Państwowe Gimnazjum i Liceum Koedukacyjne w Łomży w latach 1944 – 1948 pod kierownictwem dr Stanisławy Osieckiej

28 i 29 czerwca 2014 r. miały miejsce obchody rocznicy czterechsetlecia naszej Alma Mater, której historię i tradycję przedstawia historyczne opracowanie 380 lat Szkoły Średniej Ogólnokształcącej w Łomży 1614 – 1994 (Wydawnictwo Fundacji Pro Futura, Warszawa 1994). Moją znajomość z tym zbiorowym opracowaniem rozpocząłem od ostatniego rozdziału Gimnazjum i Liceum łomżyńskie w latach 1944 – 1948. Jego autorzy opisali ogromny zapał i wysiłek nauczycieli i młodzieży Państwowego Gimnazjum i Liceum Koedukacyjnego w Łomży.

W lutym 1946 r. w Łomży doliczono się 13.772 mieszkańców, tj. o połowę mniej niż w roku 1937. Imponująca jest więc liczba 4.454 młodzieży, która w latach 1944 – 1948 uczyła się w Koedukacyjnym Państwowym Gimnazjum i Liceum w Łomży. By przybliżyć tamte lata, zacznę od 13 września 1944 r., kiedy około godziny 3.00 nad ranem w rezultacie uporczywych walk wojska 2. Białoruskiego Frontu zawładnęły miasto i twierdzę Łomża, ważny punkt oporu obrony niemieckich wojsk na rzece Narew. Tą operację wojskową naczelny wódz Józef Stalin uhonorował rozkazem wystrzelenia w Moskwie 12 salw z 124 armatnich dział. W rozkazie pominął, że wojska Armii Czerwonej wyzwoliły polskie miasto i twierdzę Łomża, na jego bowiem mapach Łomża była nadal rajonnym gorodom w Zachodniej Białoruskiej Republice Radzieckiej. Zniszczenia wojenne objęły około 80 % śródmiejskiej zabudowy Łomży. Podczas kilkakrotnych bombardowań poważnie uszkodzono budynek Państwowego Gimnazjum i Liceum im. Marii Konopnickiej przy Placu Kościuszki nr 15 (dawna numeracja), w mniejszym zaś stopniu budynek Państwowego Gimnazjum i Liceum im. Tadeusza Kościuszki przy ul. Bernatowicza nr 4.

Do odbudowy i remontu tych budowli nie można było przystąpić ponieważ radzieckie dowództwo zmusiło ludność cywilną do opuszczenia miasta na okres trzech dni na odległość 7- 8 kilometrów od granic Łomży. Niemcy daleko nie odeszli. Stoją w Piątnicy nad rzeką. Spodziewane są nowe boje, może jeszcze straszniejsze. Przerażeni ludzie jak cienie, bez najmniejszego oporu zaczęli z walizkami i teczkami w ręku opuszczać miasto. (Stanisława Piesiewiczówna: Kronika Panien Benedyktynek Opactwa Świętej Trójcy w Łomży 1939 – 1954, Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej, Łomża 1995, str. 95). Po kilku dniach zarządzono następną ewakuację ludności z Łomży w związku z poszerzeniem strefy przyfrontowej. Dlaczego w zrujnowanej i wyludnionej mieście nie utworzono wtedy żadnych służb policyjno – porządkowych, które by mogły zapobiec dalszemu niszczeniu i plądrowaniu Łomży. Dlaczego o barbarzyńskich wyczynach niektórych żołnierzy i oficerów Armii Czerwonej nie piszą historycy i publicyści. Tadeusz Babiel zauważył, że do dzisiaj kronika siostry Alojzy pozostaje jedynym, tak szczegółowym zapisem czasu okupacji hitlerowskiej i sowieckiej oraz czasu zniewolenia. Warto też sięgnąć do wspomnień Tadeusza Rawy o jego powrocie do Łomży w lutym 1945 r. (Mój czas przeszły dokonany. Wspomnienia z dzieciństwa I nagroda w konkursie ZG TPZŁ i Prezydenta Łomży w konkursie W mieście mojego dzieciństwa, w mieście co było mi rajem, Ziemia Łomżyńska tom. 11, str. 355 – 357).

W połowie września 1944 r. dr Stanisława Osiecka z upoważnienia Kuratora Szkolnego w Białymstoku, rozpoczęła z niezwykłą jej energią organizowanie Koedukacyjnego Gimnazjum i Liceum w Łomży z tymczasową siedzibą w Zambrowie. W drewnianym domku przy ul. Białostockiej w sześciu pokojach urządzano sale lekcyjne, w dwóch zaś kuchennych pomieszczeniach sekretariat i pokój nauczycielski. Do budynku tego dowieziono ocalałe z innych szkół ławki i tablice, stoły i krzesła. W czterech klasach gimnazjalnych i dwóch licealnych naukę na dwie zmiany rozpoczęło około 200 uczniów. Do szkoły przyjmowano na podstawie świadectwa szkolnego lub sprawdzającego egzaminu. Lekcje rozpoczęto 15 października 1944 r. wg programu, który obowiązywał przed wybuchem II wojny światowej w państwowych gimnazjach i liceach ogólnokształcących. W jednej z dwóch klas licealnych mgr Eugeniusz Kraszewski (p.o. zastępcy dyrektora) oraz były inspektor szkolny Franciszek Wasążnik uczyli przedmiotów pedagogicznych. Pozostałą kadrę nauczycielską tworzyli: mgr Biruta Milczewska (język polski), mgr Jadwiga Dąbrowska (historia), mgr Maria Selens (język francuski), mgr Aleksander Janicki (język niemiecki i angielski), mgr Kazimierz Dzieniszewski (język łaciński), mgr Zygmunt Filipczak (fizyka i matematyka), mgr Ludmiła Wieliczko (przyroda i chemia), Maria Nożewska (matematyka) i ksiądz prefekt Kazimierz Łupiński (religia). Sekretariat prowadziły Lucyna Pakuła i Celina Chwiałkowska, woźnym szkoły został Gabriel Wiśniewski.

Dopiero w drugiej połowie lutego 1945 r. do Łomży ściąga więcej ludności, wśród której są nauczyciele, młodzież szkolna i ich rodzice. W związku z tym Rada Pedagogiczna postanawia o przeniesieniu szkoły do Łomży.
Łomżyńskie władze przydzieliły szkole względnie cały Dom Chodźki przy ulicy Zjazd 1. W czasie ostatnich walk dom uległ tylko częściowemu zniszczeniu. Pobite zostały szyby, zdjęte i wyniesione do okopów drzwi. … Uzyskano 12 sal lekcyjnych oraz pomieszczenie na kancelarię i bibliotekę. Przygotowano też dwie sale na drugim piętrze na internat żeński i dwie na parterze na internat męski… Na pierwszym piętrze zamieszkała dyrektor dr Stanisława Osiecka, zajmując tam pokój i kuchnię. W piwnicy zorganizowano stołówkę dla młodzieży internackiej i nauczycieli, wychowawców internatu. Stołówkę w produkty żywnościowe zaopatrywali rodzice. Kuchnią prowadziła (Leokadia) Zazulinowa, zwana Zazulinką, a internat Michalina Serdakowska. Kancelarię prowadziła Kamila Majewska. Z meblami w Łomży było trudniej. Tu wszystko było spalone lub zniszczone. Na razie musiały więc służyć za pulpity deski położone na cegłach, a nawet same cegły. W tej sytuacji z pomocą szkole przyszli rodzice. Robili ławki, stoliki, malowali własnoręcznie zrobione tablice. W czym kto mógł, w tym pomagał. Ponieważ była jeszcze zima, rodzice ze wsi przywozili na opał własne drewno i torf.” (op. cytowane str. 482).

Do grona pedagogów dołączyli nauczyciele z byłych średnich łomżyńskich szkół oraz kilku nauczycieli z innych miast. Wśród nich: mgr Janina Wysłouch (język polski), Stefania Kuczewska (język polski), Irena Łukaszewicz (język polski), mgr Julia Suryn (język francuski), Zofia Chętnik (język francuski), Stefan Werczyński (język angielski i wychowanie fizyczne), Mieczysław Dziekoński (język angielski), Maria Rogińska (język angielski), Walerian Stankiewicz – Malinowski (język łaciński i historia), Maria Wyrzykowska (geografia), Stanisława Truskolaska (geografia i rysunek), Jan Piotr Wnorowski (biologia), mgr Stefania Chojnowska (matematyka), Jadwiga Jabłonowska (matematyka), mgr Ludwika Starkiewiczowa (chemia), inż. Aleksander Oświecimski (fizyka i rysunek techniczny), inż. Władysław Saniewski (matematyka i fizyka), Eugenia Daszkiewicz (wychowanie fizyczne) oraz ksiądz dr Jan Tyszka (religia).

1 marca 1945 r. wznowiono lekcje w budynku, w którym jeszcze przez rok nie było instalacji elektrycznej. Korzystano wtedy z oświetlenia lamp karbidowych, robionych przez uczniów z puszek po konserwach. Do pisania na tablicy używano przepalonych gipsowych figurek. Najgorzej było z papierem, dlatego na tej samej kartce pisano najpierw ołówkiem, później jeszcze raz atramentem lub innym kolorem. Często materiałem piśmiennym były marginesy gazet. Nauka odbywa się na dwie zmiany, po utworzeniu wieczorowego gimnazjum w maju 1945 r. na trzy zmiany. Dla opóźnionej w nauce z powodu wojny starszej młodzieży utworzono klasy semestralne. W klasach tych w ciągu dwóch semestrów uczniowie przerabiali program dwóch kolejnych klas. Popularne stało się hasło p.o. dyrektorki dr Stanisławy Osieckiej: Mierz wyżej! Stać cię na więcej! Często młodzież samodzielnie decydowała o wstąpieniu do szkoły, dlatego też traktowała swoją naukę poważnie. Każdy starał się jak najszybciej nadrobić czas stracony w czasie wojny i okupacji, stąd w szkole do 1948 r. nie znano drugoroczności.

Rok szkolny 1944/1945 zakończył się dopiero 30 lipca 1945 r. Z braku arkuszy ocen nie znamy dokładnej listy absolwentów Państwowego Koedukacyjnego Gimnazjum i Liceum w Łomży. W szkole tej uczyło się 1180 dziewcząt i chłopców, nie wszyscy więc mogli otrzymać świadectwa szkolne na urzędowych drukach. Część świadectw wypisano na kalce kreślarskiej z nadrukiem maszynowym, sporządzonym przez sekretariat szkoły. Egzaminy dojrzałości zdawano w kilku terminach. Na przełomie lutego i marca 1945 r. przed komisją egzaminacyjną w Białymstoku zdawała egzaminy dojrzałości 10 osobowa grupa w składzie: Jadwiga Chludzińska, Stanisława Gawrychowska, Stanisław Ostrowski, Jerzy Świątkowski, Stanisław Szcześniak, Regina Szczęsna, Leonilla Tesmanówna, Ryszard Wróblewski, Wanda Wyrzykowska i Zofia Zakrzewska. Następne grupy zdawały egzaminy maturalne już przed łomżyńską komisją egzaminacyjną, której przewodniczyli dr Stanisława Osiecka i mgr Eugeniusz Kraszewski. 25 lipca 1945 r. maturę zdało 27 uczniów z klasy II licealnej, wg programu matematyczno – fizycznego i pedagogicznego.

Zrównanie programu nauczania w VII klasie szkoły powszechnej i w I klasie gimnazjum umożliwiło absolwentom siedmioklasowej szkoły powszechnej podjęcie nauki w II klasie gimnazjalnej. Aby zyskać dodatkowo kilka sal lekcyjnych od 1 września 1945 r. zawieszono działalności internatu. W roku szkolnym 1945/1946 w Państwowym Gimnazjum i Liceum uczyło się 1042 dziewcząt i chłopców. Świadectwa ukończenia Gimnazjum otrzymało 236 absolwentów. Wśród 102 absolwentów Liceum była grupa żołnierzy, którzy wstąpili do niego bezpośrednio po powrocie z frontu. W poszarzałych mundurach wojskowych świadectwa odbierali: Stanisław Śmiarowski, Zbigniew Chrzanowski i Zenon Michalski (starszy brat Zbigniewa). W roku szkolnym 1946/1947 liczba młodzieży w Państwowym Koedukacyjnym Gimnazjum i Liceum osiągnęła rekordową liczbę 1337. W związku z wojną i okupacją brakowało nauczycieli, dlatego Minister Oświaty Czesław Wycech zarządził zorganizowanie sześciotygodniowych kursów pedagogicznych dla absolwentów liceum oraz trzymiesięcznych kursów dla absolwentów gimnazjum. Niewielu absolwentów gimnazjów zdecydowało się na pracę w szkolnictwie, gdyż większość z nich albo kontynuowała naukę w liceum albo podejmowała lepiej płatną pracę poza szkolnictwem.

W trakcie porządkowania gmachu liceum przy ul. Bernatowicza

Z inicjatywy dr Stanisławy Osieckiej na początku roku szkolnego 1946/1947 utworzono Społeczny Komitet Odbudowy gmachu szkolnego na ul. Bernatowicza nr 6. Komitetowi przewodniczyła dyrektorka szkoły, nadzór zaś techniczny sprawował inż. Władysław Saniewski. Komitet aktywnie wspierał Komitet Rodzicielski, który zainicjował samoopodat­kowanie rodziców na rzecz odbudowy szkoły kwotą odpowiadającą wartości 100 kg żyta. Ponadto wydano cegiełki o wartości stu i pięćdziesięciu złotych, które mogli nabywać mieszkańcy Łomży. Nauczyciele podpisywali też weksle zabezpieczające spłatę pożyczki z Narodowego Banku Polskiego. Szczególnie ofiarnie podczas odbudowy szkoły pracował mgr Zygmunt Filipczak i Jan Wnorowski. Prace budowlane i remontowe ofiarnie wykonywali pracownicy Łomżyńskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego. Remont rozpoczęto od stosunkowo mniej zniszczonego drugiego piętra. Gruz z wewnątrz budynku usuwała młodzież razem z nauczycielami i woźnymi. Po kilku miesiącach całkowicie odremontowano II piętro. Wtedy z domu Chodźki na drugie piętro na Bernatowicza przeniesiono kilka klas gimnazjalnych. Wniesiono do nich ławki, tablice wykonane przez rodziców, krzesła i stoły, nie zawsze przystosowane do zajęć w szkole. W jednej z sal lekcyjnych ustawiono duży okrągły stół, przy którym siedziało dwanaście osób.

Świadectwo promujące z podpisem dyr Stanisławy Osieckiej

Wiosną 1946 r. rozpoczęto remont pierwszego piętra, który zakończono jesienią 1946 r. Po przeniesieniu na to piętro kolejnych klas z Domu Chodźki, ponownie można było uruchomić internat dla dziewcząt na drugim piętrze, dla chłopców – na parterze. W kwietniu 1947 r. na Bernatowicza przeniesiono dwie klasy licealne: humanistyczno – przyrodniczą, i matematyczno – fizyczną. We wrześniu 1947 przystąpiono do remontu parteru, gdzie w styczniu 1948 r. połączono dwie sale lekcyjne. Teraz była to sala gimnastyczna i widowiskowa. W karnawale odbył się w niej pierwszy szkolny bal kostiumowy. Reprezentacyjna aula w północnym dwukondygnacyjnym skrzydle budynku była jeszcze nie odbudowana.

Po krwawo stłumionych demonstracjach studentów 3 Maja 1946 r. w Łodzi i w Krakowie zabroniono manifestacji w tym dniu w następnych latach. Próby manifestowania na ulicach i placach Święta 3 Maja były brutalnie tłumione przez milicję, chociaż oficjalnie święto to zniesiono dopiero na podstawie ustawy z 18 stycznia 1951 r. o dniach wolnych od pracy. Do tej pory zezwalano na okazjonalne msze święte w kościołach i zebrania w budynkach, bez możliwości urządzania imprez na wolnym powietrzu. W poniedziałek 3 maja 1948 r. o godzinie siódmej rano młodzież wzięła udział we mszy świętej w kościele ojców kapucynów na Krzywym Kole. Po nabożeństwie samorzutnie postanowiła przejść do szkoły w zwartym szyku. Podczas przemarszu śpiewała patriotyczne pieśni, między innymi: Witaj, majowa jutrzenko, świeć naszej polskiej krainie. Uczcimy ciebie piosenką, która w całej Polsce słynie. Witaj maj, piękny maj, u Polaków błogi raj. W szkole odbyła się uroczysta akademia, podczas której okolicznościowy referat wygłosił prof. Kazimierz Dzieniszewski. Od kilku tygodni trwały przygotowywania do imienin dyrektorki Stanisławy Osieckiej, która była przez młodzież wprost uwielbiana. Wszyscy nauczyciele, personel szkolny i Komitet Rodzicielski darzył dyrektorkę wielkim szacunkiem. Chłopcy pod kierunkiem prof. Jana Wnorowskiego wykonali skrzynki do kwiatów, w których dziewczęta zasadziły kwitnące petunie. Robiono to w wielkiej tajemnicy przed solenizantką. Dopiero w przeddzień jej imienin wszystkie skrzynki z kwiatami umocowano przy oknach w budynku szkolnym. W sobotę rano, 8 maja cała szkoła tonęła niemal w kwiatach. O siódmej młodzież była na porannej mszy świętej w kościele Ojców Kapucynów. I tym razem do szkoły przemaszerowała w zwartym szyku, śpiewając ulubioną piosenkę dyrektorki Dalej wesoło niech popłynie gromki śpiew. Ta bardzo popularna wtedy wśród młodzieży harcerskiej piosenka była nieoficjalnym hymnem szkoły.

Licealne grono pedagogiczne z dyr Stanisławą Osiecką

O ósmej rano odbył się uroczysty apel, podczas którego Rada Pedagogiczna, Komitet Rodzicielski i młodzież złożyła solenizantce serdeczne życzenia imieninowe. Chór szkolny wykonał na sześć głosów „Wesele sieradzkie”. Wystąpili soliści oraz ad hoc powstały mały zespół muzyczny. Wśród zebranych zapanowała radosna atmosfera, dlatego na prośbę młodzieży dr Stanisława Osiecka ogłosiła dzień dyrektorski, tj. dzień wolny od zajęć szkolnych. Zespół muzyczny grał popularne melodie taneczne i w sali gimnastycznej spontanicznie rozpoczęła się zabaw, którą przerwał o godzinie dziesiątej przedstawiciel kuratorium z Białegostoku. Po zapowiedzeniu dymisji dyrektorki w pośpiechu opuścił on gmach szkolny. Natychmiast przerwano zabawę i powrócono do szkolnych zajęć. Dr Stanisława Osiecka jeszcze do końca czerwca 1948 r. pełniła obowiązki dyrektorki szkoły i przewodniczyła egzaminacyjnej komisji maturalnej. Była to ostatnia jej matura w Państwowym Gimnazjum i Liceum Koedukacyjnym w Łomży. Od września 1948 r. pracowała w Studium Nauczycielskim w Białymstoku, w którym uczyła gramatyki i metodyki języka polskiego.

A propos. W latach 1955 – 1960 dr Stanisława Osiecka studiowała zaocznie w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Gdańsku, po ukończeniu której uzyskała tytuł magistra nauk matematycznych. Na emeryturę przeszła w wieku 70 lat. Przy okazji. W latach 1931 – 1939 Stanisława Osiecka uczyła języka polskiego i propedeutyki filozofii w Męskim Seminarium Nauczycielskim, a od 1935 r. w Państwowym Gimnazjum i Liceum im. Tadeusza Kościuszki. W tym czasie w katedrze prof. Władysława Tatarkiewicza. uzyskała doktorat nauk filozoficznych. Jej stryj Wiktor Osiecki w latach 1920 – 1925 był dyrektorem w Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki w Łomży. Podczas okupacji dr Stanisława Osiecka była żołnierzem ZWZ-AK, potem komendantką Wojskowej Służby Kobiet oraz współorganizowała tajną szkołę średnią w Łomży. Po aresztowaniu przez gestapo dyrektora tej szkoły Czesława Lustycha (25 V 1944 r.) przejęła natychmiast jego obowiązki. Odznaczona jest Krzyżem Armii Krajowej, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotą Odznakę ZNP oraz Srebrną Odznaką Zasłużony Białostocczyźnie.

Nagrobek Osieckich

Nagrobek rodziny Osieckich

Od kilku lat biblioteka w I Liceum Ogólnokształcącym im. Tadeusza Kościuszki w Łomży nosi imię dr Stanisławy Osieckiej. Szkoda, że Stanisława Osiecka nigdy nie była zaproszona na uroczystości szkolne w Liceum Ogólnokształcącym i w Liceum Pedagogicznym w Łomży. Liczni jednak jej wychowankowie odwdzięczali się jej częstymi wizytami w Białymstoku, później w Katowicach, gdzie mieszkała z rodziną do śmierci w 1999 r. Pochowana jest na starym zabytkowym cmentarzu w Łomży, tuż przy cmentarnej kaplicy.

Oto list dr Stanisławy Osieckiej do jej uczniów, dziewcząt i chłopców:

… Coraz to z ciebie, jako z drzazgi smolnej,
Wokoło lecą szmaty zapalone;
Gorejąc, nie wiesz, czy stawasz się wolny,
Czy to co twoje, ma być zatracone?
Czy popiół tylko zostanie i zamęt,
Co idzie w przepaść z burzą – czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament,
Wiekuistego zwycięstwa zaranie!
K.C. Norwid

Wszystkim moim drogim, kochanym, nigdy nie zapomnianym uczniom, niegdyś tak bardzo wrażliwym dziewczętom i chłopcom, wśród których spędziłam najlepsze dni mego życia, przesyłam mocny uścisk dłoni jako symbol wieczystej więzi duchowej między Wami wszystkimi i mną, Waszą nauczycielką! Już wówczas w sercu każdego z Was, przysypany popiołem codzienności, żarzył się Norwidowski Gwiaździsty Dyjament, który w trudnych dniach walki o wolność rozbłysnął bohaterstwem, ofiarą krwi, ofiarą życia, często męczeństwem, a zawsze niezłomnością charakteru, moralną postawą prawej Polki, prawego Polaka! Spotkani, zawsze mnie zapewniacie z całą serdecznością, że ja również przyczyniłam się swoją pracą wśród Was, a zwłaszcza ową tajną, w trudnych dniach umocnienia Waszej wiary w zwycięstwo! Dlatego swoją wieloletnią pracę wśród Was cenię sobie jako prawdziwą pełnię mego życia! Zbliża się już mój kres, ale spokojnie odejdę w zaświaty, a w bezkresnej czarnej pustce międzygwiaździstej prowadzić mnie będzie świetlisty promień Waszego Gwiaździstego Dyjamentu, przesłany mi przez Wasze wdzięczne serca, Drogie Dzieci Moje!

Stanisława Osiecka,
nauczycielka szkól łomżyńskich
Wrocław, 25 VIII 1974 r.


autor: Adam Sobolewski
          Sieradz, styczeń 2014 r.

opublikował: Wojciech Winko

 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu :)

Jeśli chcesz być informowana(-y) o nowych artykułach, to polub naszą stronę na https://www.facebook.com/historialomzy
oraz
zgłoś swój akces do grupy na FB:
https://www.facebook.com/groups/historialomzy

903 Ogólnie 4 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.