Wędrówki po gubernji augustowskiej. Rozdział IV. Cz. I

Domena Publiczna. Wolno zwielokrotniać, zmieniać i rozpowszechniać oraz wykonywać utwór, nawet w celach komercyjnych, bez konieczności pytania o zgodę. Wykorzystując utwór należy pamiętać o poszanowaniu autorskich praw osobistych Twórcy. 

Redakcja Serwisu

Rozdział IV. Część I

Kurpie, — Część ich Nowogrodzka. — Bartnicy. — Bory, półbory i ćwierćbory
Upadek bartnictwa. -—Rozporządzenie z r. 1837,—-Różne zajęcia Kurpiów
Prorocy. — Moralność i pobożność Kurpiów -Strój ich – Nowogród
i Kolno.

Nasi etnografowie dotąd nie zupełnie się zga­dzają w określeniu pochodzenia Kurpiów, nikt je­dnak nie zaprzecza, że to jest naród słowiański, a nawet polski. Półdzikie ich dotąd obyczaje, oraz męztwo i wytrwałość, czynią ich podobnemi do Hucułów i górali karpackich; ztąd właśnie nadane im zostało przez sąsiadów Mazurów nazwisko Kar­piów , czyli w ludowem narzeczu Kurpiów, i ztąd następnie wynikł domysł, że ten lud z Karpat do puszczy dawnej ostrołęckiej przywędrował. Może być w tym domyśle trochę prawdy, lecz nie zupeł­nie: Kurpie bowiem są takim prawie z pochodze­nia narodem, jakim byli Kozacy na Zaporożu. Po­między jednymi a drugimi ta tylko zachodzi różni­ca, że Zaporoże położone na Ukrainie, czyli krańcu Polski, wśród żywiołu ruskiego, przyswoiło so­bie tameczny język i religję; Kurpie zaś osiadłszy wśród Mazurów, ich mowę, religję i w części ro­dzaj życia przejęli. Zaporoże także na wolnej i pu­stej ziemi osadowiwszy się, w samym zarodku po­stanowiło właściwe sobie prawo, podług którego z różnorodnych członków organizując naród, utworzyło rodzaj bractwa czyli zakonu; Kurpie zaś pierwiastkowe rządząc się patryarchalnie, podobni byli do skupionych band cygańskich, a następnie poddali się pod prawa tej ziemi, na której .osiedli. Jeszcze jest jedna pomiędzy temi dwoma narodami różnica, mianowicie ta, że pomiędzy Kozakami doj­rzymy potomków szlachty polskiej, litewskiej i ru­skiej, a nawet trochę tatarszczyzny; kiedy wśród Kurpiów nikogo więcej nie znajdziemy, oprócz Polaków z Mazowsza, Warmji, Podlasia i nieco z gór karpackich 1).
Z podania miejscowego, oraz z języka i nazwisk tego ludu, przekonywamy się, że dzisiejsi Kurpie
są potomkami rozmaitych familji polskich, losem lub własną swawolą poniżonych, które straciwszy prawo cywilne w kraju, jako wygnańcy lub za nie żyjących uważani, dla ocalenia swego życia zmuszeni byli kryć się w puszczy ostrołęckiej, Zagajnicą zwanej. Część tej puszczy ku północy rozciągająca się przeszła do dzisiejszej gubernji augustowskiej i w końcu wieku XVI zwaną była puszczą łub zagajnicą nowogrodzką, od miasta Nowogrodu wśród tej puszczy zbudowanego. W czasach póżniejszych tworzyła ona dwa leśnictwa rządowe Lachowskie od wsi rządowej Łacha i Kupiskie od wsi Kupiski tak zwane; szczątki tych lasów stanowią dziś jedno leśnictwo Nowogród i tego nazwę część wschodnia, zawierająca lasu morgów 8,424 prętów kwadratowych 47, przeszła do dóbr donacyjnyeh tegoż nazwiska, księcia Szachowskiegc własność stanowiących, tudzież morgów 1843 prętów kwadratowych 44 do dóbr takichże, Małypłock zwanych, radcy tajnemu Żukowskiemu nadanych W epoce Polski kwitnącej, za panowania Kazi­mierza Wielkiego, a nawet za poprzednika i ojca jego Władysława Łokietka, Kurpie w wieku XIV zaczęli zbierać się i osiadać na ziemi mazowieckiej w puszczy, gdzie prowadzili życie przyrodą wska­zane. Głównym przedmiotem ich zatrudnień byłe bartnictwo, tudzież myśliwstwo i rybołówstwo. Każda familja miała swą budę czyli osadę zabudowaną, do której wszelki dobytek z puszczy znosiła, a gdy obfitość onego przewyższała potrzeby domo­we, miód i skóry zwierząt puszczano na handel do miast znaczniejszych w kraju, zkąd w zamian otrzymywano takie przedmioty, których puszcza dostarczyć nie mogła.
Stosunki familijne i handlowe nie dozwoliły długo rządzić się prawem patryarchalnem i jeśli nie wprzódy, to od r. 1526, tojest od czasu wcielenia Mazowsza do Korony, Kurpie utworzyli jednolite bractwo, które stosownie do podziału puszczy czyli zagajnicy na dwie części: ostrołęcką i nowogrodzką jednocześnie podzieliło się na dwa oddzielne towa­rzystwa. Podział ten wszakże był tylko administracyjnym, duch Kurpiów tak ostrołęckich jak i nowogrodzkich jednaki pozostał; a gdy szło o odpar­cie wroga kraju, wówczas rozdziału pomiędzy temi dwoma bractwami dojrzeć nie można było. Wprawdzie moralność, zamiłowanie do pracy, a za tem i zamożności, już od kilku wieków nadały Kurpiom ostrołęckim wyższość nad swoimi sąsiadami: lecz i ci niezbyt jeszcze dawno posyłali rze­ką Karwią znaczne zapasy swych produktów na handel do Warszawy i Gdańska, zkąd odbierali trzosy talarów i dukatów.
Pomijając przegląd rozwoju życia Kurpiów ostrołęckich, za granicą gubernji augustowskiej mieszkających, przejrzymy tylko koleje życia Kur
piów nowogrodzkich, co najbardziej ułatwia przywilej przez króla Zygmunta III dnia 20 grudnia 1630 roku, bartnikom miasta Nowogrodu udzielo­ny, który tu dosłownie przytaczamy:
„Zygmunt III z Bożej łaski, wielki książę lite­wski, ruski, pruski, żmudzki, mazowiecki, inflant- ski, a szwedzki, gotski, wandalski dziedziczny król. Oznajmujemy listem naszym, komu to. wiedzieć należy, suplikowałi nam bartnicy nasi z starostwa łomżyńskiego miasteczka Nowogródka przez urzę­dniki nasze koronne, abyśmy dawne zwyczaje ich i wolności, których z dawnych lat zażywają i so­bie od przodków swoich z rąk podane mają, z ła­ski naszej królewskiej przywilejem potwierdzili i onych przy nich zachowali, którą prośbę ich my łaskawie przyjąwszy i one, ile prawu nie są prze­ciwne, zatwierdzić umyśliliśmy; jakoż tym listem naszym zatwierdzamy, a najprzód wiedząc z relacji komissarza naszego urodzonego Jakóba Maksymiliana Fredrą stolnika lwowskiego, sekretarza na­szego, któregośmy tam umyślnie posłali, iż z da­wnego zwyczaju i lustracji skarbowej żaden z nich nie powinien nad jedną rączkę miodu zwyczajną tamże w Nowogrodzie miasteczku oddawać od zna­mienia boru swego staroście łomżyńskiemu, i nad­to za kunę groszy piętnaście oddawać, siana stożek, w którym dwoje drabek powinno być, przy stano­wisku swem dla przyjazdu strzelcom  postawić,  albo za nie po groszy piętnaście dawać; onych przy temczasowem prawie i zwyczaju zachowujemy i aby więcej nad rączkę miodu i za kunę groszy piętnaście staroście łomżyńskiemu od nich nie wy­ciągali i do pudlaka miodu, do którego nigdy nie byli powinni, onych nie przymuszali, mieć chce­my.
Względem czego wolno im będzie, jako z da­wna było każdemu bartnikowi, jakie chcąc drzewo drzewie albo drążyć do barci sposobne, tak w dę­binie jako i w sośninie, żadnego nie wyjmując. Stanowiska swoje albo domeczki, albo więc budy w puszczach miewać, które w pokoju stać powin­ny i żaden ani z bartników, ani z loźnych ludzi palić i znosić ich nie powinien, a ktoby się ważył tego, ma być prawem lennem, którego z dawna zażywają, przez bartników sądzony i ukarany. Nadto łące albo knieje miewać, których, jako z dawna zwyczaj był, wolno im będzie. Sidła za­stawiać na jarząbki i rozmaite ptaki i kuny, okrom zwierza wielkiego; także żaki albo wienczerze sta­wiać na rzece Karwi, Pisi, gdzie się któremu spo­doba; jazy miewać na rzekach albo na strugach w Zagajnicy Nowogrodzkiej i w nich ryby łowić do roboty swojej bartniczej, a gdzieby który nie miał jazu pewnego, powinien będzie starosta bartny on naznaczyć i zapisem obwarować, a miejsce wy­mierzyć póki powinien zażywać tego podług sta­rego zwyczaju, przy zastawiskach albo raczej rzece
Narwi okręgach pewnych albo krzewinie dolistej, wolno im być ma okręgi kolejną albo płotem za- stawować, sieci swe tam stawiać w tem zastawisku, krzewinę wyprzątać i wychędażać, ryby łowić oso­bliwie na wiosnę kiedy ryba z wodą zajdzie, poty jednak pokąd woda na wiosnę trwa, w czem im ża­den rybak tak ostrołęcki jako i nowogrodzki albo kto inny przeszkadzać i w tem zastawisku ryb wyła­wiać nie powinien, także ani żaków ani sieci ich trząść; a ktoby się tego ważył, taki ma być karany, gwoli czemu pozwalamy im czołny swoje mieć ze wszystkiemi potrzebami tak koło łowienia ryb w pastwiskach swoich, jako i do opatrowania drze­wa bartnego na wiosnę, gdy wody rozleją. A iż dekretem komissarzów naszych roku 1599 mają przysądzoną sobie wolność wożenia drzewa suche­go z zagajnicy nowogrodzkiej tak sosnowych jako leśnych trzy dni co tydzień we wtorek, we czwar­tek, w sobotę, dlatego i przy tej wolności onych podług dekretu zachowujemy i jeżeliby w ten dzień święto które przypadało, aby im nazajutrz tę furę wolno uczynić, podług komissarskiej decyzyi po­zwalamy, Wszakże z łąk swoich, które kupują, każdego im dnia wolno i surowe rąbać i wozić bez wszelakiej przeszkody dworskiej.
Więc że i łąki mają sobie należące do tychże borów z dawna wy­mierzone, które miernik przy komissarzach naszych wymierzał i tych im żaden kosić gwałtem nie ma,
ani żadnej przeszkody czynić w zbieraniu siana tych łąk, które jeśliby na trawę niesposobne były, wolno każdemu z nich poorać i posiać, z tego nie dając żadnego podatku, ponieważ te są borowe łą­ki; nadto żołądź zbierać, łyka drzeć na powrozy do barci swoich i insze potrzeby do barci sobie należące obmyślać bez zagajenia się i wszelakiej od strzelców i inszych leśnych przeszkody. Tak so­śnie albo pszczoły suche, wywrotne, złamane i ja­kimkolwiek sposobem zepsowane z barciami swojemi do domów swoich albo miejsca na to sposo­bne brać, wieźć i stawiać, gdzie się komu podoba, wolno im być ma, za opowiedzeniem się jednak staroście łomżyńskiemu.
Od tego jednak dawać nic nie powinni, ponieważ od tego wszystkiego powinni oddać dań wiadomą; które zwyczaje, aby tem lepiej w klubie swej zostawać mogły, będą po­winni mieć zawsze, jako i dotąd miewali, starostę swego bartnego tak podsędka i pisarza przysię­głych, na to obranych, których starosta łomżyński ma konfirmować, gdy od nich obrani będą, którzy między niemi wszelakie różnice sądzić mają, jednak od nich apellacja do starosty łomżyńskiego iść ma, od niego zaś w poważnych sprawach do sądu na­szego; co do wiadomości wszystkim przywodząc, a osobliwie starosty naszego łomżyńskiego teraz i napotem będących, chcemy to mieć i rozkazuje­my, aby pomienione bartnicy nad rączkę miodu zwyczajną oddawać nie byli powinni i przy da­wnych wolnościach i zwyczajach swoich, których z dawnych lat zażywają i teraz tym przywilejem naszym onym stwierdzamy i nadajemy, aby wcale zachowani byli i od nikogo przeszkody nie mieli, nie derogując nic powinnościom i podatkom, któ­re staroście naszemu łomżyńskiemu oddawać po­winni. Na co dla lepszej wiary ręką własną pod­pisujemy i pieczęć koronną przycisnąć rozkazaliś­my. Dan w Tykocinie dnia 20 miesiąca grudnia roku Pańskiego tysiąc sześćset trzydziestego, pa­nowania naszego czterdziestego czwartego, szwedzkiego trzydziestego, (podpisano) Sigismundus Rex. Jacobus Maximilianus Fredro secretarius Regiae Majestatis.”
Z tego przywileju, przez królów Władysława IV, Michała Wiśniowieekiego, oraz Augustów II i III potwierdzonego, przekonywamy się, że Kurpie bartnicy, wśród puszczy nowogrodzkiej rozsypani, obrawszy sobie za główny przedmiot przemysłu bartnictwo, swobodnie po całym obszarze leśnym gospodarowali. Gdy zaś napływ ludności wymagał utworzenia jednej społeczności, wówczas Kurpie połączywszy swe kółka patryarchalne w jeden na­ród, ustanowili rząd republikański i z pomiędzy siebie wybrali naczelnika administracji, nadając mi tytuł starosty bartnego, któremu dodali w pomoc pierwiastkowo dwóch tylko urzędników sadowych: podsędka i pisarza, w późniejszych zaś czasach czterech: sędziego, dwóch ławników i pisarza. A że własnej ziemi ten naród nie posiadał i korzystał tylko z gościnności swych ziomków, to też Kurpie zwali się lennikami i ustawa ich narodowa czyli bartna otrzymała od właściwego rządu miano pra­wa lennego. Każda buda czyli familja, inaczej sta­nowiskiem zwana, miała sobie wydzielony bór, to jest część puszczy, w której wolno było barcie wy­dzieracie to jest wyrabiać, oraz drzewa ścinać, grunta pod rolę i łąki karczować, na jarząbki i zwierzęta drapieżne polować, tudzież ryby w wo­dach przytykających łowić. Za tę wolność, każda buda obowiązaną była staroście łomżyńskiemu od całego boru dawać w naturze rączkę miodu, która wynosiła 15 1/4 garnca, oraz za kunę czyli pozwo­lenie polowania, groszy piętnaście; nadto wczasach późniejszych, gdy się odbywały w tej puszczy ło­wy królewskie, musieli pełnie obowiązki osoczników i wówczas to na swem stanowisku każdy bar­tnik miał dla przyjazdu strzelców królewskich sto­żek siana z dwojgiem drabek.
A bywały świetne łowy w tej puszczy, rozcią­gającej się wzdłuż od Łomży i Szczepankowa do wsi Antonia i Leman, oraz dalej za dzisiejszą pru­ską granicę ku Johannsburgowi, tudzież wszerz od Łomży do rzeki Skwy, przedzielającej od dru­giej większej jeszcze puszczy ostrołęckiej.I starodrzewu dobrze zwartego, a tem samem stosownych dla zwierza grubego kryjówek tu nie brakło; liczne dęby, drugie lub trzecie stulecie swym wiekiem oznaczające dostarczały obficie żołędzi przynęcają­cych dzika; bagna i mszary w obrębach Nowaruda, Łokieć, Dukat i Plewki, bielami i krzami tu zwane, utrzymywały grubą płową zwierzynę i wodne pta- stwo; w łąkach nadrzecznych były wyborne past­wiska, a rzeki Narew i Pisną spragnione zwierzęta i ptastwo poiły. To też żubr, łoś, jeleń, daniel, sarna i dzik, były wówczas pospolitemi w tej pu­szczy zwierzętami 2), ptastwa zaś rozmaitego, zwła­szcza wodnego, liczne i ogromne stada tu się cho­wały, a nawet i dziś jeszcze kaczek dzikich na tu­tejszych bielach, bodaj czy nie więcej niż w innych okolicach tej gubernji widzieć można.
Dla stanowiska i wypoczynku po łowach osób panujących, zbudowane były w trzech punktach puszczy dwory myśliwskie, a mianowicie: jeden pod miastem Nowogrodem, zawierał stancję czyli po­kój i kuchnię; drugi nad rzeką Pisną w blizkości miasta Kolna, o dwóch izbach i kuchni; trzeci naj­większy nad jeziorem Serafin, mieścił w sobie trzy izby, kuchnię i piwnicę. Dozór nad temi dworami poruczony był bartnikom, czyli osocznikom, którzy w czasie przyjazdu króla na łowy, pomagali służbie dworskiej w pełnieniu usług domowych.
Im więcej pierwsi osiedleńcy mnożyli się, tem bardziej z samej natury rzeczy uszczuplać się musiały wydzielone im bory. W początku miała być liczba borów i bud tylko 72, potem wzrosła do 90, a w roku odnowienia Królestwa już liczono 300. Taki wzrost ludności zmusił bartników do podzia­łu borów na półbory i ćwierćbory. Początkowo w każdym borze liczono mniej więcej barci 60, we wszystkich więc borach było barci około 4320; lecz gdy podział rozdrabniający nastąpił, już licz­ba barci zależała od zamiłowania do bartnictwa, od rodzaju gospodarstwa i od innych okoliczności, tak że w niektórych półborach było barci więcej niż w całych borach, ale za to mniej stosunkowo łąk lub gruntu ornego.
Po upływie lat kilkudziesiąt od otrzymania przywiedzionych wyżej przywilejów, a mianowicie w końcu wieku XVII, w zastosowaniu się do usta­wy bartnej w innych częściach kraju istniejącej, tutejsi bartnicy w miejsce rączki, dawali staroście łomżyńskiemu 4 pudłaki miodu od każdego boru czyli garncy – 16, od półtora zaś. 2 pudłaki i od cwierćboru jeden pudłak.
Za rządu pruskiego w dniu 1 listopada 1 797 r wydzierżawiono dochód z barci przez licytację i otrzymano po zip. 14 za pudłak; a ze borów liczono wówczas 953/4 czyli pudłaków 383, dochód więc roczny uczynił złp. 5362.
Liczba barci wówczas już była wielce uszczuploną, gdyż karczunki na łąki je wytępiły, jednak­że kto władał borem, choćby same miał łąki a bar­ci bardzo mało lub zgoła nic, musiał 4 pudłaki mio­du dzierżawcy dostarczyć, lub pieniędzmi podług umowy po 3 i 4 talary za pudłak uiścić, a nastę­pnie sami bartnicy potrzebując miodu, kupowali takowy od dzierżawcy po cenie w Warszawie ist­niejącej.
Oddzielnie acz niechętnie bartnicy uiszczali kunowe w naturze, to jest od każdego boru dawali kunę; a gdy kun trudno już było upolować, płacili za każdą, już nie po groszy 15, jak dawny przy­wilej królewski ustanowił, lecz po złp. 1 groszy 6.
Nadto dzierżawcy wymagali od bartników do­starczenia bezpłatnie beczek dębowych 30 do 40 sztuk.
W roku 1798 i 1799 byli dzierżawcami dochodu z barci: Kurella amtman czyli dzierżawca dóbr rządowych Kupiski i niejaki Kadgien, którzy na licytacji postąpili za pudłak miodu po złp. 14 gr 15. Wówczas z obliczenia okazało się w puszczy barci z pszczołami tylko 621, bez pszczół 4004 i zupełnie suchych 617, razem 5242 sztuk; a za­tem od roku 1630, to jest od nadania przywileju bartnikom, w ciągu lat 159, przybyło barci 922, z których potrącając uschłe 617, przybytek rzeczywisty wynosił 305. Uschłe barcie rząd polecił uprzątnąć przez sprzedaż lub bezpłatny wydatek na deputaty roczne.
W r. 1800 sam Kadgien zadzierżawił dochód z barci, z czego niezadowolony poprzedni jego wspólnik Kurella, mieniąc sio starostą, wzbronił bartnikom dostarczania miodu i beczek Kadgienowi, który zaniósłszy o to skargę do kamery bia­łostockiej, postawił na swojem i przez egzekucję pobrał od bartników miód z beczkami.
Bartnicy za rządów pruskich stopniowo tracili swe dawne prawa i zwolna równali się z innymi Kurpiami później wśród puszczy osiadłymi na pra­wach włościan rządowych. Wzbroniono im bez­płatnie z ugaju użytkować, za który włościanie ekonomji Małypłock i Kupiski płacili po złp. 1 od konia; wymagano, żeby bartnicy takaż opłatę ui­szczali; lecz ci opierając się na swym przywileju, słuchać tego nie chcieli, jednakże exekucja zmu­siła ich do uległości.
W łatach 1806 do 1810 byli z kolei dzierżaw­cami dochodu z barci; Bohdanowicz, Godlewski i Wyszkowski; wówczas liczono barci osiadłych 209, pustych 2,800, razem 3,009.
Dekretem sądów zadwornych J. K. Mości referendarji koronnej z dnia 26 listopada 1808 roku zmieniono podatki bartników w ten sposób, że z każdego boru dawać mieli miodu beczkę jedną i pudłak jeden, kunowego zip. 5 gr. 11 szeląg 1, czynszu z każdego morgu groszy 15, do żniwa zaś dworskiego dni 3 na rok z chałupy, tudzież mosty na rzece Piśnie podług zwyczaju naprawiać mieli.
W roku 1811 dzierżawił dochód z barci Pawliczyński naddzierźawca ekonomji Małypłock; ilość miodu podana była garncy 861 kwarta 1, za którą pobrano na rzecz skarbu dzierżawy złp. 6,000, oraz za drzewo do beczek złp. 24. W roku 1812 żyd postąpił na licytacji złp. 10 i zapłacił dzierżawy złp. 6,010 za sam miód. W latach 1813 i 1814 kon- kurrencji na dzierżawę barci nie było i 404 pudłaków miodu w naturze od bartników zebranego zmarnowało się. W roku 1815 zebrano 32 beczek miodu, z których każda zawierała garncy warsz. 33 i kwart 3, takowe przez Rzętkowskiego podin­spektora – dóbr i lasów narodowych okręgu łomżyńskiego z wolnej ręki sprzedane były Noskowi Szmulowiezowi żydowi z Kupisk, po złp. 186 za beczkę, czyli razem za złp. 5,9523).
Ostatnie to były lata upadku wolności Kurpiów bartników, którzy utrzymywali jeszcze w ekonomjach Nowogród czyli Kupiski i Małypłock, w ka­żdej po dwóch sędziów bartnych, ci zaś podlegali jednemu staroście. Wspominają dotąd o Sędrowskim sędziu i podleśnym, oraz o Staniszewskim staroście bartnym i naddzierżawcy ekonomji Małypłock.
W roku 1816 zamieniono podatek bartników na pieniądze i każdy uiszczał z całego boru po zł. 120, z półboru i ćwierćboru w stosunku do tej summy; opłata zaś kunowego zniesioną została z powodu, że dla ochrony zwierzyny na potrzeby rządu, wszy­stkim bartnikom wzbroniono chodzić z flintą po lesie.
Taki stan rzeczy trwał do roku 1837, w któ­rym z powodu szkód w lesie zrządzonych przez bartników w większej wartości od dochodu z barci, rząd polecił, aby do dnia 1 kwietnia 1838 roku wszystkie pszczoły z lasu uprzątnięte były i wstę­pu do lasu batnikom wzbronił; łąki zaś bartne nad rzeką Pisną położone wydzierżawił przez licytację, z których dochód stopniowo wznosząc się w roku 1856 doszedł do rs. 1957 kop. 6.
Zakaz ten był obowiązującym dla bartników, lecz pszczoły nie pojmując go i przyzwyczajone do lasu, znowu osiadać zaczęły w pustych barciach. Z żalem i politowaniem bartnicy patrzyli na pszczo­ły w lesie bez opieki zostające i chcąc temu zara­dzić, wyjednali w r. 1843 u rządu pozwolenie na wstrzymanie wycinania barci tak osiadłych jak i pustych, a w roku następnym dnia 12 (24) stycznia wydane zostało rozporządzenie o dozwolenie bartnikom pozostawić w stałych lasach barcie za opłatą dotąd pobieraną o tyle, o ile do cięć rocz­nych te barcie nie przypadają i tylko stopniowo z lasu ich usuwać, Nie prędzej wszakże aż w roku 1847 zaczęto układać konsygnacje czyli wykazy barci pszczołami osiadłych, których naliczono tyl­ko 33 i za nie pobrano po kop, 15 od sztuki, ra­zem rs. 4 kop. 95.. W następnych latach stopniowo powiększała się liczba barci, a z nią też i dochód, który w r. 1851 wynosił rs. 10 kop. 95, lecz w r. 1856 znowu spadł na rs. 7 kop. 65.
Bartnicy byli pierwszym zarodkiem tutejszych Kurpiów; do nich łączyli się inni przybysze i two­rzyli wsie wielkie i małe, nadając im nazwę jużto od nazwiska bud i borów, już od nazwisk tubylców pierwiastkowych. I tak za wsie bartnicze czyli pierwiastkowe uważać należy; Pupki, Samule, Ptaki, Bączki, Ksepki, Leman, Kozioł, Poredy, Dudy, Siwiki, Łyse, Warmiak, Cieloszka, Wanacja lub Wenecja, Łacha, Gawrychy, Zdrębisko, Parzychy, Pieklik, Cherubiny, Serafin, Gietki, Kossaki, Trzcińskie i Niksowizna. Za pierwotne familje Kurpiów tutejszych uważane są; Pupek, Samul, Ptak, Bączek, Ksepka, Kozioł, Poreda, Duda, Siwik, Gawrych, Piascik, Rydel, Parzych, Pieklik, Cherubin, Serafin, Gietek, Kossakowski lub Kos­sak, Trzciński, Kiksa, Bałdyga, Krysiak, Pieloch, Banach, Grala, Florczyk, Kokoszka, Plona, Kołdys, Cekała, Cwalina, Olbrys, Deptuła, Gugnacki, Prusinowski, Sadkowski i Dziekański.
Bartnicy bez względu na swe przywileje chę­tnie zlewali się z innymi współmieszkańcami pu­szczy, tworząc z nimi wspólne wsie. W r. 1808 li­czono we wsiach 36 bartników gospodarzy 153, którzy posiadali gruntu morgów 2,806. 4).
Oddzielne stowarzyszenia stanowili przez czas niejaki Kurpie trudniący się paleniem drzewa na potaż i popiół, oraz dobywaniem rudy żelaznej; ztąd też powstały wsie Potasie i Popiołki, oraz familja Potas; od rudników także nazwane wsie: Nowaruda, Skrodaruda, Nadrzecznaruda i Osowieckaruda.
Do fabryk dworskich w folwarku Malypłock sprowadzano z Hollandji rzemieślników, ztąd utwo­rzyła się familja Olender, która we wsi Cieloszka osiadłszy, dziś zupełnie skurpiała, a nawet daleko jest zuchwalszą od tubylców.
Nietylko w bartnictwie, potaźnictwie i kopaniu rudy celowali Kurpie, ale sztukę myśliwską dosko­nale znali i czy to żubra, czy też niedźwiedzia lub dzika zabić, dla Kurpia było igraszką i zabawą, a jarząbka lub innego ptaka w locie zastrzelić tak łatwo mu było, jak nam dziś pieczonego z półmiska uprzątnąć.

Pisownia oryginalna.

Przypisy:

1 Nie zgadzamy się z korespondentem. Gazety Warszawskiej (patrz Nr. 50 z r. 1857), który twierdzi, że Kurpie należą do resztek owych bitnych Jadźwingów zmieszanych z Mazurami: Jadźwingowie bowiem byli pogranicznym szczepem litewskim, do którego przez zetknięcie się ze Słowianami, mogło trochę żywiołu słowiań­skiego w języku i obyczajach przymieszać się, ale zawsze to byli Litwini; kiedy zaś w Kurpiach nic litewskiego dostrzedz nie mo­żna. a czysty naród słowiański nacechowany mową i zwyczajami Mazurów: tylko widoczny jest wpływ innych szczepów słowiań­skich, a najbardziej polskich,
2.Teraz sarny tylko i dziki przechodnie niekiedy pojawiają się? lecz niedługo się tu trzymają.
3. Gdzie się podziały te pieniądze, dotąd nie wiadomo tak dobrze Szmulewicz interes prowadził.
4. Wszystkich Kurpiów nowogrodzkich liczą do 17000 osób.

Koniec Rozdziału 4. Części I

Pisownia Oryginalna

Materiał pobrano z biblioteki cyfrowej POLONA

121 Ogólnie 2 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Avatar