Wędrówki po gubernji augustowskiej. Rozdział III

Domena Publiczna. Wolno zwielokrotniać, zmieniać i rozpowszechniać oraz wykonywać utwór, nawet w celach komercyjnych, bez konieczności pytania o zgodę. Wykorzystując utwór należy pamiętać o poszanowaniu autorskich praw osobistych Twórcy. 

Redakcja Serwisu

 

III

Miasta: Zambrów, Wizna i Jedwabne,—Czerwony bór.—Kanał Augustowski. —Rzeki: Hańcza Czarna, Hańcza Biała i Bobra.—Miasto Lipsk.—Wsie: Łubów, Krasnopol i Jegłówek.


Dla was historycy, archeologowie, poeci i ma­larze, chcę wskazać drogie okruchy, czy też pyłki szacownych zabytków i skarbów naszej prowincyi; z tych pyłków utworzyć piękną całość, będzie waszem zadaniem.
Ten, kto z miłością kraju swego przebieży wyciągnioną ku północy część królestwa, znajdzie tu jak wszędzie, na każdym prawie kroku, pokarm dla ducha, znajdzie piękno i naukę. Na cóż pisa­libyśmy historję, wzbogacali muzea archeologiczne i tworzyli piękne obrazy kraju, jeśliby to wszystko nie służyło dla nas za szczeble postępu do coraz wyższej doskonałości? — Z ruin kościołów i zam­ków, ze szczątków zbroi i naczyń, domyślamy się ich całości, i podziwiając umiejętność przodków naszych, męztwo ich i pobożność, bierzemy od nich wzory pracy, poświęcenia się dla ludzkości, poję­cia piękna i wytrwałości w cnotliwem życiu. Z ta
kiem tylko usposobieniem ducha dojrzeć można w każdym zakątku kraju naszego niewyczerpane bogactwa dla historji i archeologji, oraz pomocniczych im sztuk pięknych. Lecz aby wszystko w prawdziwem świetle przedstawić, trzeba na to długiego czasu i szczególnego poświęcenia się nie jednego, lecz wielu; w dziełku zaś naszern podać możemy tego wszystkiego tylko szkice, ułamki, okruchy i pyłki, które kreślić będziemy bez wzglę­du na położenie jeograficzne lub inny jaki porzą­dek, tak jak pod oczy podpadną.
Podług przyjętego już przez nas porządku, na­leżałoby naprzód rozpoznać południowy kraniec gubernji augustowskiej, tojest dawne starostwo łomżyńskie; ale chcąc poznać wszystkie na tym kawałku ziemi zgromadzone zabytki historyczne, trzeba by przedewszystkiem przejrzeć archiwum akt dawnych w Łomży przy trybunale cywilnym istniejące, gdzie znalazłoby się wiele rzeczy ciekwych, o których ani Starożytna Polska Balińskiego ani tćż Dawna Polska Swięckiego nie wspominają
Łomża na wzgórzach nad Narwią zbudowana ze wszech stron pięknie się przedstawia, a przeniesiona na papier lub płótno, godniejszą byłaby pomieszczenia w naszych mieszkaniach, niż Ham burg lub Sztuttgard.
W dawnej ziemi łomżyńskiej leżą miasta Zambrów, dawniej zwany Zembrów, Śniadów i Kolno.
Zambrów nad rzeczkami Zambrzycą, Jabłonną i Prątnikiem położony, w wieku XVI był ważniej- szem niż dziś miastem ; sądzono w niem roki ziemskie i grodzkie, a chociaż miasto nie wielce było handlownem, jednakże na 52 włókach gruntu do­brego osiadłszy, a przytem mając dozwolone sobie wręby do lasów starościńskich, liczyło się do za­możnych w kraju. W roku 1575 przypadło powie­trze (może znana teraz cholera), a potem głód, od czego wiele mieszkańców wymarło, tak iż 72 do­mów opustoszało. Niezadługo trafił się pożar, a potem wojny szwedzkie i inne ogólne klęski kra­ju, od których to miasto tak podupadło, że chociaż dziś zostaje na trakcie wielkim białostocko-warszawskim, który ułatwia odbyt produktów rolnych, jednakże nie może już powrócić do dawnego do­brego bytu. Wszystko też z czasem tu się zmieniło. Ota­czająca to miasto od zachodu, południa i wschodu w wieku XVI puszcza, zwana Czerwony bór dziś zmalała i rozdrobiła się w małe laski, podleśnictwo rządowe Zambrów stanowiące; znaczna zaś część ornej, na której stuletnie sosny znajdowały się, dziś przedstawia smutną, obszerną wydmę piaskową, w części na nowo uprawioną już drzewem, nad którą zdała wzniesiony gmach telegrafu, jak bocian na uschłem drzewie, pogląda na tę zmienność cza­su i rzeczy, aż nim i sam, jako pozbawiony dawne­go życia, zniszczeniu ulegnie.
Puszcza Zambrowska także w większej części wycięta, nawet swe imię dawne straciła, obecnie przydzielona do lasów emfiteutycznych Wizna, stanowi dwa obręby, Rudniki i Kurpiki zwane.
Obręb Kurpiki przybrał swe nazwisko od wsi, pomiędzy tym lasem a rzeką Narwią leżącej, w któ­rej wędrujący z puszczy Ostrołęckiej czyli też z Karpat Kurpie tu osiedli.
Kolno, osiadłszy szczęśliwie w blizkości grani­cy pruskiej, jak dawniej tak i dziś jest handlownem i w tym względzie prawie wyrównywa swej matce Łomży. Miasto to zbudowane jest na wzgórzu nad rzeczką Łabną, w pięknem położeniu; u podnóża zaś rozłożyło się od wielu wieków przedmieście Łabna zwane.
Jak Pisną dziś, tak rz. Łabna w wieku XIII i później jeszcze, przepływała przez wielkie lasy; na obu tych rzekach, również jak i na Narwi, były liczne gony i żeremia bobrowe, których ślad został w nazwisku pola bobrowego, do m. Kolna w wieku XVII przydzielonego.
Pomiędzy Ciechanowem i warownym niegdyś Tykocinem, osiadła drobna szlachta czynszowa podlaska. Grunta dość żyzne, gdzieniegdzie lasami, niewielkiemi, już iglastemi już liściowemi uwieńczone, rzeczkami zaś, strumykami i błotami poprzerzynane, a wśród nich wsie szlacheckie, z pyszna okolicami zwane, piękny krajobraz przedstawiają.
Między Tykocinem a Łomżą, o mil dwie od tej ostatniej, nad Narwią na wzgórzu, leży Wizna, miasto około 1170 roku już warowne, a potem to jest w wieku XIV, stolica książąt mazowiecko-wizkich, wreszcie w końcu wieku XVI główne miasto ziemi wizkej, która się dzieliła na trzy powiaty, wizki, wasoski i radziłowski.
Z zamku wizkiego, w którym książęta radzili o pomyślności ludu, a królowa Bona tworzyła pla­ny dogodzenia swej dumie i osobistym widokom, dziś tylko pozostała góra, pomiędzy miastem a wójtowstwem okrągło usypana, jakby przypa­trująca się pędowi wód Narwi, unoszących jej prze­szłość w otchłań rychłego zapomnienia.
Duże to miasteczko, dziś szczupłe i liche, tyl­ko świątynię starożytną, w stylu gotyckim zbudo­waną, z dawnej swej świetności dotąd zachowało; od Narwi jednak malowniczo się przedstawia.
W ziemi wizkiej, w połowie dziś do powiatu łomżyńskiego i w drugiej do augustowskiego należącej, leżą miasta: Jedwabne 1), fabryczne i schludne, z drewnianym lecz gustownie zbudowanym kościo­łem, własność Rembielińskiego, oraz Stawiski, Radziłów Wąsosz i Szczuczyn, niemieckim zwany.
Szczuczyn niezbyt starożytne miasto, bo tylko w r, 1692 przez Szczukę referendarza kor, założo­ne, a jakże już zestarzało się, przeżywszy swe świe­tne czasy ! Ztąd z kollegjum Pijarów wychodziło światło kraju; kościół od wjazdu z Warszawy czyli Łomży niegdyś był zamożną świątynią i miejscem aktów uroczystych dla szkolnej młodzieży; dziś podstarzały, urągać się zdaje z ciszy miasta, które tylko sądem pokoju i małym handlem przez ży­dów prowadzonym, oraz życiem niewielkiej ludno­ści ożywia się.
Od Szczuczyna i Grajewa na wschód, aż do Goniądza, którego mury pięknie z tej strony Bie­brzy przedstawiają się, całą kilkomilową przestrzeń zajmują lasy rządowe i prywatne, gdzie niedawno jeszcze, bo przed łaty kilkunasto, chowały się li­czne łosie, a nieco dawniej Bobry nad rzeką Bobrą, Cała tutejsza przyroda, choć w półdzika, nie bie­dną jednak jest w piękne widoki i krajobrazy.
Za rzeką Łyk, która przypływa z Prus i wpa­da do Bobry o pół mili od Goniądza, zaczyna się dawna ziemia bielska, we włości knyszyńskiej, po­kryta lasami bagnami, jeziorami i rzekami, na któ­rej nad jeziorem Łyk, w pięknej miejscowości, gdzie teraz przechodzi trakt warszawsko-kowieński, Trojden ks. lit. zbudował w r. 1282 Rajgród miasto warowne. Okolice tego miasta leśne, lecz dla wzgórz i licznych wód są bardzo piękne.
W lasach ciągnących się na wschód ku wsi Dolistowu i rz, Netcie, w dzisiejszej straży rządowej Woźnawieś i lasach darowanych dóbr Netta, od wieków były ostępy grubej zwierzyny łownej, z której dość liczne stada sarn jeszcze i dziś za rz. Jegrznią, zwłaszcza w obrębie Grzędy, chowają się. W tym samym obrębie znajduje się osobliwość dendrologiczna, mianowicie kilka cisów naturą za­sianych, które z wielkiej liczby tego gatunku drzew, ręką okolicznych mieszkańców zniszczonej, dotąd ocalały. Drzewo bowiem cisowe, twarde, używane jest na narzędzia rolnicze i gospodarcze, a nadto włościanie tutejsi, uważają kij cisowy za pewną obronę od psa wściekłego.
Jest tu w lasach kilka cmentarzy i pojedynczych mogił, z któremi związane są rozmaite podania hi­storyczne.
Ku wschodowi od Rajgrodu, za lasami straży Woźnawieś, od rz. Bobry rozpoczyna się kanał augustowski, łączący Wisłę z Niemnem, który po­prowadzony jest przez najrozkoszniejsze i bardzo malownicze okolice; a liczne szluzy, gustownie zbu­dowane, podwyższają piękność jego. Pierwsza szluza przy rz. Bobrze zowie się Dębowa, od wsi przyległej tegoż nazwiska, druga Sosnowa, trzecia Borki, czwarta Białobrzegi, piąta w mieście Augu­stowie zowie się Augustów.
Miasto Augustów, od Rajgroda o mil 3 odlegle, przez króla Zygmunta Augusta w r. 1561 założone, leży pomiędzy jeziorami nad rz. Netta i kanałem, wśród czarujących okolic. — Jako stolica powiatu, miasto to z obszerności, ilości domów i ludności, liczyć się może do większych i ważniejszych miast w kraju i nie wiele ustępuje stolicy niegdyś ziemi Łomży, od której więcej jest uposażone we wdzię­ki przyrody.

Kanał augustowski prowadzony od południa ku północy aż do Augustowa, ztąd zwraca się na wschód przez dawną puszczę, grodzieńską czyli pierstańską, a teraźniejsze leśnictwa rządowe Au­gustów i Balinka, po krańcu leśnictwa Hańcza, ku Niemnowi; na tej rozciągłości ma 13 szluz, jako to: Przewieź, Swoboda, Gorczyca, Paniewo, Perkuć, Mikaszówek, Sosnówka, Tartak, Kudrynki, Kurzymec, Wołkusz, Dąbrówka i Niemnowo. —- Wszystkie te szłuzy bez wyjątku są piękne i zasłu­gują na zdjęcie na papier; lecz z nich najbardziej malownicze są Kurzyniec i Niemnowo. Trudno wypowiedzieć wszystkie cechy piękna, w jakie ka­nał i pobrzeża jego są uposażone; góry stro­me, wąwozy, ścieżki kręte, płaszczyzny, rzeki i zatoki, wodospady, a z niemi szum wody, zie­loność poblizkich drzew i kobierce rozkosznych łąk. chatki, domki, ogródki i pola, wszystko to estetycznie i cudnie rozmieszczone, przypomina powabne okolice nadreńskie i Szwajcarji, lecz dis naszego oka stokroć od tamtych milsze.
Hańcza czarna także rozkosznie płynie przez pola, lasy i wsie; piękną jest ona pod Suwałkami ale bez porównania piękniejsza w Kadyszu, gdzie, wbrew twierdzeniu jakiegoś korrespondenta gazet, jakoby przez nią przejść można suchą nogą nie za­moczywszy podeszew u trzewiczków, przez całe lato jest spławną, i właśnie tu jest kontrola spławu drzewa, zboża i innych produktów do Niemna i dalej do Prus prowadzonych. Widoki Kadysza: nad Hańczą, i ujścia Marycby do Hańczy, warte pędzla łub ołówka.
Rzeka Bobra, czyli Biebrza, od głównego niegdyś siedliska bobrów tak nazwana, płynie po wię­kszej części nizinami, jednakże przez niemniej, jak i Hańcza, piękne okolice; odgranicza gubernję au­gustowską od grodzieńskiej, jest dziś spławną, ale w wieku XVI chciano ją uczynić więcej niż dziś ożywioną, bo król Stefan Batory, wielki w pomysłach i czynach, zamierzał ją zrobić tak przystępną i dogodną do żeglugi, jakim był Niemen. W tyn celu nadał starożytnemu, bo od r. 1006 istniejące­mu2), i nad tą rzeką położonemu miastu Lipsk w r. 1580 dnia 8 grudnia prawo magdeburskie i ja­ko portowemu, pieczęć, wyobrażającą łódź z ża­glem. Miasto to miało być wielce handlowem na podobieństwo dzisiejszego Lipska saskiego; w niem król kazał mieszczanom zbudować dom gościnny na przyjazd kupców z innych miast krajowych i za­granicznych, oraz ratusz i koło niego kramnice na skład i sprzedaż towarów kramnyeh. Ustanowił tu także skład soli białej goniądzkiej, rzeką Bobra z Goniądza sprowadzanej, oraz wystawić kazał, na stronie od miasta, łaźnię publiczną, słodownie i bro­wary. Aby zaś spodziewanej wielkiej ludności mia­sta nie brakło na drzewie, Batory nadał miastu w ro­ku 1583 kut puszczy pierstańskiej, wzdłuż i w szerz na mile obszerny. Dla upowszechnienia zaś handlu, ustanowił 4 jarmarki do roku. Zygmunt III upo­sażając w grunta plebana kościoła miasta Lipska, wydzielić kazał dla niego z tejże puszczy włók sześć lasu, a mianowicie ostępy: Dorotuszyn i Jesionowy. Miasto to bowiem leżało wśród lasów obszernych w ekonomji grodzieńskiej w leśnictwie Nowodworskiem.
Wszystkie te przywileje, jakkolwiek nie w zu­pełności z nich korzystano, chowane były troskli­wie w kościele; lecz dnia 21 września 1737 roku w dzień św. Mateusza apostoła po nabożeństwie, nie wiedzieć z jakich przyczyn, pokazawszy się ze środka ogień, takowe spalił. Żal było mieszczanom tej straty, i chcąc sobie powetować, udali się do króla Augusta III z prośbą, który w d. 27 czerwca 1754 r. przywileje te z akt grodzkich miasta Gro­dna wydać dozwolił i sam takowe potwierdził. Wi­dzieliśmy je na pargaminie spisane, i to, cośmy o tem mieście tu podali, z nich wyczerpnęliśmy.
Jeszcze i dziś, choć liche to miasto, liczy prze­szło 2,000 mieszkańców, dwa kościoły i kilkana­ście ulic, a przytem od czasów Batorego utrzymu­je obszerne place nad Bobrą pod liczne spichrze i na składy kupieckie przeznaczone.
Niedaleko Niemnowa, trochę niżej, pod Czerniewicami, Hańcza czarna, a jeszcze niżej pod Swiętojańskiem, Hańcza biała, obie zlewają się z Niemnem. Obie te rzeki płyną przez piękne oko­lice, lecz Hańcza czarna dłuższa, bo aż z pod pru­skiej granicy bizko miasta Przerosła z jeziora wy­pływa i oblawszy m. Suwałki ze strony zachodniej i południowej, unosi się dalej ku południo-wschodowi przez pola, łąki, wsie i lasy, spotykając w wie­lu miejscach bardzo piękne okolice.
Nawet z Hańczą czarną i rzeka Marycha, nie­daleko od wsi Kadysza, zlewająca się, nie jest bie­dną w piękne pobrzeża.
Od Grajewa do Balwierzyszek i od WilkoWy­szek do Kopciowa nad Hańczą białą, czyli też do Świętojańska, cala ta przestrzeń zapełniona jeziorami, które dowodzą, że było tu niegdyś morze. Naliczyłoby się ich do stu. a każde ma swój właściwy urok, tak, iż od niego oka odwrócić długo się nie chce: bo to jedne otacza las, nad drugiem góra stroma z domkiem na czatach stoi; tam jeden lub kilka krzyżów pobożną pamiątką kraszą, indzie rzeki zlewają się lub wypływają, a wszędzie duma­nie bawi myśl i serce. O! szkoda, że nie jestem poetą lub malarzem: wysnułbym wam z tych jezior, jak ów piewca Switezi, tysiące ballad, epopei, le­gend i innego rodzaju poematów swojskich, i dru­gie tyle utworzyłbym cudnych krajobrazów.
Wśród tych jezior, w niewielkiem oddaleniu od ich wód, leżą miasta: Raczki, Bakałarzewo, Filipów, Przerosi, Wiżajny, Łubów, Wisztyniec, Wierzbołów, Kalwarja i Suwałki od zachodu; Ludwinów, Olita, Simno, Sereje, Łozdzieje i Sejny od wscho­du, tudzież liczne wsie.
Oprócz tych, dawniej w powiecie mereckim województwa trockiego, dziś w pow. sejneńskim, leży Puńsk, w roku 1647 do rzędu miast przez króla Władysława IV podniesiony, w dniu zaś 14 stycznia 1792 r. otrzymał od króla Stanisława Au­gusta dyplom renovationis et locationis, oraz herb. z wyobrażeniem ś. Piotra apostoła; lecz obecnie już się zrzekł swych przywilejów miejskich.
Łubów, także licha mieścina, w powiecie da­wniej mereckim, teraz kalwaryjskim położony, przez króla Augusta III w r, 1734 przywilejami miasta
obdarowany, ma herb z wyobrażeniem N. Panny Trempińskiej3), które dwaj aniołowie malowania greckiego podtrzymują. Kościół w Lubowie z drze­wa w r. 1770 przez księdza Adama Kozłowskiego proboszcza wiżajńskiego i lubowskiego, kosztem rządu, pod wezwaniem św. Trójcy zbudowany, a w dniu 8 września 1822 r., tojest w lat 52 przez Augustyna Polikarpa Marciejewskiego, biskupa ar- gijskiego, sufragana dyecezji augustowskiej konse­krowany4). Tak probostwo jak i miasto, leżą wdawnem starostwie kadaryskiem. Nazwisko mia­sta wywodzą od pierwszego osiedlenia Łubowa lub Lubego5).
Przy drodze z Suwałk do Sejn, o wiorst 5 od tego ostatniego miasta, leży Krasnopol, dawniej miasto, dziś wieś kościelna rządowa, 2000 ludności licząca, z dwoma rynkami i siedmią ulicami, wła­sność niegdyś Ant. Tyzenhauza podskarbiego na­dwornego litewsk., który zawsze i wszędzie troskli­wy o rozszerzenie oświaty, przemysłu i dobrego bytu w kraju, po wystawieniu w r. 1781 kościoła i uporządkowaniu miasta, zamierzał ułatwić odbyt produktów miejscowych przez wykopanie kanału
od jeziora Długiem zwanego, do r. Pawłówki, o 2 wiorsty od Krasnopola płynącej, z dwoma innemi jeziorami na północy i południu położonemi łączą­cej się; lecz ksiądz Bortkiewicz ówczesny przeor Dominikanów sejneńskich przeszkodził wykonaniu tego zamiaru, a zarazem wzrostowi miasta, albo­wiem celem ściągnięcia żydów do Sejn i za pośre­dnictwem ich ożywienia tamże handlu, zbudował wspaniałą synagogę, do której lud izraelski chętnie się garnął! rozszerzając swe stosunki handlowe, przyczynił się do upadku jarmarków i handlu krasnopolskiego; przez wdzięczność zaś swemu do­broczyńcy, ustanowił w synagodze codzienne mo­dły za Bortkiewicza, które dotąd, bez względu, że synagoga podstarzała i ku upadkowi się nachyla, odprawować się mają.
Przy samym trakcie litewskim, o dwie mile od Suwałk, leży Jeleniewo, od siedliska niegdyś jeleni tak nazwane; dawniej miasto, dziś wieś kościelna. W parafii jeleniewskiej, o wiorst 5 ku północy, pomiędzy stromemi górami gliniasto-kamienistemi leży folwark rządowy Jeglówek, od świerku po li­tewsku egle tak nazwany, który omajony zielenią drzew, uroczo wygląda; folwark ten oddany został w wieczystą dzierżawę Zdanowiczowi, rolnikowi z profesji i sławnemu lekarzowi popularnemu, nie z nauki lecz z własnego doświadczenia, którego rady zasięgają nietylko okoliczni, lecz nawet z cesarstwa przybywający mieszkańcy6. Na gruntach tego folwarku, przeszedłszy na wschód pół wior­sty, widać lasek liściowy ze świerkiem zmieszany, w głębi którego z prawej strony dróżki leśnej, wznosi się góra, kościelną zwana. Dalej idąc tąż dróżką, już minąwszy lasek, ujrzym chałupę ogro­dniczą, potem pole nie wielkie i tuż za niem góra wysoka ręką ludzką usypana, zamkową zwana. Rze­czywiście był tu zamek; jest wał ziemno-kamienny, są ślady trzech bram zamkowych, są lochy pod­ziemne i jawne jeszcze znaki warowni. Zamek ten zbudowany był w bardzo pięknem i wielce korzystnem, pod względem obrony i sztuki wojennej, położeniu; oblewa go jezioro Szurpiłowskie, na którem od południa, tojest od folwarku Jeglówka śliczna wysepka z gaikiem drzew, zapewne dla roz­rywki załogi zamkowej urządzona; od wschodu za wąwozem wznosi się wspomniana wyżej góra ko­ścielna. od zachodu druga góra starem zamczyskiem zwana; w dali w równej prawie odległości od zam­ku, usypane są trzy wysokie kształtu stożkowego, góry pikietowe, a mianowicie od północy pod wsią Gulbieniszki, od południa na gruncie wsi Szurpiły i od zachodu pod wsią Dzierwany. Na powierzchni zamkowej jest teraz pole, przy uprawie którego wyorywują się kości ludzkie, piszczele olbrzymie, łańcuchy mosiężne z ogniw niespajanych. żelazca od strzał, lance i pieniądze starożytne. W górze starem zamczyskiem zwanej, znajdują się pod kopcami grobowemi urny gliniane; kilka tych urn ztamtad odkopanych znaleziono na grubo odrutowanyeh, tak, że nie ulegały uszkodzeniu, przykry­wały je ogromne płaskie kamienie. Za jeziorem na sąsiednich polach wsi Wodziłki i Szurpiły, przez filiponów osiedlonych, przy oraniu znajdywano i dotąd wydobywają się liczne lance, jakby po ca­łym hufcu zbrojnego ludu. Mówiono nam, że jakiś włościanin wykopał znaczną massę pieniędzy w sztabkaeh złotych, wielkości spodka od filiżanki i nie wiedząc co z niemi robić, po woreczku sprze­dawał koloniście Niemcowi dotąd żyjącemu, za liche, co łaska, wynagrodzenie, który z tego naby­tku wielce z bogacił się sam i wielu żydów. Poka­zywano nam tylko jeden pieniądz na górze zamkowej znaleziony; był to szóstak srebrny z wizerun­kiem Jana III i datą 1678 r. Wiele osobliwości ar­cheologicznych ztąd wydobytych znaleźć można u okolicznych włościan, a jeszcze wielka część onych znajduje się ukrytą w łonie ziemi. Właści­ciel, czyli dzierżawca folwarku Jeglówek nad rolę i medycynę popularną dalszej nauki nie widzi i dla­tego osobliwości te bez nadzoru i opieki marnują się z uszczerbkiem dla archeologii.
Niedaleko od tego zamku, na południo-zachodzie, blizko m. Filipowa, pod jeziorem Stabo, Gąsiewski hetman polny lit., w dniu 21 października 1656 r. porażony został przez Szwedów i Niemców pod dowództwem Gustawa Steinbocka i Fryderyka landgrafa heskiego.
Cała ta zachodnia połać gubernji najeżona jest stromemi górami, pomiędzy któremi w wąwozach widzisz strojnie usadowione wsie, zielone łąki, ubarwione zwierciadlaną taśmą rzek, lub niezbyt szerokie a długie jeziora. Kto chce mieć wyobra­żenie o położeniu estetycznemu Szwajcarji, ten niech zajrzy w tutejsze okolice i jeśli posiada czucie pię­kna i duch wieszczy, znajdzie tu więcej niż w ob­cej Szwajcarji treści do wzniosłych lecz swojskich tworów.
Od Baranowicz pod Grodnem, aż do miasta Sudarg, od wschodu i północy otacza prowincję na­szą rozkoszny Niemen, wielce zamożny w pamią­tki przeszłości i przecudne okolice, którego każda staja jest zdolna podać treść do tomowych histo­rycznych powieści lub poematów, a dla malarza zawiera niezmierne skarby. Druskienniki, Merecz, Olita, Punie, Balwierzyszki, Preny, Boczkienikiele i Birsztany, Pozajście, Aleksota i Kowno, Sapieżyszki, Jurborg i Sudargi, wszystkie te nazwiska hi­storyczne miast i wsi zdobią brzegi tego naszego Renu.
Wiele jeszcze pozostaje do powiedzenia o tych nadniemeńskich miastach, jako też i o całej Litwie, wśród której w najdogodniejszem dła rolnictwa miejscu usiadły miasta: Marjampol, Pilwiszki, Władysławów i Szaki; ale odłożymy te szczegóły do rozdziałów następujących, w których nieraz jeszcze potrącić wypadnie o też same miejsca, nad któremi teraz pobieżnie zastanawialiśmy się.

Przypisy:

1. Jedwabne ma tylko postać miasteczka, właściwie jest wsią kościelną.
2. Dotąd przechowywana w archiwum magistratu miasta Lipska pieczęć potwierdza tę datę „Skubinarum civitatis Lipscencis 1006 sigillum”
3. Wieś Trempiny w tymże powiecie, o pół mili od Łubowa.

4 Kościół w Lubowie początkowo był filią kościoła parafial­nego wiżajńskiego,
5. Lubów już przestał być miastem,, jest wsią kościelną.
6. Najtrafniej ma leczyć kołtun (plica polonica), i podobno wszelkie uporne słabości wyprowadza w kołtun, a następnie go leczy.

Pisownia Oryginalna

Materiał pobrano z biblioteki cyfrowej POLONA

71 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Avatar