Patriotyczne loty gołębi z Radzymima. 27 lat. Część 1

28 września 2011 roku wyemitowaliśmy artykuł Pana Janusz Dąbrowskiego pt. Dwudziestolecie lotów gołębi z Radzymina. . Link poniżej:

https://historialomzy.pl/20-lecie-lotow-golebi-z-radzymina/

Teraz postanowiliśmy temat rozszerzyć dzięki pozyskaniu materiału od Pana Janusza Dąbrowskiego.
Mimo, że w 2015 roku minęły uroczyste obchody 25 – lecia  lotów patriotycznych, to jednak w tym roku w dniu 15 sierpnia minęło już 27 lat i dlatego wstawiłem w tytule   27 lat.

Redakcja Serwisu

Twórcy Lotu „Cudu nad Wisłą”

Dla uczczenia pokojowej transformacji politycznej z 4 czerwca 1989 roku.
Wymienieni poniżej Związkowcy Gołębi Pocztowych z Łomży  postanowili obchodzić uroczyście zwycięstwo nad Rosją w wojnie w 1920 roku w dniu 15 sierpnia każdego roku.

– Marian Bosek – Prezes Oddziału Miasto Łomża.
– Bronisław Ramotowski – Prezes do spraw Gospodarczych Oddziału
– Janusz Dąbrowski – Prezes Sekcji Łomża
– Jerzy Piaskowski – Prezes sekcji Zbójna
– Jerzy Wnorowski – Prezes „Zapory”
W tej  wojnie krwawe boje stoczył 33 Pułk Piechoty z Łomży.
W czasie walk poległo 256 żołnierzy z Łomży

Wypuszczenie  gołębi podczas Centralnych Uroczystości w RADZYMINIE w dniu 15 sierpnia 1991 roku.
Materiał z tej uroczystości pokazany jest w link powyżej.

Bitwy z wojny z Rosjanami które przyczyniły się do powstrzymania pochodu rosyjskich komunistów na zachód czyli Cudu nad Wisłą.
W oddało życie wielu synów Ziemi Łomżyńskiej.

Bitwa pod Radzyminem w czasie wojny polsko-bolszewickiej 1920 r.

Bitwa o Radzymin w sierpniu 1920 r. Była częścią wielkiej bitwy Warszawskiej, której rozstrzygnięcie przyniosło Polsce zwycięstwo w całej wojnie.

Decyzję o przeniesieniu wojny nad Wisłą podjął Naczelny Wódz Józef Piłsudski w dniu 6 sierpnia pod wpływem ciężkiej sytuacji na froncie i braku nadziei na powstrzymanie nacierającego przeciwnika. Plan obrony Wisły pod Warszawą przewidywał zgrupowanie polskich armii w taki sposób, aby spodziewanemu naporowi Rosjan od wschodu przeciwstawić zorganizowaną obronę na umocnionym przedmieściu warszawskim, obsadzonym silnie przez armię gen. Franciszka Latinika, a spodziewanym próbom obejścia Warszawy od północy – 5 armię gen. Władysława Sikorskiego. Obie te armie wraz z 2 armią działającą nad Wisłą na południe od Warszawy, stanowiły polski front północny, dowodzony przez gen. Józefa Hallera. Nad Wieprzem zaś, na lewej stronie nieprzyjacielskiego natarcia na Warszawę, postanowiono skoncentrować armie 3 i 4. Tę siłę zwaną frontem środkowym, miano rzucić na lewą flankę i tyły nieprzyjaciela atakującego Warszawę.

Gdy 12 sierpnia wieczorem Naczelny Wódz opuszczał Warszawę, aby objąć dowództwo grupy uderzeniowej znad Wieprza, wojska rosyjskie zajmowały stanowiska wyjściowe do ostatecznego ataku na Warszawę. 13 sierpnia rozpoczęło się natarcie. Gwałtowne uderzenie doprowadziło do przerwania polskiego frontu na odcinku 46 pułku piechoty 11 dywizji. Około godziny 17 wojska rosyjskie zdobyły Radzymin. Nazajutrz nastąpiło nasilenie walki. Przełamano polską linię obronną pod Leśniakowizną, ale w krwawym boju pod Osowem udało się zatrzymać nieprzyjaciela. W rejonie Wólki Radzymińskiej nastąpił największy wyłom w polskiej obronie. Wojska rosyjskie doszły aż do Izabelina i Stanisławowa, tzn. znalazły się 15 km od Wisty.

Kontratak polski na Radzymin w południe 14 sierpnia przyniósł powodzenie. Jednak zagrożony odcięciem grodzieński pułk piechoty, który był już w mieście, został zmuszony do wycofania się w kierunku Ciemnego, bo droga warszawska, którą atakował, była w rejonie Ciegielni zajęta przez Rosjan. Wobec tragicznej sytuacji w rejonie Radzymina gen. Józef Haller wymógł na gen Władysławie Sikorskim, aby rozpoczął odciążające natarcie 5 armii nad Wkrą. Naczelny Wódz postanowił przyśpieszyć o jeden dzień atak znad Wieprza. Dowództwo nad dywizjami walczącymi na przedmieściu warszawskim gen. Haller powierzył gen. Lucjanowi Żeligowsiemu.

15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, kolejne polskie ofensywy przynoszą rezultaty. Wojska rosyjskie zostają wyparte z Izabelina, Wólki Radzymińskiej i Dąbkowizny. Wileński pułk piechoty brawurowym atakiem, przy wsparciu czołgów, zdobywa Radzymin, aby niebawem go opuścić. W walkach oprócz czołgów, brało również udział polskie lotnictwo. Trwają zacięte walki o Mokre, Janków i Czarną. Wieczorem rusza nowe natarcie na Radzymin. O godz. 21 miasto zostało wyzwolone. Przybył do niego dowódca frontu gen. Józef Haller, aby podziękować żołnierzom za bohaterską postawę.

Następnego dnia trwały jeszcze ciężkie walki o odrzucenie Rosjan za pierwszą linię polskiej obrony, która biegła wzdłuż rzeki Rządzy. Tegoż dnia ruszył atak grupy manewrowej znad Wieprza, pod dowództwem Józefa Piłsudskiego, przesądzający o ostatecznym zwycięstwie Polaków w bitwie pod Warszawą i o losach całej wojny.

Kluczową role w Bitwie Warszawskiej odegrały boje o Radzymin. Miasto czterokrotnie przechodziło z rąk do rąk. Przez Radzymin wiodła bowiem najkrótsza droga do Warszawy. Ulice miasta oraz pola okolicznych wsi były widownią tragicznych zmagań. Osią tych wydarzeń była szosa warszawska. Wzdłuż niej szły polskie ataki w celu odbicia miasta i nią również wożono rannych żołnierzy do polowych szpitali w Pustelniku i Markach. Tędy podążały polskie czołgi by wesprzeć walczących o Radzymin. Przy niej zaś na wzgórzach stały polskie armaty i gniazda karabinów maszynowych. Nią wreszcie, blisko linii frontu, przybywali najwyżsi dowódcy, a wraz z nimi premier Rządu Obrony Narodowej Wincenty Witos. Pod krzyż na wzgórzu w Cegielni przyjeżdżały warszawskie niewiasty z podarkami dla żołnierzy walczących na pierwszej linii frontu. Prymas Tysiąclecia, Stefan Kardynał Wyszyński, podczas swojej obecności w Radzyminie, szosę tę nazwał Drogą Golgoty Narodu Polskiego.

Jan Wnuk

Przy szosie warszawskiej znajduje się Cmentarz Poległych, gdzie w bratnich mogiłach spoczywają żołnierze pułków walczących pod Radzyminem.

autor: Janusz Odziemkowski

Walki 33 pp pod Ossowem
OSSÓW, miejscowość na wschód od Warszawy. 14 VIII 1920 walka oddziałów 8 DPpłk. S. Burhardta-Bukackiego z sowiecką 79 BS dowodzoną przez Chachaniana.
Podczas bitwy o przedmoście warszawskie w rejonie Wołomin – Leśniakowizna znajdowały się pozycje 47 pp, tworzącego prawe skrzydło 11 DP płk. Bolesława Jaźwińskiego, która broniła frontu nad Rządzą. Stanowiska 47 pp stykały się ze stanowiskami 21 pp, który stanowił lewe skrzydło 8 DP płk. Burhardta-Bukackiego. Przeciwko tym pułkom d-ca sowieckiej 27 DS W. Putna skierował 79 BS, która rozpoczęła natarcie po południu 13 VIII (w momencie luzowania 111/21 pp przez 1/36 pp) i około godz. 16 odrzuciła nadciągający batalion 36 pp w kierunku Ossowa. Szybko przeprowadzony wspólny kontratak 1/36 pp i 1/33 pp (obserwowany przez szefa sztabu 8 DP) doprowadził do odzyskania utraconych pozycji. W nocy z 13 na 14 VIII pod Ossów przybyły uzupełnienia dla 8 DP: 1/236 pp ochotniczej im. Weteranów Powstania Styczniowego (d-ca por. A. Matarewicz) i dwie kompanie 221 pp. 14 VIII około godz. 4 na stanowiska polskie uderzyła w trzech falach tyralier 79 BS siłami 235 i 236 ps wzdłuż drogi Leśniakowizna – Ossów. Wykonany w tym samym czasie przez 237 ps atak na Wołomin odparły pododdziały 47 pp, wspierane przez dwie baterie ciężkie i dwa pociągi pancerne. Natomiast 235 i 236 ps przełamały pozycje polskie pod Leśniakowizna i zaczęły spychać dwa bataliony 36 pp i 33 pp w kierunku Ossowa. Z powodu złej łączności piechoty z bateriami artyleria polska strzelała tutaj niecelnie, a kontratak stojącego w Ossowie słabego, zaledwie stuosobowego 11/33 pp, został z łatwością powstrzymany przez npla. Po jego rozproszeniu Rosjanie ruszyli na Ossów. Przerwanie frontu w tym miejscu wyprowadzało 79 BS na tyły drugiej linii obrony warszawskiego przedmościa. Biwakującemu pod Ossowem 1/236 pp wydano o godz. 5.30 rozkaz uderzenia na Leśniakowiznę. Żołnierze 3 i 4 kompanii mszyli z impetem, ale gdy zostali ostrzelani przez npla rzucili się do ucieczki, jak to się zdarzało w pierwszej bitwie niedoświadczonym ochotnikom. W międzyczasie grupy rozbitków z różnych pododdziałów napływały do Ossowa. Wieś wkrótce znalazła się w ogniu sowieckiej broni maszynowej, który spowodował duże straty wśród ochotników i zmusił ich do wycofania się z Ossowa.
Wówczas do akcji weszły dwie pozostałe kompanie 1/236 pp: 1 kompania
ppor. M. Słowikowskiego rozwinęła się na północ od Ossowa, a 2 kompania – z d-cą batalionu na czele – na południe od tej miejscowości. Atak 2 kompanii załamał się w krzyżowym ogniu sowieckich cekaemów, natomiast 1 kompania, posuwając się pod osłoną zabudowań, dotarła w pobliże wschodniego skraju wioski. Przy tej kompanii, złożonej głównie z harcerzy i młodzieży warszawskich szkół średnich, znajdował się kapelan pułku, ks. Ignacy Skorupka, który na własną prośbę brał udział w natarciu, nie chcąc opuszczać swych wychowanków z harcerstwa. U wschodniego wylotu Ossowa kompania dostała się pod silny ogień broni maszynowej. Tu poległ ks. Skorupka – w momencie, gdy usiłował udzielić pomocy ciężko rannemu ochotnikowi. Kompania ppor. Słowikowskiego wycofała się na zachodni skraj wioski, ale stąd, razem z 2 kompanią, przeszła do nowego kontrataku. Na południe od Ossowa do 1 i 2 kompanii 236 pp dołączyły dwie kompanie 221 pp.

 

Wprawdzie nie zdołano odrzucić rosyjskiej 79 BS, ale zatrzymano jej marsz, dzięki czemu płk Burhardt-Bukacki zyskał czas na uporządkowanie oddziałów 8 DP. Front pod Ossowem zasiliły także grupy rozbitków z 33 i 36 pp. Obrońcy kilkakrotnie ustępowali pod naporem npla, ale natychmiast w kontratakach na bagnety odzyskiwali utracone pozycje.
Zimną krwią wykazał się dowódca 33 płk. z Łomży ppłk Jerzy Sawicki z 33pp. W celu dodania odwagi ochotnikom stanął na drodze pod ogniem broni maszynowej i obserwował tyraliery npla, a w krytycznym momencie poderwał żołnierzy do kontrataku okrzykiem: „Tu nam zwyciężyć lub zginąć”. O godz. 7.00 płk Burhardt-Bukacki skierował do kontrataku na Ossów 13 pp, któremu wsparcie ogniowe zapewniał 1/8 pap. Znajdujący się najbliżej wsi 111/13 pp por. J. Szewczyka przed godz. 10 dotarł (niepostrzeżenie dla Rosjan) nad Długą, około 500 m od Ossowa, i nawiązał łączność z pododdziałami 33, 236 i 221 pp. Po rozpoznaniu stanowisk npla por. Szewczyk uderzył na południowo-wschodni skraj Ossowa. Jednocześnie wioskę ostrzelał dywizjon 8 pap. Pojawienie się tyralier polskich na lewym skrzydle zaskoczyło 79 B S, a ogień artylerii wzniecił popłoch w taborach 235 i 236 ps. Doskonale prowadzony przez por. Szewczyka IH/13 pp Wyrzucił oddziały 79 BS z Ossowa. Do batalionu dołączyli ochotnicy ppor. Słowikowskiego, grupy żołnierzy 33, 36 i 221 pp oraz kompania 47 pp. Wszystkie te pododdziały, zachęcone sukcesem 13 pp, przeszły do gwałtownego przeciwnatarcia. Oba pułki sowieckiej brygady poszły w rozsypkę. Zbieranie rozbitków w rejonie Zagościńca trwało do późnych godzin wieczornych. Wykrwawioną, zdemoralizowaną 79 BS musiano wycofać z frontu i zastąpić oddziałami 17 DS.
Bój pod Ossowem przeszedł do tradycji jako pierwsza porażka Armii Czerwonej w bitwie
o Warszawę. Straty stron walczących były zbliżone: polskie około sześciuset poległych, rannych 1 zaginionych, sowieckie około 625 żołnierzy. Poległy w bitwie ks. Skorupka stał się symbolem przełomu w walce o stolicę Polski, a jego pogrzeb kilka dni później przekształcił się w wielką manifestację patriotyczną mieszkańców Warszawy.

Bibliografia: M. Słowikowski, Bój w obronie Warszawy i śmierć księdza Ignacego Skorupki, Londyn 1984; B. Waligóra, Bój na przedmościu Warszawa w sierpnia 1920 roku, Warszawa 1934; B. Waligóra, Bój pod Ossowem i Leśniakowizną dnia 14 VIII 1920 r., „Przegląd Piechoty” 1928, nr 10.

Początki Radzymina
Mam wielką przyjemność napisać kilka zdań jak to się stało, że hodowcy gołębi sportowych z Łomży, a dokładnie z Oddziału Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych Łomża Miasto biorą udział od 1991 r. w Radzyminie w uroczystościach centralnych czcząc w ten sposób zwycięstwo Narodu Polskiego nad agresorem . ze wschodu.

Data 15 sierpnia 1920 r. przeszła do światowej historii powszechnej jako 18 bitwa świata, która zadecydowała o losach całej Europy. Nie będę gdybał i uzasadniał co by się stało z Europą, gdyby Polacy tą bitwę przegrali.

W tym miejscu -wspomnę o niepośledniej roli w historycznej bitwie jaką odegrał 33 p.p z Łomży Broniący linji Ossów – Okuniew w dniu 14-08-1920 r. pod Radzyminem.
Łomżyńscy hodowcy od wielu lat lotami swoich gołębi czczą wielkie narodowe rocznice. Jednak zawsze brakowało tej najważniejszej. W częstych dyskusjach wśród hodowców zaproponowałem uczcić datę 15 sierpnia 1920 r. wypuszczeniem gołębi na polach bitewnych Radzymina, czcząc w ten sposób męstwo polskiego oręża w tym także naszego 33 łomżyńskiego p.p.
Data tego lotu oraz jego odległość od Łomży ok. 100 km. odpowiadała nam na lot gołębi młodych. Należało tylko nawiązać kontakt z władzami miasta Radzymin.
Na początku sierpnia 1991   Wyjechałem do Radzymina. Obawiałem się jak zostanę przyjęty i zrozumiany, że chcemy uczcić zwycięstwo wypuszczeniem gołębi z pól radzymińskich. W mieście trochę błądziłem, trochę popytałem mieszkańców i wreszcie spotkałem się z panem Mirosławem Jusińskim, który w tym czasie był odpowiedzialny za przygotowanie pierwszej uroczystości w Radzyminie. Entuzjastycznie zostałem przyjęty, zapewnił mnie, że moment wypuszczenia gołębi zostanie ujęty w programie świątecznych obchodów na plakatach wywieszonych w miejscach publicznych.
Zadeklarowałem ilość 5000 szt. gołębi młodych (urodzonych w bieżącym roku). Ustaliliśmy, że wypuścimy gołębie o godz. 6.00 z błoń radz.ymińskich. Przed wypuszczeniem uroczystym około godz. 5.00 przybyły władze miasta, dziennikarze z radia, telewizji i prasy. Również przybyło ok. 300 widzów7 ciekawych widoku wypuszczenia tak wielkiej ilości gołębi.Z Łomży przyjechali Marian Bosek, Janusz Dąbrowski, Bronisław’ Romatowski i przedstawiciel stowarzyszenia „ZAPORA „ Jerzy Wnorowski. Przed wypuszczeniem gołębi zabrał głos Marian Bosek. Na temat znaczenia zwycięskiej bitwy przemówił Jerzy’ Wnorowski i Mirosław Jusiński z Radzymina.
W dniu 15 sierpnia 1991 r. w7 Radzyminie pogoda była słoneczna, ciepło z lekkim wiatrem. Dokładnie o godz. 6.00 zostały uwolnione gołębie i w ilości ponad 3000 szt. zaczęły wyskakiwać, wylatywać z głośnym łopotem skrzydeł. Wszyscy biegiem zaczęli oddalać się od samochodu. Trwało to przez kilka minut, całe niebo nad połami przykryły gołębie różnych kolorów z wyraźną przewagą koloru szarego. Zakręciły koło jedno i drugie nad kabiną transportową i wzięły kierunek na północny wschód. Zostały na niebie pojedyncze sylwetki gołębi maruderów – spóźnialskich, ale i one wkrótce gdzieś odleciały i znikŁ7 z zasięgu wzroku, niebo ponownie zostało błękitne.
Pierwszy gołąb zameldował u Jerzego Wyszyńskiego z Nowogrodu z rodowodem niemieckim DV-91-0529-0941 i osiągną szybkość 62,28 km/godz. W ciągu minuty pokonał odległość 1038,382 m/min.
Lot radzymiński jest krótki. Można go śmiało nazwać lotem prawdy i’przyszłych asów podniebnych przestworzy. Te gołębie, które wracają z Radzymina z tylu tysięcy to już praktycznie nie giną i kończą szczęśliwie sezon gołębi młodych. W następnych łatach stają się bardzo dobrymi lotnikami.
Po różnych waśniach i sporach lot radzymiński ustabilizował się, nabrał rangi wśród hodowców. Obecnie cały oddział z niecierpliwością go oczekuje. Lot z Radzymina jest lotem inaugurującym sezon łotowy gołębi młodych w całym Oddziele Łomża Miasto – 384.
Tak zaczął się i nadal trwa ten patriotyczny lot, który upamiętnia boje 33 p.p, który tam pod Radzyminem odniósł
znaczące zwycięstwo i okupił je krwawą ofiarą poległych swych żołnierzy w obronie Warszawy7 i Ojczyzny.

Wspomnienia z przed 10 laty spisał:
Janusz Dąbrowski

Lot jubileuszowy
Od dłuższego czasu coś za mną chodziło i nie dawało spokoju. To coś zmusiło mnie do napisania tych kilku słów o moim uczestnictwie w lotach z Radzymina 15 sierpnia.
Jest wielką przygodą i szczęściem dla nas wszystkich, hodowców z Oddziału Łomża, że marny taki lot i możemy w nim brać udział. Nie ma ważniejszego i nie ma piękniejszego niż lot z Radzymina. Uczestnicząc w nim. manifestujemy swój patriotyzm wobec wszystkich obojętnych na to. co dzieje się wokół nich. Pokazujemy, że jesteśmy prawdziwymi Polakami i gdy zajdzie taka potrzeba, jesteśmy gotowi zareagować na wezwanie Ojczyzny, stanąć w jednym szeregu do jej obrony.
To takie proste, a wielu z nas jednak nie rozumie znaczenia lotów patriotycznych.
Wielu hodowców przeżywa po cichu, gdy kikanaśde gołębi zginie w czasie zwykłego lotu. Gdy zginie tyle samo, ale już w locie z miejscowości Radzymin, robi się tragedię, wielki rej wach i się zaklina, że już nigdy nie d a się gołębi na lot patriotyczny.
Lot z Radzymina to odległość około 100 km. Możemy go potraktować po pierwsze jako lot treningowy, po drugie – konkursowy. Za ten lot i tylko za ten wszyscy biorący udział otrzymują nagrody, których nigdzie więcej nie zdobędą. Po trzecie traktowany jest jako patriotyczny. To coś ważniejszego niż inne lot}’. Po czwarte będzie to lot jubileuszowy, 25. rocznica lotów z radzymmskkh pól bitewnych. 1 to jest najważniejsze, to jest wielka tradycja naszego i tylko naszego Oddziału, której nikt nie posiada.Tego dnia jest Święto Wojska Polskiego. W czasach, gdy ustanowiono to święto, gołębie służyły w wojsku, nawet na froncie. Zdarzało się i to nierzadko, że odnosiły rany albo ginęły’. W tym dniu także jest święto kościelne Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Fen dzień jest wolny od pracy. Wymienione atuty zachęcają nas do masowego uczestnictwa ze swoimi gołębiami w locie radzymińskłm.Jeszcze kilka słów o mnie. Największym moim sukcesem w lotach było zwycięstwo indywidualne i drużynowe w prestiżowym locie z Radzymina w 2012 roku. Rozpierała mnie wówczas radość i duma, że ja – nieznany nikomu hodowca – odniosłem taki sukces. Nazwisko moje znajdzie się na Pucharze Przechodnim i nikt go już nie usunie —to mnie najbardziej cieszyło.
Zapraszam wszystkich, a szczególnie tych, którzy nigdy nie brali udziału w locie Cudu nad Wisłą. Życzę, aby wasze nazwiska również zostały uwiecznione na słynnym Pucharze.

Dobrego lotu!
Eligiusz Pogorzelski z Zambrowa

Dnia 15 lutego 2015 roku

Rocznica 25 łat lotów patriotycznych z Radzymina w dniu 15 sierpnia
Taki jubileusz skłania do refleksji nad tym, co przez te ćwierć wieku nam się udało dokonać i zapamiętać i jak te loty wyglądały oraz przebiegały przez miniony czas. Można śmiało napisać, że jest się z czego cieszyć i być zadowolonym, a wręcz dumnym, że przez taki długi okres co rok kabina transportowa wypełniona gołębiami ruszała na uroczystości do Radzymina.
Za każdym razem delegaci zrzeszeni w Polskim Związku Hodowców Gołębi Pocztowych z Oddziału Łomża byli serdecznie witani przez burmistrza i radę miejską.
Na stadionie „Mazur ”, skąd zawsze startują gołębie do lotu, każdorazowo oczekiwało na ten niezapomniany moment około 300 do 500 widzów. Wśród nich widać było sporo młodzieży, a nawet matki z małymi dziećmi.
Przed laty, w 1991 roku, w ten sposób my hodowcy chcieliśmy podziękować odważnym działaczom i przywódcom, którzy osiągnęli zmianę systemu politycznego w naszym kraju bez rozlewu krwi.
Dlatego był to dobry moment na złożenie wielkich podziękować i wyrazów szacunku wszystkim dzielnym i wspaniałym Polakom, którzy doprowadzili do zwycięskiego czynu.
Chciałbym jednocześnie podziękować hodowcom, którzy przez tyle lat wysyłali swe gołębie do Radzymina na Centralne Ogólnopolskie Uroczystości.
W tym dniu 15 sierpnia, ale w 1920 roku Polacy odnieśli zwycięstwo nad Rosjanami. T a Wiktoria przyczyniła się do spokojnego rozwoju niepodległej Ojczyzny przez 20 lat.
Nie można nie wspomnieć, że do tego triumfu walnie przyczynił się 33. Pułk Piechoty z Łomży.
Dziękuję również wszystkim, którzy doprowadzili swym uporem do powstania tak wielkiej tradycji na skalę krajową.

Honorowy Dyrektor Organizacji Lotów Patriotycznych z Radzymina
Janusz Dąbrowski z Łomży

Chronologia lotów

 

 

Jubileusz 25- lecia 1

Jubileusz 25- lecia 2

Jubileusz 25- lecia 3

Artykuł opracowano na podstawie materiału otrzymanego o Pana Janusza Dąbrowskiego.

Koniec części 1.

1073 Ogólnie 1 Dziś
  
 

1 Komentarz

  1. Czesław
    10 grudnia 2017  20:25 przez Czesław Odpowiedz

    Piękna i zdrowa pasja łączona z postawą patriotyczną.

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Avatar