Ocalenie Katedry Łomżyńskiej — w r. 1944

BISKUP STANISŁAW KOSTKA ŁUKOMSKI

I OCALENIE KATEDRY ŁOMŻYŃSKIEJ — W R. 1944

 W roku 1948, parę miesięcy przed tragicznym wypadkiem i w następstwie tego wypadku — zgonem księdza Biskupa Stanisława Kostki Łukomskiego, zaszczycony zostałem dłuższą rozmową z Ks. Biskupem. Stosownie do przekazanego mi uprzednio życzenia z kurii diecezjalnej, w zapowiedzianym wcześniej dniu przyjęty byłem przez Ks. Biskupa w Jego prywatnym gabinecie.

Na początku naszej rozmowy wspomniałem o tym, że miałem już sposobność przedstawienia się Jego Ekscelencji w roku 1927, kiedy delegowany byłem wraz z moim starszym kolegą, architektem Antonim Karczewskim, przez Zakład Architektury Polskiej — do Łomży, w celu sporządzenia zabytkowej dokumentacji technicznej dla katedry łomżyńskiej. (Wykonane wtedy i zachowane do tej pory opracowanie rysunkowe,tuszem na kalce,obejmuje rzuty poziome, przekroje i elewacje katedry).

Interesująca rozmowa z Ks. Biskupem Łukomskim — o architekturze kościelnej, dawnej i współczesnej, o sztuce sakralnej i rekonstrukcji zabytków architektonicznych, a najwięcej o katedrze łomżyńskiej, przeciągnęła się do powyżej dwóch godzin. Ks. Biskup miał doskonałe przygotowanie historyczne i szeroką wiedzę w dziedzinie architektury zabytkowej. W początkowych latach swego kapłaństwa, będąc proboszczem w Koźminie (w województwie poznańskim), opracował monografię historyczną i zabytkową miasta Koźmina.

Na podstawie tego dzieła uniwersytet Poznański przyznał Ks. Biskupowi Łukomskiemu doktorat honoris causa.W czasie tej rozmowy opowiedział mi Ks.Biskup Jak udało się Mu ocalić łomżyńską katedrę przed zburzeniem przez wojsko niemieckie, we wrześniu 1944 roku. Wtedy właśnie front wojenny przesuwał się przez nasz kraj w kierunku zachodnim, a specjalne ekipy niszczycielskie przed opuszczeniem okupowanych terytoriów, zajmowały się dewastacją i burzeniem najcenniejszych zabytków kulturowych i historycznych. Zburzony został wówczas kościół pojezuicki w Łomży (w tym miejscu, gdzie obecnie parking Polonez), oraz gotyckie kościoły w Kłeczkowie i Wiźnie.

W dniu 12 września, czyli w przeddzień zajęcia Łomży przez wojska sowieckie, zgłosił się do Ks. Biskupa, w porze przedpołudniowej, oficer niemiecki z nakazem, aby wszystek personel kurialny usunął się bezzwłocznie z pałacu biskupiego, ponieważ katedra i pałac będą zburzone Prośby i przekonywania oficera ze strony Ks.
Biskupa nie
skutkowały. Oficer powoływał się na zarządzenia wyższych władz wojskowych i domagał się opuszczenia pałacu biskupiego. Wobec bezwzględnych nalegań oficera Ks. Biskup zajął również zdecydowane i nieustępliwe stanowisko, oświadczając: „Posterunek ordynariusza tutejszej diecezji powierzony mi został przez najwyższą władzę kościelną i bez polecenia mej władzy kościelnej nie wolno mi tej placówki opuścić. Jeśli będziecie burzyć katedrę i zabudowania diecezjalne, zginę pod gruzami, a nie opuszczę powierzonego mi posterunku duszpasterskiego”.

Po takim stanowczym oświadczeniu Ks. Biskupa Łukomskiego, oficer odszedł. Parę godzin później przyszli do kurii dwaj niemieccy oficerowie. Zaczęły się znowu przekonywania i nalegania.

Pertraktacje z oficerami prowadzone były w pałacu opowiadał dalej Ks. Biskup zaprosiłem więc obu oficerów do kościoła, żeby pokazać im, jak cennym zabytkiem jest katedra. Jednak natarczywe nalegania oficerów nie ustawały. Poczułem się bezradny. Przeprosiłem więc swych rozmówców — na krótko, mówiąc im, że chciałbym pomodlić się. Udałem się do kaplicy Matki Boskiej i klęknąwszy na stopniach ołtarza przed Jej obrazem, błagałem o pomoc w uratowaniu katedry”.

Nie była to jednak zwykła prośba błagalna… Było to stanowcze domaganie się pomocy i ratunku od Matki Boskiej. Modliłem się wtedy: Matko Boża, dziś są Twoje Imieniny (a był to dzień Imienia Marii). Ja wyczerpałem już wszelkie argumenty i wszystkie swoje możliwości, i nic więcej nie jestem w stanie zdziałać. Ty Matko Boża, w dniu Twoich Imienin, musisz ocalić katedrę od zniszczenia”. Pokrzepiony modlitwą i pełen ufności w pomoc Matki Boskiej, powróciłem do oczekujących na mnie oficerów. Zwróciłem się do jednego z nich: — pan jest katolikiem.

Odpowiedział: — Tak, a skąd Biskup to wie?”

„Zauważyłem, że przeżegnał się Pan w kościele”.

Odezwał się drugi oficer: Ja też jestem katolik.”

„Powiedziałem wtedy do nich: chcę zawrzeć z wami umowę. Daję każdemu z was różaniec (a miałem dwa różańce w kieszeni), i zobowiązuję się, że będę modlił się codziennie przy wieczornych swoich pacierzach, żebyście szczęśliwie wrócili z wojny do swych rodzin, a wy zostawcie mi za to katedrę.”

-„Oficerowie przyjęli różańce, spojrzeli na siebie i na mnie, ale nie nalegali już więcej.Pożegnali się ze mną — i odeszli”.

Front wojenny i wojska sowieckie były już blisko Łomży. Ze względu na nocne przyfrontowe bombardowania lotnicze przebywaliśmy w nocy w podziemiach pałacu. Wśród nocy słychać było warkot samolotów i detonacje bomb lotniczych. W pewnym momencie rozległ się straszny huk, zatrzęsły się mury, posypał się tynk ze ścian i kurz wypełnił podziemia budynku. Pomyślałem wtedy: — a jednak zburzyli ” katedrę,”

„Kiedy zaczęło świtać wysłałem jednego z młodszych księży z poleceniem: idź, zobacz, czy katedra stoi.”

— „Wrócił po chwili — mówiąc, że stoi”.

—„Wysłałem go znowu: idź, zobacz, czy dom diecezjalny (przy
ul. Sadowej) stoi”.

— „Wrócił po kilku minutach z wiadomością, ze stoi”.

Okazało się w ciągu dnia, że huk nocny i wstrząs zabudowań spowodowały dwie bomby lotnicze, zrzucone z samolotu sowieckiego. Jedna z nich zburzyła zakrystię i mocno uszkodziła przęsło sklepienia nawy bocznej, przylegające do zakrystii, a druga bomba spadła na niezabudowaną część posesji, od strony ul. Sadowej — w odległości nie większej, niż 25 metrów przed frontem katedry.

Słuchałem opowieści Ks. Biskupa z uczuciem silnego wzruszenia. Mając doświadczenia frontowe i znając realia wojenne, można sobie wyobrazić na tle przyfrontowej scenerii łomżyńskiej — stanowczość i determinację 70-letniego Biskupa w obronie katedry. Budzi to podziw i zasługuje na najwyższe uznanie. Można by nawet mówić o cudownym ocaleniu katedry. Analizując zaś obiektywnie przebieg dramatycznych pertraktacji z oficerami niemieckimi, trzeba mieć na uwadze, że Ks. Biskup Łukomski doskonale władał językiem niemieckim, co znakomicie ułatwiło Mu prowadzenie rozmów. Wielce zaś sprzyjającą okolicznością było to, że obaj oficerowie byli katolikami, a obietnica modlitwy Biskupa za szczęśliwy ich powrót z wojny do domów rodzinnych, wobec zbliżającej się klęski armii niemieckiej, miała niewątpliwie dla obu oficerów duże sugestywne znacze­nie psychologiczne.

Symbolika tego niezwykłego fragmentu historycznego w dziejach katedry łomżyńskiej i wielka zasługa Ks. Biskupa Łukomskiego — bezpośrednio dla miasta Łomży i dla społeczeństwa łom­żyńskiego, przedstawiona została na epitafium ku czci i pamięci Ks. Biskupa, umieszczonym w katedrze, według projektu znanej wtedy w kraju rzeźbiarki — Zofii Trzemskiej – Kamińskiej. Na mosiężnej płycie — płaskorzeźbiona postać Biskupa osłania płaszczem wizerunek katedry.

Autor opracowania Profesor Franciszek Piaścik
Opracowanie udostępnił i zezwolił na publikację  Pan Adam Piaścik.

1922 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Avatar

Kolej żelazna w Łomży

Kolej żelazna w Łomży W pierwszych latach po wojnie (1945-55 i nieco później) z Łomży do Białegostoku, Warszawy i dalej, najczęściej podróżowało się pociągiem. Łomża miała zaledwi[...]