   w Czyżewie, po raz pierwszy w naszej miejscowości, IV Mikołajkowy Zlot Drużyn Harcerskich i Zuchowych, w którym uczestniczyły drużyny z Komendy Hufca Nadnarwiańskiego oraz drużyna harcerska    z Ostrowii Mazowieckiej. Program Zlotu obejmował gry i zabawy dotyczące tradycji mikołajkowych oraz bieg patrolowy „Ulice Czyżewa”.  Honorowymi gośćmi byli reprezentanci Zarządu Głównego Szarych Szeregów:  dr Idalia Kubica harcmistrz, pan Włodzimierz Dusiewicz harcmistrz, czyżewscy Sybiracy oraz instruktorzy emeryci. Wszyscy uczestnicy uroczystego spotkania obejrzeli prezentację multimedialną o historii Związku Harcerstwa Polskiego, w której zaakcentowaną rolę Szarych Szeregów. Podniosły nastrój uroczystości podkreśliły pieśni skautowskie, harcerskie i wojenne oraz pięknie zaprezentowane wiersze ilustrujące bohaterstwo harcerzy w czasie wojny i ich ofiarną walkę.

16 lutego 2009 roku odszedł na wieczną wartę nasz przyjaciel hm. Stanisław Sieradzki „Świst”. Był z nami na wszystkich uroczystościach poświęconych patronowi szkoły i drużynie. Delegacja harcerzy ze sztandarem pożegnała ukochanego druha na pogrzebie, który odbył się w Katedrze Polowej Wojska Polskiego na ulicy Długiej oraz na Powązkach w Warszawie. Bardzo będzie nam brakowało ciekawych opowieści i gawęd druha „Śwista”.

 

 

pwd.  Anna Walaszek

 

Szare Szeregi – patron 3 Drużyny Harcerskiej działającej

przy Szkole Podstawowej w Czyżewie

 

Szare Szeregi to kryptonim działającego w konspiracji w okresie                     od 27.11.1939 r. do 1944 r. Związku Harcerstwa Polskiego. Na czele konspiracji harcerstwa męskiego stała Komenda Główna – Pasieka, jej ogniwami były: chorągwie – ule, hufce – roje, drużyny – rodziny i zastępy – pszczoły. Program Szarych Szeregów ujęto w trzech hasłach: Dziś, Jutro, Pojutrze. Hasło – „Dziś” oznaczało okres konspiracji, „Jutro” – otwartą walkę zbrojną z okupantem, „Pojutrze” – pracę     w wolnej Polsce.

Młodzież Szarych Szeregów podzielono z czasem na trzy grupy wiekowe: najstarsi służbą i wiekiem przeznaczone do dywersji bojowej i do partyzantki tworzyli „Grupy Szturmowe” (GS), „Bojowe Szkoły” (BS) tworzyły warstwę „średnią”              i „Zawiszacy” składający się z najmłodszych harcerzy.

Grupy Szturmowe tworzyli najstarsi harcerze. Ich służba „Dziś”, to tzw. Wielka Dywersja. To oni wykonali słynne akcje, takie jak: zamachy na Kutscherę, Stamma, Schultza, Brandta i to oni odbili więźniów pod Celestynowem i na ul. Długiej             w Warszawie, wysadzili wiele mostów, przepustów kolejowych i pociągów. „Jutro” GS to praca nad kadrowymi wyborowymi oddziałami. W tym zakresie przeszkolono duży procent Grup Szturmowych we własnych Szkołach Podchorążych. Przeprowadzono trudną operację szkolenia motorowego, przygotowywano na leśnych bazach partyzanckich szkołę spadochronową. W powstaniu warszawskim oddziały GS wystąpiły bardzo licznie, a dwa największe ich zgrupowania: bataliony „Zośka”           i „Parasol” odznaczyły się szczególnym bohaterstwem. „Pojutrze” GS to obok pracy wojskowej, nauka we własnym gimnazjum, zdobywanie wiedzy.

Bojowe Szkoły (BS) pełniły służbę wojskową, głównie na różnych odcinkach łączności. Skupiały młodzież 16 – 17 letnią. Ich „Dziś” to Mały Sabotaż. Jego celem było pokazanie społeczeństwu, że Polacy nie poddają się, że zwyciężą. W Warszawie co tydzień przez blisko 4 lata, pojawiały się na murach napisy wykonane kredą         czy farbą – „V – Victoria”, rysunek żółwia, kotwica – PW, ukazywały się ulotki, zrywano flagi niemieckie, wybijano szyby w niemieckich lokalach. Słynnym dokonaniem Małego Sabotażu było zdjęcie niemieckiej tablicy z pomnika Kopernika przez phm. Alka Dawidowskiego. Drugą formą Małego Sabotażu była akcja            pod kryptonimem „N”, która godziła w nastrój i postawę Niemców. To tysiące ulotek szkalujących Niemców, to listy pisane do oficerów niemieckich bądź nękanie ich telefonami. Trzecia akcja BS – to wywiad. Przez długie lata płynęły do sztabów wojskowych sporządzane przez BS meldunki, np. o podążającej na wschód kolumnie niemieckiej. „JUTRO” Bojowych Szkół to przygotowanie do pracy w  oddziałach łączności, oddziałach rozpoznawczych i pocztach dowódców. W warszawskim powstaniu walczyły te oddziały na Żoliborzu, w Śródmieściu i na Mokotowie, zdając wspaniale swój bojowy egzamin. Wśród rozlicznych służb i prac nie zapomniano również o nauce i wychowaniu fizycznym, by młodzi ludzie jako dobrze przygotowani wchodzili w polskie „Pojutrze”.

Grupy GS i BS wchodziły w skład Armii Krajowej, zachowując w ramach     AK swą autonomię harcerską.

Wreszcie Zawiszacy – drużyny składające się z czternastoletnich                         i piętnastoletnich chłopców miały pełnić służbę pomocniczą.  Pasieka starała się młodych uchronić od walki, dlatego program  tego szczebla podobny był                    do przedwojennych harcerskich ćwiczeń i zbiórek.  Celem „Dziś” tej formacji było,   by chłopcy zdobyli maksimum umiejętności – znajomość miasta i okolicy, przepisów ruchu kołowego i pieszego. W typowym miejscu próby – w powstaniu warszawskim – zasłynęli Zawiszacy zorganizowaniem i prowadzeniem Poczty Polowej, rozpoznaniami na przedpolu, łącznością z odciętymi dzielnicami miasta. „Pojutrze” dla Zawiszaków to nauka szkolna i wychowanie fizyczne.

Z czasem utarł się zwyczaj obejmowania nazwą „Szare Szeregi” także organizacji harcerek z okresu konspiracji.

„Wawer” to konspiracyjna organizacja Warszawy z lat 1940 do 1944, której celem była akcja Małego Sabotażu (napisy, nalepki, rysunki na murach, gazowanie lokali, wybijanie szyb, ulotki, afisze, flagi narodowe, szykany wobec kolaborantów itd.). Mokotów, jeden z pięciu okręgów, na jakie została podzielona w „Wawrze” stolica – obsadzony był przez kilka drużyn „Szarych Szeregów” – między innymi jeden z czterech rejonów Mokotowa obejmowała w latach 1941 – do 1942 grupa „Zośki”. Prócz Mokotowa „Szare Szeregi” współdziałały z „Wawrem” w jednym rejonie. Nazwa organizacji „Wawer” – wiąże się z nazwą miejscowości podwarszawskiej, w której okupant dokonał pierwszej w rejonie stolicy masowej zbrodni, mordując w grudniu 1939 r. ponad stu ludzi wywleczonych z domów.           W odczuciu ludności Warszawy nazwa ta wyrażała nienawiść do hitlerowskich zbrodniarzy.

PET – nieliczna, lecz na starych tradycjach oparta organizacja młodzieży szkolnej „Przyszłość”, wywodząca się z założonego w 1886 r. z inicjatywy Zygmunta Miłkowskiego ZET – u (Związek Młodzieży  Polskiej).  Warszawska grupa „Petu” zetknęła się z „Szarymi Szeregami” na terenie Małego Sabotażu (w „Wawrze”),          a w roku 1942 włączyła się całkowicie w „Szare Szeregi”, dając swych najlepszych ludzi przede wszystkim do „Grup Szturmowych”.

„Buki” – jest to fikcyjna nazwa, nadana przez autora zespołowi harcerzy         23 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej przy gimnazjum i liceum Stefana Batorego (tzw. „Pomarańczarnia” – od pomarańczowego koloru, wybranego przez drużynę na swą barwę). „Buki” to grupa „Pomarańczarni”, która na wiosnę 1939 r. ukończyła szkołę, tworząc zżytą i zwartą gromadę.

Głównymi bohaterami naszej drużyny są: Jan Bytnar, Tadeusz Zawadzki, Aleksy Dawidowski – wyjątkowi harcerze.  Są nam bardzo bliscy ze względu            na lekturę  książki Aleksandra Kamińskiego „Kamienie na szaniec”, którą dobrze znamy    i której bohaterowie są dla nas wzorem.

„Posłuchajcie opowiadania o Alku, Rudym, Zośce i kilku innych cudownych ludziach, o niezapomnianych czasach 1939 – 1943 roku, o czasach bohaterstwa           i grozy. Posłuchajcie opowiadania o ludziach, którzy w tych niesamowitych latach potrafili żyć pełnią życia, których czyny i rozmach wycisnęły na stolicy oraz rozeszły  się echem po kraju, którzy w życie wcielać potrafili dwa wspaniałe ideały: braterstwo  i  służbę.”[1]

„Kamienie na szaniec”  to  „ …opowieść o wspaniałych ideałach braterstwa i służby,     o ludziach, którzy potrafią pięknie umierać i pięknie żyć…”

Jan Bytnar (ps. Rudy, Czarny, Janek, Krokodyl, Jan Rudy, ur. 6 maja 1921 w Kolbuszowej,                  zm. 30 marca 1943 w Warszawie) – harcmistrz, podporucznik AK bojownik Szarych Szeregów. Był synem Zdzisławy Bytnarowej i Stanisława Bytnara (byłego żołnierza Legionów Polskich). W 1925 rodzina Bytnarów przeniosła się do Warszawy. Po ukończeniu szkoły powszechnej Jan Bytnar dostał się                      do Państwowego Gimnazjum im. Stefana Batorego        w Warszawie. Mając 12 lat wstąpił do 23 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej im. Bolesława Chrobrego „Pomarańczarnia” ZHP, od 1936 roku pełniąc w niej funkcję przybocznego.

W 1938 roku uzyskał najwyższy stopień młodzieżowy w harcerstwie – Harcerza Rzeczypospolitej. Jego najbliższymi przyjaciółmi byli: Zośka – Tadeusz Zawadzki        i Alek – Maciej Aleksy Dawidowski.

Od początku II wojny światowej aktywnie uczestniczył w konspiracyjnych działaniach Szarych Szeregów. Członkowie 23 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej    im. Bolesława Chrobrego (tzw. Pomarańczarni), w której wówczas znajdował się także Bytnar, na jesieni 1939 wstąpili do organizacji PLAN. W konspiracji najpierw zajmował się małym sabotażem, a później dywersją i akcjami zbrojnymi. Ukończył Szkołę Podchorążych Piechoty Rezerwy „Agricola”, natomiast stopień podharcmistrza otrzymał na tajnym kursie instruktorskim.

Od połowy 1940 działał jako łącznik PLAN-u z osadzonymi w niemieckich więzieniach śledczych w Alei Jana Christiana Szucha oraz przy ul. Daniłowiczowskiej w Warszawie. Od wiosny 1941 Bytnar dowodził hufcem harcerskim „Ochota”             w Chorągwi Warszawskiej Szarych Szeregów, który działał w Organizacji Małego Sabotażu „Wawer”. Dokonał wówczas kilku akcji sabotażowych, w prasie konspiracyjnej określanych jako brawurowe, m.in.: zerwał wielką hitlerowską flagę      z gmachu warszawskiej Zachęty (przemianowanej przez Niemców na Dom Niemieckiej Kultury) oraz namalował Symbol Polski Walczącej (tzw. kotwicę)          na Pomniku Lotnika w Warszawie – za czyny te groziła wówczas kara śmierci.

W listopadzie 1942, po utworzeniu Grup Szturmowych w strukturach Kedywu Komendy Głównej AK, objął hufiec (pluton) SAD. Następnie uczestniczył w akcjach bojowych m.in. Wieniec II (31 grudnia 1942 – 1 stycznia 1943), kiedy wysadzono       w powietrze pociągi wojskowe z transportami broni dla armii niemieckiej. W dniu        2 lutego 1943 w starciu z policją niemiecką został ranny. 17 marca 1943 uciekł             z rodzinnego mieszkania po linie z II piętra, przed mającym nastąpić aresztowaniem.

Został ponownie aresztowany razem z ojcem 23 marca 1943 przez Gestapo        w ich mieszkaniu przy Al. Niepodległości 159 – w piwnicy budynku Niemcy znaleźli wiele obciążających go materiałów polskiego podziemia, wbrew zasadom konspiracji nie zniszczonych bądź usuniętych na czas (co powinno nastąpić po aresztowaniu kilka dni wcześniej w dzielnicy Praga, równorzędnego Bytnarowi dowódcy Grup Szturmowych). Został odbity przez Grupy Szturmowe trzy dni później, 26 marca 1943, podczas akcji pod Arsenałem. Zmarł 30 marca w wyniku obrażeń odniesionych na przesłuchaniach prowadzonych przez Gestapo. Mimo brutalnych tortur,                   w śledztwie nie wydał nikogo. Pośmiertnie mianowany harcmistrzem, a następnie podporucznikiem, odznaczony Krzyżem Walecznych.

W kwietniu 1943 wywiad Armii Krajowej zidentyfikował głównych sprawców śmierci Jana Bytnara – byli to SS-Oberscharführer Hubert Schulz i SS-Rottenführer Ewald Lange, wspólnie torturujący go w czasie przesłuchania. 6 maja 1943 ppor. Tadeusz Zawadzki ps. „Zośka” zlikwidował Huberta Schulza z wyroku sądu podziemnego, w dwa tygodnie później ppor. Andrzej Góral ps. „Tomasz” wykonał wyrok śmierci na Ewaldzie Lange.

Jego pseudonimem – „Rudy” nazwano 2 kompanię harcerskiego batalionu AK Zośka. Grób Jana Bytnara znajduje się na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach                     w Warszawie.

Tadeusz Zawadzki, przybrane nazwisko: Tadeusz Zieliński, ps. Kajman, Kotwicki, Lech Pomarańczowy, Tadeusz, Zośka (ur. 24 stycznia 1921, zm. 20 sierpnia 1943) – instruktor harcerski, harcmistrz, podporucznik AK, komendant GS              na terenie Warszawy.

Urodził się 24 stycznia w Warszawie jako syn Józefa Zawadzkiego (inżyniera chemika, późniejszego profesora, dziekana Wydziału Chemicznego i rektora Politechniki Warszawskiej, a następnie prorektora tajnej Politechniki Warszawskiej, który             pod pseud. „Juliusz” działał w Referacie III c, następnie w ZO) i Leony (nauczycielki, działaczki oświatowej), z domu Siemieńskiej. Uczył się początkowo w Szkole Ziemi Mazowieckiej.

We wrześniu 1933 rozpoczął naukę w Państwowym Gimnazjum im. Stefana Batorego w Warszawie. W jego klasie uczyli się późniejsi żołnierze warszawskich Grup Szturmowych: Jan Bytnar ps. „Rudy”, Maciej Aleksy Dawidowski ps. „Alek”        i Krzysztof Kamil Baczyński.

W harcerstwie od jesieni 1933 w 23 Warszawskiej Drużynie Harcerzy            im. Bolesława Chrobrego (tzw. „Pomarańczarnia”). Maturę zdał pod koniec maja 1939, a po wybuchu wojny wyruszył z Warszawy na wschód 6 września w składzie harcerskiego batalionu marszowego Chorągwi Warszawskiej.

W konspiracji czynny już od października 1939, a kiedy skupieni wokół niego harcerze z 23 WDH utworzyli w 1941 tzw. „Wojenną Pomarańczarnię” stanął na jej czele pod pseudonimem „Lech Pomarańczowy”. Jednocześnie w grudniu 1939              i w styczniu 1940 uczestniczył w akcjach małego sabotażu organizacji PLAN-u.        Od stycznia do lipca 1940 łącznik w komórce więziennej ZWZ (zorganizowanej    przez kpt. Zygmunta Hempla i Halinę Starczewską-Chorążynę, a kierowanej później przez Kazimierza Gorzkowskiego).

W marcu 1941 wszedł wraz z kierowaną przez siebie drużyną do „Szarych Szeregów” i objął tu komendę nad Hufcem „Mokotów Górny” w Okręgu Południe Chorągwi Warszawskiej. Hufiec ten natychmiast włączył się do Organizacji Małego Sabotażu „Wawer”, w której „Zośka” był komendantem Obwodu Mokotów Górny      w Okręgu Południe. W tym czasie Tadeusz był jednym z najwybitniejszych wykonawców głośnych akcji „Małego Sabotażu”. Za największą liczbę „kotwic” wymalowanych na terenie swojej dzielnicy, otrzymał od Komendanta Głównego „Wawr”” Aleksandra Kamińskiego honorowy pseudonim „Kotwicki”. Wraz ze swoim Hufcem uczestniczył także w akcji „N” (prowadzonej przez BiP KG AK dywersyjnej propagandzie w języku niemieckim). Po ukończeniu kursu podharcmistrzowskiego („Szkoła za Lasem”) w maju – czerwcu 1942 r. otrzymał z dniem 15 sierpnia 1942 stopień podharcmistrza i pseudonim instruktorski „Kajman”. 13 września 1942 urządził dla swojego Hufca całodzienne ćwiczenia polowe w Lasach Chojnowskich pod Warszawą. W wyniku reorganizacji Chorągwi Warszawskiej Szarych Szeregów   w listopadzie 1942 pod pseudonimem „Tadeusz” został Hufcowym Roju „Centrum”, dowódcą Grup Szturmowych Chorągwi Warszawskiej (składających się z 4 hufców)   i jednocześnie zastępcą por. „Jerzego” – wojskowego dowódcy GS-ów, czyli Oddziału Specjalnego „Jerzy”, jednego z Oddziałów Dyspozycyjnych utworzonego                    w tym samym czasie Kedywu KG AK. Po ukończeniu Zastępczego Kursu Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty mianowany w styczniu 1943 kapralem podchorążym. Prawdopodobnie w tym czasie, z uwagi na znaczne obciążenie obowiązkami organizacyjnymi, musiał przerwać naukę (od 1940 uczył się w Państwowej Szkole Budowy Maszyn – działającej jawnie w miejsce Państwowej Wyższej Szkoły Budowy Maszyn i Elektrotechniki im. H. Wawelberga i S. Rotwanda, a od 1942 studiował na Wydziale Chemii Państwowej Wyższej Szkoły Technicznej – czyli tajnej Politechniki Warszawskiej).

Zginął 20 sierpnia 1943 w czasie rozbicia strażnicy granicznej w miejscowości Sieczychy. Imię jego nosił batalion Armii Krajowej Szarych Szeregów – Batalion Zośka.

Udział w akcjach dywersyjnych:

– uczestnik akcji „Wieniec II” w nocy z 31 grudnia 1942 na 1 stycznia 1943 – dowodził patrolem, który wysadził w powietrze przepust kolejowy              pod Kraśnikiem,

– 16 stycznia 1943 dowodził wykonaniem wyroku śmierci                           przy ul. Walecznych 26 na Ludwiku Herbercie (winnym wydania w ręce Gestapo i śmierci Andrzeja Honowskiego, prowadzącego przy ul. Asfaltowej 12 konspiracyjną wytwórnię materiałów wybuchowych dla Kedywu KG AK),

– 2 lutego 1943 uczestniczył w akcji ewakuacyjnej materiałów konspiracyjnych z mieszkania Jana Błońskiego przy ul. Brackiej 23. Od tego miesiąca, kiedy „Jerzy” zagrożony aresztowaniem na kilka miesięcy wyjechał z Warszawy, „Zośka” obok pełnienia funkcji dowódcy warszawskich GS był także p.o. dowódcy OS „Jerzy”,

– 26 marca 1943 dowodził grupą „Atak” w głośnej Akcji pod Arsenałem („Meksyk II”), podczas której odbito z rąk Gestapo 25 więźniów, w tej grupie jego przyjaciela, Jana Bytnara „Rudego”;

– 6 maja 1943 uczestniczył (jako obserwator) w próbie porwania                  SS-Oberscharführera Herberta Schultza (prowadzącego w Gestapo śledztwo w sprawie Grup Szturmowych) zakończonej jego likwidacją;

– w tym samym czasie uczestniczył również w przygotowaniach do odbicia     z rąk niemieckich Naczelnika „Szarych Szeregów”, Floriana Marciniaka (nieudane akcje: „Meksyk IV”, „Chicago” i „Biała Róża”).

Dowódca akcji dywersyjnych:

– odbicie więźniów pod Celestynowem w nocy z 20 na 21 maja 1943             (w obecności kpt. „Mietka” – Mieczysława Kurkowskiego, ówczesnego bezpośredniego zwierzchnika OS „Jerzy” w Kedywie KG AK, który czuwał nad przebiegiem akcji, stanowiącej dla „Zośki” egzamin oficerski),

– wysadzenie mostu kolejowego pod Czarnocinem w nocy z 5/6 czerwca 1943.

Aresztowany przypadkowo w końcu czerwca lub na początku lipca 1943,         przez tydzień lub dwa więziony był w poprawczym obozie pracy przy ul. Gęsiej (KL Warschau – „Gęsiówka”).

Po ukończeniu pierwszego wojennego kursu harcmistrzowskiego (maj-czerwiec) 15 sierpnia 1943 otrzymał stopień harcmistrza. W tym czasie mianowany podporucznikiem rezerwy piechoty.

Poległ w ataku na strażnicę Grenzschutzpolizei w Sieczychach koło Wyszkowa w nocy z 20 na 21 sierpnia 1943 uczestnicząc w akcji „Taśma” jako obserwator.

Odznaczenia:

– Krzyżem Walecznych: po raz pierwszy 3 kwietnia 1943 za Akcję                   pod Arsenałem, po raz drugi za akcję w Sieczychach (pośmiertnie – wrzesień 1943)

– Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari (V klasy), za akcję pod Celestynowem.

– Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski – pośmiertnie 26 września 2009, za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej.

Maciej Aleksy Dawidowski, ps. Alek, a także Glisda, Kopernicki, Koziorożec (ur. 3 listopada 1920, zm. 30 marca 1943) – instruktor harcerski, podharcmistrz, podporucznik Armii Krajowej. Urodził się 3 listopada 1920 w Drohobyczu jako syn Aleksego, inżyniera technologa, i Janiny z Sagatowskich, inżyniera chemika. Wiosną 1939 ukończył warszawskie Gimnazjum            im. Stefana Batorego. W czasie nauki był członkiem       23 Warszawskiej Drużyny Harcerzy im. Bolesława Chrobrego („Pomarańczarnia”), uzyskując stopień harcerski Harcerza Orlego.

W czasie kampanii wrześniowej 8 września 1939, po apelu                              płk. Umiastowskiego wymaszerował z Warszawy wraz z grupą starszych harcerzy     23 WDH w składzie Batalionu Harcerskiego, dowodzonego przez komendanta Szczepu „Pomarańczarnia” harcmistrza Lechosława Domańskiego „Zeusa”,               by na początku października powrócić wraz z nimi do Warszawy. W okresie październik – grudzień 1939 był członkiem tajnej organizacji PLAN i uczestnikiem jej akcji małosabotażowych. Po wycofaniu się z PLAN-u wraz z kolegami z 23 WDH,    od początków 1940 do czerwca tego roku był łącznikiem w komórce więziennej ZWZ, utrzymującej łączność między konspiracją wojskową a więzieniami warszawskimi: Pawiak i Daniłowiczowska (Areszt Centralny). Wiosną 1941, wraz z grupą przyjaciół               z 23 WDH, wstąpił do Szarych Szeregów Chorągwi Warszawskiej (Ul „Wisła”). Objął dowodzenie drużyną w hufcu „Mokotów Górny” (Rój MG), kierowanym od lata 1942 przez Tadeusza „Zośkę” Zawadzkiego. Razem ze swoją drużyną uczestniczył              w działaniach Organizacji Małego Sabotażu „Wawer”, do których skierowany został hufiec „MG” wraz z całym Okręgiem „Południe” Chorągwi Warszawskiej. Prace te wykonywał z dużym powodzeniem, m.in. za zdjęcie niemieckiej tablicy z pomnika Mikołaja Kopernika (11 lutego 1942) otrzymał honorowy pseudonim wawerski „Kopernicki”.

W okresie kwiecień – wrzesień 1942, w związku z zagrożeniem dekonspiracją, ukrywał się w majątku Olesinek koło Góry Kalwarii, należącym do Aleksandry Niewiadomskiej. We wrześniu 1940 rozpoczął naukę w jawnej Państwowej Szkole Budowy Maszyn, dawnej Państwowej Wyższej Szkole Budowy Maszyn                        i Elektrotechniki im. H. Wawelberga i S. Rotwanda w Warszawie, przerwał ją jednak wiosną 1942 i wyjechał z Warszawy. Po utworzeniu Grup Szturmowych, objął dowodzenie 1 Drużyny (SAD-100) hufca (plutonu) GS „Południe” (SAD), na którego czele stał Jan Bytnar „Rudy”. W 1942 po odbyciu kursu podharcmistrzowskiego („Szkoła za lasem”) został mianowany podharcmistrzem (ps. instruktorski „Koziorożec”). W styczniu 1943 został elewem Zastępczego Kursu Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty zorganizowanego przez Kedyw KG AK. Brał udział w kilku akcjach rozbrojeniowych oraz w ewakuacji mieszkania przy ul. Brackiej 23 (akcja „Bracka” 2 lutego 1943). Po aresztowaniu „Rudego” (23 marca 1943) pełnił przez kilka dni funkcję komendanta Hufca SAD.

Po zajęciu Warszawy w październiku 1939, niemieckie władze okupacyjne nakazały zasłonięcie umieszczonej na cokole pomnika tablicy: „Mikołajowi Kopernikowi – Rodacy”. Na niej pojawiła się (przykręcona czterema śrubami) nowa tablica: „Dem Grossen Deutschen Astronomen” (Wielkiemu astronomowi niemieckiemu), mająca świadczyć o niemieckim pochodzeniu Kopernika. „Alek”, przygotowując się do akcji zdjęcia niemieckiej tablicy, postanowił sprawdzić,            jak mocno zaciśnięte są mutry mocujące. Przed wygaśnięciem godziny policyjnej wskoczył na cokół pomnika i ku swemu zaskoczeniu stwierdził, że nakrętki można odkręcić ręką! Postanowił działać natychmiast; bez ubezpieczenia i z dużym narażeniem (kilkadziesiąt metrów od pomnika, przy Krakowskim Przedmieściu 1, znajdował się główny gmach Komendy Policji z wystawionym zewnętrznym posterunkiem). „Alek” kochający ryzyko ostrożnie odkręcił wszystkie mutry i zdjął ciężką tablicę, którą następnie przeciągnął chodnikiem pod arkadami Pałacu Staszica    i ukrył w śniegu zalegającym pobliską uliczkę. W odwecie za zdjęcie tablicy, Niemcy nakazali demontaż pomnika płk Jana Kilińskiego, stojącego wówczas                       przy ul. Krasińskich. Po kilku godzinach pomnik zniknął z placu. „Alek” postanowił wyśledzić miejsce jego ukrycia. Wkrótce okazało się, że Niemcy przewieźli pomnik Kilińskiego na teren Muzeum Narodowego. Następnego ranka warszawiacy,               mogli odczytać na murach Muzeum napis, wykonany w nocy przez „Alka”: „Jam tu – Ludu W-wy. Kiliński Jan”.

Podczas akcji pod Arsenałem (26 marca 1943), zorganizowanej w celu odbicia Janka Bytnara „Rudego”, dowodził sekcją „granaty” w grupie „atak”. Stanowiąc jednoczesne ubezpieczenia akcji z kierunku północnego, postrzelił idącego                  w towarzystwie kobiety ul. Nalewki oficera SS. W czasie odskoku ciężko ranny          w brzuch w starciu z funkcjonariuszami centrali Arbeitsamtu mieszczącej się w pałacu „Pod Czterema Wiatrami” przy Długiej 38/40 (dawna siedziba Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej). Ewakuowany zarekwirowanym samochodem. W pogoń               za podejrzanym samochodem ruszyła niemiecka wojskowa ciężarówka, która zablokowała ul. Długą na wysokości pl. Krasińskich. „Alek” przez uchylone drzwiczki rzucił w kierunku Niemców granat. Dalsza jazda odbyła się bez problemów. Odwieziony na własną prośbę do mieszkania państwa Zawadowskich na Żoliborzu       i tam opatrzony. Rany postrzałowe brzucha okazały się jednak bardzo ciężkie                 i wymagały natychmiastowej operacji. Został przewieziony do szpitala Dzieciątka Jezus przy ul. Nowogrodzkiej i tam operowany, jednak po czterech dniach, 30 marca 1943, zmarł. Tego samego dnia zmarł odbity pod Arsenałem Jan Bytnar „Rudy”.

Podchorąży Aleksy Dawidowski „Alek” został pośmiertnie odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy rozkazem Komendanta Sił Zbrojnych w Kraju gen. „Grota” Roweckiego z 3 maja 1943 oraz awansowany           do stopnia sierżanta podchorążego.

Jego pseudonimem nazwano II pluton 2. kompanii „Rudy” batalionu „Zośka”.

 

„Życie jest tylko wtedy coś warte i tylko wtedy daje radość, jeśli jest służbą. Formy służby mogą być zmienne i ciągle dostosowywane do potrzeb życia. Raz to będzie Mały Sabotaż, innym razem dywersja, kiedy indziej praca w organizacji społecznej            lub prowadzenie kompletu samokształceniowego. Formy służby muszą być zmienne, jej istota pozostanie zawsze nienaruszona. Istota ta polega na odsunięciu siebie i swojej osoby na dalszy plan, wysunięcie na plan pierwszy idei i gromady.”  

Aleksander Kamiński „Kamienie na szaniec” (Uwagi)

 

          „Jeżeli mam  swe życzenie przekazać młodym dnia dzisiejszego – tym, którzy mnie rozumieją – to nade wszystko życzę, aby coraz silniej odczuwali smak „dawania”, a coraz słabiej  – smak „brania”.  Dawania bliskim i dalekim, znajomym i nieznajomym, żyjącym i tym, którzy żyć będą kiedyś. W dawaniu bowiem rośnie prawdziwa radość życia.”

Aleksander Kamiński „Kamyk na szaniec” Testament

 

Źródła: WWW.google http://pl.wikipedia.

 

 

phm. Jolanta Wajszczyk

 

6 Drużyna Harcerzy Starszych im. Sybiraków w Czyżewie

 

6 Drużyna Harcerzy Starszych została zorganizowana w 2005 r., kiedy to Rada Pedagogiczna gimnazjum podjęła decyzję o utworzeniu drużyny harcerskiej, aby harcerze przychodzący do naszej szkoły mieli szanse na kontynuowanie harcerskiej działalności. Po pomyślnym przejściu okresu próbnego drużyna otrzymała z nadania Komendy Hufca Ziemi Łomżyńskiej pełne prawa organizacyjne. Drużynową została dh. phm Jolanta Wajszczyk oraz pwd Halina Świerżewska. Harcerze solidnie przygotowali się do świadomego działania poprzez zapoznanie ze strukturą, historią i celami działania ZHP,  z zasadami funkcjonowania ZHP, regulaminami, prawem harcerskim i obrzędowością.

Znakiem drużyny jest  czarny kolor chust oraz czarne berety.

19 września 2006 r. drużyna uroczyście przyjęła imię Sybiraków. Kresy wschodnie w okresie II wojny światowej były terenem masowych wywózek Polaków na Syberię i do Kazachstanu. Tysiące ludzi z naszych terenów deportowano w głąb Rosji. W Czyżewie Związek Sybiraków skupia wielu ludzi, którzy byli wywiezieni na „nieludzką ziemię”, przeżyli 6 lat gehenny i mieli szczęście wrócić do ojczyzny w 1946r. Nadanie drużynie im. Sybiraków stało się wyrazem uhonorowania trudnych lat zesłania sąsiadów, krewnych, członków rodzin, znajomych z naszej „małej ojczyzny”. Uroczystość miała podniosły charakter.

Po mszy św. w kościele parafialnym odbyło się spotkanie wszystkich harcerzy czyżewskich i młodzieży gimnazjalnej z Sybirakami, przedstawicielami Zarządu Głównego Związku Sybiraków i innymi gośćmi. Sybiracy przekazali pod opiekę harcerzom swój sztandar. Poczet sztandarowy  6 DHS reprezentuje miejscowych Sybiraków na wszystkich uroczystościach państwowych i religijnych.

W związku z bohaterem drużyny prowadzone są różne akcje i przygotowywane uroczystości, na których Sybiracy są honorowymi gośćmi. Co roku drużyna uczestniczy w Marszu Żywej Pamięci organizowanym przez Związek  Sybiraków. Harcerze poznają w ten sposób losy Sybiraków, pokolenia, które tak szybko odchodzi. Z  inicjatywy dh. phm Haliny Lipińskiej harcerze gromadzą materiały do publikacji poświęconej tułaczce syberyjskiej miejscowych Sybiraków. Ci ludzie, ciężko doświadczeni przez los, są wdzięczni młodzieży za starania i uhonorowanie ich w środowisku.

Działania roku harcerskiego obejmują wiele zadań organizacyjnych, związanych z działalnością statutową, między innymi:

– Harcerski Start;

– wycieczki, biegi patrolowe, gry terenowe i ogniska;

– wycieczki regionalne, podczas których harcerze poznają tradycje i historię „małej ojczyzny”

– akcje zarobkowe dla drużyny (sprzedaż kartek i ozdób świątecznych);

– zbiórki harcerskie drużyny i zastępów

– musztra

– nauka piosenek harcerskich

– zdobywanie stopni  harcerskich, zdobywanie sprawności indywidualnych,

– organizowanie uroczystego Przyrzeczenia Harcerskiego;

– tradycją w drużynie stało się organizowanie z drużynami czyżewskimi wspólnych uroczystości i spotkań z okazji Światowego Dnia Myśli Braterskiej;

– Betlejemskie Światełko Pokoju, które ofiarujemy mieszkańcom Czyżewa w kościele i na ulicach miejscowości;

– uroczysta wigilia harcerska z instruktorami  harcerstwa i Sybirakami;

– wspólne zbiórki z 3 DH im. Szarych Szeregów przy Szkole Podstawowej w Czyżewie, 8 CDW przy Zespole Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego  i 8 DH przy Zespole Szkół                      w Rosochatem Kościelnym.

6 DH uczestniczy w akcjach organizowanych przez Komendę Hufca Nadnarwiańskiego w Łomży – zlotach i spotkaniach w Łomży, Jedwabnem, Zambrowie, Rosochatem Kościelnem.

6 grudnia 2008 r. po raz pierwszy drużyny z Czyżewa zorganizowały, po raz pierwszy w swojej miejscowości, IV Mikołajkowy Zlot Drużyn Harcerskich                 i Zuchowych, w którym uczestniczyło wielu harcerzy z  drużyn z Komendy Hufca Nadnarwiańskiego oraz drużyna harcerska z Ostrowii Mazowieckiej.

4 – 5 grudnia 2009 r. odbył się V  Mikołajkowy Zlot Drużyn Harcerskich            i Gromad Zuchowych pod hasłem „Łączymy pokolenia”, na którym, harcerze poznali historię i zabytki Czyżewa, spotkali się z Sybirakami, którzy opowiedzieli o swoich przeżyciach oraz obejrzeli program artystyczny przygotowany przez zespól ludowy funkcjonujący przy Domu Kultury w Bogutach Piankach. Współorganizowanie Zlotów Mikołajkowych w Czyżewie staje się  naszą tradycją

Harcerze w ramach  pamięci  o tradycji i historii narodu  oraz lokalnej społeczności opiekują się Miejscami Pamięci Narodowej, pełnią warty przy symbolicznym Grobie Sybiraka na cmentarzu grzebalnym 1 listopada w Dniu Zmarłych i Pomniku Niepodległości w czasie uroczystości państwowych, składają kwiaty 8 maja na grobach poległych w czasie II wojny światowej w związku z  akcją ZG „Szarych Szeregów” – „Kwiatek od Ciebie”.

W związku z patronem szkoły, która nosi imię Papieża Jana Pawła II drużyna czynnie włącza się w obchody Dnia Patrona – 16 października,  a 2 kwietnia harcerze obdarowują mieszkańców Czyżewa żółtymi tulipanami z okazji rocznicy śmierci Ojca Świętego.

Mieszkańcy Czyżewa nie wyobrażają już sobie bez udziału harcerzy takich uroczystości jak:

– harcerskie warty w Wielką Sobotę przy Grobie Pańskim

– procesja rezurekcyjna podczas Świąt Wielkanocnych

– uroczysta msza św. za Ojczyznę z okazji  3 Maja

– warta honorowa przy pomniku Niepodległości  3 Maja

– obchody święta  3 Maja i 11 listopada

– udział w nabożeństwie i procesji na Boże Ciało

– prowadzenie modlitwy różańcowej

– parafialne i szkolne uroczystości poświęcone kolejnym rocznicom śmierci i wyboru papieża Jana Pawła II.

Bardzo ważna i owocna dla harcerskiego środowiska czyżewskiego jest ścisła, ale także przyjacielska współpraca drużyn z gminy Czyżew: 6 DHS im. Sybiraków przy Gimnazjum im. Papieża Jana Pawła II,  3 DH im Szarych Szeregów,  14 DH z Rosochatego Kościelnego i 8 CDW  z Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych im. Stefana kardynała  Wyszyńskiego, a także Komendy Hufca Warszawa Żoliborz.

Obecność harcerzy wpisuje się na stałe w życie lokalnego środowiska i jest przyjmowana z wielką życzliwością przez mieszkańców i lokalne władze.

 

phm.Halina Lipińska

 

„Ocalić od zapomnienia” – wspomnienia zesłańców Sybiru

 

Każda ziemia ma swoją historię napisaną życiem i losami ludzi, którzy się na niej urodzili, którzy tu mają swoje korzenie. Tu, wśród nas, żyją ludzie doświadczeni udręką zsyłki, poniżeniem, cierpieniem. Przez wiele lat zesłańcze losy ponad 2 milionów Polaków były białą plamą w historii, nie można było mówić pod groźbą kary                  o więzieniach i obozach  radzieckich na Syberii. Wśród nas są zesłańcy wywiezieni podczas czterech  wielkich deportacji, nazwanych przez Polaków zsyłkami.

Pierwsza deportacja, czyli masowa wywózka Polaków w głąb Rosji, odbyła się 10 lutego 1940 r.; druga z 12 na 13 kwietnia 1940 r. i objęła rodziny internowanych oficerów, osób, które były wcześniej aresztowane oraz potencjalnie niebezpiecznych wrogów ZSRR. Trzecia deportacja nastąpiła 29 czerwca 1940 r.; objęła między innymi ludność polską mieszkającą w pasie 800 metrów od granicy. Czwarty raz masowo wywożono Polaków 14 czerwca 1941 r. Z ziem północno-wschodnich Polski, między innymi z naszego regionu, w latach1940 – 1941 deportowano 120 tysięcy 217 osób. Zesłańcy Sybiru żyją wśród nas, na rodzinnej ziemi, na którą po latach zsyłki powrócili. Do dziś wspomnienie „nieludzkiej ziemi” jest dla nich bolesne, bo każdy  zostawił tam kogoś bliskiego, bo wspomnienie głodu, ciężkiej ponad siły pracy, ciągłego niedostatku przez wiele lat było koszmarem, bo bali się, czy reżim komunistyczny nie zgotuje im powtórnie takiego samego losu. Dopiero po 1980 roku mogli głośno powiedzieć             o swojej niedoli, zapisać się do Związku Sybiraków, świadczyć o zbrodniach stalinowskiego reżimu. Minął koszmar tamtych lat, ale nie wolno o nich zapominać,     bo wpisały się w polską historię. Nie mogą się one powtórzyć. Chcemy uczcić pamięć tych Polaków, którzy wywiezieni na Syberię, nigdy stamtąd nie wrócili oraz ocalić        od zapomnienia cierpienia milionów, którym przyszło tam żyć w poniewierce przez lata wojny. Dlatego harcerze drużyn czyżewskich pod kierunkiem dh. Haliny Lipińskiej gromadzą materiały do publikacji poświeconej zesłańcom Sybiru. Znajdą się tam głównie wspomnienia ludzi, którzy doświadczyli sześcioletniej niedoli w tajdze syberyjskiej i na stepach Kazachstanu. Pokolenie Sybiraków, którzy w czasach deportacji byli dziećmi, szybko odchodzi. Niebawem nie będzie komu dać świadectwa   o tamtych czasach. Chcemy utrwalić wspomnienia, czasem już zatarte w pamięci ludzi   i przekazać następnym pokoleniom.

 

Henryk Skwirczyński – Zalesie Stefanowo: „Byłem przymusowym obywatelem Związku Radzieckiego”

„22 września 1939 r. do Zalesia przybyła Armia Czerwona. W Rosochatem  Rosjanie  zorganizowali głosowanie do nowej Rady Narodowej, aby wybrać gminna władzę miejscową (sielsowiet). Wybrano Brejnacha.

Parę dni po głosowaniu  przyszło do domu  dwóch żołnierzy. Ojciec, Antoni Skwirczyński został w domu, chociaż ostrzegali i kazali uciekać. Nie mógł zostawić małych dzieci. NKWD-owcy kazali zdjąć portret Rydza Śmigłego, który wisiał         na ścianie. Gdy zabierali ojca, dzieci zaczęły głośno płakać. Aresztowali wtedy kilku mężczyzn: tatę, Mioduszewskiego, wuja Kaczyńskiego, Perchucia i innych. Żydzi współpracowali z NKWD, bogaci wiedzieli, co się dzieje. Żyd Łepak powiedział,       że wywiozą nas na Syberię. Miał młyn na ul. Cichej. Żydzi  wychowywali dzieci tak, żeby były dobrze zaaklimatyzowane w społeczeństwie polskim. Kazali się uczyć przede wszystkim języka polskiego, mówili, że swojego zdąży się nauczyć. Jadczak też miał młyn i był dla niego konkurencją. Dlatego został aresztowany.

Końmi kazali mi odwieźć aresztowanych do więzienia w Czyżewie. Przygotowałem furę i po drodze zabierałem kolejno: tatę, Mioduszewskiego, Kaczyńskiego, Perchucia i innych. Obok obecnej gminy, w domu Leszczyńskich była siedziba NKWD – posterunek. Nad Brokiem rosły wierzby. Naprzeciwko kazali stanąć i uciekać. Ale jednak, zostałem, pomyślałem sobie, że najwyżej pasem poleją,      wtedy ucieknę. Na Pałapusie na Święchach mieszkali Gawrychy (w rodzinie było        4 chłopów, Franek najstarszy). Radek dostał wezwanie do NKWD. Myśleliśmy, że go aresztują. Ale nie. Z wujem, koledzy z tego samego roku pytali, co tam było. Radek powiedział, że po przesłuchaniu postawili mu flaszkę. Pewnie współpracował               z ruskimi, bo potem Niemcy go rozstrzelali.

W starym przedszkolu za pocztą był areszt. Tam siedziało 12 więźniów, w klatce z boku dobudowanej. Nie mieli gdzie się położyć, tak było ciasno. Trzymali ich przez tydzień. Codziennie odwiedzałem ojca i nosiłem jedzenie. Co ciekawe, sowiecki strażnik wpuścił mnie do ojca, a żydowski nie chciał. 4 lub 5 listopada 1939 wszystkich więźniów wywieźli do Rosji. Łepak kazał powiedzieć matce, żeby przyszła przed 6 godziną na widzenie, bo potem ich wywiozą.

Ojciec miał rodzinę (w czasie okupacji sowieckiej za granicą, za Bugiem)        w Olszewie i Ceranowie. Mamy brat w stopniu kapitana był lekarzem weterynarii. Żył w Łochowie. Był na wojnie jako lek. weterynarii. Dostał się do niewoli niemieckiej.

Wywieźli nas z gospodarstwa w Zalesiu 13.04.1940 r. Miałem wtedy trzynasty rok. Aresztowali w naszej rodzinie 5 osób: mamę Karolinę, siostry Czesławę (14 lat), Halinę (10 lat) i Marię, brata Józefa (6 miesięcy) oraz babcię Józefę. Wsadzono nas    do pociągu w Czyżewie. Od Perchciów wzięli całą rodzinę, spotkaliśmy się na stacji   w wagonie bydlęcym. Były 3 półki, ponieważ nasza rodzina była spora, umieściliśmy się na  najniższej półce.

Podróż na Syberię była długa, a zrobiono  tylko 1 przystanek, gdzie mogliśmy się umyć pod prysznicem, chociaż woda była albo lodowata albo ukrop. Wieźli nas przez Stompkę, Brześć, Baranowice, Słomin. Gdy przekraczaliśmy granicę, trzeba było zgłosić akces na polskie obywatelstwo. Mama o tym nie wiedziała i potem fakt ten miał duży wpływ na mój los.

Przywieźli nas do Akmolińskiej obłaści w północnym Kazachstanie. Z wagonów wyładowało się bardzo dużo Polaków parę składów. Były też rodziny wojskowych i policjantów z Kresów Wschodnich od Lwowa. Od stacji samochody    na gaz drzewny rozwoziły ludzi po kołchozach. W kołchozie 15 w Nowobryłowce umieszczono 15 rodzin. Mieszkaliśmy w domu z darni bez podłogi  i sufitów, dach zasklepiony był darnią. Spaliśmy na glinie, wszyscy w jednym pomieszczeniu. Całą zimę dach zasypany był śniegiem. Mieszkaliśmy u gospodarzy, u carskiego kułak        z Ukrainy, który wywieziony był na Syberię na zagospodarowanie. Gospodarze mieli łóżko, druga rodzina spała na piecu. Stały tam sagany – cyguny. Widełkami wsadzali sagan do pieca z ugotowanym, żeby było ciepłe. W ziemiankach było zimno. Mieliśmy jeden kożuch na całą rodzinę. W nocy przykrywaliśmy  się nim wszyscy.  Nie chodziłem tam do szkoły, języka rosyjskiego uczyłem się sam, trudniej było          z pismem. Rosjanie traktowali Polaków dobrze, gorzej Ukraińcy.

W pierwszym roku naszego pobytu (1941) rozpoczęła się wojna z Niemcami.

Przebiegała tam linia kolejowa do kopalni złota i węgla, odnogi kolei z Kargandy. Więźniowie korbami kręcili i wiadrami wyciągali urobek – katorga.

Gdy Niemcy napadli na Ruskich zaczęli nowe linie budować. Przerzucili magistralę na trasę Moskwa – Władywostok. Polacy pracowali na kolei, układali drugi tor kolejowy. Ja pracowałem przy koszeniu i kopieniu siana. Wołami zbierało się siano na sterty, które zostawały na polu. Na polach pracowało się wołami. W kołchozie uprawiał się pszenicę, jęczmień, owies, ziemniaki. Sowchoz funkcjonował na takich zasadach jak PGR, a kołchoz jak spółdzielnia produkcyjna.

Matka nie pracowała, bo miała małe dziecko. Siostra pracowała przy sianokosach. Ruscy mówili: „Budziesz rabotać, budziesz kuszać”. Za pracę dostawało się pud mąki pszennej dla pracownika. Chleb dostawało się w brygadzie podczas pracy. Około 8 km od kołchozu w polu stały małe wagoniki z półkami (nary). Pracownicy w wagonikach nocowali. Tam było dobre jedzenie, mięso – baranina, zupa. Barany rżnęli bez przerwy. Ruskie tylko zupę jedli, nic innego nie umieli gotować.

Ojciec miał 59 lat, gdy go aresztowali. Pisał listy z Rosji (Mordowska ZSRR obłaść sieło Jawas) od wschodniego Uralu na północ. Zdobył tam był nasz adres. Siedział w więzieniu z Jadczakiem. Ostatnia paczka od ojca przyszła z Iranu          przez Czerwony Krzyż. Odtąd urwała się łączność z ojcem.

Po 1941 r. podpisana była umowa z Sikorskim i objęła Polaków amnestia. Anders w 1939 r był ranny. W Moskwie siedział na Łubiance. W 1941 r. przyszedł do Stalina, aby pozwolił zorganizować polską armię. Pytał, gdzie są polscy oficerowie. Stalin powiedział, że do lasu. Z rozkazu Stalina jeździli po więzieniach i w lasach szukali oficerów w lesie.

Jadczak po wyjściu z wiezienia poszedł do rodziny, a ojciec wstąpił do armii Andersa. Nie chciał iść do rodziny, aby z nimi biedować. Byli zagłodzeni, w Iranie był głód, tyfus, mało prowiantu. W wojsku w Iranie panował głód. Miało być 100 tysięcy żołnierzy, a było 150 tys. Brakowało prowiantu. Na granicznej stacji przed Iranem dali jedzenia do syta. Ponieważ żołnierze byli zagłodzeni, pochorowali się. Niektórzy umierali. Dodatkowo panował w armii tyfus. O ojcu zaginął słuch. Nie wiadomo,      co się z nim stało, nie dostaliśmy żadnych dokumentów z wojska.

W Jedmentl było dużo więźniów Niemców nadwołżańskich. Mieli budować studnię głębinową. Trotyl wozili zimą końmi. W czasie wojny powieźli ich dalej. Było nas dwóch Polaków i zabrali nas razem z Niemcami do pracy.

Dżezkazgan – kolejowa stacja węzłowa. Były tam kopalnie rudy żelaza, ruda znajdowała się wierzchu. Linią kolejową na stepie jeździła powoli ciuchcia. Robiliśmy tam bocznicę. Wodę do picia dowozili wołami.

Dżezgazgan – teren był górzysty, dookoła lasy. W niemieckiej kolonii wojskowej przebadali Niemców, aby dać lżejszą robotę. My – dwaj Polacy – dostaliśmy bilet do wojska i trochę prowiantu. Jermamentak w Kazachstanie równina, jak okiem sięgnąć.

Do rejonów, gdzie umieszczano rodziny, przewozili trasami na 300 km,          bez jedzenia, czasem trzeba było iść pieszo. Obłaść Karaganda, stacja Szakal, 80 km     od Kargandy (w języku kozackim znaczy „Czarna ziemia”). W kołchozach przesiedleńcom dawali trochę jedzenia, Rosjanie nie mieli sami co jeść. Były tam przeważnie same kobiety. Gdy była stacja Sakarówka, zachorowałem na tyfus. Wcześniej kartofle ugotowali, trochę zjadłem i osłabłem. Byłem bardzo chory               i zostawili mnie samego. Zobaczyłem w oddali słupek, a to stała kobieta – Niemka, która pracowała w roboczych batalionach. Dała barszcz, po trochu wydzielała jedzenie, żebym nie umarł z powodu zbyt dużej ilości pokarmu. Towarzysze (jeden Niemiec i dwóch Polaków) wrócili, zjedli barszcz i poszli dalej. W kołchozie Osakarowka była stacja. Wieźli zboże, kołchoźniki surową pszenicę jedli z głodu. Noc, stróż pilnował cegły i trocin, akurat padał deszcz. W ciągu lata tylko dwa razy padał tam deszcz. Spaliśmy w rowie, zmokliśmy. Odnaleźliśmy rodziny. Bliscy mnie nie poznali, bo wychudłem. Niemiec poszedł do domu w Kazachstanie. W Szakaju budowali elektrownię, był tam stary wodociąg i studnia głębinowa. Uruchomiliśmy tam elektrownię. Z Kargandy do Władywostoku jechały duże transporty węgla.

Gdy byliśmy w Osakarówce, wzięli mnie do ruskiego wojska. Zabrali dokument – tymczasowy ruski dowód osobisty, ponieważ nie byłem w Rosji zarejestrowany jako Polak. 10 kwietnia 44 r. znalazłem się w wojsku w miejscowości Ałma Ata – gwardzijski 118 zapasowy Pułk Strzelców. Odbyło się trzytygodniowe szkolenie i tysiąc dwieście osób wyjechało na front. W Nowosybirsku przesiadka.

Na terenie Mołdawii (stolica Kiszyniów) z pociągów wysadzano część wojska, żeby obsadzić żołnierzy na tureckiej granicy. Na froncie w Mołdawii walczyliśmy      z Niemcami. Potem, gdy wybuchła wojna z Japonią, przerzucili nas do Saratowa          i nad turecką granicę do Gruzji.

W grudniu 1944 r. byliśmy w Abchazji (stolica Batumi). Tam była dobra służba, mało wojska. Rok przebyłem na Kaukazie – spokój, druga linia obronna od granicy tureckiej. Byłem przydzielony przy obsłudze karabinów maszynowych, armat i miotaczy ognia.

Nad rzeką Kura skały, nikt nie sforsuje rzeki, bo góry i trudny teren do działań wojennych. Nikt specjalnie go nie pilnował. Mieliśmy służbę w bunkrze                  przy karabinach maszynowych. Poszedłem do szefa sztabu w Ałma Acie. Politruki mieli wykład polityczny. Powiedziałem wtedy o polskiej armii. Dowódca wojskowy nie wiedział, że jestem Polakiem. Nie chciał rozważać mojej prośby o wstąpienie       do polskiego wojska, zbył mnie i nie chciał rozmawiać. W Batumi drugi raz poszedłem do szefa sztabu i prosiłem o przerzucenie do polskiej armii. Obiecał,         że zajmie się moją sprawą.

W Tbilisi dowiedziałem się, żeby aby uzyskać obywatelstwo polskie muszę napisać podanie do centrali NKWD i przywrócą polskość. Przerzucili mnie do innej jednostki do Tbilisi Sałamaczin razem z ruskim kryminalistą, złodziejem, analfabetą. Obaj byliśmy w Tbilisi – jednostka na poligonie.

Nie było tam nic do roboty, tylko obiad i spanie. Kolega ukradł 25 rubli w mieście, nie chciałem wziąć tych pieniędzy na przetrzymanie. Siedziałem w jednostce, nigdzie nie wychodziłem. Było to w obecnej Osetii. Nasze jednostki to tak, jak patrole UB, coraz w innym miejscu nocowaliśmy. Od Kutaisi do Tbilisi było około 3 godziny drogi. Gdy zbliżał się koniec służby w wojskowym 754 samochodowym  batalionie otrzymałem  list z Polski od rodziny. Pisali, że wrócili z Syberii do kraju. W Tbilisii, 200 km od stacji, była skrzynka pocztowa. Po tej wiadomości załamałem się, bo nie miałem nadziei na powrót do ojczyzny. Zapisany byłem jako ruski żołnierz. Wszedłem do kabiny samochodu i zacząłem mówić różaniec, chciałem by przyszło jakieś natchnienie, jak wybrnąć z sytuacji. Prosiłem      o cud, o jakiś znak. W nocy ktoś krzyknął mi do ucha: „Pisz list do Stalina”. W drugą noc to samo i „Wrzuć na cywilną pocztę”. Napisałem list na papierze z worka cementu, opisałem sytuację. Za 2 – 3 tygodnie pobudka, zbiórka, apel. Wściekły dowódca krzyczał, że ktoś z kompanii (w jednostce 2 kompanie) ośmielił się napisać do towarzysza Stalina, aby przenieśli go do polskiej armii. Wzywał, aby ten ktoś się przyznał. Ja nie przyznałem się. Dowódca patrzył kolejno na żołnierzy i w pewnym momencie nasze oczy spotkały się. Spojrzałem w oczy dowódcy i on wiedział. „Trzeba się zgłosić do sztabu, żebyśmy załatwili sprawę” – powiedział. Po tygodniu odpowiedzieli na mój list do generalskiego sztabu armii. „Kreml Józef Wissarionowicz Stalin. Moskwa”. Za pośrednictwem Wandy Wasilewskiej ze Związku Patriotów Polskich w Moskwie napisano w dwóch językach: do mnie     po polsku i w rosyjskim do sztabu. Ściągnęli mnie z poligonu, dali prowiant i bilet    do Brześcia. Dowódca wyszedł na stację, gdzie czekałem 3 godziny, by jechać do Tbilisi do sztabu dywizji. Generał przyszedł, zapytał, czy nie zabrałem ruskiej książeczki wojskowej. Odpowiedziałem, że oddałem w sztabie. Politruk powiedział, że żołnierzowi zostawiają mundur, więc mogę w nim jechać. Kapral opowiadał, że był w Polsce w 1939 r. z wojskiem i uczyli ich, jak odróżnić kułaka od biedaka.

Mój cel podróży to stacja Warszawa przez Rumunię. Miałem żołnierskie talony (1 talon to dzienna porcja w wojsku). Dojechałem do Baku nad Morzem Kaspijskim. Rostowo druga przesiadka i Kijów. Tam wojskowe sklepy i stołówka wojskowa,       ale wydają tylko jedną rację dzienną. Byłem głodny po całej dobie podróży. Podszedłem drugi raz po jedzenie, żeby zjeść i się najeść. Następna stacja Mińsk.       W kiosku na dworcu wziąłem porcję sucharów. W Brześciu zobaczyłem ruskich żołnierzy, którzy jechali do kraju z wojny. Oddałem talony, dali mi za nie  20 rubli.   Na bazarze kupiłem placek i pół litra mleka za te 20 rubli. Wybrałem drogę do Siedlec przez Warszawę. Ponieważ most na Bugu zniszczony, trzeba było jechać              przez Białystok do Czyżewa.

W pociągu dla ruskiego wojska przeznaczone były osobne wagony, ale ja wsiadłem do cywilnego. Do Łap było luźno, potem zrobiło się ciasno. Ludzie powiedzieli, że dla ruskiego wojska są osobne wagony, bo byłem w ruskim mundurze, miałem wojskowy kociołek. „Ja jestem Polak” – odpowiedziałem. „Widać po twojej twarzy”. Ludzie zagadywali życzliwie, pytali różne sprawy. Kontroler pytał, czy byłem w armii kościuszkowskiej i jak przeżyłem wojnę i zsyłkę na Sybir. Cała moja podróż z Rosji trwała 10 – 11 dni. Jechałem bez przerwy, tylko w Kijowie 1 dzień czekałem na pociąg.

Matka wyjechała wtedy po wujka weterynarza na dworzec. Gdy wysiadłem       z pociągu w Czyżewie nie poznałem mamy, ani ona mnie. Poszedłem piechotą do Gromadzyna. Z głodu poczułem słabości. Pani Kosińska dała mi wody. Poszedłem dalej. Przy kapliczce na Piaskach wyszli partyzanci z Rosochatego, Edek Felisiuk Skowroński. Chcieli mnie zabrać, żebym się nie plątał. Wtedy powiedziałem im,        że cały świat przeszedłem i pod domem coś takiego mnie spotyka. Zostawili mnie      w spokoju.

Po drodze zobaczyłem zniszczony kościół. Doszedłem do domu, gdzie spotkałem się z matką, która już wróciła z dworca. Było to 26 grudnia 1946 r. Partyzanci z AK przyszli, żebym się do nich zapisał, bo jestem przeszkolony, takich potrzebują. Odmówiłem, nie miałem zamiaru iść walczyć.

27 stycznia 1947 r. było głosowanie w Szepielakach „3 razy tak”, a 4 raz na Mikołajczyka. Poszedłem jeszcze w ruskim mundurze, bo nie miałem innego ubrania.

Rodzina wróciła w maju, bez babci, która umarła na Syberii i bez ojca, o którym nie mieliśmy żadnych wieści z wojska. Później bywało różnie. Po powrocie zobaczyliśmy gospodarstwo zniszczone, nic nie pozostało ze sprzętu.

Pomagały nam w przeżyciu dary z „UNRR-y”. Matka dostała od Grodzkiego kobyłę. Ale było bardzo ciężko gospodarować. Napisałem skargę do Bieruta. Zostałem wezwany do Mazowiecka, przyjechał minister rolnictwa Dąb Kocioł Dębkowski, urodzony w Petkówku. Zapytali, ile mam pieniędzy. Naprzeciwko sądu stał budynek, gdzie urzędowało UB. Tam mnie zaprowadzili. Wartownik trącił mnie karabinem,   gdy wyprowadził z gabinetu katowskiego pobitych Murawskiego z Gromadzyna i Ponichterę. Porucznik z Rady Powiatowej wysłuchał mojej opowieści o historii         w wojsku ruskim. Wysłuchał, ale powiedział, że podatek płacić trzeba. Dał atrament     i pióro, abym napisał podanie o zwolnienie. Powiedziałem, że za rok dopiero zapłacę podatek. Żeby mieć plony, to żyto zasiać trzeba i do Bożego Narodzenia na chleb trzeba. FOR to była forma przymusowej oszczędności, że potem Polska zwróci. Napisałem do banku  o zwolnienie, bo trzeba oddać kontygent z plonów, który           w gminie nałożył Stola i nie mam żadnych oszczędności. Było nam bardzo ciężko zaraz po powrocie z Syberii.”

 

Julia Lipińska – Czyżew Osada: „Wspomnienia z Syberii”

„W 1941 r. miałam 14 lat. Mieszkałam we wsi Gostkowo, która leży koło Czyżewa. Moi rodzice, Jan i Zofia Jadczakowie mieli gospodarstwo rolne i sześcioro dzieci. Najstarsza siostra Katarzyna była już zamężna i mieszkała w Warszawie.        W domu byli bracia Zygmunt, Józef i Ludwik oraz siostra Eugenia.

Jesienią 1940 r. rodzice wyprawili do Warszawy brata Józefa, żeby dowiedział się, co dzieje się z siostrą Katarzyną, która miała w tym czasie rodzić dziecko. Przygotowano plan przejścia przez zieloną granicę. W tym czasie granica na Bugu była pilnie strzeżona przez wojsko. Mama przygotowała plecak z żywnością i Józef, przedostawszy się wpław przez rzekę przy pomocy rodziny, poszedł do Warszawy.

Wczesną wiosną 1941 r. kolega taty – przewodniczący z Mianowa ostrzegł go, że przyszło pismo, w którym poinformowano miejscowe władze o nielegalnym przekroczeniu granicy przez brata. Obiecał, że dopóki będzie mógł, ochroni           przed konsekwencjami, ukrywając pismo. 20 kwietnia 1941 r. cała rodzina wykonywała codzienne zajęcia w gospodarstwie. Jedynie tata pojechał do młyna         w Żelazach z furą zboża, aby przygotować mąkę i kasze. Chciał przygotować się        na wszelki wypadek, bo nie zlekceważył ostrzeżeń. Ja z siostrą Genią pracowałyśmy przy plewieniu chwastów na pobliskim polu, brat Lutek poszedł po krowy na łąkę.     W pewnej chwili przybiegł do nas na pole zdyszany sąsiad i przekazał wiadomość,     że matka kazała nam szybko wracać do domu. Nie chciał  powiedzieć, dlaczego mama wzywa nas do siebie, nie ostrzegł, że przed domem stoją żołnierze NKWD,              aby aresztować rodzinę. Być może wtedy, jako starsze już dziewczynki,                     nie poszłybyśmy, unikając wywózki. Gdy, wraz z sąsiadem, doszłyśmy do domu, zobaczyłyśmy, że stoi tam rosyjski samochód ciężarowy i dwie fury, wszędzie pełno żołnierzy NKWD. Wiedziałyśmy już, że wywożą nas z domu. Mama rozpaczała           i pakowała rzeczy. Do worków razem z tatą ładowali mięso, z zabitego dwa tygodni wcześniej, świniaka. Jeden z żołnierzy po cichu powiedział, żeby zabrali jak najwięcej jedzenia, bo tam, gdzie pojadą, panuje straszny głód.

W naszym domu rodzinnym, w Gostkowie, mieszkał rosyjski komendant – politruk – z żoną. Mama pobiegła do żony politruka, żeby prosić ją o wstawiennictwo. Ale ona – Polka z pochodzenia – powiedziała, że nie może im pomóc. Załadowano całą rodzinę i innych mieszkańców wsi na samochód, bagaże na fury i zawieziono      na stację kolejową w Czyżewie. To był piątek. Do niedzieli wszyscy koczowali          w upale na stacji, pilnowani przez żołnierzy. Wciąż dowożono nowymi transportami ludzi z okolic Czyżewa – z Ciechanowca, Zarąb i okolicznych wsi. W niedzielę podstawiono wagony towarowe i umieszczono w pociągu wszystkich zgromadzonych. W naszym wagonie znalazły się  rodziny: Ostrowskich (3 rodziny), Kuleszów, Netterów (3 rodziny) i nasza – Jadczaków. Po załadowaniu ludzi do wagonów, zabito drzwi deskami i pociąg ruszył. W wagonie było ciasno. Siedzieliśmy na swoich tobołkach, gdzie kto mógł. Nie było gdzie załatwić fizjologicznych potrzeb. Jedno wiadro przeznaczono na ten cel. Było duszno, brudno, w nocy zimno. Co jakiś czas pociąg zatrzymywał się i żołnierze kazali brać gorącą wodę z wiader – „kipiatok”.      W tym czasie doczepiano kolejne wagony do transportu. Na postojach wyrzucano       z wagonów i zostawiano  na poboczu ciała zmarłych ludzi. Nie można było uciec,     bo cały pociąg obstawiony był żołnierzami. Tak jechaliśmy dzień i noc przez dwa tygodnie. Nawet nie można było dobrze obserwować krajobrazu, bo w wagonach nie było okien.  Tam, gdzie dojechaliśmy,  w Kotłasie (obłość Komia SSRR) był już koniec linii kolejowej. Wypędzono wszystkich z wagonów, nad rzeką Wyczegda. Załadowano na barkę.  Następne dwa tygodnie spędziliśmy na rzece. W Syktykwarze część ludzi  zostawiono na miejscu. Były to rodziny, w których byli chorzy. W Ozjagu pozostawiono następną partię ludzi, wśród nich nas, resztę powieziono dalej               do Ustniem. Stąd samochodami zawieziono nas do sowchozu Ulianowo, który znajdował się w rejonie Uśćkułom (Komia ZSRR) Naszą grupę umieszczono               w drewnianych barakach. Było to wcześniej rosyjskie więzienie, z którego wypuszczono wszystkich więźniów na wojnę.

Baraki były nieszczelne, panował tam brud, spaliśmy na drewnianych pryczach wyłożonych słomą. Przed zimnem chroniliśmy się dzięki wziętym z domu pierzynom   i ciepłym ubraniom. W każdym baraku mieszkało po kilka rodzin. Mieliśmy żelazne piecyki do gotowania strawy, które dawały niewiele ciepła. Nie sposób było ogrzać nimi baraków, bo dużymi szparami uciekało ciepło. Jesienią ściągały do osiedli ludzi gromady myszy i szczurów. Wszędzie ich było pełno. Mama, siedząc przy robótkach, zadeptywała je nogą. Nie sposób jednak było zwalczyć te szczurze i mysie gromady, które bezkarnie biegały po śpiących na pryczach ludziach. Nie mieliśmy też co jeść. Już podczas podróży skończyły się zapasy żywności wzięte z domu. Jako pracownicy na wyrębie lasu, dostawaliśmy wydzielone porcje żywności. Była to zazwyczaj kromka chleba. Chodziliśmy ciągle głodni. Wokół była prawie bezludna ziemia. Kilometrami ciągnęła się syberyjska tajga. Niewielkie polany na wykarczowanych przez więźniów lasach zasiane były zbożem. Nieopodal znajdował się sowchoz.       Do późnej jesieni wypędzano nas do pracy przy karczowaniu lasu. Wyrąbywaliśmy siekierami drzewa, następnie należało je pociąć na mniejsze kawały. Duże pnie spławialiśmy rzeką, drobniejsze cięliśmy na kawałki określonej długości i układaliśmy w sągi. Pracowali wszyscy, dorośli i dzieci. My z siostrą musiałyśmy siekierami ciąć drewno i układać w równe sągi. Była to ciężka praca, często ponad siły kilkunastoletnich dziewczynek.

W nocy 28 października 1941 r. do naszego baraku wdarli się żołnierze NKWD i aresztowali kilku mężczyzn, w tym naszego ojca. Osądzony został zaocznie,           jak przypuszczaliśmy za to, że kiedyś w rozmowie wyrażał niepochlebne zdanie           o Rosji i warunkach, w jakich trzymają Polaków. Prawdopodobnie ktoś doniósł         do NKWD o tych rozmowach. Wszystkich aresztowanych zabrano do więzienia            w Syktykwarze. Mama, chora, pozostała z czwórką dzieci. Próbowała dowiedzieć się,  za co został aresztowany i osadzony w więzieniu nasz ojciec, ale nie udzielono jej żadnej informacji. Nigdy nie dowiedzieliśmy się, jaki był los naszego ojca. Nieoficjalnie dotarła do nas wiadomość, po pewnym czasie, że zmarł w więzieniu       w Syktykwarze. W 1942 r. poza informacją, że zmarł głodową śmiercią,                   nie wiedzieliśmy nic o losie ojca w więzieniu. Niewielu więźniów przeżywało sowieckie łagry. Niedożywieni więźniowie, pracujący katorżniczo, umierali               jak muchy, powalani chorobami, głodem i wycieńczeniem organizmu. Rosjanie        nie mieli zwyczaju, aby powiadamiać rodziny o śmierci ich bliskich. Życie człowieka, Polaka, nie miało dla nic żadnej wartości.

W czasie pobytu w Ulianowie cierpieliśmy głód i nieznośne mrozy. Zawsze były tam niskie temperatury, a zima przekraczały  – 50 ° C. Gdy zbliżyła się zima         i nie sposób było przetrwać w zimnych, podszytych wiatrem barakach, żołnierze kazali nam szukać pracy i domu do mieszkania na własną rękę. Mama znalazła mieszkanie w domu Rosjanki. Miała 61 lat. Jej mąż był na wojnie, brat wrócił           do domu jako inwalida wojenny. Ona została wywieziona  na Syberię z Rosji            po rewolucji. Jej ojca rewolucjoniści zamordowali, bo był „kułakiem”. Rodzinę wywieźli na Syberię. Była ona dobrą kobietą. Przygarnęła dwie rodziny, które mieszkały u niej za darmo. Pomagaliśmy jej rąbać drzewo, przynosiliśmy wodę, odgarnialiśmy śnieg  i wykonywaliśmy różne prace przy domu. Ona sama spała          na „przypiecku” pozostawiając nam miejsce w domu.

Ja dostałam pracę w kołchozie Kuźba, w stołówce jako kelnerka. Tam otrzymywałam zapłatę w postaci zboża. Później pracowałam jako „koniucha”. Moja praca polegała na tym, że koniem zaprzężonym do wozu dowoziłam do kuchni kartofle i kiszoną kapustę. Codziennie pokonywałam drogę 20 km w jedną stronę. Wraz z drugą polską dziewczyną, w siarczysty mróz, jeździłyśmy swoimi furami, przewożąc zmarznięte kartofle i kapustę w beczkach. Dowoziłyśmy też do stołówki drzewo i wodę. Raz beczka sturlała mi się z wozu po wysokiej skarpie.                   Wraz z koleżanką usiłowałyśmy ją wturlać pod górę, ale nam się nie udało – był siarczysty mróz, beczka była bardzo ciężka. Ogromnie się bałam, że pójdę                  do więzienia za to, że nie dowiozłam towaru. Na szczęście kierownik stołówki okazał zrozumienie, gdy z płaczem mówiłam o problemie. Powiedział, że sami zabiorą tę beczkę.

Stołówka była podzielona na dwie części. W stołówce nr 1 podawano obiady wojskowym. Żywili się tam inwalidzi wojenni, przywiezieni tam na odżywienie. Każdy dostawał 20 dag chleba do zupy z suszonych grzybów. Zawsze, gdy ważyłam chleb, drżałam, by był dobrze odważony, bo za pomyłkę mogłam drogo zapłacić.       W stołówce nr 2 jadali polscy zesłańcy, którzy mieli znacznie gorsza jedzenie.

Pewnego razu, zimą, gdy jechały z transportem zastała nas w drodze burza śnieżna. Gęsty śnieg zawiewał nam drogę, z trudem brnęłyśmy po bezdrożach, najgorsze jednak było to, że zgubiłyśmy się w tej śnieżycy. Błądziłyśmy bardzo długo, bałyśmy się, przerażone, że nie przeżyjemy w tej zamieci. Nikogo na tym bezludziu nie mogłyśmy spotkać. Mróz sięgał – 50°C. Po długim błądzeniu w końcu odnalazłyśmy drogę. Byłyśmy ocalone.

Wiosną 1942 r. ogłoszono w kołchozie w Uskułomie, że  Polacy mogą zaciągnąć się do polskiej armii, którą organizuje w ZSRR generał Anders. 17 letni wówczas brat, Zygmunt postanowił zapisać się na ochotnika, bo bardzo chciał wydostać się z Syberii.  Wyposażyliśmy go w najcieplejsze i najlepsze ubrania – oficerki, kurtkę, najlepsze spodnie. Zima była jeszcze w pełni, gdy w marcu wyruszył z kolegami w daleką drogę. Razem z nim poszli koledzy – 2 Parysów, z których jeden wrócił, 2 Piwków, którzy wrócili, Ostrowski i Netter. Młodzi chłopcy                         nie wytrzymywali trudów podróży przez tajgę w zimnie bez jedzenia. Jeden z nich     po drodze zginął. Pieszo pokonali 600 km po bezdrożach tajgi, komary dosłownie ich zjadały.  Aby przeżyć, Zygmunt po kolei sprzedawał za chleb swoje ubrania.              W zamian dostawał porwane i zniszczone rzeczy, bo przecież musiał się czymś okryć. Obdarci, głodni, pogryzieni przez komary, dotarli w czerwcu do Syktykwaru. Tam była placówka, punkt zborny, gdzie dostali amerykańskie ubrania i jedzenie. Tam też spotkał Nettera, wywiezionego transportem  z Czyżewa. Z radości ściskali się tak,      że przewrócili się na ziemię.  O losach Zygmunta dowiadywaliśmy się z jego listów, które co jakiś czas do nas docierały. Losy brata od tego momentu zostały związane z Armią Andersa. Walczył między innymi pod Monte Cassino, a po wojnie został        w Anglii do końca swego życia.

My, często, aby zaspokoić głód poszukiwaliśmy żywności w lasach syberyjskich. W olbrzymich tajgach było dużo grzybów, jagód. Często chodziliśmy, aby zbierać leśne dary, ale trzeba było chodzić tam gromadą i z siekierą, bo nierzadko spotykało się niedźwiedzia.

W maju 1944 r. przewieziono nas do Krasnodarskiego Kraju. Tam byłam zatrudniona przy pracach polowych. 8 maja 1944 r., gdy tylko na rzece ruszyły lody, zebrano wszystkich przebywających tam Polaków i załadowano na statek. Nie była     to barka, którą nas tu przywieziono, lecz statek z kajutami. W Kotłasie wyładowano wszystkich Polaków, a na ich miejsce załadowano Niemców, Litwinów Ukraińców, którzy dotąd mieszkali w niemieckiej kolonii. Tamci zostawili wszystko, nic nie pozwolono im zabrać ze sobą, chociaż mieli oni krowy, konie, domowe ptactwo. Przybyliśmy więc do Krasnodarskiego kraju (Krasnodar – Cherson) na odżywienie, przed dalszą podróżą do Polski. Tu stały domy z gliny, bo nie było lasów, tylko same pola. Lepianki z krowiego łajna, trawy i gliny. Tu nareszcie było nam ciepło. Pamiętam, że w grudniu przeszłam boso 20 km , ale nie zmarzłam.

Mieszkała tu rosyjska ludność mieszana. Pracowaliśmy na polu zbierając kapustę, marchew, rzepę, później melony i arbuzy. Mogliśmy podczas tej pracy jeść kapustę na surowo. Najsłodsze i najbardziej tuczące, jak mówiono, były melony.       Tu – w porównaniu do Syberii, było nam bardzo dobrze, przede wszystkim               nie byliśmy głodni.  Do Polski przyjechaliśmy pociągiem transportem z ZSRR w dniu 19 marca 1946 r.  (Wróciła mama, z czwórką dzieci: ja, Genia, Lutek ). Cały transport dotarł do Opola, skąd rozwożono ludzi po kraju, nas dowieziono pociągiem               do Czyżewa.

W Polsce jeszcze długo żyliśmy pod presją tamtych wydarzeń. Wielu ludzi straszyło, że gdy będziemy mówić o swoim syberyjskim losie, wywiozą nas tam ponownie. Ze strachu przed represjami popaliliśmy, zniszczyliśmy wszystkie dowody pobytu na Syberii. Nie chcieliśmy przeżyć ponownie tamtej gehenny.”

 

 

Anna Łapińska

 

8 Czyżewska Drużyna Wędrownicza

 

,,…Ustawimy mały obóz,

Bramę zbudujemy z serc,

A z tych dusz co tak gorące,

Zbudujemy sobie piec.

Rozpalimy mały ogień,

A w tym ogniu będziesz piekł,

Naszą przyjażń, która, łączy,

Która da Ci to co chcesz…”

Drużyna powstała 15 lutego 2007 roku przy Zespole Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Czyżewie. Drużynową została Anna Łapińska, pomoc w prowadzeniu drużyny zaproponowała Małgorzata Jaźwińska. Wśród przyjaciół naszej drużyny jest dyrekcja szkoły i Komitet Rodzicielski.

Pełnoprawni członkowie Drużyny noszą żółte barwy, natomiast osoby na tzw. ,,okresie próbnym” – czarne. Przez ponad pół roku Drużynę tworzyło pięć osób: Adrianna Januszewska, Emilia Jadczak, Kamil Filochowski, Patryk Jabłonka, Konrad Praski. Ta grupa bardzo skutecznie rozpropagowała harcerstwo na terenie naszej szkoły. Obecnie drużyna liczy 21 harcerzy w wieku od 16 do 19 lat. W szkole obowiązuje Dzień Mundurowy. Drużyna opiekuje się gazetką informacyjną o Związku Harcerstwa Polskiego. Tradycją naszej Drużyny jest udział w Marszu Żywych Pamięci Polskiego Sybiru, pełnienie wart w miejscach pamięci narodowej, opieka nad Grobem Nieznanego Żołnierza, wigilia harcerska, przekazanie Światełka Betlejemskiego mieszkańcom Czyżewa. Wspólnie z zaprzyjaźnionymi drużynami: 3 DH im Szarych Szeregów i 6 DH im. Sybiraków organizujemy Dzień Myśli Braterskiej, biegi patrolowe, świeczkowiska oraz dyskoteki, z których dochód przeznaczamy na cele statutowe drużyn. Razem z samorządem szkolnym zaangażowaliśmy się w akcję charytatywną na rzecz Julki Kaczyńskiej. Akcja ta polegała na sprzedaży cegiełek, stroików świątecznych. Dziewczynka urodziła się z przepukliną oponowo – rdzeniową. Wymaga stałej rehabilitacji. Harcerze zgodnie z grafikiem przeprowadzają z nią ćwiczenia pod okiem rodziców dziewczynki. Staramy się w miarę naszych możliwości realizować słowa Przyrzeczenia Harcerskiego: ,, Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim”. Chętnie bierzemy też udział w życiu Hufca. Dwóch naszych kolegów: Marcin Ślepowroński i Mateusz Kazimieruk zdobyło Brązową Odznakę Ratownika Medycznego ZHP.

Drużyna ,,przetrwała w lesie” na XXVI Manewrach Techniczno – Obronnych w Nowym Młynie. Uczestniczymy w Zlotach Drużyn Hufca Ziemi Łomżyńskiej m.in. Wiosennym Zlocie w Drozdowie, Zlocie Przyjaźni w Zambrowie, w Jesiennym Zlocie w Rosochatem Kościelnem oraz Zlocie na Powitanie Lata. Sukcesem naszej drużyny jest współorganizacja Zlotu Mikołajkowego. Odpowiadamy za przygotowanie biegu patrolowego oraz festiwalu zabawy. Napisała o nas również lokalna prasa: „Kontakty” – artykuł ,, Radosne serca i domek z piernika”, „Gazeta Czyżewska” nr.03/07 – artykuł ,,Manewry obronne”.

 

[1] Aleksander Kamiński „Kamienie na szaniec

 

 

Zdjęcia z działalności drużyny z Czyżewa.

Fot. List z dnia 28.11.1978 r. Zdzisławy Bytnar – matki „Rudego”, w którym przyzwala na nadanie imienia im. Szarych Szeregów drużynie z Czyżewa.

Fot. Wpisy Zdzisławy Bytnar – matki „Rudego”, Barbary Wachowicz, „Śwista” Sieradzkiego – byłego żołnierza batalionu „Zośka” oraz Marka Frąckowiaka z „Błękitnej czternastki” z Warszawy do kroniki drużyny 1 kwietnia 1978r.

Fot. Projekt znaczka 3 DH im. Szarych Szeregów z Czyżewa z 1976 r.

 

Fot. Uroczysty apel poświęcony Bohaterom Drużyny Szarym Szeregom w marcu 2008 r.

Fot. Uroczyste Przyrzeczenie Harcerskie w 3 DH im. Szarych Szeregów w marcu 2007 r.

Fot. Zaprzyjaźniony z naszą drużyną dh. Stanisław Sieradzki „Świst” z batalionu „Zośka” odszedł na wieczną wartę. Delegacja naszej drużyny wraz ze sztandarem uczestniczyła w uroczystościach pogrzebowych na Powązkach.

Fot. Praca  wykonana podczas projektu „Patron naszej szkoły”Fot. Broszurka wykonana na uroczystość przekazania Drużynie sztandaru Sybiraków w dniu 19.09.2006 r.

Fot. Ognisko drużyny z Sybirakami w 2009 r.

Fot. Drużyna podczas uroczystości przekazania Znaczków Sybiraka członkom drużyny oraz zaproszonym gościom – marzec 2009 r.

Fot. Członkowie Drużyny z członkami Zarządu Głównego Szare Szeregi z Warszawy w marcu 2007 r.

Fot. Członkowie Koła Sybiraków z Czyżewa przy grobie Sybiraka w Czyżewie.

Fot. 8 Czyżewska Drużyna Harcerska z Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych z nowymi członkami z 6 Starszoharcerskiej Drużyny im. Sybiraków.

 

Fot. Członkowie 8 Czyżewskiej Drużyny Wędrowniczej podczas uroczystości peregrynacji w Czyżewie kapliczki Matki Boskiej Harcerskiej

 

445 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Avatar