Rozwój skautingu na Ziemi Łomżyńskiej. Część 12.

Od redakcji:
Nieodżałowanej pamięci Czesław Rybicki – historyk łomżyński, w swojej bardzo  starannie  udokumentowanej pracy pt. ”Rozwój skautingu na Ziemi Łomżyńskiej” przedstawia jako pierwszy w tak całościowy sposób, wydarzenia i postacie związane z powstaniem oraz rozwojem w Łomży i najbliższych okolicach w latach 1913-1920 polskiej idei skautingu, a następnie harcerstwa. W szczególności omówiona jest w niej geneza powstania w okresie odzyskiwania niepodległości pierwszych męskich i żeńskich drużyn harcerskich, specyfika  ich działania, jak również udział łomżyńskich harcerzy w rozwoju i codziennym funkcjonowaniu struktur Polskiej Organizacji Wojskowej. Autor w swoim przełomowym dla łomżyńskiej myśli niepodległościowej opracowaniu, przywraca również pamięć o udziale harcerzy w walkach w obronie Łomży 1920 roku oraz w walkach o kształtowanie granic Polski. Przedruk pracy na portalu historialomzy.pl dokonany jest za zgodą rodziny śp. Czesława Rybickiego.

WYBRANE NOTKI BIOGRAFICZNE, BIOGRAMY ( 2)

12. Kaliwoda Leon Józef „Grzmot”, „Lewiński”, „Luczyński”

Dnia 22 lipca 1917 r. władze niemieckie aresztowały, a następnie internowały w Wessel, a później w Magdeburgu Józefa Piłsudskiego i Kazimierza Sosnkowskiego. 17 sierpnia 1917 r. Komenda Naczelna Polskiej Organizacji Wojskowej wypowiedziała swoją zależność Tymczasowej Radzie Stanu. Powodem był brak umiejętności właściwego wykorzystania potencjału Polskiej Organizacji Wojskowej do przeciwstawienia się niemieckim władzom okupacyjnym, brak koncepcji utworzenia wojska polskiego oraz zarządzenia dotyczącego złożenia przez legionistów przysięgi na wierność cesarzowi niemieckiemu i austriackiemu. Równocześnie z internowaniem Józefa Piłsudskiego władze niemieckie aresztowały oficerów zajmujących główne stanowiska organizacyjne w Komendzie Naczelnej Polskiej Organizacji Wojskowej, wielu jej komendantów okręgowych, obwodowych i miejscowych. Represje objęły wszystkie komendy i oddziały, które uległy zbyt znacznemu rozkonspirowaniu. Aresztowano i internowano łącznie 90 oficerów i podoficerów457.
W 1917 r. policja niemiecka aresztowała wielu działaczy niepodległościowych w okręgu łomżyńskim, a wśród nich komendanta łomżyńskiego okręgu Polskiej Organizacji Wojskowej Jana Kraszewskiego oraz młodego ucznia Polskiej Męskiej Szkoły Handlowej, harcerza i peowiaka Jerzego Jarnuszkiewicza. Łomżyński okręg utracił w osobie Jana Kraszewskiego wartościowego dowódcę. Wdowa Adela Maria Jarnuszkiewicz, siostra Jana Kraszewskiego, członkini łomżyńskiej Polskiej Organizacji Wojskowej poinformowała o tym Komendę Główną w Warszawie.
Ta skierowała dla ratowania sytuacji do Łomży młodego, dwudziestoletniego Leona Kaliwodę. Pochodził on z czeskiej, spolonizowanej rodziny. Urodził się w 1898 r. w Tiumeniu na Syberii, gdzie pracował jego ojciec. W drugiej klasie wstąpił do harcerstwa. Zdobył stopień wywiadowcy i został drużynowym. Później rozpoczął studia w Wyższej Szkole Ogrodniczej.
157
Posiadał doświadczenie w pracy harcerskiej, którą zajmował się od lat szkolnych oraz peowiackie. W latach 1916–1917 był drużynowym w Warszawie. W 1915 r. wstąpił do POW. W 1916 r. ukończył Szkołę Podchorążych POW. W kwietniu 1917 r. jako obywatel austriacki został powołany do służby wojskowej. W oczekiwaniu na mobilizację POW uchylił się od tej służby. Zmusiło to go do ukrywania się. Komenda Naczelna POW w Warszawie skierowała go w kwietniu 1917 r. pod zmienionym nazwiskiem jako Łuczyńskiego lub Lewińskiego, do dyspozycji komendanta okręgu w Łomży. Zamieszkał w domu Kraszewskich i Jarnuszkiewiczów przy ulicy Wiejskiej 6. Dom ten był w tym czasie ośrodkiem tajnej pracy Polskiej Organizacji Wojskowej. Mieściła się w nim komenda okręgu tej organizacji.

Fot. 26. Od lewej: Jerzy Jarnuszkiewicz, Halinka Jarnuszkiewicz – siostra Jerzego i narzeczona Leona Kaliwody oraz Leon Kaliwoda przed stodołą Kruszewskich w Jednaczewie, rodziny współpracującej z POW i zaprzyjaźnionej z Kraszewskimi

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: Materiały harcerskie i peowiackie, w: zbiorach Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego w Łomży. Rodziny te były bardzo mocno zaangażowane w konspiracyjną działalność niepodległościową. Bronisławę Kraszewską, działaczkę i łączniczkę nazywano Babcią POW. Dwójka dzieci Adeli Jarnuszkiewicz (syn Jerzy i córka Halinka) też pełniła funkcje pomocnicze w Polskiej Organizacji Wojskowej i działała w harcerstwie458

Fot. 27. Leon Józef Kaliwoda „Luczyński”, „Lewiński” „Grzmot”, organizator harcerstwa i POW w Łomży

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: Materiały harcerskie i peowiackie, w: zbiorach Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego w Łomży.

Maria Żbikowska–Klendienstowa w swoich wspomnieniach zapisała: „Polska Organizacja Strzelecka, która była matką POW, przysłała do Łomży na Komendanta POW na miasto Łomżę Leona Kaliwodę, pseudonim peowiacki „Luczyński”, który także był harcerzem i objął drużynę męską pozaszkolną”459.
Franciszek Piaścik wspominał, że w kwietniu 1917 r. przybył oddelegowany z Warszawy do Łomży Leon Kaliwoda, „Luczyński”, „Lewiński”, „Grzmot”. Powierzono mu stanowisko zastępcy komendanta w X okręgu Polskiej Organizacji Wojskowej, w skład którego wchodziła Łomża i okoliczne miejscowości. Włączył się czynnie w prace łomżyńskiego harcerstwa460. „Czuwaj” z 1922 r. przedstawiło jako datę przybycia Leona Józefa Kaliwody wiosnę 1917 r. „Czuwaj” z 1920 r. także podawało kwiecień 1917 r. jako czas przybycia Leona Józefa Kaliwody, pseudonim „Grzmot” do Łomży. Poinformowało także, że Naczelna Komenda Polskiej Organizacji Wojskowej wysłała go do Łomży na komendanta poczty X okręgu461. W kwietniu 1917 r. nikt w Łomży, poza członkami komendy Polskiej Organizacji Wojskowej nie znał jego prawdziwego nazwiska. Znano go pod nazwiskiem Luczyński lub Lewiński462.
Stanisław Dębowski „Młot” poinformował, że Leon Kaliwoda przyjechał z Głównej Komendy Związku Harcerstwa Polskiego z Warszawy na inspekcję do łomżyńskich harcerzy. Swoją postawą i zachowaniem sprawił na harcerzach wrażenie bardzo ważnej osoby. Pytał o kancelarię i składki. Nie spodobał się mu hałas panujący w izbie. Zarządził zbiórkę drużyny, przyjął raport. Po komendzie „Rozejść się” harcerze obstąpili przybysza i spytali: „Słuchaj, czegoś ty taki ważny, czy ty tak naprawdę, czy tylko udajesz?”463. Wizytujący doznał ogromnego zdziwienia. Odpowiedział: „Po pierwsze – nie mówi się do mnie „słuchaj” – tylko druhu (drużynowy), a po drugie, ja jestem z Głównej Komendy”464. Wywiązała się polemika. Leon Kaliwoda orzekł, że w drużynie panuje bałagan. Panujące w Łomży stosunki uznał za powód rozluźnienia dyscypliny i zatracenia dystansu służbowego między przełożonym a podwładnymi mu harcerzami.
Przybysz pozostał w Łomży i objął obowiązki zastępcy komendanta okręgu Polskiej Organizacji Wojskowej. Łączył tę funkcję z aktywnością w harcerstwie. Trudności we wzajemnym zrozumieniu i komunikacji wystąpiły z całą ostrością na radach drużyny. Przybysz propagował rozwiązania funkcjonujące w warszawskim harcerstwie, chłopcy bronili swoich465. Nie znał innych harcerzy niż warszawscy i tylko ich sposób pracy uważał za prawidłowy. Był zwolennikiem formalnych zasad i rygoru. Łomżyńskie stosunki nazywał sielanką. „Prawo chciał do głów i dusz wtłaczać rozkazem”466. Stanisław Dębowski poinformował także, że Leon Kaliwoda przybył do drużyny jako ostatni i że „Przyjechał do nas jako peowiak, a dowiedziawszy się o istnieniu drużyny, zapragnął z nami pracować”467.
Z upływem czasu spotkania stały się mniej oficjalne, przybysz nie wszystko, co było w Warszawie, ocenił jako najlepsze. Chłopcy zaczęli chętniej słuchać o doświadczeniach warszawskich harcerzy. Nastąpiła zmiana atmosfery między harcerzami i Leonem Kaliwodą. Przestał obrażać się nawet na najmłodszych harcerzy, gdy zwracali się do niego „Grzmot” z pominięciem formuły druh. Przyswoił sobie łomżyńskie specyficzne zwyczaje, otrzymał pseudonim „Grzmot”, dowodził patrolem. Relacje służbowe przerodziły się w przyjaźń468. Po kilku miesiącach pobytu w Łomży, będąc w Warszawie, wstąpił do Naczelnej Komendy. Tam spotkał znajomego, wysoko postawionego w hierarchii komendy. Wyciągnął do niego rękę na powitanie i powiedział „Czuwaj”. Znajomy zdziwiony i oburzony odpowiedział: „Zamiast wyciągać rękę, moglibyście zasalutować!”469. Takie zachowanie Leona Kaliwodę, dawnego zwolennika formalnych zasad regulaminowych, uraziło, bowiem rozumiał on już inaczej relacje między przełożonym a niższymi stopniem harcerzami, rozumiał po łomżyńsku, przyjacielsku470.
W kraju po kryzysie przysięgowym pogorszyła się sytuacja polityczna, uwięziono Józefa Piłsudskiego i Kazimierza Sosnkowskiego, internowano legionistów, więziono peowiaków. W Łomży kilku kolejnych komendantów Polskiej Organizacji Wojskowej w wyniku prześladowań przez Niemców zmuszonych zostało do opuszczenia miasta, a Jana Kraszewskiego, stałego zastępcę komendanta okręgu, aresztowano471.
Z akt odznaczeniowych zgromadzonych w CAW wynika, że Kaliwoda początkowo wykonywał prace administracyjne, jednak po kilku tygodniach dał się poznać jako dobry organizator i powierzono mu stanowisko kierownika poczty okręgowej i kierownictwo kolportażu prasy. W tym samym czasie pełnił obowiązki instruktora objazdowego. W lutym 1918 r. został komendantem obwodu łomżyńskiego. Od tego czasu często zastępował komendanta okręgu. W sierpniu 1918 r. w związku z wyjazdem Izydora Galińskiego „Starży” do Warszawy zaczął pełnić obowiązki komendanta okręgu. Pełnił je do 11 listopada 1918 r472.
Leon Kaliwoda przybył do Łomży jako peowiak. Gdy dowiedział się o istnieniu I Drużyny im. Tadeusza Kościuszki, zameldował się także w niej. Stworzył 7 pluton złożony z młodzieży rzemieślniczej. Podczas wakacji 1917 r. zorganizował wraz z miejscową komendą robocze kolonie w majątku Wybrane. Po wyjeździe na te kolonie komendanta Juliusza Kleindiensta wraz z drużyną został komendantem miasta i zarządcą ogrodu, który drużyna dzierżawiła. Przygotował kurs dla szarż harcerskich, na którym otrzymali oni solidne wyszkolenie. Jako komendant był bardzo pracowity i efektywny. Zorganizował i zreorganizował wiele punktów organizacyjnych w prawie wszystkich obwodach okręgu. A czynił to niemal bezinteresownie. Stanisław Dębowski wspominał ten czas, że Kaliwoda na wyżywienie dostawał ledwo tyle, by z głodu nie zamrzeć”473.
Niemcy dowiedzieli się o działalności Leona Kaliwody. Policja niemiecka zaczęła go poszukiwać. Przez kilka tygodni ukrywając się korzystał z pustego mieszkania na trzecim piętrze przy ulicy Krótkiej 1. W sąsiednim mieszkaniu za ścianą mieszkał niemiecki urzędnik ze starostwa474.
Niemcy dobrze znali jego sylwetkę w żółtych butach (była to jedyna taka para butów w Łomży) i wojskowej bluzie. Dla zapobieżenia aresztowaniu musiał się przebierać i ukrywać. Był nie tylko komendantem, był gońcem, sekretarzem i instruktorem. Stanisław Dębowski tak przedstawił postawę Leona Kaliwody: „Przez całą noc prawie odbierał raporty z różnych stron, dawał instrukcje, rozkazy – dodawał otuchy zastraszonym w czasie wsyp – karcił swoich – terroryzował Niemców. Był wszędzie. Gdy poczuł, że gdzieś w dalekiej wiosce praca zaczyna się rozłazić – naciągał swe żółte buty, brał kij do ręki i wędrował nocą drożynami, zwoływał zbiórkę i kilkoma słowy naprawiał wszystko złe”475. Nowym członkom Polskiej Organizacji Wojskowej Leon Kaliwoda istotę pracy konspiracyjnej przedstawiał następująco: „żołnierz to jest obywatel, który z bronią w ręku walczy za ojczyznę. Mundur to jest głupstwo – byle broń. Peowiak jest to taki żołnierz bez munduru. Niemcy bardziej boją się nas niż my ich. Gdy przechodzisz koło Niemca, wiesz, kto to jest i czy ma broń – a on nie wie nic. Wybijemy ich, zanim się obejrzą”476. Znany był w Łomży także pod nazwiskiem Lewiński.
Na kolei w czasie okupacji na każdy przejazd obowiązywały jednorazowe przepustki, a przez granicę przeprawić się można było tylko w kilku wyznaczonych punktach. W tym czasie trzykrotnie z powodu takich trudności komunikacyjnych „Grzmot” przemieszczał się pieszo do Warszawy, pierwszy raz w czasie śnieżnej zimy. Na wyjazd do Warszawy trzeba było uzyskać zezwolenie Generał-Gubernatora. Starania o uzyskanie takiej zgody trwały tygodniami. Oprócz biletu należało uiścić opłatę monetą pięciorublową w złocie, a na przejazd do Warszawy wnoszono opłatę w postaci dwóch takich monet. Monety kupowano u handlujących na stacji Żydów. Zarządzenie w sprawie tych opłat wydała Dyrekcja Kolei Żelaznych Brześciu Litewskim. Dyrekcji z Brześcia podlegały stacje kolejowe w Czyżewie, Szepietowie, Łomży i w Łapach. Pozwolenie na jazdę koleją w obrębie guberni, nawet powiatu trzeba było zdobyć w Brześciu Litewskim. Do dokumentów o zgodę na jazdę trzeba było dołączyć stosowne zaświadczenie lekarskie. Oprócz zgody Brześcia Litewskiego trzeba było uzyskać od władz miejscowych
(kreischatu) przepustkę. Opłata za przepustkę wynosiła 2 marki za tydzień. Władze wydawały przepustki stosownie według swojego uznania477.
Z ogromną energią podjął wyzwanie pracy niepodległościowej w łomżyńskim okręgu POW i harcerskim. Organizował inspekcje struktur, wakacyjne szkolenia instruktorskie, dużo wysiłku poświęcał na zmotywowanie biernego miejscowego społeczeństwa dla sprawy narodowej. Pozostawił na pewien czas pracę w drużynie, a skupił się na organizowaniu X Okręgu Polskiej Organizacji Wojskowej. Pracę w drużynie podjął ponownie po wyjeździe drużynowego Juliusza Kleindiensta „Grudy” na studia na Politechnice Warszawskiej oraz Stanisława Dębowskiego „Młota” i Jana Grzymkowskiego „Kłosa” także na studia do Warszawy. Leon Kaliwoda z energią zabrał się do pracy. Zorganizował wraz z nowym komendantem okręgu harcerskiego Czesławem Jankowskim kurs dla szarż. Trwał on dwa tygodnie, został jednak przerwany z powodu wydarzeń niepodległościowych, które nastąpiły w Łomży. Wytężona praca powodowała utratę jego zdrowia fizycznego, nie tracił jednak siły duchowej i wiary w słuszność działań dla dobra przyszłej wolnej Polski478
Komenda Polskiej Organizacji Wojskowej pod kierunkiem komendanta Leona Kaliwody opracowała dokładny plan rozbrojenia Niemców i opanowania Łomży. Czynił przygotowania do rozbrojenia, będąc już rozpoznanym i ściganym przez Niemców. Przyszedł czas zastosowania umiejętności zdobytych podczas szkoleń bojowych, które przechodzili w pobliskich lasach harcerze i peowiacy. Na 11 listopada 1918 r. komendant Leon Kaliwoda wyznaczył rozbrajanie Niemców w Łomży. O godzinie 15 miała rozpocząć się zaplanowana akcja. Męskie oddziały bojowe miały zdobyć dworzec, opanować elektrownię i pilnować porządku w mieście. Kobiety zaraz po usunięciu Niemców miały zajmować urzędy i magazyny, dokonywać spisu inwentarza i pilnować, by nic z przejętych dóbr nie zginęło. Sam jako pierwszy rozpoczął rozbrajanie Niemców napotkanych na drodze. Jego 14–osobowy oddział składający się z harcerzy zatrzymał się na ulicy Sienkiewicza naprzeciw komendy policji śledczej Feldpolizei (dom Śledziewskich, nr 10). w oddziale byli: Leon Kaliwoda „Lewiński-Luczyński-Grzmot”, Józef Dudziński, Włodzimierz Linenburg, Wacław Grzymkowski, Michał Danielewski, Edward Eugeniusz Kleidienst, Ludwik Kleidienst, Edward Pusz, Leopold Gardocki, Jerzy Jarnuszkiewicz i Stanisław Dębowski oraz inni. Na czele oddziału stali Leon Kaliwoda i Wacław Grzymkowski479.
Zygmunt Jeżewski, Janusz Rowiński i „Echo Szkolne” z 1928 r. poinformowali, że siedmiu peowiaków z tego oddziału pod dowództwem Leona Kaliwody opanowało siedzibę wojskowej policji polowej Feldpolizei przy ulicy Sienkiewicza i że od tego rozpoczęło się rozbrajanie Niemców w Łomży. Informację tę potwierdza również uzasadnienie wniosku odznaczeniowego Leona Kaliwody w jego aktach personalnych zgromadzonych w CAW480 .
Około godziny 16 (o 15.45 wg Franciszka Piaścika) Leon Kaliwoda podążał na czele patrolu pieszego do Ogrodu Spacernego. Grupka składała się z około dziesięciu chłopców, kilku z nich było uzbrojonych w rewolwery. Oddział przemaszerował z ogrodu miejskiego ulicami Ostrołęcką, placem Kościuszki, Krótką, Dworną i Sienkiewicza. W jego skład wchodził też harcerz Erwin Dąbrowski „Sęk”. Od strony ulicy Polowej w ulicę Sienkiewicza wszedł patrol niemiecki. Niemcy szli całą szerokością ulicy z bronią gotową do strzału. Widząc patrol niemiecki w odległości 30–35 m Leon Kaliwoda wyszedł zdecydowanym krokiem z bramy i wezwał ich do poddania. Pierwszy wystrzelił w powietrze, w odpowiedzi dowódca patrolu natychmiast wydał komendę: Feuer! Padła salwa. Jedna z kul trafiła Kaliwodę w szyję (relacja Józefy Grzymkowskiej–Kleindienstowej). Kaliwoda osunął się bezwładnie na ziemię. Rana okazała się śmiertelna. Po salwie patrol z nastawionymi bagnetami ruszył do przodu. Chłopcy skryli się w zakamarkach podwórza. Jeden z żołnierzy niemieckich wszedł do bramy, ale nie widząc nikogo, oddał strzał w powietrze i wycofał się. Żołnierze niemieccy, nie zatrzymując się, przemaszerowali w stronę ulicy Dwornej.
Komendanta przeniesiono do pobliskiej bramy budynku, w którym mieściła się Biblioteka Publiczna, a potem do sutereny pod nią. Franciszek Piaścik izbę tę opisał jako pomieszczenie służbowe lub małą czytelnię przy bibliotece481. Józefa Grzymkowska–Kleindienstowa wspominała, że jedyne łóżko w tym mieszkaniu zajęte było przez chorą staruszkę. Uczestnicy patrolu rozłożyli na podłodze swoje płaszcze i złożyli na nich Leona Kaliwodę. Wysłano łączniczkę do mieszkającego najbliżej przy ulicy Wiejskiej 10, na parterze dr. Cezarego Markiewicza. Przyszedł natychmiast. Świadkowie z niepokojem obserwowali twarz badającego doktora. Jej wygląd nie zapowiadał nic dobrego. W pewnej chwili doktor przestał szukać tętna, wyjął z kieszeni latarkę, zaświecił w oczy drużynowego. Po raz ostatni uczestnicy potyczki spojrzeli w otwarte, rozszerzone, niebieskie oczy Leona Kaliwody. Lekarz stwierdził: „Nie żyje” i opuścił pomieszczenie482.
Odmienną wersję dotyczącą osoby lekarza próbującego udzielić pomocy Leonowi Kaliwodzie zawiera relacja i wywiad autora z Erwinem Dąbrowskim. Według niego lekarzem wezwanym do udzielenia pomocy był dr Mieczysław Czarnecki. Także Franciszek Piaścik zanegował część relacji Józefy Grzymkowskiej–Kleidienstowej dotyczącą osoby lekarza udzielającego pomocy Kaliwodzie oraz oceny ran odniesionych przez niego. Według przypuszczeń Franciszka Piaścika Kaliwoda mógł być trafiony kilkoma kulami, w szyję i piersi lub plecy. Henryk Cieśluk, który pomógł sprowadzić lekarza udzielającego pomocy Kaliwodzie, poinformował o przeprowadzonej przez dra Mieczysława Czarneckiego obdukcji lekarskiej483.
Erwin Dąbrowski przekazał taka wersję tych wydarzeń. Komendant okręgu POW wezwał swoim rozkazem z 10 i 11 listopada 1918 r. łomżyńskich peowiaków na zbiórkę mobilizacyjną do ogrodu miejskiego. Dnia 11 listopada 1918 r. oddział Polskiej Organizacji Wojskowej został wezwany przez komendanta placu (tj. miasta) Leona Kaliwodę na godzinę 16 na zbiórkę alarmową do ogrodu miejskiego. Pod dowództwem komendanta Kaliwody oddział wyruszył z ogrodu miejskiego ulicami Ostrołęcką, placem Kościuszki, Krótką, Dworną i Sienkiewicza. Po drodze czynnie rozbrajał napotkanych Niemców. Peowiacy natknąwszy się na ulicy Sienkiewicza na zbliżający się od ulicy Polowej patrol niemiecki zatrzymali się przy budynku nr 10 Śledziewskiego. Oddział niemiecki zatrzymał się przy Domu Starców. Komendant Leon Kaliwoda wyjął z kieszeni rewolwer, skierował go w stronę Niemców i wykrzyknął „Hende hoch”484. „Niemcy na ten okrzyk przyjęli postawę gotuj broń – repetując karabiny – wprowadzając nabój do lufy i szykując się do strzału. Oddział Polskiej Organizacji Wojskowej komendanta Leona Kaliwody odskoczył do bramy Śledziewskiego, a na ulicy z pistoletem w ręku pozostał sam komendant Leon Kaliwoda. Niemcy oddali strzały. Ugodzony kulą niemiecką – ciężko ranny Kaliwoda – wtoczył się do bramy Śledziewskiego”485. Niemcy przemaszerowali przez ulicę Sienkiewicza i udali się do Piątnicy. Leon Kaliwoda konał. Wezwano dr. Mieczysława Czarneckiego w celu udzielenia pomocy, rana jednak była zbyt ciężka. Leon Kaliwoda zmarł o godzinie 18486.
We wniosku odznaczeniowym Erwina Dąbrowskiego znajdującym się w WBH zawarta jest informacja o rozbrojeniu oddziału niemieckiego i opanowaniu więzienia, o ostrzelaniu więzienia przez powracający ze Śniadowa oddział niemiecki oraz o wyznaczeniu go po tych wydarzeniach na komendanta placówki POW w znajdującej się pod Kupiskami rzeźni miejskiej487.
Henryk Cieśluk w przytoczonej przez Franciszka Piaścika relacji wspominał: „Wchodzimy, jak pamiętam, do pierwszej bodajże bramy po drugiej stronie ulicy. Brama półkolista. Z lewej strony wejścia do korytarza i mieszkań. Z prawej rażące światło padające z sutereny. Pierwszy idzie, nie pytając o drogę, dr Mieczysław Czarnecki, za nim przewodnik. Ja wchodzę za nimi. Zejście do sutereny po dwóch, może trzech stopniach. Światło jarzące z lampy karbidowej. W izbie po lewej stronie stoi kobieta niskiego wzrostu, w średnim wieku. Naprzeciw wejścia pod ścianą, łóżko z czystą pościelą (może to skutek światła lampy karbidowej) leży mężczyzna w młodym wieku, nogami do ściany szczytowej, do ulicy Sienkiewicza. Marynarka rozpięta. Rzuca mi się w oczy śnieżnobiała koszula. Po lewej stronie ciała leżącego, w miejscu serca, mała plama krwi. Mniejsza od mojej chłopięcej dłoni. Krew jasnej barwy. Dr Mieczysław Czarnecki schylił się i wziął badać puls leżącego. Zrobił to bardzo krótko. Następnie podszedł i odchylił źrenice leżącego. Nie interesował się raną. Odwrócił się do przewodnika i dwukrotnie pokręcił głową. Biorąc do ręki torbę, powiedział: Ja już muszę iść do siebie”488. Według Franciszka Piaścika kobietą średnim wieku przebywającą w suterynie była Adela Jarnuszkiewiczowa, matka Halinki489. Sam dr Mieczysław Czarnecki w swoich wspomnieniach i Pamiętniku informuje o śmierci Leona Kaliwody, nie zamieszcza jednak informacji o próbie udzielania mu przez niego pomocy lekarskiej. Dowódca IV okręgu POW w Łomży, Konrad Rodkiewicz „Leśniewski” osiągnął porozumienie z generał – gubernatorem Paulem i niemiecką Radą Żołnierską w Łomży. Za cenę swobodnego przejścia do granicy Niemcy zgodzili się przerwać walkę i oddać broń. Komunikat o tym przekazano stronom walczącym. Zebrano rozproszonych na mieście peowiaków i Niemców do punktów zbornych. Według dr. Czarneckiego walki w mieście ustały około godziny 21490.
Do śmierci Leona Kaliwody doszło w ostatniej lub jednej z ostatnich, niestety tragicznej, potyczce z wycofującymi się z Łomży Niemcami. Leon Kaliwoda, drużynowy I Drużyny Harcerskiej im. Tadeusza Kościuszki przeżył 19 lat.
Przedstawione zdarzenia zawierają odmienne informacje dotyczące trasy przemieszczania się patrolu pod dowództwem Kaliwody, ilości jego uczestników, miejsc rozbrajania i czasu jego rozpoczęcia, osoby lekarza próbującego udzielić pomocy Leonowi Kaliwodzie i ilości oraz miejsc ran postrzałowych. Zawierają też informacje, które potwierdzają się we wszystkich przekazach. Ostrożność interpretacyjna nie pozwala autorytatywnie opowiedzieć się za którąś z wersji. Można też przypuszczać, że do Leona Kaliwody dotarło dwóch lekarzy, że nastąpiło to w różnym czasie. W powstałym zamieszaniu świadkowie zdarzenia mogli sprowadzić najpierw dr. Markiewicza, a w niedługim czasie po nim mógł dotrzeć na ulicę Sienkiewicza dr Mieczysław Czarnecki, a część uczestników zdarzenia mogła już opuścić suterynę i ulicę Sienkiewicza491.
Tuż przed potyczką na ulicy Sienkiewicza członkowie Komitetu Obywatelskiego powołanego przez Polską Organizację Wojskową porozumieli się w budynku gimnazjum męskiego przy placu Kościuszki z niemieckim gubernatorem w sprawie złożenia broni i zaprzestania walki przez wojsko. Jedna kompania kwaterującego w Łomży batalionu Soldan miała zachować karabiny i odprowadzić do Prus niemieckich urzędników i ich rodziny. Wycofanie Niemców z Łomży do Prus miało nastąpić do godziny trzeciej po południu 12 listopada 1918 r. Komitet Obywatelski wydał zarządzenie o zaprzestaniu akcji wojskowej Polskiej Organizacji Wojskowej. Informacji tej nie zdążono jednak przekazać na ulicę Sienkiewicza i do walczących peowiaków w okolicy katedry. Według Józefy Grzymkowskiej–Kleindienstowej strzały i zamieszanie w różnych częściach miasta trwały jeszcze przez całą noc. Franciszek Piaścik neguje tę informację, twierdząc, że „nie było strzelaniny i zamieszania przez całą noc”492.
11 listopada 1921 r. naczelnik państwa odznaczył pośmiertnie Leona Kaliwodę Krzyżem Virtuti Militari. Krzyże Virtuti Militari otrzymali także Jan Kraszewski, Konrad Rodkiewicz „Leśniewski”, Janusz Rowiński i Jan Wielgat493. Początkowo trumnę ze zwłokami Leona Kaliwody wystawiono w mieszkaniu Kraszewskich, z którymi był zaprzyjaźniony i u których mieszkał494, a 13 listopada 1918 r., w najbliższą niedzielę, trumnę przeniesiono przed siedzibę Polskiej Organizacji Wojskowej i ustawiono wśród pięciu trumien z ciałami Jana Bukowskiego, Franciszka Florczyka, Franciszka Gibesa i nieustalonego poległego, którzy zginęli podczas akcji wyzwalania Łomży i okolicy oraz rozbrajania Niemców. Franciszek Florczyk, komendant posterunku pocztowego w Piątnicy poległ 11 listopada 1918 r. podczas zdobywania fortów w Piątnicy495.
Uroczyste nabożeństwo dziękczynne na ówczesnym placu Sienkiewicza odprawił ksiądz prefekt Stanisław Pardo. Niemców już nie było w Łomży. Poległych żegnało całe miasto, harcerze, peowiacy i duchowieństwo wszystkich istniejących w Łomży wyznań. Przy trumnach przemawiał komendant okręgu Polskiej Organizacji Wojskowej Jan Kraszewski. Oddano salwę honorową496. „Czuwaj” z 1922 r. napisało, że odbył się „.. wielki pogrzeb Józefa Kaliwody „Leona Lewińskiego” „Grzmota”, zastępcy komendanta Polskiej Organizacji Wojskowej497. Leona Kaliwodę pochowano na łomżyńskim cmentarzu obok grobu zasłużonego dla Łomży adwokata Aleksandra Chrystowskiego. Postawiono tak jak żołnierzowi krzyż z białej brzozy, grób otoczono takimż ogrodzeniem.
Po wyzwoleniu zorganizowano w Łomży zbiórkę pieniędzy i w 1933 r. na grobie postawiono pomnik498. Uroczystość odsłonięcia nagrobka połączono z poświęceniem sztandaru Związku Peowiaków. Przeglądu ustawionych na łomżyńskim rynku oddziałów wojskowych, organizacji byłych wojskowych, oddziałów strzeleckich i przysposobienia wojskowego dokonał wojewoda Kościałkowski w towarzystwie dowódcy dywizji gen. Młota–Fijałkowskiego. Z Warszawy na uroczystość przybył zastępca prezesa Zarządu Głównego Związku Peowiaków inż. Pohoski. Po przemowie wojewody wbito symboliczne gwoździe w drzewce ufundowanego sztandaru. Zasłużonych działaczy społecznych wojewoda odznaczył nadanymi w dniu Święta Niepodległości orderami „Polonia Restituta” i Krzyżami Zasługi. Uroczystość na łomżyńskim rynku zakończyła defilada 600 peowiaków. Po niej wojewoda Kościałkowski dokonał na cmentarzu parafialnym w obecności rodziców Leona Kaliwody odsłonięcia nagrobka na jego mogile. Powiedział: „W imieniu Pana Prezydenta Rzeczypospolitej dekoruję Twój grób Peowiaku, wyrażając żal głęboki, że nie sądzone mi było tym zaszczytnym odznaczeniem ozdobić Twej bohaterskiej piersi”499. Po wypowiedzeniu tych słów zawiesił na nagrobku Krzyż Niepodległości z mieczami. Zebrane oddziały zaprezentowały broń, orkiestra odegrała hymn państwowy. Po uroczystości odbył się w kasynie oficerskim 33 pp. obiad żołniersko – peowiacki500. 18 października zaś pod przewodnictwem płk. Dłużniakiewicza Komitet Wmurowania Tablicy Pamiątkowej Poświęconej podjął decyzję o tablicy pamiątkowej. Wyłoniono zespół wykonawczy w składzie: Skarzyński, Stanisław Dębowski, Michał Fulmyk i Adela Jarnuszkiewicz. Informację o realizowanym projekcie rozpowszechniono na terenie byłego X okręgu POW. Fundusze zebrano i 11 listopada 1928 r. na budynku przy ulicy Sienkiewicza 8, obok którego zginął Leon Kaliwoda, wmurowano tablicę ku jego czci.501
Józefa Grzymkowska–Kleindienstowa wspominała, że po opuszczeniu miejsca tragicznych wydarzeń na ulicy Sienkiewicza spotkała na Wiejskiej Adelę Jarnuszkiewiczową, działaczkę Polskiej Organizacji Wojskowej i jej 15–letnią córkę Halinkę, uczennicę Żeńskiej Szkoły Handlowej Marii Korzeniowskiej. „Obie, głęboko przejęte, wspierana przez matkę Halinka ledwo trzymała się na nogach. Kochała Leona pierwszą, młodzieńczą miłością”502. Dnia 21 stycznia 1919 r., nie mogąc pogodzić się ze śmiercią ukochanego, Halinka Jarnuszkiewiczówna odebrała sobie życie. Uczyniła to strzałem z pistoletu na grobie Leona Kaliwody. Miała 16 lat503.
Przystąpiono do organizowania w Łomży wolnej Polski. W domu Bronisławy Kraszewskiej, gdzie spotykali się organizatorzy 33 Pułku Piechoty, było pełno wojskowych i broni. Zapomniano o przeżyciach młodziutkiej Halinki Jarnuszkiewiczówny. Znaleziono ją z przestrzelonym sercem na grobie Leona Kaliwody. Najbliżsi po tym wypadku czynili sobie wyrzuty z powodu łatwego dostępu do broni w domu Kraszewskich i Jarnuszkiewiczów oraz zbyt małego zajęcia się Halinką w tym trudnym dla niej czasie.
W tamtych czasach samobójców chowano pod cmentarnym płotem. Mamie Halinki, Adeli Jarnuszkiewicz udało się wyjednać u władz zgodę na pochowanie jej w grobowcu rodzinnym Kraszewskich przy głównej alei cmentarza. Pogrzeb był skromniejszy, z mniejszą ilością osób niż pogrzeb Leona Kaliwody. Gdy ludzie już się rozeszli, grupka osób należąca do jej najbliższych, zebrała się przy mogile. Byli to Jan Kraszewski, Jerzy Jarnuszkiewicz, Erwin Dąbrowski, Michał Fulmyk i inni. Wyjęli z grobu ciało z trumną Halinki i przenieśli do uprzednio wykopanego dołu obok trumny Leona Kaliwody. Byli pewni, że spełniają życzenie obojga zmarłych. Po zasypaniu mogiły i zamurowaniu grobu cmentarz opuścili w milczeniu, już w zupełnej ciemności.
Jedna z klas szkolnych nadwyżkę pieniędzy pozostałych z kupna wieńca w ilości 20 marek przeznaczyła na Fundusz „Skarbu Narodowego”504.

13. Kleidienst Edward Eugeniusz

Ur. 8 marca 1902 r. w Łowiczu. Rodzice: Juliusz i Augusta Steinke. Nauki początkowe pobierał w Łowiczu, Włocławku i Kutnie. W czasie ciężkiej choroby ojca na astmę opiekę nad Edwardem i braćmi: Teodorem i Ludwikiem przejął najstarszy brat Juliusz, nauczyciel łomżyńskich szkół średnich. Zastąpił braciom ojca, sprowadził do Łomży i zapewnił wykształcenie.
Do skautingu Edward wstąpił w 1912 r. w Kutnie. W dokumentacji zgromadzonej w CAW jest informacja, że w Łomży od 1915 r. kontynuował działalność w skautingu, w którym uzyskiwał kolejne stopnie funkcyjne, aż do stopnia podharcmistrza. Był członkiem I Drużyny Harcerskiej im. Tadeusza
Kościuszki utworzonej przez starszych braci. W 1916 r. rozpoczął naukę w Szkole Handlowej w Łomży, a następnie uczęszczał do utworzonego z tej szkoły ośmioklasowego Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki, które ukończył w 1922 r. W styczniu 1918 r. wstąpił do harcerskiego plutonu dywersyjno – kurierskiego Polskiej Organizacji Wojskowej w Łomży. Jego pseudonim peowiacki to „Grot”. Przenosił tajne przesyłki kurierskie w łomżyńskim okręgu POW oraz przez strzeżoną granicę Ober – Ostu. Prowadził wywiad dotyczący obsady garnizonów, wart, mostów, dróg, magazynów, kolei i linii telegraficznych. Z rozkazu komendanta POW uczestniczył w proteście przeciw niesprawiedliwemu dla Polski pokojowi brzeskiemu, wybijając szyby w gubernatorstwie niemieckim, siedzibie polowej policji i innych obiektach instytucji niemieckich. Rozlepiał plakaty niepodległościowe na murach Łomży i innych miejscowości łomżyńskiego okręgu POW. 11 listopada 1918 r. uczestniczył w grupie czternastu harcerzy, która jako pierwsza pod dowództwem Leona Kaliwody „Luczyńskiego” rozpoczęła rozbrajanie Niemców w Łomży. Był świadkiem śmierci Leona Kaliwody. Po rozbrojeniu na rozkaz komendanta okręgu POW wydany młodszym harcerzom nie podjął służby w wojsku, a powrócił do kontynuacji nauki.
W 1920 r. służył jako ochotnik w 5 pp Legionów Polskich w plutonie dowodzonym przez brata Teodora. Brał udział w walkach z armią konną Siemiona Budionnego, w ofensywie dęblińskiej i w walkach na północno – wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej. W styczniu 1921 r. został zwolniony do rezerwy. Jesienią 1922 r. rozpoczął studia na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Mimo dobrych wyników w nauce musiał je przerwać zgodnie z zaleceniami okulistów ze względu na osłabienie wzroku. Przeniósł się na Wydział Humanistyczny Uniwersytetu Warszawskiego. W roku akademickim 1928/29 uzyskał absolutorium, jednak ze względu na obciążenia rodzinne, nie ukończył pracy dyplomowej, którą rozpoczął u prof. Ujejskiego.
W 1925 r. ożenił się z koleżanką z Łomży, Elwirą Gerwin, harcerką łomżyńskiej drużyny żeńskiej. Po odzyskaniu niepodległości pracował jako urzędnik państwowy w Wysokiem Mazowieckiem, początkowo jako referent oświatowy, później jako referent administracyjno – kulturalny. W 1928 r. założył pierwszą prywatną szkołę średnią z klasami IV i V ośmioklasowego gimnazjum miejskiego. Po roku szkoła przerwała działalność, głównie ze względów finansowych. Edward Kliedienst przyczynił się do rozwoju oświaty i kultury w Wysokiem Mazowieckiem i powiecie. Współuczestniczył w założeniu zawodowej szkoły handlowej, Towarzystwa Przyjaciół Miasta Wysokie Mazowieckie, Towarzystwa Śpiewaczego „Lutnia” i teatru amatorskiego. W teatrze pełnił funkcję aktora, reżysera i scenografa. W 1936 r. z powodu choroby żony powrócił z nią i pięciorgiem dzieci do Łomży i korzystał z pomocy dziadków. Od 1937 r. rozpoczął pracę w starostwie łomżyńskim jako referent do spraw bezpieczeństwa.
7 września 1939 r. został ewakuowany z całym urzędem do Bielska Podlaskiego, a później pod granicę litewską. W końcu września powrócił do Łomży. 17 października 1939 r. został zatrzymany przez miejscowych komunistów i przekazany NKWD. Po sześćdziesięciu latach rodzina otrzymała informację z archiwum Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, że zarzucano mu przynależność do BBWR w latach 1930–1932 i pracę w starostwie, którą uważano za wrogą klasie robotniczej i ruchowi rewolucyjnemu. Sprawą Edwarda Kleidiensta zajmował się Sąd Specjalny NKWD w Białymstoku. 10 maja 1940 r. Edward Kleidienst został przewieziony z więzienia w Łomży do więzienia nr 1 w Mińsku Białoruskim. Zmarł tam 14 września 1940 r. na ostre zapalenie nerek505.

14. Kleidienst Juliusz

Był najstarszym synem Juliusza i Henryki Steinke zamieszkałej w Łowiczu. Rodzina miała pochodzenie niemieckie, była wyznania ewangelickiego. Na skutek długiego zamieszkiwania w Polsce zostali zasymilowani i czuli się Polakami. Ojciec był farbiarzem. W czasie ciężkiej choroby ojca na astmę syn Juliusz opiekował się młodszymi braćmi: Teodorem, Ludwikiem i Edwardem. Po śmierci ojca wyjechał z Łowicza i podjął pracę jako nauczyciel łaciny w prywatnej Szkole Handlowej w Łomży. Zabrał ze sobą młodszych braci, zastępował im ojca, kształcił ich i zapewnił im wykształcenie. Dwie starsze siostry zostały z matką w Łowiczu. Szkoła ta miała prawo do nauczania w języku polskim. Z ramienia Rady Pedagogicznej był opiekunem działającej przy szkole drużyny harcerskiej. Był także organizatorem i pierwszym komendantem łomżyńskiego męskiego Okręgu Związku Harcerstwa Polskiego nr XIV A. Aktywnie działał w łomżyńskim Polskim Towarzystwie Krajoznawczym i w teatrze amatorskim Po wojnie 1920 r. wraz z żoną Józefą Wiktorią Kleidienstową zostali nauczycielami szkół średnich w Lidzie. W czasie II wojny światowej brali udział w tajnym nauczaniu w tym mieście. Uczestniczyli w ukrywaniu
i nauczaniu żydowskiego dziecka, którego rodzice zostali wywiezieni do getta506.

15. Kleidienst Ludwik „Stach”

Ur. 26 lutego 1900 r. w Łowiczu. Od 1912 r. w skautingu. Ukończył siedem klas Szkoły Handlowej w Łomży. Jego działalność patriotyczna przebiegała podobnie jak u braci, on również w styczniu 1918 r. wstąpił do harcerskiego plutonu dywersyjno – kurierskiego Polskiej Organizacji Wojskowej w Łomży. Przez strzeżoną granicę Ober – Ostu przenosił tajne przesyłki kurierskie, prowadził wywiad dotyczący m.in. obsady garnizonów, wart, mostów, kolei i linii telegraficznych. Rozlepiał plakaty niepodległościowe. Brał też udział w proteście polegającym na wybijaniu szyb w niemieckich instytucjach – odzewie na krzywdzące dla Polski postanowienia pokoju brzeskiego. Dnia 11 listopada 1918 r. był w grupie czternastu harcerzy, którzy pierwsi pod dowództwem Leona Kaliwody „Luczyńskiego” przystąpili do rozbrajania Niemców w Łomży.
Jesienią 1918 r. wraz z trzema kolegami z Łomży wstąpił do Szkoły Podchorążych w Ostrowi Mazowieckiej. Komendantem szkoły był wówczas ppłk Marian Kukiel, a komendantem rocznika i wykładowcą o broni por. Stefan Rowecki. Po kończeniu szkoły dowodził kompanią karabinów maszynowych w 41 pp. Pułk wziął udział w utrwalaniu nieustalonej jeszcze północno – wschodniej granicy Polski, a 4 lipca 1920 r. pierwszy stawił opór armii Tuchaczewskiego. Ludwik Kleidienst. Zginął pod wsią Ojrany koło Wilna507.

Przypisy:

456.
J. Jarnuszkiewicz, sygn. CAW WBH, MN 15 VI 1932; Relacja Anny Jarnuszkiewicz, w: zbiorach ŁTN w Łomży; Leksykon harcerstwa, Warszawa 1988, s. 220-221.
457. „Strzelec” 1934, nr 45 z 11 XI, s. 14.
458. „Czuwaj” 1920, nr 1 z I, s. 1; „Gazeta Ludowa” 1947, nr 252 z 13 IX, s. 2; K. Mieszkowska, Harcerstwo do roku 1918, w: M. Mieszkowski, dz. cyt., t. II, s. 42-48; M. Fulmyk, Halinka Jarnuszkiewiczówna, w: M. Mieszkowski, dz. cyt., t. II,. s. 48-49; relacja J. Pawłowskiej z domu Kruszewskiej, w: Materiały harcerskie i POW w zbiorach Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego w Łomży; M. Kaczyńska, s. 43; „Wspólna Praca”1922, nr 9, 10 i 11 z 15 VII, s. 2, 3, 4; Wniosek o nadanie Krzyża Niepodległości z Mieczami Leonowi Kaliwodzie, WBH, sygn. KN 12 III 1931; Wniosek o nadanie Medalu Niepodległości J. Jarnuszkiewiczowi, WBH, sygn. KN – 241; L. Żelechowski, Leon Kaliwoda, w: M. Mieszkowski, dz. cyt., t. II, s. 44-47.
459.  Relacja M. Żbikowskiej Kleindienstowej, w zbiorach harcerskich Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego w Łomży (autorka wypowiadając się o POS miała na myśli prawdopodobnie Związek Strzelecki i Polskie Drużyny Strzeleckie).
460. „Czuwaj” 1919, nr 4 z IV, s. 3; F. Piaścik, Historia …, w: M. Mieszkowski, dz. cyt., t. II, s. 405.
461. „Czuwaj” 1920, nr 1 z i , s. 1, 2; 1922, nr 7 z I, s. 4.
462. „Czuwaj” 1919, nr 4 z IV, s. 3; M. Kaczyńska, dz. cyt., s. 47.
463.  S. Dębowski, Była …, s. 49.
464. Tamże, s. 49.
465. Tamże, s. 49, 50.
466. „Czuwaj” 1921, nr 2 z V, s. 5, 6.
467. „Czuwaj” 1921, nr 2 z V, s. 5.
468. S. Dębowski, Była …, s. 49, 50.
469. „Czuwaj” 1921, nr 2 z V, s. 5.
470. Tamże, s. 5.
471. „Czuwaj” 1920, nr 1 z i , s. 1, 2; 1921, nr 2 z V, s. 5; 1922, nr 7 z I, s. 4.
472. L. Kaliwoda, sygn. CAW WBH, KN 12 III 1931.
473. „Czuwaj” 1921, nr 2 z V, s. 5.
474.  B. Kochański, K. Piotrowski, W dniu 10-lecia Niepodległości, Łomża 1928, s. 12.
475. „Czuwaj” 1921, nr 2 z V, s. 6.
476. Tamże, s. 6.
477. Komunikat informacyjny nr 10 z 26 V 1917 r. (przekraczać istniejącą w obrębie generalnego gubernatorstwa granicę można było tylko w Pułtusku, Lubienicy, Serocku, Wierzbnicy, Zegrzu, Dębe i w Modlinie), AAN, Zespół szczątkowy nr 88, sygn. 135; Sprawozdania z objazdu instruktorów powiatów guberni łomżyńskiej 1916-1918, AAN, RGO, sygn. 338.
478. „Czuwaj” 1920, nr 1 z i , s. 1, 2; 1922, nr 8 z II, s. 3; F. Piaścik, Ostatni …, s. 11, 12.
479. „Czuwaj” 1922, nr 8 z II, s. 3, 4; A. Dobroński, Łomża …, s. 219, 220; J. Grzymkowska–Kleidienstowa, Mój …, w: „Ziemia Łomżyńska” 1990 nr 4, s. 4, 5, 8; J. Kleidienst, Rodzina Kleidienst, w: M. Mieszkowski, dz. cyt., t. II, s. 19-20; „Harcerz” 1918, nr 11 i 12 z 15 XII, s. 12; F. Piaścik, Ostatni …, s. 15, 17, 18, 42, 46, 50; W. Świderski, dz. cyt., s. 138, 139; J. Dardziński, sygn. CAW WBH, Teczka Sądu Honorowego, KK i MN I.394.1.65; Wniosek o nadanie Krzyża Niepodległości Michałowi Danielewskiemu „Skibie”, sygn. CAW WBH, KN 30 VI 1931; Wniosek o nadanie Medalu Niepodległości Leopoldowi Gardockiemu, sygn. CAW WBH, MN 02 VIII 1931; Wniosek o nadanie Krzyża Niepodległości Wacławowi Grzymkowskiemu, sygn. CAW WBH, KN 17 III 1932; Wniosek o nadanie medalu niepodległości Edwardowi Puszowi, sygn. CAW WBH, MN 02 VI 1931;Wniosek o nadanie Medalu Niepodległości Jerzemu Jarnuszkiewiczowi, sygn. CAW WBH, MN 15 VI 1932.
480. „Echo Szkolne” 1928, nr 8 z XI, s. 16; J. Rowiński, Wkład Polskiej Organizacji Wojskowej w odzyskanie niepodległości, w: S. Biegański, U progu nie podległości Polski. Wrzesień 1918–marzec 1919, Londyn 1990, s. 94; Wniosek o nadanie Medalu Niepodległości Zygmuntowi Jeżewskiemu, sygn. CAW WBH, Ap 1769/89/2029; Wniosek o nadanie Krzyża Niepodległości z Mieczami Leonowi Kaliwodzie, sygn. CAW WBH, KN 12 III 1931.
481. „Czuwaj” 1922, nr 8 z II, s. 3, 4; A. Dobroński, Łomża …, s. 219, 220; J. Grzymkowska–Kleidienstowa, Mój …, w: „Ziemia Łomżyńska” 1990, nr 4, s. 4, 5, 8; „Harcerz” 1918, nr 11 i 12 z 15 XII, s. 12; F. Piaścik, Ostatni …, s. 15, 17, 18, 42, 46, 50; W. Świderski, dz. cyt., s. 138, 139.
482. „Czuwaj” 1919, nr 1 i 2 z i – II, s. 3, 15; A. Dobroński, Łomża …, s. 220; J. Grzymkowska– Kleidienstowa, Mój …, w: „Ziemia Łomżyńska” 1990, nr 4, s. 4, 5, 8; s. 4, 5, 8; F. Piaścik, Ostatni …, s. 11, 12.
483. M. Czarnecki, Pamiętnik, w: zbiorach TPZŁ i ŁTN w Łomży; F. Piaścik, Ostatni …, s. 22, 23, 24; relacja E. Dąbrowskiego, w zbiorach harcerskich ŁTN w Łomży; wywiad autora z E. Dąbrowskim.
484. Relacja E. Dąbrowskiego, w zbiorach harcerskich ŁTN w Łomży; wywiad autora z E. Dąbrowskim; L. Żelechowski, Leon Kaliwoda, w: M. Mieszkowski, dz. cyt., t. II, s. 46; Wniosek o nadanie Medalu Niepodległości Erwinowi Dąbrowskiemu, sygn. CAW WBH, MN 2 VIII 1931.
485. relacja E. Dąbrowskiego, w zbiorach harcerskich Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego w Łomży; wywiad autora z E. Dąbrowskim.
486. Relacja E. Dąbrowskiego, w: zbiorach harcerskich Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego w Łomży; wywiad autora z E. Dąbrowskim.
487. Wniosek o nadanie Medalu Niepodległości dla Erwina Dąbrowskiego, sygn. CAW WBH, MN 02 VIII 1931.
488. F. Piaścik, Ostatni …, s. 22-24.
489. F. Piaścik, Ostatni …, s. 18, 23 (rodzina Jarnuszkiewiczów była zaprzyjaźniona z Leonem Kaliwodą).
490. M. Czarnecki, Pamiętnik, w: zbiorach TPZŁ i ŁTN w Łomży; B. Kochański, K. Piotrowski, dz. cyt.,, s. 12, 13; W. Świderski, Łomża …, s. 137–139; W. Świderski, sygn. CAW WBH, MN 27 VI 1938; M. Danielewski, sygn. CAW WBH, KN 30 VI 1931; J. Płocki, sygn. CAW WBH, MN 17 III 1932; M. Rudnicki, sygn. CAW WBH, MN 21 IV 1937; Relacja Stanisława Zarzeckiego, Materiały Harcerskie i „POW”, w: zbiorach ŁTN w Łomży.
491. „Czuwaj” 1919, nr 1 i 2 z I-II, s. 15.
492. A. Dobroński, Łomża…, s. 220; J. Grzymkowska–Kleidienstowa, Mój …, w: „Ziemia Łomżyńska” 1990, nr 4, s. 4, 5, 8; s. 4, 5, 8; F. Piaścik, Ostatni …, s. 16, 17; W. Świderski, dz. cyt., s. 108, 109.
493. „Czuwaj” 1921, nr 6 z XII, s. 10; 1922, nr 8 z II, s. 3, 4; F. Piaścik, Ostatni …, s. 19; „Wspólna Praca” 1922, nr 9, 10 i 11 z 15 VII, s. 2, 3, 4.
494. M. Czarnecki, Pamiętnik, w: zbiorach TPZŁ i ŁTN w Łomży; B. Kochański, K. Piotrowski, dz. cyt., s. 13; M. Fulmyk, Halinka Jarnuszkiewiczowicz, w: M. Mieszkowski, t. II, s. 44-47; Relacja Michała Fulmyka oraz relacja Anny Jarnuszkiewicz, żony Jerzego Jarnuszkiewicza, w: Materiały harcerskie i „POW” w zbiorach Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego w Łomży.
495. F. Piaścik, Ostatni …, s. 19; „Wspólna Praca” 1922, nr 9, 10 i 11 z 15 VII, s. 2-4:
496. F. Piaścik, Ostatni …, s. 19; „Wspólna Praca” 1922, nr 9, 10 i 11 z 15 VII, s. 2-4.
497. „Czuwaj” 1922, nr 8 z II, s. 3, 4.
498. L. Żelechowski, Leon Kaliwoda, w: M. Mieszkowski, dz. cyt., t. II, s. 44-47.
499. „Peowiak” 1933, nr 12 z XII, s. 18.
500. „Peowiak” 1933, nr 12 z XII, s. 18.
501. „Wspólna Praca” 1928, nr 11 z 2 XI, s. 4.
502. J. Grzymkowska–Kleidienstowa, Mój …, w: „Ziemia Łomżyńska” 1990, nr 4, s. 8.
503. „Czuwaj” 1919, nr 1 i 2 z i – II, s. 15.
504. „Czuwaj” 1919, nr 1–2 z i –II, s. 14, 15; M. Fulmyk, Halinka Jarnuszkiewiczówna,
w: M. Mieszkowski, dz. cyt., t. II, s. 48, 49; Relacja Michała Fulmyka oraz relacja Anny Jarnuszkiewicz, żony Jerzego Jarnuszkiewicza, w: Materiały harcerskie i „POW” w: zbiorach Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego w Łomży; „Ziemia Łomżyńska” 1919, nr 1 z 1 II, s. 5.
505. J. Gwardiak, Uczestnicy działań niepodległościowo rewolucyjnych na Ziemi Łomżyńskiej 1794-1918, Łomża 2005, s. 183; Relacja Marii Żbikowskiej Kleidienstowej–Klonowskiej, w: zbiorach Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego w Łomży; J. Kleidienst, Rodzina Kleidienst, w: M. Mieszkowski, dz. cyt., t. II, s. 14-35 (losy łowicko–łomżyńskiej rodziny Kleidienstów są dokładniej opisane w tej pozycji); http://pawet.net/zl/zl/1995_17/6.html, skan z 27 XI 2017 r; http://www.nasz-czas.lt/_NCZ_ARCHYVAS/410/czas.html, skan z 27 XI 2017 r.
506. J. Gwardiak, dz. cyt., s. 183; Relacja Marii Żbikowskiej Kleidienstowej–Klonowskiej, w: zbiorach Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego w Łomży; J. Kleidienst, Rodzina Kleidienst, w: M. Mieszkowski, dz. cyt., t. II, s. 14-35; http://pawet.net/zl/zl/1995_17/6.html, skan z 27 XI 2017 r; http://www.nasz-czas.lt/_NCZ_ARCHYVAS/410/czas.html, skan z 27 XI 2017 r.
507. J. Kleidienst, Rodzina Kleidienst, w: M. Mieszkowski, dz. cyt., t. II, s. 19; Wniosek o nadanie Medalu Niepodległości Ludwikowi Kleidienstowi, sygn. CAW WBH, MN 02 VIII 1931.

 

290 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Avatar